1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

Hulaj dusza – piekła nie ma, czyli na drodze i bezdrożu.....

Temat na forum 'Hyde-Park' rozpoczęty przez workingclass, 8 Czerwiec 2014.

  1. Maksymiliana

    Maksymiliana Everyday Hero

    Posty:
    206
    Polubienia:
    106
    Plejada? serio?
    Jakby to było Gazeta.pl czy TVN24 czy TVP Info to spoko, ale nie pseudo portal "dziennikarski" podobny do Pudelka
     
  2. wah

    wah Well-Known Member

    Posty:
    892
    Polubienia:
    3 949
    Tak, zwłaszcza TVN24;)

    Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk przekazał w rozmowie z TVP Info, że śledczym udało się ustalić imię potencjalnej pasażerki Kamila Durczoka – jednak z uwagi na to, że nie uczestniczyła w czynie zabronionym, nie można ujawnić jej personaliów. – Nie wiadomo, gdzie i kiedy wsiadła ani gdzie i kiedy wysiadła z samochodu.

    https://www.wprost.pl/kraj/10238077...zie-z-kobieta-jest-komentarz-prokuratury.html
     
    osman, nazimno, sabat oraz 1 użytkownik lubi to.
  3. Maksymiliana

    Maksymiliana Everyday Hero

    Posty:
    206
    Polubienia:
    106
    Kolejne źródło od Plejady na wprost.pl
     
  4. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    12 097
    Polubienia:
    20 248
    @Maksymiliana
    Jeśli wprost powołuje się na TVP Info i podaje nazwisko rzecznika prokuratury, to jest to dobre źródło, bo w przypadku fałszu może to grozić procesem.

    IMO cała ta operetka wokół Durczoka, sztucznie rozdmuchana po wypadku, ma na celu ocieplenie jego wizerunku oraz powrót gwiazdora do mediów. Portalu Silesion.pl nikt praktycznie nie oglądał.
     
    osman, nazimno, sabat oraz 1 użytkownik lubi to.
  5. Maksymiliana

    Maksymiliana Everyday Hero

    Posty:
    206
    Polubienia:
    106
    @kr2y510
    Albo przykryć jakąś inną akcję
     
  6. sabat

    sabat Well-Known Member

    Posty:
    570
    Polubienia:
    1 319
    Moja nowa sąsiadka emerytka też wierzy tylko tefaenowi24 gazecie michnika a policje wychwala pod niebiosa bo dzieki policjantom czuje się bezpieczna a broni nie wolno mieć bo ludzie by sie pozabijali i rozmawiaj z taką babą szkoda czasu.

    A ten dziennikarz D nawalony jak stodoła po żniwach nie siedzi w areszcie bo celebryta tak samo jak kiedyś jakiś minister nawalony beemką jechał i przez okno strzelał i co??? i nic ludzie nic się nie stało rozejść się do roboty. A zwykły człowiek to gorszy sort i z aresztu nie wyjdzie.
     
    wah lubi to.
  7. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 313
    Polubienia:
    18 928
    Koniec jazdy na światłach w dzień przez cały rok? Pismo jest już u ministra
    01.08.2019, 17:31 | Aktualizacja: 01.08.2019, 20:48
    Jazda na światłach mijania w dzień przez cały rok przestanie być obowiązkowa? To nie jest żart. Takiej rewolucji chcą posłowie, którzy w tej sprawie napisali do ministra infrastruktury. Powołują się na badania.
    Kodeks drogowy mówi jasno - jazda na światłach mijania w dzień i przez cały rok jest w Polsce obowiązkowa. Ich brak wiąże się z mandatem w przypadku kontroli.

    Wkrótce może się to jednak zmienić. Posłowie Paweł Szramka, Paweł Skutecki i Maciej Masłowski (wszyscy z Kukiz'15) złożyli już w tej sprawie interpelację do ministra infrastruktury. Parlamentarzyści powołują się na narzekania kierowców podkreślających, iż używanie świateł mijania w dzień w niczym nie poprawia bezpieczeństwa na drodze.

    – Temat jest wart zainteresowania, dlatego interpelacja w tej sprawie była jak najbardziej wskazana. Chętnie poznam opinię ministerstwa. Może mają jakieś swoje badania, analizy w tym zakresie powiedział dziennik.pl poseł Paweł Szramka.

