1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

Co po Kościele?

Temat na forum 'Nierząd' rozpoczęty przez Rattlesnake, 5 Wrzesień 2015.

  1. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
  2. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    Rwanda: Biskupi przepraszają za udział Kościoła katolickiego w masakrze
    Świat
    Dzisiaj, 21 listopada (10:51)

    Konferencja Biskupów Katolickich w Rwandzie w specjalnym przesłaniu przeprosiła w niedzielę za rolę Kościoła katolickiego w ludobójstwie Tutsich i Hutu w 1994 roku. Oświadczenie hierarchów to ważny krok ku pojednaniu - pisze w poniedziałek agencja AP.

    "Przepraszamy za wszelkie krzywdy wyrządzone przez Kościół. Przepraszamy w imieniu wszystkich chrześcijan za wyrządzone przez nas zło w każdej formie. Żałujemy, że przedstawiciele Kościoła złamali przysięgę posłuszeństwa wobec Bożych przykazań" - głosi przesłanie, które zostało w niedzielę odczytane w parafiach w całym kraju.

    "Prosimy o przebaczenie za zbrodnię, która polegała na okazywaniu nienawiści naszym bliźnim z powodu ich przynależności etnicznej. Nie pokazaliśmy, że jesteśmy jedną rodziną, lecz zabijaliśmy się nawzajem" - dodano.

    W oświadczeniu rwandyjscy biskupi przyznają, że członkowie Kościoła planowali i dopuszczali się zbrodni podczas masakr, w których z rąk radykałów z plemienia Hutu zginęło ponad 800 tys. Tutsich, stanowiących w kraju mniejszość, i umiarkowanych Hutu.

    Po masakrze Kościół katolicki w Rwandzie przez lata opierał się próbom podejmowanym przez rząd i stowarzyszenia ocalałych, które chciały zmusić go do przeproszenia za swoją rolę w tej tragedii. Według oficjalnego stanowiska przedstawiciele Kościoła, którzy dopuszczali się zbrodni, działali w pojedynkę.

    Z relacji części ocalałych wynika, że wiele ofiar zginęło z rąk katolickich duchownych i zakonnic; rwandyjski rząd twierdzi ponadto, że wiele osób zabito w kościołach, gdzie szukały schronienia.

    Przesłanie biskupów zostało celowo zaplanowano na minioną niedzielę, ponieważ tego dnia oficjalnie dobiegł końca ogłoszony przez papieża Franciszka Rok Miłosierdzia - poinformował rzecznik Kościoła katolickiego w Rwandzie bp Phillipe Rukamba.
     
  3. Jaranek

    Jaranek Made in heaven - inspired in Hell

    Posty:
    2 214
    Polubienia:
    7 277
    Przypomniała mi się odpowiedź waldensów na przeprosiny papieża:

    "W waszej prośbie o przebaczenie odczytujemy jasno wyrażoną wolę otworzenia nowego rozdziału w historii relacji z naszym Kościołem. Nasze Kościoły są gotowe aby rozpocząć pisanie na nowo tej historii, ale jednak ta nowa sytuacja nie pozwala nam na zastąpienie tych, którzy zapłacili swą krwią bądź innymi cierpieniami za świadectwo swej ewangelicznej wiary i nie mamy mocy przebaczenia w ich imieniu".
     
  4. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    Szlęzak: Eklezjalna równia pochyła (w dół)
    9 stycznia 2018
    Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego podał dane na temat praktyk religijnych katolików w Polsce za 2016 rok. Odnotowano wyraźny spadek chodzących w niedzielę do kościoła. W wielu mediach napisano o tym ze złośliwą satysfakcją. Mnie te fakty ani nie martwią, ani nie cieszą. Kościół w Polsce raz wolniej, raz szybciej, ale cały czas rozpada się. Rozpada się głównie doktrynalnie. Takiej otwartej krytyki nauczania papieża z jaką spotyka się papież Franciszek jeszcze w Polsce nie było. Podobnie jest ze stanowiskiem części biskupów co do przyjmowania imigrantów. Podziały w Kościele mniej więcej pokrywają się z politycznymi podziałami wśród Polaków. Tej sytuacji Kościół jest sam sobie winien. Pisałem już o tym. Kościół staje się instytucją, która obciąża polską politykę niepotrzebnymi sporami. Sprawy, które powinny być rozstrzygane tylko na linii Kościół hierarchiczny – wierni są upolityczniane, bo pojawia się pokusa, żeby wykorzystać silę państwa do zmuszania wszystkich obywateli do stosowania się do kościelnych postulatów czy nakazów. Można mówić chyba o pewnej prawidłowości. Polega ona na tym, że wtedy, kiedy Kościół mocno “przytula” się do rządzącej ekipy, niemal stając się częścią aparatu państwa – od 1989 roku nigdy tak bardzo tego nie było widać jak obecnie – rośnie liczba porzucających praktyki religijne. Przewiduję, że podziały w całym Kościele i Kościele w Polsce będą się pogłębiać. Może nawet podziały w Kościele będą nasilać podziały polityczne. Czy wyłoni się z tego jakiś “autokefaliczny” polski kościół katolicki? Może nie tak szybko, ale nie należy tego wykluczyć.

