Technologiczne bezrobocie

kompowiec

Open Source Boy
1 728
1 769
Gdyby sieć neuronowa była inteligenta, znalazłaby np. wzór na liczbę pierwszą. A nie mamy jej do dziś. Komputer nie myśli więc nie stworzy pomysłu na rozwiązanie danego problemu, a sieć neuronowa jest po prostu szczególnym rodzajem uporządkowywania informacji (bo informatyka wszak zajmuje się przetwarzaniem danych).
Nie jakieś zadania gdzie jest kilka wzorów wg. schematu i rzecz sprowadza się do rozwiązania układu równań (+ jakieś drzewo decyzyjne), ale zadanka gdzie trzeba wykazać się rozumowaniem. NIE MA takich programów.
Pewnie masz na myśl chiński pokój: https://pl.wikipedia.org/wiki/Chiński_pokój
 

Max J.

Well-Known Member
414
431
W sumie sam to przyznał. Mnie jako automatyka taki hura optymizm śmieszy. Tym bardziej, że wraca rzemiosło i produkty prawdziwie personalizowanie które są masakrycznym problemem dla produkcji masowej. Problem przezbrojeń maszyn jest jednym z powodów produkcji w czarnych krajach jak PL, gdzie białe zwierzęta potrafią produkować bardzo krótkie serie, których zrobotyzowany zachód nie robi.

No właśnie, raz, że personalizacja, dwa przeniesienie się pracowników na rynek usług i ogólnej rozrywki. Robotyzacja sfinansuje lekkie życie i produkty dostosowane dla naszych potrzeb w tym sensie, że obniżając koszty na produkty masowego użytku uwolni środki na rzeczy, które wcześniej nie były dostępne dla każdego. Ludzie mając więcej czasu i kasy na fanaberię pójdą w rękodzieło i rozrywkę, jak sam przepytywany w wywiadzie przyznaje, oraz rozwój osobisty i opiekę zdrowotną.

Niekoniecznie. Wszyscy naukowcy zajmujący się sztuczną inteligencją mówią, że następuje wzrost wykładniczy a nie linowy. Czyli zmiany będą następowały coraz szybciej.

To nie znaczy, że ludziom cokolwiek grozi. Niebezpieczeństwo wyniknie wtedy, gdy bezkrytycznie ludzkość przyjęłaby model "komputerowej symulacji", nie dlatego że roboty nas zjedzą, tylko z powodu regresu cywilizacyjnego jaki mógłby z tego wyniknąć i łatwej "kasacji" dorobku pokoleń w wyniku awarii, głupoty, błędu w kodzie itp.

Tak więc ani nie zniknie zawód tłumacza, ani prawnika, ani nawet kucharza. Większość dotychczasowych zawodów będzie istnieć albo się nieco przeobrazi, a te sektory, które "znikną" przejdą do przemysłu zrobotyzowanego, gdzie i tak będą musieli pilnować ich ludzie, którzy się na tym znają. Także nic nie zniknie, bo mogłoby to być niebezpieczne dla cywilizacji.
Poza tym, ludzie konkurują między sobą, więc tak samo będą konkurować z robotami, ergo instynkt przetrwania nie pozwoli nam na wdrożenie maszyn, które nas w pełni zastąpią (w dziedzinach "miękkich", a nie przemysłowych). Osobniczo preferujemy mieć kontakt z człowiekiem, nawet gdy nie jest konieczny.

Te wszystkie bajki o zagrożeniu mają się dobrze sprzedawać, bo lubimy się bać : ) Tymczasem, wystarczy spojrzeć na robota jakim jest pralka albo nawet takiego przemysłowego montującego coś na taśmie żeby szybko zdać sobie sprawę, że nawet jeśli władujemy w nie algorytm, który wygra z nami w szachy, to w dalszym ciągu będą to tępe przedmioty.


