Polska Służba Zdrowia taka piękna

U

ultimate

Guest
Tego nie leczymy, ten niech już umiera.

"W Polsce istnieje wyrok śmierci. Chorym odmawia się leczenia, odbierając im godność i skazując na powolne konanie. Masz na leki, to płać z własnej kieszeni. Nie masz, to siedź cicho na dupie i umieraj". Szermierz Jacek Gaworski wielokrotnie słyszał od lekarzy, że na przeżycie nie ma żadnych szans. Za kilka miesięcy prawdopodobnie stanie przed szansą na wywalczenie medalu igrzysk paraolimpijskich

Koszmar zaczyna się w 2004 roku. Po powrocie z zawodów Jacek przestaje mówić i chodzić, traci kontrolę nad swoim ciałem. W szpitalu chaos. Szermierzowi podają jakieś leki, robią badania, nie informują dlaczego. W końcu jest diagnoza: stwardnienie rozsiane. Co to oznacza? Nie do końca wiadomo. – To nie te czasy, że można sobie było wklepać na poczekaniu w internet i sprawdzić. A lekarz powiedział tylko "SM" i sobie poszedł. Zero informacji. Jacek leżał, coś bełkotał, a ja nie mogłam go zrozumieć. Na domiar złego zaczął puchnąć – opowiada Ela.

Niedługo po diagnozie Gaworscy dostali kolejny cios. Okazało się, że nie ma mowy o refundacji leków, bo Jacek jest za stary (program obejmował osoby między 16. a 40. rokiem życia). Później zniesiono ograniczenie wiekowe, ale sytuacja tylko się pogorszyła – postać choroby przeszła z rzutowo-remisyjnej na wtórnie-postępującą, a tej nie leczy się w Polsce na koszt państwa. Jacek dostał jasny komunikat: radź sobie sam.

Od tego czasu Gaworscy musieli każdego miesiąca zdobyć na lek ponad siedem tysięcy złotych (na początku płacili 15 tys., na szczęście cena leku spadła). Zaczęli sprzedawać wszystko, co zgromadzili przez lata małżeństwa. Wystarczało na opłacenie pierwszych dawek lekarstwa, brakowało na opłacenie mieszkania, później nawet na jedzenie.

Patrycja: Każdy z nas udawał przed drugim twardziela, a później samotnie płakał po kątach.

Jacek: Dochodziło do tego, że jak ktoś dzwonił do drzwi, to nie reagowaliśmy. Baliśmy się, że to komornik, bo groziła nam eksmisja z mieszkania.

Ela: Mało kto przeżył takie upokorzenia, jakich my doświadczyliśmy. W końcu musieliśmy błagać ludzi o pomoc, bo nie mieliśmy już nic, co można byłoby sprzedać. Trzeba było wstać rano, zrobić mężowi śniadanie, bo nie mógł się ruszyć. A co dać dziecku? (Ela na chwilę zawiesza głos, Patrycja podaje mamie chusteczki). Najczęściej córka dostawała kromkę z masłem, czasem jej jeszcze jabłko pokroiłam. Nie skarżyła się, nie miała pretensji. Rozumiała, że nie stać nas na nic innego.

Gaworscy cały czas walczą. Nauczyli się już żyć ze strachem i cierpieniem, przyzwyczaili się do ciągłych upokorzeń. Nie mogą pogodzić się jednak z tym, że choć błagają o pomoc, instytucje państwowe konsekwentnie tej pomocy odmawiają.

