Co po Kościele?

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 739
Kościół wobec migracji – dobre serce nie wystarczy
1 października 2019 Piotr Ślusarczyk
Kościół Katolicki w sprawie uchodźców i imigrantów zachowuje się tak, jakby nie istniały ograniczenia wynikające z rzeczywistości społecznej i ekonomicznej.

Mało tego – stosunek do imigracji ma być nie tylko testem na „bycie prawdziwym katolikiem”, ale także miarą człowieczeństwa.

Utopia świata bez granic
29 września Kościół obchodził 105 Dzień Migrantów i Uchodźców. Z tej okazji zaproponował szereg inicjatyw. Jedne – takie jak pomoc humanitarna – cieszą, inne zaś w dużej mierze są w istocie uwzniośleniem oraz swoistą sakralizacją idei stworzenia świata bez granic.

Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji piórem biskupa Krzysztofa Zadarko wystosowała list do wiernych. Oprócz przesłania ewangelicznego, możemy w nim znaleźć wyraźne sugestie polityczne. Z dokumentu przebija się apel o przyjmowanie do Polski większej liczby migrantów, a także – co charakterystyczne dla narracji zwolenników otwartych drzwi – brak dostatecznego rozróżnienia pomiędzy migrantem ekonomicznym a uchodźcą, który musi opuścić swój kraj z powodu prześladowań.

To właśnie masowa migracja z Afryki i Bliskiego Wschodu zatarła granicę między tymi migrantami, którym zgodnie z prawem należy się ochrona międzynarodowa, a tymi, którzy szukają lepszych warunków życia. O ile w pierwszym przypadku odmówienie pomocy osobie prześladowanej uznać należy za niemoralne, o tyle próba stworzenia świata bez granic stanowi prosty przepis na katastrofę – zarówno humanitarną, jak i polityczną.

„Kościół - a przynajmniej jego zwierzchnicy - w obliczu kryzysu migracyjnego zachowuje się rażąco nieodpowiedzialnie i niezrozumiale naiwnie”
Doświadczenia po kryzysie 2015 roku pokazują, że Europa nie radzi sobie ani z przyjmowaniem imigrantów, ani z ich integracją. W dodatku z dnia na dzień rośnie opór społeczeństw przeciwko masowej migracji z krajów kulturowo tak odmiennych, że o rzeczywistej integracji nie może być mowy.

Ewangeliczne przesłanie czy „pięknoduchostwo”?
We wspomnianym liście czytamy, że „wyzwania, jakie stwarzają migranci i uchodźcy stanowią okazję do refleksji nad naszym chrześcijańskim życiem i naszym humanitaryzmem. Spotkanie z uchodźcami odsłania nasze człowieczeństwo lub jego niedojrzałość, gdy nasze relacje, zdominowane przez niewiedzę, nacechowane są nieuzasadnionym lękiem, jakże często sztucznie wywoływanym dla celów populistycznych. Papież zmusza do refleksji nad lękiem przed imigrantami: ‚Zauważamy to szczególnie dzisiaj, w obliczu przybycia migrantów i uchodźców, którzy pukają do naszych drzwi w poszukiwaniu opieki, bezpieczeństwa i lepszej przyszłości (…). Problemem nie jest fakt, że mamy wątpliwości i obawy. Problem pojawia się wówczas, gdy te lęki determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, że sprawiają, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami. W ten sposób lęk pozbawia nas pragnienia i zdolności do spotkania się z bliźnim, osobą inną niż ja; pozbawia mnie szansy spotkania się z Panem’ (homilia podczas mszy św. w Światowym Dniu Migranta i Uchodźcy, 14 stycznia 2018 r.)”.

Przyjęty przez dostojników Kościoła ton razi retoryką moralnego szantażu, a także tworzy zupełnie fałszywy obraz problemu migracji. I tak, po pierwsze zarzut „nieświadomego rasizmu” trudno traktować poważnie. Używając tej samej retoryki można by powiedzieć, że papież „nieświadomie” zdradza ideały kultury europejskiej lub po prostu bezwiednie dąży do jej zniszczenia. Jeśli stawia się komukolwiek tak poważny zarzut, należy bezwzględnie dysponować żelaznymi argumentami.

