Rosja

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 083
Na protestach w Rosji pojawili się jacyś libertarianie. To strasznie surrealne uczucie, widzieć gadsdenowego węża wpisanego w ruską flagę, podczas gdy na protestach w USA szyku zadaje Antifa z flagami z sierpem i młotem...


 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 083
Lugola z rana jak śmietana. Pewne rzeczy nigdy się nie zmienią... :)

Wyborcza.pl: Eksplodował silnik jądrowy. W Rosji milczenie jak po Czarnobylu
ŚWIAT
Dzisiaj, 11 sierpnia (12:23)Aktualizacja: 1 godz. 9 minut temu

Pod Archangielskiem najprawdopodobniej eksplodował jądrowy silnik rakiety Buriewiestnik - donosi Wyborcza.pl. W wybuchu zginęło pięć osób. Rosyjskie władze mówiły o "nieistotnym wypadku przy próbach rakiety na paliwo ciekłe".

W czwartek w okolicach miejscowości Nionoksa w obwodzie archangielskim doszło do wybuchu. Początkowo władze uspokajały, że sprawa nie jest poważna. Jednak tego samego dnia na stronie internetowej pobliskiego miasta Siewierodwińsk na krótko pojawiło się ostrzeżenie o podwyższonym poziomie promieniowania radioaktywnego.

W Moskwie natomiast karetki z oknami osłoniętymi polietylenem transportowały przywiezionych samolotami z północy pacjentów. Ratownicy mieli na sobie kombinezony ochrony chemicznej - podaje Wyborcza.pl.

Kolejne tropy eksplozji jądrowej
Rosyjska Państwowa Korporacja Energetyki Jądrowej (Rosatom) poinformowała w sobotę, że w czasie prób nieokreślonego silnika rakietowego zginęło pięciu specjalistów z Instytutu Naukowo-Badawczego w Sarowie, gdzie konstruuje się nowe rodzaje broni jądrowej.

Jak podała w niedzielę rano agencja TASS, Rosatom oświadczył, że "czwartkowy wypadek w pobliżu Siewierodwińska miał miejsce podczas testowania pocisku na platformie morskiej".

W komunikacie, w którym powołuje się na oświadczenie państwowej korporacji, rosyjska agencja pisze: "Na platformie morskiej odbywały się testy rakietowe. Po zakończeniu testów nastąpiło zapalenie paliwa rakietowego z dalszą detonacją." W trakcie wypadku do morza wpadło kilku pracowników. "Istniała nadzieja na ich odnalezienie. Poszukiwania trwały dopóki były nadzieje na znalezienie ocalałych. Następnie ogłoszona została śmierć pięciu pracowników Rosatom, zajmujących się zadaniami związanymi ze źródłem energii izotopów radioaktywnych" - poinformował Rosatom. TASS dodaje, że troje pracowników przebywa w szpitalu.

"Tacy eksperci [z Instytutu Naukowo-Badawczego w Sarowie - przyp. red] nie braliby udziału w testach pocisku o napędzie konwencjonalnym" - czytamy na portalu "Wyborczej".

Ponadto amerykański specjalista Jeff Lewis zidentyfikował na zdjęciach satelitarnych z obszaru, na którym doszło do eksplozji, okręt "Sieriebrianka".

Lewis, który pracuje w ośrodku Middlebury Institute of International Studies w Monterey, jest ekspertem w sprawach nierozprzestrzeniania broni atomowej. Okręt, który namierzył, służy do transportu paliwa jądrowego i - jak podaje naukowiec - "był używany zeszłego lata podczas prób odzyskania rozbitej SSC-X-9" [oznaczenie NATO rakiety zwanej 'Buriewiestnik' - przyp. red.].

We wpisie na Twitterze Lewis zasugerował powiązanie obecności statku z czwartkowym wybuchem.
Władze: Promieniowanie nie wzrosło
Rosja zaprzecza, jakoby promieniowanie w okolicach eksplozji miało wzrosnąć. Greenpeace twierdzi jednak, że poziom promieniowania w tamtym rejonie przekroczył normę nawet 20-krotnie. Powołuje się przy tym na dane ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych

Jak po Czarnobylu?
W sobotę rosyjskie władze przyznały, że w wypadku uczestniczyła "instalacja z izotopowymi źródłami promieniowania radioaktywnego".

