KORWiN, KNP, JKM, Koliber - bieżące newsy i ciekawostki

MaxStirner

Well-Known Member
2 338
3 909
Korwin - komisja zdrowia
Dziambor - wiceprzew komisji edukacji
Winnicki - wiceprzew komisji energii
Tyle wiadomo na teraz, może wieczorem jeszcze coś wpadnie, kluczowe komisje oczywiście ich nie wpuszczają
Swoją droga nie wiedziałem, że do tych komisji taki wyścig jest, choc w sumie na logike to oczywiste, że do najważniejszych tylko układ wchodzi
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 338
3 909
A to na bank, na pewno jak jest sie w prezydium, czy za zwykłe bycie to nie wiem - chodzi mi o sam fakt, że zajadle sie żrą do której kto wejdzie. Okazuje sie że najważniejsze mają parytety, nie wpuścili korwinistów (nawet na zwyklych czlonków) do 11 komisji na 28, min służb specjalnych, ds Ue, polityki narodowościowej i mniejszości czy - to dobre - regulaminowej i etyki poselskiej.
Ciekawe - Pis oddal komisje rodziny i polityki spol lewaczce Magdalenie Blejat z fundacji Batorego, tylko dwóch z Pisu było przeciw. Oddali bo sie z nią w sprawach rodziny dogadają..
 
Ostatnia edycja:

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 692
7 561
Kogo chce nabrać Konfederacja?


Konfederacji po wejściu do Sejmu rośnie poparcie. Ugrupowanie próbuje przekonać do siebie wyborców rzekomo liberalnymi poglądami gospodarczymi. To jednak tylko nieudolne przebranie, pod którym partia przemyca skrajnie prawicowe poglądy.
Pseudoliberalizm Konfederacji

„Żadne problemy na rynku pracy, skądinąd poważne i trudne, nie mogą przesłonić nam faktu, że zachowanie spójności kulturowej, etnicznej oraz religijnej jest najważniejszym wyzwaniem dla naszego narodu” pisał ostatnio na Facebooku Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego. W innym programie tłumaczył: „Chcemy, żeby Polska pozostała Polską” i zgodnie z tą wyjątkowo wąską – etnicznie, kulturowo i religijnie – wizją polskości Polacy mają stanowić „ponad 90 proc. ludności naszego kraju”.


Wtóruje mu Krzysztof Bosak, który podczas telewizyjnego wywiadu przekonywał: „Filozofia, że pod dyktando biznesu trzeba dopełniać populację imigracją, doprowadzi do tego, co jest teraz na Zachodzie”. Politycy Konfederacji wciąż apelują o niepowielanie imigracyjnych błędów krajów Europy, które wciąż nie chcą upaść, a hasło o tym, że „Szwecja już nie istnieje”, urosło do rangi mema.


Trudno zrozumieć, jak posłowie Bosak i Winnicki łączą sentymenty wobec wielokulturowej II Rzeczpospolitej (a szczególnie Kresów Wschodnich) ze swoim pragnieniem spójności kulturowej, etnicznej i religijnej.


Można oczywiście powiedzieć, że to banialuki. Jednak nie są to przypadkowe wypowiedzi marginalnych polityków, ale liderów ugrupowania, które – rzekomo – ma w Sejmie reprezentować poglądy wolnorynkowe. W jaki sposób ograniczanie dostępu do polskiego rynku pracy dla imigrantów lub pomysł centralnego sterowania popytem na pracę mają je realizować? Tego konfederaci już oczywiście nie tłumaczą.


Bosak prowadzi bowiem swoje rozważania w dalekie od wolnego rynku rejony. Oto cytat z konfederaty: „Jeśli rynek pracy i gospodarka rozwijają się bardziej dynamicznie niż sama populacja narodu polskiego, zamieszkująca polskie terytorium, to być może trzeba nieco spowolnić tworzenie nowych miejsc pracy, dopóki nie urodzi się więcej dzieci”.

Niespójne poglądy na wielu polach

Nie zmienia to faktu, że potrzeba zasadniczej dyskusji o rynku pracy i polityce imigracyjnej. Szczególnie w sytuacji, gdy PiS prowadzi wyjątkowo nieodpowiedzialną, ksenofobiczną w formie politykę imigracyjną, która jest jednocześnie rekordowa w skali świata jeśli chodzi o liczbę wydawanych pozwoleń na pracę.



