Wielka Brytania - najpełniejszy system zorganizowanego nadzoru, albo tryumfy Ingsocu

pawlis

Samotny wilk
2 295
8 319
Cambridge University students cry fowl over 17th century painting that upsets vegetarians


Some Cambridge University students might consider it a privilege to eat beneath a 17th century oil painting. But not if the students are vegetarian or vegan, and the work features animals bound for the dinner table.

The Fowl Market, from the studio of the 16th century Flemish artist Frans Snyders, has been removed from the dining room of Hughes Hall following complaints that it was putting non-meat-eaters off their food.

The painting features a collection of dead animals, including a swan, a boar, a deer and various game birds.

It had been on long-term loan from the university’s Fitzwilliam Museum. After its return in December last year, it underwent conservation treatment and is about to go on display as part of a new exhibition, Fast & Fast: The Art of Food in Europe, 1500-1800.

A museum spokeswoman explained: “Some diners felt unable to eat because it was on the wall. People who don’t eat meat found it slightly repulsive. They asked for it to come down.

“This exhibition makes the points that the debate about vegetarianism, about veganism, is nothing new. It dates back to the 1500s.”


The painting has offended some students

The exhibition curators, Victoria Avery and Melissa Calaresu, said the decision to take down the painting was a modern incarnation of historic concerns around food consumption and the environment.

They said: “Many people are turning to vegetarianism and veganism as a political choice as much as a dietary one, as we rethink our relationship with animals and their treatment in an industrialised world.

“Food choices are not only determined by political concerns about what we eat but also compounded by the moral anxieties which resonate around diet, self-image, over-consumption and our bodies.

“As Feast & Fast demonstrates, many of these contemporary concerns about our relationship with food are not new.”
The show, which opens on Tuesday, will feature tableau including the recreation of a wedding ‘sugar banquet’, which consisted entirely of glittering displays made out of sugar, and an 18th century confectioner’s shop window.

There will also be a recreation of a 17th century Baroque feasting table complete with swan and peacock. “While perhaps incredible - and indeed, offensive - to modern eyes, all of these birds and beasts were available for consumption by wealthy diners across early modern Europe, as made evident in Frans Snyders’ gigantic workshop copy of The Fowl Market,” the Fitzwilliam said.

The Hughes Hall canvas was a mid-17th century copy by an unknown artist in the Antwerp workshop of Snyders (1579-1657), who is renowned for his still-life and animal subjects. The original is in the Hermitage in St Petersburg.

The Fitzwilliam show features a wide range of food-related exhibits. Isaac Newton’s undergraduate notebook is included because in it he confesses to a love of marmalade and cake.

There is a notebook belonging to John Evelyn, the 17th century naturalist, setting out his nine-step recipe for the perfect salad dressing.

One object that has never been on public display before is a gingerbread woman mould of Mary II with her breasts exposed. The Fitzwilliam said: “It is an interesting piece to include because it shows that for female members of the Royal Family to be vilified in public is nothing new.”
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 747
Dobre, ale wiadomości z Guardiana nie pobije. Czy wiecie, że mężczyźni projektują drogi po to, aby zabijały one kobiety?

Roads designed by men are killing women – and stop millions from cycling

Dopiero w takim akapie muh roadz ocalą wiele istnień!


Jest też to:

Oni tam robią wszystko, aby zniszczyć cokolwiek im zostało z kultury, totalne pranie mózgów.

„Acht und achtzig Professoren, Vaterland, du bist verloren"
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 592
13 154
A man famously lauded as a “hero” in 2017 for fighting off terrorists on the London Bridge has been forced by British authorities to attend “de-radicalization” classes “over fears he may become extremist” after being stabbed eight times, British papers reported.
Forty-nine-year-old Roy Larner became known as the “Lion of London Bridge” after three Jihadis in a van plowed into a crowd of people on London Bridge before stalking from building to building, killing seven people and eventually reaching the Black and Blue pub where Larner was drinking with friends.

