KORWiN, KNP, JKM, Koliber - bieżące newsy i ciekawostki

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 413
23 639
Jeżeli jedyni sensowni ludzie (nie mówię teraz o Kuleszy) z własnej woli mają rezygnować z państwowych posad, które mają wpływ na prawo, to będą tam jedynie komuchy, które prawo będą tylko pogorszać.
Ale będąc w Sejmie ma przecież jedynie wpływ na prawo tworzone i egzekwowane przez państwo, pod jego patronatem.

Taka działalność w żaden sposób nie wpływa, ani na wytwarzanie alternatywnych instytucji konkurujących autorytetem z tym państwem, mogących uszczuplić jego wpływy i powodować odpływ od niego ludzi, ani nie sprawia, że zdobywają one poparcie.

Wypada więc zapytać, czy ludzie tacy jak Kulesza mają w ogóle jakikolwiek pomysł, aby robić coś na rzecz sztandarowych postulatów libertariańskich, dotyczących kwestii prawa i jego prywatyzacji. To znaczy, czy w jakikolwiek sposób osłabiają od wewnątrz autorytet państwa w tej dziedzinie, czy wprowadzają projekty ustaw zakładających dopuszczenie innych, równorzędnych względem niego podmiotów dla chętnych do sądzenia się poza jego strukturami, itd.

Żydzi w gettach GG pewnie też sobie racjonalizowali współpracę z państwem nazistowskim w ten sposób, że gdyby nie zajęli odpowiednich stanowisk, to już w ogóle straciliby jakąkolwiek kontrolę nad przebiegiem swojej zagłady, a naziści wyznaczyliby kogoś jeszcze gorszego i znacznie szybciej wymordowaliby większą liczbę ludzi. Ostatecznie jednak ta zagłada została przeprowadzona całkiem skutecznie ich własnymi rękoma.

Subiektywne wrażenie posiadania wpływu na procesy polityczne może być zwodnicze. Tym bardziej jeśli celem nie jest opanowanie państwa, tylko jego marginalizacja i abolicja.
Jak czytam takie posty, to mam wrażenie, że przeciwnicy polityczni chcą się łatwo pozbyć konkurencji. Bo jeżeli nie możesz kogoś przekonać do siebie, to spróbuj chociaż, że nie powinien brać udziału w wyborach, korzystać z czegokolwiek od państwa. Niech handluje z wiewiórkami w lesie i robi swoje. Tylko tak pokona państwo. A kiedy on coś z niego wyciąga, to państwo magicznie rośnie, jak ta hydra. Nie lubisz państwa a idziesz na operacje pokrywaną z NFZ? Oho, jaki hipokryta, i pewnie jeszcze jechałeś drogą publiczną. Prawdziwy akap latałby własnym helikopterem do prywanych klinik. W której pracowaliby jedynie pracownicy po prywatnych studiach.
Tak naprawdę, to my potrzebujemy konkurencji względem państwa poza nim w postaci alternatywnych wobec niego instytucji zachęcających do wytwarzania odrębnego ładu społecznego opartego na autorytecie dobrowolnych podmiotów, nie zaś konkurencji politycznej w ramach państwa. W tym drugim przypadku, ktokolwiek nie zwycięży, zwycięży dla państwa i reprezentując to państwo.

W Sejmie nawet ktoś kto deklaruje poglądy anarchokapitalistyczne, jak Kulesza, przy najbardziej sprzyjających wiatrach i podjętych najlepszych możliwych decyzjach w praktyce pozostanie jedynie politykiem liberalnym, realizującym liberalne postulaty.

Nie ma anarchokapitalistycznego parlamentaryzmu. Takie zwierze po prostu nie istnieje.

Jeżeli komuś do pełni szczęścia wystarczą liberalni politycy w Sejmie czy u władzy, to ok. Ale oni ostatecznie poza zmniejszeniem ludziom obciążeń, nie rzucą otwartego wyzwania państwu, pozostając w jego ramach.
 

Alu

Jedziem do Paragwaju!
4 457
8 906
Ale będąc w Sejmie ma przecież jedynie wpływ na prawo tworzone i egzekwowane przez państwo, pod jego patronatem.

Taka działalność w żaden sposób nie wpływa, ani na wytwarzanie alternatywnych instytucji konkurujących autorytetem z tym państwem, mogących uszczuplić jego wpływy i powodować odpływ od niego ludzi, ani nie sprawia, że zdobywają one poparcie.

No i co z tego, różni ludzie mogą stosować różne strategie walki z państwem.
Jedni mogą osłabiać państwo w ramach państwa a inni poza nim, mogą to też robić koordynując wspólnie działania (jawnie bądź nie).

Wypada więc zapytać, czy ludzie tacy jak Kulesza mają w ogóle jakikolwiek pomysł, aby robić coś na rzecz sztandarowych postulatów libertariańskich, dotyczących kwestii prawa i jego prywatyzacji. To znaczy, czy w jakikolwiek sposób osłabiają od wewnątrz autorytet państwa w tej dziedzinie, czy wprowadzają projekty ustaw zakładających dopuszczenie innych, równorzędnych względem niego podmiotów dla chętnych do sądzenia się poza jego strukturami, itd.

A to czy pan Kulesza dobrze się wywiązuje ze swojej roli, to inna kwestia.

Żydzi w gettach GG pewnie też sobie racjonalizowali współpracę z państwem nazistowskim w ten sposób, że gdyby nie zajęli odpowiednich stanowisk, to już w ogóle straciliby jakąkolwiek kontrolę nad przebiegiem swojej zagłady, a naziści wyznaczyliby kogoś jeszcze gorszego i znacznie szybciej wymordowaliby większą liczbę ludzi. Ostatecznie jednak ta zagłada została przeprowadzona całkiem skutecznie ich własnymi rękoma.

Fajna analogia... widziałeś Żyda w getcie, który mógł legalnie przejąć władzę w III Rzeszy? Albo chociaż trollować nazistów i ich krytykować na ich własnym podwórku?

Tak naprawdę, to my potrzebujemy konkurencji względem państwa poza nim w postaci alternatywnych wobec niego instytucji zachęcających do wytwarzania odrębnego ładu społecznego opartego na autorytecie dobrowolnych podmiotów, nie zaś konkurencji politycznej w ramach państwa. W tym drugim przypadku, ktokolwiek nie zwycięży, zwycięży dla państwa i reprezentując to państwo.

Obecność libków w Sejmie nie jest żadną przeszkodą dla ich tworzenia przez innych libków, a może pomóc.
No chyba, że się zeszmacą dla stanowisk.

Nie ma anarchokapitalistycznego parlamentaryzmu. Takie zwierze po prostu nie istnieje.

Myślę, że można w Sejmie, do pewnego stopnia i w sprzyjających okolicznościach, być wrzodem na dupie władzy.
I promować wolnościowe idee, nawet akap. Bronić ludzi, nagłaśniać sprawy, wskazywać absurdy.
Problem w tym, że nawet taki Kulesza, który czasem się nazywa akapem boi się być kontrowersyjny.

Jeżeli komuś do pełni szczęścia wystarczą liberalni politycy w Sejmie czy u władzy, to ok. Ale oni ostatecznie poza zmniejszeniem ludziom obciążeń, nie rzucą otwartego wyzwania państwu, pozostając w jego ramach.

Nie, nie wystarczą. Ale pokaż mi te działania akapów tworzących alternatywne dla państwa instytucje.
 
Ostatnia edycja:
158
90
A niby czemu nie można zwalczać państwa od środka?
Wiele organizmów tak działa, że osadza się w drugim, korzysta z jego zasobów i działa na jego szkodę.
Kukiz antysystemowiec też chciał rozwalić wszystko od środka a teraz musi z Kaczyńskim współpracować żeby mieć choć cień szansy na zdrożenie kilku swoich postulatów.
Polityk (jeśli nie jest chociaż ministrem, choc nawet w tedy i tak podlega prezesowi) tak samo jak obywatel jest zakładnikiem tego systemu.
Dla Ciebie może lepiej.
Jeśli nie dostanie tej wyszarpanej kasy poseł o wolnościowych poglądach, to dostanie ją jakiś komuch promujący jeszcze wyższe podatki i więcej zamordyzmu.
Chodzi mi o coś takiego jak moralność. Argument że skoro oni biorą to mi też się należy jest słaby.
 
Ostatnia edycja:
158
90
Tak naprawdę, to my potrzebujemy konkurencji względem państwa poza nim w postaci alternatywnych wobec niego instytucji zachęcających do wytwarzania odrębnego ładu społecznego opartego na autorytecie dobrowolnych podmiotów, nie zaś konkurencji politycznej w ramach państwa. W tym drugim przypadku, ktokolwiek nie zwycięży, zwycięży dla państwa i reprezentując to państwo.
To miałem na myśli mówiąc że libertarianie powinni się nauczyć żyć bez państwa.
Z tym że to wymaga praktycznie wykreowania nowego społeczeństwa (czy może raczej nowej przestrzeni społeczno-gospodarczej). Dobrze żeby też tej społeczności państwowcy nie pozamykali w więzieniach za ich "przestępstwa bez ofiar". I tu są dwa rozwiązania. Pierwsze to konspiracja. Drugie to obrona przed państwową agresją która w praktyce doprowadziłaby do swego rodzaju secesji tejże społeczności. Ale to nie są proste rzeczy.
Ale jeśliby to udało by się zrobić to libertarianie mogliby zaoferować ludziom alternatywne środowisko do życia.
Im komuchy gorzej rządzą tym gorzej ma społeczeństwo ale rząd i tak się wyżywi.
W Wenezueli jest syf, nic to nie zmieniło.
Konkin 3 ci na to odpowie:
Czy możecie sobie wyobrazić niewolników na plantacji wybierających swoich właścicieli, marnujących swoją energię na organizowanie kampanii i na wybór kandydatów, podczas gdy mogliby wybrać „kolej podziemną”? Z całą pewnością wybraliby oni kontrekonomię, a prof. Rothbard zachęcałby ich do tego, jak i do opuszczenia plantacji dopóki wyborów nie wygra Abolicjonistyczna Partia Właścicieli Niewolników.

