Polska - hoplofobia, broń palna

Zbyszek_Z

Well-Known Member
992
2 334
...argumentowanie za dostępem do broni palnej w kontekście zamachów takich jak Nicea czy Barcelona jest zwyczajnie głupie. Lepiej mieć niż nie mieć, ale opowiadanie bzdur, że powstrzymałbyś atak ciężarówką, gdybyś był uzbrojony, jest zwyczajnie wodą na młyn dla strony przeciwnej, która natychmiast taki argument wyśmieje, a ty nie będziesz miał żadnych kontrar
Nie nie jest.

Głupie jest mieszanie kwestii i twierdzenie, że broń palną nie powstrzyma zamachowcy, bo ciężarówka jest w stanie przejechać kiladziesiąt metrów po zabiciu kierowcy, czy uszkodzeniu pojazdu.

Zamach w nicei?
"Po pokonaniu ok. 1800 metrów, w pobliżu hotelu Palais de la Méditerranée doszło do strzelaniny, w wyniku której zamachowiec został zastrzelony przez policję. "
Czy to wygląda na wjechanie w tlum po linii prostej?

I przypominam, ze zamachowiec został w końcu zastrzelony, a wiec gdyby nie to, jechałby i zabijał dalej.

Daj już spokój.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
Zbyszek Z napisał:
I przypominam, ze zamachowiec został w końcu zastrzelony, a wiec gdyby nie to, jechałby i zabijał dalej.

Został zastrzelony po tym, jak ciężarówka zatrzymała się z powodu uszkodzeń mechanicznych. Ciężarówka już stała w miejscu jak go zabili.

Z angielskiej Wiki:

The driver fired several shots at police from his 7.65 mm firearm, close to the Hotel Negresco, as police arrived; they returned fire with their 9mm Sig Sauer handguns, gave chase to the vehicle and attempted to disable it. The truck travelled a further 200 metres until, in a badly damaged state, it came to halt. There, two national police officers shot and killed the driver.

Zbyszek Z napisał:
Daj już spokój.

Bo co? Mam siedzieć cicho i słuchać głupot o strzelaniu w opony pędzącego samochodu?
 

kalvatn

Well-Known Member
1 156
2 040
Jeszcze jedna rzecz. Ciężarówka w Barcelonie jechała 600 metrów. To bardzo dużo. I nikt do niej nie strzelał w miedzy czasie aż do 400 tego metra. 400 to również duży dystans. Dopiero teraz to usłyszałem. Gdyby zaczęto strzelać po 50 metrach być może przejechałaby tylko 200 lub 300 metrów. Zawsze mniej. Oczywiście wszystko być może.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 616
Ja bym chciał zobaczyć jakieś dowody za tym, że broń palna jest nieskuteczna w zabiciu kierowcy samochodu/ciężarówki.
 

kalvatn

Well-Known Member
1 156
2 040
Jest jeszcze jedna rzecz, która teraz przyszła mi do głowy. A to kwestia bardzo ważna. Otóż od kiedy posiadam broń krótką i tak jak większość jej posiadaczy w Polsce strzelam rekreacyjnie na strzelnicy od czasu do czasu to w takiej sytuacji w dużym skupisku ludzi, przy budynkach z każdej strony w których są szyby a za szybami mogą być ludzie mogę tu i teraz powiedzieć, że nie odważyłbym się jej użyć i strzelać do kierowcy. To przecież moment jak mnie minie. A jakby kula przeszła obok, trafiła w okno i w kogoś za oknem lub gdyby był jakiś rykoszet itd? Myślę, że tylko naprawdę nieliczni zdecydowaliby się to zrobić. Podobnie w pomieszczeniach zamkniętych jak galerie handlowe. Choćby nie wiadomo jak dobrze strzelać to zawsze może się stać coś czego nie możemy przewidzieć i zginie ktoś niewinny. Gdyby zamachowiec zagrażał bezpośrednio mi - nożem lub bronią - to tak wtedy strzelałbym. Ale przykładowo w sytuacji kiedy widzę jak zbliża się z nożem do kobiety na odległość pół metra w wiadomym celu a ja stoję 6-8 metrów dalej mówię szczerze - nie dałbym rady. Na dzień dzisiejszy uważam, ze broń krótka jest doskonałym zabezpieczeniem w terenie odludnym jak lasy, górskie szlaki itd - czy to przed zwierzętami czy jakimiś psycholami, których tam moglibyśmy spotkać. Wtedy można strzelać w obronie bez zastanowienia. Proszę aby ewentualne komentarze odnośnie tego co napisałem pochodziły wyłącznie od osób, które mają broń lub przynajmniej często odwiedzają strzelnicę.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 616
Po zamachach na amerykańskie ambasady w Nairobi i Dar es Salam w 1998 Amerykanie dziwili się, że uzbrojone w CKM posterunki przy bramach nie dały rady zatrzymać ciężarówek wyładowanych materiałami wybuchowymi.

