Piractwo to kradzież?

kr2y510

konfederata targowicki
12 509
23 617
@Norden
Uporządkowane fale elektromagnetyczne to energia. Fale elektromagnetyczne czy akustyczne i promieniowanie mogą być nośnikiem informacji. Tylko by mówić o własności tej informacji należy je fizycznie odizolować od otoczenia.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 884
Fale radiowe to prawie to samo co światło widzialne, czyli promieniowanie elektromagnetyczne, ale o innej częstotliwości. Czyli fotony.

#fotonyalibertarianizm
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 371
4 172
nie możesz używać słów, bo zostały wymyślone przez kogoś innego, mogę zastrzec "chodzenie" i wtedy będziesz musiał stać lub siedzieć, dopóki ktoś nie zastrzeże też tych czynności
To jest kolejny mit lub celowa dezinformacja albo zwykła bzdura - nawet obecne rygorystyczne PA nigdy na to nie pozwoli ponieważ w samej definicji dzieła zawiera się jego unikalność - dzieła zostały wytworzone przez unikalną, zidentyfikowaną osobę oraz same w sobie mają unikalną charakterystykę. W jaki niby sposób podciągniesz tu chodzenie lub słowa - nawet dziecko widzi fałsz tego założenia.
Co do prywatnej definicji własności to owszem mam ją - ale nie narażam sie na zarzut posiadania świętych pism bo ich nie uznaję - jako indywidualiście wiara w cudze założenia wydaje mi się obrzydliwa. Zaś co do samej definicji - moje jest to co posiadam (w tym to co wytworzyłem) i to ja decyduję kto i za ile może mi to odebrać. Fakt że jakiś wytwór jest niematerialny nie robi kompletnie różnicy.

EDIT: A tak nawiasem Torrentfreak pisze że UE planuje reformę PA i w związku z tym wystawiła w sieci obszerny kwestionariusz - 80 pytań- w którym każdy może się wypowiedzieć - szkoda że dopiero teraz to znalazłem bo dedlajn na wypełnienie jest do 5 lutego więc mało czasu na rozpropagowanie
http://torrentfreak.com/eu-offers-public-a-chance-to-fix-copyright-law-140113/
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 419
23 656
To jest kolejny mit lub celowa dezinformacja albo zwykła bzdura - nawet obecne rygorystyczne PA nigdy na to nie pozwoli ponieważ w samej definicji dzieła zawiera się jego unikalność - dzieła zostały wytworzone przez unikalną, zidentyfikowaną osobę oraz same w sobie mają unikalną charakterystykę. W jaki niby sposób podciągniesz tu chodzenie lub słowa - nawet dziecko widzi fałsz tego założenia.
Bzdura - każde działanie ma jakąś swoją unikalną charakterystykę. Kroczki Michaela Jacksona, taniec Elvisa, współczesny sposób skakania na nartach w formie V - tego nie było wcześniej, miały swoich twórców. Też są dziełami jakichś ludzi. Czemu tego nie zastrzegać, skoro można wlepiać mandaty za wykonywanie a capella piosenek Beatlesów w miejscu publicznym, czyli odpowiednie wzbudzanie strun głosowych?

To żaden mit, do takich absurdów już dochodzi, nie wiem czemu nie miałoby dochodzić do jeszcze dalej posuniętych. Gdyby znalazł się odpowiedni lobbing, pewnie i to by przeszło.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
Tmoje jest to co posiadam (w tym to co wytworzyłem) i to ja decyduję kto i za ile może mi to odebrać. Fakt że jakiś wytwór jest niematerialny nie robi kompletnie różnicy.
Odpowiedziałem już, że to sprawia, że rościsz sobie wtedy nagle prawo do rzeczy, które do Ciebie nie należą (np mojego papieru i pióra). Newton mógłby zastrzec rachunek różniczkowy i Leibniz nie mógłby go używać, mimo że wpadł na pomysł w podobnym momencie. Jakoś mi się kończy cierpliwość do ludzi ostatnio. Widzę, że gadasz kompletnie niespójne bzdury, nie umiesz czytać ze zrozumieniem, nie odpowiadasz na pytania, masz linka do BHL w stopce, więc trafiasz w mojej głowie do szufladki z ludźmi, na których nie chce mi się tracić więcej czasu.

To żaden mit, do takich absurdów już dochodzi, nie wiem czemu nie miałoby dochodzić do jeszcze dalej posuniętych.
Apple i jego "prostokąt z zaokrąglonymi rogami".
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 371
4 172
że to sprawia, że rościsz sobie wtedy nagle prawo do rzeczy, które do Ciebie nie należą (np mojego papieru i pióra).
??? Roszczę sobie prawo do twojego papieru? - przede wszystkim mówimy o PA a nie o rzeczach materialnych gdzie ja napisałem że roszczę sobie prawo do czegokolwiek co posiadasz? Zideologizowanie, fanatyzm i indoktrynacja zalewa ci zdolność racjonalnej oceny rzeczywistości imo.
Newton mógłby zastrzec rachunek różniczkowy i Leibniz nie mógłby go używać, mimo że wpadł na pomysł w podobnym momencie.
Nie rozumiesz - nawet dziś nie możesz zastrzec WIEDZY, IDEI LUB INFORMACJI. To jest właśnie albo celowy fałsz albo błąd w rozumowaniu, Nie wiem jak to wyjaśnić. Żadna wiedza, fakt lub informacja nie jest chroniona. Stąd nawet przy obecnym prawie autorskim nie byłbyś w stanie zastrzec rachunku różniczkowego. Chroniona jest jedynie unikalna metoda jej prezentacji - np dobór słów w książce na ten temat.
Przykład:
Wikipedia opisuje książki i prezentuje ich treść ale nie pokazuje samej książki. Widzisz różnicę? Masz prawo opisać treść książki i przekazać co ona niesie (np zasady rachunku różniczkowego) ale nie wolno ci przekleić samej książki. IDE NIE SĄ CHRONIONE NAWET DZIŚ chroniony jest jedynie unikatowy sposób ich przekazu.
trafiasz w mojej głowie do szufladki z ludźmi, na których nie chce mi się tracić więcej czasu.
Nie zachęcam by tracić na mnie czas - może faktycznie nie warto. Zachęcam do pozbycia się szufladek - może to pozwoli obiektywnie spojrzeć na rzeczywistość.
- każde działanie ma jakąś swoją unikalną charakterystykę
Nieprawda.
Kroczki Michaela Jacksona, taniec Elvisa, współczesny sposób skakania na nartach w formie V - tego nie było wcześniej, miały swoich twórców
Zgoda i nie widzę powodu by zasadniczo im bronić zastrzegania tego - skoro wymyślili coś unikalnego mają do tego prawo. Co do zasady tak ale trzeba też zachować zdrowy rozsądek. Nawet obecnie masz prawo kopiować rzeczy drobne lub cytować fragmenty. Myślę że racjonalnie patrząc jednostka wyczuwa gdy kopiuje całe dzieło czy jego mniej istotny fragment.
W wypadku "kroczków Jacksona" mamy jeszcze jedną istotną rzecz, o której już tu pisałem - gdybyś wykonał je sam prawdopodobnie nie poniósłby strat bo ludzie chcą oglądać jak tańczy on sam nie ty więc problemu nie ma. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy gdy skopiujesz film z jego własnym wykonaniem - to już ewidentne naruszenie JEGO WOLI. Uważam że wówczas byłbym winny mu co najmniej zwrot kosztów realizacji filmu.
 
Ostatnia edycja:

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
??? Roszczę sobie prawo do twojego papieru? - przede wszystkim mówimy o PA a nie o rzeczach materialnych gdzie ja napisałem że roszczę sobie prawo do czegokolwiek co posiadasz? Zideologizowanie, fanatyzm i indoktrynacja zalewa ci zdolność racjonalnej oceny rzeczywistości imo.
Znalazłem na ulicy Twoją książkę. Przynoszę ją do domu, przepisuję na swoją kartkę, używając swojego tuszu i sprzedaję sąsiadowi.

Nie rozumiesz - nawet dziś nie możesz zastrzec WIEDZY, IDEI LUB INFORMACJI. To jest właśnie albo celowy fałsz albo błąd w rozumowaniu, Nie wiem jak to wyjaśnić. Żadna wiedza, fakt lub informacja nie jest chroniona. Stąd nawet przy obecnym prawie autorskim nie byłbyś w stanie zastrzec rachunku różniczkowego. Chroniona jest jedynie unikalna metoda jej prezentacji - np dobór słów w książce na ten temat.
Przykład:
Wikipedia opisuje książki i prezentuje ich treść ale nie pokazuje samej książki. Widzisz różnicę? Masz prawo opisać treść książki i przekazać co ona niesie (np zasady rachunku różniczkowego) ale nie wolno ci przekleić samej książki. IDE NIE SĄ CHRONIONE NAWET DZIŚ chroniony jest jedynie unikatowy sposób ich przekazu.
Owszem, jest chroniona. Tyle że arbitralnie uznajemy, co jest chronione, a co nie. Nie mogę wykorzystać na przykład Twojej opatentowanej wiedzy o łączeniu składników, żeby uzyskać lek. Nie mogę połączyć kilku odczynników, które należą do mnie, używając przy tym wiedzy, która została przez Ciebie opatentowana. Jeśli chcesz akurat mówić tylko o prawach autorskich, a nie patentach - proszę bardzo. Nie wolno mi plagiatować tego, co napisałeś. Plagiatowanie oznacza wykorzystanie wiedzy zawartej przez Ciebie w Twojej książce w zupełnie inny sposób. Mogę zresztą nawet Twojej książki nie znać. Wymyślisz melodię i uzyskasz do niej prawa? Jeśli ja zagram taką samą melodię na zupełnie innym instrumencie, nawet w innym tempie - to wciąż jest plagiat. I znowu - mogę nawet Twojej melodii nie znać (co w przypadku muzyki jest akurat bardzo prawdopodobne, bo liczba kombinacji nie jest taka duża). A więc mylisz się, kiedy mówisz, że chroniony jest jedynie unikatowy sposób przekazu. Błądzisz.

Myślę że racjonalnie patrząc jednostka wyczuwa gdy kopiuje całe dzieło czy jego mniej istotny fragment.
A co mnie obchodzi, czy wyczuwasz i kiedy? Jestem indywidualistą i mogę sobie zastrzec cokolwiek mi się podoba, jeśli to stworzyłem! Nie muszę pytać Ciebie o zgodę ani słuchać Twoich intuicji.
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
1 010
2 408
??? Roszczę sobie prawo do twojego papieru? - przede wszystkim mówimy o PA a nie o rzeczach materialnych gdzie ja napisałem że roszczę sobie prawo do czegokolwiek co posiadasz? Zideologizowanie, fanatyzm i indoktrynacja zalewa ci zdolność racjonalnej oceny rzeczywistości imo.
Dobra, sprecyzujmy: rościsz sobie prawo do zakazywania użytkowania w konkretny sposób mojego papieru i pióra.

Zgoda i nie widzę powodu by zasadniczo im bronić zastrzegania tego - skoro wymyślili coś unikalnego mają do tego prawo. Co do zasady tak ale trzeba też zachować zdrowy rozsądek. Nawet obecnie masz prawo kopiować rzeczy drobne lub cytować fragmenty. Myślę że racjonalnie patrząc jednostka wyczuwa gdy kopiuje całe dzieło czy jego mniej istotny fragment.
Wszystko do tej pory wymyślone jest unikatowe. Łowienie ryb przy użyciu kija ze sznurkiem, rozpalanie ognia przy użyciu krzemienia, budowanie domu przy użyciu wyciętych drzew. Wcześniej tego nie było.
Czy pierwsza osoba, która się nauczyła chodzić (wtedy to było unikatowe) nie mogła zastrzec konkretnego, unikatowego sposobu poruszania się na dwóch nogach?

A ja nie widzę powodów by nie robić tego co inni sobie zastrzegli. Skąd się bierze w ogóle pomysł aby zakazywać rzeczy, które ktoś wcześniej wymyślił? Z jakiej racji? Co jest w tym złego? Cała historia cywilizacji poległa na tym, że kopiowało się sprawdzone rozwiązania. A nawet gdybym chciał sam to wymyślić to już za późno. Zabawa w zaklepywanie pomysłów, tfu... przepraszam, konkretnych unikalnych metod prezentacji jest co najmniej dziecinna.

Ciężko się z tobą rozmawia. Łapiesz za słówka, tak jakby idea okrągłego przedmiotu służącego do poruszania (czego zastrzec nie można) to było co innego niż użycie krążka jako koła.
No nie wiem, z mamą też się tak wykłócałeś, że nie podjadasz ciastek przed obiadem (czego ci mama zabroniła), tylko okrągłe pszenne wypieki z czekoladą?
Poza tym, czy konkretny sposób używania kija z hakiem na sznurku nie jest wiedzą czy ideą? A jak nie to niby czym?

Jeszcze jedno, dlaczego splagiatowałeś nazwę Maxa Stirnera bez jego zgody?

EDIT:
W wypadku "kroczków Jacksona" mamy jeszcze jedną istotną rzecz, o której już tu pisałem - gdybyś wykonał je sam prawdopodobnie nie poniósłby strat bo ludzie chcą oglądać jak tańczy on sam nie ty więc problemu nie ma. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy gdy skopiujesz film z jego własnym wykonaniem - to już ewidentne naruszenie JEGO WOLI. Uważam że wówczas byłbym winny mu co najmniej zwrot kosztów realizacji filmu.

Założenie sklepu konkurencyjnego też przynosi straty. Informacja o tym, że błyszczące kamienie sprzedawane na straganie za krocie można samemu wyłowić w pobliskiej rzece również. Za co więc należy karać?
 
Ostatnia edycja:

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
Skąd się bierze w ogóle pomysł aby zakazywać rzeczy, które ktoś wcześniej wymyślił?
"Własność intelektualna" wcześniej nazywała się "monopolem", dopiero w XIX wieku państwa zmieniły nazwę na "własność", żeby mieć lepszy pi ar. Wiadomo - jeśli wymyślę nowy sprzęt, wtedy, używając mechanizmu patentów, mogę raz na zawsze uwolnić się od potencjalnej konkurencji i kupić monopol na wytwarzanie danego produktu. Więc na pytanie "skąd się bierze taki pomysł" łatwo odpowiedzieć. :)
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 371
4 172
Plagiatowanie oznacza wykorzystanie wiedzy zawartej przez Ciebie w Twojej książce w zupełnie inny sposób.
Wiedzę mozesz wykorzystać bez plagiatu - bo plagiat z wiedzą nie ma nic wspólnego. W ogóle dzieło jest niezależne od wiedzy - dzieło jest chronione, wiedza nie. I mylenie tego to wciskanie kitu.
Czy pierwsza osoba, która się nauczyła chodzić (wtedy to było unikatowe) nie mogła zastrzec konkretnego, unikatowego sposobu poruszania się na dwóch nogach?
Mówimy o rzeczach indywidualnych i jak sądze rozumiesz o co mi chodzi. Wszyscy rozumieją, jedynie udają, że nie, bo tak im moralnie jest wygodnie. Nie ma sensu argumentować tego dalej.
Ważne jest jeszcze inna rzecz - skopiowanie pomysłu dzieła i zrobienie go samemu to zupełnie inna rzecz według mnie - niż skopiowanie tej samej rzeczy.
W pierwszym wypadku mamy wkład własny kopiującego - w drugim w sposób bezpośredni korzystasz z cudzej pracy (cudzego wykonania) i taka kopia jest najbardziej wątpliwa moralnie
rościsz sobie prawo do zakazywania użytkowania w konkretny sposób mojego papieru i pióra.
To jest tak naciągane i pachnie propagandą że trzeba by mieć nierówno pod sufitem by wierzyć w taki argument.
Tyle ode mnie w tym temacie
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
@MaxStirner Jako że w ostatnim poście nie umieściłeś w zasadzie żadnej "wiedzy", nie mam na co odpowiadać. Ale ostatnio trafiłem na taką wiązankę i nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie będę mógł ją zastosować, więc wrzucę tutaj, bo całkiem pasuje:

 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
1 010
2 408
bo plagiat z wiedzą nie ma nic wspólnego. W ogóle dzieło jest niezależne od wiedzy
A więc czym jest wiedza, i jak bez niej powstaje dzieło?

Mówimy o rzeczach indywidualnych i jak sądze rozumiesz o co mi chodzi. Wszyscy rozumieją, jedynie udają, że nie, bo tak im moralnie jest wygodnie. Nie ma sensu argumentować tego dalej.
Na początku wszystko jest indywidualne. Jeżeli wiec zakażesz kopiowania rzeczy indywidualnych to z definicji nigdy nie staną się one powszechne. Gdyby pierwsi ludzie zaklepali rozpalanie ognia krzemykiem, to mówiłbyś, że rozpalanie jest rzeczą indywidualną, bo tylko garstka ludzi by korzystała z tej metody.

Poza tym, ignoruję ten fakt, bo mało mnie obchodzi ile osób korzysta z danego wynalazku, a ty dobrze wiesz, że gdybyś chciał zastrzec coś z czego korzystają wszyscy to zostałbyś wyśmiany. Zastrzegać więc możesz jedynie rzeczy, które nie rozpowszechniły się za bardzo.

Ważne jest jeszcze inna rzecz - skopiowanie pomysłu dzieła i zrobienie go samemu to zupełnie inna rzecz według mnie - niż skopiowanie tej samej rzeczy.
W pierwszym wypadku mamy wkład własny kopiującego - w drugim w sposób bezpośredni korzystasz z cudzej pracy (cudzego wykonania) i taka kopia jest najbardziej wątpliwa moralnie
Więc uważasz, że problem rozbija się o wkład? Czyli jak ręcznie przepiszę książkę, to ok, ale jak użyję drukarki, to jest już źle?
Jeżeli samochody można byłoby drukować to stałyby się własnością intelektualną?
To jest tak naciągane i pachnie propagandą że trzeba by mieć nierówno pod sufitem by wierzyć w taki argument.
Tyle ode mnie w tym temacie
W jaki sposób naciągane? Czyż nie zakazujesz mi drukowania na mojej drukarce zastrzeżonych wyrazów, grania na gitarze zastrzeżonych utworów czy odlewanie z żywicy zastrzeżonych wzorów?

Oczywiście, do większości argumentów wcale się nie ustosunkowałeś, lepiej powiedzieć, że mam nierówno pod sufitem.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 419
23 656
??? Roszczę sobie prawo do twojego papieru? - przede wszystkim mówimy o PA a nie o rzeczach materialnych gdzie ja napisałem że roszczę sobie prawo do czegokolwiek co posiadasz? Zideologizowanie, fanatyzm i indoktrynacja zalewa ci zdolność racjonalnej oceny rzeczywistości imo.
A co się dzieje z "podróbkami" ubrań czy pirackimi kopiami nagrań "zabezpieczanych prawami autorskimi"? Nie są aby rekwirowane i niszczone? Władze nie roszczą sobie prawa do cudzego tkaniny, krzemu, czy innych fizycznych nośników informacji?

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Policja-sprawdzila-dyskoteki-100-proc-pirackich-plyt-n50180.html
http://zabrze.naszemiasto.pl/artyku...mani-ponad-tysiac-podrobionych-plyt,id,t.html
http://wiadomosci.wp.pl/kat,35116,t...lyty,wid,8361733,wiadomosc.html?ticaid=11205e

http://prawo.rp.pl/artykul/1075629.html
http://celnicy.pl/content.php/1841-Szybka-procedura-niszczenia-podróbek
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/...na_oddac_biednym_zamiast_niszczyc_108916.html

I co teraz? Dalej będziesz pierdolił od rzeczy, czy jednak przyznasz, że utrzymywanie własności intelektualnej implikuje roszczenie sobie praw do własności prywatnej materialnych nośników innych ludzi?

Oceń teraz racjonalnie rzeczywistość, zideologizowany, zindoktrynowany przez infonazistów fanatyku.

Zgoda i nie widzę powodu by zasadniczo im bronić zastrzegania tego - skoro wymyślili coś unikalnego mają do tego prawo.
Między innymi właśnie dlatego pampalini nie chce tracić na ciebie czasu...

Co do zasady tak ale trzeba też zachować zdrowy rozsądek. Nawet obecnie masz prawo kopiować rzeczy drobne lub cytować fragmenty. Myślę że racjonalnie patrząc jednostka wyczuwa gdy kopiuje całe dzieło czy jego mniej istotny fragment.
W wypadku "kroczków Jacksona" mamy jeszcze jedną istotną rzecz, o której już tu pisałem - gdybyś wykonał je sam prawdopodobnie nie poniósłby strat bo ludzie chcą oglądać jak tańczy on sam nie ty więc problemu nie ma. Zupełnie inna sytuacja jest wtedy gdy skopiujesz film z jego własnym wykonaniem - to już ewidentne naruszenie JEGO WOLI. Uważam że wówczas byłbym winny mu co najmniej zwrot kosztów realizacji filmu.
Mam w dupie jego wolę, podobnie jak to jest z wykonaniami utworów muzycznych. To że jako pierwszy zaczął pociągać nogami w określony sposób czy jeździć ręką po gryfie gitary, nie daje mu władzy nad moim ciałem i tego co ja mogę robić ze swoimi nogami i rękoma. Przecież to jest totalnie zamordystyczny absurd. Jak można tego nie widzieć?

Nie ma żadnego zdrowego rozsądku, bo prawo autorskie jest rozciągliwe jak guma w majtkach i gdy stwierdzą, że są w stanie ścigać ludzi za powielanie jakiegoś rodzaju informacji, to granice tego łatwo można przesuwać.

Zbyszek_Z napisał:
Na początku wszystko jest indywidualne. Jeżeli wiec zakażesz kopiowania rzeczy indywidualnych to z definicji nigdy nie staną się one powszechne. Gdyby pierwsi ludzie zaklepali rozpalanie ognia krzemykiem, to mówiłbyś, że rozpalanie jest rzeczą indywidualną, bo tylko garstka ludzi by korzystała z tej metody.

Poza tym, ignoruję ten fakt, bo mało mnie obchodzi ile osób korzysta z danego wynalazku, a ty dobrze wiesz, że gdybyś chciał zastrzec coś z czego korzystają wszyscy to zostałbyś wyśmiany. Zastrzegać więc możesz jedynie rzeczy, które nie rozpowszechniły się za bardzo.
Dokładnie tak.
 