    Obecnie Kościół katolicki w Polsce jest bardzo upolityczniony. Swoje wpływy w społeczeństwie i wpływy na społeczeństwo coraz bardziej opiera na wpływach politycznych. Z czasem gdy liczba wiernych będzie nadal spadać, to uzależnienie od polityki będzie się powiększać. Że będzie to zgubne dla Kościoła, to nie moja sprawa. Martwi mnie, że to kolejny bardzo duży problem dla Polski. Zbliża się czas w którym tacy jak ja będą musieli dokonać daleko idącej rewizji cały czas fundamentalnego stwierdzenia Romana Dmowskiego, że katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości. Pewnie katolicyzm nie będzie zgubą polskości, ale jej problemem na pewno. Nie zawadzi zadać jeszcze pytania, który katolicyzm, bo to, że obecny się rozpadnie uważam za pewne.
    A Państwo uważacie, że Kościół w przyszłości będzie nadzieją czy też problemem dla Polski?

    Andrzej Szlęzak
     
  5. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    A wiecie już, że to chrześcijaństwo odpowiada za Holocaust? :) Szybko rozmontowują swój autorytet, to należy im oddać...

    Abp Ryś: Zagładę stworzyli ludzie, których wychowywały Kościoły chrześcijańskie
    Polska Dzisiaj, 30 sierpnia (16:10)
    "Zagładę stworzyli ludzie, w dużej mierze – trzeba to powiedzieć z bólem serca i przyznaniem się do winy – ludzie, których Kościoły chrześcijańskie wychowywały też na swoich nabożeństwach" – powiedział podczas obchodów 74. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

    "Dziś od rana modlę się za tych, którzy zginęli. Bo to jest rzecz w jakiejś mierze niewyobrażalna, że z 230 tysięcy Żydów, którzy żyli w Łodzi przed wojną, zostało kilkuset, a jeszcze trzeba dodać 20 tysięcy Żydów z Europy przywiezionych do łódzkiego getta - to mamy ćwierć miliona ludzi. To jest jedno wielkie miasto, które zniknęło z powierzchni ziemi" - powiedział abp Ryś dla internetowej telewizji Archidiecezji Łódzkiej.

    Zaznaczył, że tragiczne wydarzenia sprzed ponad 70 lat miały miejsce w środku Europy, w środku cywilizacji, którą - jak mówił - "dumnie nazywamy chrześcijańską".

    "I to, co trzeba pamiętać w tych dniach, to, że to jest powtarzalne. Jeśli się już to wydarzyło, to znaczy, że może się wydarzyć powtórnie. Zagładę stworzyli ludzie, w dużej mierze - trzeba to powiedzieć niestety, z bólem serca i przyznaniem się do winy - ludzie, których Kościoły chrześcijańskie wychowywały też na swoich nabożeństwach" - podkreślił hierarcha.

    Metropolita łódzki razem z rabinami żydowskimi modlił się za ofiary łódzkiego getta i II wojny światowej podczas oficjalnych obchodów 74. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Getto. Ich najważniejsza część odbyła się w środę na Stacji Radegast, gdzie w latach 1941-44 przywożono Żydów z Europy do getta w Litzmannstadt (nazwa nadana Łodzi przez okupantów). Z tego miejsca ruszały także transporty z ludnością żydowską do obozów zagłady. Przyjmuje się, że ostatni transport został odprawiony z Łodzi do niemieckiego obozu KL Auschwitz 29 sierpnia 1944 r.

    Wcześniej uczestnicy obchodów, w tym m.in. ocaleni z getta i ich rodziny oraz przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, Kościołów i związków wyznaniowych, modlili się na Cmentarzu Żydowskim, skąd w Marszu Pamięci przeszli na dawną stację kolejową. Na terenie Memoriału Radegast złożono kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary getta.