    – Nie istnieją żadne wiarygodne badania, które dowodzą, że włączone w dzień światła mijania realnie wpływają na zmniejszenie liczby wypadków drogowych. Mało tego, są badania, które temu przeczą – argumentuje trio poselskie i przytacza wyniki prac Sławomira Gołębiowskiego, który w latach 1961-2005 roku miał być związany z Instytutem Transportu Samochodowego, pracował też jako wieloletni biegły sądowy w zakresie techniki samochodowej wypadków drogowych.

    Wskazany przez posłów ekspert twierdzi, że jego badania dowodzą, iż wprowadzenie tego nakazu w Polsce w 1991 roku nie miało pozytywnego wpływu ani na liczbę zderzeń samochodów, ani na wypadki z pieszymi. Gołębiowski zwraca uwagę, że w miesiącach jesiennych i zimowych w sezonie 1990/91 do 45 proc. wypadków dochodziło w dzień. Po wprowadzeniu nowych przepisów ten odsetek się nie zmienił. Dodatkowo podpiera się badaniami Norwegów i Amerykanów, które także wykazały, że włączenie świateł nie wpływa na liczbę wypadków.

    Wspomagając się tymi wynikami posłowie domagają się od Ministerstwa Infrastruktury zajęcia stanowiska w tej sprawie. Dociekają także, czy resort podejmie się zmiany przepisów prawa w tym zakresie.

    Co na to minister infrastruktury Andrzej Adamczyk? Na razie cisza. W myśl regulaminu Sejmu odpowiedzi na interpelację musi udzielić pisemnie i nie później niż w terminie 21 dni od daty otrzymania zapytania od parlamentarzysty. A my trzymamy rękę na pulsie.
    Dobrze by było. Nie tyle dlatego, że przepala się przez to więcej paliwa, sponsorując akcyzę czy zwiększa ślad węglowy (ohvey!), ale również dlatego, że ten przepis psuje linię nadwozia samochodów z lat '80 i '90, które mają chowane reflektory i najatrakcyjniej wyglądają z opuszczonymi.
     
  8. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 313
    Polubienia:
    18 928
    Tajemnicze symbole na autostradach w Austrii. Zignorujesz "IG-L 100er" zapłacisz ogromna karę
    Ciekawostki
    Piątek, 23 sierpnia (13:42)
    Każdego lata tysiące zmotoryzowanych Polaków zmierzają na południe Europy. Być może kogoś, kto podróżował autostradą przez Austrię, zastanowił symbol IG-L, widniejący pod znakami ograniczenia prędkości (zazwyczaj do 100 km/godz.) wyświetlanymi na przęsłach przerzuconych ponad jezdnią. Co on oznacza?

    Otóż IG-L to skrót od " Immissionsschutzgesetz Luft". Pod tym wdzięcznym określeniem kryje się uchwalona przez parlament w Wiedniu ustawa o ochronie powietrza. Jednym z jej celów jest ograniczenie zanieczyszczeń atmosfery na szczególnie cennych przyrodniczo lub gęsto zamieszkałych terenach. Służyć ma temu m.in. obniżenie limitu prędkości na przebiegających przez takie obszary autostradach - z ogólnie obowiązujących 130 km/godz. do 100 km/godz. Wiadomo przecież, że jadący wolniej samochód spala mniej paliwa, a zatem emituje mniej spalin i szkodliwych dla środowiska i zdrowia pyłów oraz związków chemicznych.

    Internet straszy kierowców, że za zlekceważenie ograniczenia prędkości "IG-L 100er" zapłacą znacznie wyższy mandat niż wynikałoby to z taryfikatora, Nawet 2000-3000 euro! Według oficjalnie publikowanych wyjaśnień jest to nieprawda. Warto natomiast dodać, że wspomniana wyżej ustawa upoważnia lokalne władze do okresowego wprowadzania również wielu innych zakazów. Mogą m.in. zabronić przejazdu określonego rodzaju pojazdów (najczęściej ciężarówek) po określonych drogach w określonych porach doby (przeważnie dotyczy to nocy), dniach tygodnia czy miesiącach. Także przewożenia pewnych ładunków, np. odpadów. Takie działania podejmowane są bardzo chętnie m.in. w Tyrolu.

