Technologiczne bezrobocie

mikioli

Well-Known Member
2 720
5 142
Gdzieś widziałem 100-megapikselowe zdjęcie jakiegoś obrazu. Lepiej widziałem detale niżbym miał okazję gołym okiem w galerii.

Ale jednak więcej wart jest sam obraz i to nie jest marketing.
Rzeczy są tyle warte ile ktoś jest w stanie i chce dać. Z tego powodu twierdzenie @Doman ma podstawy, że wytworzenie w ludziach poczucia wartości często kreuje wartość. Tak samo działają znaczki eko, teraz polska czy inne z odpowiedzialnego rozwoju. W ten sposób dwa jajka fizykalnie identyczne osiągają inne ceny z powodów historii jajka ;)
 

tolep

five miles out
8 046
14 227
Rzeczy są tyle warte ile ktoś jest w stanie i chce dać. Z tego powodu twierdzenie @Doman ma podstawy, że wytworzenie w ludziach poczucia wartości często kreuje wartość. Tak samo działają znaczki eko, teraz polska czy inne z odpowiedzialnego rozwoju. W ten sposób dwa jajka fizykalnie identyczne osiągają inne ceny z powodów historii jajka ;)
Tak, ale on uważa to za coś nienaturalnego i niekorzystnego, jak się wydaje.
 

tolep

five miles out
8 046
14 227
https://www.obserwatorfinansowy.pl/...imalnej-zwieksza-liczbe-robotow-w-gospodarce/
(...)
Grace Lordan i David Neumark przygotowali pracę „People Versus Machines: The Impact of Minimum Wages on Automatable Jobs” (Ludzie kontra maszyny. Wpływ płacy minimalnej na prace, które da się zautomatyzować). Analiza jest bardzo na czasie, ponieważ wiele stanów USA w ostatnim czasie regularnie podwyższało płacę minimalną. 7 stycznia 2017 roku trzydzieści stanów (w tym Dystrykt Kolumbii) miało płacę minimalną wyższą niż federalne minimum 7,25 dol. na godzinę, w tym tak wysoką jak 11 dol. w stanie Waszyngton i 11,50 dol. w Dystrykcie Kolumbii. Własną płacę minimalną ustala też coraz więcej amerykańskich miast. Na przykład w Seatle (i pobliskim Sea-Tac) sięga ona 15 dol. za godzinę.

Autorzy wykonali analizę na podstawie danych za lata 1980-2015. Wydzielili przy tym te rodzaje prac, które można łatwo zautomatyzować, a które zwykle wykonują osoby o niskich kwalifikacjach. Następnie sprawdzili, jak zatrudnienie w tego rodzaju pracach zmieniało się w zależności od wysokości płacy minimalnej. Z wyliczeń autorów wynika, że podwyższenie minimalnych zarobków na godzinę o 1 dol. (w dolarach z 2015 roku) zmniejszało udział łatwo poddających się automatyzacji miejsc pracy o 0,43 proc. (elastyczność -0,11).

Średnia ta nie pokazuje dużego zróżnicowania reakcji w różnych gałęziach gospodarki. Na przykład w zakładach produkcyjnych podwyżka płacy minimalnej o 1 dol. prowadzi do zmniejszenia udziału miejsc pracy łatwo poddających się automatyzacji o 0,99 proc. (elastyczność -0,17). W tychże zakładach produkcyjnych najszybciej zastępuje się maszynami osoby starsze, kobiety i Afroamerykanów.

Autorzy zwracają uwagę w podsumowaniu, że kolejne podwyżki płacy minimalnej sprawią, iż firmy będą miały motywacje do inwestowania w badania nad wynalezieniem technologii, które zastąpią ludzi w pracach, które obecnie nie dadzą się łatwo zautomatyzować. Na przykład widzimy już pierwsze samoprowadzące się auta, samoobsługowe kasy i jest tylko kwestią czasu, kiedy maszyny zaczną zastępować ludzi pracujących dziś w tych zawodach. Praca Lordana i Neumarka odbiła się głośnym echem w amerykańskich mediach. Autor artykułu na ten temat na łamach marketwatch.com przekonuje, że w ciągu kolejnych dziesięciu lat w związku z robotami powstanie 15 mln nowych miejsc pracy (to 10 proc. wszystkich miejsc pracy w gospodarce). W tym samym czasie maszyny zniszczą 25 mln miejsc pracy. Co istotne, najbardziej zagrożone automatyzacją są prace niskopłatne. Te, w których płaci się 20 dol. za godzinę, mają 83 proc. szansy na automatyzację, a przy 40 dol. za godzinę prawdopodobieństwo to spada do 4 proc.

(...)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 130
22 841
Mistrzowie gry w go mogą przejść już na technologiczne bezrobocie...

W 70 godzin od zera do arcymistrza: AlphaGo Zero pokazuje potencjał AI
19.10.2017 12:57
Ludzie nie mają już żadnych szans w go. O ile najwięksi mistrzowie tej gry, tacy jak Lee Sedol czy Ke Jie mogli przynajmniej próbować grać z AlphaGo, sztuczną inteligencją należącego do Google startupu DeepMind, to nowa wersja AlphaGo w swojej grze wychodzi już poza naszą skalę. Złożoność gry rzędu 10^360 nie stanowi już dla maszynowego intelektu żadnej przeszkody.

Zespół badaczy DeepMind opublikował w Nature artykuł pt. Mastering the game of Go without human knowledge, opisujący działanie sztucznej inteligencji AlphaGo Zero, następcy wycofanego już mistrzowskiego AlphaGo. Celem jej powstania było zbadanie, co może system, który uczy się całkowicie bez ludzkiego udziału. Niespodziewanie dla siebie, rezygnując z ludzkiego pierwiastka, DeepMind stworzył najlepszego gracza go w historii.

Dlaczego najlepszego? Po swoim okresie samodzielnego treningu, AlphaGo Zero wystawiono przeciwko poprzedniemu czempionowi, AlphaGo, w meczu stu gier. Alpha Go Zero wygrał stosunkiem 100:0, stosując przy tym strategie, jakich nigdy wcześniej jeszcze nie widziano w grach między ludźmi. Dla nowego czempiona ludzka wiedza i umiejętności nie są już żadnym wartym uwagi wskaźnikiem, może on grać już tylko sam ze sobą.
AlphaGo%2520Zero%2520Training%2520Time.gif

W nowej wersji AI zastosowano innowacyjną formę uczenia przez wzmacnianie, w której AlphaGo Zero stało się swoim własnym nauczycielem. Początkowo sieć neuronowa nic nie wiedziała o grze. Rozgrywając gry przeciwko samej sobie, łączyła swoją sieć z wydajnym algorytmem wyszukiwania. Dostrajał on sieć pod kątem przewidywania ruchów i wskazywania zwycięzcy.

Wyćwiczona tak AI, w połączeniu z algorytmem wyszukiwania, tworzyła nową, silniejszą wersję AlphaGo Zero, powtarzając proces gry ze sobą. Iteracja po iteracji rosła wydajność systemu i jakość rozgrywanych gier. Napędzane nowym hardware AI (zamiast pierwotnych 176 procesorów graficznych Nvidii, jedynie cztery TPU – tensorowe jednostki obliczeniowe Google’a), stosując liczne uproszczenia w architekturze, osiągnęło znacznie wyższy poziom ogólności swojej inteligencji.

Alpha Go Zero nie potrzebuje już więc żadnych dodatkowych informacji poza ustawieniem kamieni na planszy. Korzysta też tylko z jednej sieci neuronowej zamiast dwóch, pozwalając na efektywniejsze trenowanie (wcześniej stosowano sieć polityk do wyboru następnego ruchu i sieć wartości do przewidywania zwycięzcy po każdym ruchu). Wreszcie też nie prowadzi już szybkich losowych gier do przewidywania zwycięstwa przy danej pozycji, lecz szacuje pozycje za pomocą wysokiej jakości sieci neuronowej.
Knowledge%2520Timeline.gif

Pracujący dla Google’a naukowcy są przekonani, że to dopiero początek. Ich zdaniem podobne techniki mogą zostać zastosowane w innych ustrukturyzowanych zagadnieniach, takich jak fałdowanie białek, poszukiwanie nowych materiałów czy zmniejszenie zużycia energii, przynosząc przełomowe dla społeczeństwa wyniki.

Oczywiście z zagadnieniami nieustrukturyzowanymi jest znacznie gorzej. Samodoskonalenie sprawdza się w grze w go, jednak w grach z ukrytą lub ograniczoną informacją, takich jak StarCraft, trudno będzie tą metodą poradzić sobie z trudniejszymi wyzwaniami, przyznają badacze. To dla mięsnych inteligencji dobra wiadomość – jako że zaś świat jest znacznie bardziej podobny do StarCrafta, niż do go, póki co nie musimy się obawiać, że AlphaGo Zero z czasem stanie się superinteligencją na miarę Skynetu.
Słowo klucz to „póki co” – badacze z projektu OpenAI niedawno opublikowali wyniki grania samouczących się sztucznych inteligencji w popularną grę Dota 2. AI, które zaczęło naukę z początkiem marca, w sierpniu zdołało pokonać najlepszych ludzkich graczy, takich jak SumaiL.

 

tolep

five miles out
8 046
14 227
^ fuck, mój komentarz o Skynecie ma tylko jednego lajka (od eimi-ego).

A tak z boku tematu, podobny (i równie dobry) tekst ukazał się wczoraj wieczorem w dziale naukowym Wyborczej. Jeszcze w południe najpopularniejsza gałąź komentarzy wyglądała tak :p

gwgo.PNG
 

tolep

five miles out
8 046
14 227
Automatyzacja tworzy więcej miejsc pracy, niż niszczy, i są one lepiej płatne. Prawda czy fałsz?
Greg Ip
26 października 2017 | 21:40
z22570625V,Centrum-logistyczne-Amazon-w-Sadach-k--Poznania.jpg

1 ZDJĘCIE
Centrum logistyczne Amazon w Sadach k. Poznania (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

Pracownicy, nie lękajcie się robotów. Dla pokrzepienia rozpatrzmy przykład z amerykańskiej branży handlu detalicznego.
z22467523Q.jpg

Dla sprzedawców inwazja robotów to nie film SF. Coraz więcej z tego, co wydajemy podczas zakupów, trafia do cyfrowych gigantów. Tysiące sklepów się zamyka, dziesiątki tysięcy ludzi traci pracę.

==================
Całość https://ibb.co/hMuzWR
 

mikioli

Well-Known Member
2 720
5 142
Automatyzacja tworzy więcej miejsc pracy, niż niszczy, i są one lepiej płatne. Prawda czy fałsz?
Greg Ip
26 października 2017 | 21:40
z22570625V,Centrum-logistyczne-Amazon-w-Sadach-k--Poznania.jpg

1 ZDJĘCIE
Centrum logistyczne Amazon w Sadach k. Poznania (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

Pracownicy, nie lękajcie się robotów. Dla pokrzepienia rozpatrzmy przykład z amerykańskiej branży handlu detalicznego.
z22467523Q.jpg

Dla sprzedawców inwazja robotów to nie film SF. Coraz więcej z tego, co wydajemy podczas zakupów, trafia do cyfrowych gigantów. Tysiące sklepów się zamyka, dziesiątki tysięcy ludzi traci pracę.

==================
Całość https://ibb.co/hMuzWR
Trochę słabo dobrane zdjęcie, poza transporterami nie ma tu żadnej automatyzacji. Polskie ludzkie roboty stoją przy taśmie. BTW na transporterze jest nazwa producenta VanDerLande... Cholera, pracowałem w tej firmie :p
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 734
8 048
Postkapitalizm? Będziemy mogli skupić się tylko na czytaniu libnetu.

Wszyscy będziemy bezrobotni. Nadchodzi epoka "aplikracji"


Kiedyś wszyscy będziemy bezrobotni - w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Zielińskim przekonuje twórca robotów Limor Schweitzer, prezes firmy Robo Savvy, były pracownik izraelskiego wywiadu, który wprowadza już na rynek "robokamerzystę". Naukowcy zgadzają się, że roboty będą stopniowo wypierać ludzi z dzisiejszych zawodów. Różnią się jednak w ocenie skutków tego procesu. Jedni uważają, że - jak przy poprzednich rewolucjach: agrarnej czy przemysłowej - pojawią się nowe zawody. Inni argumentują, że tym razem będzie inaczej. Pracujący nad sztuczną inteligencją wizjoner przekonuje, że roboty wyposażone w sztuczną inteligencję ostatecznie zastąpią ludzi we wszystkich zadaniach. Jak mówi, potrzebna będzie zatem zmiana myślenia o roli człowieka w społeczeństwie, o władzy i o pieniądzu.

0006NQMVO0UB2DOB-C123-F4.jpg

LIMOR SCHWIETZER /LIMOR SCHWIETZER /
Michał Zieliński: Naprawdę wszyscy będziemy bezrobotni?

Limor Schweitzer: Roboty i automatyka, sztuczna inteligencja już stopniowo zastępują ludzi w różnych zadaniach, w różnych zawodach. Nie zawsze zastępują całe zawody, ale raczej poszczególne czynności, które są automatyzowane dzięki wprowadzaniu robotyzacji czynności fizycznych i wprowadzaniu sztucznej inteligencji w miejsce czynności myślowych. Ostatecznie te rozwiązania pozbawią ludzi obecnych zawodów. Niektórzy mówią, że pojawią się nowe zawody. Ja mówię: nie pojawią się...

Jesteś pesymistą!

Nie. Nie jestem pesymistą. Już tłumaczę dlaczego. Otóż tym razem to jest coś zupełnie innego niż do tej pory. Kiedy dawniej następowała ewolucja zajęć człowieka - choćby wtedy gdy w rolnictwie pojawił się koń albo kiedy pojawił się silnik parowy, samochód, czy samoloty - wtedy było inaczej. Tym razem chodzi bowiem o... umysł. Przewaga niewolnika nad koniem jest taka, że niewolnik rozumie, co się do niego mówi. Ma ręce i zręczność. Tym razem oczywiście nie ma niewolników, ale są ludzie, wykonujący różne czynności.

Firma McKinsey i naukowcy z Oxfordu przeprowadzili np. badania, w których opisują zadania i zawody, które można zakwalifikować jako fizyczna praca w otoczeniu o trwałej strukturze. Choćby pchanie wózka przez korytarze; to jest otoczenie o stałej strukturze. Jednak na zewnątrz jest już inaczej; mogą pojawić się przechodzący ludzie i inne przypadkowo występujące przeszkody. Naukowcy wzięli więc na warsztat pełną amerykańską listę zawodów i przeanalizowali, co ludzie robią w poszczególnych profesjach - praca fizyczna, wprowadzanie danych, podejmowanie decyzji, interakcja z ludźmi, sprzedaż, w sumie jakieś sto kategorii i i zdali sobie sprawę, że użycie dostępnych już dziś narzędzi automatyzacji takich jak robotyzacja, sztuczna inteligencja, oprogramowanie, pozwala zastąpić od dwudziestu do osiemdziesięciu procent wszelkich czynności człowieka! Średnio 50 procent dzisiejszych zajęć może być zastąpionych przez dostępną dziś technologię, a przecież technologa się rozwija. Stąd wniosek, że w ciągu 10 lat presja kosztowa wypcha ludzi z połowy zawodów.

Różnica między tą zmianą a poprzednimi jest zatem taka, że tym razem ludzie tracą dwie najważniejsze przewagi: umysł i ręce. Ludzka ręka wciąż jest lepsza od robotycznej, ciężko ją zastąpić, ale sztuczna inteligencja w wielu przypadkach w wielu zajęciach może już z powodzeniem zastępować ludzki umysł. Przykładowo księgowi; można założyć, że ich zawód zniknie. Już dziś są firmy które oferują automatyczną księgowość. Zawody prawnicze tak samo, bo programy potrafią rozumieć tekst, szczególnie ujęty w ramy języka prawnego. Roboty do tej pory stosowało się w fabrykach, w produkcji, ale tym razem jest już nowa generacja robotów. Mogą z powodzeniem pracować wśród ludzi bo mają czujniki i zdolność obliczeniową, które sprawiają, że nie stwarzają zagrożenia dla ludzi.

Czy są zawody które zostaną? Które są najmniej narażone na zastąpienie przez roboty?

Zarządzanie. Wszystko, co ma cokolwiek wspólnego z empatią. Masażyści choćby zostaną. Pielęgniarki też. Nawet jeśli mówi się, że roboty będą się opiekować starszymi ludźmi, to jednak nie w pełni zastąpią ludzi. Wyślesz do swojej babci robota czy może opiekunkę? Oczywiście, jeśli cena będzie zbliżona, wyślesz człowieka. Wszystko co ma cokolwiek wspólnego z człowieczeństwem, z ludzkimi cechami, będzie rosło, ale wiele pracowników, którzy dziś wykonują czynności łatwe do opisania algorytmem, zostanie zastąpionych. To już się dzieje. Jeśli spojrzysz na to, co następuje od 20 lat, zobaczysz, że już mamy ten trend zastępowania ludzi. Choćby agenci podróżni. Dwadzieścia lat temu to był zwykły zawód, dziś jest niszowy. Podobnie jest z kasjerami, w supermarkecie czy banku, inkasującymi gotówkę. Za pięć lat nie będzie kasjerów. Amazon już uruchomił automatyczną płatność, bierzesz z półki towar, wychodzisz ze sklepu, program automatycznie zlicza i obciąża twoje konto. Ubezpieczenia, usługi prawnicze. Informacje, dziennikarstwo. Wiele tekstów w internecie już dziś jest przygotowywanych przez automat. Encyklopedyści, zbierający wiedzę i tak dalej...

A co się w stanie na przykład z nauczycielami? Z jednej strony mamy efektywną edukację, programy skrojone do potrzeb danego studenta czy ucznia. Ale z drugiej strony w tradycyjnej edukacji jest też element interakcji, nie tylko nauczania, ale też kreowania osobowości.

Myślę, że to będzie połączenie. Jest tu ten aspekt humanistyczny. Jeśli spojrzysz na nauczycieli - sam byłem jednym z nich w Wielkiej Brytanii - to znaczna większość z nich to nie są ludzie, którym świadomie powierzyłbyś swoje dziecko. Problem w tym, że w tym zawodzie właściwie nie działa żaden mechanizm motywacji finansowej. A jednocześnie pojawiają się programy do nauczania i uniwersytety on line, gdzie wykładają perfekcyjni nauczyciele. Już dziś można uczyć się w internecie właściwie wszystkiego od najlepszych nauczycieli na świecie. Z drugiej strony, nadal potrzebna będzie bezpośrednia rozmowa i zadawanie pytań. Z tym, że nie każdy nauczyciel potrafi wykładać, inspirować, wychowywać. Wielu ludzi zostaje nauczycielami, żeby mieć pewną pracę i pewny dochód. Nauczyciela - czy jest dobry czy zły - z zawodu się nie wyrzuca. Niedługo więc tym właściwym uczeniem zajmą się - wirtualnie - ci najlepsi, a nauczycieli w realu ubędzie; co sprawi, że z uczniami pozostaną ci empatyczni i zmotywowani.

Zastanawiam się z czego będą się utrzymywać masy, skoro nie będzie pracy i jak bardzo wzbogacą się właściciele środków produkcji. Co z tym zrobić? Jedną z propozycji jest wprowadzenie podatku od pracy robotów, z którego państwo utrzymywałoby ludzi bez zajęcia. Co o tym sądzisz?

Ten śmieszny pomysł z podatkami wyszedł z Komisji Europejskiej, od osoby która wcześniej była... przedszkolanką. Dlaczego jest śmieszny? Dlaczego jest kompletnie głupi? Ano dlatego, że nie da się zdefiniować robota. Robotem jest przecież na przykład pralka. Czajnik elektryczny do gotowania wody też jest robotem. Jak można poza tym proponować wprowadzenie nowych podatków, skoro już dziś płaci się 85 procentowe daniny. Kiedy kupujesz importowany telefon komórkowy płacisz rządowi osiem razy więcej w podatkach niż wynosi jego wartość. Zatem więcej podatków od pracy robotów to pomysł nie do wprowadzenia i poza tym w ogóle niczego nie rozwiązuje.

Co trzeba zrobić? Mam swoją propozycję. Tak, tak (śmiech). Trzeba zmienić sposób działania rządu. Należy kompletnie zmienić koncepcję rządu, odpowiednio go zmodernizować. Nadal posługujemy się bowiem archaicznym wzorcem przywództwa pełnionego przez garstkę ludzi rządzących resztą stada. To przestarzała idea. Wiele naszych pierwotnych instynktów wywodzących się z czasów, gdy byliśmy stadem udało się nam przecież poskromić. Na przykład: linczowaliśmy ludzi - już tego nie robimy, prawda? Urządzaliśmy publiczne egzekucje, urządzaliśmy wojny, na których szlachtowaliśmy ludzi - jako społeczeństwo przestaliśmy to robić. Następnym krokiem jest likwidacja przywództwa politycznego. Koncepcja, by garstka decydowała o wszystkim, co dotyczy życia milionów jest błędna. Rządy od ludzi dzieli dziś coraz większa przepaść. Spytaj kogokolwiek w świecie zachodnim, a usłyszysz to samo: "płacę podatki i więcej nic mnie nie obchodzi, bo i tak nie dostaję tego, czego oczekuje i potrzebuję". W jednych krajach dostaje się oczywiście więcej, w innych mniej, ale zasadniczo stosunek jakości rządu do jego ceny jest marny...
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 734
8 048
cd.

Niech zgadnę! Będą nami rządzić roboty!


Nie. Sugeruję coś innego. Ludzie powinni zyskać większy wpływ na rządzenie. Nie chodzi mi o referenda ani o wybory, bo to bardzo przestarzałe koncepcje. Otóż dziś każdy ma telefon i każdy ma aplikację. Wyobraźmy sobie, że masz taką aplikację rządową i prawo nakazuje ci uruchamianie jej codziennie. Musisz używać jej każdego dnia na mocy prawa. Oczywiście za dwadzieścia lat to będzie inna technologia, jakaś pewnie wirtualna, ale dziś, dla uproszczenia, załóżmy, że to jest komórka ze stosowną aplikacją. Dzięki takiej aplikacji każdy obywatel bierze udział w stałym procesie podejmowania decyzji. W ten sposób proces rządzenia przenoszony jest na ludzi, a to będzie bardzo ważne, bo przecież wszyscy będziemy bezrobotni.

Jak już mówiłem, w większym lub mniejszym stopniu: wszyscy! Wszelkie czynności potrzebne dla człowieka będą zautomatyzowane. Wszystko, czego używamy, jemy, wszystko, co robimy dziś, będzie wykonywane przez roboty i sztuczną inteligencję. Zmieni się nasza rola. Ludzie będą zajmować sztuką, masażem, czy wakacjami. Ale taka zmiana może okazać się dla ludzkości tragedią, o ile nie zmienimy myślenia o roli człowieka w społeczeństwie. Dziś zakładamy, że jesteśmy uczestnikami systemu gospodarczego, czyli pracownikami albo przedsiębiorcami. Innymi słowy albo bierzesz udział albo jesteś nikim i nie masz nic. Nawet koncepcja pieniądza musi się zmienić, ale to już odległy temat...

Wróćmy do tej aplikacyjnej demokracji, "aplikracji". Jak dokładniej wyglądałby taki proces podejmowania decyzji?

To trzeba by podzielić na szereg decyzji cząstkowych. Dziś edukacją czy obroną zajmują się rządy narodowe, lokalne, instytucje publiczne. Fatalne jest to, że w istocie władza należy do jednostek, które posiadają dzięki temu prawo zarządzania budżetami, podczas gdy firmy robią wszystko, by zarabiać na tych budżetach, pieniądzach, które przecież należą do wszystkich. Najbardziej oczywisty przykład to obrona. Po co działają koncerny zbrojeniowe? Po co produkują samoloty czy naboje? Po to, by zarobić na podatkach! Decyzja o tym, który koncern ile zarobi, należy do pojedynczych osób, do rządzących.

Idealnie by było gdybyś - na przykład - ty jako obywatel nowej Polski, mógł zgłosić się do decydowania w sprawach - dajmy na to - zieleni w miastach i energii atomowej. Dzięki nowym metodom edukacji zapoznajesz się z tematem sam, możesz nauczyć się czego potrzebujesz, doskonalisz się, przechodzisz kolejne egzaminy. Stajesz się decydentem dzięki znajomości rzeczy, jednym z wielu, a przy tym proces wasz decyzyjny opiera się o twarde i szczegółowe dane i parametry, bo ich uzyskiwanie staje się łatwe dzięki cyfryzacji.

To chyba lepsze niż jakiś facet, który podnosi głos, coś wykrzykuje, ma pasję i interes, więc przekonuje innych. Potrzebujemy całego pokolenia, by nauczyć ludzi nowego systemu rządzenia. Bycia nowym rodzajem obywateli...

No na pewno niektóre kraje zrobiłyby to szybciej niż inne. I na koniec: na ile technologia stanie się częścią człowieka, a człowiek częścią technologii? Czy za 50, 100 lat nastąpi połączenie człowieka i maszyny?

Myślę, że to już się dzieje. Jeśli zastanowię się, jak działał mój umysł 20 lat temu, to uświadamiam sobie, że pamiętałem nazwy ulic, imiona, numery telefonów, wydarzenia, daty. Dziś już niewiele pamiętam. U mnie to akurat też kwestia wieku, ale wiadomo, że tak dzieje się za sprawą Google`a. Już dziś jesteśmy zatem zachęcani do coraz bliższej koegzystencji ze sztuczną inteligencją.

Ludzie z natury potrafili pamiętać historie, nazwy albo na przykład zapamiętywali drogę. Nasz mózg był do tego stworzony. Potem pojawiło się pismo, ale np. Biblia została spisana dość późno. Wcześniej to były przekazy ustne, ludzie pamiętali tysiące stron. W Afryce są plemiona, w których ludzie przez trzy dni śpiewają pieśń, historię o treści przekazywanej przez pokolenia. A dziś... Google i uzależnienie od komórek nam to zabierają.

Za kilka lat, kiedy powszechnie dostępna będzie się stawać rzeczywistość wirtualna, to człowiek wskoczy sobie do czegoś w rodzaju kapsuły, która będzie działać nie tylko na wzrok, ale też inne zmysły i zasadniczo będzie można doświadczyć tam... wszystkiego. Tym samym skoro nie będą potrzebne fizyczne zasoby, żeby w tej rzeczywistości wirtualnej doświadczać kompleksowo wszystkimi zmysłami różnych doznań, to już nie będzie nawet potrzeby komunikacji za pośrednictwem klawiatury czy słów. Interakcja i wymiana informacji odbywać się będą dzięki znacznie silniejszemu niż dziś sprzężeniu z siecią i z technologią, a jednocześnie będzie też biotechnologia, która zacznie zmieniać nasze ciała.

To wszystko będzie z nami już za dwadzieścia lat. Pięćdziesiąt nie mówiąc o stu to bardzo dużo. Ogólnie trudno prognozować nawet co się stanie za więcej niż pięć lat.
 

mikioli

Well-Known Member
2 720
5 142
Niezły bajarz z tego gościa.
W sumie sam to przyznał. Mnie jako automatyka taki hura optymizm śmieszy. Tym bardziej, że wraca rzemiosło i produkty prawdziwie personalizowanie które są masakrycznym problemem dla produkcji masowej. Problem przezbrojeń maszyn jest jednym z powodów produkcji w czarnych krajach jak PL, gdzie białe zwierzęta potrafią produkować bardzo krótkie serie, których zrobotyzowany zachód nie robi.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 734
8 048
Niezły bajarz z tego gościa.
Niekoniecznie. Wszyscy naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją mówią, że następuje wzrost wykładniczy a nie linowy. Czyli zmiany będą następowały coraz szybciej.

LakeMichigan-Final3.gif



Niedawno AI pokonała 100 londyńskich prawników. W końcu we wszystkim będzie lepsza od człowieka.

Sztuczna inteligencja pokonała prawników.

Sztuczna inteligencja pokonuje ludzi na kolejnych polach. Tym razem program Case Cruncher Alpha zmierzył się ze 100 prawnikami z londyńskich firm podczas konkurencji, w której miano rozstrzygać kwestie związane z prawem ubezpieczeniowym. Każdy z uczestników konkursu otrzymał podstawowe fakty dotyczące nieprawidłowości przy sprzedaży reasekuracji kredytów. Na tej podstawie trzeba było stwierdzić, w których przypadkach Rzecznik Finansowy zezwolił na złożenie skargi.

Case Cruncher pobił ludzi na głowę. Trafność jego przewidywań wyniosła 86,6%, podczas gdy jego bioprzeciwnicy z wykształceniem prawniczym, na które pracowali wiele lat, odgadli decyzje Rzecznika w 66,3% przypadków.

Co interesujące, twórcami oprogramowania jest czterech studentów prawa z Uniwersytetu w Cambridge. Wygląda na to, że rysuje się przed nimi znacznie bardziej jasna przyszłość jako przed projektantami systemów SI niż przed prawnikami. Początkowo ich program był botem odpowiadającym na proste zapytania prawne. Później postanowili go rozwinąć i dać mu nieco trudniejsze zadanie. Miał przewidywać rozstrzygnięcia prawne.


Zawodom przyglądało się dwóch sędziów. Byli nimi wykładowca prawa z Cambridge Felix Steffek oraz Ian Dodd, z firmy Premonition, która posiada największą na świecie bazę danych spraw sądowych. Obaj pochwalili twórców SI za dobry wybór przedmiotu, którym zajmował się ich algorytm. Jest wiele tego typu spraw, a informacje z nimi związane nie są zbyt złożone. Istnieją pewne rzeczy, o które możesz zapytać maszynę, a ona odpowie szybciej i dokładniej niż ludzie, stwierdzili sędziowie.

Ich zdaniem prawnicy nie muszą jeszcze rozglądać się za nowym zajęciem. Chociażby dlatego, że do zawodów z maszyną stanęły osoby o szerokiej specjalizacji. Prawnicy specjalizujący się w kwestiach ubezpieczeń i reasekuracji prawdopodobnie osiągnęliby lepsze wyniki.

Jednak, jak zauważa Ian Dodd, SI może zastąpić młodych prawników oraz osoby wykonujące w kancelariach prawniczych proste czynności, takie jak wyszukiwanie konkretnych spraw, szukanie precedensów, analizy prostych przypadków.

Nie od dzisiaj mówi się, że algorytmy SI mogą być pomocne w kwestiach prawnych. W ubiegłym roku przeprowadzono eksperyment, w ramach którego SI analizował sprawy toczące się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Przeanalizował on 584 sprawy i w 79% przypadków prawidłowo odgadł, czy w danej sprawie Trybunał orzekł, że doszło do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czy też nie.

Tego typu systemy mogą być olbrzymią pomocą dla kancelarii prawnych na etapie przygotowywania spraw. Mogą okazać się tańsze i skuteczniejsze od… początkujących prawników. Pozostaje więc tylko odpowiedzieć na pytanie, gdzie młodzi prawnicy będą nabywali doświadczenia, jeśli zostaną zastąpieni przez SI.
 

Brehon

Well-Known Member
555
1 403
Ostatnia edycja:

Doman

Well-Known Member
1 221
3 972
Mózgi zwierząt nie działają sekwencyjnie (maszyna Turinga), ale mocno równolegle. Żaden ze mnie spec o teorii obliczeń, ale wg. mnie hardware musi to uwzględniać. np. sieci neuronowe symuluje się na dedykowanych temu procesorach, a to daje wzrost efektywności o kilka rzędów wielkości. SI musi być efektywna, np., gdy chcesz zbudować drona o inteligencji dorównującej ptakom, to musisz cały hardware zmieścić w kilkudziesięciu watach i 1 kg, a nie symulować to na superkomputerze ważącym 1000 ton.


To są brednie humanisty startującego do tematu SI.

Po pierwsze. Wbrew temu co tam jest napisane, żaden program w latach 60 nie rozwiązywał problemów z geometrii i żaden nie rozwiązuje ich dziś. Rozważania dotyczące np. doboru aksjomatów są jakościowo trudniejszym problemem niż zaimplementowanie warcabów. W ogóle to proszę mi podać nazwę programu który by trzaskał np. dowolne zadania olimpijskie z g. euklidesowej. Nie jakieś zadania gdzie jest kilka wzorów wg. schematu i rzecz sprowadza się do rozwiązania układu równań (+ jakieś drzewo decyzyjne), ale zadanka gdzie trzeba wykazać się rozumowaniem. NIE MA takich programów.

Po drugie. Moc wysokopoziomowego rozumowania można wywnioskować z wielkości mózgu człowieka i porównując tą wielkość z mózgami zręcznych zwierząt. Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że prędzej zbudujemy maszynę swobodnie biegającą po lesie niż maszynę zdolną do uprawiania nauki albo prowadzenia konwersacji w taki sposób, że żaden z ludzkich rozmówców nie domyśli się, że rozmówcą jest robot.

Po trzecie. W tym tekście nie ma żadnych argumentów za tezą!
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 734
8 048
Wydaje mi się, że problemem przy tworzeni sztucznej inteligencji nie jest moc obliczeniowa, tylko software.

A co do artykułu, jeżeli nakarmili jaką sieć neuronową ustrukturyzowanymi danymi, to nie ma w takim wyniku niczego oszałamiającego. Od tego do ludzkiej inteligencji jeszcze bardzo daleka droga. Polecam: https://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Moraveca
AI nie musi mieć ogólnej ludzkiej inteligencji, wystarczy, że w swojej wąskiej dziedzinie będzie lepsza i szybsza od człowieka. Np. google pracuje teraz nad tłumaczem, który będzie tłumaczył wypowiedzi mówione w czasie rzeczywistym i tym sposobem zawód tłumacza przestanie być potrzebny.
Od rewolucji przemysłowej było tak, że nowa technologia wypierała starą, ale do jej obsługi dalej potrzebny był człowiek. Transport to były konie, karawany, karety powożone przez człowieka. Później konie zastąpił silnik, a karety samochody - wciąż kierowanie przez ludzi. W następnej dekadzie transport zostanie zrewolucjonizowany i po raz pierwszy nie będzie wymagał udziału człowieka. I stanie się tani jak barszcz. Samochody, ciężarówki, statki i samoloty będą w pełni autonomiczne. Zawodów, które wyparują będzie więcej.
Nie mam pojęcia jakie nowe zawody mogą się w przyszłości pojawić. Na pewno w pierwszej fazie dzięki robotom będą tworzone nowe miejsca pracy i będzie ich dużo więcej niż przed robotyzacją, co już teraz widać, ale przyjdzie taki moment, punkt zwrotny, że mimo wzrostu automatyzacji, liczba miejsc pracy zacznie spadać. Aż do zera.

426-2017092817_robots_ai_timeline_290_200percent.png
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 972
Np. google pracuje teraz nad tłumaczem, który będzie tłumaczył wypowiedzi mówione w czasie rzeczywistym i tym sposobem zawód tłumacza przestanie być potrzebny.

Tłumaczenia googla są słabe nawet w czasie nierzeczywistym, więc nie obiecywałbym sobie zbyt wiele po tych zapowiedziach. W ogóle tłumacz nierozumiejący co tłumaczy prędzej czy później da dupy. Myślę, że tłumacz musi być zdolny do zdania testu turinga, a to prawdopodobnie oznacza całkiem dużo.
 
Do góry Bottom