 

Finis

Anarchoindywidualista
403
1 368
A man famously lauded as a “hero” in 2017 for fighting off terrorists on the London Bridge has been forced by British authorities to attend “de-radicalization” classes “over fears he may become extremist” after being stabbed eight times, British papers reported.
Forty-nine-year-old Roy Larner became known as the “Lion of London Bridge” after three Jihadis in a van plowed into a crowd of people on London Bridge before stalking from building to building, killing seven people and eventually reaching the Black and Blue pub where Larner was drinking with friends.

I jaki k@#a z tego wniosek? Ano taki, że ludzie przestaną w ogóle reagować w obawie przed ostracyzmem i przyszyciem łatki "rasisty". No jestem ciekaw, jaki los spotka naszego rodaka, i dwie inne osoby, które obezwładniły parę dni temu nożownika na London Bridge.
To już przechodzi wszelkie granice absurdu. Czytając dalej zamieszczony tutaj artykuł dowiedziałem się, że bano się poruszyć sprawę molestowania 1500 brytyjskich dzieci przez Pakistańczyków właśnie w obawie o to, aby nie zostać zaszufladkowanym jako rasista...
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 452
19 747
Niezły cyrk.

Jak wielokulturowość podkopuje demokrację
8 grudnia 2019

Wtorek w ubiegłym tygodniu był tragicznym dniem dla brytyjskiej polityki. Dzień rozpoczął się od obszernej relacji medialnej poświęconej atakowi głównego rabina Wielkiej Brytanii na antysemityzm w Partii Pracy.

Rabin zaapelował do brytyjskiej opinii publicznej o to, żeby w nadchodzących wyborach zagłosowała „zgodnie ze swoim sumieniem”. Kilka godzin później Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii (Muslim Council of Britain, MCB) oskarżyła Partię Konserwatywną o tolerowanie islamofobii wśród swoich członków.

Hinduska Rada Wielkiej Brytanii, czując, że w tej sytuacji została nieco zepchnięta na margines, wydała oświadczenie, w którym wyraziła solidarność z głównym rabinem, po czym określiła Partię Pracy mianem „antyhinduskiej”. Uzupełniając karuzelę rozpaczy, Federacja Sikhów Wielkiej Brytanii wyraziła pogląd, zgodnie z którym „zbyt duży nacisk kładzie się na antysemityzm i islamofobię”. Jej przedstawiciele dodali, że jeśli mowa o rasizmie i dyskryminacji, to „inne grupy, takie jak Sikhowie, są regularnie pomijane”.

Czy można wyobrazić sobie lepszą ilustrację tego, jak nasza cudownie różnorodna demokracja została zainfekowana wirusem polityki tożsamościowej i jak jej uczestnicy popadają w przypominający farsę wyścig po tytuł największej ofiary?
Przez długi czas nasza klasa polityczna była oddana wielokulturowości i przedkładała różnice i różnorodność nad spójność. Jednocześnie nie udało jej się wykształcić zestawu zasad moralnych, które mogłyby połączyć rozmaite grupy etniczne i religijne zamieszkujące Wielką Brytanię.

Jedną z konsekwencji tej porażki jest to, że sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie i w południowej Azji stała się głównym argumentem dla mniejszości etnicznych biorących udział w wyborach parlamentarnych. Przez pewien czas politycy uzależniali to, po której stronie opowiedzą się w konfliktach i sporach międzynarodowych, od tego, co będzie bardziej korzystne w głosowaniu. Z tym z kolei wiązało się zacieśnienie więzi z poszczególnymi organizacjami.

„Zagrożenie ekstremizmem w kraju wciąż wisi nad przestrzegającą prawa brytyjską większością.”
Wśród nich jest i MCB, które w dwa tygodnie po brutalnym morderstwie w Glasgow, gdzie islamista pozbawił życia sklepikarza Asada Shaha z ruchu Ahmadijja, wydało oświadczenie, w którym informuje swoich członków, że nie muszą uznawać przedstawicieli tego reformatorskiego ruchu za muzułmanów.