    Litzmannstadt Getto zostało utworzone przez Niemców w lutym 1940 r. Było drugim co do wielkości w Polsce - po warszawskim - i najdłużej istniejącym gettem na ziemiach polskich. Początkowo zamknięto w nim 160 tys. osób. Później trafiło do niego wielu żydowskich intelektualistów z Czech, Niemiec, Austrii i Luksemburga oraz 5 tys. Romów z Austrii. Łącznie w getcie znalazło się około 220 tys. osób.

    Przez pięć lat z głodu i wyczerpania zmarło prawie 45 tys. osób. W styczniu 1942 r. rozpoczęły się masowe deportacje mieszkańców getta do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, gdzie zamordowano 70 tys. osób, a następnie do Auschwitz-Birkenau.

    Całkowita likwidacja Litzmannstadt Getto nastąpiła w sierpniu 1944 r. Według różnych źródeł, ocalało z niego jedynie od 7 do 13 tys. osób.
     
  6. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 463
    Polubienia:
    12 243
    Ale tytułowe stwierdzenie jest w zasadzie prawdziwe. Co tam, nawet Stalin codziłdo jakichś prawosławnych szkół czy coś.

    Bez kontekstu całej wypowiedzi to jest to tylko tania sensacja.
     
  7. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    Można mówić rzeczy brutalnie prawdziwe, niepokojące albo odpychające. Tyle tylko, że bez odpowiedniego równie mocnego, optymistycznego kontrapunktu sprawisz, że ludzie się od Ciebie odwrócą, bo skojarzą z tymi wyłącznie przykrymi sprawami.

    Tutaj zdecydowanie brakuje wyciągnięcia wniosków, jakiejś pozytywnej konkluzji o uczeniu się na błędach czy czegokolwiek innego, co zmieniłoby sens tej wypowiedzi na inny, niż uderzanie we własną tożsamość i obrzucanie ją błotem [nawet jeśli prawdziwym].

    Być może taki kontrapunkt się pojawił, tylko media go już nie przytoczyły, bo były zainteresowane tylko częścią krytyczną, nie wiem.

    Przekaz poszedł w świat w takiej postaci.
     
  8. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 463
    Polubienia:
    12 243
    Heh...
     
  9. Jaranek

    Jaranek Made in heaven - inspired in Hell

    Posty:
    2 214
    Polubienia:
    7 277
    ( połowa I w n.e. ) Św. Paweł:: Abyście się stali bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego. Między nimi jawicie się jako źródła światła w świecie.

    2018 r. dokument p.t. "Normy ochrony dzieci i młodzieży oraz zasady praktyk duszpasterskich w Diecezji Warszawsko-Praskiej": "w przypadkach w których duchowny miałby przebywać sam na sam z dzieckiem zatroszczyć się należy o transparentność - przeszklone drzwi lub ściany pomieszczenia, obecność innych osób w bezpośrednim pobliżu, itp."

    Wyraźnie widać, że coś poszło nie tak :D


    .
     
    wah i FatBantha lubią to.
  10. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    Christians have lost the culture wars. Should they withdraw from the mainstream?
    By Katelyn Beaty March 2, 2017
    Conservative Christians in America are enjoying fresh winds of political favor. In his first month in office, President Trump upheld his promise to nominate a conservative Supreme Court justice. Last week, his administration rescinded former guidelines allowing transgender students to use the public school bathrooms of their choice. And evangelical leaders report having direct access to the Oval Office. For all his clear foibles, Trump seems to be heeding concerns that drew much white evangelical and Catholic support during the 2016 election.

    So it’s an interesting time for conservative Christians — traditional Orthodox, Catholic, and evangelical Protestants — to consider withdrawing from American public life.

    And yet in the coming weeks and months, expect to hear a lot about the Benedict Option. It’s a provocative vision for Christians outlined in a new book by Rod Dreher, who has explored it for the past decade on his lively American Conservative blog. To Dreher, Trump’s presidency has only given conservative Christians “a bit more time to prepare for the inevitable.” He predicts for traditional Christians loss of jobs, influence, First Amendment protections and goodwill among neighbors and co-workers. Even under Trump, says Dreher, the future is very dark.