Po drugie, lęki związane z migracją nie są, jak chce tego papież Franciszek, jedynie wymysłem populistów. Oficjalne statystyki ONZ i UE mówią o geometrycznym przyroście ludności w Afryce. Do 2030 roku na Czarnym Kontynencie przybędzie 400 milionów ludzi, czyli tyle, ile wynosi ludność całej Unii Europejskiej (wyjąwszy Wielką Brytanię). Przeludnienie będzie stymulowało migrację. Do 2030 będzie to 9 milionów osób z Afryki, zaś do 2050 aż 25 milionów.

Te miliony przybyszów z Afryki na trwałe zmienią krajobraz kulturowy Starego Kontynentu, który zmaga się z rosnącą przestępczością grup imigranckich, przemocą uwarunkowaną kulturowo (polityczny islam) oraz daleko idącymi napięciami społecznymi, które miejscami przywołują widmo masowych zamieszek na tle religijnym czy etnicznym. Doświadczenie wojny na Bałkanach powinno ostudzić szlachetne, lecz utopijne zapędy tych, którzy chcą budować wielokulturowy raj.

Problemy z migracją nie są wymysłem, są faktem. Niedostrzeganie tego stanowi jaskrawy przykład pięknoduchostwa. Kościół – a przynajmniej jego zwierzchnicy – w obliczu kryzysu migracyjnego zachowuje się rażąco nieodpowiedzialnie i niezrozumiale naiwnie. Czy rzeczywiście Kościół chce rozwoju w Europie równoległych społeczeństw, które odrzucają demokrację i prawa człowieka wyrosłe z idei ludzkiej godności? Czy Kościół nie dostrzega przerażających konsekwencji przeludnienia w Afryce? Czy w końcu Kościół wierzy nadal, że Europa, mówąc językiem kanclerz Niemiec, da radę przyjąć wszystkich, którzy chcą tu przybyć?

Wielkie słowa, takie jak humanitaryzm, słyszymy od dawna, od lat powtarzają się także argumenty odnoszące się do rasizmu, populizmu i ksenofobii, a jednocześnie cały czas problem migracji pozostaje nie tylko nierozwiązany, lecz narasta. Można obawiać się tego, że gdy będzie ciągle nabrzmiewał, zagrozi humanitaryzmowi oraz rzeczywiście obudzi demony rasizmu.

Źródło: https://episkopat.pl
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 739
Watykan: Kryzys w Kościele. Z roku na rok coraz mniej powołań
Świat
Dzisiaj, 19 października (12:04)
Według statystyk upublicznionych przez Stolicę Apostolską przed niedzielnym Światowym Dniem Misyjnym Kościół mierzy się z gigantycznym kryzysem powołań. Co roku coraz mniej osób wstępuje do zakonów i seminariów. Jednocześnie coraz bardziej angażują się świeccy.

Najnowsza statystyka ogłoszona przez watykańską agencję misyjną Fides na podstawie danych z 2017 roku wskazuje, że na świecie jest prawie 415 tysięcy księży. Największy spadek ich liczby zanotowano w Europie i Oceanii. Wzrost dotyczy zaś Afryki, Ameryk i Azji.

Piąty rok z rzędu zmniejszyła się o ponad tysiąc liczba zakonników. Jest ich 51,5 tysiąca. Spadki dotyczą wszystkich kontynentów z wyjątkiem Afryki.

Podobnie, jak w poprzednim roku spadła liczba zakonnic; jest ich blisko 649 tysięcy, łącznie mniej o 10,5 tysiąca. Największy spadek dotyczy Europy, gdzie liczba ta zmniejszyła się o 8 tysięcy. Zakonnic przybywa natomiast w Kościele w Afryce i Azji.

Drugim odnotowanym w kościelnej statystyce zjawiskiem jest wzrost zaangażowania świeckich. Jest ich 355 tysięcy, więcej na wszystkich kontynentach niż wcześniej. Zwiększyły się też, o 34 tysiące, szeregi katechetów przekraczając liczbę 3 milionów. Mniej o trzy tysiące jest ich tylko w Europie.

W niedzielę w bazylice Świętego Piotra papież Franciszek odprawi mszę z okazji Światowego Dnia Misyjnego.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 739
Figurka „pachamamy” czczona w jednym z kościołów w Rzymie. Otoczono ją świecami
#SYNOD AMAZOŃSKI #PACHAMAMA #KRYZYS W KOŚCIELE #WATYKAN #RZYM #SYNOD PANAMAZOŃSKI #AMAZONIA #DIANE MONTAGNA


W kościele Santa Maria w Traspontina w Rzymie miało miejsce zaskakujące zdarzenie. W sobotę po południu ustawiono w nim figurkę amazońskiej „pachamamy”, którą otoczono świecami. Najbardziej jednak zaskakuje, że oddawano jej „cześć”, będąc tyłem do Najświętszego Sakramentu.

Jak informuje Diane Montagna, rzymski korespondent portalu LifeSiteNews.com, do szokującego zdarzenia doszło w kościele Santa Maria in Traspontina. Podczas popołudniowej modlitwy kończącej obrady Synodu Amazońskiego, zaaranżowano spotkanie modlitewne. W jego centrum znalazła się amazońska figurka „pachamamy” tzn. inkaskiej bogini ziemi, która ma zapewniać żyzność pól i płodność, a także dbać o dobre żniwa.

„26 października, ostatniego dnia Synodu Amazońskiego, „Pachamama” została otoczona świecami pośrodku kościoła Traspontina w pobliżu Watykanu” – pisze Diane Montagna.

Najbardziej szokujące w całym zdarzeniu jednak jest to, że podczas „modlitwy”, krzesła w kościele były tak odwrócone, że część wiernych siedziała tyłem do Najświętszego Sakramentu. Figurka „pachamamy” była otoczona świecami. Wokół niej ułożono również zdjęcia różnych osób. Diane Montagna informuje, że to „męczennicy” ziemi i sprawiedliwości społecznej.

Warto dodać, że wbrew pojawiającym się doniesieniom, figurki "pachamamy" nie były obecne podczas Mszy świętej, sprawowanej przez papieża na zakończenie Synodu Amazońskiego. Także te i inne "artefakty" nawiązujące symboliką do Amazonii, zniknęły z rzymskich kościołów wraz z zakończeniem obrad synodu.

Synod amazoński widzę udany. Uroki ekumenizmu. Wkrótce katolicy zaczną składać ofiary z ludzi Quetzalcoatlowi przy kolejnym Mundialu.:)
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 761
13 170
Z tego co czytałem jacyś przytomniejsi parafianie wzięli sprawe w swoje ręce i po prostu wyjebali tą całą Paczamame w pizdu do Tybru

Pytanie kto tu jest przytomniejszy. Prezes upadającej korporacji który rozpaczliwie próbuje przedłuzyć jej istnienie np. przez akwizycje i poszukiwanie nowej klenteli, czy też ci z dotychczasowych klientów, którzy zupełnie na serio wierzą w srare slogany reklamowe i bronią dotychczasowego wizerunku marki.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 739
Franek już wszystkich przeprosił, stwierdził, że policja je wyłowiła i może wrócą na jakąś mszę.

Czy na Synodzie Amazońskim miał miejsce pogański rytuał poświęcony Pachamamie?
Opublikowano dnia 01.11.2019 12:47

W ubiegłym tygodniu zakończył się watykański Synod ds. Amazonii. Nikt jednak nie spodziewał się, że w centrum medialnej dyskusji nie staną postanowienia Synodu, a kontrowersje związane z... indiańskim bożkiem.


