Paweł Kukiz kandydatem na prezydenta RP

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 660
6 706
Poseł Wilk chce zniesienia obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa

Jacek Wilk, parlamentarzysta Kukiz’15 uważa, że z obowiązkiem zapinania pasów w samochodach należy walczyć. Tak odpowiada na zarzuty, że na Twitterze wstawił zdjęcie z auta, na którym widać niezapięte osoby


Poseł Jacek Wilk z Kukiz’15 (z lewej) zamieścił na Twitterze zdjęcie, na którym widać pasażerkę samochodu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Źródło: Twitter

Na zachodzie Europy publiczna wypowiedź o tym, że należy znieść obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach groziłaby poważną polityczną kompromitacją. Po reakcjach użytkowników Twittera widać, że i w Polsce można utracić polityczną wiarygodność wygłaszając takie tezy. Przekonał się o tym właśnie Jacek Wilk – poseł wybrany z list Kukiz’15.

Ten adwokat i ekonomista, a jeszcze niedawno nawet kandydat na urząd Prezydenta RP Kongresu Nowej Prawicy, zamieścił na Twitterze fotografię opisaną jako „Powrót z pikniku wolnościowego w Świdniku”. Poseł dopisał m.in. „Jest moc i młodość”. Na fotografii widoczni są jadący z nim w samochodzie młodzi ludzie. Pasażerka jadąca na tylnym siedzeniu nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Gdy posłowi zwrócono uwagę na ten fakt, zareagował w niespodziewany sposób – zakwestionował obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach.

„Precz z przymusem zapinania pasów” – napisał Jacek Wilk po tym, jak redaktor naczelny brd24.pl zwrócił uwagę, że niezapięta pasażerka z tyłu nie tylko sama naraża się na śmierć, ale i w razie wypadku stanowi śmiertelne zagrożenie dla osób jadących z przodu pojazdu.

„Moje ciało – mój wybór”
Na dalszą dyskusję z udziałem innych użytkowników Twittera reagował w podobny sposób. „Moje ciało – mój wybór” – pisał poseł Wilk.

Prezentowaniem takiej postawy poseł wywołał zdumienie ekspertów zajmujących się szkoleniami z bezpieczeństwa ruchu drogowego. „Swobodnie przemieszczające się Pana ciało podczas wypadku zabija pozostałych pasażerów. To też już trochę ich sprawa. Rodzina? Może też ich?” – odpowiedział na wpis posła Wilka Sylwester Pawłowski z projektu edukacyjnego Świadomy Kierowca. I komentował: „Jest nieświadomy ryzyka podróżowania z niezapiętymi w pasy pasażerami. Stawiać na szali karierę i przyszłość rodziny z takiego powodu?”.

Jacek Wilk taką postawą i taką argumentacją zadziwił też niektórych swoich wyborców, którzy zarzucali mu tzw. korwinizm poglądów. „Zawiodłem się na moim kandydacie na prezydenta” – komentował użytkownik Twittera Paweł Krasuski.

Poseł Kukiz’15 nie przyjmował jednak żadnych uwag w tej sprawie i podawał coraz bardziej zdumiewające odpowiedzi: „Samochód w czasie wypadku zabija innych ludzi – zakazać samochodów”; „Sama obecność w samochodzie może zagrażać innym – zakazać jazdy z innymi”.
Broniąc swojej tezy powoływał się nawet na to, że pasów nie powinni musieć zapinać ktoś, kto „boi się spłonąć żywcem”. Choć eksperci odpowiadali mu, że błądzi, ale nawet gdyby przyjąć, że ma rację, to zgony w wyniku spalenia po wypadku sięgają 0,5 proc. wszystkich przyczyn zgonów w wypadkach.

Co dał wynalazek Volvo?
Wydawałoby się, że na temat skuteczności trzypunktowych pasów bezpieczeństwa napisano już wszystko i nie trzeba tego przypominać. Jeśli jednak parlamentarzysta w Polsce nie wstydzi się pisać o potrzebie zniesienia tego obowiązku, warto przypomnieć, kiedy opracowano ten system bezpieczeństwa i jaka jest jego skuteczność.

Stosowane do dziś pasy bezpieczeństwa to pomysł inżyniera Volvo Nilsa Bohlin. W pierwszym aucie tej marki zastosowane zostały w 1959 r. Bohlin uznał, że ochronić człowieka można przytrzymując go podczas zderzenia w miejscach, w których umożliwia to anatomia człowieka – dlatego pas przechodzi przez klatkę piersiową i w miejscu, gdzie posiadamy miednicę.