Zastrzelić posłańca, czyli polityka migracyjna PiS-u przeczytaj również tekst Jakuba Bodzionego


Jednak w momencie, gdy Polska jest jednym z najszybciej wyludniających się krajów na świecie – w 2050 roku liczba ludności spadnie o 15 procent, do 32 milionów mieszkańców – zestaw antyimigracyjnych poglądów Konfederacji jest po prostu skrajnie niedorzeczny. Tym bardziej, że partia nie przedstawia konstruktywnych propozycji, które miałyby zachęcić Polaków do zakładania rodzin i wielodzietności. Paradoksalnie rozwiązania polegające na poprawie stanu publicznej opieki żłobkowej czy podziale urlopów między oboje rodziców nie spotykają się z entuzjazmem ze strony konfederatów.


Czym jeszcze zajmuje się w Sejmie „jedyna wolnościowa siła”?


Podczas gdy na polskich drogach ginie najwięcej osób w całej Unii Europejskiej, a 87 procent wypadków powodują kierowcy, to właśnie o ich „prawa” zamierzają walczyć posłowie, którzy założyli Parlamentarny Zespół do spraw Obrony praw Kierowców, który będzie protestował między innymi przeciw wprowadzeniu, zapowiedzianego przez premiera Mateusza Morawieckiego, pierwszeństwa pieszych jeszcze przed wejściem na pasy.





Według Dobromira Sośnierza to zły pomysł. Poseł deklaruje, że wysłucha opinii ekspertów, ale co do zasady jest sceptyczny: „Intuicyjnie jestem przeciwny pomysłowi zapraszania pieszych pod koła samochodów”. Dlaczego? Bo „samochody będą musiały zwalniać przed każdym przejściem. W dodatku dla samochodu hamowanie jest stratą energii, którą należy odzyskać, co powoduje większe spalanie”. Fakt, że takie przepisy obowiązują w większości państw Europy zachodniej, gdzie liczba wypadków na przejściach jest znacznie niższa, zdaje się do posła Konfederacji nie przemawiać.


Sośnierz dołączył również do zespołu zajmującego się równouprawnieniem osób LGBT. Nie jest to trolling, a sam poseł tak tłumaczy swoją decyzję: „Uważam, że nie należy pisać ustaw, w których homoseksualiści mieliby inne prawa – mniejsze, większe – niż ludzie o innych preferencjach seksualnych”. To ciekawe, biorąc pod uwagę fakt, iż Sośnierz zarzeka się, że jest liberałem, ale jednocześnie sprzeciwia się małżeństwom homoseksualnym, czy nawet związkom partnerskim. To hucpa, a nie przywiązanie do nieskrępowanej wolności jednostki.

Inny lider ugrupowania, Grzegorz Braun, znany z tego, że chętnie wybatożyłby homoseksualistów oraz intronizował Chrystusa na króla Polski, z sejmowej mównicy pytał, czy „czy Wrocław należy jeszcze do Polski?”. To reakcja na rozwiązanie marszu niepodległości, który odbywał się w tym mieście. Narodowcy wykrzykiwali tam antysemickie hasła, w ruch poszły butelki, kamienie i race. Prokuratura postawiła w tej sprawie zarzuty kilkunastu osobom, a Braun piękną polszczyzną i zatroskanym tonem mówił, „że nie wszyscy polscy patrioci czują się bezpiecznie w Rzeczypospolitej Polskiej”.

Cyniczna gra mniejszościami
Jak już wspominaliśmy, niektóre sondaże podają, iż poparcie dla ugrupowania rośnie (nawet do 9 procent), ale jak pokazują działania konfederatów w Sejmie, z pewnością nie dzieje się to za sprawą rzekomo liberalnej agendy. Niestety, rację miał Sławomir Mentzen, specjalista od spraw prawnych i gospodarczych, który w niesławnej „piątce programowej” wyliczał to, co jest najbardziej atrakcyjne dla wyborców Konfederacji: „Nie chcemy Żydów, homoseksualistów, aborcji, podatków i Unii Europejskiej”.