    Jadąc do Chorwacji przyglądaliśmy się spotykanym samochodom, starając się wyłuskać spośród nich pojazdy elektryczne. Owszem, było ich trochę. W sumie pewnie ze... dwadzieścia. Oznacza to, że ten rodzaj napędu również za granicą wciąż nie cieszy się nadzwyczajną popularnością, przynajmniej na drogach pozamiejskich. I to pomimo zupełnie niezłej infrastruktury, służącej do uzupełnienia energii w akumulatorach.

    Na wielu stacjach paliw na autostradzie w Słowenii stoją "hitre polnilnice", czyli szybkie ładowarki. Aby z nich skorzystać, trzeba zaopatrzyć się w specjalne karty przedpłacone.

    W firmie Petrol, czyli słoweńskim Orlenie, do takiej karty można przypisać trzy rodzaje tzw. planów. W Osnovnim (Podstawowym) minuta podłączenia się do ładowarki o mocy 22,01-50 kW kosztuje 0,20 euro. W planie Entuziast (Entuzjasta, opłata miesięczna 10,40 euro) - 0,11, a w Brezskrbnim (Beztroskim, 39,90 euro za miesiąc) - nic, aż do wyczerpania puli, wynoszącej 170 kWh. Kto nie zarejestruje się w systemie Petrol, za minutę ładowania zapłaci 0,25 euro. W połowie sierpnia litr benzyny 95 na stacjach tej firmy kosztował 1,329 euro.



    Czytaj więcej na https://motoryzacja.interia.pl/wiad...rce=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other
     
    nazimno lubi to.
  9. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    12 097
    Polubienia:
    20 248
    Hmmmm.
    170 kWh to niecałe 230 koni mechanicznych przez godzinę.
     
  10. tosiabunio

    tosiabunio Grand Master Architect Członek Załogi

    Posty:
    6 504
    Polubienia:
    12 810
  11. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    12 097
    Polubienia:
    20 248
    We Wrocku pojawiły się takie znaki przy drogach. I rozpoczęła się wojenka prezydenta miasta z pałami.
    5d77a00545d18_p.jpg
    Sutryk do kierowców: Przepuszczajcie motory! Policja: Nie słuchajcie! To niebezpieczne!

    "Wszyscy się zmieścimy" - z polecenia prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka we Wrocławiu pojawiły się znaki z takim hasłem, sugerujące kierowcom samochodów, by zjeżdżali na bok ustępując miejsca motocyklom. Podobne zalecenie wyświetlane jest na miejskich tablicach ITS. Problem w tym, że według policji takie rozwiązanie zagraża bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Policja sugeruje, aby kierowcy nie stosowali się do nowego "znaku".

    Nowe znaki pojawiły się we Wrocławiu w sierpniu. Stoją m.in. przy ul. Nowy Świat, Kazimierza Wielkiego czy Legnickiej. Ich montaż to efekt porozumienia zawartego przez motocyklistę - prezydenta Jacka Sutryka - z Wrocławskim Stowarzyszeniem Motocyklistów. Na żółtym tle widać napis „Wszyscy się zmieścimy”, a poniżej rysunek kilku aut rozjeżdżających się na boki przed jadącym środkiem motocyklem. Stworzenie czegoś w rodzaju „korytarza życia” ma umożliwić motocyklom sprawny przejazd przez miasto.

    Co mają zrobić kierowcy, którzy widzą ten znak, a w lusterku wstecznym zbliżający się motocykl? Jak doradza policja, absolutnie nic. - Ustawa Prawo Ruchu Drogowym nie przewiduje możliwości poruszania się motocyklistów między dwoma pasami ruch – podkreśla asp. szt. Łukasz Dutkowiak z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. I tłumaczy, że znak „Wszyscy się zmieścimy” np. na ul. Nowy Świat został umieszczony na łuku drogi. W tym miejscu jezdnia jest zwężona, ponieważ poprowadzony jest tam pas ruchu dla rowerów. Dutkowiak wskazuje, że zachowanie się kierowców takie, jakie sugeruje piktogram na nowym znaku, mogłoby negatywnie wpływać na bezpieczeństwo ruchu drogowego i utrudniać utrzymanie bezpiecznej odległości od rowerzystów.