A te kocopoły o "przenoszeniu mózgu do komputera" itp.to nawet żal komentować, bo nadają się tylko do kiepskiej książki.
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
No właśnie, raz, że personalizacja, dwa przeniesienie się pracowników na rynek usług i ogólnej rozrywki. Robotyzacja sfinansuje lekkie życie i produkty dostosowane dla naszych potrzeb w tym sensie, że obniżając koszty na produkty masowego użytku uwolni środki na rzeczy, które wcześniej nie były dostępne dla każdego. Ludzie mając więcej czasu i kasy na fanaberię pójdą w rękodzieło i rozrywkę, jak sam przepytywany w wywiadzie przyznaje, oraz rozwój osobisty i opiekę zdrowotną.
Jakie przeniesienie? To już chyba dawno nastąpiło wraz z automatyzacją procesów w latach 70-80 XX w. Niestety to uwolnienie złączyło się z wybuchem etatyzmu. Co z tego, że w fabrykach pracują strasznie wydajnie skoro trzeba utrzymać na dobrym poziomie miliony urzędników i innych niepracujących darmozjadów. W PL dochodzi ograniczona automatyzacja bo nie automatyzować bo są z niego wyzuwani.

To nie znaczy, że ludziom cokolwiek grozi. Niebezpieczeństwo wyniknie wtedy, gdy bezkrytycznie ludzkość przyjęłaby model "komputerowej symulacji", nie dlatego że roboty nas zjedzą, tylko z powodu regresu cywilizacyjnego jaki mógłby z tego wyniknąć i łatwej "kasacji" dorobku pokoleń w wyniku awarii, głupoty, błędu w kodzie itp.

Tak więc ani nie zniknie zawód tłumacza, ani prawnika, ani nawet kucharza. Większość dotychczasowych zawodów będzie istnieć albo się nieco przeobrazi, a te sektory, które "znikną" przejdą do przemysłu zrobotyzowanego, gdzie i tak będą musieli pilnować ich ludzie, którzy się na tym znają. Także nic nie zniknie, bo mogłoby to być niebezpieczne dla cywilizacji.
Poza tym, ludzie konkurują między sobą, więc tak samo będą konkurować z robotami, ergo instynkt przetrwania nie pozwoli nam na wdrożenie maszyn, które nas w pełni zastąpią (w dziedzinach "miękkich", a nie przemysłowych). Osobniczo preferujemy mieć kontakt z człowiekiem, nawet gdy nie jest konieczny.

Te wszystkie bajki o zagrożeniu mają się dobrze sprzedawać, bo lubimy się bać : ) Tymczasem, wystarczy spojrzeć na robota jakim jest pralka albo nawet takiego przemysłowego montującego coś na taśmie żeby szybko zdać sobie sprawę, że nawet jeśli władujemy w nie algorytm, który wygra z nami w szachy, to w dalszym ciągu będą to tępe przedmioty.

A te kocopoły o "przenoszeniu mózgu do komputera" itp.to nawet żal komentować, bo nadają się tylko do kiepskiej książki.
Dochodzi jeszcze jedno ale... robot nie jest tak uniwersalny jak człowiek. Zwykły robol jak trzeba pozmiata, poprzenosi kartony, skręci pralkę, naklei naklejkę, rozwiąże problem analitycznie... a robot? No cóż.

BTW o tych robotach i futuryzmie najczęściej gadają humaniści nic nie mający wspólnego z maszynami...
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Zwykły robol jak trzeba pozmiata, poprzenosi kartony, skręci pralkę, naklei naklejkę, rozwiąże problem analitycznie... a robot?
Widziałeś jakieś roboty od Boston Dynamics? Niesamowite rzeczy robią, a są dopiero na etapie niemowlęcym.
Jak wyglądały komórki 20 lat temu, a nawet 10 lat temu, a jak wyglądają teraz?

 

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
Widziałeś jakieś roboty od Boston Dynamics? Niesamowite rzeczy robią, a są dopiero na etapie niemowlęcym.
Jak wyglądały komórki 20 lat temu, a nawet 10 lat temu, a jak wyglądają teraz?

