1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

Wolnościowi/kapitalistyczni księża

Temat na forum 'Kolibry' rozpoczęty przez Imperator, 27 Grudzień 2014.

  1. Imperator

    Imperator Generalissimus

    Posty:
    1 554
    Polubienia:
    3 281
    Jak w temacie, podajemy przykłady w których bycie kapłanem nie oznacza uwielbienia dla etatyzmu
    http://www.biztok.pl/wywiady/ks-jac...-powinien-byc-bogaty-z-rozpiski-gotowe_a19500

     
  2. tosiabunio

    tosiabunio Grand Master Architect Członek Załogi

    Posty:
    6 504
    Polubienia:
    12 812
    Paweł Chojecki (http://podprad.org/), protestant, chyba działa w UPR, drukował mnie, Sierpa, innych, zdecydowanie najbardziej pro-rynkowy znany mi ksiądz.
     
  3. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 660
    Polubienia:
    12 687
    Wrzuciłbym ze dwa czy trzy przykłady, ale na tut. forum panuje ogólna niechęć do konserwatyzmu obyczajowego. A zauważam silną korelację między katolickim tradycjonalizmem a sympatią do wolności (w szczególności gospodarczej). Tymczasem ksiądz mówiący "za ten czyn pójdziesz chuju do piekła" nie mówi jednocześnie "powinni tego zabronić".
     
  4. Tralalala

    Tralalala Guest

    Ksiądz wierzy w to, że jego bóstwo będzie kogoś więziło i pewnie torturowało za ten czyn. Tak samo jak leming wierzy w swoje bóstwo zwane państwem, że będzie więziło za np. posiadanie broni, koksu, seks z 13tka, czy kurwa wycięcie drzewa na swojej posesji.
     
  5. GoldenColt

    GoldenColt Well-Known Member

    Posty:
    822
    Polubienia:
    3 032
    ks. Jacek Gniadek - misjonarz, werbista, teolog i jednocześnie sympatyk Misesa i ogólnie austriackiej szkoły ekonomii.

    Tu jego strona:
    http://www.jacekgniadek.com/
     
  6. pikol

    pikol Od humanitarystów nie biorę.

    Posty:
    1 006
    Polubienia:
    1 587
    Ja czuję niechęć wobec tzw. "konserwatyzmu obyczajowego", bo nie wiem po co taki termin ma istnieć w wolnościowym społeczeństwie. Jak jest wolność to każdy ma prawo być inny. Może sobie żyć świętoszek co postępuje skrupulatnie wobec katechizmu, przeciętniak, który żadnym libertynem nie jest, ale oleje ciepłym moczem jakieś zakazy seksu przedmałżeńskiego czy antykoncepcji, homoś, prostytutka, ćpun, itp. Nie ma jakiś określonych dużych grup konserwatystów i nihilistów. Jak ktoś za dużo gada o konserwatyźmie to znaczy, że chce się wpierdalać w życie innych ludzi. A poza tym dobrze wiemy, że kościół, czy to modernistyczny, czy tradycjonalistyczny nie był i nie jest wolnościowy i optuje za zakazywaniem rzeczy, które uważa za grzech mimo, że nie stanowią one agresji.
     
  7. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 660
    Polubienia:
    12 687
    Uważanie czegos za grzech nie jest ani agresywne ani antywolnosciowe - choćby to było noszenie żółtego beretu.
     
  8. To są raczej rodzynki. Kiedyś na FB udostępniłem coś takiego:

    [​IMG]

    I w komentarzach padło, że ten ksiądz coś nie bardzo jest katolicki.
     
  9. Albert

    Albert Active Member

    Posty:
    135
    Polubienia:
    67
    Być może ks. Stryczek ma dość oryginalne poglądy - może trochę zbyt odważne - ale ten komentarz z kolei przesadza w drugą stronę. Wystarczy jeden cytat na potwierdzenie tego:
    Oto bardzo bogaty człowiek oddaje połowę swojego majątku i Pan Jezus stwierdza, że zbawienie stało się udziałem jego domu. Połowę, nie całość. Łatwo domyśleć się, że nadal sporo mu zostało. W świetle Ewangelii trzeba więc pamiętać, że bogactwo przysparza pokus, ale niekonieczne uniemożliwia życie chrześcijańskie.
     
  10. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 660
    Polubienia:
    12 687
    Musisz jeszcze uwzględnić, że kim byli "celnicy" i jak mógł wyglądać ich zwierzchnik
     
  11. piezol

    piezol Jebać życie

    Posty:
    1 084
    Polubienia:
    3 612
    "A jakie są poglądy tego całego jezusa na broń palną?" - kawador
     
  12. Albert

    Albert Active Member

    Posty:
    135
    Polubienia:
    67
    Z tego, co wiem, Jezus Chrystus nie był szczególnie aktywnym przeciwnikiem korzystania z łuków i katapult ;)
     
  13. Pauson

    Pauson New Member

    Posty:
    19
    Polubienia:
    9
    Nigdy nie narzekał że apostołowie chodzili uzbrojeni i sam radził im żeby wzięli ze sobą miecze.
     
    sabat, snajper, wah oraz 2 uzytkowników lubi to.
  14. GAZDA

    GAZDA EL GAZDA

    Posty:
    7 714
    Polubienia:
    9 705
    no bo nigdy nie wiadomo czy jakiś handlarz nie bedzie też uzbrojony i nie bedzie chciał bronić swego kramiku... ;)
     
  15. libertarianin.tom

    libertarianin.tom akapowy dogmatyk

    Posty:
    2 586
    Polubienia:
    5 646
    A tu jest z nim wywiad:

    http://libertarianin.org/wywiad-z-ksiedzem-jackiem-gniadkiem/

    Noi po raz kolejny przypominam kumpla Rothbarda - Ks. James Sadowsky:

    http://www.quebecoislibre.org/030607-2.htm

    Noi oczywiscie Robert Sirico, zalozyciel Insytutu Actona:

    http://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Sirico
     
  16. piezol

    piezol Jebać życie

    Posty:
    1 084
    Polubienia:
    3 612
  17. Tralalala

    Tralalala Guest

    Kurwa, ten ksiądz gada z sensem, prosto. Łatwo zrozumieć co ma do przekazania, podaje przykład USA. Co robi gówno wyborcze? Wpierdala kolorkiem "American Dream nie działa..." i odnośnik do wypocin jakiejś zlewaczałej pizdy, więcej niż kilka zdań nie wytrzymałem.
    [​IMG]
     
    lernakow lubi to.
  18. simek

    simek Well-Known Member

    Posty:
    1 372
    Polubienia:
    1 943
    Wrzuciłby ktoś całość? Bo mi nijak się nie chce załadować, podobno wyczerpałem limit.
     
  19. tolep

    tolep ChNiNK! ChP!

    Posty:
    7 660
    Polubienia:
    12 687
    google tytuł newsa
    wyniki
    prawy klik na właściwy link i "Otwórz w incognito"
     
    simek lubi to.
  20. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 826
    Polubienia:
    6 465
    Warto wkleić cały:

    Pieniądze są dobre
    Tomasz Kwaśniewski 2015-05-27

    Z umowami śmieciowymi nie mam żadnego problemu. Im bardziej elastyczne są formy zatrudniania, tym lepiej. Rozmowa z księdzem Jackiem Stryczkiem.

    Ksiądz jest bogaty?

    - Nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Kiedyś byłem w telewizji, ponieważ skandalem było to, jakie samochody mają księża. Naprzeciwko mnie był Andrzej Rozenek, którego zapytałem, czy jest katolikiem, bo jeśli nie, to co go interesują samochody księży? Żyjemy w wolnym kraju, każdy ma taki samochód, jaki chce.

    Tak więc ja, proszę pana, mam audi z 2000 roku. Jestem więc bogaty czy nie jestem?

    Coś jeszcze ksiądz posiada?

    - Sprzęt do wspinaczki i trzy rowery. Miejski, o który nie muszę się martwić, że mi ukradną, szosowy i do jeżdżenia po lesie. No bo jako że już nie mogę tak dużo chodzić po górach, to na rowerze sobie jeżdżę.

    Mieszkanie?

    - Mieszkam na plebanii, czyli, jak ja to mówię, w hotelu robotniczym. No bo jak pracujesz, to masz mieszkanie, a jak nie pracujesz, to nie masz.

    Jeden duży pokój, w którym mam łóżko, biurko, i przyrządy do ćwiczeń. Do tego niewielka kuchnia i łazienka.

    Pralka? Pytam, bo księża często są opierani przez inne istoty.

    - Nie, no sam sobie piorę.

    A jak jest z gotowaniem?

    - Na plebanii są osoby, które nam gotują, i ja tak w połowie z tego korzystam.

    Musi ksiądz za to płacić?

    - Jedzenie i mieszkanie mam w barterze, ponieważ pracuję na rzecz parafii. Prowadzę duszpasterstwo akademickie i odprawiam msze, jak ja to mówię, dla milionerów.

    Posiada ksiądz konto w banku?

    - Oczywiście.

    I mam na nim pieniądze (śmiech). Bo ja generalnie jestem sprawczy. Umiem zarabiać.

    W jaki sposób ksiądz zarabia?

    - W taki, że piszę i szkolę.

    Jest ksiądz też prezesem stowarzyszenia Wiosna, ogromnej organizacji, która stara się łączyć biednych i bogatych.

    - Ale za to akurat nie pobieram wynagrodzenia. Choć mógłbym, bo moja odpowiedzialność jako prezesa jest bardzo duża.

    A są tacy, co są wynagradzani za pracę w Wiośnie?

    - Jasne, zatrudniamy ponad sto osób.

    Na umowę o pracę?

    - Sporą część.

    A ci drudzy?

    - Pracują na innych zasadach.

    To jest w porządku?

    - Wydaje mi się, że tak.

    Może ksiądz to jakoś wytłumaczyć?

    - Co mam tu tłumaczyć?

    Jak to co? Przecież to jest ważne, żeby ludzie pracowali na zasadzie umowy o pracę. A co za tym idzie, mieli zagwarantowane prawo do urlopu, wynagrodzenia w czasie choroby, określonego trybu wypowiedzenia. Jednym słowem, żeby w pracy czuli się bezpiecznie.

    - A ja uważam, że bezpieczeństwo nie jest najważniejszym warunkiem pracy. Ponieważ jak ktoś zatrudnia pracownika, to nie po to, żeby on się czuł bezpieczny, tylko żeby realizował cele organizacji, do której został przyjęty. I ile razy ta zasada zostaje przekroczona, tyle razy są problemy.

    Jeśli więc chodzi o "umowy śmieciowe"?

    - Nie mam z nimi żadnego problemu. To znaczy ja rozumiem, że każda sytuacja może być wykorzystana i nadużywana, ale uważam, że im bardziej elastyczne są formy zatrudniania, tym lepiej.

    Dla kogo?

    - Dla wszystkich!

    W Stanach ludzie nie boją się stracić pracę, bo wiedzą, że zaraz ktoś ich przyjmie. A przyjmie ich dlatego, że wie, że nie będzie miał problemów z późniejszym ich zwolnieniem. Natomiast jeśli zatrudniam kogoś na umowę, która powoduje, że będzie mi trudno tego kogoś zwolnić, to się 50 razy zastanowię, nim to zrobię. No bo jak moja firma wpadnie w tarapaty, nie będę miał zleceń, kontraktów, to wtedy oprócz kłopotów, które ma firma, będę miał też problem z długoterminowym zobowiązaniem wobec pracownika. Zresztą ja nie uważam, że umowa o pracę jest bardziej bezpieczna niż jakaś inna. Ponieważ wszystko to jest kwestia relacji między pracodawcą a pracobiorcą. Jeżeli jestem lojalny w stosunku do osoby, którą zatrudniam, mówię, na jakich zasadach chcę z nią współpracować, to znamy swoje intencje. A jeżeli jestem pracodawcą, który kombinuje, to nawet jak pracownik ma umowę o pracę, to będzie miał słabo.

    Wie pan, ja odkryłem, że my żyjemy w takim przekręconym kraju, z mentalnością katomarksistowską. No bo Jezus powiedział, że trzeba kochać ubogich, a Marks, że trzeba nienawidzić bogatych, i nam się to wymieszało jako jedna religia. Czyli wiedza nadprzyrodzona, z którą się nie dyskutuje.

    70 procent rozmów, w których uczestniczę, polega właśnie na tym, że nagle ktoś zaczyna najeżdżać na tych, co są bogaci, prowadzą firmy, i kiedy mówię, że się z tym nie zgadzam, to nagle konsternacja. Bo gdy ktoś zaczyna jechać na bogatych, to wszyscy uważają, że trzeba mu wtórować.

    Bogaty jest zły?

    - To jest przecież pewnik, prawda?

    W Polsce ludzie nienawidzą innych za to, że mają pieniądze. A nienawiść oznacza autodestrukcję. Samozniszczenie. Na co ja, jako ksiądz, po prostu zgodzić się nie mogę. Inna rzecz, że ja też kiedyś myślałem tak jak większość. Czyli że pieniądze są niegodziwe, a ludzie, którzy je mają, są raczej źli.

    Z czego to się brało?

    - No właśnie z tego katomarksizmu. Z tej takiej jakby wrodzonej podejrzliwości do pieniędzy.

    To znaczy?