Nieszczęściem dla wyborców o liberalnych poglądach na gospodarkę jest fakt, że obecnie nie ma dla nich specjalnie szerokiej oferty wyborczej. W kampanii PO podjęła przecież licytację z PiS-em na politykę socjalną, Nowoczesna zaś jest cieniem samej siebie. Niemniej, ksenofobiczni Avengersi spod znaku Konfederacji nie są dla zwolenników wolnego rynku jakąkolwiek realną alternatywą.


Owa rzekoma wiązka wolnościowych poglądów, reprezentowana głównie przez Mentzena (który zresztą nie dostał się do Sejmu) i Artura Dziambora, służy przede wszystkim jako sposób zamaskowania światopoglądowego ekstremizmu znacznej części tego środowiska. Być może jest także próbą odróżnienia się od PiS-u, czy może przede wszystkim zwrócenia na siebie uwagi mediów. Motywacje nie mają tu jednak znaczenia.


W dobie fake newsów i kpin z rozsądku trzeba pewne rzeczy powiedzieć jasno i wyraźnie.


W Konfederacji nie ma żadnego liberalizmu.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 084
1 690
Cytuję za Wirtualną Polską : "Mizerne zarobki rozczarowały też debiutujących posłów Konfederacji. Kilka dni temu Jakub Kulesza i Artur Dziambor oświadczyli, że pensje poselskie są zbyt niskie. - Jestem zwolennikiem podniesienia pensji niezależnie od tego, czy jestem w Sejmie, czy nie - powiedział dziennikarzom Artur Dziambor."
https://wiadomosci.wp.pl/marcin-kul...ie-utrzymac-sie-w-warszawie-6453431594195073a
Ja się nie czepiam dla zasady. Bez radykalizmu mogę stwierdzić, że jakby ci panowie przyczynili się do redukcji etatyzmu w RP to nie miałbym za wiele przeciwko temu żeby dostali premię z podatków za to. Ale oni nie wiele jeszcze zrobili i jeśli to prawda, że chcą podwyżek dla siebie na starcie kadencji to świadczy to o nich jak najgorzej.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 084
1 690
Coraz więcej źródeł podaje te wypowiedzi, więc pewnie prawda.

Obniżone na żądanie Jarosława Kaczyńskiego po słynnej aferze z premiami dla rządu Beaty Szydło dochody parlamentarzystów powodują, że coraz mniej kompetentnych osób chce startować w wyborach - uważa jeden z posłów Konfederacji, wcześniej w Kukiz'15, Jakub Kulesza.

Jego zdaniem pensja posła powinna być uzależniona od mediany wynagrodzeń w Polsce. Partyjny kolega Kuleszy, Artur Dziambor, także uważa, że tak niskie jak obecnie pensje posłów nie zachęcą do wejścia do parlamentu na przykład osoby pełniącej kierownicze stanowisko w korporacji. Sam jest zdania, że posłowie powinni zarabiać więcej, ale - jak twierdzi - jego opinia nie jest spowodowana tym, że jest posłem.


https://www.rp.pl/Konfederacja/191209855-Poslowie-Konfederacji-chca-podwyzek.html

Warto wspomnieć, że Kulesza jeszcze w 2016 roku deklarował:

Zacznijmy od obniżania podatków dla obywateli, a później zajmijmy się własnymi kieszeniami. Żaden poseł nie powinien dostać nawet złotówki podwyżki, dopóki kwota wolna od podatku nie zostanie podniesiona o taką właśnie kwotę.

Po co to piszę? A no po to, bo na forum jeden kolo ostatnio pisał, że Kulesza to jakaś tabula rasa, że Kulesza z Kukiza to jeszcze nie Kulesza z Konfederacji czy coś w tym stylu. Można mamić tak frajerów. Widać, że z wiekiem staje się on coraz bardziej zdeprawowany.

https://businessinsider.com.pl/poli...l&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

Warto dodać jeszcze stanowisko Korwina:

Jeden z liderów Konfederacji, Janusz Korwin-Mikke jest z kolei zwolennikiem likwidacji poselskich pensji. Uważa, że do polityki powinny wchodzić osoby tak zamożne, że nie muszą z tego tytułu pobierać żadnych pieniędzy.
- Do polityki powinni iść bogaci, zamożni! A jak idą biedni to kradną. Jestem za likwidacją pensji poselskich- mówi Korwin-Mikke. Sam jednak pensje pobiera i pobierać będzie. - Komunista jest za likwidacją pieniądza, ale póki pracuje to pobiera przecież w praktyce wypłatę - uzasadnia.
 

wah

Well-Known Member
1 243
5 280
Zastanawiam się czemu ma służyć nasza rozmowa - przyznał wczoraj na antenie TVP Info poseł Konfederacji Krzysztof Bosak.

