Co ostatnio czytaliście?

MaxStirner

Well-Known Member
2 346
4 018

Nie skończyłem jeszcze, ale w poniedziałek no może we wtorek skończę na bank. Do przeczytania skłoniła mnie okładka :) oraz powszechny aplauz dla tej książki, (w tym porównania do "Jądra ciemności") a w ogóle to - fakt że po prostu znalazłem ebooka na torrentach i sprawdziłem co to. Absolutnie nie żałuję, choć jak pisałem wyżej, nie czytam powieści. Najlepsza mieszanina przygodówki, powieści historycznej i thrillera jaką czytałem od lat. Gęsto od psychicznego napięcia i przemocy a całość w zimnym klimacie morza północnego. Polecam.
 
X

xawas

Guest
Książkę sprzed wielu, wielu lat, pokazująca humor żydowski. "Przy szabasowych świecach"
Autor był Żydem - Horacy Safrin. Jest w niej wiele żydowskich przysłów i dowcipów. Wyśmienita porcja humoru. Warto przeczytać.
 
D

Deleted member 4683

Guest

Nie skończyłem jeszcze, ale w poniedziałek no może we wtorek skończę na bank. Do przeczytania skłoniła mnie okładka :) oraz powszechny aplauz dla tej książki, (w tym porównania do "Jądra ciemności") a w ogóle to - fakt że po prostu znalazłem ebooka na torrentach i sprawdziłem co to. Absolutnie nie żałuję, choć jak pisałem wyżej, nie czytam powieści. Najlepsza mieszanina przygodówki, powieści historycznej i thrillera jaką czytałem od lat. Gęsto od psychicznego napięcia i przemocy a całość w zimnym klimacie morza północnego. Polecam.
Świetna książka. Przy okazji, bohater wspomina, że Baxter namówił go do zamustrowania na ten okręt mówiąc, że lekarz pokładowy na statku wielorybniczym to tylko taki formalny wymóg stawiany przez przepisy ale w rzeczywistości wielorybnicy i tak przywykli radzić sobie bez lekarza więc dużo się nie napracuje. Jeśli to prawda z tym wymogiem prawnym a akcja powieści toczy się w 1859 r. to by znaczyło, że już wtedy rząd dość grubo wpieprzał się w sferę wolności gospodarczej.
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 921
Problem trzech ciał, Liu Cixin
Okładka odstraszała mnie zachęcaniem by przeczytać bo to bestseller, czytają to w USA, czyta nawet Obama. Hugo zachęca.


Jest to twarde SF z dobrą intrygą. Akcja dzieje się współcześnie (jeszcze w połowie 2 tomu), autor miejscami wchodził na politykę i to było generalnie wkurzające, np. opisy prosperującej Wenezueli pod rządami nowego "lepszego" Chaveza, albo wiara w to, że al-kaida jest spontanem. Są to jedna trzeciorzędne detale bez wpływu na fabułę.

Co jest zajebiste? To się okazuje w 3/4 pierwszego tomu.
Na Ziemię leci flota inwazyjna obcych. Będzie za 400 lat. Do tego czasu mamy się rozwinąć, ale oni nam przeszkadzają wysyłając inteligentne protony
 

Pestek

Well-Known Member
688
1 712
The Art of the Argument
Stefan Molyneux

Z książki można się dowiedzieć czym jest argument, jakie są jego składowe, jak tworzyć argumenty(zacznij od definicji!), jak ich nie tworzyć, jakich trików używają sofiści. Argument to życie, argument to wszystko. Bez argumentu jesteśmy jak ślepcy walczący na miecze.
Dodatkowo Stefan wykłada swoje powody dla teraźniejszych pozycji, np w sprawie rasy, IQ, ateizmu. Dużo też jego starych pozycji w sprawie dzieciństwa, feminizmu, państwa. Jak ktoś nie czytał nic Stefana i słabo go zna, to polecam dla wprowadzenia. Jak ktoś jest z tym autorem zaznajomiony, to wiele wyda się znajome, ale można też wyostrzyć się w technice argumentacji. Brakuje odnośników do badań lub źródeł, to jest główny grzech tej książki. Dałbym jej 4+/5-. Bo momentami jest mocarna, a momentami się powtarza.

A teraz czytam
Human Development and Trauma
Dariusa Cikanaviciusa.