    Ministerstwo Infrastruktury dodaje, że przepisy nie mówią o takim znaku, nie określają też warunków umieszczania takiego znaku i sugeruje że sprawą powinien zająć się wojewoda, który sprawuje nadzór nad zarządzaniem ruchem na drogach. Wojewoda jednak interweniować nie zamierza, bo dla niego nowy znak to nic innego jak umieszczona przy drodze reklama. Kierowcy nie muszą zwracać na nią uwagi.

    Policja sugeruje jednak, że znaki zachęcające do przepuszczania powinny zniknąć. Nawet, jeśli są tylko reklamą.
    - Zabrania się dokonywania w pasie drogowym czynności, które mogłyby powodować niszczenie lub uszkodzenie drogi i jej urządzeń albo zmniejszenie jej trwałości oraz zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego – mówi Łukasz Dutkowiak powołując się na przepisy ustawy o drogach publicznych.​

    Z tego co wiem, to jak samochody stoją, to można je omijać między pasami, ale kierowcy nie mają żadnego obowiązku ustępować miejsca, mogą to robić z dobrej woli.
     
    Claude mOnet lubi to.
  12. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 313
    Polubienia:
    18 928
    Policja szuka... kierowcy bolidu F1, który jechał autostradą
    Ciekawostki
    Dzisiaj, 13 września (15:07)
    Spróbujcie przypomnieć sobie najbardziej egzotyczne pojazdy, które "zgoniły" was z lewego pasa autostrady. Idziemy o zakład, że nie było wśród nich bolidu Formuły 1. No chyba, że mieszkacie w Czechach...
    [​IMG]
    Jeśli to replika to świetnie wykonana /

    Tamtejsza policja szuka kierowcy, który jeździł po jednej z autostrad pojazdem przypominającym bolid F1 z 2011 roku. Obecnie policjanci są w posiadaniu dwóch nagrań wideo dokumentujących zdarzenie, do którego dojść miało na autostradzie D4 nieopodal Przybramu. Niestety, nie wiadomo kiedy nagrania zostały wykonane i czy rzeczywiście mamy do czynienia z prawdziwym bolidem.

    Niezależnie jednak od tego, czy to oryginalne Ferrari czy tylko jego replika, policjanci nie mają wątpliwości, że kierowca zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie. Czeka go mandat m.in. za brak tablicy rejestracyjnej czy - wymaganego przez prawo o ruchu drogowym - oświetlenia pojazdu. W najlepszym wypadku kierowca ukarany zostanie kwotą od 5 do 10 tys. koron. Sąd może jednak nawet zatrzymać mu prawo jazdy na rok!

    Bolidy Formuły 1 nie mają homologacji drogowej, co oznacza, że nie można poruszać się nimi po ulicach. Dzieje się tak nie tylko ze względu na braki w oświetleniu, lecz konstrukcję samych pojazdów. Zaawansowana aerodynamika pracować może optymalnie wyłącznie przy skrajnie niskim prześwicie, który na drodze mógłby doprowadzić do bardzo niebezpiecznych sytuacji. Jeżeli nagranie rzeczywiście prezentuje bolid F1, auto musiało otrzymać zmodyfikowane, drogowe zawieszenie.


    Warto też zdawać sobie sprawę, że tego rodzaju pojazd pracować może optymalnie wyłącznie w odpowiednio wysokim zakresie prędkości. W przeciwnym razie spoilery i dyfuzory nie wytwarzają wystarczającego docisku i dochodzi do wychłodzenia opon (twardnieje mieszanka). W efekcie jazda z przepisowymi prędkościami może być dla kierowcy skrajnie niebezpieczna, bo auto nie dysponuje wówczas odpowiednią przyczepnością. Same opony również nie posiadają homologacji drogowej, nie mają bowiem np. odpowiedniego bieżnika.

