Wyższość Linuksa nad Windowsem

kompowiec

Open Source Boy
1 931
1 858
Problemy nieznane userom windowsa... ehhhh
Co ty nie powiesz....
latest
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 204
23 043
Rzeczywiście - na 4.13 działa bez zarzutu. Tymczasowo będę na tym siedział, ale docelowo wolałbym wrócić na jądro rt. Bo przecież z jitterem, podobnie jak ze światowym komunizmem, należy walczyć bezkompromisowo...
 

Presario

Active Member
128
230
Manjaro na archu.
No jak wybrałeś dystrybucję dla twardzieli, to powinieneś zachować się jak twardziej, zacisnąć zęby i korzystać z tej klawiatury kolegi...

Jeśli celem jest korzystanie z komputera, a nie chwalenie się nim przed kolegami albo samym sobą, to od tego są normalne systemy. Debian, Fedora, Ubuntu, itd.
 

Presario

Active Member
128
230
Poczytaj w Internecie, jakich przymiotników używają zwolennicy Archa (Majnaro i Antergos to Arch), chwaląc się i namawiając innych do korzystania z niego.

To samo w sobie nie jest problemem. One są wtedy, gdy na ich retorykę łapią się inni i instalują "wszechmocny system", "który możesz ustawić pod siebie", "który nauczy cię prawdziwego Linuksa", co w rezulatacie rodzi jedynie (i słusznie) frustrację.

Nie słyszałem jeszcze, by ktoś na produkcji używał Manjaro...
 

Presario

Active Member
128
230
W porządku. To podaj mi jeden argument, dlaczego ktoś w celach innych niż pycha miałby tego używać na codzień. Jako systemu do robenia rzeczy, a nie grzebania w nim.
 

tolep

five miles out
8 082
14 331
Ja to się zastanawiam, po co ktokolwiek na desktopie używa czegośi innego niż Mint / Ubuntu / Fedora (potrzebne wybrać).

Albo nie... inaczej. Na rynku przeglądarek 95% należy do trzech porządnych produktów, sensownie rozwijanych i wspieranych. Teraz wybierzmy sobie trzy porządnie wspierane i rozwijane od lat dystrybucje dektopowe. Co takiego jest w pozostałych 997 dystrybucjach (a nie ma tego w tych trzech), że ktoś chce ich używać na desktopie? Nie mogę znaleźć jakichś sensownych statystyk, ale jak wchodze na takie na przykład distrowatch i oglądam tabelki https://distrowatch.com/dwres.php?resource=popularity i liczby to nic kurwa z tego rozkładu popularności nie rozumiem.

Wygląda na to, że dla zaawansowanego linuksiarza od pewnego levelu włącza się tryb "a chuj, zrobię następną dystrybucję"
 

rawpra

Well-Known Member
2 743
5 103
Linux monopolista

n-1202299418_776522-1cf4ca33ffa980df3b3ff58312dbe4eb.jpeg


Po 15 latach Linux całkowicie zdominował listę 500 najpotężniejszych superkomputerów na świecie. Lista TOP500 jest publikowana od czerwca 1993 roku. W tym czasie Linux był jedynie ciekawostką. Opensource'owy system zadebiutował na liście w 1998 roku. Szybko zdobywał popularność, a od 2004 był na niej systemem dominującym. Teraz, po tym gdy z najnowszej edycji listy wypadły dwa chińskie superkomputery wykorzystujące system AIX, Linux stał się jedynym OS-em używanym przez maszyny z TOP500.

Do sukcesu tego systemu w dużej mierze przyczynili się dwaj naukowcy z NASA, Donald Becker i Thomas Sterling. Pod koniec 1993 roku opracowali oni projekt stworzenia taniego superkomputera zbudowanego z łatwo dostępnych podzespołów. Na początku 1994 roku rozpoczęli prace nad Boewulf Project. Ich prototypowy superkomputer składał się z klastra zawierającego 16 procesorów DX połączonych za pomocą Ethernetu. Ich pomysł jest do dzisiaj wykorzystywany. Na najnowszej liście TOP500 wymieniono aż 437 klastrów komputerowych, a ich początków należy szukać właśnie w Boewulf Project.

Sukces Linuksa na rynku superkomputerów był możliwy z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że większość superkomputerów to tak naprawdę maszyny eksperymentalne, zbudowane z myślą o wykonywaniu konkretnych zadań. Każdy z nich jest unikatowy. Dlatego też, by zmniejszyć koszty, nikt nie podejmuje się tworzenia osobnego systemu operacyjnego dla każdej z tych maszyn. Wykorzystuje się Linuksa, którego kod można łatwo modyfikować i optymalizować pod kątem potrzeb każdego z superkomputerów.

Po drugie, koszt wykorzystania Linuksa jest taki sam niezależnie od tego, czy używamy go na maszynie z 1 procesorem czy z milionem procesorów. Ponadto bezpłatnie dostępna jest bogata dokumentacja, a aktywna społeczność użytkowników Linuksa często zapewnia bezpłatne wsparcie. Dzięki temu użycie Linuksa na superkomputerze nie jest droższe, a może być niejednokrotnie tańsze od użycia innego systemu.

Teraz, gdy Linux zmonopolizował listę superkomputerów, trudno wyobrazić sobie, by jakikolwiek inny system mógł zagrozić jego pozycji. Zmiany mogą nadejść dopiero wraz z komputerami kwantowymi. Chociaż i to nie jest pewne, gdyż IBM już prowadzi prace mające na celu przeportowanie Linuksa na maszyny kwantowe.

http://kopalniawiedzy.pl/Linux-TOP500-superkomputer,27311
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 204
23 043
Po prostu celem działań ludzi nie jest zysk ekonomiczny. Ludzie np. remontują mieszkania, co nie przynosi im zysku ekonomicznego.

Tyle że wątek zaczął się od czegoś innego...

Czyli jak Arch Linux :p.
Aleś się uwziął na tego Archa...
No jak wybrałeś dystrybucję dla twardzieli, to powinieneś zachować się jak twardziej, zacisnąć zęby i korzystać z tej klawiatury kolegi...
Myślałem, że dla twardzieli jest Gentoo - zresztą ja korzystam z Manjaro a nie czystego Archa, który nie ma nawet instalatora.
Jeśli celem jest korzystanie z komputera, a nie chwalenie się nim przed kolegami albo samym sobą, to od tego są normalne systemy. Debian, Fedora, Ubuntu, itd.
Ale czy one oferują wygodny sposób aktualizowania wszystkiego, co się zainstaluje w systemie? Bo mnie się już nie chce bawić w ręczne aktualizacje kolejnych programów, jak robiłem to na Windowsie... Za stary jestem na pilnowanie tego wszystkiego i tracenie na takie pierdoły czasu...

Na Manjaroj mam jedną lub dwie aktualizacje miesięcznie i spokój.
Poczytaj w Internecie, jakich przymiotników używają zwolennicy Archa (Majnaro i Antergos to Arch), chwaląc się i namawiając innych do korzystania z niego.
Poczytaj sobie w Internecie, jakich przymiotników używają właściciele penisów.
To samo w sobie nie jest problemem. One są wtedy, gdy na ich retorykę łapią się inni i instalują "wszechmocny system", "który możesz ustawić pod siebie", "który nauczy cię prawdziwego Linuksa", co w rezulatacie rodzi jedynie (i słusznie) frustrację.
Tu zgoda. Ale ja nie instalowałem Manjaro po to, aby się uczyć linuksa. Chociaż i tak trochę się nauczyłem.
W porządku. To podaj mi jeden argument, dlaczego ktoś w celach innych niż pycha miałby tego używać na codzień. Jako systemu do robenia rzeczy, a nie grzebania w nim.
Bo to jest fajny, lekki system, który działa na moim raszplowatym kompie, prosto się go aktualizuje i rzadko są z nim jakieś kłopoty. Do multimediów, pisania i przeglądania neta wystarcza, zwłaszcza gdy się zainstaluje jakieś lekkie środowisko graficzne. Jeżeli ktoś już od dawna nie gra w żadne nowe produkcje i ogranicza się tylko, aby od czasu do czasu odpalić klasyczne pozycje przeznaczone na DirectX 9.0c, to Wine mu w większości przypadków wystarczy.

Microsoft porzuciłem po zakończeniu wsparcia dla Windowsa XP i w gruncie rzeczy decyzji nie żałuję.
 

Presario

Active Member
128
230
Każdy, który ma repozytorium, będzie się aktualizował.

Tyle że na rolling release jesteś jakby beta testerem oprogramowania. Problem z wysypaniem się PS/2, który u Ciebie wystąpił, nie jest linuksowy. Takie same pojawiałyby się, gdybyś używał wersji beta macOS czy Windowsa...

Każdy może być fajny i lekki albo niefajny i ciężki, zależnie od tego co na nim uruchomisz. Ciężkie (bez ironii, faktycznie) Ubuntu z Unity tak samo jak wszechmocnego Archa można "dostosować do swoich potrzeb", "ustawić pod siebie", używając dwóch komend, "apt install" i "apt remove". Na dodatek, jeśli się nie myle, paczki na Archu są kompilowane z wieloma opcjonalnymi flagami, więc ładują więcej zależności niż te same w Debianie czy Fedorze.

Gentoo ma jednak inne, własne charakterystyki. Arch ich nie ma, oprócz bycia dystrybucją dla twardzieli...

A Ubuntu i Mint to Debian.
No, Ubuntu to Debian, Mint to FrankenDebian (wymieszane paczki z Debiana i Ubuntu).
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 204
23 043
Każdy, który ma repozytorium, będzie się aktualizował.
No nie wiem. Jak kiedyś Mintowi, którego testowałem wcześniej przeszedł termin ważności, to niczego nie mogłem w nim już zainstalować czy odinstalować przez repozytoria i jedynym wyjściem było postawienie nowszej wersji całego systemu od zera.

To ja już wolę rolling release...
Tyle że na rolling release jesteś jakby beta testerem oprogramowania. Problem z wysypaniem się PS/2, który u Ciebie wystąpił, nie jest linuksowy. Takie same pojawiałyby się, gdybyś używał wersji beta macOS czy Windowsa...
Możliwe. No i co z tego? Tak jak zaznaczyłem, problemy z tymi nowymi wersjami oprogramowania w ostatnich trzech latach mogę policzyć na palcach jednej ręki, bo były ze trzy. Z tego raz, w wyniku moich amatorskich, nieodpowiedzialnych zabaw, musiałem stawiać system od nowa, bo nie poradziłem sobie inaczej. Tylko jak się to ma do półtorarocznego rytuału reinstalacji Windowsa z formatem? Jako szczyt wygody.

Nawet w przypadku takiego problemu jak z tą klawiaturą, zostało to rozwiązane w ciągu dwóch dni za pomocą zmiany jądra. A protipa dostałem nawet nie na jakimś forum pomocy technicznej, a na samym libnecie...

Rolling release mnie straszyło na samym początku, kiedy wahałem się, żeby coś archowego wypróbować, ale kiedy już to zrobiłem, to z lenistwa na desktopa nie brałbym już niczego innego. Mogę być nawet tym beta-testerem, skoro oswoiłem nieznane i nie jest tak źle, jak się mogło wydawać. Inna sprawa, że trochę to mobilizuje do robienia regularnych backupów, tak na wszelki wypadek.

Każdy może być fajny i lekki albo niefajny i ciężki, zależnie od tego co na nim uruchomisz. Ciężkie (bez ironii, faktycznie) Ubuntu z Unity tak samo jak wszechmocnego Archa można "dostosować do swoich potrzeb", "ustawić pod siebie", używając dwóch komend, "apt install" i "apt remove". Na dodatek, jeśli się nie myle, paczki na Archu są kompilowane z wieloma opcjonalnymi flagami, więc ładują więcej zależności niż te same w Debianie czy Fedorze.

Gentoo ma jednak inne, własne charakterystyki. Arch ich nie ma, oprócz bycia dystrybucją dla twardzieli...
Możliwe, nie znam się. Jestem tylko użyszkodnikiem w randze newbie weterana na linuksie.
 

Presario

Active Member
128
230
Akurat nie uważam, że przestająca działać klawiatura to trywialny problem, z jakim powinien liczyć się użytkownik komputera a downgrade paczek z kosnoli to trywialne rozwiązanie, jakie powinien umieć wyleźć i zastosować. Pozostańmy tu więc przy różnicy zdań.

No nie wiem. Jak kiedyś Mintowi, którego testowałem wcześniej przeszedł termin ważności, to niczego nie mogłem w nim już zainstalować czy odinstalować przez repozytoria i jedynym wyjściem było postawienie nowszej wersji całego systemu od zera.
Możesz upgrade'ować. Widziałem maszyny z Debianem, które pracują od czasów Potato.

Dzisiejsze Ubuntu LTS mają 5-letnie wsparcie. Ile byś chciał? Dzisiaj oprogramowanie z 2012 roku trochę trąci myszką...
Mogę być nawet tym beta-testerem, skoro oswoiłem nieznane i nie jest tak źle, jak się mogło wydawać. Inna sprawa, że trochę to mobilizuje do robienia regularnych backupów, tak na wszelki wypadek.
Czyli wychodzi na to, że im gorzej tym lepiej...
 

bombardier

Well-Known Member
1 412
6 635
Myślałem, że dla twardzieli jest Gentoo - zresztą ja korzystam z Manjaro a nie czystego Archa, który nie ma nawet instalatora.
Twardziele to robią system pod siebie, zamiast używać, tfu, gotowe dystrybucje.

Każdy, który ma repozytorium, będzie się aktualizował.
Właściwie to system zarządzania pakietami.

Tyle że na rolling release jesteś jakby beta testerem oprogramowania.
To zależy od dystrybucji. Arch jest niestabilny, ładowane są do niego najnowsze pakiety, ale takie Gentoo jest bardziej stabilne niż wiele dystrybucji wydawanych cyklicznie.

Na dodatek, jeśli się nie myle, paczki na Archu są kompilowane z wieloma opcjonalnymi flagami, więc ściągają więcej zależności niż te same w Debianie czy Fedorze.
Jestem pewien, że dla większości userów to zaleta.
 
Do góry Bottom