Widziałem i super fajnie. Tylko teraz powiedz mi ile wynosi koszt robota... jak myślisz czy poza przeniesieniem tej skrzynki wyjąłby z niej jogurty? Pamiętasz, jak w powrocie do przyszłości wyobrażali sobie rok 2015? Ja jestem gorącym zwolennikiem postępu ale irytuje mnie jak niektórzy proponują podejście do problemu na podstawie informacji popularno naukowych. By pokazać zajebistość człowieka i cały czas niedoskonałość robota wystarczy sobie uświadomić ile % swojej masy potrafi udźwignąć robot ( w sumie to manipulator) a ile człowiek? Według norm przy pracy stałej mężczyzna może dźwigać 30 kg dorywczo 50 kg. Robot z udźwigiem 30 kg bez podstawy to jakieś 350 kg.

https://library.e.abb.com/public/338b7a0ed214474448257ca8002bfaf3/IRB 260 INFORMACJE TECHNICZNE.pdf

Pójdź do fabryki na linię i za poproponuj automatyzację i zobacz czy to takie proste ;)
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Widziałem i super fajnie. Tylko teraz powiedz mi ile wynosi koszt robota... jak myślisz czy poza przeniesieniem tej skrzynki wyjąłby z niej jogurty? Pamiętasz, jak w powrocie do przyszłości wyobrażali sobie rok 2015? Ja jestem gorącym zwolennikiem postępu ale irytuje mnie jak niektórzy proponują podejście do problemu na podstawie informacji popularno naukowych. By pokazać zajebistość człowieka i cały czas niedoskonałość robota wystarczy sobie uświadomić ile % swojej masy potrafi udźwignąć robot ( w sumie to manipulator) a ile człowiek? Według norm przy pracy stałej mężczyzna może dźwigać 30 kg dorywczo 50 kg. Robot z udźwigiem 30 kg bez podstawy to jakieś 350 kg.

https://library.e.abb.com/public/338b7a0ed214474448257ca8002bfaf3/IRB 260 INFORMACJE TECHNICZNE.pdf

Pójdź do fabryki na linię i za poproponuj automatyzację i zobacz czy to takie proste ;)
Cały czas ignorujesz fakt, że technologia się rozwija. Co jest nieosiągalne dzisiaj, będzie osiągalne jutro.
Koszt robotów też spadnie tak jak spadały ceny wszystkich technologii w historii. Ostatni przykład to koszt paneli słonecznych. Obecnie energia słoneczna w niektórych krajach (Chile, Bliski Wschód) jest kilka razy tańsza od węgla, atomu, itd.

 

Pestek

Well-Known Member
688
1 765
Co pocieszające, ale też motywujące do pracy nad sobą i zmiany to to, że robot nigdy nie zastąpi człowieka w byciu człowiekiem. W pracy tak, ale nie zacznie karmić piersią, zajmować się z troską dziećmi, mieć własnej osobowości, genetyki, nie zajmie się starszymi. Może wykonać polecenia, które wyda mu człowiek, więc będzie zawsze sługą, a nie Panem. Mogłeś mieć silnego sługę, który przeprowadzi rewolucję, ale taki sługa to to samo co silny robot, nie człowiek. Więc człowieka i cech ludzkich, które są cenne i tylko człowiekowi przypisane, nigdy nie zdobędzie. A jeśli zdobędzie, to już nie będzie robot.
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 148
4 785
Nie ma czegoś takiego jak technologiczne bezrobocie, chyba że roboty zakazałyby ludziom pracować siłą, w sposób podobny, jak to robią rządy.

Hordy teoretycznych bezrobotnych mogą żyć, prowadząc działalność na niższym poziomie technologicznym niż roboty i żyć z wymiany między sobą, bo tylko między sobą będą w stanie się wymienić. A że rzekomych bezrobotnych ma być wg niektórych większość, to jest to całkiem spory rynek.

Powiedzmy, że 99% to bezrobotni, a 1% to właściciele uniwersalnych super fabryk, z których wydajnością bezrobotni nie mają szans konkurować. Zwolniony z fabryki człowiek, gdy zacznie w garażu coś produkować, czy hodować na podwórku, nie ma szans konkurować z fabrykami, jeśli chodzi o cenę i jakość towaru, ale ma coś, czego potrzebują inni zwolnieni ludzie, a czego nie mogą zapewnić fabryki - jest konsumentem i chce kupić towary od innych ludzi.