Polityk Konfederacji był jednym z gości wieczornego programu na antenie TVP Info. Rozmowa poświęcona była przypadającej wczoraj 38. rocznicy stanu wojennego. W studiu obecny był wiceprzewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Andrzej Szejna, którego zdanie na temat tego wydarzenia było odmienne od opinii prezentowanej przez pozostałych gości. Krzysztof Bosak nie krył zniesmaczenia koniecznością słuchania tego.

– Zastanawiam się, czemu ma służyć nasza rozmowa. Tzn., co ona ma właściwie wnieść do tego, co już wiemy na temat swoich punktów widzenia. Wydaje mi się, że generalnie, z punktu widzenia antykomunistów, dyskusja o stanie wojennym z przedstawicielem SLD - przy całym szacunku dla posła Szejny - jest pozbawiona jakiegoś wspólnego gruntu. Pan zawsze będzie musiał mówić takie rzeczy, które są niezgodne z prawdą – podkreślił poseł Konfederacji. – Np. że okrągły stół był porozumieniem wszystkich sił, choć wiemy że był wyreżyserowanym spektaklem, że SB zaprosiło do niego tylko wygodnych dla siebie partnerów, a pozostałych wygoniono za granicę albo im łamało palce w aresztach, trzymało w więzieniach albo ich zabijało (...) – dodawał. – W związku z czym uważam, że zarówno dla pana Szejny niekomfortowe jest zaproszenie do dyskusji na ten temat, jak i dla nas słuchanie tego, co pan Szejna ma do powiedzenia. To jest po prostu wprowadzenie jakiegoś fałszu do tej debaty – skwitował.
 

erte

Well-Known Member
282
769
"Wszyscy stanęli na wysokości zadania. Tylko Korwin usiadł"

1578597222820.png

- Nie biorę udziału w hucpach - powiedział Janusz Korwin-Mikke w rozmowie z Wirtualną Polską. Szef partii KORWiN przekonuje, że niepoważnym jest, by polski parlament zajmował się "głupotami", a taką są wypowiedzi rosyjskich polityków z Władimirem Putinem na czele. - My mamy w Polsce obsesję, że jak ktoś na świecie kichnie, to od razu Sejm i prezydent protestują (...) Jeśli głupotę traktuje się poważnie, to ona rośnie w siłę - podkreśla Korwin-Mikke.

 