Jak ktoś się interesuje psychologią rozwojową, samopoznaniem, traumą i zdrowieniem, chcę mieć lepsze pojęcie co było zdrowe a co niezdrowe w jego dzieciństwie, zamierza być rodzicem lub już nim jest, to polecam! Książka to unikat, jeśli chodzi o psychologiczne pozycje, bo staje po stronie dziecka, jasno zaznaczając kto jest odpowiedzialny za nadużycia, czy zaniedbania(traumy), dbając przy tym o klarowne definicje i odnośniki do prezentowanych informacji w badaniach i innych pozycjach. Jest też rozdział o szkolnictwie. Generalnie świetna książka, masa autorów, których cenię jest cytowanych. Autor odrobił swoją pracę domową i wie o czym pisze.
 
Ostatnia edycja:

Pestek

Well-Known Member
688
1 712
Dzięki. Nie czytałem, wiec zapytam tylko czego miałbym zabrac sie do czytania książki napisanej przez twardziela, którego trenowało wojsko USA, czyli rządowa agencja rozpierdalajaca od lat Bliski Wschód. Dlaczego człowiek który działa na rozkaz i jest/był opłacany z kradzieży ma mnie zaciekawić jako autor?

PS. Jeśli książka ma charakter refleksji "o kurwa co ja robiłem i dla kogo pracowałem, to chętnie przeczytam", bo jatki mnie nie interesują.
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 668
4 927
Dzięki. Nie czytałem, wiec zapytam tylko czego miałbym zabrac sie do czytania książki napisanej przez twardziela, którego trenowało wojsko USA, czyli rządowa agencja rozpierdalajaca od lat Bliski Wschód. Dlaczego człowiek który działa na rozkaz i jest/był opłacany z kradzieży ma mnie zaciekawić jako autor?
Rothbard też pracował na publicznej uczelni opłacanej z podatków.
 

Pestek

Well-Known Member
688
1 712
Wiec był hipokryta w tej kwestii. Ale jak napisałem wyżej, jeśli książka jest autotefleksyjna to mnie ciekawi. Rothbard niejako kopał pod sobą dołek, bo był wolnościowcem, chociaż nie wiem jaki miał stosunek do państwowej edukacji. Jeśli jej nie kwestionował, to robił tym szkodę.

Edit. Tylko przez rok pracował w państwowej szkole, potem pracował w prywatnej i w Instytucie Misesa. Na starość jednak znowu pracował na państwowym Uniwerku. Jak mawiał Stefan "join me in free market", kiedy mówił o profesorach na Uniwerkach głoszących libertarianizm. Trzeba jednak przyznać, ze przez większość życia pracował poza nimi.
 
Ostatnia edycja:

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 636
6 112
Wiec był hipokryta w tej kwestii. Ale jak napisałem wyżej, jeśli książka jest autotefleksyjna to mnie ciekawi. Rothbard niejako kopał pod sobą dołek, bo był wolnościowcem, chociaż nie wiem jaki miał stosunek do państwowej edukacji. Jeśli jej nie kwestionował, to robił tym szkodę.

Edit. Tylko przez rok pracował w państwowej szkole, potem pracował w prywatnej i w Instytucie Misesa. Na starość jednak znowu pracował na państwowym Uniwerku. Jak mawiał Stefan "join me in free market", kiedy mówił o profesorach na Uniwerkach głoszących libertarianizm. Trzeba jednak przyznać, ze przez większość życia pracował poza nimi.
Rothbard powiedzial ze fakt iz zatrudnili go na panstowym uniwerku wyraznie potwierdza, ze publiczna edukacja upada, hehe.

Edit: "Then 60 years old, Rothbard left Brooklyn Polytechnic Institute for the Lee Business School at the University of Nevada, Las Vegas (UNLV), where he held the title of S.J. Hall Distinguished Professor of Economics, an endowed chair paid for by a libertarian businessman." info z Wiki

Czy znaczy to ze placil mu ten biznesmen a nie Uniwerek? Nie jestem pewien.
 