    The Benedict Option derives its name from a 6th-century monk who left the crumbling Roman Empire to form a separate community of prayer and worship. Benedict of Nursia founded monasteries and a well-known “Rule” to govern Christian life together. By many accounts, Benedictine monasteries seeded the growth of a new civilization to blossom throughout Western Europe after Rome’s fall. In his book for a mainstream publisher (Penguin’s Sentinel), Dreher insists that conservative Christians today should likewise withdraw from the crumbling American empire to preserve the faith, lest it be choked out by secularism, individualism and LGBT activism.

    Dreher draws on the work of Alasdair MacIntyre, a philosopher who said the modern West is in “the new dark ages” and that those who want to lead a traditional life of virtue will have to form countercultural communities. “We are waiting . . . for another — doubtless very different — St. Benedict,” MacIntyre famously wrote in “After Virtue” (1981). In many ways, says Dreher, conservative Christians today should be little Benedicts, investing in churches, schools, and other institutions that will incubate their faith against a corrosive mainstream culture.

    In many ways, the Benedict Option is simply a call for Christians to invest in the communities that sustain historical faith, or the church. Leah Libresco Sargent, an atheist turned Catholic, is quoted in the book: “This is just the church being the church. But if you don’t call it the Benedict Option, people aren’t going to do it.” Dreher laments that many contemporary churches act in attendees’ lives like a mall or a pep rally: God exists to make you feel happy and good about yourself. This is what sociologist Christian Smith described as moralistic therapeutic deism in 2005. The Benedict Option calls Christians to root themselves in time-honored theology and spiritual disciplines, such as prayer, fasting and confession.

    But beyond a call for Christians to be Christians, the Benedict Option is also, it appears, a call for Christians to be culture warriors, albeit via stealth defense tactics. Dreher at once laments that “the culture war as we knew it is over.” He says conservatives “are being swept to the political margins” by activists who want them to be treated the same as racists under law.

    Yet Dreher also encourages readers to “get active at the local and state level.” He writes, “Don’t fight the culture war . . . on meaningless and needlessly inflammatory gestures,” and elsewhere, “We can no longer rely on politicians and activists to fight the culture war alone on our behalf.” Elsewhere, Dreher calls Christians to build Christian institutions “that can outwit, outlast, and eventually overcome the occupation.” “The Benedict Option” is nothing if not embattled. Readers are left to wonder if military metaphors are the best way for Christians to think of relating to non-Christians — that is, their neighbors.

    On the national level, at least, the political engagement Dreher advocates for extends primarily to the concerns of conservative Christians. He is pessimistic about such Christians having much influence in Washington and despairs that Washington politics can stop America from sliding farther into post-Christian decadence. Yet he insists that conservative Christians must keep defending religious liberty. Religious liberty here is framed as important insofar as it lets traditional Christians be traditional Christians, not because it’s core to American democracy or because Muslims, say, deserve the same freedom as Christians to practice their faith in peace.
     
  11. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    Meanwhile, Dreher overlooks the importance of Christians working in mediating institutions that protect the most vulnerable from being crushed by violence or greed. Take groups such as World Relief, an evangelical relief agency that has resettled more than a quarter million refugees in the United States since 1975. Most of the refugees are women and children who have uprooted their lives to flee violence and persecution. World Relief and other faith-based resettlement agencies receive grants from the State Department to do the difficult work of compassion that few Americans can do.

    And conservative Christian leaders have been some of the most prominent to speak out against Trump’s recent executive order on travel. Dreher writes, “Nothing matters more than guarding the freedom of Christian institutions to nurture future generations in the faith . . . other objectives have to take a back seat.” But what if “other objectives” are protecting and defending members of marginalized groups who can’t speak for themselves?

    To be sure, the Benedict Option encourages Christians to show hospitality and charity to those outside the faith. But in many cases, vulnerable people need more than charity — they need advocacy. They need not a handout but a hand up toward a life of economic and cultural flourishing. And they need traditional Christians investing in national politics, not just to protect their own rightful freedoms, but also to protect the livelihoods of those who cannot speak up for themselves.

    And this leads to the most glaring omission of the Benedict Option: its utter lack of engagement with the African American church. (Of note: Throughout the book, Dreher quotes only one person of color, an Indonesian monk living in Italy.) White traditional Christians who have lost cultural power can look back through history for models of resistance. But they also have models in their very midst: black Christians, who have lived for hundreds of years under state-sanctioned violence, who have their houses of worship vandalized, who continue to be victims of racially motivated shootings — and who attest to the enduring power of the gospel to heal divisions, forgive and live with countercultural hope.

