Jakie filmy ostatnio oglądaliście?

rawpra

Well-Known Member
2 743
4 942
Kilka lat temu była głośna sprawa jak strażacy miejscy zwinęli całującą się w parku parę. Chłopak miał 15 lat, a dziewczyna 14. Zamknięto chłopaka w areszcie i postawiono mu zarzut pedofilii.
Tak wygląda walka z pedofilią w praktyce.
jedyne co mnie oburza to to że dziewczyny też nie amknięto w areszcie :)
 

Maksymiliana

Everyday Hero
264
133
Ja pare dni temu oglądałam film "Most Szpiegów" który polecał mi Ciek.

Muszę przyznać, że pierwszy raz słyszałam o takiej historii. Byle prawnik leci do ZSRR i tam załatwia uwolnienie Amerykanów w zamian za ruskiego szpiega w USA. Film naprawdę bardzo mi się spodobał. Zresztą to film Stevena Spielberga, więc musiał być dobry :)

 
D

Deleted member 4683

Guest
Acrimony ( "zajadłość" ) reż Tyler Perry


Jest to film murzyńskiego reżysera z samymi murzyńskimi aktorami czyli chyba kino murzyńskie. Raczej nie mam szczęścia do tego typu produkcji bo przeważnie trafiam na jakieś beznadziejne gówna z kiepskimi aktorami i sztampową fabułą. O murzyńskich komediach nawet szkoda gadać bo to dno dna. Ale akurat ten dramat/thriller obejrzałem z przyjemnością, wciągnął mnie. Zaczyna się tak, że kobieta zostaje skierowana przez sąd na terapię radzenia sobie z agresją ponieważ nękała byłego męża. W gabinecie terapeutki kobieta opowiada jak to było. Jak to mąż naciągacz wykorzystał ją materialnie, pasożytował na niej całe życie i porzucił dla innej zostawiając w długach. To właśnie jej opowieść tworzy narrację filmu. Relacja pasożyt-ofiara wydaje się jasna mniej więcej do połowy filmu kiedy następuje ciekawy zwrot akcji a z dramatu zaczyna się robić thriller. Niezły film na nudne popołudnie. Dodatkowym smaczkiem są naprawdę dziwne murzyńskie ryje dorosłych sióstr głównej bohaterki, zwłaszcza starszej :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

nazimno

Well-Known Member
89
326
Birdman
komediodramat Alejandra Gonzáleza Iñárritu.



Film znakomicie zrealizowany, otwarty na wiele interpretacji. Znakomita gra aktorska (Michael Keaton)
Dobry film, któremu warto poświęcić uwagę. Ubawiłem się na nim setnie.
Do obejrzenia pozostał Biutiful i Amores Perros.
 

inho

Well-Known Member
1 616
4 045
Najlepsza reklama.



"Dragged Across Concrete" pod ostrzałem. Nowy film Mela Gibsona "rasistowską fantazją prawicy"?

2006 roku Mel Gibson został zatrzymany na jednej z ulic Malibu przez policję. Aktor przekroczył prędkość niemal dwukrotnie, a poziom alkoholu w wydychanym powietrzu znacząco odbiegał od dozwolonej przez prawo normy. Miarka przebrała się w jednak w chwili, gdy funkcjonariusze postanowili zabrać Gibsona na komendę. Z raportu zastępcy szeryfa wynika, że gwiazdor nazwał policjantów "cholernymi Żydami". – To Żydzi są odpowiedzialni za wszystkie wojny na świecie – miał wykrzyczeć Gibson. Kilka godzin później o aferze mówiły wszystkie media. Wkrótce na jaw wyszły kolejne skandale. Okazało się, że Gibson, dotąd przykładny, głęboko wierzący mąż i ojciec, nie tylko regularnie zdradzał swoją żonę, Robyn Moore, z którą ma siedmioro dzieci, ale także miał problemy z alkoholem. Sprawa zakończyła się rozwodem i kosztowała Gibsona miliony dolarów. Czarę goryczy przelał pozew sądowy, który wniosła Oksana Grigorieva, jego kochanka, a później druga żona. Kobieta utrzymywała, że reżyser znęcał się nad nią fizycznie. Nagle Gibson z wzoru hollywoodzkiej gwiazdy stał się w Hollywood persona non grata. Kariera aktora zawisła na włosku.

Na salony powrócił dopiero dwa lata temu, kiedy pokazał światu "Przełęcz ocalonych", inspirujący dramat, rozgrywający się w czasach II wojny światowej, ukazujący historię życia amerykańskiego adwentysty i obdżektora Desmonda Dossa, który na froncie pozostał wierny swojemu postanowieniu, by nigdy nikogo nie zabijać i – nie używając broni – uratował wielu współtowarzyszy od śmierci na polu bitwy. Film zarobił ponad 175 mln dol., zebrał wiele entuzjastycznych recenzji i dostał sześć nominacji do Oscara. Gibsonowi zapewnił także status ludowego bohatera skrajnej prawicy.

Jak zauważa część amerykańskich mediów, najnowszy projekt gwiazdora może tylko umocnić ten wizerunek.

W najnowszym filmie S. Craiga Zahlera – "Dragged Across Concrete" – Mel Gibson i Vince Vaughn wcielają się bowiem w brutalnych policjantów, którzy zostają zawieszeni na sześć tygodni za zastosowanie nieuzasadnionej przemocy podczas aresztowania latynoskiego mężczyzny. Funkcjonariusze postanawiają zemścić się, przenikając do kryminalnego półświatka.

Choć bohaterowie pozornie zostają ukarani, w filmie przedstawiani są przede wszystkim jako ofiary. Szef policji (Don Johnson) uważa, że cała sprawa to tzw. "polowanie na czarownice", a wszystkiemu winna jest doprowadzona do ekstremum poprawność polityczna.

Jak pisze "The Daily Beast", Zahler w swoim filmie "rozkoszuje się przemocą", która dotyka w szczególności kobiety i mniejszości etniczne. Reżyser ukazuje m.in. sceny, w których córka głównego bohatera jest nękana przez czarnoskórych w drodze do szkoły. Co więcej, postać Gibsona obawia się, że jego dziecko zostanie przez nich kiedyś zgwałcone; obiecuje nawet przenieść rodzinę do lepszego sąsiedztwa, gdzie mieszkać będą wyłącznie biali.

– Nigdy nie myślałam, że jestem rasistką, dopóki nie zamieszkałam w tej okolicy – mówi w jednej ze scen żona bohatera, a on jej przytakuje.

To nie koniec. W innej scenie, tuż po zabójstwie czarnoskórego mężczyzny, jeden policjant ostrzega drugiego, aby ten nie przebijał jego wątroby, ponieważ "śmierdzi... szczególnie u czarnych".

Obrońcy filmu twierdzą, że przemoc w "Dragged Across Concrete" usprawiedliwia ogólne poczucie nihilizmu zauważalne w dzisiejszych czasach. Niektórzy krytycy postrzegają też film Zahlera jako komentarz na temat rasizmu i nierówności we współczesnej Ameryce.

– Są tam [w filmie - przyp. red.] sceny, które sprawią, że ludzie mnie znienawidzą; i to jest ich prawo – powiedział reżyser na konferencji prasowej w Wenecji.

S. Craig Zahler przebojem wdarł się do Hollywood, reżyserując jeden z najoryginalniejszych westernów ostatnich lat – "Bone Tomahawk".
Obejrzałem ostatnio ten film, warto. Stwierdzam jednocześnie, że pseudodziennikarzyna, która pisała powyższą recenzję, w ogóle tego filmu nie oglądała, bo np. w filmie tak opisanej sceny nie ma: "W innej scenie, tuż po zabójstwie czarnoskórego mężczyzny, jeden policjant ostrzega drugiego, aby ten nie przebijał jego wątroby, ponieważ "śmierdzi... szczególnie u czarnych"." Komentarz pada w bardzo charakterystycznych okolicznościach i znając materiał, nie da rady zniekształcić ich w taki sposób.
 

The Silence

Well-Known Member
353
2 079
"Jajo Anioła" z 1985 roku.

Akcja filmu dzieje się na wraku Arki Noego w rzeczywistości, w której wody po biblijnym potopie nigdy nie opadły i świat pozostał zalany wodą. Główną bohaterką jest dziewczynka opiekująca się jajem, z którego według niej ma się wykluć anioł. Film można uznać za metaforę wiary / religii, jest bardzo klimatyczny i w większości to co się dzieje na ekranie nie należy brać dosłownie.

 

The Silence

Well-Known Member
353
2 079
Predestination / Przeznaczenie

Jeśli lubicie pokręcone historie o podróżach w czasie to jest to kino dla was. Co prawda przy uważnym oglądaniu większość twistów da się przewidzieć ze sporym wyprzedzeniem, ale film jest wart obejrzenia ze względu na sam ryjący banię pomysł i ciekawie przedstawioną historię głównej postaci. Do tego gra aktorska trzyma poziom.

 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 667
21 103
Rian Johnson był zawiedziony „Imperium kontratakuje”
2019-09-18 19:00:54Lord Sidious

Tym razem Rian Johnson nie mówił wprost o „Ostatnim Jedi”, ale porównał jego odbiór do osobistego odbioru „Imperium kontratakuje”.

Rian Johnson miał siedem lat, gdy V Epizod wszedł na amerykańskie ekrany i był bardzo zawiedziony sequelem „Gwiezdnych wojen”. Gdy był bardzo mały Rian poszedł z tatą do kina na „Nową nadzieję”, którą dobrze wspominał. Jeszcze lepsze uczucia wiążą się z „Powrotem Jedi”, który będąc dzieckiem Johnson ubóstwiał. Ale V Epizod to jedno wielkie rozczarowanie, choć jak przyznaje Rian z czasem, ale bardzo wolno, to się zmieniło i w końcu stał się to jego ulubiony film.

Tu warto pamiętać, że w latach 80. „Imperium kontratakuje” nie od razu zostało ogłoszone sequelem wszech czasów. Krytycy widzieli wiele wad tego filmu, fani też trochę narzekali. Trwało to prawie trzy lata, do „Powrotu Jedi”, wówczas Ewoki i lżejszy charakter filmu okazał się być problemem. Potem przyszła pora prequeli.

Co w „Imperium” nie podobało się Rianowi? To że Luke został emocjonalnie wykastrowany przez ojca. To bardzo mocno utkwiło w umyśle Riana, nie podobało mu się, ale miało pewien sens i z czasem reakcja na to się zmieniła. Johnson wierzy, że to co rozwijało w nim wściekłość było częścią pasji, a ta ostatecznie powinna sprawiać radość. Dlatego z czasem pokochał to, czym był Epizod V.

Obecnie Johnson jest na etapie planowania i rozmyślania swojej trylogii w „Gwiezdnych Wojnach”. Sam jednak sugeruje, że to wcale nie musi być jego kolejny projekt, a na te filmy sobie poczekamy
.​



 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 634
6 093
Obejrzałem najnowszy film Tarantino i mi się podobał, nie jestem cierpliwy oglądając filmy w kinie, męczy mnie to i szybko boli mnie dupa a tu dałem rady 2godziny 40minut w dobrym humorze.
"Once Upon a Time ... in Hollywood"
https://www.filmweb.pl/film/Pewnego+razu...+w+Hollywood-2019-804561
Polecam
Ja juz sie na ten film nie doczekam. Mimo, ze prywatna chinska firma byla glownym producentem, to film dalej nie ma daty premiery w Chinach. Wszystko pewnie przez 70 rocznice ChRLu...
 
OP
kr2y510

kr2y510

konfederata targowicki
12 453
22 420
Właśnie wróciłem z kina z "Rambo V". Jak komuś się podobał jakiś inny Rambo, to nie ma sensu by oglądać to ponownie, tylko trzeba iść na inny numer Rambo.
I jestem wkurwiony. Propaganda hollywoodzka jak skurwysyn. W Hollywood nie można jechać po genderach, pederastach, komuchach, murzynach, czy Żydach, ale po Latynosach to można jechać do woli. Propagandowy moralitet.
I tak, wszyscy latynoscy mężczyźni, zarówno na pierwszym jak i na drugim planie, to:
- machos-banditos
- banditos
- jumakos
- skurwysynos
- dealeros narkotykos
- skorumpowani, przekupni policjanci zbiorowi gwałciciele małolat (samej sceny gwałtu zbiorowego nie pokazano)
W całym filmie nie ma żadnego pozytywnego latynoskiego mężczyzny. Ani na pierwszym, ani na drugim planie. Same skurwysyny. Sorry jest jeden wyjątek, lekarz.
Ale wszystkie latynoskie kobiety są:
- szlachetne
- samarytańskie
- skrzywdzone przez los
- bite, gwałcone i zabijane przez machos
No dobra, jedna Gizella (?) jest wyjątkiem. Ale ona pracuje dla skurwysynos-machos.

Stereotypy po huju. Przez prawie dwie godziny. To pokazuje jak bardzo Hollywood nienawidzi normalnych wartości. Bo trzeba takie filmy kręcić, by rozbić resztki normalnych tradycyjnych rodzin w Ameryce Łacińskiej, a zwykłych ludzi przerobić na bandytów. A minęło tyle czasu od wojen z Hiszpanią, a im mało. Muszą zrównać z gruntem coś czego już nie ma.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 667
21 103
Niestety, tak pewnie obecnie wygląda większość amerykańskiej pop-kultury. Ja się też na to naciąłem i już mi wystarczy - nie zamierzam iść do kina na nic z USA, niech bankrutują i nauczą robić filmy od nowa.

"Tylko świnie siedzą w kinie."
 
Ostatnia edycja:

Kuba

Well-Known Member
143
604
"Sny wędrownych ptaków" w reżyserii małżeństwa Cristiny Gallego i Ciro Guerry.



Kolumbia - przełom lat 60. i 70. Nieskażony cywilizacją świat. Kultura bardzo nam obca. Obrządki, wierzenia rdzennego ludu Kolumbii i narkobiznes od zupełnie innej strony. Moim zdaniem warto udać się do kina.

Gdzie to można obejrzeć? Jest na Netflixie lub HBO GO?
 
Do góry Bottom