Koleś albo kłamie, albo nie wie o czym pisze. W tych zamachach nikt nie strzelał do ciężarówek. W Nairobi terroryści podjechali pod bramę i ostrzelali budkę strażnika, rzucili parę granatów ogłuszających i potem zdetonowali ładunek. Nikt nie strzelał do nich z ckm'u.



Ale przykładowo w sytuacji kiedy widzę jak zbliża się z nożem do kobiety na odległość pół metra w wiadomym celu a ja stoję 6-8 metrów dalej mówię szczerze - nie dałbym rady.

Nie dałbyś rady w miarę szybko przemieścić się o 6-8 metrów?
 
Ostatnia edycja:

Zbyszek_Z

Well-Known Member
992
2 334
The driver fired several shots at police from his 7.65 mm firearm, close to the Hotel Negresco, as police arrived; they returned fire with their 9mm Sig Sauer handguns, gave chase to the vehicle and attempted to disable it. The truck travelled a further 200 metres until, in a badly damaged state, it came to halt. There, two national police officers shot and killed the driver.
Oczywiście żadne z uszkodzeń nie są powiązane pośrednio lub bezpośrednio z prowadzeniem ognia przez policje.

Akurat sprawa z ciężarówkami jest dobrym argumentem za legalizacją posiadania karabinków full auto, granatników i innych narzędzi zniszczenia będących w stanie unieszkodliwić pędzącą ciężarówkę :)
To jest też ciekawa kwestia. Jak przeciwnicy naprzemienmie mówią o tym, że dany typ broni jest ZBYT skuteczny i wystarczy nam do obrony coś znacznie słabszego, by zaraz powiedzieć, że broń jest niepotrzebna, bo jest za słaba by się przed danym zagrożeniem obronić. Najczęściej w kwesti walki z ogranizacjami militarnymi. "Po co ci granantnik przeciwpancerny? Oszalałeś?" "30-nabojowe magazynki? Będziesz strzelać do stada nosorożców?" a zaraz "Ha, walka z czołgami przy użyciu karabinów? Nie rób sobie żartów!".


Wracając do tematu.

Żołnierze byli szkoleni by strzelać z karabinów do czołgów. Dlaczego? Przecież nie przebiją pancerza w żadnym punkcie (poza najstarszymi, najsłabiej opancerzonymi modelami przy sprzyjajacych warunkach, a takie w momencie powstawania ów materiałów w zasadzie nie istniały już). Bo to miało przede wszystkim zmusić załogę do schowania się i zasłonięcia wszystkich włazów, co utrudnia widoczność, a to przeklada się na mniejszą skuteczność. Do tego, wizjery były wrażliwe na ogień ogień broni małokaliborwej.
Zdaję sobie sprawę, że materiały miały po części charakter propagandowy, część była przestarzała i nie stosowana w praktyce, ale ma to sens.
Zaś strzelanie do nieopancerzonego pojazdu z jakiejkolwiek broni ma szanse zarówno na uszkodzenie go, jak i zranienie kierowcy. A ty mi mówisz, że to bez znaczenia, w zasadzie pomijalne.

Czy posiadajac broń, szczególnie małą do ochrony osobistej można powstrzymać każdego zamachowca? Oczywiście, że nie, nikt tutaj czegoś takiego nie twierdził, więc bez chochołów proszę.

Czy ma się szanse go powstrzymać i ograniczyć straty? Owszem.

Trzymajmy się logiki. Tak samo jak nie mówię, że bandyta zawsze zdobędzie broń niezależnie od prawa, tak samo nie zgodzę sie z twierdzeniem, że broń nie ma wpływu na zamach dokonany ciężarówką. Nie musi od razu pierwszym strzałem jej zatrzymać przed jakikimikolwiek ofiarami, by móc mówić, że broń ma tutaj wpływ.
Jeżeli zmniejszy się ilość ofiar z 75 do 50, to realnie daje to samo, co powstrzymanie strzelca, który zastrzeliby 25 osób, zanim kogokoliwek zabił. Tylko, że w pierwszym przypadku kawador będzie mówił, że broń nic nie daje, a w drugim powie, że broń jest skuteczna w obronie przed acvtive shooterami.
 

Delwin

New Member
6
6
Jak ktoś obawia się strzelania na dystansie 6-8 metrów (nawet w stresie) to raczej broni nie powinien nosić. Mało kto zaryzykuje strzelanie na 25m (to już nie tarcza i strzelnica), ale 6 metrów to jest długość pokoju...
 

bombardier

Well-Known Member
1 404
6 408
Z tej odległości to każdy nie-paralityk strzela jak Fredrick Zoller. Z tym że sądzę, że odległość ma tutaj najmniejsze znaczenie, skoro rozważamy próbę egzekucji, a nie sytuację zakładniczą. Wyeliminujemy agresora - świetnie; wyeliminujemy obydwoje - gorzej, ale wciąż lepiej, niż gdybyśmy nie wyręczyli agresora, ale dali mu przeżyć (i ryzykowali zwrócenie się ku nam).