    [​IMG]
    /
    Niewykluczone, że mamy jednak do czynienia z repliką bolidu Ferrari. Na świecie istnieje kilku wyspecjalizowanych producentów budujących tego typu pojazdy. Wbrew pozorom nie chodzi o zaspokojenie apetytów kolekcjonerów lecz wyjście naprzeciw potrzebom branży reklamowej. Bolidy F1 stosunkowo często pojawiają się w telewizyjnych reklamach i - z reguły - w ich rolę wcielają się repliki, wiernie odwzorowujące wygląd oryginału.
     
    wah, sabat i kr2y510 lubią to.
  13. tosiabunio

    tosiabunio Grand Master Architect Członek Załogi

    Posty:
    6 504
    Polubienia:
    12 810
    144 samochod po prąd na autostradzie korytarzem życia.

     
    osman, nazimno, wah oraz 2 uzytkowników lubi to.
  14. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 313
    Polubienia:
    18 928
    Kierowcy "najbardziej uciskaną" grupą obywateli w Polsce
    Ciekawostki
    Wczoraj, 2 października (14:55)
    Za niespełna dwa tygodnie wybory parlamentarne. Być może ktoś zadaje sobie pytanie, co słychać w Partii Kierowców, ugrupowaniu, które wiosną, zaraz po zawiązaniu, narobiło wokół siebie sporo szumu, ale potem straciło impet i ostatnio jakby trochę się miota...

    Jeszcze niedawno liderzy PK zastanawiali się, czy partię tę stać już na samodzielną walkę o miejsca w Sejmie. Najwyraźniej doszli do wniosku, że nie, bowiem pod koniec sierpnia ogłosili, że dołączają do Skutecznych Piotra Liroya-Marca. "Nasi kandydaci wystartują jako liderzy list w kilku okręgach wyborczych. Zwracamy się z prośbą do wszystkich naszych sympatyków o pomoc w zbiórce podpisów" - apelowali. Niestety, Skuteczni okazali się nieskuteczni i nie zdołali zarejestrować list wyborczych w całym kraju. Dlatego Partia Kierowców zwróciła się ku Konfederacji Wolność i Niepodległość. Janusz Korwin-Mikke, lider wchodzącej w skład tejże partii KORWiN, wyraził z tego powodu głębokie zadowolenie i przyznał, że kierowcy są "najbardziej uciskaną" grupą obywateli w Polsce.

    "Kierowców tępi się na wszystkie sposoby, karze, ogranicza, a co najgorsze, ogromne podatki od benzyny przekazuje wbrew wszelkim prawom na konkurencję - na koleje" - stwierdził.

    Ewidencja działających w Polsce partii politycznych liczy 89 podmiotów. Zarejestrowana w Sieradzu Partia Kierowców figuruje pod numerem 82. W dziale "Aktualności" na jej stronie internetowej (nawiasem mówiąc niełatwej do odnalezienia w sieci) najświeższe informacje pochodzą z kwietnia br. Jest też 25-punktowy program PK, będący, jak czytamy, żądaniem "spełnienia słusznych i naturalnych postulatów polskich kierowców - grupy szczególnie dotkniętej bezmyślną polityką rządu."

    Niektóre z postulatów są całkiem rozsądne, jak choćby ten, dotyczący "usunięcia z egzaminów [na prawo jazdy - przyp. red.] pytań nie mających związku z umiejętnością prowadzenia pojazdów, a umożliwiających szykanowanie kandydatów." Inne są, jakby to rzec... bardzo odważne. I tak PK domaga się "zniesienia wszelkich - z wyjątkiem obowiązujących wskutek umów międzynarodowych - ograniczeń w sprowadzaniu zza granic pojazdów mechanicznych (...) Zniesienia nadmiernych ograniczeń nałożonych na właścicieli samochodów, np. dotyczących liczby przewożonych osób (...) Zwiększenia dopuszczalnego limitu stężenia alkoholu we krwi dla kierujących pojazdami (...) Zniesienia absurdalnych ograniczeń prędkości - powodujących, że kierowcy masowo je lekceważą (...) Likwidacji fotoradarów ustawianych, tam gdzie przekraczanie prędkości nie stanowi istotnego zagrożenia dla życia innych (...) Zniesienia przymusu ubezpieczeń OC - z wyjątkiem ubezpieczenia od spowodowania śmierci lub trwałego kalectwa poszkodowanego (...) Obniżenia wieku przyznawania prawa jazdy (...) Zakazu dofinansowywania z podatków od kierowców konkurencyjnych wobec transportu samochodowego środków transportu - kolei, trolejbusów, tramwajów, samolotów (...) Zwiększenia liczby miejsc parkingowych, poszerzania jezdni, zmniejszenia stref płatnego parkowania (...) Likwidacji progów zwalniających i innych niepotrzebnych ograniczeń - poza drogami wewnątrzosiedlowymi (...) Likwidacji ścieżek rowerowych tam, gdzie uniemożliwiają one poszerzenie jezdni."