Wszystko jest ubierane w ładne słowa. Dostaliśmy odpowiedź, że "leczenie Jacka jest niezgodne z medycyną opartą na faktach". Ubierają białe rękawiczki i ukręcają ci łeb. Zostajesz sam, a choroba odziera człowieka z godności. W aptece nie pytają: "a skąd na to wszystko państwo wezmą pieniądze?". Musisz żebrać, błagać ludzi o pomoc, bo zasady są proste: masz środki, to kupujesz lek, nie masz, to siedź cicho na dupie i umiera

Według Eli ona i jej mąż na każdym kroku spotykają się z bezdusznością instytucji. Czasem muszą sobie radzić także z butnymi lekarzami. – Ostatnio rozmawiałam z rodziną chorego na SM, któremu zrobiły się odleżyny i zaczęły odpadać kawałki ciała. Zrozpaczona żona zadzwoniła do szpitala. Usłyszała: "niech pani kupi skalpel i odetnie". Polska, XXI wiek. Żyję w strachu, bo boję się, ze mnie spotka to samo.

http://eurosport.onet.pl/szermierka/tego-nie-leczymy-ten-niech-juz-umiera/tkby8n
 

Mati

Member
46
59
Jest to choroba nieuleczalna, w koncu przestaje sie chodzić, ale umysł, intelekt nie traci nic w tej chorobie, przynajmniej na początku, więc można się przygotować do godnej smierci, ale czy tak sie da ? Może libertarianie tak potrafią ?
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 627
6 060
W akapie będzie tak samo przecież....
W akapie nie bedziesz placil 9% pensji na nieistniejace ubezpieczenie. Nie bedzie tez zakazu taniego leku na stwardnienie rozsiane: marychy. Beda tez dostepne tanie, nieprzebadane leki produkowane przez Zdzislawa z piatego pietra albo importowane z Kamerunu. Bedzie tez wiecej lekarzy dzieki brakowi wymagania 6 letnich studiow i 2 letniego stazu.itd
 

Finis

Anarchoindywidualista
418
1 496
Od tego czasu Gaworscy musieli każdego miesiąca zdobyć na lek ponad siedem tysięcy złotych (na początku płacili 15 tys., na szczęście cena leku spadła).
Pytanie zasadnicze: dlaczego cena tego leku jest taka wysoka jak na nasze polskie warunki? Przeliczając to np. na euro (wg. kursu z dnia 2016.12.07 1EUR = 4.42 PLN), mamy kwotę 1583 EUR. Biorąc pod uwagę zarobki w krajach zachodnich EU, nie jest to aż takie obciążenia dla budżetu domowego jak u nas. IMO Gdyby cena tego leku lub ew. jego tańszego odpowiednika wynosiła 1583 PLN to można by jeszcze jakoś wyżyć.
 

Mati

Member
46
59
W akapie nie bedziesz placil 9% pensji na nieistniejace ubezpieczenie. Nie bedzie tez zakazu taniego leku na stwardnienie rozsiane: marychy. Beda tez dostepne tanie, nieprzebadane leki produkowane przez Zdzislawa z piatego pietra albo importowane z Kamerunu. Bedzie tez wiecej lekarzy dzieki brakowi wymagania 6 letnich studiow i 2 letniego stazu.itd
czyli tez będą kłamac, ze mozna wyleczyć ? Tylko ,że to będzie w ich interesie, zeby zarobić.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 573
11 060
No tak. Zapomnialem wspomniec o patentach. A to one odpowiadaja za obecne niebotyczne ceny.
Patenty i długotrwałe procedury dopuszczania leków na rynek, w wyniku których chorzy umierają, ale za to ze świadomością, że nieprzebadane leki im nie zaszkodzą :)

Sprawa opisywana już gdzieś na forum:

https://en.wikipedia.org/wiki/Pyrimethamine#Availability_and_price

In the United States, as of 2015, with Turing Pharmaceuticals' acquisition of the US marketing rights for Daraprim tablets,[25] Daraprim has become a single-source and specialty pharmacy item, and the price of Daraprim has been increased.[26] The cost of a monthly course for a person on 75 mg dose rose to about $75,000/month, or $750 per tablet.[27][28] Outpatients can no longer obtain Daraprim from their community pharmacy, but only through a single dispensing pharmacy, Walgreens Specialty Pharmacy, and institutions can no longer order from their general wholesaler, but have to set up an account with the Daraprim Direct program.[26][29] Presentations from Retrophin, a company formerly headed by Martin Shkreli, CEO of Turing, from which Turing acquired the rights to Daraprim, suggest that a closed distribution system could prevent generic competitors from legally obtaining the drugs for the bioequivalence studies required for FDA approval of a generic drug.[29]