alfacentauri

Well-Known Member
1 084
1 690
Nie dawno odbywały się jakieś cyrki kto zostanie kandydatem na prezydenta z ramienia Konfederacji. Media się ekscytowały czy Braun czy Bosak. Ale tak naprawdę to chodziło jedynie o konkurs piękności, bo jeśli wierzyć konfederatom to nie miało to żadnego znaczenia. Grzegorz Braun przed finałem prawyborów mówił „Niezależnie od tego, jaki będzie kandydat Konfederacji w wyborach prezydenckich, ten kandydat nie będzie robił kampanii w pojedynkę. (…) W związku z tym kto będzie głosował na kandydata Konfederacji w istocie będzie głosował na cały pakiet, gamę konfederackich postaw i poglądów.
Dla mnie znacznie ważniejszym wydarzeniem od tych prawyborów było utworzenie przez Konfederację parlamentarnego zespołu ds bogactw naturalnych i aktywów narodowych. Jak mówił Grzegorz Braun: „Bogactwa i niezmierzone perspektywy, jakie rysują się przed polskim narodem, są w dużym stopniu związane z tym, czy uda nam się zachować kontrolę nad skarbami polskiej ziemi, polskiej wynalazczości, polskiej myśli technicznej (…) Rzecz w tym, żeby Polacy pozostali gospodarzami. Aby to przede wszystkim naród polski czerpał zyski z tych niezmiernych bogactw.”
Jakby ktoś pomyślał, że w skład tego zespołu parlamentarnego wchodzą jedynie narodowcy to jest w błędzie. W zespole tym znaleźli się również Artur Dziambor, Dobromir Sośnierz, Konrad Berkowicz i Janusz Korwin-Mikke. Jak widać wbrew temu co mówią różni znawcy Konfederacja jest bardzo jednorodnym tworem pod względem ideowym. Żeby było jeszcze ciekawiej to do zespołu zaproszono członków stowarzyszenia „Prawo do życia” - stowarzyszenia, którego celem jest „czuwanie nad przestrzeganiem prawa przy budowie stacji bazowych telefonii komórkowych oraz zbieranie dowodów na ich szkodliwość.” Może po prostu, gdy podczas kampanii do sejmu Jacek Wilk miał w materiałach propagandowych hasła przeciwko sieci 5G to nie był to jednorazowy odpał. Wracając do Wilka pamiętamy też, że dał się poznać on jako osoba niechętna prywatyzacji kopalń i zamiast tego popierająca aktywny udział państwa w wprowadzaniu technologi zgazowywania węgla. Konfederacja nadal podąża tym tropem. Wystarczy obejrzeć nagranie z posiedzenia nowopowstałego zespołu parlamentarnego.

