Koronawirus czy wszyscy padniemy?

Boomer

Member
42
86
W gruncie rzeczy to raczej kwestia odpowiedniej informacji. Jeden szpital będzie wyraźnie oznaczony: "zatrudniamy pielęgniarki bez dyplomu " a drugi: " zatrudniamy tylko piguły z dyplomem pielęgniarstwa ". Niech pacjent sam sobie wybiera. Tanio w szpitalu z personelem na niższym poziomie albo drożej w placówce gdzie sprzątaczka będzie miała studia z teorii sprzątania.
 
Ostatnia edycja:

Claude mOnet

Well-Known Member
975
1 853
Brak przepisów nakazujących czegoś to żaden przymus, chłopie.
Na wolnym rynku, to masz racje - niech każdy robi jak chce. Niestety w służbie zdrowia mamy z 10% wolnego rynku (głownie stomatologia, przychodnie i weterynarze), 90% szpitali jest państwowych, a 99,9% poważnych chorób jest leczona w państwowych szpitalach. Skoro są państwowe to nie masz wyboru i musisz korzystać z ich usług lub możesz zdychać pod płotem. Jest ktoś z Was co miał poważne problemy zdrowotne lub nawet jakieś złamania itp. i nie korzystał z państwowych szpitali? Niechaj on pierwszy rzuci kamień!

Ten problem jest poważny, bo jak minister zarządzi, że zatrudniamy kogo leci, to dyrektor szpitala nie ma nic do powiedzenia. Ja w życiu bym nie poszedł do felczera na operację czy do szpitala gdzie 50% ludzi nie ma żadnego wykształcenia medycznego, bo będzie taniej. Amputować nogę też umie rzeźnik. Pewnie! Możemy się cofnąć o 300 lat i stosować metody z XVIII wieku. Dlatego w całej Europie gdzie rządzi socjalizm nie masz wyboru Mistrzu!

Ps. Jeśli reforma polega na tym, że dyrektor szpitala decyduje to spoko - tylko szpital powinien o tym poinformować ludzi, bo oni za to płacą za leczenie w podatkach. Szybko by okazała się co woleli by podatnicy - tanio i szybko u ignorantów, czy drogo i wolno w standardowych szpitalach...

Ps2. Ciekawe czy prywatne szpitale były by chętne do zatrudniania ignorantów i nieuków?
 
Ostatnia edycja:
Jestem w stanie udowodnić, ale nie będę marnował czasu i powtarzał wiedzy ogólnodostępnej. Inni już dawno to udowodnili powołując się na teksty samych komunistów.
Jeszcze raz. Pierdol się i idź się jebać we własny odbyt na Madagaskar.
Ok. Nie masz racji. Wiesz czemu? Pierdol sie, nie powiem ci, to wiedza ogólnodostępna, znajdź sobie w necie czemu się mylisz haha. :cool: :cool: :cool:
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 576
20 442
Czynności o których piszesz to może robić jakaś pomoc pielęgniarki, ale do pomocy, opieki
też chcą żeby jakieś tam kursy były skończone.
Do pewnego stopnia mogą też to robić ludzie, którzy może by się wkręcili w pielęgniarstwo, gdyby zobaczyli czym się to je i zapoznali z częścią obowiązków piguł, oglądając je przy pracy i asystując jako wolontariat czy inne ćwierć etatu, odciążając je zwłaszcza tam, gdzie jest problem z pełną obsadą.

Przy okazji mogliby zdobywać jakieś podstawowe referencje czy pozytywną ocenę charakteru. Część od razu odpadnie i stwierdzi, że to jednak nie praca dla nich i nie będzie obciążać w przyszłości HR.

Opcja zdobywania jakiegoś bazowego doświadczenia bez pierdyliarda biurokratycznych bzdur ma więcej zalet niż wad.
Kwalifikacje to może nie są potrzebne do obsługi wiadra z wodą i szczotką, ale żeby podjąć się takiego zlecenia
to sprzątać też trzeba umieć,właściwie używać środków czystości, sprzętu.itd.
Wszędzie trzeba coś umieć. Sęk w tym, że w kryzysowej sytuacji - takiej jak epidemia - nie ma czasu, aby bawić się w pełen ceremoniał państwowej edukacji z uroczystym rozdaniem dyplomów na końcu. Siłę roboczą bez zwłoki przystosowuje się do nowej sytuacji. Nikt nie będzie szukał specjalisty od dezynfekcji (miejsc zbrodni dajmy na to), bo i tak nie znajdzie w odpowiedniej liczebności, nie będzie również odróżniał sprzątaczki z doświadczeniem sterylizacji pomieszczeń od takiej bez niego, tylko pouczy stały personel, wprowadzi checklisty i przeszkoli kogokolwiek kto tylko będzie zdolny i chętny do pracy. No i w ogóle zechce zapierdalać przy tym syfie, bo po co, skoro w czasie lockdownu można nadrobić serialowe zaległości.

W sytuacji jakiegoś poważniejszego zagrożenia, rekrutowanie według biurokratycznych kryteriów i czekanie na gotowych, idealnych kandydatów szkolonych całymi latami, nie ma najmniejszego sensu. Dowodzi raczej urzędniczego zjebizmu.

To samo z tymi Belgami - mogą się oczywiście obrażać o strategię rządu oraz trupiarnię do jakiej to u nich doporwadziło i stroić focha, ale ten protest wymierzony w otwarcie rynku w ich sektorze, mówi wszystko o ich rzeczywistych intencjach. Oni przecież wyrażają niezadowolenie, że ich pozycja polityczna się osłabia i tracą przywileje. Bo ich funkcja przestaje być w pandemii tak eksluzywna a zawód hermetyczny, skoro zatrudnienie jako support mogą znaleźć też inni. (I okazuje się, że aby wykonywać część ich obowiazków, nie trzeba zdobywać pełnego wykształcenia.)

To jest wyłącznie związkowa obrona swojej pozycji, nic więcej. Jeżeli służba zdrowia ci odwala taki numer, to później możesz ignorować skargi o przepracowaniu - bo widać nie chcą, nie potrzebują i wręcz obawiają się pomocników.

No to krzyż na drogę.
 
Ostatnia edycja:

erte

Well-Known Member
322
1 038
1589968964185.png

Restauracja Mediamatic ETEN w Amsterdamie.
“We want people to still feel safe to eat together and share a meal,” Mediamatic ETEN’s Chef Giulia Soldati told BBC news. “All the spaces are separated but people can still share the space and share food together. We will be outside so it’s going to be safe. We are going to wear gloves and a protection mask.”

1589969127086.png


 
Do góry Bottom