Volvo było pierwszą marką, która zaczęła seryjnie stosować ten wynalazek. Uznała go za tak ważny dla ludzkości, że patent pozostał otwartym – mogły z niego bezpłatnie korzystać wszystkie inne firmy motoryzacyjne.

W 1967 r. eksperci Volvo Car Corporation na konferencji poświęconej ruchowi drogowemu w USA przedstawili „Raport o 28000 wypadków”. Dokument ten stworzono na podstawie informacji o wszystkich wypadkach z udziałem samochodów Volvo w Szwecji przez okres jednego roku. Wynikało z niego niezbicie, że trzypunktowy pas bezpieczeństwa daje o 50-60 proc. szans na przeżycie wypadku drogowego niż jazda samochodem bez takiego wyposażenia.

Historia motoryzacji i dane o wypadkach przez dekady potwierdzały słuszność pierwszego raportu Volvo i przydatności tego systemu bezpieczeństwa ruchu drogowego – najpowszechniejszego na świecie. Szacuje się, że dzięki pasom ocalono miliony podróżujących samochodami. Do dziś ich działania, skuteczności i potrzeby nikt nie zakwestionował. Oprócz posła Jacka Wilka.

Łukasz Zboralski

Niby agent, ale dobrze gada...
 

Botak

Member
12
38
Niczego nie przypominasz, tylko stawiasz tezę z dupy.
Zajmuje się profesjonalnie śledzeniem trendów, ruchem, wpływem informacji na zachowanie mas itd. itp. więc coś tam pewnie mogę powiedzieć. Powtórzę fakty, po wsparciu Kukieła przez Wojewódzkiego, rankingi Kukiz15 poszły z płaskiej ostro w górę. Strony internetowe, profile społecznościowe itd. związane z Kukiełem doznały dosłownego oblężenia przez bezmózgich byłych wyborców PO, już podczas wizyty Kukieła w programie po tym jak Wojewoda dał mu swoje błogosławieństwo. Na drugi dzień było już tylko spotęgowanie trendu. Możesz myśleć co chcesz, wiadomo. No ale ja zapytam, a co zostało z flagowego postulatu Kukieła?
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 531
23 854
Kukiz4.jpg
 

Max J.

Well-Known Member
414
440
Nie rozumiem. PO miało haki na Kukiza, więc go wykreowało, ale to PiS miało większe haki (na kogo?), więc to oni wsadzili więcej ludzi na listę?
 

tolep

five miles out
8 338
14 763
Nie rozumiem. PO miało haki na Kukiza, więc go wykreowało, ale to PiS miało większe haki (na kogo?), więc to oni wsadzili więcej ludzi na listę?

Z list Kukiza do sejmu dostało się paru kolibrów, paru nacjozjebów, Liroy i jakieś niejasne towarzystwo bez korzeni. "Potrafisz Polsko" "reformy" i takie tam hasełka nie znacza dokładnie nic.
 

Doman

Well-Known Member
1 221
4 021
Nie rozumiem. PO miało haki na Kukiza, więc go wykreowało, ale to PiS miało większe haki (na kogo?), więc to oni wsadzili więcej ludzi na listę?

Partie polityczne są narzędziami władzy, a same nie rządzą realnie. Jeśli władza widzi ryzyko erozji PO, to zawczasu przygotowuje ludowi nowy produkt aby lud mógł sobie na niego zagłosować w demokratycznych wyborach. Pamiętam czasy AWS, UW, UD, PC itp. to są od zawsze ci sami ludzie wykonujący identyczną politykę różniącą się w detalach.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rebranding

Ludziom niewiele trzeba do stworzenia mylnego wrażenia, że głosują na kilka (w skrajnej postaci całe dwa) zaciekle walczących ze sobą obozów politycznych.
 

tolep

five miles out
8 338
14 763



Na pieńku nie tylko z Kukziem
Mężczyzna podający się za Bednarza rozmawiał też m.in. z Kornelem Morawieckim, Grzegorzem Schetyną, Joanną Scheuring-Wielgus, Bartoszem Arłukowiczem czy Romanem Giertychem. Lista jest jednak znacznie dłuższa. Nie wszyscy byli jednak zainteresowani dyskusją z nim. Wideo z udziałem polityków i przedstawiciela Fundacji im. Dobrego Pasterza zawierają nierzadko wulgarne słowa, dlatego nie nadają się do publikacji.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 768
8 289
Jeśli miałbym stawiać na to kto będzie się śmiał ostatni to będzie to Kukiz. Posłowie, którzy od niego odeszli będą w PiS-ie w najlepszym wypadku pionkami, a być może zostaną wyautowani przed następnymi wyborami.
 

