Polska Służba Zdrowia taka piękna

kalvatn

Well-Known Member
1 227
2 058
tosiabunio To jest temat poświęcony "służbie zdrowia". Nie może być łatwy i przyjemny w czytaniu. Można by było wprowadzić w tym temacie specjalne "skierowanie" przez właściciela forum do czytania poszczególnych wpisów i czas oczekiwania w kolejce do kilku miesięcy.
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 815
14 172
Ale rozróżniasz coś takiego jak forma i treść? Można w przystępnej formie opowiedzieć niełatwą i nieprzyjemną treść, co czyni dobra literatura. Można też uprawiać masłowską, czyli chujowa forma i chujowa treść. Jesteś gdzieś po środku, więc jeszcze jest nadzieja.
 

tomislav

libnet- kowidiańska tuba w twojej piwnicy!
4 782
12 356
Kalvatn, ale to dobre uwagi. Próbowałem przeczytać, bo tematy medyczne mnie jarają od dziecka, ale wobec takiej ściany znaków bez podziału na akapity, skapitulowałem ostatecznie.
 

bombardier

Well-Known Member
1 411
6 557
Ja się zdołałem przemódz, ale czułem się osaczony przez co wielokrotnie gubiłem wątek. Spociłem się też nadzwyczajnie. Niby dobry test woli, ale straciłeś conajmniej jednego lajka. To chyba wystarczający powód, żeby rozważyć sugestię tosiabunio.
 
Ostatnia edycja:

kalvatn

Well-Known Member
1 227
2 058
Ale rozróżniasz coś takiego jak forma i treść? Można w przystępnej formie opowiedzieć niełatwą i nieprzyjemną treść, co czyni dobra literatura. Można też uprawiać masłowską, czyli chujowa forma i chujowa treść. Jesteś gdzieś po środku, więc jeszcze jest nadzieja.

Nie zajmuję się tym zawodowo ani hobbistycznie. Nie z tego żyję i jest mi to obojętne. Nie ma przymusu czytania jakichkolwiek treści na tym forum.
 

Kammil

Member
34
96
Nie zajmuję się tym zawodowo ani hobbistycznie. Nie z tego żyję i jest mi to obojętne. Nie ma przymusu czytania jakichkolwiek treści na tym forum.
Jest tobie to obojetne? to po co spedziles tyle swojego czasu, zeby napisac ta sciane tekstu? Jak juz wlozyles tyle wysilku, to chyba po to zeby to ktos przeczytal, warto zadbac o forme.
 
Ostatnia edycja:

tolep

ChNiNK! ChP!
7 969
14 145
400 zł? U naz w Poznaniu średnio chyba 600. Ale coraz więcej widzę rzeczywiście prywatnych (a nie "prywatnych na terenie szpitala państwowego) urządzeń MRI.
 

Max J.

Well-Known Member
414
431
Jest tobie to obojetne? to po co spedziles tyle swojego czasu, zeby napisac ta sciane tekstu? Jak juz wlozyles tyle wysilku, to chyba po to zeby to ktos przeczytal, warto zadbac o forme.

To takie ćwiczenie ujarzmiania swoich emocji. Wyrzucił to z siebie i już mu lepiej :p
 
OP
U

ultimate

Guest
Kobieta zmarła przez błąd lekarzy?

Prokurator w Zduńskiej Woli w Łódzkiem prowadzi własne śledztwo w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia kobiety, która po operacji ginekologicznej w zduńskowolskim szpitalu miała w ciele fragment gazy. Kobieta zmarła 1 kwietnia w szpitalu w Sieradzu.
(....)
Po raz pierwszy kobieta była operowana w listopadzie 2016 roku w szpitalu w Zduńskiej Woli. Wtedy to w ciele kobiety miał zostać fragment gazy. Natomiast lekarze ze szpitala w Sieradzu mieli usunąć ciało obce z jamy brzusznej. Podczas drugiej operacji, 1 kwietnia 2017 roku, kobieta zmarła.
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/ne...ekarzy-prokuratura-wszczela-sledz,nId,2379741
 
OP
U

ultimate

Guest


Wiem, że praca na SOR-ze jest bardzo ciężka, rozumiem, że jest młyn, setki pacjentów, cały czas karetki dowożą nowych, rozumiem, że w pierwszej kolejności trzeba ratować życie, a potem dopiero zdrowie, rozumiem, że system działa nie tak, jak powinien, że lekarze i personel zarabiają za mało, że jest weekend. Ale nie rozumiem tego, co się wydarzyło na tym SOR-ze 20 i 21 maja 2017 roku i jak się domyślam dzieje się każdego dnia – pisze dziennikarka Magdalena Rigamonti na swoim profilu na Facebooku.
Kilka dni temu jej tatę zabrało pogotowie. Wcześniej narzekał, że słabo widzi, że kręci mu się w głowie. W końcu zasłabł. Trafił do Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Cały dzień, noc i poranek spędził na SOR-ze. Na diagnozę czekał ponad 11 godzin.

Rigamonti pisze: "Jest 9 rano. Jadę na Wołoską. Ojciec na kozetce, obok niego starszy pan, który leży tu już 24 godziny. – Będą mnie wypisywać - mówi tata. I w tym momencie przestałam być tylko córką. Rozejrzałam się po sali. Ludzie na kozetkach, jak warzywa, czekają od wielu godzin, nie wiadomo na co, nikt już o nic nie pyta, zależni od stąpających wokół bogów - pielęgniarek, sanitariuszy i lekarza. I to nie jest tylko wina systemu, tego, że ci wszyscy pracownicy służby zdrowia są źle opłacani".