W Wielkiej Brytanii istnieje wiele organizacji religijnych, które odpowiadają za najbardziej prymitywne formy uprzedzeń. Jednostki oskarża się o zdradę wiary, gdy zajmują określone stanowisko w sprawie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, hindusko-pakistańskiego sporu o Kaszmir czy secesji Chalistanu w Pendżabie. Samozwańczy liderzy takich społeczności uznają siebie za ostateczny autorytet w decydowaniu o tym, kto jest dobrym żydem, lojalnym muzułmaninem, porządnym hindusem czy prawdziwym sikhem. Oburzone stowarzyszenia religijne i organizacje powiązane z zagranicznymi partiami politycznymi grożą teraz, że wykorzystają swoją geopolityczne stanowisko do wywierania wpływu na wynik lokalnych wyborów.

Po tym, jak w trakcie konferencji prasowej Partii Pracy jej członkowie potępili rząd Indii i wezwali do „międzynarodowej interwencji” w sprawie Kaszmiru, Hindusi z organizacji Overseas Friends of BJP w Wielkiej Brytanii zapowiedzieli, że będą zwalczać kandydatów tej partii w wielu okręgach wyborczych w kraju. Przewodniczący organizacji, Kuldeep Singh Shekhawat, stwierdził, że „jeśli cała społeczność hinduska w Wielkiej Brytanii zagłosuje na konserwatystów, ci uzyskają około czterdziestu miejsc więcej w parlamencie, co odmieni rzeczywisty wynik wyborów”.

Z kolei lobbyści z The Muslim Public Affairs Committee (MPAC) rozpoczęli kampanię, w której zachęcają brytyjskich muzułmanów do pokonania „islamofobicznych” posłów Partii Konserwatywnej, wskazując na czternaście ważnych okręgów wyborczych. Propaganda MPAC krąży wokół sporów terytorialnych w różnych częściach świata, w tym w Kaszmirze i w Palestynie.

Jako brytyjski muzułmanin z południowo-azjatyckim pochodzeniem mogę osobiście powiedzieć, że w kampanii przedwyborczej słyszałem już zbyt wiele sporów o terytoria na Bliskim Wschodzie i subkontynencie indyjskim. Starania organizacji religijnych oraz instytucji powiązanych z niebrytyjskimi partiami politycznymi – zarówno dużymi, jak i małymi – mające na celu zmobilizowanie elektoratu wśród wiernych, powinny być źródłem politycznych obaw.
Zaledwie kilka tygodni temu duże połacie Wielkiej Brytanii zostały zniszczone przez powódź, która zrujnowała domy rodzinne i drobne biznesy. Opieka społeczna dla osób starszych i niepełnosprawnych znajduje się w stanie krytycznym. Wiele ubogich obszarów miejskich zmaga się przestępczością. Porzucone społeczności, niegdyś utrzymujące się z górnictwa i przemysłu stalowego, od dziesięcioleci wyczekują na państwowe inwestycje w infrastrukturę. Zagrożenie ekstremizmem w kraju wciąż wisi nad przestrzegającą prawa brytyjską większością. Spory terytorialne na całym świecie mogą mieć wielkie znaczenie dla graczy zainteresowanych sprawami wiary, ale dlaczego miałby interesować się nimi przeciętny brytyjski wyborca?
Wielka Brytania być może skroi na skraju załamania polityki tożsamościowej. I nie miejmy wątpliwości – nasi politycy zbierają plony tego, co sami zasiali.
Rakib Ehsan

Badacz w Henry Jackson Society, zajmujący się nastrojami i politycznymi zachowaniami wśród brytyjskiej opinii publicznej, brytyjski muzułmanin.
Tłumaczenie Bohun, na podst.
https://www.spiked-online.com
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 246
21 146
Hinduska Rada Wielkiej Brytanii, czując, że w tej sytuacji została nieco zepchnięta na margines, wydała oświadczenie, w którym wyraziła solidarność z głównym rabinem, po czym określiła Partię Pracy mianem „antyhinduskiej”. Uzupełniając karuzelę rozpaczy, Federacja Sikhów Wielkiej Brytanii wyraziła pogląd, zgodnie z którym „zbyt duży nacisk kładzie się na antysemityzm i islamofobię”. Jej przedstawiciele dodali, że jeśli mowa o rasizmie i dyskryminacji, to „inne grupy, takie jak Sikhowie, są regularnie pomijane”.
A Polacy?
Nasza kochana polska dzicz?
Także są pomijani.
Trzeba się upomnieć, by w ramach polit-poprawności dopisali antypolonizm.
 