    Walka z silnikiem Diesla trwa w najlepsze. Kolejne miasta wprowadzają zakazy wjazdu dla pojazdów napędzanych właśnie tym silnikiem. Szurnięci ekolodzy i aktywiści miejscy triumfują

    Jest ostro, ale jeszcze ostrzej brzmią wpisy na, o dziwo bardzo aktywnym, fejsbukowym profilu Partii Kierowców (ma niespełna 2500 polubień). Oto kilka

    przykładów zamieszczonych tam i sygnowanych przez PK wpisów (pisownia oryginalna)...

    "Inspirowana ideologicznie ekspansja silników elektrycznych dokonuje się jak zwykle na koszt kierowców użytkujących silniki spalinowe. I tak jak każdy pasożyt, elektryki muszą się żywić na zdrowym ciele... czyli z opłat emisyjnych zawartych w cenie paliwa, dopłat unijnych finansowanych z naszych podatków, tzw. "darmowej infrastruktury" budowanej ze środków budżetowych czy ze zwykłych przywilejów w korzystaniu z dróg publicznych wymuszanych przez pseudo ekologów."

    "Wyniki kolejnych testów pokazują jak dobrym i ekologicznym silnikiem jest silnik Diesla. Nie ma nowoczesnego i taniego transportu bez tego "przeklętego przez ekologów" silnika. Tym bardziej wkurzająca jest ustawa o elektro-mobilności promująca gaz jako paliwo nisko emisyjne. Kolejny raz rząd dofinansowuje naszym kosztem niesprawdzone rozwiązania bezkrytycznie naśladując inne rządy państw unii europejskiej."

    "Z niecierpliwością czekamy na światowy dzień bez rowerzysty i światowy dzień bez pieszego. Tak na prawdę to te światowe dni to mamy w .... ale jak już to prosimy bez dyskryminacji!"

    "Powoli dowiadujemy się jak mało było prawdy w informacjach o katastrofalnie szkodliwym wpływie silników spalinowych na czystość powietrza w naszych miastach. Szczególnie jeżeli chodzi o silniki DIESLA. Dzięki tym fałszywym przesłankom zaczęły obowiązywać coraz bardziej drakońskie normy emisji spalin, które wkrótce objęły również silniki benzynowe. Jakie są tego skutki? Jak się dowiadujemy zanieczyszczenie powietrza w miastach nie uległo poprawie! A co uległo zmianie? Silniki! Tutaj nastąpiło wiele zmian ale niestety tylko na gorsze. Silniki spalinowe znacząco zdrożały, stały się koszmarnie skomplikowane, bardziej zawodne i zdecydowanie mniej trwałe. A jakby tego było mało to już wkrótce nie będą produkowane wcale .... bo dla czyjegoś widzi mi się mają je zastąpić silniki elektryczne (?!) Teraz dopiero rozumiemy szefów koncernu Volkswagen, którzy próbowali bronić swoich silników Diesla przed tą nagonką. I ta nagonka to jest prawdziwa afera ... afera DIESLGATE."

    "Walka z silnikiem Diesla trwa w najlepsze. Kolejne miasta wprowadzają zakazy wjazdu dla pojazdów napędzanych właśnie tym silnikiem. Szurnięci ekolodzy i aktywiści miejscy triumfują. Najlepszy silnik spalinowy odchodzi powoli do lamusa. Ostateczny cios zada mu kuriozalna norma EURO 7. Czy nadal będziemy się temu przyglądać w milczeniu?"

