Piractwo to kradzież?

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 643
6 478
Powrót BitTorrenta: piractwo odpowiedzią internautów na fragmentację rynku streamingu
30.09.2018 21:30
Adam Golański
@eimi
Mogłoby się wydawać, że w 2018 roku BitTorrent jest reliktem przeszłości, z którego nie ma po co korzystać. W końcu ludzkość uprawiająca życie towarzyskie poprzez Tindera, przy pizzy, Netflixie i Spotify, oczekuje wyłącznie idiotoodpornych rozwiązań w stylu kliknij i graj (a przy okazji zapłać). Ten idealny obrazek nie do końca jednak przystaje do danych o ruchu sieciowym, jakie niedawno ujawniła firma Sandvine, jako zajawkę swojego raportu Global Internet Phenomena. Mówiąc w skrócie: ludzie znów coraz częściej wymieniają się plikami. Czyżby rosła popularność spiraconych mediów dystrybucji Linuksa?

W ostatnich latach raporty tego typu jednogłośnie deklarowały spadek udziału BitTorrenta w łącznym ruchu internetowym. Wraz z rozwojem przystępnych cenowo usług streamingowych, na czele z Netflixem, wymiana plików przez sieci P2P przestała być atrakcyjna dla internautów. Coś się jednak w tym roku zaczęło zmieniać. Ruch związany z wymianą plików, w szczególności poprzez BitTorrenta, zaczął rosnąć.

Donosi o tym kanadyjska firma Sandvine, od ponad 10 lat analizująca rozwój szerokopasmowego Internetu. Szczegółowe dane opublikuje w październiku, w raporcie Global Internet Phenomena, ale już teraz ujawnia, że internauci wracają do torrentów, szczególnie w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka).

Obecnie globalnie sieci wymiany plików odpowiadają za 3% przychodzącego i 22% wychodzącego ruchu. Jednak w regionie EMEA udostępniane przez P2P pliki odpowiadają już za 32% całego wychodzącego ruchu sieciowego. 97% z niego przypada na BitTorrenta, który praktycznie nie ma dziś konkurentów wśród sieci P2P.

We wziętych łącznie obu Amerykach BitTorrent stanowi drugie co do popularności źródło udostępnianych danych, przegrywając jedynie ze strumieniami MPEG-TS z kamer systemów bezpieczeństwa. W regionie Azji i Pacyfiku procentowy udział BitTorrenta w ruchu miał nieco spaść, do poziomu 19%, ale pod względem wielkości pozostał on bez większych zmian.

Wygląda na to, że operatorzy usług streamingowych po prostu przechytrzyli samych siebie. Cam Cullen, wiceprezes Sandvine ds. marketingu, uważa że to efekt fragmentacji rynku. Więcej niż kiedykolwiek operatorów produkuje dziś treści na wyłączność dla swoich usług: na HBO znajdziemy „Game of Thrones”, na Netflixie „House of Cards”, na Hulu „The Handmaid's Tale”, zaś na Amazonie „Jacka Ryana”. Uzyskanie dostępu do wszystkich tych usług staje się bardzo kosztowne dla konsumenta, więc płacą oni za jedną lub dwie, a resztę piracą – twierdzi menedżer.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowice jakości dostępnego wideo, zarówno w legalnych usługach streamingowych jak i w tych pirackich. Nie po to przecież ludzie kupili sobie telewizory 4K, by oglądać na nich treści wideo w 480p czy nawet 720p. Tymczasem dostęp do treści 1080p i lepszych jest w podstawowych abonamentach streamingowych ograniczony, nie mówiąc już o tym, że nie każdy ma łącze internetowe pozwalające na płynne oglądanie wideo w takiej rozdzielczości.

Tymczasem grupy wydające na bieżąco najnowsze produkcje filmowe i telewizyjne nie oszczędzają na niczym. Bez problemu można na torrentach znaleźć ripy tak popularnych seriali jak „Better Call Saul” w rozdzielczości 2160p (4K), 10-bitowym kolorze, z sześciokanałowym dźwięku – w pliku dzięki cudom kodeka HEVC nie przekraczającym rozmiarami 1 gigabajta. Ripy takie pojawiają się na torrentach często 2-3 godziny po oficjalnej premierze, więc czy można się dziwić, że ruch P2P znów rośnie?

A na koniec ciekawostka: najstarszy torrent na świecie, The Fanimatrix, czyli fanowska produkcja w świecie Matrixa, wciąż żyje i jest wysiewany przez grupkę ludzi. Wgrano ten 128-megabajtowy plik do BitTorrenta 28 września 2003 roku, już ponad 15 lat temu. Nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że średni czas życia torrenta nie przekracza pół roku.

Veehd i Stagevu umarly to ludzie wrocili do torrentow... Przynajmniej u mnie tak bylo.
 

rawpra

Well-Known Member
2 742
5 181
Upublicznienie to również powiedzenie komuś. To o czym piszesz nazywa się NDA https://pl.wikipedia.org/wiki/Umowa_poufności
To czy ktoś uważa rozpowszechnienie prywatnych informacji za agresję czy nie, nie ma znaczenia bo agresją nie jest o ile nie było NDA.
a mogę taką umowę zrobić z lekarzem? bo był news ostatnio o zmianach w prawie niedawnych że prokurator bez zgody sądu może wyciągnąć o pacjencie informacje od lekarza, albo od adwokata, no więc tajemnicy lekarskiej nie ma już w sumie
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 371
4 162

MaxStirner

Well-Known Member
2 371
4 162
Chomik ma jednak troche zalet, głównie ebookowych, rzadsze tytuły mało kogo handlowo interesujące da sie tam znaleźć, zależy kto na co poluje, ale niektóre rzeczy musiałbym szukać cholernie długo bez tego. Poza tym ebooka latwiej przenieść, przepakować i ukryć niż duży film. Co i rusz cos tam znajde głównie z polskich książek bo na libgenie, ani ogólnie gdzie indziej ich nie ma. Jeszcze jest docer, albo doci, ale tam pakują to co leci z chomika
 

kompowiec

Open Source Boy
2 108
1 995
Powielasz topos syna marnotrawnego. A co głosi pierwsze przykazanie usera p2p?

Nie będziesz miał streamów cudzych przed torrentem swoim.
Popcorn time <3
Chomik na liście nawiększych piratów wg rządu Usa. I to właśnie wtedy, kiedy zdycha i pies z kulawą nogą o nim nie pomyśli. Bardziej martwi mnie libgen i scihub - używa kolosalnej ilości serwerów i w końcu może ich szlag trafic przez nacisk rządowy. A to prawdziwa tragedia by była
Jest nadzieja:
https://torrentfreak.com/judge-ip-address-doesnt-locate-or-identify-a-bittorrent-pirate-190509/

Ten "wyrok" w zasadzie spowoduje że torrenty będą praktycznie bezkarne.

A co do książek, z racji małej objętości, liczę tu na steganografię. Czemu by nie umieszczać książki w obrazku która byłaby jej okładką? Naturalnie, musianoby przestać używać PDF z powodu rozmiarów, tylko epub.
 

kompowiec

Open Source Boy
2 108
1 995
Pewnie niektórzy z Was pomyśleli. Skoro twórcy zmienili konwencję na paradoksalnie lepszą (niewidzialne znaki wodne zamiast DRM), to powinniśmy się cieszyć, prawda? Ale zgadnijcie co jest potem. Serio, kurwa zgadnijcie, co zaserwowali twórcy tym razem.
piracy-idiot-theft.jpg
 
139
74
Może ten temat był poruszany ale nie chce mi się czytać całego wątku.
W PRL czy współczesnych Chinach ludowych jest infoanarchizm/brak praw autorskich?
Coś się stosunkowo niedawno Kelthuz pluł o to że Chiny nie uznają własności intelektualnej i kradno technologie z Zachodu.
 

kompowiec

Open Source Boy
2 108
1 995
Jesteś zszokowany, a ja właśnie takiej "logiki" się spodziewam po ludziach, którzy rozumują na zasadzie "niekupiony egzemplarz - skradziony egzemplarz". Myślą, że sam fakt, że coś zrobili obliguje innych do zapłacenia im, pomimo że nikt ich o to wcale nie prosił. Z nimi nie da się dyskutować, głową muru nie przebijesz. Trzeba ich postawić przed faktem dokonanym, żeby zamknęli mordy.
Stanisław Wójtowicz @stanwojtow znalazł rozwiązanie które działa jak dźganie nożem
Nadanie komuś prawa własności do jakiejś informacji oznacza ograniczenie praw wszystkich innych osób do zarządzania ich własnością w zakresie, w jakim własność ta mogłaby być użyta, by reprodukować i udostępniać informację objętą prawem własności intelektualnej

innymi słowy, IP jest bezpośrednie sprzeczne z własnością materialną. Nie możesz chronić własności intelektualnej, nie naruszając czyjejś własności. Temat do zamknięcia ;)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 335
23 523
Stanisław Wójtowicz @stanwojtow znalazł rozwiązanie które działa jak dźganie nożem
Nie musiał szukać, bo ten argument wracał u nas wielokrotnie. Na przykład 7 lat temu.
Swoją drogą, ostro bywało na forum. :)
innymi słowy, IP jest bezpośrednie sprzeczne z własnością materialną. Nie możesz chronić własności intelektualnej, nie naruszając czyjejś własności. Temat do zamknięcia ;)
utrzymywanie własności intelektualnej implikuje roszczenie sobie praw do własności prywatnej materialnych nośników innych ludzi

Ale to jest argument, który może działać tylko na przekonanych już własnościowców. Na pewno dobrze czyścił środowisko libertarian z wszystkich, którym wydawało się, że można pogodzić jedno z drugim. Nie można.

Na kogoś, kto i tak nie szanuje klasycznej własności prywatnej materialnych przedmiotów albo uznaje, że konfiskata przez władzę w specjalnych przypadkach jest uzasadniona - nie podziała.
 
Ostatnia edycja:

kompowiec

Open Source Boy
2 108
1 995
Na kogoś, kto i tak nie szanuje klasycznej własności prywatnej materialnych przedmiotów albo uznaje, że konfiskata przez władzę w specjalnych przypadkach jest uzasadniona - nie podziała.
Działa działa, na każdym na kim testowałem działało, dosłownie skuwało im ryj i nikt nie był w stanie. odpowiedzieć. To trochę jak z aborcją, musisz dokonać jakiegoś trybalizmu bo biorąc jakiś arbitralny kompromis, narażasz się tylko na śmieszność.

Krystkon też dostał stabbing question, nadal nie umie odpowiedzieć i tylko dlatego że jest fanatykiem, wciąż odpisuje.
 

kompowiec

Open Source Boy
2 108
1 995
Widzę że nie mogę edytować posta, w takim razie jeszcze dopisze tylko, dlaczego wolne oprogramowanie jest usprawiedliwione

Etyka wzajemności nie jest subiektywną moralnością. Nawet jeśli świadomie nie zobowiążesz się do jej przestrzegania, zostaniesz jej poddany, tylko dlatego, że ludzie zawsze będą traktować to, jak traktujesz innych, jako demonstrację tego, jak chcesz być traktowany.

Tak więc etyka „zostaw innych w spokoju”, która logicznie wynika z "etyki" wzajemności, stanowi doskonale odpowiednią podstawę dla ekonomii libertariańskiej w świecie dóbr konkurencyjnych, a także dla wolności oprogramowania i współpracy artystycznej w świecie dóbr niekonkurencyjnych.

Tak jak „kapitalizm” jest naturalnym, pokojowym, dobrowolnym sposobem określania, kto może coś zrobić przy ograniczonych zasobach fizycznych, tak samo „gospodarka prezentów” (gift culture) jest naturalnym, pokojowym, dobrowolnym sposobem określania, kto może coś zrobić z wykorzystaniem technologii cyfrowej lub w nieskończoność. -kopiowalne zasoby.

Tak więc istnieje uzasadniony powód do przestrzegania zasad wolnego oprogramowania, którego przestrzegania można obiektywnie oczekiwać od każdego. A ci, którzy nie przestrzegają podstawowych zasad uniwersalnej złotej reguły, po prostu demonstrują, co ich zdaniem powinieneś im zrobić.
 
Do góry Bottom