Nie dałbyś rady w miarę szybko przemieścić się o 6-8 metrów?
Przecież zbyt mocne skrócenie dystansu to największy błąd. Celowi łatwiej zejść z linii strzału i Cię rozbroić/zabić.

 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 767
13 933
Reżimówka dziś zaserwowała niezłą hoplofobiczną agitkę francuskiej produkcji z 2015:

Czy świat oszalał? - Mali i niebezpieczni - jak Ameryka zbroi swoje dzieci

Każdego dnia w USA zostaje zastrzelonych 9 dzieci. Niektóre giną w masowych mordach w szkołach, nagłośnionych później przez media, wiele z nich zostaje jednak zabitych w licznych wypadkach z bronią palną, stanowiącą domowy arsenał.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
tosia, można to gdzieś obejrzeć? Bzdury o "dzieciach" debunkowałem na fp i blogu parokrotnie:




https://www.hoplofobia.info/usa-statystyki-wypadkow-z-udzialem-broni/

Kogo oni wliczają do "dzieci"? Zobacz początek tego artu:

Arguments start on Facebook and Twitter between young people age 12 to 17 and are frequently settled with guns. They are targeted for seemingly innocuous insults on social media about a girl, a family member or a pair of sneakers. One shooting often begets another and another.

“Every time you go outside, you have to think about it: Is somebody gonna shoot you today? Are you gonna get robbed today?" asked a 17-year-old who has lost a brother and a best friend to the city's gun violence. "Is this gonna be the last time you see your mom today? And nobody wants to say nothing."
 

bombardier

Well-Known Member
1 404
6 408
Takie rzeczy w gazowni. Musiałem się uszczypnąć.

Rewolwer dla każdego? Pozwolenie na broń zdobywa się łatwo, a posłowie Kukiz'15 chcą to jeszcze ułatwić

Bartosz Józefiak, 25 września 2017

Chcę mieć pozwolenie na broń. Szykowałem się na masę kłopotów. Okazuje się, że prawo do własnej broni zdobędę łatwiej niż prawo jazdy. Ma być jeszcze łatwiej - posłowie Kukiz'15 proponują zmiany w prawie. Szacują, że zwiększą liczbę posiadaczy broni do ponad miliona osób. W 2016 r. pozwolenie miało 197 tys. – Pozwolenie na broń? Zajebiście prosta sprawa – obiecuje 30-latek w kolorowym podkoszulku.

Rozmawiamy w kanciapie klubu strzeleckiego we Wrocławiu. Lider stowarzyszenia Braterstwo siedzi za biurkiem i nabija na kasę tych, co przyszli postrzelać. Za oknem goście walą do tarcz z glocków, rewolwerów, strzelb. Są też dziewczyny i rodzice z dzieciakami z podstawówki.

– Daj mi 100 osób z ulicy, które nigdy nie trzymały pistoletu. Dla 75 załatwię pozwolenie.

Po to właśnie przyszedłem. Szykowałem się na masę kłopotów. A okazuje się, że prawo do własnej broni zdobędę łatwiej niż prawo jazdy.

1600 zł, trochę cierpliwości, umiejętność trafiania mniej więcej w to samo miejsce. I jest pozwolenie na broń

Na stronie Braterstwa czytam: „Poprowadzimy Cię za rękę od zera do własnej broni w sześć miesięcy. Robiliśmy to tysiąc razy. Mamy bardziej otwarte prawo niż w Kalifornii, szkoda nie skorzystać!”.

Chcę sprawdzić, ile w tym prawdy.

Chłopak kontynuuje:

– Wpłacasz 210 złotych, zapisujemy cię do Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. To taki komunistyczny moloch, ale nie da się go obejść. Robisz staż, czyli czekasz trzy miesiące. W jeden dzień nauczysz się teorii z internetu. W drugi zrobimy kurs praktyczny. Dam ci karabin, pistolet, strzelbę i nauczę strzelać.

– Jeden dzień wystarczy?

– W siedem godzin ostrzelasz się na maksa. Ludzie po tym od razu zdają. Możesz dokupić też godziny na strzelnicy.

Potem czeka mnie egzamin na patent strzelecki. Prowadzą go instruktorzy z PZSS-u. Zdawalność: bardzo wysoka. Obleją mnie, jeśli np. wyceluję pistolet w kolegę. Poza tym mam trafiać mniej więcej w to samo miejsce. Z patentem poczekam miesiąc na licencję Związku. Do tego jeszcze badania u lekarza internisty i wizyta u psychologa, która trwa dwie godziny i kosztuje 400 złotych.

– Jak normalnie żyjesz, chodzisz do pracy, przejdziesz bez problemu. Papiery wysyłasz na policję. W dwa miesiące dostajesz pozwolenie. Koniec. Całość kosztuje 1600 złotych – zapewnia mój rozmówca, sprawdzając przy okazji licencję grubego pięćdziesięciolatka. – Możesz też robić egzamin na policji, ale tam ostatnio uwalili 15 na 16 osób. Bo w policji patrzą też na punkty – czyli musisz trafiać jak najbliżej „dziesiątki”. W PZSS mają to gdzieś.

Musisz jeszcze kupić pancerną szafę do trzymania broni. Ja mam 33 sztuki.

Mówi, że strzelanie to tylko hobby. Ale zaraz dodaje: – W kwestii broni jestem lewakiem. Nie powinna być dostępna, jeżeli nie jest nam niezbędna. Ale niestety jeszcze jest niezbędna. Nie wszyscy na świecie rozwinęli się do poziomu białych z Europy.

Kukiz'15: uzbroimy milion Polaków

Na papierosie zagaduję Pawła, potężnego gościa w bluzie z kapturem.

– Pistolet działa uspokajająco. Nie będziesz się bił, bo wiesz, że ci zabiorą pozwolenie.

Czy to droga zabawa? Na każdy pistolet czy karabin musisz liczyć z 3000. Szafę już za 800 złotych kupisz. Jeszcze kilka lat temu trudno było dostać pozwolenie na broń. Teraz mnóstwo osób robi. Jak możesz, to rób od razu, póki jest luźno.

Faktycznie. W 2014 roku policjanci przyznali 1400 pozwoleń na broń sportową. W 2016 takie pozwolenie dostało blisko 5000 osób. Podobnie z bronią kolekcjonerską – z 628 pozwoleń wydanych w 2014 do 3600 w 2016.

Ma być jeszcze łatwiej. Zmiany w prawie proponują posłowie Kukiz'15. Szacują, że zwiększą liczbę posiadaczy broni do ponad miliona osób, w 2016 r. pozwolenie na broń miało 197 tys.

Dzisiaj broń wydawana jest do konkretnego celu, m.in. sportowego, kolekcjonerskiego, do polowań czy obrony. W nowej wersji powód, dla którego staramy się o pistolet czy strzelbę, nie jest ważny przy pozwoleniu.

Każdy będzie miał takie same szanse. Obowiązkowe badanie u psychologa ma zniknąć. Zastąpi je wizyta u lekarza pierwszego kontaktu.

Obecnie alkoholik nie dostanie pozwolenia na broń. Po zmianie proponowanej przez posłów nie będzie to już jednoznaczna przeszkoda. Do tego pozwolenia będą wydawać starostowie, nie policja. Koniec z wywiadem środowiskowym. Projekt nie spodobał się Prokuraturze Krajowej i Polskiemu Towarzystwu Psychologicznemu.

– W badaniu sprawdzamy poziom intelektualny kandydatów. Broni nie powinny otrzymać osoby, które tracą głowę w stresie, mają skłonność do paniki. Mogą pochopnie sięgnąć po broń. Lekarz pierwszego kontaktu tu nie pomoże, bo nie wszystko znajdzie w historii pacjenta – mówi prof. Adam Tarnowski, wiceprzewodniczący PTP.

Dlaczego posłowie Kukiz'15 chcą uzbroić Polaków?

Wojciech Bakun: – Przestępcy i tak mają broń. Czemu nie mogą jej mieć praworządni obywatele?

Paweł Skutnecki: – Wariaci mogą kupić niebezpieczne narzędzie w markecie. Może róbmy też badania użytkowników młotków?

Paweł Grabowski: – Powinniśmy umieć korzystać z broni na wypadek wojny.

Tomasz Jaskóła: – Jesteśmy najbardziej rozbrojeni w Europie. Mamy 3,5 pozwolenia na 1000 mieszkańców. W Czechach ten wskaźnik to 30, w Niemczech 40, w Szwajcarii 200. Nie rozumiem, w czym jesteśmy gorsi.

Andrzej Kobylarz: – W dobie kryzysu migracyjnego trzeba się zastanowić, jak możemy się zabezpieczyć. Nie boję się strzelanin rodem z USA. Tam mają różnorodność kulturową. Z tego się bierze przemoc. My dzięki Bogu z tą kulturowością mamy spokojnie.

Broń jest prawem człowieka. Jeśli jesteś zdrowy na umyśle i niekarany, to masz prawo kupić każdą armatę

Otwarte strzelanie organizuje grupa Zbrojownia spod Poznania. Środek pola, sto metrów od drogi i lasu. Na drewnianych stołach ułożone magnum, glocki, przedwojenne wisy, shotguny, kałasznikowy, strzelby, karabiny M4, uzi.

Wokół dziesięciu chłopa. Brody, spodnie moro, czapki z daszkiem, koszulki z napisem „Army”. Każdy w słuchawkach. Biorą broń ze stołu, podchodzą do tarcz ustawionych w błocie, walą i rozmawiają.

– Ten prosto z Afganistanu przywieziony.

– Mój remington ma sto lat. I działa!

– Jak w uzi szybko naciskasz spust, to wali jak z automatu. Super.

– Przy kolcie trzeba uważać na odrzut. Masz na YouTubie filmiki, gdzie widzisz wypadki.

– Mój kumpel ma kolekcję bagnetów z pierwszej wojny. Niesamowite rzeczy, ale drogie.

Potężny facet w wojskowej kurtce tłumaczy: – To wszystko kupiliśmy na pozwolenia sportowe. Do 12 mm wszystko dostaniesz. Oprócz karabinów strzelających ogniem ciągłym. To zakazane.

Atmosfera piknikowa. Starsza pani prosi o rewolwer, bo chętnie by zobaczyła, jak strzela. Mężczyzna po pięćdziesiątce przyprowadził nastoletnią córkę.

Dziewczyna łapie glocka i wystrzeliwuje magazynek do celu. W podzięce rozdaje chłopakom miód domowej roboty.

Brodaty chłopak w okularach przeciwsłonecznych: – U nas najpierw robisz staż. Przychodzisz na spotkania, a my cię obserwujemy. Przyjmuję ja i mój zastępca. Oceniamy, czy ktoś się nadaje. Jak? Patrzymy, czy nie jesteś popierdolony.

Na przykład zadaję pytanie: po co ci pozwolenie? A chłopak mówi – nie czuję się bezpiecznie. To idź, chłopie, na policję. U nas pozwolenia tak nie załatwisz.

Kupuję karnet. Strzelam z włoskiego pistoletu Pardini. Chłopak wyjaśnia mi zasady: – Palca nie trzymasz na spuście, jeśli nie strzelasz. Celuj spokojnie, muszka ze szczerbinką. Naciskaj powoli.

Odrzut niewielki, ale ledwo trafiam w metalowe płytki. Biorę amerykański karabin M4. Opieram go o ramię. Większy odrzut, ale celność lepsza. Czuję się jak snajper na filmie. Największa frajda to pistolet Glock, ale obudowany plastikowymi częściami. Wygląda jak karabin. Do tego ma celownik. Trafiam za każdym razem. Proste jak w grze komputerowej.

– Obudowę sprowadziłem z Izraela – wyjaśnia facet w wojskowej bluzie. – Trochę się czepiali na cle. Dałem za nią 1900 zł. Warto.

Szef stowarzyszenia: – Broń jest prawem człowieka. Jeśli jesteś zdrowy na umyśle i niekarany, to masz prawo kupić każdą armatę.

– Broni boją się tylko niewolnicy – wtrąca kolega.

– Mamy takie prawo, że służby innych państw mogą działać na naszym terenie. Czyli może być tak, że niemieckie siły zostaną ściągnięte do Polski, żeby strzelać do obywateli. To jest przyzwolenie na inwazję. Jak na Węgrzech w 56. Ja nie mówię, że wejdą do nas zielone ludziki. Ale nigdy nie wiadomo.​
 

bombardier

Well-Known Member
1 404
6 408
Po pracy jadę na strzelnicę na pełnym gazie. Wracam na luzie. Wszystko ze mnie schodzi

– O, takie trójkąty musiałem układać. Co pasuje do wzoru, co byś wyrzucił, i tak dalej – Marcin pokazuje na smartfonie obrazki z liniami, falami i kształtami geometrycznymi. To testy psychologiczne, które musiał zdać, żeby dostać pozwolenie.

Siedzimy nad Wisłą, pijemy piwo. Marcin jest programistą w zachodniej korporacji. – Po pracy jadę na strzelnicę na pełnym gazie. Wracam na luzie. Wszystko ze mnie schodzi.

Pozwolenie na broń zrobił dwa lata temu.

– Psycholog dał mi ankietę, czy miałem w rodzinie osoby pijące, czy nadużywam narkotyków, alkoholu. Potem był ten test. Mówił, że na tym odpada z 40 procent. Głównie ludzie z korporacji, menedżerowie. Egzamin praktyczny to łatwizna. Instruktorzy nie patrzą na punkty, tylko skupienie i obchodzenie z bronią. Widzą frajera, furiata, to oblewają.

