Moja skromna twórczość

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Też wrzucę fotkę.
Przed chwilą znalazłem jeża w ogrodzie, nie wiedziałem że sa aktywne zimą. Dałem mu trochę jedzenia i pojadł mlaskając przy tym, mogę Wam pokazać bo nagrałem filmik. Jak go dotknąłem to był cieplutki. W Polsce są 2 gatunki jeża- wschodni i zachodni i odróżnia go się patrząc na brzuch- czy jest plamka biała w okolicy klatki piersiowej, sprawdziłem to i nie widziałem takiej plamki więc to chyba jeż zachodni. Czasami spotykam jeże w ogrodzie, najczęściej gdy jest ciemno, hałasują gdy się poruszają więc można w ten sposób je wykryć.
View attachment 5435
Super jeż <3
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Lekko się tli

Lekko się tli
Jeszcze nie do końca
Zdmuchnięty
Dorzucam czasem
Papieru
Robi się cieplej
Na krótko
Na tyle, żeby
Dreszcze powstrzymać
I napisać
Zmiąć i dorzucić
Kolejną kartkę
Do ognia
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Będę

Ręce brzydkie
Jakby rdzą pokryte
Stukają w przyszłość
Aby ktoś to przeczytał
I zrozumiał
Że nie jestem sobą
Jestem wszystkim
Sam sobie zadaje pytania
I sam na nie odpowiadam
Jestem ognia kawalkada
Płonę ogniem wiecznym
Nikt nie zaprzeczy
To hamulec ręczny
Sam hamuję
Sam przyśpieszam
Widzę tróję
Trójkę
Trójkąt
Trójcę
Jestem trzeci
Będę pierwszy
Dość już, koniec
Nie zrozumie
Będę
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Maruda

Żyła sobie raz maruda
Drugie imię jej obłuda
Tego nie, tamtego nie
Marudziła całe dnie

Aż pewnego dnia lutego
Zobaczyła coś pięknego
I tak bardzo zapragnęła
Mieć dla siebie i capnęła

Tak złapała w swoje ręcę
O marudzie tę piosenkę
I nikomu jej nie dała
Dla niej piosnka jest ta cała

Jakby co, ja nie marudzę
Ja wyzbywam się mych złudzeń
Złudne życie, złudna śmierć
Dobrze jakąś piosnkę mieć :)

smerf.jpg
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Skrzypanie

Skrzypi szafa skrzypią drzwi
Wszystko skrzypi, skrzypisz Ty
Cichych dźwięków to szuranie
Cicho szaaa, cicho szszsz

Zegar ścienny cicho tyka
Cicho w kranie coś bulgocze
Pika licho bardzo cicho
I dziś znowu nie odpocznę

Stają włosy mi na dłoni
Bo już słyszę twe stukanie
To skradają się już oni
I cichutkie jest płakanie

Klawiatura się nie świeci
Cicho wszędzie, jestem sam
Dookoła słyszę głosy
Będę złe sny znowu miał
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Aby do wiosny!

Poezja to gra skojarzeń
Rzucam więc kostkami
I trzęsę nimi z zimna
Bo już przyszła zima
I tak bardzo marznę

A po zimie przyjdzie wiosna
Renesansu zwrotka wesoła
I radosna, odrodzenie
czeka, a tymczasem...
Epiktet i Seneka
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Spotkajmy się

Spotkajmy się wieczorem
Przy grzanym winie
Z dodatkiem przypraw korzennych
Do tego wełniane skarpetki
Ciepłe koce, trzaskający ogień
Rozmowa, w której nic nie trzeba
Nic się stać się nie musi, leniwa
Tak będzie miękko, przytulnie
Taka wspólna, ciepła chwila
 

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Wstąpiła we mnie jakaś nowa energia

Do roboty! Żadne jęki, żadne stęki
Żadne drzwi skrzypienie ani kropli dźwięki
Do roboty! Do roboty!
Jak będzie trzeba, to skoczę
Choćby przez trzy płoty!
W marcu półmaraton
Potem jazdy prawo
Będzie dobrze
Ruszam żwawo
Żadnej pustej gadki
Wzywania na pomoc matki
Poradzę sobie sam
Po owocach mnie poznacie
Już na wiosnę będę nosił
O trzy numery mniejsze gacie
Do roboty, dość gadania
Nie jest to żadna mania
To sztuka kochania
Bo chodzi o miłość
Nawet gdyby jej nie było
:*
 

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Jaskinia

Odkręcony delikatnie
Szaleństwa kurek
Kropla po kropli
Nawet nie strumyk
Wyobrażam sobie
Jak w ciemnnościach
Drąży szarą skałę
Wygładza krawędzie
Wypłukuje złoto
Szlachetne kamienie
Tworzy nacieki
Kolorowe wzory
Jakby fraktale
Feerie kolorów
Malunki prastare
To moja jaskinia
Tylko światła trzeba
By ją podziwiać
Pochodnię zapalam...
A to żadnen raj
Tylko pieczara
Szara, ponura
Zimna i pusta
Taka ta moja
Jaskinia szaleństwa
W świetle mrok
W ciemnościach feeria
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Przystaję

Przystaję
Wstrzymuję oddech
Płatek śniegu na palcu
Niepowtarzalny
Zimny, delikatny
Trwający tak krótko
Że ułamek senkundy
Wystarczy, że spojrzę
I już go nie ma
Kropla wody
Spływa z palca
Taka sama
Idę dalej
 

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Odbicie

Istnienie
Wieczne, czyste, niezmącone
Stoję nad brzegiem
Niebo w gwiazdach
Jeziora tafla
Zimny aksamit
W ciemnościach nagle
Plusk
Tafla pęka
Woda migocze
Tysiącem świateł
Koncentryczne fale
Rozlewają się
Na wszystkie strony
Wraz z nimi gwiazdy
Falują, znikają
By wrócić z echem
Ułożyć się z powrotem
W odbicie ideału
Kto to rzucił?
Czym jestem?
Nie wiem
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Złoty nauczyciel

Przemierzam miasto
Złoty nauczyciel
Mantruje mi w głowie
Stwórz coś
Jest idealnie
I chłodno i ciepło
Przepiękny wieczór
Grudniowy
Tworzę od niechcenia
Wymyślam ulicę
Zapalam ją światłem
Wskazuję wolą
Wyrastają kamienice
Tramwaje zabytkowe
Pojawiają się ludzie
Różni, piękni
Rozmowy i śmiech
Każdy w swoją stronę
Bez pośpiechu
Podoba mi się
Choć troszkę płonę
Niczego bym nie zmienił
Feeria barw w mieście
Świat ze światła
Żadnych pragnień
Czysta kontemplacja
To miasto, ten świat
Z niczego, ten wiersz
To moja kreacja
 
Ostatnia edycja:

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Teatr

Wszedłem na scenę bez oklasków. Zejdę z niej bez zbędnych łez.

Trzeba odgrywać rolę, a tu scenariusza brak. To bardzo nowoczesny teatr, chciałoby się powiedzieć - teatr XXI wieku... Niemal czysta improwizacja. Tylko krótki opis czasu i miejsca akcji i ogólne zalecenia od reżysera - postaraj się jak najlepiej, nie bądź dupkiem, stwórz coś, dodaj od siebie. No i OK - to mi się podoba. Lubię wolność i swobodę twórczą.

W którą stronę iść? Chyba wprowadzę trochę elementów tragikomedii i groteski. Tak, to jest to. Do tego jestem stworzony. A może jednak dramat psychologiczny? Komedia na pewno nie. A cholera, nieważne. Będę improwizował i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Ktoś na widowni zakasłał, trochę jakby niecierpliwie. Czy mi się zdawało? Znak to, czy przypadek? To chyba moja kolejna nadinterpretacja. Za długo się waham i roją się w głowie czarne scenariusze. Czas zaczynać.

Na początek usiądę na krześle i udam, że piszę... i napiszę krótki wiersz.

Wszedłem na scenę
Bez oklasków
Zejdę z niej
Bez zbędnych łez...
 
Ostatnia edycja:

Slavic

Wolnorynkowiec
339
803
Cała Polska jest żydowska,
Każde miasto, każda wioska
Każdy powiat, każda gmina
Wie, że Polska dupę wypina
Nawet Niemiec nam się chwalił
Że on także Polskę walił
Wszyscy krzyczą matko boska!
Cała Polska jest żydowska
 

Alu

Well-Known Member
4 140
7 587
Czwarty wers psuje całość. Jedna sylaba za dużo niszczy cały rytm wiersza.
Pomijam kwestię treści, wierszyk nadaje się do gazetki Leszka Bubla, chyba że to taki żart.
 
Ostatnia edycja:

Slavic

Wolnorynkowiec
339
803
Poszedłem za nią do sklepu
Przyciągany jej stanikiem w kolorze fioletu
Nie było w okolicy piękniejszej od niej
Nie mogłem czuć się wtedy cudowniej
Lecz kiedy spojrzałem na sklepową półkę
Nie mogłem się powstrzymać i zajebałem
Czosnkową bułkę
 
  • Like
Reactions: Alu
Do góry Bottom