Jak funkcjonuje SOR?
Poniżej przytaczamy pozostałą część postu Moniki:

"Jest kilka łóżek - powiedzmy, że sześć na sali ogólnej, dwa miejsca erkowe, dwie kozetki na korytarzu i kilka krzeseł. Dyżuruje np. dwóch lekarzy. Pacjent np. z bólami brzucha jest przyjmowany przez lekarza, ten wszystko opisuje w komputerze (badanie i opis plus zlecenie badań). Zajmuje to kilkanaście minut. Następnie pielęgniarka lub ratownik zakładają wenflon, pobierają krew i jeżeli trzeba, jeżeli jest to w zleceniach lekarskich, podłączają kroplówkę i podają inne leki. Jest ich z reguły dwoje.

Kładą pacjenta do łóżka (jednego z sześciu), podłączają monitorowanie itp. Dla pacjenta zaczyna się czas oczekiwania na wyniki. Około dwóch, trzech godzin. Dlaczego? Po pierwsze jest jedna osoba zajmująca się zanoszeniem tych próbek do laboratorium, jeżdżeniem z pacjentami na rentgen, USG itd. Czyli dwóch pacjentów - jeden np. na wózku, drugi jest chodzący jedzie na rentgen. Badanie trwa trzy minuty. Rozebranie, ubranie - następne tyle.

Tu zaczyna się praca, którą widzi tylko technik.

Opisuje wszystko w komputerze, "robi zdjęcie", umieszcza je na stronie szpitalnej pod nazwiskiem danego człowieka. Dwoje ludzi - jakieś pół godziny. Próbki z krwią czekają na SOR-ze. Powrót z rentgena, kurs do laboratorium - już są próbki czterech osób. W laboratorium krew należy odwirować (kilka minut) i nastawić w specjalnych aparatach - wynik do godziny. Następnie laborantka wklepuje wyniki w system szpitala. Laborantki są dwie lub trzy na cały szpital. Wykonują badania dla wszystkich oddziałów szpitalnych.


Nasz pacjent leży więc na SOR-ze już około trzech godzin. Ma RTG klatki piersiowej i wyniki krwi. Lekarz je ogląda (ciągle przyjmując innych). Uważa, że konieczna jest konsultacja np. chirurgiczna. Dzwoni. Chirurgów jest dwóch. Mają swój oddział, swoich pacjentów. Od godziny jednak operują na bloku (w tym czasie na oddziale chirurgii pacjenci zostają pod opieką pielęgniarek). Po zabiegu, który trwa jeszcze godzinę, chirurg schodzi na SOR. Ma już np. takich konsultacji trzy. Bada każdego i "naszemu " pacjentowi zleca USG jamy brzusznej, żeby potwierdzić swoje rozpoznanie.

USG, kilka minut. Raz jeszcze chirurg. Sześć godzin w sumie? Mamy szczęście. Chirurg został złapany na oddziale, nie operował właśnie wcześniej przyjętego wyrostka. Zdążył zejść raz jeszcze na SOR, zanim wrócił na blok. W międzyczasie jeszcze obejrzał inne wyniki chorych ze swojego oddziału i wspólnie z kolegą skorygował zlecenia.

Decyzja - niech będzie, że "nasz " pacjent ma zapalenie wyrostka robaczkowego. Lekarz z SOR-u opisuje wszystko w komputerze, wcześniej chirurg oczywiście musiał wpisać swoje konsultacje i zalecenia, robi przekazanie chorego na chirurgię. Znowu jakieś pół godziny. Potem pan, który albo jest na rentgenie, albo w laboratorium tylko wróci i pacjenta można zawieść na chirurgię. Jakieś siedem, osiem godzin. Jeden człowiek, jedno z sześciu łóżek. Przed SOR-em tłum.

Dlaczego ani pielęgniarka ani ratownik nie jeżdżą , nie zawożą? Gdyby jednego z nich nie było, a coś by stało się któremuś z pozostałych pięciu ludzi na łóżkach, jednemu z dwóch na kozetkach lub jednemu z siedzących na kilku krzesłach, jedna osoba nie da rady.

10 godzin później
Jak przyznaje Monika, to tylko próba pokazania, jak funkcjonuje w Polsce SOR. Wszędzie brakuje ludzi.
A jak powinno wyglądać to zdaniem pielęgniarek? Specjaliści na SOR-ze, więcej personelu pomocniczego, większa obsada w laboratorium. - Szpitalne oddziały ratunkowe w samym założeniu są świetnym miejscem do szybkiej diagnozy i następnie leczenia. Szpitale są dobrze wyposażone. Brakuje tylko ludzi. Wszystko rozbija się o braki kadrowe – pisze Monika.

- Czas od momentu przyjęcia do momentu przekazania np. na chirurgię to około 10 godzin. Średnia liczba pacjentów w ciągu doby - kilkadziesiąt, bez pacjentów erkowych i wypadkowych. Prawda, nic nie usprawiedliwia obojętności. Ale czy ktoś z Państwa chciałby tam pracować? Ja nie – kończy pielęgniarka.
http://kobieta.wp.pl/dlaczego-tak-d...dz-jest-okrutna-ale-banalna-6125694996244609a
 
Do góry Bottom