"To przypomina wydarzenia z 1986 r., kiedy w pierwszych komunikatach o tragedii mowa była o 'awarii z odrzuceniem fragmentów poza teren elektrowni', jak oficjalne agencje nazywały eksplozję reaktora" - pisze Wyborcza.pl. Gazeta zaznacza, że podobnie jak po katastrofie w Czarnobylu, i tym razem w sprawie panuje "atmosfera kłamstw i przemilczeń".

Cudowna broń Putina
Buriewiestnik (dosł. "zwiastun burzy", również nazwa ptaka - petrela) to rakieta, którą Władimir Putin straszył świat w swoim dorocznym orędziu do Zgromadzenia Federalnego 1 marca 2018 roku.

Prezydent Rosji wytknął wtedy Zachodowi, że jego przywódcy lekceważyli i nie słuchali Rosji, a następnie na wielkich ekranach pokazał animacje przedstawiające rosyjskie uzbrojenie, mówiąc: "No to teraz posłuchajcie". Putin zapewniał, że pocisk może tygodniami krążyć nisko nad ziemią i ostatecznie dotrzeć do każdego celu na świecie.

Jak podaje Wyborcza.pl, próby budowy rakiety z napędem jądrowym pojawiły się w Związku Radzieckim, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, już w latach 60. Sowieccy przywódcy doszli jednak do wniosku, że taka rakieta byłaby zbyt zawodna i niebezpieczna również dla samego ZSRR, dlatego projekt zarzucono.

AK
 

Rattlesnake

Don't tread on me
Członek Załogi
3 590
1 446
Na protestach w Rosji pojawili się jacyś libertarianie. To strasznie surrealne uczucie, widzieć gadsdenowego węża wpisanego w ruską flagę, podczas gdy na protestach w USA szyku zadaje Antifa z flagami z sierpem i młotem...


Libertariańska Partia Rosji - kiedyś Michał Tyl (jeden z patrycjuszy tego forum) zrobił wywiad dla mojego bloga z Szalniewem, ówczesnym szefem tej partii. Wrażenie robili świetne, odwaga i lib-koszerność :)
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 452
22 412
W Opieki Matki Bożej w Gatczynie w obwodzie leningradzkim, ihumen Fotij tak ochrzcił dziecko, że wymagało pomocy lekarza.

„Biskup Mitrofan wyraża współczucie dla rodziców i bliskich ochrzczonego dziecka oraz przeprasza za zachowanie duchownego diecezji gatczyńskiej, które wywołało pokusę i potępienie wśród wiernych” – stwierdziła eparchia.
Rodziców skasowano za chrzest 3500 Rubli (~200zł).
https://kresy.pl/wydarzenia/regiony...lne-potraktowanie-dziecka-przy-chrzcie-video/
https://www.ntv.ru/novosti/2222061/

Mnie zastanawia w tym wszystkim jedno stwierdzenie, że zachowanie to wywołało pokusę. Czy tam w eparchii są jacyś pedoni-sayści, czy co?

Wydeptywanie oraz przepędzanie demonów i biesów z wiernych wychodzi im lepiej. Coraz mniej przypadków śmiertelnych. Są jedynie przypadki śmieszne, na przykład jak pop w Charkowie wyciągał prostytutce biesy z waginy i odbytnicy.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 083
Rosyjskie media: Lekarze nie wiedzieli, że mają do czynienia z ofiarami napromieniowania
Świat
1 godz. 39 minut temu
Personel obwodowego szpitala klinicznego w Archangielsku nie był poinformowany, że przywiezione tam ofiary wybuchu na wojskowym poligonie są silnie napromieniowane i należy zadbać, by nie szerzyły dalej skażenia - podał dziennik "Moscow Times".