Podczas tego spotkania jakiś dziadek opowiadał, że rząd polski specjalnie wstrzymuje uruchomienie instalacji do zgazowywania węgla, bo gdyby ta instalacja się sprawdziła i społeczeństwo dowiedziało się jakie są z tego tytułu zyski to nie byłoby możliwości przekazania koncesji na wydobycie węgla obcym kapitałom. Dziadek ten narzekał, że w ciągu 15 lat systematycznie krok po kroku dokonują się zmiany w prawodawstwie takie, które sprzyjają inwestorom zagranicznym w przejęciu kontroli nad naszymi zasobami, a to my jako naród jesteśmy właścicielami tych zasobów i wywłaszcza się nas z najcenniejszego majątku. Dziadzia proponuje uwłaszczenie, ale chyba nie chodzi o to, że każdy dostanie swoją intratną działkę pod ziemią, a chodzi o coś przebijające pisowskie 500+. Wedle tego pomysłu każdy Polak ma dostawać dywidendę i za życia ma dostać milion złotych. Według wyliczeń tego eksperta te pieniądze nie trafiłyby tylko do trzydziestu paru milionów Polaków żyjących w kraju, ale również uwzględnia to dwadzieścia milionów Polaków żyjących poza jego granicami. Dziadek jeszcze mówi o tym, że gotówka, która jest obecnie wywłaszczana z OFE powinna być zainwestowana w reindustrializację. Z czegoś w końcu trzeba finansować te ambitne plany.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 084
1 690
Jak nie dzieje się nic innego to podrzucę coś z frontu działalności Konfederacji. Dziś głównie skupię się na Grzegorzu Braunie, ale będzie nie tylko o nim. Może słowem wstępu PIS zamierza dokonać zmiany w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Mają to być różne zmiany, ale skupmy się na najważniejszej. W polskiej służbie zdrowia są braki kadrowe a ze względu na to, że osoby spoza Unii Europejskiej mają często problemy z uzyskaniem nostryfikacji dyplomów to rząd zamierza wprowadzić „przepisy umożliwiające w trybie uproszczonym, ale też pod kontrolą samorządu zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów, zatrudnianie w polskim systemie opieki zdrowotnej lekarzy specjalistów, którzy uzyskali kwalifikacje zawodowe poza Unią Europejską (UE), po spełnieniu określonych w ustawie wymogów.” Wprowadzone zostaną Lekarski Egzamin Weryfikacyjny oraz Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Weryfikacyjny dla lekarzy legitymujących się dyplomem ukończenia kierunku lekarskiego lub lekarsko‑dentystycznego w krajach spoza UE, „dzięki którym możliwa będzie ocena kwalifikacji zawodowych tych lekarzy w odniesieniu do poziomu minimalnych wymogów kształcenia określonych w przepisach UE.” Pomijając już to, że obszar ten pozostaje nadal mocno uregulowany, sama ustaw jako całość, w której są zawarte inne postulaty może być zła i nawet to zdawanie egzaminów przed samorządem lekarskim nie wiele może zmienić, bo ustawę krytykuje min. prezes Naczelnej Rady Lekarskiej prof. Andrzej Matayja, który uważa, że ustawa wprowadza chaos i polskich lekarzy niepokoi obniżenie standardów to jest to jednak w tym konkretnym obszarze jakaś mała liberalizacja. W każdym bądź razie nawet taka teoretyczna liberalizacja nie podoba się Grzegorzowi Braunowi. Wypowiedział się on na ten temat: „Żeby była jasność. Konfederacja opowiada się za wolnością także w sferze usług medycznych. Jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem zamykania się zawodów. Ale to ustawodawstwo jest złe. Musimy się opowiedzieć za niedyskryminacją Polaków. Za tym, aby obywatele polscy nie znaleźli się w gorszej, upośledzonej pozycji względem przybyszów z zagranicy.
Kolejna sprawa. Jak już wiemy Konfederacja z inicjatywy Grzegorza Brauna powołała parlamentarny zespół ds. bogactw naturalnych i aktywów narodowych. Uczyniła to ponieważ została do tego wezwana przez grupę oszołomów szumnie (a jakże by inaczej) zwących się Narodowym Instytutem Studiów Strategicznych. https://niss.org.pl/grabiezy-majatku-polakow-po-1989-roku-apel-niss-do-poslow-konfederacji/ Jak można wyczytać w tym dokumencie celem zespołu ma być między innymi ewidencja złóż kopalin w Polsce oraz „opracowanie projektów nowelizacji ustaw oraz zmian w Konstytucji RP zabezpieczających interesy właścicieli zasobów naturalnych czyli Polaków”. Brzmi bardzo nacjonalistycznie. Prawie wszyscy posłowie Konfederacji dołączyli do tego zespołu. Nasuwa się pytanie czy wszyscy ci posłowie popierają trzymanie w „polskich” rękach kopalń. Na szczęście na ostatnim spotkaniu zespołu jakaś baba zapytała panów z Konfederacji czy tak jak Korwin-Mikke chcą sprzedawać kopalnie. Grzegorz Braun odpowiedział „Być może jedną kopalnię warto opchnąć, a innych trzeba bronić jak niepodległości dlatego, że lepiej zarabiać na eksploatacji długofalowo niż krótkofalowo nawet zarobić na z pozoru korzystnie wyglądającej transakcji. A zatem na tak ogólnikowe pytanie z mojego punktu widzenia nie ma dobrej odpowiedzi
Dla porównania warto zapoznać się z odpowiedzią udzieloną przez obecnego na sali Dobromira Sośnierza: „Tak! Powinno się sprzedawać kopalnie w prywatne ręce. Państwo zarządza wszystkim w sposób możliwie najgorszy. Mówienie o tym, że my coś mamy w przypadku kiedy to państwo coś ma jest fundamentalnym błędem logicznym takiego kolektywnego myślenia. Ludzie z niewiadomego powodu czują się współwłaścicielami. Nikt się z nimi nie dzieli zyskami(…) Mówienie, że KGHM jest bardziej mój niż jakaś kanadyjska spółka, która będzie wydobywała miedź jest absurdem.(…) Najgorszym rozwiązaniem jest gdy to państwo jest właścicielem.”
Sośnierz dodał jeszcze, że ważne jest by prywatne firmy płaciły podatki, ale podkreślał, że najważniejsze, żeby to nie było państwowe. Oczywiście ta wypowiedź nie spodobała się zgromadzonym na sali narodowym socjalistom. Pytanie po co dołączył Sośnierz do tego zespołu. Nasuwa mi się do głowy jedynie to, że być może z tego samego powodu, dla którego dołączył do parlamentarnego zespołu ds równouprawnienia osób lgbt.
 

Imperator

Generalissimus
1 559
3 320
W ogóle w szuromediach jest jakiś masowy atak na Korwina, CEP, w realu 24, wszyscy płaczą, że darwinista itd. chyba podkopują jego pozycję w Konfie na rzecz narodowców.
 
Do góry Bottom