No i co z tego, różni ludzie mogą stosować różne strategie walki z państwem.
Jedni mogą osłabiać państwo w ramach państwa a inni poza nim, mogą to też robić koordynując wspólnie działania (jawnie bądź nie).
Jakby hipotetycznie jakaś partia libertariańska zdobyła władzę w państwie to z automatu stałaby się prześladowcą kontrekonomistów.
Kontrekonomiści prowadząc działalność szaro i czarnorynkową uszczuplają dochody państwa z podatków (które wg libertarian są kradzieżą). Jakby w kontrekonomię byłoby zaangażowane np. połowa całego społeczeństwa to by nie starczyło państwu kasy nawet na utrzymanie policji, wojska, i sądownictwa. Państwo pod rządami partii libertariańskiej musiałoby wsadzić ich do więzienia.
Obecność libków w Sejmie nie jest żadną przeszkodą dla ich tworzenia przez innych libków, a może pomóc.
No chyba, że się zeszmacą dla stanowisk.
Dopóki nie są przy władzy to być może tak.
Myślę, że można w Sejmie, do pewnego stopnia i w sprzyjających okolicznościach, być wrzodem na dupie władzy.
I promować wolnościowe idee, nawet akap. Bronić ludzi, nagłaśniać sprawy, wskazywać absurdy.
Dalej się masturbujmy jak jakiś wolnościowy polityk "zaora lewaka" i wolnościowi politycy napyskuja w sejmie że zamordyści ciemiężą naród. Na pewno da to wymierne, pozytywne rezultaty.
Jak Rothbard współzakładał (jeśli się nie mylę) LP to być może to było dobre dla samego rozgłośnienia że coś takiego jak libertarianizm w ogóle istnieje.
Teraz zabawy w politykierstwo wydają się być stratą czasu, pieniędzy i energii.
Nie, nie wystarczą. Ale pokaż mi te działania akapów tworzących alternatywne dla państwa instytucje.
W takim razie źle to świadczy o akapach. Nawet ludzie z FA potrafią coś tam oddolnie zorganizowanego, korzystnego dla idei wykreować.
Słabe to jest odnoszenie się do argumentów, które nie padły.
Źle się wyraziłem. Chciałem napisać że twierdzenie typu: skoro oni się angażują politycznie i biorą oni za to kradzione pieniądze to my też możemy (czy nawet jesteśmy bardziej do tego zobowiązani bo mamy właściwsze poglądy) jest nietrafne.
 
Ostatnia edycja:

tolep

five miles out
8 326
14 689
Nie wiem co to jest Paria Libertarianie - jakieś śmieszki czy też cwaniaki które chca po prostu dossać się do strumienia tęczowych pieniędzy, natomiast Winnicki myli przyczynę ze skutkiem.
 

cyklista

Well-Known Member
518
397
Jeśli wierzyć sondażom ..


Według najnowszego przeprowadzonego przez IBRiS:
Zjednoczona Prawica - 34,7 proc., Polska 2050 Szymona Hołowni - 20,2 proc., Koalicja Obywatelska - 13 proc., Konfederacja - 10,3 proc., Lewica - 9,1 proc., PSL-Koalicja Polska - 5,1 proc.


Wyraźniejszy wzrost widać w wynikach Konfederacji - z 6,9 proc. w maju do 10,3 w najnowszym badaniu.
 
Ostatnia edycja:

WoKu

Anarchoautystyk
Członek Załogi
238
593
Nie czytałem programu, ale jeśli najgłupszy postulat to ten, który zmienia wysokość zwrotu akcyzy dla rolników ze złotówki na litrze ON na około 1,30 zł to musi być całkiem niezły.
 
158
90
anarchokapitalista kulesza zagłosował dziś za pisowskim rpo
w kwietniu ten sam anarchokapitalista zagłosował za Wróblewskim z pis
Fajnych anarchokapitalistów partia korwin wprowadza do sejmu, tacy mało anarchistyczni
Poseł Jakub Kulesza w rozmowie z Karolem Wilkoszem przyznaje, że jest anarchokapitalistą:

View: https://www.youtube.com/watch?v=YmDkmgUcBng

"w sferze ideowej określam się jako anarchokapitalista"
Swoją drogą widać że ta partia to jest ulep z różnych ludzi o poglądach wzajemnie się wykluczających.
Tutaj Wawer ostrzega wolnorynkowców przed anarchią rynkową...:

Lecz łączy ich wspólny cel - dostanie się do koryta.
 
Do góry Bottom