W dokumencie końcowym Ojcowie Synodalni proszą o spokojne, zgodne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła, przeanalizowanie konkretnych postulatów takich jak m.in. rozszerzenie posług dla kobiet, przyszłe święcenia prezbiteratu dla diakonów stałych, zdefiniowanie „grzechu amazońskiego” czy opracowanie odrębnego rytu dla ludów amazońskich.

Jednak to wszystko zostało zaćmione… przez indiańską boginię Pachamamę.

4 października w Ogrodach Watykańskich, z udziałem samego papieża Franciszka, odbył się dość nietypowy obrządek - grupa Indian, wraz z zakonnikiem odprawiła rytuał, w którym modlili się i bili pokłony wokół maty z rozłożonymi na niej przedmiotami. Wśród tych przedmiotów były dwa posążki nagich ciężarnych kobiet.


Trzy dni później figurki poniesiono w procesji do Bazyliki św. Piotra, a następnie do Sali Synodalnej, gdzie zostały ustawione na honorowym miejscu. Potem przeniesiono je do kościoła Santa Maria in Traspontina, gdzie zostały wystawione na widok publiczny.

Sytuacja ta wywołała dyskusję w katolickich środowiskach. Głównym zarzutem było to, że rytuał z figurką miał charakter pogański, a papież przez swoją obecność go autoryzował. Wielu dopatrzyło się w figurkach postać Pachamamy, inkaskiej bogini ziemi i płodności.

Innego zdania byli watykańscy urzędnicy, którzy jednym głosem twierdzili, że figurki o naturze kobiecej reprezentowały życie i nie warto dopatrywać się w nich pogańskich symboli.

21 października doszło do sytuacji, w której dwaj nieznani sprawcy wynieśli z kościoła Santa Maria in Transportina posążki, które następnie wrzucili do Tybru.

Po czterech dniach głos zabrał w końcu sam Papież Franciszek, który przyznał (wbrew temu, co mówili watykańscy urzędnicy), że figurki przedstawiały Pachamamę.

– Chciałbym powiedzieć kilka słów o posążkach Pachamamy usuniętych z kościoła Santa Maria in Traspontina (…) Przede wszystkim wydarzyło się to w Rzymie i jako biskup diecezji proszę o przebaczenie ludzi, których ten akt obraził
– powiedziała głowa Kościoła.

Franciszek poinformował również, że posążki zostały wyłowione i powrócą do kościoła.

Słowa papieża zostały skrytykowane przez innych duchownych, takich jak m.in. kardynał Walter Brandmüller czy biskup Athanasius Schneider, którzy stwierdzili, że mężczyźni nie dopuścili się kradzieży, ale „dokonali symbolicznego aktu”.



Ja bym raczej uważał na tych Indian, bo mogą wrócić z Pachatatą...
 

mikioli

Well-Known Member
2 606
4 647
Pytanie kto tu jest przytomniejszy. Prezes upadającej korporacji który rozpaczliwie próbuje przedłuzyć jej istnienie np. przez akwizycje i poszukiwanie nowej klenteli, czy też ci z dotychczasowych klientów, którzy zupełnie na serio wierzą w srare slogany reklamowe i bronią dotychczasowego wizerunku marki.
No ciekawe kogo przyciągnie do tej korporacji takim działaniem. Orzechy przeciw dolarom, że nikogo. Poklepią go po pleckach ci co by chcieli, żeby jego korpo znikneło najlepiej z powierzchni ziemi, albo samo straciło sens istnienia bo dzięki temu tak się stanie.
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 606
4 647
Franek już wszystkich przeprosił, stwierdził, że policja je wyłowiła i może wrócą na jakąś mszę.

Czy na Synodzie Amazońskim miał miejsce pogański rytuał poświęcony Pachamamie?
Opublikowano dnia 01.11.2019 12:47

W ubiegłym tygodniu zakończył się watykański Synod ds. Amazonii. Nikt jednak nie spodziewał się, że w centrum medialnej dyskusji nie staną postanowienia Synodu, a kontrowersje związane z... indiańskim bożkiem.

W dokumencie końcowym Ojcowie Synodalni proszą o spokojne, zgodne z dotychczasowym nauczaniem Kościoła, przeanalizowanie konkretnych postulatów takich jak m.in. rozszerzenie posług dla kobiet, przyszłe święcenia prezbiteratu dla diakonów stałych, zdefiniowanie „grzechu amazońskiego” czy opracowanie odrębnego rytu dla ludów amazońskich.

Jednak to wszystko zostało zaćmione… przez indiańską boginię Pachamamę.

4 października w Ogrodach Watykańskich, z udziałem samego papieża Franciszka, odbył się dość nietypowy obrządek - grupa Indian, wraz z zakonnikiem odprawiła rytuał, w którym modlili się i bili pokłony wokół maty z rozłożonymi na niej przedmiotami. Wśród tych przedmiotów były dwa posążki nagich ciężarnych kobiet.


Trzy dni później figurki poniesiono w procesji do Bazyliki św. Piotra, a następnie do Sali Synodalnej, gdzie zostały ustawione na honorowym miejscu. Potem przeniesiono je do kościoła Santa Maria in Traspontina, gdzie zostały wystawione na widok publiczny.

Sytuacja ta wywołała dyskusję w katolickich środowiskach. Głównym zarzutem było to, że rytuał z figurką miał charakter pogański, a papież przez swoją obecność go autoryzował. Wielu dopatrzyło się w figurkach postać Pachamamy, inkaskiej bogini ziemi i płodności.

Innego zdania byli watykańscy urzędnicy, którzy jednym głosem twierdzili, że figurki o naturze kobiecej reprezentowały życie i nie warto dopatrywać się w nich pogańskich symboli.

21 października doszło do sytuacji, w której dwaj nieznani sprawcy wynieśli z kościoła Santa Maria in Transportina posążki, które następnie wrzucili do Tybru.

Po czterech dniach głos zabrał w końcu sam Papież Franciszek, który przyznał (wbrew temu, co mówili watykańscy urzędnicy), że figurki przedstawiały Pachamamę.

– powiedziała głowa Kościoła.

Franciszek poinformował również, że posążki zostały wyłowione i powrócą do kościoła.

Słowa papieża zostały skrytykowane przez innych duchownych, takich jak m.in. kardynał Walter Brandmüller czy biskup Athanasius Schneider, którzy stwierdzili, że mężczyźni nie dopuścili się kradzieży, ale „dokonali symbolicznego aktu”.



Ja bym raczej uważał na tych Indian, bo mogą wrócić z Pachatatą...
To to chuj, śledzę trochę kato świat i pogańskie rytuały przy sadzeniu dębu w ogrodach watykańskich to dopiero była jazda, której papa się po prostu z czułością przyglądał.
 

Fraans

Well-Known Member
163
269
Wczoraj zrozumiałem że bufor od zmian w Kościele Katolickim prawicowi i katoliccy Polacy mają dzięki youtuberom prawicowym, Braunowi, wrealu, cep powiśle. Dzięki tym mediom zdają sobie sprawę że innym katolikom też nie podoba się papież franciszek. Jestem u rodziny i wujek mocny katolik i prawicowiec (głosował na Konfederacje tak jak ja) nie lubi paciamamy i franciszka a jednak identyfikuje się z Kościołem Katolickim i chodzi na msze często itp. Jest w takim wieku że mógłby być moim ojcem a jednak zamiast oglądać telewizje to słucha/ogląda polonia christiana czy te kanały które wcześniej wymieniłem. Jak o tym myślę to Międlar mi przychodzi do głowy, ponoć go aresztowali. Chciałbym żeby polski Kościół się odłączył ale póki co robią to małe sekty tylko. Niestety większość jak wiadomo to lemingi a nie ludzie na serio traktujący wiarę.
 
Do góry Bottom