Śmieszne newsy z rana

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
Sprzedawali chiński sprzęt jako wyprodukowany w USA. Kupiło go m.in. amerykańskie wojsko
09.11.2019 00:03 Piotr Urbaniak @gtxxor
Sześciu pracowników firmy Aventura Technologies Inc. zostało aresztowanych po tym, jak wyszło na jaw, że fałszują tabliczki znamionowe oferowanej elektroniki. Przedsiębiorstwo zaopatrywało się w Chinach, po czym doklejało naklejki Made in America. Oszukali w ten sposób m.in. siły powietrzne i marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych.

W sierpniu 2018 roku jeden z żołnierzy US Air Force zauważył chińskie znaki na ekranie kamery bezpieczeństwa w bazie lotniczej, co stało się przyczyną kilkumiesięcznego dochodzenia – donosi Ars Technica. Ustalono, że intrygująca kamera została wyprodukowana w Chinach, podobnie zresztą jak 24 inne urządzenia dostarczone w tej samej przesyłce.

Analizując oprogramowanie kamery, śledczy znaleźli trzy logotypy: logo US Air Force, logo chińskiego producenta, a także logo Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ChRL. Jak wykazała dalsza analiza, wszystkie obrazy zostały załadowane do pamięci w tym samym czasie przez osobę znajdującą się w chińskiej strefie czasowej. Tak więc kamera nie tylko została wyprodukowana w Chinach, ale także Chińczycy doskonale wiedzieli, gdzie zostanie wysłana.

W czwartek prokuratura postawiła zarzuty nowojorskiej firmie Aventura, która – według ostatecznych ustaleń śledczych – od ponad dekady sprzedaje chiński sprzęt jako wyprodukowany w Ameryce. Niezwłocznie aresztowano sześciu założycieli i wyższych rangą pracowników. Staną przed sądem pod zarzutem oszustwa handlowego i narażenia obronności USA.

Bezczelność i brak skrupułów
Amerykańska ustawa federalna o umowach handlowych zabrania agencjom federalnym, w tym wojsku, kupowania towarów wyprodukowanych w niektórych krajach. Oczywiście lista obejmuje również Chiny. Prawo wymaga zarazem od firm, aby precyzyjnie określały łańcuch dostaw. Zwłaszcza, gdy dochodzi do transakcji z instytucjami państwowymi.

Niemniej jednak Aventura ponoć od 2006 roku skupuje chińskie kamery, wykrywacze metali i szereg innych produktów, by umieścić na nich tabliczkę Made in America i odsprzedać na terenie Stanów Zjednoczonych. Bez względu na to, z kim handluje.

Oskarżenie dowodzi, że kadra kierownicza Aventury, z prezesem Jackiem Cabasso na czele, miała całkowitą świadomość trwającego procederu. Co jednak najciekawsze, zdaniem federalnych spółka bywała w swych działaniach skrajnie bezczelna. Według zebranej dokumentacji, w 2016 roku Cabasso wysłał wiadomość e-mail do pewnego urzędnika państwowego, twierdząc, że 12 jego konkurentów narusza prawo federalne, robiąc interesy z chińskim rządem.

Punktował wówczas "poważne problemy z cyberbezpieczeństwem", nazywając rzekome zachowanie konkurentów "dużym problemem".

Jasne, zapraszamy pana
A na tym nie koniec. W roku 2018 dystrybutor z Kataru poprosił drogą mailową Aventurę o potwierdzenie, że sprzęt został faktycznie wyprodukowany w USA. Cabasso odpowiedział zdjęciem zakładu produkcyjnego znajdującego się, jak twierdził, na Long Island w Nowym Jorku. Zaprosił też do odwiedzenia fabryki w dowolnym momencie. Jednak w rzeczywistości pokazał fotografię zakładu chińskiego, którą znalazł w internecie.

Prokuratura uważa, że Aventura dołożyła znacznych starań, chcąc ukryć chińskie pochodzenie swych towarów. Zawarta w materiale dowodowym korespondencja pokazuje, jak spółka domagała się usunięcia wszelkich odniesień do oryginalnego producenta z płytek drukowanych i oprogramowania.

No właśnie, ale Chiny to jednak Chiny, a kiepska opinia o chińskich producentach OEM nie wzięła się znikąd, więc wpadki się zdarzały. Przykładowo, jeden z klientów otrzymał do urządzenia chińską instrukcję obsługi. W innym przypadku natomiast klient zorientował się, że zakupiona przez niego kamera to zmodyfikowana wersja chińskiego produktu i poprosił o dostarczenie oryginalnego, niezmienionego oprogramowania układowego. Miał nadzieję, że będzie zawierało mniejszą ilość błędów. Nie wiadomo, jakim cudem firma przetrwała ponad dekadę.

Dom dla dziecka i jacht
W dodatku biznes kręcił się rewelacyjnie. Z danych Departamentu Sprawiedliwości USA wynika, że Aventura wygenerowała sumarycznie 88 mln dol. przychodu, z czego 20 mln na kontraktach państwowych. Robiła przy tym interesy z najważniejszymi instytucjami w kraju. Kamery dla US Air Force to ledwie wierzchołek góry lodowej. Dalej są warte 13,5 tys. dol. za sztukę noktowizory dla US Navy czy system monitoringu dla lotniska JFK.

Prezes Cabasso i jego najbliższa rodzina opływali w luksusach. Dla jednego z dwojga swoich dzieci kupił warty 450 tys. dol. dom. Żonie sprezentował z kolei 21-metrowy jacht o szacunkowej wartości 1 mln dol. Były też drogie samochody, biżuteria i zegarki.

Jakby tego było mało, w tle Aventura dokonała ponoć jeszcze jednego przekrętu. W Stanach Zjednoczonych istnieje przepis, który daje pierwszeństwo w realizacji kontraktów rządowych przedsiębiorstwom prowadzonym przez kobiety. Cabasso wpisał więc swoją żonę, Frances, jako większościową akcjonariuszkę i CEO, choć – zdaniem śledczych – w ogóle nie interesowała się firmą. Zamiast tego pracowała w niezwiązanej spółce jako księgowa na umowę o pracę.

I tak się kończy ten cały patriotyzm gospodarczy... :)
 

Jaranek

Made in heaven - inspired in Hell
2 276
7 783
Ostatnia edycja:

Slavic

Wolnorynkowiec
298
653
Edukacja turystyczna. Jest pomysł, aby stała się przedmiotem w szkole

Inicjatywa jest pomysłem sejmowej Komisji Sportu i Turystyki, która chce, by w szkołach obowiązkowo odbywały się zajęcia z bezpieczeństwa w podróży. Komisji szczególnie zależy na kwestii bezpieczeństwa w górach i nad wodą.

Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez "Głos Nauczycielski", pomysł został zaakceptowany przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Przychylne opinie w kwestii wprowadzenia w szkołach edukacji turystycznej mają dwa główne obozy polityczne.

Celem komisji ma być stworzenie profesjonalnego zespołu, który opracuje program edukacji turystycznej. Mógłby on być realizowany m.in. w trakcie godzin wychowawczych. Powodem podjęcia działań edukacyjnych mają być tegoroczne sierpniowe tragiczne wydarzenia.

Po tym, jak na Giewoncie 157 osób zostało porażonych piorunem, a czterech turystów poniosło śmierć, nie brakowało głosów mówiących, że winą zaistniałej sytuacji była niewiedza i brak zachowania elementarnych zasad bezpieczeństwa.

- Po dramatycznych wydarzeniach latem na Giewoncie, gdy uderzył piorun i wielu ludzi ucierpiało, usiedliśmy jako zespół i zastanawialiśmy się, co nie zadziałało. Mam nadzieję, że Ministerstwo Edukacji przedstawi nam wkrótce plan działania – mówił Ireneusz Raś, poseł PO i przewodniczący sejmowej Komisji Sportu i Turystyki w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".


Edukacja seksualna, edukacja turystyczna...co następne? Edukacja zwierzęca?
 

Slavic

Wolnorynkowiec
298
653
Biała Podlaska. Radny PiS protestuje. "Joga to grzech"

W Białej Podlaskiej zajęcia z jogi wpisano do przyszłorocznego budżetu. Nie podoba się to radnemu PiS. – Joga to grzech – twierdzi Sławomir Potocki i sprzeciwia się zajęciom sportowym.

  • Urzędnicy Białej Podlaskiej chcą zorganizować zajęcia z jogi dla mieszkańców
  • Protestuje radny PiS
  • Uważa, że joga jest sprzeczna z wiarą katolicką
– Kto i na jakiej podstawie wnioskował o finansowanie zajęć z jogi w parku Radziwiłłowskim w przyszłym roku. Ja jako katolik nie mogę głosować za jogą, to jest sprzeczne z wiarą katolicką. Widziałem prezydenta w kościele, jest więc katolikiem. Może nie wie, że joga to grzech – mówi radny Sławomir Potocki.
Sprawę opisał "Dziennik Wschodni". Spór o jogę wywołała dyskusja o przyszłorocznym budżecie. "Niedzielne poranki z jogą" znalazły się w projekcie na przyszły rok. Na liście są też m.in. Dzień Papieski i Narodowe Czytanie.

Urząd miasta wyjaśnia, że nie będzie finansował zajęć z jogi, ponieważ są one prowadzone nieodpłatnie. – To inicjatywa społeczna, wyraz zapotrzebowania na takie zajęcia mieszkańców Białej Podlaskiej, o czym świadczyło bardzo duże zainteresowanie w pięknym plenerze parku Radziwiłłowskiego całych rodzin – mówi "Dziennikowi Wschodniemu" Gabriela Kuc–Stefaniuk, rzecznik magistratu. Kolejna dyskusja w sprawie budżetu i zajęć jogi odbędzie się 20 grudnia.

 

kr2y510

konfederata targowicki
12 149
20 473
Biała Podlaska. Radny PiS protestuje. "Joga to grzech"

W Białej Podlaskiej zajęcia z jogi wpisano do przyszłorocznego budżetu. Nie podoba się to radnemu PiS. – Joga to grzech – twierdzi Sławomir Potocki i sprzeciwia się zajęciom sportowym.

  • Urzędnicy Białej Podlaskiej chcą zorganizować zajęcia z jogi dla mieszkańców
  • Protestuje radny PiS
  • Uważa, że joga jest sprzeczna z wiarą katolicką
Sorry ale takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w żadnym budżecie gminy czy miasta. Niech sobie mieszkańcy sami za takie rzeczy płacą. I jeśli idiotyczny argument "joga to grzech" ma temu zapobiec, to dobrze. Niech też ktoś rzuci hasła:
"teatr to grzech"
"szkoła to grzech"
itd...
 

Slavic

Wolnorynkowiec
298
653
Sorry ale takie rzeczy nie powinny mieć miejsca w żadnym budżecie gminy czy miasta. Niech sobie mieszkańcy sami za takie rzeczy płacą. I jeśli idiotyczny argument "joga to grzech" ma temu zapobiec, to dobrze. Niech też ktoś rzuci hasła:
"teatr to grzech"
"szkoła to grzech"
itd...
Ja wiem o tym. Chodzi o to, że gdyby z budżetu została zrobiona msza święta czy coś innego to nie mieliby problemu. Tu jest hipokryzja z obu stron.
 
Do góry Bottom