Korea Północna i Korea Południowa

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 863
7 192
Czy Korea płn. dogoni sąsiadów ?
Co najmniej 40 proc. aktywności gospodarczej odbywa się już w szarej strefie, poza kontrolą państwa - pisze "Chosun Ilbo".
W latach 90. z braku towarów (przez kilka lat plony były słabe, a Pjongjang zwlekał z apelem o pomoc międzynarodową) załamał się system kartkowy. Zmarło blisko milion ludzi. Walcząc o przetrwanie, Koreańczycy zaczęli łamać zakazy: podróżowali po kraju, handlowali, karczowali poletka na zboczach gór i rozbierali maszyny, by sprzedać je na złom.

Z bazarków na tyłach ulic, gdzie kołchoźnicy sprzedawali produkty z działek, wyrosły dziś prawdziwe targowiska; można tam kupić wszystko - od proszku do prania po zakazane CD. Na szmuglu z Chin wyrosły fortuny.
Reżim, który za Kim Dżong Ila zabraniał nawet uprawy działek, za Kim Dżong Una przymyka oko na działalność prywatnych firm. Jest ich już 500 tys. - szacuje Cho Bong-Hyun. 400 tys. z nich stanowią małe zakłady usługowe (fryzjerskie, krawieckie, szewskie) i restauracje. Pozostałe 100 tys. to mniejsze i większe fabryczki, sklepy, firmy transportowe, także wynajmujące łodzie. Są zalążki rynku finansowego, na razie w szarej strefie - ci, którzy wzbogacili się, handlując na bazarach, teraz udzielają pożyczek. Rośnie też wydajność w rolnictwie, bo chłopom zezwolono na handel.
http://wyborcza.pl/1,75477,16628241,Rynek_kielkuje_w_Korei_Polnocnej.html
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 600
11 409
Fat, ruchałbyś?


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/siostra-kim-dzong-una-przejmuje-wladze-w-korei-polnocnej/wz37c
 

Caleb

The Chosen
509
262
Czyżby Kim Dzong Un wrzucił aż tak bardzo na luz, że spowodował swoje zachorowanie? Ale fajna ta siostrzyczka jak na Koreankę.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Skoro monarchia, to Gra o tron w wersji azjatyckiej. Zachorował... Jasne, pewnie zaczynają się już wytruwać w pałacowych intrygach. Wreszcie jakaś ustrojowa normalność.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Wreszcie jakieś sensowne reformy...

Czy Kim Dzong Un urządził w rządzie czystkę? Kilku oficjeli zniknęło z życia publicznego
MT
23.10.2014 , aktualizacja: 23.10.2014 13:22

Północnokoreański przywódca po tajemniczej nieobecności znów pojawił się w mediach. Od sierpnia nie pojawiły się jednak żadne informacje o kilku innych ważnych osobach, które zwykle pojawiały się u boku Kim Dzong Una. Pojawiły się spekulacje, że zostali oni zlikwidowani.

Jak podaje południowokoreański serwis JoongAng Daily, jeden z czołowych północnokoreańskich architektów Ma Won-chun nie pojawił się przy niedawnych odwiedzinach Kim Dzong Una na jednym z największych placów budowy. 58-latek jest członkiem wydziału projektowego Komisji Obrony Narodowej KRLD i był ponoć powiernikiem obecnego przywódcy kraju zanim objął on władzę. Do tej pory zawsze był obecny w otoczeniu Kima, kiedy ten odwiedzał place budowy. W mediach ostatnie doniesienia o Ma pochodzą z sierpnia - pisze JoongAng Daily.

Dowódca sił powietrznych

Serwis zwraca też uwagę na nieobecność kilku wysokich rangą wojskowych. Również od drugiej połowy sierpnia nie pojawiły się doniesienia o dowódcy Północnokoreańskich Sił Powietrznych Ri Pyong-cholu. Podobnie jak w przypadku Ma, był on nieobecny u boku Kim Dzong Una podczas oficjalnej wizyty, w której powinien był uczestniczyć. Kiedy Kim obejmował władzę, Ri był wschodzącą gwiazdą uwielbianej przez przywódcę koreańskiej armii i podejrzewano, że może być jedną z najważniejszych osób w państwie.

Zastanowienie wzbudza też brak doniesień w mediach o Ri Young-gilu, dowódcy oddziału administracji Koreańskiej Republiki Ludowej, który nie pojawił się na spotkaniu Kim Dzong Una ze złotymi medalistami igrzysk azjatyckich. Ostatnie informacje o nim są jednak nowsze - 25 września był on obecny na Najwyższym Zgromadzeniu Ludowym KRLD.

"Sześciu urzędników straconych"

Informator JoongAng Daily twierdzi, że w północnokoreańskim rządzie dokonała się nowa czystka. - Dostałem wiarygodne informacje odnośnie tego, że sześciu urzędników w randze ministra zostało straconych - mówi serwisowi. Wśród nich miał być między innymi minister poczty i telekomunikacji. Od tygodni w mediach nie ma też wzmianek o jednym z istotnych urzędników zajmujących się sportem.

Spekulacje te pojawiają się też w Seulu. Jeden z urzędników ministerstwa ds. zjednoczenia powiedział JoongAng Daily, że kiedy Kim Dzong Un przeprowadza większe czystki, nie pojawia się przez jakiś czas publicznie. Kim był ostatnio nieobecny w mediach przez 40 dni, co również wywołało falę spekulacji.
Jak każdy liberał popieram ostre cięcia w budżetówce...

 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 600
11 409
Kolejne dowody na propkoszerność KRLD:

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/narkotykowy-biznes-korei-polnocnej-aresztowano-profesora/l2fsh
Eksperci twierdzą jednak, że komunistyczne państwo od dziesięcioleci przemyca i produkuje metamfetaminę na masową skalę, tworząc dogodne warunki dla ludzi znających się na rzeczy

Dogodne warunki dla ludzi znających się na rzeczy prawem, nie towarem.

Jednocześnie, w związku z wprowadzeniem ustroju faszystowskiego na libnecie, łączę z tym tematem:
Korea Południowa, a Korea Północna @Amel
Korea Północna pojawiła się na mapach Google'a @Caleb
Korea Północna: "Atak nuklearny na USA zatwierdzony" @Piter1489


Temat zmieniony z "Korea Północna" na "Korea Północna i Korea Południowa".
 
Ostatnia edycja:

Sputnik

Szalony naukowiec
487
2 024
Czyn Cieka jest godny sceny z Paragrafu 22:


Najpierw nienawidzili piechoty za to, że nie potrafiła
zdobyć Bolonii. Potem zapałali nienawiścią do samej granicy bombardowania. Godzinami
wpatrywali się uporczywie w szkarłatną wstążkę na mapie i nienawidzili jej, ponieważ nie
chciała przesunąć się wyżej i objąć miasta. Kiedy zapadała noc, zbierali się w ciemnościach z
latarkami, kontynuując swoją makabryczną straż przy mapie w ponurym błaganiu, jakby w
nadziei, że popchną wstążkę zbiorowym wysiłkiem swoich posępnych modłów.
— Naprawdę nie mogę w to uwierzyć — krzyknął Clevinger do Yossariana głosem, w którym
pulsowało oburzenie i zdumienie. — Przecież to nawrót do prymitywnych przesądów. Plączą
skutek i przyczynę. To ma taki sam sens jak pukanie w nie malowane drzewo albo
krzyżowanie palców od uroku. Oni rzeczywiście wierzą, że nie musieliby jutro lecieć na tę
akcję, gdyby ktoś podkradł się w środku nocy do mapy i przesunął wstążkę za Bolonię.
Wyobrażasz sobie coś podobnego? Wygląda na to, że już tylko my dwaj zachowaliśmy
zdolność racjonalnego myślenia.


W środku nocy Yossarian odpukał w nie malowane drzewo, skrzyżował palce i wykradł się z
namiotu, żeby przesunąć linię na mapie za Bolonię.
Skoro świt kapral Kolodny wślizgnął się chyłkiem do namiotu kapitana Blacka, wsunął rękę
pod moskitierę i delikatnie potrząsał spoconym ramieniem, które tam namacał, dopóki kapitan
Black nie otworzył oczu.
— Dlaczego mnie budzicie? — jęknął kapitan Black.
— Bolonia zdobyta, panie kapitanie — powiedział kapral Kolodny. — Pomyślałem, że to
pana zainteresuje. Czy akcja będzie odwołana?
Kapitan Black usiadł i zaczął systematycznie drapać się po długich, chudych udach. Po chwili
ubrał się i wyszedł z namiotu mrużąc oczy, zły i nie ogolony. Niebo było pogodne i ciepłe.
Spokojnie obejrzał mapę. Rzeczywiście Bolonia została zdobyta. W namiocie wywiadu kapral
Kolodny usuwał już mapy Bolonii z mapników nawigatorów. Kapitan Black usiadł z głośnym
ziewnięciem, założył nogi na biurko i zatelefonował do pułkownika Korna.
— Dlaczego mnie budzicie? — jęknął pułkownik Korn.
— Dziś w nocy zdobyto Bolonię, panie pułkowniku. Czy akcja będzie odwołana?
— O czym pan mówi, Black? — warknął pułkownik Korn. — Dlaczego akcja miałaby być
odwołana?
— Ponieważ Bolonia została zdobyta. Więc akcja nie będzie odwołana?
— Ależ oczywiście, że będzie odwołana. Uważa pan może, że bombardujemy teraz własne
oddziały?
— Dlaczego mnie pan budzi? — jęknął pułkownik Cathcart do pułkownika Korna.
— Bolonia zdobyta — powiedział pułkownik Korn. — Sądziłem, że to pana zainteresuje.
— Kto zdobył Bolonię?
— My.
Pułkownik Cathcart nie posiadał się z radości, gdyż został uwolniony od kłopotliwego
obowiązku bombardowania Bolonii, nie tracąc jednocześnie sławy człowieka odważnego,
jaką zyskał zgłaszając na ochotnika swoich żołnierzy do tego zadania. General Dreedle był
również zadowolony z zajęcia Bolonii, chociaż zły był na pułkownika Moodusa, że go
obudził, żeby mu to powiedzieć. Dowództwo również było zadowolone i postanowiło
odznaczyć medalem oficera, który zdobył miasto. Ponieważ takiego nie znaleziono, dano
order generałowi Peckemowi, jako że był on jedynym oficerem, który wykazał inicjatywę i
zażądał medalu.​
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 356
4 083
Laos właśnie wydał Korei Płn 9 uciekinierów złapanych u siebie. Dwóch na pewno zabito, reszta według źródeł w obozie pracy. W grupie były dzieci. Chinole i Wietnamcy robią to samo, a weźcie pod uwage, że aby sie dostać do tych krajów trzeba przejść w ch* kilometrów na południe co zajmuje około 2 lata w czasie których harują u Chińczyków za te same lub gorsze racje co u siebie.
Ludzie to jednak skurwysyny są i tyle. Jedyni co nie wydają to Tajowie i Mongołowie jakby ktoś chciał wiedzieć - ale najpierw trzeba tam dojść oczywiście.

Przesłuchiwanie "repatriantów" wygląda tak


Dlatego jestem za interwencją chociaż Amerykańcami gardzę. Ten system musi zdechnąć nawet gdyby jankesi mieli tam zrobić to samo co na Bliskim Wschodzie. To czysty Stalinizm.
Do interwencji raczej jednak nie dojdzie przez ekonomię i atom - KRLD nie ma żadnych surowców jak Irak, południe też tego nie zechce bo ich podobno na demokratyzację i połączenie nie stać. Poza tym nikt nie narazi się Chinom które de fakto Kimów utrzymują jako bufor wobec zachodu.
Naczelny propagandzista Kimów uciekł i wydał właśnie książkę "Dear Leader: North Korea's senior propagandist exposes shocking truths behind the regime" - hula po sieci, zapowiada się ciekawie, jak skończę może coś napiszę.

I jeszcze dokument o Shin Dong Hyuku , jedynym zbiegu z obozu pracy który sie tam urodził i w ogóle nic nie wiedział o swiecie zewnętrznym. Pokazuje flaki systemu - zanim ktoś zacznie sie cieszyć że oni produkują prochy, niech sie spyta kto zgarnia zyski..
Btw , chłopak miał tak wyprany mózg, że sprzedał własną matke i brata za planowanie ucieczki..

Camp 14: Total Control Zone

 
Ostatnia edycja:

tolep

ChNiNK! ChP!
7 846
13 965
"Narodowy operator Koryolink oferuje jedynie usługi typu prepaid. Spółka jest zresztą dziwną hybrydą jak na kraj, w którym rząd ma praktycznie całkowitą kontrolę nad całą gospodarką. Koryolink to bowiem joint venture pomiędzy północnokoreańskim Ministerstwem Poczty i Telekomunikacji (25% udziałów), a Egipskim holdingiem Orascom – jednym z największy operatorów komórkowych w krajach arabskich (75% udziałów). O tym przedziwnym biznesie pisaliśmy nieco więcej rok temu. "

Nie postawiłym na to wielkich pieniędzy, ale mozliwe że KRLD za 25 lat będzie państwem bardziej liberalnym niż dzisiejsze państwa UE. U nich przerobienie drogi chińskiej może pójść o wiele, wiele szybciej, a od jakiegoś czasu słychać (rzadkie, ale jednak) sygnały o zwrocie własnie w takim kierunku.

========
I jeszcze fragmencik http://pej.cz/Totalitarne-komorki-czyli-telefonia-komorkowa-w-Korei-Polnocnej-a2025

Tymczasem sprawy posunęły się do przodu. W 2010 r. w stolicy Korei Północnej powstała pierwsza sieć telefonii komórkowej - Koryolink. W 75% należy ona do egipskiego Orascom, natomiast pozostałe 25% znajduje się w rękach koreańskich władz. Zainteresowanie jest tak duże, że liczba abonentów wzrosła w ciągu 18 miesięcy z 300 tys. do miliona. Biorąc pod uwagę warunki panujące w Korei, jest to olbrzymi postęp.

Koryolink ma marżę brutto na poziomie 80%, co czyni tę część azjatyckiego rynku najbardziej dochodową w portfelu Orascom. Przy czym zaskarbienie sobie przychylności władz wymagało długich zabiegów, łącznie z osobistym spotkaniem szefa firmy z Kim Dzong Ilem w Phenianie.

Przeciętny północnokoreański abonent sieci wydaje miesięcznie 13,90 dol. na rozmowy i SMS-y, płacąc za to najczęściej gotówką. I nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę brak rozwiniętych usług finansowych w Korei. Co ciekawe, zgodnie z relacjami pewnego dyplomaty, wiele osób przychodzi do sklepów Koryolink z banknotami euro. W zamian za płacenie w euro otrzymują oni promocje, np. darmowe rozmowy w godzinach szczytu. Daje to rządowi w Phenianie pewien dopływ zagranicznej waluty, pozyskiwanej przez Koreańczyków w ramach nieformalnego handlu wewnętrznego.
 
Ostatnia edycja:

MaxStirner

Well-Known Member
2 356
4 083
Niewiarygodne - młodzi Koreańczycy z wierchuszki uczą się biznesu w miejscowej szkole fundowanej z prywatnych, zachodnich funduszy. Cuda na tym świecie sie jednak zdarzają :). Co o tym myślicie? Czy to rozluźni reżim? Jeśli ten tok myślenia by sie sprawdzał, to może taki Thiel ufundowałby uniwerek libertariański...?

 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Technologie informacyjne wyrównują szansę...

Triumf północnokoreańskich hakerów: „Wywiad ze słońcem narodu” nie trafi do kin
19.12.2014 12:14
Jeszcze nigdy dotąd cyberatak nie wywarł takiego wypływu na kulturę masową. Przyciśnięte do muru Sony Pictures zdecydowało, że komedia „The Interview”, znana w Polsce pod tytułem „Wywiad ze słońcem narodu”, nie tylko nie trafi do kin, ale też ma zostać całkowicie zapomniana.

Włamanie do Sony Pictures było jedną z największych tego typu operacji w historii. Największym ciosem dla firmy był wyciek do Internetu gigabajtów poufnych danych, wyprowadzonych z korporacyjnej sieci, w tym wielu niewydanych jeszcze filmów. Wśród nich, co ciekawe, nie było komedii „The Interview”, opowiadającej o zamachu na przywódcę Korei Północnej, samego Kim Jong Uma, od początku będącej solą w oku dla tego odizolowanego, tajemniczego państwa. W połowie tego roku ambasador Korei Północnej przy ONZ wezwał do międzynarodowego zakazu dystrybucji filmu i zagroził działaniami odwetowymi, jeśli trafi on na ekrany kin.

Kim byli przedstawiający się jako Guardians of Peace (#GOP) napastnicy? Prowadzone przez FBI śledztwo nie dostarczyło jednoznacznych odpowiedzi, ale znalezione w kodzie wykorzystywanym przez hakerów fragmenty komentarzy, jak i podobieństwo tego ataku do innych operacji prowadzonych przeciwko firmom z Korei Południowej, miały sugerować, że za sprawą tą stoi Biuro 121, elitarna jednostka hakerów armii północnokoreańskiej.

Początkowo Sony Pictures zapowiadało, że nie wycofa się z dystrybucji komedii, której nakręcenie i marketing kosztowały już ok. 75 mln dolarów. Guardians of Peace ostrzegli jednak, że każde kino, które wyświetli „Wywiad ze słońcem narodu”, zostanie fizycznie zniszczone, pisząc: Świat wypełni strach. Pamiętajcie o 11 września 2001 roku. Radzimy oddalić się od miejsc, które będą wyświetlać ten film. Jeśli mieszkacie nieopodal kina, radzimy opuścić dom. W sprawie tej wypowiedział się nawet prezydent USA Barrack Obama, uznając zagrożenie za poważne, ale nie na tyle, by obawiać się wyjścia do kina.

Hakerzy postawili na swoim. Obawiać się nie będzie czego, bo nie będzie kin wyświetlających kontrowersyjną komedię. Sony Pictures wycofało film z dystrybucji, ogłosiło też, że nie pojawią się wydania na nośnikach optycznych ani w serwisach VoD. To historyczna decyzja, otwierająca drogę do kontroli filmowej produkcji za pomocą gróźb ataków terrorystycznych – i widać już, że przynosi pożądane przez napastników konsekwencje. Wytwórnia New Regency poinformowała, że porzuca prace nad paranoicznym thrillerem Steve'a Carella i Gore Verbinskiego, którego akcja miała być osadzona właśnie w Korei Północnej. Żarty z imperium Kimów kosztują najwyraźniej zbyt wiele.

Libnet powinien zacząć szkolić swoich hakierów. :)

 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 728
7 980
To raczej do wkurzających wiadomości. Mam nadzieję, że chociaż ktoś wykradnie kopię filmu i trafi do sieci.
 
Ostatnia edycja:

MaxStirner

Well-Known Member
2 356
4 083
Podobno Paulo Coelho (!!!) zaoferował kupno praw do filmu za 100 tys i umieszczenie go na swoim blogu i torrentach.. Masakra, dobrze wie że Sony więcej wydaje na papier toaletowy dyrektorów kreatywnych niż ta suma. Tak czy inaczej widać, że więcej jest chętnych do wypłynięcia na sprawie, a w razie gdyby film jednak trafił do dystrybucji pozakinowej, to Sony i tak zarobi na nim prawdopodobnie klika razy więcej obecnie niż przed aferą. Tak więc nie wiadomo, czy ktoś tym nie steruje, może to wszystko jest próbą wyciągnięcia jakichś groszy z marnego projektu przy którym zanotowaliby sporą stratę?
 
OP
D

Deleted member 4683

Guest
"Tylko najbardziej zaufanie i lojalni towarzysze Klasy Wewnętrznej: członkowie pratii, bohaterowie wojenni i robotnicy mogą mieszkac w PjongJang"

To usuwa ostatnie wątpliwości przeciwko przypierdoleniu im atomem. Skoro ucierpią tylko sługusy reżimu to wszystkie wątpliwości znikają.
 

Att

Manarchista
287
460
"Tylko najbardziej zaufanie i lojalni towarzysze Klasy Wewnętrznej: członkowie pratii, bohaterowie wojenni i robotnicy mogą mieszkac w PjongJang"

To usuwa ostatnie wątpliwości przeciwko przypierdoleniu im atomem. Skoro ucierpią tylko sługusy reżimu to wszystkie wątpliwości znikają.
Moim zdaniem wątpliwym jest, czy zrzucenie atomówki na PjongJang komukolwiek przyniosłoby korzyść.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 938
22 338
Tu mamy znowu do czynienia z problemem kontinuum. W zasadzie nie ma żadnych przeszkód, aby znaleźć takie stanowisko moralne, które nawet sługusów systemu mogłoby hierarchizować od najbardziej szkodliwych do najmniej - poza tym zawsze dochodzi kwestia ich rodzin. Równie dobrze można olać tego rodzaju niuanse i rozwalić wszystkich beneficjentów, aby dać do myślenia ewentualnym, co mieliby zamiar iść w ich ślady. A rodzina to poniekąd beneficjenci beneficjentów oraz sługusy sługusów.

Musimy rozważyć feudalne zasady "sługus mego sługusa jest moim sługusem" / "sługus mego sługusa nie jest moim sługusem". W zależności od rozstrzygnięcia można walić z atomu albo nie można. :)
 
Do góry Bottom