Jeździłem też do klubów na zawody. Mówiłem, że mam patent, chcę postrzelać. Oddałem kilka strzałów i gotowe. Dostałem pisemko, że brałem udział w zawodach. W ciągu jednego dnia zrobiłem z pięć konkurencji. To daje prawo do kilku różnych rodzajów broni.

Są tacy, co się jarają strzelectwem sportowym. Ale ja, mówiąc szczerze, poszedłem po to, żeby mieć swoją broń. Większość tak robi.

Sprawdzał mnie też dzielnicowy. Zapukał do mnie i mówi: – Wrzuciłem cię w system, nic nie wyszło. Widzę, że jesteś normalny koleś. Jest OK, nie będę już sąsiadów rozpytywał.

Zapisałem się też do stowarzyszenia kolekcjonerów, żeby dostać pozwolenie na broń kolekcjonerską. Obejmuje to samo, co pozwolenie sportowe. Nie musiałem robić nowego egzaminu. A po co mi to? Bo na sportowym co najmniej cztery razy do roku musisz brać udział w zawodach. Jak tego nie robisz, to Związek cofa ci licencję, a policja zabiera pozwolenie. A przy kolekcjonerskiej tylko płacisz składkę. Kupiłem dwa pistolety, rewolwer i kałasznikowa – AKS 74 U.

– A po co ci w ogóle broń?

– Dla sportu. Ale nie tylko. Ktoś powie, że do ochrony mamy policję. No tak, ale idąc tym tropem: po co ci gaśnica? Masz straż. Do czego ci apteczka? Masz pogotowie.

Mam kumpla z działką pod Radomiem. W nocy siedział w domku i oglądał, jak mu wyciągali drewniane bele z posesji. Dzwoni na policję, a oni na to, że przyjadą za godzinę. Gdyby miał dubeltówkę, to historia byłaby inna.

– Ale złodzieje mogli mieć karabin.

– No to jest ryzyko.

Pistolet sportowy czy kolekcjonerski mogę nosić przy sobie. Niby tylko w drodze na strzelnicę

Wszyscy mówią, że nie mam szans na pozwolenie na broń do ochrony osobistej. Wyjaśnia mi to Marek. Kilkanaście lat pracował w wydziale antyterrorystycznym.

– Policja wydaje pozwolenie na podstawie przesłanek. Sportowiec, myśliwy ma przesłankę. A ty uzasadnij: po co ci pistolet?

– Mieszkam w niebezpiecznej dzielnicy.

– Ale to twoje odczucie. W komendzie taki wniosek z góry uwalą. Napiszą: w tym rejonie nigdy nie było zgłoszeń. Niech rada osiedla wyśle wniosek, przyślemy więcej patroli.

– A jak naprawdę jest niebezpiecznie?

– To powiedzą, że w statystykach tego nie widać.

– A jakbym był restauratorem i przychodziliby do mnie gangsterzy po haracz?

– To powiedzą, że musisz dzwonić na policję. Zawsze znajdą powód. Dlatego te pozwolenia na broń sportową to taki wybieg...

– To fikcja – mówię.

– Tak, to jest fikcja. Ale też nie do końca, bo jednak jest broń sportowa...

– Shotgun? Kałasznikow?

– Są i takie konkurencje.

Marek pamięta, jak policja walczyła z pozwoleniami sportowymi. Aż kilku strzelców poszło do sądu i wygrali. Mundurowi się ugięli.

Ale właściwie broń osobista nie jest mi potrzebna. Pistolet sportowy czy kolekcjonerski też mogę nosić przy sobie, w kaburze. Niby tylko w drodze na strzelnicę, ale tak naprawdę można go mieć zawsze. Bo jak ci policjant udowodni, że akurat nie idziesz postrzelać? Różnica jest taka, że osobisty pistolet może być cały czas załadowany. Sportowiec ma broń załadowaną, ale nie przeładowaną. Kolekcjoner ma rozładowaną, a magazynek może trzymać w kieszeni.

– A czemu policja nie chce dawać pozwoleń?

– Nie mam pojęcia. Może spadek po komunie? Ale powiem ci jedno: ja bym zabrał broń wielu policjantom. Takim, co mieli pistolet w ręku raz, na początku kariery. Kilkanaście lat temu.

Jasne, raz w roku mają egzamin. Oddają sześć strzałów. Co to jest za szkolenie? W klubach sportowych na jednym treningu chłopaki strzelają więcej niż policjant w ciągu kilku lat. A nawet jak taki mundurowy nie strzeli, to co? Zwolnią go? No nie zwolnią.

Marek ma broń osobistą. Musiał pisać podanie jak każdy cywil. Potrzebował, bo na mieście rozpoznali go goście z dawnych lat. Grozili, że zabiją. Nosi małego rugera. Zabiera go, gdy wyjeżdża w rejony dawnej pracy.

– Lata 90. to był Dziki Zachód. Szedłeś na dyskotekę, a tam każdy jeden miał marynarkę rozpiętą, żeby się pochwalić klamką. Karabin mogłeś kupić na targu. Dzisiaj poważny gangster nadal zdobędzie broń. Sprowadzi z Serbii, Kosowa, Ukrainy. Granica w Bieszczadach to jest ich raj.

Pytam, czy musiał używać kiedyś swojej broni. Kręci głową, nie chce mówić.

– Nie ma się czym chwalić.

Egzaminator: „Dobra, popraw”. Udawał, że nie widzi

– Pomyślałem: to się dzieje naprawdę – opowiada Kamil, lat 21. - Pierwszy raz trzymałem glocka. Strzelisz i od razu czujesz, że to nie takie proste jak na filmach i grach.

Rozmawiamy w barze w miasteczku w centrum Polski. Kamil ubrany w koszulkę politechniki i spodnie moro. Gestykuluje, podnosi głos, jakby opowiadał przygodę życia. – To było dwa lata temu. Na gwiazdkę dostałem trochę kasy. Od razu pojechałem postrzelać. Zawsze o tym marzyłem.

Strzelnicę ma niedaleko uczelni. Idealnie, żeby wpaść na okienku, wieczorem albo za każdym razem, gdy ma wolne 20 złotych. Czasami nawet bez kasy, żeby z kimś pogadać albo popatrzeć. Na strzelnicy znajdziesz i szesnastolatki, co wymiatają na kabekaesie, i faceta z brzuszkiem, co parkuje merola obok roweru Kuby. Starszego pana, co strzela jedną ręką, dostojnie, jak na pojedynkach. Faceta, który chucha i dmucha na swój karabin, i takiego, co ładuje cały magazynek naraz. Każdy daje inne rady: strzelaj przy wydechu na jedną trzecią płuca, naciskaj spust opuszkiem palca, celuj jednym okiem.

Kuba przez półtora miesiąca w Anglii pakował olej do pudełek. Przywiózł 5000 złotych. Wyda je na pozwolenie i pierwszą broń: kałasznikowa z zakładów WBP Rogów.

Egzamin ma już za sobą. Na telefon ściągnął aplikację z pytaniami do egzaminu. Uczył się w wolnej chwili. Głównie treści ustawy o broni. Na 40 osób tylko jedna nie zdała teorii.

Na części praktycznej strzelał z karabinu kbks, pistoletu Margolin, strzelby Mossberg. Ze strzelby walił do popperów – takich małych tarcz. Choć powinien strzelać do lotek.

– Z pistoletu strzelałem z jednej ręki. Zestresowałem się, nie trafiłem do tarczy. Egzaminator mówi: „Dobra, popraw dwoma rękoma”. Udawał, że nie widzi. Z karabinu za to trafiłem bez problemu. Teraz jeszcze tylko lekarz i mogę składać papiery na policji.

Kamil uważa, że każdy Polak powinien mieć broń. Ukraińcy nie mieli i obudzili się z ręką w nocniku. Po studiach chce być rusznikarzem albo mieć swój sklep z bronią. – Nawet jak zostanę ochroniarzem w magazynie z pistoletami, to i tak będzie super.

Szef Fundacji Rozwoju Strzelectwa pisze ustawę dla Kukiz'15

Posłowie Kukiz'15 nie pisali nowej ustawy. Zrobił to za nich Jarosław Lewandowski. Prowadzi walkę o uzbrojenie Polaków od 15 lat.

Spotykamy się w kawiarni w centrum Warszawy. Masywny mężczyzna po pięćdziesiątce. Brązowa koszula, okulary. Studiował historię, W PRL produkował swetry i kilimy. Potem przejął biznes ojca – jubilerstwo. Od 2002 roku prowadzi magazyn Broń.pl. Szefuje Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce.

Lewandowski był konsultantem przy poprzedniej ustawie z 2011 roku. – Protestowała policja, MSW z generałem Rapackim na czele. Sporo przepchnęliśmy, np. więcej osób może przenosić broń, jasne są zasady pozwoleń sportowych czy kolekcjonerskich. Ale nie jest idealnie. Odpuściliśmy temat broni osobistej. Wiedzieliśmy, że tu polegniemy.

Najnowsza ustawa ma przede wszystkim zerwać z uznaniowością mundurowych.

– Policjanci mówili: proszę udowodnić, że brał pan udział w zawodach. A jakie miał pan wyniki? A jaką liczbę startów? Nam piętrzyli problemy, chociaż kilka lat wcześniej wydawali pozwolenia gangsterom. Nadal jest tak, że w Warszawie dostaniesz zgodę na dziesięć sztuk, a w Bydgoszczy na dwie. Wielbiciele broni są zdani na kaprysy policji. Teraz nadeszło odmrożenie, bo się przestraszyli rządów PiS. W każdej chwili może im się odwidzieć. Dlatego chcemy, by pozwolenie wydawali urzędnicy w starostwie.

– Czemu rezygnujecie z badania psychologa?

– Te testy nic nie dają. Jak w ciągu jednego spotkania w postawić diagnozę? To nabijanie kabzy psychologom. Lekarz pierwszego kontaktu zna całą historię pacjenta. Proponujemy wykaz stanów chorobowych, np. zaburzenia osobowości i nastroju czy schizofrenię. Nie masz z nimi problemu, to znaczy, że się nadajesz.

– A więcej karabinów na ulicach to nie zagrożenie? W USA do masowych strzelanin dochodzi prawie codziennie.

– W Stanach masakry zdarzają się tylko w strefach bez broni – szkołach i kampusach. Może by do nich nie doszło, gdyby pracownicy byli uzbrojeni? Tu chodzi o wolność. Prawo jazdy robię i nikt się mnie nie pyta, dokąd będę jeździł. Z pistoletem powinno być tak samo. Społeczeństwo ludzi wolnych to społeczeństwo ludzi uzbrojonych. Po rewolucji francuskiej mieszczaństwo nabyło prawo do polowania oraz posiadania broni. Wcześniej to był przywilej szlachty. Ja za rewolucją nie przepadam, ale to akurat wyszło im dobrze.​
 

bombardier

Well-Known Member
1 404
6 408
Adam Rapacki: Więcej pozwoleń na broń, więcej wypadków

– Dlaczego walczył pan z uzbrojeniem Polaków? – pytam generała Adama Rapackiego, byłego wiceszefa Komendy Głównej Policji i byłego wiceministra spraw wewnętrznych.

– Przyznaję, że byłem przeciwny rozszczelnieniu systemu. Baliśmy się większej liczby zdarzeń z użyciem broni. Nie chodzi tylko o pospolite przestępstwa. Także o ludzi, którzy sami się postrzelą. Albo przypadki, gdy chłopiec bierze pistolet do szkoły i strzela do kolegów. Jeśli zwiększymy liczbę pozwoleń, musimy się liczyć z tym, że takich zdarzeń przybędzie.

Ale był też drugi powód. W latach 90. i po roku 2000 mieliśmy mnóstwo strzelanin. Nie było tygodnia, żeby gangi nie walczyły ze sobą. Pomniejszy złodziej samochodów miał pistolet. To spadek po wycofującej się armii radzieckiej. Z tamtego punktu widzenia poluzowanie systemu było bez sensu.

– A jednocześnie kasjer mafii pruszkowskiej dostał pozwolenie bez problemu. A w 2006 doszło do strzelaniny w barze w Krakowie. Zginęły dwie osoby. Morderca miał pozwolenie. Pan jako komendant wojewódzki zapłacił za to dymisją.

– Człowiek, o którym pan mówi, współpracował z CBŚ. Groziło mu niebezpieczeństwo, przeszedł testy psychologiczne. Spełniał kryteria. Co do gangsterów – zdarzało się, że ktoś był czysty, dostawał broń, a potem wchodził do struktury przestępczej.

– Fani broni narzekają, że policjanci wydają pozwolenia od Sasa do Lasa. Brak jasnych reguł.

– Faktycznie, mamy pewną uznaniowość. Przepisy można doprecyzować. Dzisiaj w ogóle sytuacja jest inna niż 20 lat temu. Odkąd nie ma powszechnej służby wojskowej, ludzie nie potrafią posługiwać się bronią. To też nie jest dobre. Szczególnie w wypadku ewentualnego konfliktu zbrojnego. Możemy pomyśleć o poluzowaniu systemu. Ale musimy się liczyć z konsekwencjami. Wypadków na pewno przybędzie.

Kto przyniesie strzelbę na miesięcznicę?

Projektem posłów Kukiz'15 zajmie się Sejm. Czy znajdzie poparcie innych klubów?

Stanisław Pięta (PiS): – Moim zdaniem państwo powinno dążyć do popularyzacji strzelectwa. Ale nie warto rezygnować z badań psychologicznych.

Paweł Kobyliński (Nowoczesna): – Ten projekt jest skrajnie nieodpowiedzialny. Inny poziom emocji jest w Niemczech czy w Szwajcarii, a inny w Polsce. Prędzej czy później ktoś przyniósłby strzelbę na miesięcznicę smoleńską.

Pierwsze czytanie projektu: w tym tygodniu.​
 

ernestbugaj

kresiarz umysłów
837
2 746
Nie uważacie, że po tym jak nie raz pojawiały się w GW reportaże, które delikatnie mówiąc na kilometr śmierdziały fake'ami trzeba z dużą niewiarą podchodzić do takich relacji? Równie dobrze dziennikarz mógł to napisać nie wychodząc z biura.
 
Do góry Bottom