Caleb

The Chosen
511
264
Niezupełnie. Raczej pozycja umiarkowana z pozoru.
Wielu, a może i większość, zasysa z torrentów, chomików i klonów megauploadów wszystko to, co najnowsze lub średniej świeżości bądź klasyczne – wbrew obiegowej opinii samo ściąganie nie ma nic wspólnego z łamaniem prawa. To udostępnianie dzieł chronionych prawem autorskim jest nielegalne i podlega paragrafom kodeksu karnego (dlatego torrenty są dość niebezpieczne, bo zasadza się na dzieleniu). Taka konstatacja zawsze wywołuje sporo pretensji, bo mimo wszystko ściąganie jest swego rodzaju obchodzeniem prawa, a pobocznym efektem tego procederu jest ignorowanie interesu posiadaczy praw autorskich, w tym samych artystów
Przecież to nie jest prawda. Ściąganie to działanie w zakresie dozwolonego użytku.
Szacunek dla twórców zawsze się należy, a objawia się on m.in. w takim sposobie korzystania z dóbr kultury, na jaki godzą się twórcy. Można to nazwać dobrym obyczajem, zdrowym nawykiem, wynagrodzeniem za pożądaną usługę.
To juz moja refleksja - jak może twórcom "należeć się" szacunek, skoro ci twórcy nas nie szanują korzystając z monopoli prawnych?
Może z tego powodu Studio Kadr i TOR rozpoczęły wrzucanie filmów, które na YouTube może obejrzeć każdy? Obecność klasyków Machulskiego czy Barei nie umniejsza frekwencyjnych sukcesów, którymi chwali się TVP puszczając regularnie te filmy na swojej antenie.
Mamy te działania rozumieć jako łaskę? Przecież te twory finansowane są z ukradzionych nam pieniędzy. Do tego zamieszczanie na serwisie należącym do jakiejś tam firmy Google? Skoro chcą udostępnić filmy ludziom niech zamieszczą na trackerze torrentowym.

Potem nie czytałem dokładnie, ale tekst wygląda na sponsorowany przez providerów usługi VOD. Nie lubię VOD. Lubię filmy oglądać z dysku po uprzednim ściągnięciu. Zawsze ściągałem i zamierzam ściągać. Do VOD trzeba mieć dobre i szybkie łącze.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 065
No z tym sponsorowaniem przez VOD to nie bardzo, bo w tekście narzekanie, że polskie VOD są o dupe rozbić i nie można tam znaleźć nic porządnego.

Ogólnie to VOD nie jest dla mnie - z oczywistych względów ciężko o taki bitrate jak na Blu-Ray, możliwość manipulacji obrazem, dźwiękiem i napisami na pewno nie będzie w takim serwisie większa niż w programach, których używam, do tego dochodzi ta niepewność czy w którymś momencie filmu nie siądzie internet, albo coś się przytnie, jak mam plik na dysku lub płycie, to mam pewność.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
Ogólnie to VOD nie jest dla mnie - z oczywistych względów ciężko o taki bitrate jak na Blu-Ray, możliwość manipulacji obrazem, dźwiękiem i napisami na pewno nie będzie w takim serwisie większa niż w programach, których używam, do tego dochodzi ta niepewność czy w którymś momencie filmu nie siądzie internet, albo coś się przytnie, jak mam plik na dysku lub płycie, to mam pewność.
Nie mówiąc o tym, że z Netflixa rzeczy znikają co chwilę, bo "przeterminowuje się" kontrakt Netflixa z daną wytwórnią. Ale wyglądają naprawdę ok, mają dobre bitrate'y.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 065
Ja jestem wymagający klient, mi nie wystarczy, że coś wygląda naprawdę ok, ja chcę żeby wyglądało tak dobrze jak to tylko możliwe. Z obejrzeniem netflixowego House of Cards czekałem aż wydadzą na Blu-Ray, bo to co dało się zobaczyć przez Netflixa wyglądało dla mnie kiepsko.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 583
6 621
Z obejrzeniem netflixowego House of Cards czekałem aż wydadzą na Blu-Ray, bo to co dało się zobaczyć przez Netflixa wyglądało dla mnie kiepsko.
Masz Netflixa? Chciałbym tylko zauważyć, że Netflix stosuje tzw. "adaptive streaming" - jakość dostosowuje się do prędkości łącza.
 

simek

Well-Known Member
1 367
2 065
Nie mam, ale zakładam, że moi koledzy zza wielkiej wody, którzy zgrywali to z Netflixa i udostępniali całemu światu, mają zajebiste łącza, skoro zajmują się uploadowaniem niemalże zawodowo. To raczej nie było tak, że Netflix domyślnie wysyłał House of Cards w jakości jak z Blu-Ray, a wszystkie straty na jakości były spowodowane prędkością łącza.
 
Do góry Bottom