Martin Shkreli, CEO of Turing, defended the price hike by saying, "If there was a company that was selling an Aston Martin at the price of a bicycle, and we buy that company and we ask to charge Toyota prices, I don't think that that should be a crime."[30][31] As a result of the backlash, Shkreli hired a crisis public relations firm to help explain his fund's move.[32] Turing Pharmaceuticals announced on November 24, 2015, "that it would not reduce the list price of that drug after all", but they will offer various patient assistance programs.[33] However, New York Times journalist Andrew Pollack noted that these programs "are standard for companies selling extremely high-priced drugs. They enable the patients to get the drug while pushing most of the costs onto insurance companies and taxpayers."[33]


The price increase has been fiercely criticised by physician groups such as HIV Medicine Associates and Infectious Diseases Society of America.[34]


In 2016, a group of high school students from Sydney Grammar supported by the University of Sydney prepared pyrimethamine as an illustration that the synthesis is comparatively easy and the price-hike unjustifiable. Shkreli said the schoolboys were not competition, likely because the necessary bioequivalence studies require a sample of the existing medication provided directly by the company, and not simply purchased from a pharmacy, which Turing could decline to provide.[35][36]


In India, over a dozen pharmaceutical companies manufacture and sell pyrimethamine tablets and, multiple combinations of generic pyrimethamine are available for a price ranging from US$0.04 to US$0.10 each (3–7 rupees).[37][38][39][8]


Pogrubienia moje.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 785
13 528
OK, to ja się wtrącę. Polecacie jakieś sklepy online z indyjskimi generykami, które wysyłają do Polski i nie mają cen z kosmosu, z taką przebitką jak narkotyki w darkwebie? I nie, nie chodzi mi wyłącznie leki na ED. Nawet nie głównie :D
 

Mati

Member
46
59
nie zapominaj ze diete ustawia dietetyk, ale teraz catering dowozi i chce na tym zarabiac a wiec obiady , posilki sie pogorszyly,bo pacjienci maja za darmo, ale placi szpital i wybiera firme fuj najtansza.

Te zdjecia to chyba dosc stare sa bo widze pyszne, dietetyczne objady.
 

kompowiec

Open Source Boy
1 635
1 583
no właśnie w tym rzecz że nie są stare, są świeżutkie bo w tym miesiącu byłem. Można chyba nawet sprawdzić w danych zdjęcia podajże bo nic nie zmieniałem za wyjątkiem rozmiaru żeby się zmieściły jako załącznik.
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 627
6 060
nie zapominaj ze diete ustawia dietetyk, ale teraz catering dowozi i chce na tym zarabiac a wiec obiady , posilki sie pogorszyly,bo pacjienci maja za darmo, ale placi szpital i wybiera firme fuj najtansza.

Te zdjecia to chyba dosc stare sa bo widze pyszne, dietetyczne objady.
Ze niby za komuny bylo lepiej? Moj dziadek ma 90 lat i mowi, ze za PRLu zarcie w szpitalu nie tylko ze smakowalo jak wiory ale i moglo ci niezle zatruc.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 573
11 060
ale placi szpital i wybiera firme fuj najtansza.
No i co z tego, to normalne, że się wybiera najtańszą firmę. Wybiera najtańszą w ramach określonych przez siebie wymagań i nikt inny nie ponosi winy za to, że często nawet wymagań nie potrafią zrobić.
 

Mati

Member
46
59
jak ktos jest naprawde chory nie wybrzydza, ale ze za komuny np zony gornikow nosily obiady do szpitala, bo ci mowili ze sa nie dobre, natomiast moja siostra pracuje w szpitalu i ma dostep do zarcia i nie musi kupowac nic do jedzenia, zostaje tyle zarcia ze moze brac do domu.
 

kompowiec

Open Source Boy
1 635
1 583
@up no w tym szpitalu którym byłem to nikt nie bierze tych resztek tylko zwyczajnie w koszu ląduje, jak ktoś nie zje swojej porcji.
 
Do góry Bottom