Ostatnia edycja:

snajper

Well-Known Member
377
1 229
Lubię książki o Indianach,to bardzo tajemniczy lud.
"Spotkałem szczęśliwych Indian - Gujana" A. Fiedlera


zaczynam czytać.
Teraz chyba coraz rzadziej udaje się w ogóle spotkać Indian.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 770
21 500
Wziąłem się za literackiego "Wiedźmina" i... dupy nie urywa. Lekko mówiąc. Opowiadania jeszcze są naprawdę fajne. Konkretne, sporo akcji i humoru. Ale już "Krew Elfów" to taka buła nudna, że masakra. Na 300 stron 3 sceny akcji, a poza tym tylko gadanie, gadanie, gadanie i jeszcze raz gadanie. Geralt spadł na drugi, jak nie trzeci, plan i wszystko kręci się wokół Ciri, która jest mega irytującą postacią. Nic się nie dzieje, postacie albo opowiadają historie sprzed lat, albo opowiadają, co planują zrobić. Dam szansę jeszcze kolejnemu tomowi, ale jak nic się nie zmieni to oryginał będę omijał szerokim łukiem. Sorry, Sapkowski, ale gry są trzy miliony razy lepiej napisane niż twoje wypociny. Do tego lepiej wyważone pod kątem stężenia gadania i akcji.
Andrzej Sapkowski żąda od CD Projekt zapłaty 60 mln zł
1 godz. 47 minut temu
CD Projekt ujawnił, że Andrzej Sapkowski, autor powieści i opowiadań o wiedźminie Geralcie, domaga się od CD Projekt zapłaty dodatkowego wynagrodzenia w wysokości co najmniej 60 mln złotych. Polskie studio opisuje te żądania jako "bezpodstawne" i zamierza się bronić.

Wydaje się, że przed prawnikami pisarza dość trudne zadanie, ponieważ domagają się dodatkowych pieniędzy, ponad to, co wypłacono już w ramach zawartych umów. Powołują się na art. 44 ustawy o prawie autorskim. Wskazują, że jego zastosowanie otwiera się wtedy, gdy wynagrodzenie przyznane twórcy jest zbyt niskie w stosunku do korzyści osiągniętych przy okazji eksploatacji utworu.

Nieoficjalnie mówi się, że kilkanaście lat temu CD Projekt zapłacił za prawa do marki 35 tysięcy złotych, co - w obliczu ogromnego sukcesu produkcji - faktycznie wydaje się być kwotą raczej śmieszną. Główny problem Sapkowskiego polegał na tym, że pisarz od początku nie wierzył w sukces gier, więc poprosił o pieniądze z góry, zamiast - na przykład - o udział w przyszłych zyskach.

"Podejście plasujące oczekiwania raczej na minimalnym poziomie, nakazuje przyjąć, że w przypadku wykorzystania utworów naszego mocodawcy w podstawowych obszarach prowadzonej działalności, tworzących istotę najważniejszych produktów, właściwie wynagrodzenie winno opiewać na 6 proc. uzyskanych korzyści" - napisano w wezwaniu do zapłaty, jakie otrzymało polskie studio.

"Tym samym, odliczając nawet to, co autor uzyskał do tej pory, jak i jednocześnie uwzględniając wzrost zysków ze sprzedaży w szczególności gry Wiedźmin 3 wraz z dodatkami, uznajmy że roszczenie na tę chwilę opiewa co najmniej na 60 mln zł" - dodają prawnicy.

CD Projekt stanowczo odpiera zarzuty: "W ocenie spółki żądania są bezpodstawne zarówno co do zasady, jak i wysokości. Spółka w sposób ważny i zgodny z obowiązującymi przepisami, nabyła prawa do utworów pana Andrzeja Sapkowskiego, m.in. w zakresie niezbędnym do wykorzystania ich w ramach tworzonych przez spółkę gier, regulując uzgodnione w umowach wynagrodzenia".

"Wolą spółki jest utrzymywanie dobrych relacji z autorem dzieł, które stały się inspiracją dla twórczości zespołu Studia CD Projekt Red" - dodaje studio, które zapewnia dodatkowo, że będzie szukało "polubownego rozwiązania sprawy", co może sugerować, że jakieś pieniądze jednak wypłaci.
„Byłem na tyle głupi, że sprzedałem im prawa w jednej transakcji. Oferowali mi procent od dochodów, ale powiedziałem "Nie, nie będziecie mieli z tego żadnych dochodów - dawajcie mi od razu wszystkie pieniądze. Całą sumę". To było głupie.”- powiedział Sapkowski w rozmowie z Robertem Purchese z serwisu Eurogamer. „Byłem na tyle głupi, aby zostawić wszystko w ich rękach, bo nie wierzyłem w ich sukces. Ale kto mógł go wtedy przewidzieć? Ja nie potrafiłem”

Ups...
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom