Wolnościowi/kapitalistyczni księża

T.M.

antyhumanista, anarchista bez flagi
1 241
3 758

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 847
6 755
Ostra dyskusja między księżmi po powyższym wywiadzie ks. Stryczka.
http://www.rp.pl/Plus-Minus/304019985-Liberalne-brednie-ksiedza-Stryczka.html (ogr. dostęp)
http://www.jacekgniadek.com/socjalistyczne-brednie-dominikanina/

Całkiem wysoki poziom komentarzy. M.in. o.Zięba:
Drogi Księże Jacku,
bardzo mnie ucieszył komentarz Księdza! Pierwszy raz w dość długim życiu mnie o którym stale pisano, że jest „zgniłym liberałem”, „promuje kapitalizm”, albo go „chrzci”, nazwano socjalistą.
Rozumiem emocje. To redakcja, bez mej wiedzy, nadała taki agresywny tytuł temu wywiadowi. Ale odkładając emocje na bok; w mojej rozmowie z p. Mazurkiem mówię sporo o tym jak wolność jest ważna (cytuję nawet św. Tomasza:)) oraz że trzeba być głęboko nieufnym wobec państwa.
Słyszałem także o szkole austriackiej i o subiektywnej teorii wartości – nawet trochę o tym pisałem i wykładałem. Z tym, że ja jeszcze wyżej cenię niemieckich ordoliberałów, bo oni swoje poglądy zweryfikowali w praktyce.
 
OP
Imperator

Imperator

Generalissimus
1 559
3 316
Do listy dodałbym x. Grzegorza Piątka koordynatora Duszpasterstwa Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent”
-- Jakimi cechami powinien odznaczać się katolicki przedsiębiorca?

Męstwem.

-- W dzisiejszej Polsce?

I w dzisiejszej Polsce, i zawsze. Ujawniło się to, gdy próbowaliśmy poruszać tematykę cnót, które powinny charakteryzować przedsiębiorcę. Męstwo było bardzo mocno podkreślane ze względu na skalę trudności, z którymi spotyka się osoba prowadząca działalność gospodarczą w Polsce: uwarunkowania biurokratyczne i prawne, nieformalne układy sprawiają, że męstwo jest potrzebne komuś, kto chce być wierny sumieniu i oddziaływać na innych.
Inne cechy to: odwaga, pomysłowość, wiedza, inteligencja. Przydaje się też doświadczenie. Dziesięć lat temu brakowało go, bo ludzie prowadzący swoją działalność stanowili często dopiero pierwsze pokolenie przedsiębiorców w rodzinie. Teraz już wchodzi zupełnie nowe pokolenie, wychowane w innych warunkach.

-- Czy praca może być ucieczką przed innymi obowiązkami, sprawami, którymi trzeba by się zajmować?

Może tak być. Dotyczy to zarówno świeckich, jak i kapłanów. Dlatego tak ważne jest mówienie o powołaniu lidera biznesu. Naszym hasłem przewodnim jest: Być bogatym przed Bogiem. Nawiązujemy tu do 12 rozdziału Ewangelii św. Łukasza, gdzie Pan Jezus mówi o człowieku, któremu obrodziło pole i konkluduje: Tak dzieje się z każdym, kto ufność pokłada w sobie, w bogactwach, a nie jest bogaty przed Bogiem (Łk 12, 21). To jest istota przesłania ewangelicznego dla przedsiębiorcy: stawaj się bogaty przed Bogiem i pokładaj ufność w Bogu. Pozwala to uporządkować działanie, nadaje mu odpowiednią hierarchię i chroni przed pracoholizmem czy ucieczką w aktywizm, który nie będzie rozwijał i budował.
 
Ostatnia edycja:

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 847
6 755
Co prawda nie ksiądz, ale na kazanie jak znalazł:

Jan Michał Małek - Oswojenie kradzieży to zwycięstwo marksizmu

Dobrze zrozumiana i prawidłowo zastosowana nauka Kościoła ma również poważny wpływ na materialny byt społeczeństwa. Dowodzi tego fakt, że ogólnie w państwach o systemach opartych na poszanowaniu uczciwie nabytej własności prywatnej, zgodnie z Bożym przykazaniem Nie kradnij!, wśród ludzi pracowitych i uczciwych jest procentowo znacznie więcej ludzi zamożnych niż wśród leni, narkomanów i wszelkiego rodzaju cwaniaków starających się żyć na cudzy koszt.

Dlatego najlepszym sposobem pomocy ludziom żyjącym w biedzie jest przekonanie ich do potrzeby praktykowania uczciwości jako jednego z podstawowych warunków wydobycia się z biedy. Główną zaś miarą uczciwości człowieka jest jego stosunek do cudzej własności. Oszust czy cwaniak świadomie zawłaszczający coś, co do niego nie należy, jest przestępcą. Im w jakimś kraju czy społeczeństwie więcej ludzi okradających swych współobywateli, tym mniej w nim sprawiedliwości, a więcej biedy. Analogicznie ma się rzecz z systemami politycznymi nieszanującymi własności prywatnej i związanej z nią wolności materialnej człowieka, a szczególnie z systemami opartymi na marksizmie, którego jeden z podstawowych dogmatów głosi potrzebę likwidacji własności prywatnej, czyli ograbienie człowieka z jego własności. We wszystkich krajach, w których taki grabieżczy system zaistniał w praktyce, czy to w Związku Sowieckim, Wietnamie, Kambodży, Chinach, Korei Północnej, na Kubie czy ostatnio w Wenezueli, wkrótce następowała zapaść gospodarcza, a zaraz potem szerzenie się biedy i głodu (nie mówiąc już o milionach ludzi zamordowanych przy wdrażaniu i utrzymywaniu systemu).

RYBA PSUJE SIĘ OD GŁOWY, CZYLI PAŃSTWO ZŁODZIEJEM

Najgorzej jest, gdy złodziejem staje się państwo i gdy to ono okrada własnych obywateli. Takie działanie państwa poważnie ogranicza możliwości bogacenia się obywateli, a najczęściej prowadzi ich do biedy i zniewolenia. Na dalszą metę działanie takie osłabia również samo państwo, bo silne i zamożne może być ono jedynie dzięki zamożności swych obywateli. Jeśli więc chcemy silnej Polski, musimy chcieć uczciwego systemu politycznego. Musimy chcieć państwa, w którym prawa stanowione nie będą stać w kolizji z poszanowaniem naturalnego prawa człowieka do własności prywatnej (będącej warunkiem jego wolności materialnej).

Dla katolika winno to być jasne: gdy łamie przykazanie: Nie pożądaj niczego, co należy do bliźniego! albo gdy łamie przykazanie: Nie kradnij! – grzeszy, wyrządzając krzywdę i sobie, i bliźniemu. Gdy zaś na różne sposoby i w różnych formach czyni to państwo, głównie poprzez prawa stanowione, to takie niemoralne prawa w rzeczywistości stanowią bezprawie, któremu chrześcijanin powinien się sprzeciwiać, aby samemu nie grzeszyć zgodą na wyrządzanie społeczeństwu krzywd wielokrotnie większych niż w wypadku indywidualnej kradzieży.

Grabież i kradzież popełniana w różnych formach przez państwo – a mówiąc bardziej konkretnie – przez polityków, ustawodawców i cały rozdęty aparat biurokratyczny, zwłaszcza dokonywana „w majestacie prawa (stanowionego)" jest główną przyczyną, jeśli nie samą istotą niemal wszystkich poważnych problemów i kryzysów gospodarczych powodujących bezrobocie, biedę i ludzką niedolę. Jednocześnie kradzież ta zapobiega pomyślnemu rozwojowi gospodarki narodowej, która jest podstawą bogactwa i siły państwa oraz jego obronności i bezpieczeństwa.

KRADZIEŻ OSWOJONA – ZWYCIĘSTWO MARKSIZMU

Państwo jako instytucja dysponująca aparatem przymusu ma dwie możliwości: może ten aparat wykorzystywać do obrony życia, własności i wolności swoich obywateli, ale też może go wykorzystywać w mniej zbożnym celu – do ich ograbiania i ciemiężenia.

Częste występowanie zjawisk kradzieży, głównie ze strony państwa i jego aparatu, prowadzi do takiego upowszechnienia tej patologii, że ludzie (nie wyłączając, niestety, olbrzymiej większości chrześcijan), zaczynają ją uważać za coś tak normalnego, że w końcu przestają ją dostrzegać. Oto niewątpliwa „zasługa" marksistów i innych sił wrogich chrześcijaństwu, którym udało się przekonać szerokie rzesze, że w imię hasła o potrzebie realizacji zasad „sprawiedliwości społecznej" moralnie dozwolone jest przymusowe wyrównywanie materialnych nierówności między ludźmi. Odbywa się to oczywiście przez odrzucenie Dekalogu, który uświęca instytucję własności bliźniego, czyli własności prywatnej aż dwoma przykazaniami (VII i X), dowodząc, jak wysoką rangę Bóg nadał nienaruszalności cudzej własności.

Do wspomnianych wyżej zagubionych chrześcijan należy też spora grupa duchownych katolickich, którzy również dali się zwieść na manowce, interpretując nauczanie Kościoła, a szczególnie „społeczną naukę Kościoła", z pozycji marksistowskich, a więc z pozycji stojących w jaskrawej sprzeczności z dogmatami naszej wiary.

ZADANIE DLA DUCHOWIEŃSTWA

Aby Polska była potężna i zdołała się obronić przed wrogami, a nawet stać się ponownie bastionem chrześcijaństwa, musi wpierw stać się odpowiednio silna gospodarczo. Ażeby zaś jej gospodarka pomyślnie się rozwijała i stała się silna, potrzebna jest odnowa moralna narodu i jego przedstawicieli politycznych, przede wszystkim poprzez odrzucenie przez nich wszelkich form socjalizmu, którego idee, sprzeczne z zasadami wiary chrześcijańskiej, zinfiltrowały mentalność ludzi, również katolików, a w tym i niektórych duchownych. Infiltrację tę widać szczególnie wyraźnie w odniesieniu do własności prywatnej, której ogólne poszanowanie jest najważniejszym warunkiem rozwoju gospodarczego i dobrobytu.

Boże przykazanie Nie pożądaj żadnej rzeczy należącej do bliźniego! zabrania wszak nawet samego myślenia o realizacji sprawiedliwości społecznej poprzez przywłaszczanie sobie cudzej własności, a wraz z przykazaniem Nie kradnij! równoznaczne jest, oczywiście, z nakazem szanowania prawa bliźniego do jego uczciwie nabytej własności. Zakaz kradzieży ma więc znaczenie nie tylko moralne, ale też stanowi imperatyw gospodarczy, którego stosowanie zarówno przez obywateli, jak rządy, jest podstawowym warunkiem pomyślnego i dynamicznego rozwoju gospodarczego kraju. Ażeby wiedza o tej prawdzie docierała do całego społeczeństwa, poczynając od katolików, niezwykle ważna jest pomoc duchowieństwa, które w swej działalności duszpasterskiej, częściej powinno zwracać uwagę wiernych na zjawisko powszechności kradzieży i wyraźniej potępiać ten grzech, wskazując jednocześnie nań jako na podstawową przyczynę lub wręcz samą istotę poważnych problemów i kryzysów gospodarczych skutkujących bezrobociem, biedą, osłabieniem obronności kraju, a i niejedną aborcją, rozkładem rodziny oraz innymi nieszczęściami.

NIE POZWÓLMY SOBIE NARZUCAĆ MARKSIZMU

W celu zapobieżenia dalszej infiltracji struktur Kościoła i narodu socjalizmem wskazane byłoby przypominanie zarówno niektórym naszym duszpasterzom i działaczom katolickim, jak i „szarym" wiernym, że nie wolno interpretować społecznej nauki Kościoła z pozycji marksistowskich, między innymi nawołując lub zachęcając do przymusowego wyrównywania nierówności majątkowych i społecznych (będących naturalnym skutkiem faktu, że każdy człowiek rodzi się inny, niepowtarzalny pod względem zdolności, zdrowia, wyglądu i tym podobnych). Takie „wyrównywanie" nieuchronnie prowadzi do okradania tych, którzy osiągnęli więcej, szkodzi gospodarce i kreuje biedę.

Opierajmy się na CHRZEŚCIJAŃSKIEJ MYŚLI EKONOMICZNEJ (o znaczeniu uniwersalnym) wyrażającej się stwierdzeniem, że powszechne łamanie Bożego przykazania Nie kradnij!, czyli popełnianie kradzieży we wszelkiej formie, a zwłaszcza grabieży zalegalizowanej i popełnianej „w majestacie prawa" przez państwo i jego aparat biurokratyczny, jest główną przyczyną prawie wszystkich poważnych trudności i kryzysów gospodarczych i prowadzi do ludzkiej biedy i niedoli.

Jeśli więc chcemy poprawy sytuacji gospodarczej naszego kraju, zacznijmy choćby od nakłonienia parlamentarzystów do zaprzestania dalszego mnożenia praw ograniczających własność prywatną i wolność obywateli. Nakłońmy ich do stopniowego unieważniania tych szkodliwych ustaw, które już istnieją. Bez tego rodzaju dobrych zmian nie ma co nawet marzyć o szybkim rozwoju Polski…

Polonia Christiana
http://prokapitalizm.pl/oswojenie-kradziezy-to-zwyciestwo-marksizmu.html
 
D

Deleted member 4683

Guest
Tak się kończą sytuacje kiedy pomaganie innym staje się źródłem utrzymania "dobroczyńcy". Gdyby ci frustraci z artykułu Onetu byli wolontariuszami to na ewentualne chamstwo Stryczka mogliby reagować jak wolni ludzie zamiast kulić się jak murzyni na statku niewolniczym. Stryczek też musiałby się bardziej kontrolować bo nie tak łatwo znaleźć kogoś kto za darmo będzie mu poświęcał swój wolny czas.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 847
6 755
Ojciec Jacek Gniadek o kapitalimie czyli o wolności.
Bardziej niż transhumanizmu boję się urzędników | Obserwator Finansowy


A największe monopole na rynku rozwijają się dzięki takiej czy innej ochronie państwa – albo należą do państwa, albo korzystają z regulacji, które od państwa zależą.

Pokutuje stereotyp slumsów jako miejsca, w którym panuje chaos. A tymczasem ludzie nauczeni, że państwo się tam nigdy nie zapuszcza, radzą sobie naprawdę dobrze. Dzieci chodzą do szkoły, uwaga: prywatnej, czyli płatnej. Co więcej, to tam panuje prawdziwa konkurencja – jedna szkoła jest tańsza, inna droższa, jedna uważana za lepszą, inna za słabszą. Tam szkołę wybiera się jak u nas piekarnię. Publicznej szkoły w slumsach nie ma żadnej, więc wolny rynek wypełnił tę przestrzeń.

Interwencjonizm państwa jest zbędny i zawsze szkodliwy.

problem demograficzny jest pochodną źle rozwiązanej kwestii emerytur, bo tak zwana emerytura, którą państwo wypłaca, to forma podatku. Nie są to przecież pieniądze, które zostały odłożone przez pracującą osobę. Jeśli swoją przyszłość uzależniam od decyzji państwa, to tak naprawdę przez cały okres pracy inwestuję w państwo. A mógłbym w rodzinę. To mogłoby podnieść dzietność. Nie mogę zrozumieć sposobu myślenia, który zakłada, że jeśli dam ci 500 zł, to zechcesz mieć więcej dzieci.

Na przykład nie eliminować z przestrzeni publicznej ryzyka, uważanego przez państwo opiekuńcze za czynnik niepożądany. Bo bez ryzyka nie pojawi się przedsiębiorczość.

Bo w kapitalizmie nie chodzi o produkcję dóbr, ale przede wszystkim o wolność.
 
Do góry Bottom