pawlis

Samotny wilk
2 409
9 856
PiS z Kukizem biorą się za Ukraińców [KOMENTARZ]
ANDRZEJ STANKIEWICZ

Wraz z uchwaleniem ustawy o IPN, rząd PiS na dobre żegna się z polityką życzliwości wobec Ukrainy, której strażnikiem był Lech Kaczyński. Bo ta nowelizacja poza wątkami, które oburzyły Izrael, zawiera też zapisy, które wywołały burzę w Kijowie.
qSJktkqTURBXy84NjQwOTBmNTRkYzFjOGM1MjExODQ0MzY4YTFmYWQxOS5qcGVnkpUDAE7NEqXNCnyTBc0DFM0BvA

  • To klub Pawła Kukiza przygotował projekt ustawy nakazującej Instytutowi Pamięci Narodowej ściganie nie tylko zbrodni nazistowskich i komunistycznych, ale także "zbrodni nacjonalistów ukraińskich"
  • Długo wyglądało na to, że PiS w kwestii Ukrainy lawiruje. Projekt leżał w Sejmie prawie 15 miesięcy
  • Został uchwalony nagle pod koniec stycznia, razem z głośnymi przepisami dotyczącymi Holokaustu, które wzburzyły Izrael
  • Dziś w sprawach Ukrainy sojusz Kukiza z PiS wysadza w powietrze zręby polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego

Paweł Kukiz przez wiele ostatnich miesięcy chodził wściekły. Każdy jego wywiad w Onecie, zawierał obowiązkowy atak na PiS za to, że nie chce uchwalić jego projektu ustawy wymierzonego w ukraińskich nacjonalistów, którzy mordowali Polaków na Wołyniu latem 1943 r. Rzeczywiście, długo wyglądało na to, że PiS w kwestii Ukrainy lawiruje. O ile rząd przygotował przepisy karzące więzieniem za przypisywanie Polsce odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskich Niemiec, to ani myślał popierać ukraińskich rozliczeń Kukiza.

Sytuacja uległa zmianie dopiero pod koniec stycznia. Dziś w sprawach Ukrainy sojusz Kukiza z PiS wysadza w powietrze zręby polityki wschodniej Lecha Kaczyńskiego. A ojciec premiera Kornel Morawiecki — swoisty łącznik między PiS a ludźmi Kukiza — mówi Onetowi: — Oskarżam prezydenta Lecha Kaczyńskiego za politykę wobec Ukrainy. Rozumiem, że chciał ją ciągnąć na Zachód, ale za jaką cenę? Za cenę zakłamywania historii i okrucieństwa, które dziś się tam heroizuje?

Licytacja na ofiary
Podczas prac w sejmowej Komisji Sprawiedliwości padały mocne słowa.

Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15): — Chcemy wyeliminować z polskiego dyskursu publicznego kłamstwo na temat tego, co się wydarzyło na Wołyniu. Jasne jest stanowisko historyków i badaczy w tej materii, że to było ludobójstwo. Zamordowanych zostało ponad 160 tysięcy naszych rodaków w wyjątkowy brutalny sposób. Zamordowani oni zostali przez przedstawicieli narodu ukraińskiego. Wszystkie inne zbrodnie dokonane na narodzie polskim nie miały takiej skali, jak ta dokonana na ludności Wołynia.

Marcin Święcicki (PO), który wątpi w potrzebę szczególnego zapisu dla zbrodni Ukraińców: — Pan nie zna historii i nie wie, ilu Polaków zginęło z rąk nazistowskich czy z rąk sowieckich. Smutna to licytacja, ale to jest inny rząd wielkości.

Rzymkowski: — Często wypowiedzi publiczne, między innymi wypowiedzi pana posła, podważają fakt ludobójstwa na Wołyniu i temu między innymi ma służyć ta ustawa, aby te i inne bzdury nie były powtarzane.

W Sejmie projekt został połączony z innym — głośną dziś nowelizacją ustawy o IPN dotyczącą karania więzieniem za zarzucanie polskiemu państwu i narodowi polskiemu współodpowiedzialności za zbrodnie Niemców z czasów II wojny światowej. Jednak od początku listopada 2016 r do końca stycznia 2018 r. — a więc niemal 15 miesięcy — ten połączony projekt leżał w Sejmie nietknięty.

Został uchwalony nagle 26 stycznia, po głośnym reportażu TVN dotyczącym polskich neonazistów. I wywołał protesty Kijowa — Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła oświadczenie, w którym potępiła nowelizację. Zdaniem ukraińskich deputowanych ustawa zawiera "wykrzywione pojęcie" ukraińskiego nacjonalizmu, co pozwoli na manipulowanie tym terminem i wzmocni nastroje antyukraińskie w Polsce. Ważny polityk PiS, zajmujący się kontaktami ze Wschodem zauważa w rozmowie z Onetem: — Prawdziwe kłopoty zaczną się, jeśli Ukraińcy zdecydują się na ostry odwet. Gdyby wprowadzili na swym terytorium zakaz używania polskiej symboliki z czasów wojny, choćby nazw formacji takich jak Armia Krajowa, to byłaby katastrofa.

Kamizelki kuloodporne Kukiza
Kukiz był znany z proukraińskich — czyli antyrosyjskich — przekonań na długo zanim wszedł do polityki. Podczas obu kijowskich Majdanów w 2004 r i 2014 r., jeździł śpiewać Ukraińcom. Za drugim razem za własne pieniądze wydał nawet singla "Doky zhyvut' ludy (Póki żyją ludzie)" z kontrowersyjnym, banderowskim zawołaniem "Sława Ukrainie", a dochód przeznaczył na finansowanie Samoobrony Majdanu. Woził nawet Ukraińcom kamizelki kuloodporne. Dokonuje radykalnego zwrotu w 2015 r.

— Moja optyka się zmieniła — mówi w Telewizji Republika przed wyborami. — Kiedy zobaczyłem, że przy okazji 106 urodziny Stepana Bandery organizowane są parady banderowców we Lwowie i Kijowie i nie ma absolutnie żadnego stanowiska władz ukraińskich, to przykro mi. Tam pół rodziny mojej zostało wyrżnięte. Nie ma możliwości, by dawać siebie całego komuś, kto uważa, że ich bohaterem jest morderca Polaków. Never.

Kaczyński inaczej niż brat
Przemiana wewnątrz PiS nie była tak wyrazista. Jarosław Kaczyński też jeździł na Majdan w grudniu 2013 r., wykrzykując ze sceny "Sława Ukrainie". Gdy Rosjanie najechali Krym i wschodnią Ukrainę, złamał nawet swój bojkot prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska, pojawiając się na naradach w tej sprawie.

Kiedy jednak PiS doszło do władzy, to szybko się z Ukraińcami poróżniło. Poszło o historię. Latem 2016 r. Sejm pod dyktando PiS przyjął najostrzejszą w swej historii uchwałę w sprawie Wołynia. "Ofiary zbrodni popełnionych w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów do tej pory nie zostały w sposób należyty upamiętnione, a masowe mordy nie zostały nazwane - zgodnie z prawdą historyczną - mianem ludobójstwa" — napisano w niej. "W wyniku popełnionego w latach 1943-1945 ludobójstwa zamordowanych zostało ponad sto tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej, głównie chłopów. Ich dokładna liczba do dziś nie jest znana, a wielu z nich wciąż nie doczekało się godnego pochówku i upamiętnienia".

Przez całą swą prezydenturę Lech Kaczyński robił wszystko, aby taka uchwała nigdy nie powstała. Unikał nazywania Wołynia ludobójstwem, za co zbierał nieprawdopodobne cięgi w środowiskach kresowych. Czy sprzeciwiał się temu, bo nie uważał rzezi Ukraińców na Polakach za ludobójstwo? Nie — są dowody, że kilkakrotnie Wołyń określił jako ludobójstwo. Ale sprzeciwiał się nadaniu temu określeniu państwowej rangi, bo wiedział, że wywróci to relacje z Ukrainą, a w konsekwencji przybliży Kijów do Moskwy. — Nasze Narody pokazują całemu światu, że nie ma takiego zła w historii, którego nie można przezwyciężyć. Nieśmy – Polacy i Ukraińcy – to dziedzictwo w przyszłość, zawsze odnajdujmy w sobie to, co najlepsze — mówił w 2006 roku. Tak się składa, że wtedy rządziło PiS.
 

pawlis

Samotny wilk
2 409
9 856
Regularny ostrzał z Kijowem
Po zmianie władzy Lech Kaczyński wielokrotnie krytykował politykę zagraniczną rządu PO-PSL za porzucenie jego koncepcji wciągania do zachodnich struktur krajów postradzieckich — w tym właśnie Ukrainy.

Czy byłby więc dumny z dzisiejszej polityki PiS? Jeszcze zanim Sejm uchwalił ukraińskie paragrafy w ustawie o IPN między Warszawą a Kijowem trwał regularny ostrzał.

A to szef MSZ Witold Waszczykowski atakował Ukraińców za kult UPA, uzależniając europejskie szanse od pochowania na dobre czerwono-czarnej bandery.

A to ukraińskie MSZ wzywało na dywanik polskiego ambasadora, by przekazał swemu ministrowi co o nim sądzą w Kijowie.

A to wiceszef PiS Mariusz Błaszczak w związku ze 100-leciem odzyskania niepodległości zaproponował konkurs na symbole graficzne do nowych paszportów, umieszczając wśród nich lwowski Cmentarz Orląt.

A to Ukraińcy wprowadzili zakaz poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar na terytorium Ukrainy. Zakaz został wydany po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu.


Szczególna właściwość Ukraińców
"Zbrodnią nacjonalistów ukraińskich i ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą jest udział w ludobójstwie na obywatelach II Rzeczpospolitej Polskiej na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej" — to o ten zapis tak wściekły był Kukiz. Znalazł się on w nowelizacji ustawy o IPN, który złożyło jego ugrupowanie. Zapisy nowelizacji powodowały, że każdy, kto zaprzeczałby, iż Wołyń to dokonane przez Ukraińców ludobójstwo mógłby trafić do więzienia nawet na 3 lata.

"Współczesne państwo ukraińskie bezapelacyjnie prowadzi politykę gloryfikacji sprawców ludobójstwa na Kresach II Rzeczypospolitej, a źródła tożsamości narodowej i bohaterstwa upatruje w zbrodniczych formacjach oraz zbrodniczej ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Ideologia nacjonalizmu opanowuje wszelkie sfery życia społecznego i publicznego na Ukrainie" — napisano w uzasadnieniu projektu.

Jesienią 2016 r., gdy projekt wpływa do Sejmu, PiS się do niego nie pali. W swej opinii prokuratura kierowana już wówczas przez Zbigniewa Ziobrę twierdzi, że posłużenie się określeniem: "zbrodnie nacjonalistów ukraińskich oraz zbrodnie ukraińskich formacji kolaborujących" jest niepoprawne. Jego zdaniem takie brzmienie projektowanego przepisu uczyni ze zbrodni "ukraińskich nacjonalistów" przestępstwo, którego będzie się mógł dopuścić jedynie ktoś, kto w chwili jego popełnienia miał szczególną właściwość — czyli był ukraińskim nacjonalistą.


Prośba prezydenta
W tym sensie nie ma wiele wspólnego z myśleniem Lecha Kaczyńskiego. W maju 2006 r. podczas odsłaniania pomnika w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie — gdzie Polacy w ramach odwetu wymordowali swych ukraińskich sąsiadów, domniemanych sympatyków UPA — prezydent mówił: "Musimy mówić o bolesnej, trudnej przeszłości otwarcie, krok za krokiem, wypracowując jedną, sprawiedliwą ocenę wszystkich ówczesnych, wojennych tragedii – i tych polskich, i tych ukraińskich. Wszystkie tragiczne wydarzenia w Pawłokomie, na Chełmszczyźnie, na Wołyniu, we Wschodniej Galicji, towarzyszące akcji »Wisła«, powinny znaleźć rzetelne wyjaśnienie w dialogu polityków, historyków i zwyczajnych ludzi. Mocne i trwałe pojednanie można bowiem zbudować tylko w oparciu o prawdę. Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy sprawić, by nie determinowała przyszłości. To, co osiągnęli Polacy i Ukraińcy, chyba najpewniej uwidoczniło się na Majdanie Niezależności, gdy w pomarańczowym tłumie, wśród lasu flag ukraińskich były też flagi polskie. A nasz głos solidarności spotkał się na Majdanie z potężnym okrzykiem: »Haj żywe Polszcza!«. Dziękujemy za ten okrzyk. Umiejmy z miłosierdziem i odwagą wspólnie modlić się do Boga słowami: »odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom«. O to proszę".

Dziś o tej prośbie PiS woli nie pamiętać.
 
Do góry Bottom