Co najmniej 60 lekarzy i innych pracowników medycznych, którzy mieli styczność z ofiarami, przewieziono drogą lotniczą do Moskwy, by w trybie pilnym poddać ich badaniom. W tkance mięśniowej jednego z lekarzy wykryto - będący produktem rozszczepiania paliwa nuklearnego uran-235 - radioaktywny izotop cez-137, ale "nie poinformowano go, jaka jest ilość lub koncentracja tego izotopu" - ujawnia gazeta.

8 sierpnia szpital w Archangielsku przyjął trzech nagich i owiniętych przezroczystą folią mężczyzn, których przedstawiono jako ofiary bliżej nieokreślonego "promieniotwórczego wybuchu". Nie wyjaśniono jednak, o co należy zadbać przy udzielaniu im pomocy.

Cała komputerowa dokumentacja dotycząca tej sprawy została wymazana przez przybyłych następnego dnia do szpitala oficerów Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

Dwaj z trzech poszkodowanych zmarli w drodze na lotnisko, skąd mieli być przetransportowani do Moskwy. FSB poleciła wszystkim osobom uczestniczącym w ratowaniu napromieniowanych, by podpisały zobowiązanie, że nie ujawnią niczego na ten temat - podał "Moscow Times", powołując się na źródła medyczne.

Co się wydarzyło 8 sierpnia?
"Upłynęły 33 lata i nasz rząd niczego się nie nauczył. Nadal starają się ukrywać prawdę" - powiedział gazecie lekarz z Archangielska, nawiązując do maskowania rzeczywistych rozmiarów katastrofy nuklearnej w Czarnobylu.

"Ekspozycji na cez-137 łatwo uniknąć - wystarczy tylko dokładnie umyć pacjenta. Jednak lekarze zostali narażeni na promieniowanie, gdyż nie powiedziano im, co się stało" - podkreślił w rozmowie z "Moscow Times" pracujący na Uniwersytecie Leicester specjalista w dziedzinie ochrony radiologicznej Yuri Dubrova.

Według oficjalnych informacji, 8 sierpnia na poligonie rosyjskiej marynarki wojennej koło wioski Nionoksa nad Morzem Białym wybuchł zasilany energią jądrową silnik rakietowy, powodując śmierć pięciu uczestniczących w jego wypróbowywaniu ekspertów przemysłu zbrojeniowego.
Bawią się jak za dawnych lat.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 660
21 083
Wybuch w Rosji. Kreml ogranicza wyciek informacji?
Świat
Dzisiaj, 20 sierpnia (09:55)
Po wybuchu na poligonie marynarki wojennej nad Morzem Białym już cztery ośrodki mierzące poziom promieniowania radioaktywnego w Rosji przestały przekazywać dane pomiarowe - informuje "WSJ" za Organizacją ds. Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób Jądrowych (CTBTO).

13 sierpnia dane przestały napływać ze stacji pomiarowych w miejscowościach Bilibino i Zalesowo - powiedział w rozmowie z "Wall Street Journal" szef organizacji Lassina Zerbow.

Trzy dni wcześniej zamilkły stacje w miejscowościach Dubna i Kirow, położone bliżej miejsca incydentu.

Wszystkie cztery ośrodki mają za zadanie wykrywanie radioaktywnych cząsteczek i stanowią element łańcucha stacji pomiarowych, rozciągającego się od Dubnej, położonej na północ od Moskwy, do Zalesowa na Syberii i Bilibina na Czukotce.

Początkowo przedstawiciele rosyjskich władz powiedzieli CTBTO, że funkcjonowanie ośrodków, które przerwały nadawanie, było utrudnione przez "kwestie komunikacyjne i sieciowe". Nie podali przy tym, kiedy spodziewają się wznowienia pracy przez te stacje.

Stacja wykrywająca promieniowanie w Ussuryjsku, w pobliżu Władywostoku na rosyjskim Dalekim Wschodzie, nadal działa - przekazał Zerbow, który odmówił spekulowania na temat przerwy w transmisji danych z innych ośrodków.

"WSJ" podkreśla, że USA i pozostałe światowe potęgi dysponują różnymi narzędziami do monitorowania testów wojskowych w Rosji oraz weryfikowania, czy kraj ten stosuje się do Traktatu o Całkowitym Zakazie Prób Jądrowych (CTBT). Oprócz amerykańskich satelitów wywiadowczych i zdolności przechwytywania komunikatów są także setki rozmieszczonych na całym świecie stacji pomiarowych, monitorujących ruchy sejsmiczne, fale dźwiękowe i obecność cząsteczek radioaktywnych.

Kreml próbuje ograniczyć wyciek informacji?
Jednak zdaniem ekspertów przerwa w transmisji danych z czterech rosyjskich ośrodków to dowód, że Kreml próbuje ograniczyć wyciek informacji o broni testowanej na poligonie Nionoksa; służby wywiadowcze USA podejrzewają, że wybuch nastąpił w trakcie próby prototypu pocisku manewrującego o napędzie nuklearnym.

Specjaliści podkreślają, że nie wierzą, by testowany pocisk przenosił głowicę atomową, ani że Rosja zawiesiła transmisję danych pomiarowych, by zatuszować tajny test broni jądrowej.

Jak pisze "WSJ", Rosja może też starać się ograniczać medialne doniesienia na temat wielkości chmury radioaktywnej powstałej na skutek eksplozji oraz obecnych w niej radioaktywnych elementów.

Wybuch na poligonie rakietowym rosyjskiej marynarki wojennej w Nionoksie nad Morzem Białym nastąpił 8 sierpnia. Pierwszy oficjalny komunikat na temat zdarzenia informował, że silnik rakietowy na paliwo ciekłe wybuchł w trakcie próby poligonowej, powodując pożar, ale poziom promieniowania nie zwiększył się ponad naturalną emisję tła. Jednak stacje pomiarowe w odległym o około 40 km Siewierodwińsku odnotowały nagły skok radioaktywności, która według późniejszych doniesień mediów była w pewnej chwili 200 razy silniejsza niż emisja tła.

W wydanym kilka dni po incydencie komunikacie rosyjska państwowa korporacja nuklearna Rosatom podała, że wypadek dotyczył "izotopowego źródła energii dla silnika rakietowego na paliwo ciekłe". Według oficjalnych informacji wybuch spowodował śmierć pięciu uczestniczących w teście ekspertów przemysłu zbrojeniowego.
 
  • Like
Reactions: wah

kr2y510

konfederata targowicki
12 452
22 412
Mężczyzna podpalił się w Iżewsku. Niby nic takiego, dla kogoś kto nie wie o co chodzi. Ale temat jest bardzo poważny. Rosja powoli rozpada się od środka. Mniejsze narody czują się okupowane przez Moskowię.
RP.pl -> Nie chciał żyć w rusyfikowanej Udmurcji

Na centralnym placu Iżewska podpalił się udmurcki uczony, protestując przeciw niszczeniu kultury i języka swego narodu.

– To, co się stało, jest rezultatem szowinistycznej, rusyfikatorskiej polityki Rosji, która obecnie jest znacznie gorsza niż nawet w ZSRR – powiedział o śmierci Udmurta lider krymskich Tatarów, były sowiecki łagiernik Mustafa Dżemilow.

We wtorek rano, przed budynkiem tzw. Rady Państwa Udmurcji (jednoizbowego parlamentu tej autonomicznej republiki w składzie Rosji), podpalił się 79-letni filozof i socjolog, były wykładowca miejscowego uniwersytetu Albert Razin. Kilka osób próbowało go ratować za pomocą gaśnic wyciągniętych z samochodów. Wybiegła nawet ochrona budynku, niosąc dwie kolejne, ale jedna okazała się zepsuta.

Lekarze przybyłego po 15 minutach pogotowia ratunkowego stwierdzili „ponad 90-procentowe poparzenia". Razin zmarł w szpitalu.

Nim oblał się benzyną, stał przez półtorej godziny w jednoosobowej pikiecie przed budynkiem (zgodnie z rosyjskim prawem to jedyny rodzaj protestu, jaki nie wymaga wcześniejszej zgody władz). Razin trzymał dwa plakaty, na jednym widniał napis „Czy ja mam ojczyznę?", a na drugim cytat z dagestańskiego poety Rasuła Gamzatowa „A jeśli jutro mój język zniknie, to gotów jestem umrzeć dzisiaj".

Uczony był znany w Iżewsku (stolicy republiki), część deputowanych wchodzących na sesję Rady witała się z nim, a niektórzy zatrzymywali na krótką rozmowę. Ale nikt nie pytał o powód pikiety, na obecnej sesji zresztą nie omawiano żadnych spraw związanych z narodowością czy językiem.
...​
Całość na Rzeczpospolita.pl.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Udmurcja
https://pl.wikipedia.org/wiki/Udmurci
 
Ostatnia edycja:

pawlis

Samotny wilk
2 401
9 093
Zaginął dowód w sprawie o przemyt narkotyków. Chodzi o kota, który je przenosił

Problemy w rosyjskim sądzie. Okazuje się, że podczas procesu dotyczącego przemycania narkotyków do kolonii karnej zaginął kluczowy dowód. Chodzi o kota, przy pomocy którego dokonywano procederu. Adwokaci uważają, że kot został podmieniony - oskarżają prokuraturę o fałszowanie dowodów.


Do sytuacji miało dojść w obwodzie tulskim. Jeden z więźniów kolonii karnej planował z pomocą swoich znajomych użyć kota do przenoszenia w obroży narkotyków do zakładu.

Znajomych mężczyzny zatrzymano, gdy wraz ze zwierzakiem podjechali autem do ogrodzenia kolonii karnej. Kot został przejęty i umieszczony w miejscowym mini-zoo - został bowiem uznany za "dowód rzeczowy koloru szaro-biało-czarnego".

Podczas procesu obrońcy oskarżonych zażądali okazania dowodów rzeczowych - samochodu, obroży i właśnie kota. Adwokaci chcieli przeprowadzić eksperyment śledczy, by sprawdzić jak zwierzę zachowuje się bez obroży i ile kot waży bez narkotyków.

Strona oskarżająca zaprezentowała kota w sądzie. Okazało się jednak, że przyniesione zwierzę jest zupełnie innej maści niż zarejestrowany w dokumentach "dowód rzeczowy". Zdaniem adwokata Dmitrija Sotnikowa, właściwy kot miał wszystkie białe wszystkie cztery łapy i nos, a do sądu przywieziono zwierzę, które ma przednią lewą łapę i nos w paski.

Adwokat zarzucił prokuraturze fałszowanie dowodów. Sędzia ogłosił w procesie przerwę do 14 listopada.

To kolejna głośna "kocia" sprawa w Rosji. W ostatnich dniach media żyły tematem mężczyzny, który za pomocą fortelu wniósł swojego kota na pokład samolotu, mimo iż zwierzę było cięższe niż zezwala na to bagaż podręczny.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 452
22 412
Ciekawe czy można było odmówić.
Znasz to?
"Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce."
W Rosji się nie odmawia władzy, bo taka opcja nawet im nie przychodzi do łbów. Dla nich sama możliwość odmowy czegoś władzy, byłaby równoznaczna z końcem świata. Typowy Rosjanin mając taką opcję stałby się nikim. Mógłby nawet strzelić sobie w łeb.
 

Zergstein

Member
34
56
Znasz to?
"Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce."
Akurat ze wschodu widzę bardzo dużo tak srogiej orki policji, że aż serce się tańczy ze szczęścia. Z Zachodu też, ale tutaj sporo jest słabych, gdzie w świetle państwowych kodeksów ludzie nie mają racji. Z Polski wcale.

Przykład:


Coś pięknego.
 

pawlis

Samotny wilk
2 401
9 093
Widać, że Putin ma to samo podejście co moja mama :). Choć w przeciwieństwie do niej, to wie jak włączyć kompa (albo i nie ;)).

Rosja. Władimir Putin na zdjęciach Kremla. Szczegół przykuł uwagę

Oficjalne zdjęcia Kremla, przedstawiające Władimira Putina siedzącego przy biurku, wywołały duże poruszenie. Wszystko z powodu tego, co widać na ekranie komputera używanego przez prezydenta Rosji. Potwierdza się reputacja technofoba, która ciągnie się za Władimirem Putinem.

Rosja. Władimir Putin na zdjęciach Kremla. Szczegół przykuł uwagę

Jak sugerują zdjęcia, Władimir Putin nadal używa przestarzałego systemu Windows XP na swoich oficjalnych komputerach. Wskazuje na to m.in. jasnoniebieski pasek zadań widoczny u dołu ekranu.

Microsoft już w 2014 r. zakończył świadczenie pomocy technicznej dla systemu, którego w 2019 r. wciąż używa Władimir Putin. Nie są dostępne także aktualizacje zabezpieczeń. Firma ostrzega, że komputery z tym oprogramowaniem "mogą być bardziej podatne na zagrożenia".
Zmianę oprogramowania na komputerach Putina mogą uniemożliwiać rosyjskie przepisy. Moskwa narzuciła bowiem ograniczenia na obce oprogramowania.

System Windows XP uzyskał certyfikat do użytku w rosyjskim rządzie od krajowej Służby Kontroli Technicznej i Kontroli Eksportu. Jak podaje Open Media, najnowszy system Windows 10 jest zatwierdzony tylko dla komputerów, które nie zawierają tajemnic państwowych.
Wcześniej Moskwa planowała całkowicie usunąć oprogramowanie Microsoftu i zastąpić je innym, rosyjskim. Niektóre agencje rządowe przeszły już na rosyjski system Astra Linux, ale Władimir Putin jeszcze nie poszedł w ich ślady.
Prezydentowi Rosji jest nie po drodze z technologią. W przeszłości przyznawał, że nie posiada smartfona. Stwierdził też, że rzadko używa internetu.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 452
22 412
Wnioski do dupy.

Microsoft już w 2014 r. zakończył świadczenie pomocy technicznej dla systemu, którego w 2019 r. wciąż używa Władimir Putin. Nie są dostępne także aktualizacje zabezpieczeń. Firma ostrzega, że komputery z tym oprogramowaniem "mogą być bardziej podatne na zagrożenia".
Każdy OS który ma zewnętrzne automatyczne aktualizacje nie jest bezpieczny z kontrwywiadowczego punktu widzenia.
Jedyne desktopowe OS-y od M$, które są w miarę bezpieczne to XP i 7.

Zmianę oprogramowania na komputerach Putina mogą uniemożliwiać rosyjskie przepisy. Moskwa narzuciła bowiem ograniczenia na obce oprogramowania.
To akurat jest całkiem słuszne.

Prezydentowi Rosji jest nie po drodze z technologią. W przeszłości przyznawał, że nie posiada smartfona. Stwierdził też, że rzadko używa internetu.
Wniosek jest z dupy.
Podczas wizyty Obamy dowiedzieliśmy się, że ten ma smartfon od Apple ale wraz z nim jedzie zawsze jego prywatny BTS. Smartfon prezydencki łączy się wyłącznie z tym BTS-em, a dalej połączenie jest tunelowane, po czym w innym miejscu (pewnie w USA) wchodzi do sieci telekomunikacyjnej.
W Rosji też by się to dało zrobić, tylko potrzebny byłby własny procesor pasma oraz OS niezależny od jakiejkolwiek firmy z USA. Korzystanie z takich nowinek technicznych byłoby bardziej niewygodne zarówno dla ochrony, jak i dla użytkownika od tego co mają prezydenci USA.

Jest też inna możliwość.
Zdjęcie to ze starym systemem zostało wypuszczone do sieci celowo, dla zmylenia przeciwnika.

Na marginesie.
Ruskie VIP-y używają smartfonów z Sailfish OS.
 
Do góry Bottom