    - Jeśli pan mnie pyta o to, co wyniosłem z domu, to u nas przede wszystkim się oszczędzało. A jeśli chodzi o przekaz, który pamiętam z Kościoła, to on w dużej mierze funkcjonował wokół przypowieści o bogatym młodzieńcu. Że on powinien sprzedać wszystko, co posiada. Problem w tym, że kontekst ewangeliczny tej przypowieści jest taki, że to jest jedyny przypadek, kiedy Jezus mówi komuś, żeby sprzedał, co posiada. A przecież miał wielu bogatych znajomych. Na przykład Józefa z Arymatei czy Nikodema. A tylko tego jednego się czepiał. I z tego zrobiono całą religię.

    W przypowieści o bogatym młodzieńcu, co odkryłem dużo, dużo później, wcale nie chodzi o kasę.

    A o co?

    - Mówiąc w skrócie: kiedyś, jak jeszcze nie było start-upów, trudno było być młodym i się dorobić. Raczej się dziedziczyło. Tak więc ten biblijny młodzieniec odziedziczył majątek po rodzicach, czuł się za niego odpowiedzialny, a to uniemożliwiało mu rozpoczęcie życia na własny rachunek. Jezus więc nie tyle kazał mu pozbyć się pieniędzy, co uwolnić od życia swoich rodziców i zacząć żyć swoim.

    A ta opowieść, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego?

    - Ewangelia wprowadza rozróżnienie między bogatym a bogaczem. Bogaty to jest ktoś, kto swoje poczucie wartości czerpie z siebie. Bogacz to jest ten, który je czerpie z tego, co posiada.

    No, ale jak już powiedziałem, to wszystko odkryłem dużo, dużo później. Bo na razie moja historia idzie tak, że mając 21 lat, przeżyłem nawrócenie i wstąpiłem na dość radykalną duchową ścieżkę, która polegała na przykład na tym, że spałem na podłodze, dużo też pościłem. No i w pewnym momencie doprowadziłem się do takiej sytuacji, że w zasadzie niczego już nie potrzebowałem. Nie czułem nawet smaku potraw. Ostatnią rzeczą, która jeszcze mi smakowała, były lody, a tak to nie potrzebowałem żadnych dodatkowych przyjemności, żeby być szczęśliwym.

    I jak z tej perspektywy ksiądz patrzył na ludzi?

    - Nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego ktoś, kto już ma samochód, musi mieć zaraz drugi, nowszy, bo ten pierwszy nie ma czegoś, co ma ten drugi. Do dziś zresztą nie rozumiem tej chęci nachapania się.

    A z drugiej strony widziałem, że jest wiele osób potrzebujących i że można by tymi pieniędzmi zarządzić tak, żeby świat był lepszy.

    Ten pierwszy okres dorabiania się w Polsce był naprawdę mocny. No bo to były często pierwsze pieniądze zarobione przez tych ludzi i to też było połączone z takim poczuciem pogardy. Że ja pracowałem, ja się dorobiłem, było mi ciężko; jeśli ty jesteś biedny, to znaczy, że się nie starałeś odpowiednio mocno.

    Powiedział ksiądz: "można by tymi pieniędzmi zarządzić tak, żeby świat był lepszy". Czyli wyrównać?

    - Wyobraźmy sobie, że w domu, w którym mieszka siedem osób, jedna jest chora na grypę. Leży w łóżku, ale nikt się nią nie interesuje. Nie podaje jej herbaty, nie kupuje lekarstw. Problem w tym, że grypa jest zaraźliwa. Można więc powiedzieć, że ta choroba to nie jest problem tylko tej osoby. Ona działa źle na wszystkich mieszkańców tego domu. Wioski. Miasta. Województwa. Państwa...

    Są ludzie, którym po prostu należy pomóc, żeby się podnieśli, zaczęli sobie sami radzić w życiu.

    Mój przełom w myśleniu o pieniądzach nastąpił właśnie w związku z moim zapałem do pomagania. Bo pomagałem, pomagałem i się okazało, że im więcej pomagam, tym więcej jest potrzebujących.

    Początki Szlachetnej Paczki były takie, że staraliśmy się dobrać konkretnych ludzi, którzy co miesiąc dostarczaliby pomoc materialną do konkretnych rodziny. A potem przyglądaliśmy się, co się za tym kryje. No i szybko się okazało, że my tę pomoc dostarczamy, a ta biedna rodzina zaczyna ją po prostu wpisywać do budżetu. I tym bardziej przestaje się starać. Czyli my tych ludzi demoralizujemy. Zacząłem więc szukać odpowiedzi na pytanie: jak pomagać? I to był ten bezpośredni, życiowy powód, żeby na nowo poczytać Ewangelię. Tylko tym razem postanowiłem odłożyć na bok swój światopogląd, swoje prazałożenia, i otworzyć się na to, co naprawdę w niej jest napisane.
     
    Ostatnia edycja: 3 Czerwiec 2015

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.