A handel może iść tylko dwustronnie. Sytuacja, gdzie ludzie kupują towary z fabryk, gdzie transfer pieniędzy jest tylko w stronę od ludzi do fabryk, mógłby istnieć tylko do momentu, aż wszystkie pieniądze znajdą się u właścicieli fabryk. Wtedy 99% ludzi nie miałoby już za co kupować towarów i fabryki przestają produkować albo ograniczają znacznie produkcję i produkują tylko na potrzeby właścicieli fabryk.
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
Cały czas ignorujesz fakt, że technologia się rozwija. Co jest nieosiągalne dzisiaj, będzie osiągalne jutro.
Koszt robotów też spadnie tak jak spadały ceny wszystkich technologii w historii. Ostatni przykład to koszt paneli słonecznych. Obecnie energia słoneczna w niektórych krajach (Chile, Bliski Wschód) jest kilka razy tańsza od węgla, atomu, itd.

Nie ignoruję. Śmieszkuję z sloganów komiwojażera jak Twoje "Co jest nieosiągalne dzisiaj, będzie osiągalne jutro." Fajnie z ogniwami tylko jak jest tak dobrze to dlaczego tak masowo ich nie ma? ;) Nie przeceniajmy technologi, o to proszę.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Fajnie z ogniwami tylko jak jest tak dobrze to dlaczego tak masowo ich nie ma?
Ależ są, tylko nie w Polsce. W bardziej nasłonecznionych krajach już teraz opłaca się instalować panele bez lewackich subsydiów zamiast budować elektrownie węglowe.





Zamiast śmieszkować trzeba sobie zdać sprawę, że technika idzie do przodu i z czasem większość problemów świata zostanie rozwiązana właśnie dzięki nowym technologiom ;)
 

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
Ależ są, tylko nie w Polsce. W bardziej nasłonecznionych krajach już teraz opłaca się instalować panele bez lewackich subsydiów zamiast budować elektrownie węglowe.





Zamiast śmieszkować trzeba sobie zdać sprawę, że technika idzie do przodu i z czasem większość problemów świata zostanie rozwiązana właśnie dzięki nowym technologiom ;)
Nie da się wyeliminować elektrowni węglowych i nuklearnych. Wstawiłeś 2 populistyczne wykresy. Toć już w latach 90 tych miały polaki cebulaki kalkulatory z solarami. A ile z tych elektrowni to solary a ile gotowanie wody w wieży za pomocą luster? Właśnie o tym mówię...
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Kto tu chce eliminować elektrownie węglowe i nuklearne? Na pewno nie ja. Same zostaną wyeliminowane na wolnym rynku przez tańsze źródła energii.
Jak wykresy z twardymi danymi to dla ciebie populizm to ja ci już nie pomogę na tą chorobę ;)

 

Max J.

Well-Known Member
414
431
Tylko, że słońce nie świeci zawsze i wszędzie, więc inne rodzaje pozyskiwania elektryczności będą istnieć. Fotowoltaika jest ważna z innego powodu - niezależności, decentralizacji i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego poprzez dodanie kolejnego źródła energii. Jeszcze nie teraz, ale w ciągu dwóch dekad sprawność ogniw powinna znacząco wzrosnąć. To będzie lepszy świat.

Jakie przeniesienie? To już chyba dawno nastąpiło wraz z automatyzacją procesów w latach 70-80 XX w.

Mam na myśli część pracowników w przemyśle, która straci pracę. Ci którzy dadzą radę się przebranżowić zrobią transfer do sektora usług.

Nie róbcie sobie nadziei, że będą na was roboty pracowały albo że zabiorą wam pracę. Murzyny pracy nie zabrały, ani Azjaci a to znacznie tańsze roboty. To co firma zaoszczędzi na pensjach to musi włożyć w rozwój taśmy, utrzymanie i konserwację.

Że jakiejś firmie udało się człekopodobne roboty zrobić to fajnie. Przydadzą się na wojnie, trekkingu i ochronie zdrowia, ale przecież one nie zabiorą ludziom pracy.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Tylko, że słońce nie świeci zawsze i wszędzie, więc inne rodzaje pozyskiwania elektryczności będą istnieć.
Będą budowane magazyny energii. Tesla coś takiego robi.
Fotowoltaika jest ważna z innego powodu - niezależności, decentralizacji i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego poprzez dodanie kolejnego źródła energii.
Prawda. Lepiej mieć 10 farm solarnych niż jedną elektrownie lub importować energię/ropę/gaz np. od Putina. Jeszcze lepiej zamontować panele na dachu, zrezygnować z sieci przesyłowych a baterię magazynującą prąd wrzucić do piwnicy. Pełna decentralizacja.
 

