Co ostatnio czytaliście?

Eli-minator

zdrajca świętych dogmatów
698
1 573
ja z kolei czytałem biologiczne rzeczy i mam swoje trzy grosze- hipotezę
lewicowcy są promiskuityczni bo mają strategię rozrodczą "r" zgodnie z teorią stefana molyneuxa tzn. mają dużo potomstwa i mały nakład na każdego potomka (tzn mała opieka rodzicielska) i wczesna inicjacja seksualna co jest skorelowane ze wysoce zmiennym, nieprzewidywalnym środowiskiem. i to tłumaczy czemu np. chcą darmową opiekę zdrowotną dla "obcych"- bo może to być ich potomek a o swoje geny się dba, nie chodzi o to że to twoje dziecko tylko że to dziecko ma Twoje geny i one się liczą jak to Dawkins pisał

Moim zdaniem to nie jest dobre rozumowanie. Biedni lewicowcy chcą darmowej opieki zdrowotnej dla "obcych", ponieważ chcą jej dla siebie i swoich. Bogaci lewicowcy chcą darmowej opieki, ponieważ płynie ona od państwa, a na kolaboracji z państwem się dorabiają bogactwa i potrzebują państwa rozwiniętego. A średni lewicowcy (czyli w sumie to jest prawdziwa przyczyna, bo średni jest podobny i do biednego i do bogatego) chcą tego, ponieważ memy i mempleksy lewicowych pomysłów okazały się być lepiej przystosowane w walce o rozpowszechnienie w rzeczywistości kulturowej. Zatem memy a nie geny.
Tak to działa.

A jak to działa w przedstawionym rozumowaniu? Nie wiem w ogóle skąd przekonanie, że lewicowcy są promiskuityczni. Jest to bardziej zgodne z ich ideologią, ale prawicowcy są tak samo promiskuityczni. Nie jestem przekonany czy lewicowcom należy się tu plus za życie w zgodzie ze swoją ideologią (a prawakom minus), bo zdaje mi się, że propaganda anty-promiskuityczna ma nieco więcej sensu niż propaganda pro-promiskuityczna. Ale niezależnie od treści tych ideologii koniec końców prawicowcy sa tak samo promiskuityczni. Albo... bardziej. No weźmy Korwina i Kwaśniewskiego. Który mnożył żony, a nawet dzieci pozamałżeńskie, a który skupiał się na "nielicznym potomku"?

Lewicowcy boją się przeludnienia i "lansują" antykoncepcję, aborcję i perwersyjny, nie prowadzący do zapłodnienia seks (np. w obrębie tej samej płci). Prawicowcy boją się depopulacji i popierają politykę pro-rodzinną (tolerują redystrybucję w kierunku dzieciorobów). To nie lewicowcy lansują (i praktykują) model "dużo potomstwa".

W końcu. Kobiety znają swoje dzieci. Więc nie potrzebują "opieki dla obcych" w interesie swoich genów. Mężczyźni mogą nie znać swoich dzieci. Np. bzyknęli i nawet nie wiedzą, jak bardzo sąsiad jest dumny, że (jak wierzy) zostanie właśnie ojcem (zresztą zostanie w sumie, ale nie genetycznie). Więc to mężczyźni powinni chcieć opieki dla obcych w interesie własnych genów. Tymczasem to kobiety sa socjalne, za redystrybucją i opieką, a mężczyźni cos tam kombinują inaczej, na przykład angażują się w libertarianizm lub cokolwiek, co różni się w tej dziedzinie od podejścia kobiet.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 700
7 645


Lewacki rak. Książka traktuje o historii człowieka od czasów gdy wyemigrował z Afryki 70 tysięcy lat temu do współczesności. Przeczytałem dopiero sto kilkadziesiąt stron. Na początku autor jeszcze stara się zachować obiektywność, ale im dalej w las tym więcej odlotów. Np. taki fragment o udomowieniu zwierząt:

"Z wąskiej perspektywy ewolucyjnej, która sukces mierzy liczbą kopii DNA, rewolucja agrarna była dla kur, bydła, świń i owiec darem losu. Niestety, perspektywa ewolucji stanowi niepełną miarę sukcesu, wszystko osądza bowiem na podstawie przetrwania i reprodukcji, nie bacząc na osobnicze cierpienie i szczęście. Ewolucji nie interesuje, co czują zwierzęta, ale ile jest kopii ich DNA. Udomowione kury i bydło mogą uosabiać sukces ewolucyjny, ale należą do najbardziej nieszczęsnych istot, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi. Udomowienie zwierząt było wynikiem serii brutalnych zabiegów, które z upływem wieków stawały się jeszcze okrutniejsze."


Pisze też o tym jakim to nieszczęściem było przejście z trybu zbieracko-łowieckiego do agrarnego, bo ludzie stali się nieszczęśliwi, musieli dłużej pracować i mieli miej jedzenia mimo, że populacja wzrosła 10-krotnie. Boję się co będzie później.
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 340
3 947
Prezent świateczny
Na ZeroNet powstała niedawno ciekawa biblioteka - projekt z założenia wspomagający/mirrorujący (częściowo) króla ebibliotek LibraryGenesis, która bezustannie walczy z o serwery i bandwith - projekt o tyle ciekawy, że zdecentralizowany, działa w oparcu o
IPFS w skrócie, można donować własną przestrzeń na dysku i upload (lub kupić im za pare groszy u wskazanego hostera który używa tego systemu).
Nie jest to jednak konieczne. Działa banalnie prosto
a) Instalujemy Zeroneta (można puścić go przez Tora)
b) Otwieramy w TorBrowserze Zeronet->Zerosites
c) Wyszukujemy i otwieramy Antilibrary
d) Z menu Mybooks-Settings wybieramy bazę ebooków w danym języku i pobieramy
(instrukcje donacyjne w linku u góry jakby kogoś tknęło i chciał pomóc).
Obecnie kilka tys ebooków NonFiction i rośnie
 
Ostatnia edycja:
D

Deleted member 4683

Guest
"Opowiadania z Północy" J. Londona.

Generalnie odradzam. Drewniana proza ( może to kwestia tłumaczenia ), historyjki jakby pośpiesznie nakreślone a pomysły niezbyt interesujące. Wspominam o tym gównie tylko dla tego, że w jedynym z opowiadań ( rzecz dzieje się pod koniec XIX w ) policja nie wpuszcza na tereny dalekiej dzikiej północy nikogo kto nie ma przy sobie określonej ilości prowiantu. Trochę mnie to zdziwiło bo myślałem, że w tamtych czasach państwo jeszcze się tak nie wpieprzało
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Kalmar

Member
15
35
Mam zbiorek opowiadań Londona pt. "Opowieści Mórz Południowych" i też wydaje mi się, że nędza języka jest raczej winą tłumaczenia. A to, czy się państwo wpieprzało, to oczywiście zależy od tego w co i gdzie. XIX wiek nie był wcale globalną, liberalną utopią, jak niektórzy zdają się myśleć.
 

Finis

Anarchoindywidualista
415
1 452
Nie będę oryginalny :)

"Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" autorstwa Wojciecha Sumlińskiego.

Muszę przyznać, iż podoba mi się styl w jakim została ona napisana. Obawiałem się jakieś drętwej i suchej faktologii - zamiast tego miałem wrażenie jakbym czytał jakąś beletrystykę.
 

Hanki

Secessionist
1 301
3 814

MaxStirner

Well-Known Member
2 340
3 947
Ostatnia część tetralogii Zafóna:
Dostałem tę książkę na święta - szczerze podkurwiony, bo wielokrotnie powtarzam od lat, że beletrystyki nie czytam (bardzo bardzo rzadko) i wolę coś popularnonaukowego ze starożytności albo drugiej wojny nawet
Dostałem zapewne z 2 powodów - wleźli do księgarni i kupili co było na wystawce i po kłopocie, a po drugie kupili mi coś co ich ciekawi, żeby se ją mogli przeczytać bo i tak będzie leżeć.
To sie zdarza już któryś raz i w tym roku postanowiłem, że sie wychamię i sprzedam to na Allegro za grosze żeby dac nauczkę - ale skoro dałeś post, to może przeczytam. Warto?
 

Hanki

Secessionist
1 301
3 814
Dostałem tę książkę na święta - szczerze podkurwiony, bo wielokrotnie powtarzam od lat, że beletrystyki nie czytam (bardzo bardzo rzadko) i wolę coś popularnonaukowego ze starożytności albo drugiej wojny nawet
Dostałem zapewne z 2 powodów - wleźli do księgarni i kupili co było na wystawce i po kłopocie, a po drugie kupili mi coś co ich ciekawi, żeby se ją mogli przeczytać bo i tak będzie leżeć.
To sie zdarza już któryś raz i w tym roku postanowiłem, że sie wychamię i sprzedam to na Allegro za grosze żeby dac nauczkę - ale skoro dałeś post, to może przeczytam. Warto?
Ja jestem fanem Zafóna, zatem moja opinia jest wysoce nieobiektywna, ale książkę naprawdę bardzo dobrze się czyta: dobrze poprowadzona narracja, sporo wątków, które podtrzymują tajemniczość i zagadkowość historii, ciekawi bohaterowie, sporo mroku i intryg, a to wszystko w smutnych czasach hiszpańskiego frankizmu.
Ja rzecz jasna polecam! :)
 

Hanki

Secessionist
1 301
3 814
Zgadza się - na pewnych ustępach się wzorował. Natomiast dużym nadużyciem i nieprawdą byłoby stwierdzenie, iż książka jest w 100% fikcją.

P.S.
@Hanki: Czy miałeś okazję ją przeczytać?
Tak, czytałem i w trakcie lektury to odczucie, że zbyt przypomina dobry kryminał, okazało się być dobrym przeczuciem.
 
Do góry Bottom