    Janusz Korwin-Mikke pisząc, że "kierowcy są najbardziej wyzyskiwaną grupą społeczną w Europie", wyraził nadzieję, że w przyszłych (czyli jeszcze nie w najbliższych) wyborach PK zdobędzie co najmniej 30 procent głosów. No cóż...
     
    wah, nazimno i kr2y510 lubią to.
  15. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 313
    Polubienia:
    18 928
    Kierowcy płacą za parkowanie. A potem... mandat
    Dzisiaj, 9 października (15:29)
    Miasto Kraków od lat traktuje kierowców po macoszemu, notując przy tym wpadkę za wpadką. Echem na całą Polskę odbiły się m.in. nieudolne wprowadzanie pierwszej w Polsce Strefy Ograniczonego Transportu.

    W pierwotnej wersji strefa powodowała, że w dzielnicy nie dało się mieszkać. Po ostrych protestach mieszkańców i przedsiębiorców radni zmienili zasady funkcjonowania strefy, czyniąc z niej de facto wydmuszkę - w strefę autem mógł wjechać każdy, kto wybierał się np. do funkcjonujących w niej firm, czyli również sklepów i restauracji.

    Ta klęska nie zniechęciła krakowskich włodarzy do kolejnych eksperymentów na Kazimierzu. Kolejną wpadką było poustawianie w tej dzielnicy... donic z drzewami. W świetle dziennikarskich fleszy drzewa były podlewane z wykorzystaniem pojazdów elektrycznych, ale na co dzień - albo przy pomocy jak najbardziej spalinowego ciągnika, albo - wcale. Co zaowocowało oczywiście ich uschnięciem.

    I to nie zniechęciło miejskich urzędników. W przyszłym roku akcja ma być powtórzona - ktoś doszedł bowiem do wniosku, że uschnięcie drzew to... ich wina, więc trzeba znaleźć gatunek bardziej odporny. Sugerujemy kaktusy.

    Miasto nie zrezygnowało również z pierwotnych planów wyrugowania samochodów z Kazimierza. Od września nazwę strefy zmieniono na Strefę Ograniczonego Ruchu. Do SOR (nomen omen) mogą wjechać tylko osoby upoważnione, a piesi mają w niej pierwszeństwo przed autami.

    [​IMG]
    /
    Dodatkowo 22 września powiększono strefy płatnego parkowania, chociaż przy okazji poprzedniego powiększenia, urzędnicy zapewniali, że dalszych inicjatyw w tym zakresie już nie podejmą. Podjęli i jesteśmy pewni, że to nie koniec...

    Przy tej okazji urzędnicy zaplanowali horrendalne podwyżki cen za parkowanie. Znów, po buncie mieszkańców, skalę podwyżek zmniejszono, ale i tak w centrum trzeba będzie płacić o 100 proc. więcej niż do tej pory.

    Nowa strefa parkowania składa się z kilkunastu podstref. Obecnie jeszcze we wszystkich strefach płaci się "po staremu". Nowe stawki (od 4 do 6 zł za godzinę) wejdą w życie 15 grudnia. I tu pojawi się kolejna pułapka zastawiona przez miasto na kierowców - nigdzie na znakach nie ma map obrazujących podział na strefy, więc kierowcy nie wiedzą, w jakiej strefie się znajdują. Mapka znajduje się na stronie miasta oraz na parkomatach.

    Tyle tylko, że za parkowanie można płacić na wiele sposobów - również aplikacjami. Płacąc np. aplikacją SkyCash kierowca nie tylko nie wie, w jakiej strefie się znajduje, ale nie wie również, że tę strefę musi określić. Jednym słowem - płaci, a następnie... dostaje mandat w wysokości 150 zł! Dlaczego?

    Bo chociaż stawki parkowania w całym mieście do połowy grudnia są takie same, to od 22 września wykupuje się bilet na konkretną strefę. Chodzi o to, by po przestawieniu auta trzeba było wykupić nowy bilet na kolejną strefę, nawet jeśli dotychczasowy czas nie upłynął! Z tego powodu niewybranie strefy w aplikacji oznacza, że chociaż pieniądze zostały wydane, to kierowca nie ma prawa do parkowania w żadnej strefie.

    Miasto nie zadbało więc o odpowiednie oznakowanie (mapki na parkomatach to za mało, bo nie po to płaci się telefonem z auta, by jeszcze chodzić do parkomatu), ale za to chętnie nakłada podwyższone opłaty... Warto więc uważać, by nie płacić więcej niż to konieczne...
     
    Madmar318, nazimno i inho lubią to.

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.