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
Będą budowane magazyny energii. Tesla coś takiego robi.
Link bo w internetach Tesla robił wszystko. Znamy potężne magazyny energii i Tesla nie miał z nimi nic wspólnego, ale nie będę Ci podpowiadał.

Prawda. Lepiej mieć 10 farm solarnych niż jedną elektrownie lub importować energię/ropę/gaz np. od Putina. Jeszcze lepiej zamontować panele na dachu, zrezygnować z sieci przesyłowych a baterię magazynującą prąd wrzucić do piwnicy. Pełna decentralizacja.
O ile jeszcze oszczędne lokum jest w stanie sobie coś magazynować to dla przemysłu byłaby to masakra. Poza tym jaki Putin ropa/gaz... w tym bantustanie tysiące ton wungla leży na hałdach.

Tylko, że słońce nie świeci zawsze i wszędzie, więc inne rodzaje pozyskiwania elektryczności będą istnieć. Fotowoltaika jest ważna z innego powodu - niezależności, decentralizacji i zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego poprzez dodanie kolejnego źródła energii. Jeszcze nie teraz, ale w ciągu dwóch dekad sprawność ogniw powinna znacząco wzrosnąć. To będzie lepszy świat.
A to co innego. Napewno nie hurr durr ala staszek. Skąd wiesz o tych dwóch dekadach? Wiesz o jakichś przełomach o których my zwykli śmiertelnicy nie wiemy?

Mam na myśli część pracowników w przemyśle, która straci pracę. Ci którzy dadzą radę się przebranżowić zrobią transfer do sektora usług.
Zwracałem tylko uwagę, że jesteśmy już w erze post przemysłowej i zatrudnienie w przemyśle jest 4-5 mniejsze niż w usługach. Nawet taka masowa robotyzacja przemysłu to jest znacznie mniejszy przełom niż automatyzacja lat 70 tych.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
Link bo w internetach Tesla robił wszystko. Znamy potężne magazyny energii i Tesla nie miał z nimi nic wspólnego, ale nie będę Ci podpowiadał.
Firma Tesla. To się nazywa Tesla Powerwall czy jakoś tak.

Zwracałem tylko uwagę, że jesteśmy już w erze post przemysłowej i zatrudnienie w przemyśle jest 4-5 mniejsze niż w usługach. Nawet taka masowa robotyzacja przemysłu to jest znacznie mniejszy przełom niż automatyzacja lat 70 tych.
Sektor usług też traci miejsca pracy. Ludzie kupują przez internet, gdzie nie potrzeba detalisty i powstają kasy samoobsługowe w supermarketach.
 

mikioli

Well-Known Member
2 693
5 081
Kto tu chce eliminować elektrownie węglowe i nuklearne? Na pewno nie ja. Same zostaną wyeliminowane na wolnym rynku przez tańsze źródła energii.
Jak wykresy z twardymi danymi to dla ciebie populizm to ja ci już nie pomogę na tą chorobę ;)

Następny wrzucony od czapy wykresik. Co on dowodzi?

Firma Tesla. To się nazywa Tesla Powerwall czy jakoś tak.
7kWh? Żartujesz?
Sektor usług też traci miejsca pracy. Ludzie kupują przez internet, gdzie nie potrzeba detalisty i powstają kasy samoobsługowe w supermarketach.
Generujące ogromne ilości miejsc pracy w logistyce. Zresztą to nie ma nic do rzeczy.
 

Król Julian

Well-Known Member
920
1 942
Tak a propos bezrobocia technologicznego:

Bezrobocie w USA oficjalnie wynosi 5 proc, ale pracę ma ledwie 60 proc. osób. To wszystko przez młodych

Oficjalne dane dotyczące rynku pracy w USA ukrywają straszną prawdę. Według nich bezrobocie wynosi ledwie 5 proc. podczas gdy okazuje się, że pracę ma ledwie 59,2 proc. Amerykanów. Co więc dzieje się z pozostałymi 35 proc. obywateli?