    Black Christians today share many of the same concerns as their white counterparts on matters of sexual ethics and religious liberty. But they are generally not mourning the loss of cultural power, and entertaining withdrawal, because they have never enjoyed much cultural power to begin with. The witness of the black church in this country has always come from the margins. And yet from the margins, black Christianity has provided the wind in the sails of civil rights gains in American history.

    There is a reason that faith-based groups such as International Justice Mission, Catholic Charities, Bread for the World and countless others choose to be headquartered in Washington. They recognize that national politics, however imperfect, messy and frustrating, are sometimes the most effective means for loving neighbors on a scalable level. All Christians should certainly take up the Benedict Option’s vision of loving and serving flesh-and-blood people in their neighborhoods, through acts of charity and hospitality. But some Christians are wise to remain engaged in post-Christian politics, lest victims of sex trafficking, chronic hunger and a broken foster-care system fall through the cracks.

    The image Dreher uses most to talk about Christian life in our modern dark age is that of the Ark (you know, Noah’s big boat). In the Bible, in the Book of Genesis, the Ark is where the righteous survive as the whole world is destroyed in a great flood. To extend the metaphor, Christians today may very well need to build Arks, or institutions, that help them preserve the faith in a culture that easily washes it away. The difference between now and the days of Noah centers on God’s promise in the Bible: He will never let a great flood destroy all of life.

    Christians living in a post-Christian nation could withdraw to their Arks, waiting for their neighbors and their cultures to be destroyed in a flood of moral chaos. But if they believe God’s promises in Scripture, then they’ll get busy building communities that throw their neighbors a line of real hope amid the coming tide.

    Katelyn Beaty is editor at large at Christianity Today magazine and author of “A Woman’s Place: A Christian Vision for Your Calling in the Office, the Home, and the World” (Simon & Schuster).
     
  12. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    "Doktrynalna pożywka" Ensora znowu na czasie.
    [​IMG]


    Episkopat Polski rozgrywa ten ostatni skandal chyba najgorzej, jak tylko się da. Byle tak dalej, a Kościół tutaj uzyska pozycję podobną jak w Irlandii.
     
    kr2y510 lubi to.
  13. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    6 874
    Polubienia:
    17 314
    I żeby potwierdzić moją opinię:

    Pomorskie: Seanse filmu braci Sekielskich pod okiem policji
    Pedofilia w Kościele
    55 minut temu
    Jak dowiedział się portal tvn24.pl, funkcjonariusze z woj. pomorskiego mają obowiązek zbierać informacje o planowanych seansach filmu "Tylko nie mów nikomu" braci Sekielskich. Nakaz ten dotyczy projekcji m.in. w restauracjach czy na fasadach kościołów.

    Tvn24.pl przytacza polecenie komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku generała Jarosława Rzymkowskiego, które mieli otrzymać wszyscy jego podwładni.

    "Polecam informować niezwłocznie o wszelkich doniesieniach odtwarzania filmu Tomasza Sekielskiego 'Tylko nie mów nikomu' dyżurnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Dotyczy to odtwarzania zarówno w miejscach publicznych, jak i w klubach, restauracjach itp." - brzmi nakaz Rzymkowskiego.

    Tvn24.pl usiłował uzyskać w tej sprawie komentarz od generała, jednak bezskutecznie. Udało się to natomiast w przypadku rzecznika komendanta głównego policji Mariusza Ciarki. - Chodzi wyłącznie o zapewnienie bezpieczeństwa, by nie doszło do niekontrolowanych wydarzeń - tłumaczył Ciarka.

    Jak czytamy, po wydarzeniach w Warszawie, kiedy to skonfiskowano rzutnik mający służyć do wyświetlenia filmu braci Sekielskich na fasadzie budynku przylegającego do stołecznej Katedry Polowej Wojska Polskiego, zabroniono funkcjonariuszom podobnych czynności.

    Jeden z policjantów w rozmowie z portalem przyznał jednak, że służby mają nowe zadanie - monitorowanie w internecie zapowiedzi i prób wyświetlania filmu "Tylko nie mów nikomu" w miejscach publicznych.

    O komentarz do tych doniesień poproszono Tomasza Sekielskiego.

    - Chcę wierzyć, że chodzi tylko o względy bezpieczeństwa, ale dziwi mnie taka nadzwyczajna troska policji - powiedział w rozmowie z tvn24.pl.
     
    wah lubi to.

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.