Koxagis

New Member
12
10
Na kogo głosować? Wiem nie głosować, nie legitymizować, ale kolega z pracy jednak idzie na wybory i chce go jakoś naprowadzić. Jestem zielony w tej materii , a nie mam czasu i chęci żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie.
 

Mercatores

Well-Known Member
199
460
I w temacie:

Fears over race relations affected police probe into child sex grooming gang, report suggests.
Investigation identified 57 potential victims and 97 suspects in Manchester – but almost no action taken amid fears of inciting racial hatred:


Tak sie konczy pojebana polityczna poprawnosc.



Greater Manchester police had all the evidence to arrest the Muslim rape gangs in Rochdale yet chose not to:




Asian grooming gang free to roam streets because officers were told to 'find other ethnicities' to investigate, detective claims:



Hmm...za malo mutli-kulti jak dla mnie:

 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 689
7 522
Brytyjska policja informuje rodziców by zgłaszali, gdy ich dzieci używają Linuxa i Discorda. A oprócz tego sieci Tor. Bo mogą być hakerami.





Imię Mohamed w różnych wariantach trzeci rok z rzędu najbardziej popularnych imieniem dla chłopców w UK.

UK: Muhammad was the most popular baby name for the 3rd consecutive year in 2019


A list of the most popular newborn baby boy names in the United Kingdom was recently published by a site called Babycenter. The 2019 rankings show that the name Muhammad – including its different spellings – has topped the list for the most popular baby boy names in the UK for the third consecutive year.


The name Noah took second place in the 2019 ranking, while Oliver slipped from its third spot for the first time in nine years, Global Village Space reports.


The year 2019 also saw other Arabic names increase in popularity. Apart from the name Mohammed, other Muslim boy names like Ali, Ahmad, and Ibrahim made the top 100 most popular baby names.



For girls, the top three most popular names in Britain in 2019 were Olivia, Sophia, and Eva, while the Arabic names Zara, Nur, Fatima, and Maryam were the 29th, 45th, 57th, and 59th most popular names, respectively .
 

erte

Well-Known Member
178
411
Rząd Wielkiej Brytanii planuje wprowadzić nowy system imigracyjny, który ograniczy napływ obcokrajowców.

Brytyjski rząd przedstawił w środę plany nowego punktowego systemu imigracyjnego, który ma obowiązywać od początku 2021 roku. Zrówna on status obywateli UE i pozostałych państw, a także radykalnie ograniczy możliwość podejmowania pracy przez osoby o niskich kwalifikacjach.

Zbyt długo system imigracyjny, wypaczony przez europejską swobodę przepływy osób, nie spełniał potrzeb Brytyjczyków. (…) Ograniczymy ogólny poziom migracji i nadamy priorytet tym, którzy mają najwyższe umiejętności i największe talenty: naukowcom, inżynierom, pracownikom naukowym i innym wysoko wykwalifikowanym pracownikom - napisano w oświadczeniu rządu.

Zgodnie z nowym planem, wszyscy migranci będą mieli prawo dostępu do świadczeń związanych z dochodami dopiero gdy zostanie im przyznane prawo do pobytu na czas nieokreślony, co zwykle następuje po pięciu latach. Obecnie obywatele UE w Wielkiej Brytanii mogą ubiegać się o świadczenia, jeżeli są „aktywni zawodowo”. Obywatele pozostałych państw uzyskują prawo do zasiłków w momencie przyznania im stałego pobytu, co zazwyczaj wymaga pięciu lat legalnego pobytu w Wielkiej Brytanii.

Niekontrolowany napływ cudzoziemców, zwłaszcza z nowych państw członkowskich UE po 2004 roku był jedną z głównych przyczyn, dla których w Brytyjczycy zagłosowali w 2016 roku za wyjściem z UE. MAC szacuje, że nowych warunków nie spełniłoby ok. 70 proc. obywateli UE, którzy przyjechali do Wielkiej Brytanii po rozszerzeniu Wspólnoty w 2004 roku m.in. o Polskę.
 
Do góry Bottom