Główny problem wspomnianych danych polega jednak na tym, że jako osoby bezrobotne uznaje się tylko tych, którzy nie posiadają pracy i aktywnie szukają nowej. W tym przypadku wskaźnik zatrudnienia zdaje się więc bardziej adekwatnym miernikiem, ponieważ uwzględnia osoby, które nie mogą lub nie chcą pracować. A wskaźnik ten spadł w ostatnim kwartale do 62,4 proc., czyli do najniższego poziomu od 1977 roku (wówczas kobiety głównie zajmowały się domem).

Głównym powodem tak niskiego poziomu zatrudnienia w USA jest niski udział młodych Amerykanów w rynku pracy. Dlaczego jednak ci nie chcą pracować? Największy wpływ na tę sytuację ma wydłużenie okresu edukacji młodych. Ci zdając sobie sprawę ze słabej kondycji rynku pracy, lecz także z jego wygórowanych wymogów, postanawiają odwlec moment pójścia do pracy, udając się na studia. Z jednej strony chcą więc „przeczekać” kiepską sytuację na rynku, z drugiej zaś chcą nabyć odpowiednich kompetencji by na nim zaistnieć i osiągnąć sukces. Pytanie więc pojawia się następujące: czy rynek zdoła wchłonąć tak dużą liczbę studentów? Jeśli tak, dane mają szansę ulec poprawie.


http://natemat.pl/158741,bezrobocie...ledwie-60-proc-osob-to-wszystko-przez-mlodych



http://www.shadowstats.com/alternate_data/unemployment-charts
 

Doman

Well-Known Member
1 221
3 965
Gdyby sieć neuronowa była inteligenta, znalazłaby np. wzór na liczbę pierwszą. A nie mamy jej do dziś.

Sieci neuronowe to aproksymacje w sensie matematycznym. np. zamiast rozwiązywać problem komiwojażera i podawać rozwiązanie optymalne w czasie wykładniczym od ilości danych, znajdujesz w sensownym czasie rozwiązanie "w miarę dobre" . Aproksymacja to rozsądny kompromis obchodzący kwestię P=NP, ale nie jest to Bóg. Poza tym udowodniono już, że wiele wzorów jest niemożliwych do podania, wiele twierdzeń zależy od wybrania aksjomatów.

Dobrym wprowadzeniem do tematu jest książka Penrosa "Nowy umysł cesarza". Tam jest nawet dowód przekątniowy na nierozwiązywalność problemu stopu w maszynie Turinga (abstrakcja typowego komputera). Tymczasem problem stopu notorycznie rozwiązuje każdy programista, nawet kiepski. tzn. czasem popełni błąd, ale to właśnie wynika z dobrodziejstw aproksymacji neuronowej. Generalnie jednak bio-neuronowy programista rozwiązuje problemy stopu a sekwencyjne komputery Turinga nie.
Polecam książkę Penrosa, bo nie zakłada nic ponad podstawówkę i dobre chęci, a bardzo dużo tam konkretnych info o umyśle, świadomości i teorii obliczeń. Penrose jest raczej pesymistą w kwestii powstania mocnych SI.

a wracając do Twojej wypowiedzi...Bardzo inteligentni ludzie nie podali wzorów na generatory liczb pierwszych, więc nie rozumiem czemu stawiasz to jako warunek inteligencji.
Inteligentny jest na przykład szczur. Nie ma jeszcze maszyn dorównujących mu inteligencją, a przecież szczur nawet nie wie co to jest liczba pierwsza.

Z jednej strony chcą więc „przeczekać” kiepską sytuację na rynku, z drugiej zaś chcą nabyć odpowiednich kompetencji by na nim zaistnieć i osiągnąć sukces.
Jak sie kształcą na medyka, prawnika, inżyniera itd. to ok, ale sam mgr gówno znaczy. jeśli ktoś ma intelekt na przyzwoitym poziomie, ale nie studiuje na kierunku dajacym konkretny zawód, to 100 razy lepiej jest np. zaczepić się w budowlance jako robol, nabrać doświadczenia, a potem założyć własną firmę korzystając z faktu, że jest się w stanie ogarnąć organizację. Studia dla samej ogłady to straszna strata czasu, choć nie przeczę, że to mogą być piękne lata życia. Po prostu trzeba mieć świadomość co te piękne lata życia potem znaczą na wolnym rynku.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom