Rządy Prawa i Sprawiedliwości

Slavic

Wolnorynkowiec
321
732
Limit transakcji gotówkowych w dół. Ważne zmiany dla przedsiębiorców

Transakcje w kwocie przekraczającej 8 tys. zł między firmami będą musiały być wykonywane bezgotówkowo. Wszystko po to, by skarbówka miała lepszą kontrole nad przepływami pieniężnymi. To plan resortu finansów na 2020 rok.

Jak czytamy w serwisie prawo.pl, taka zmiana przepisów mogłaby dać oszczędność rzędu 20 mld zł. Wszystko dzięki mniejszym kosztom wytwarzania, transportu i zabezpieczenia gotówki.
W praktyce miałoby to wyglądać tak, że wszystkie transakcje powyżej 8 tys. złotych musiałyby być wykonywane przelewami, czyli w formie bezgotówkowej.
Resort nie kryje, że dałoby to dużo większą kontrolę skarbówki nad tego typu rozliczeniami. Ale też ma to być elementem coraz silniejszej cyfryzacji życia publicznego w Polsce. Za wzór stawiana jest tutaj Szwecja.

Obecnie trwają konsultacje takiego rozwiązania z członkami Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Przypomnijmy, że obecnie podobne przepisy również obowiązują, ale limit jest znacznie wyższy i wynosi 15 tysięcy złotych. Jego obniżenie spowodowałoby, że takim obowiązkiem objęte byłyby znacznie mniejsze przedsiębiorstwa.

Jak twierdzą eksperci w rozmowie z prawo.pl, może to oznaczać dla nich większe koszty prowadzenia działalności, choćby w kwestii obsługi księgowej
Według obecnego stanu prawnego przedsiębiorca, który taką ponad 15-tysięczną transakcję rozliczy w gotówce, nie będzie mógł jej zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. A to przełoży się na dużo wyższy podatek dochodowy.


Ja pierdole. Niech ich jasny chuj strzeli a najlepiej powiesi.
 

sabat

Well-Known Member
692
1 585
Mandaty w górę. Rząd pracuje nad surowszymi karami
Rząd Prawa i Sprawiedliwości od kilku tygodni pracuje nad przepisami, które podniosą ceny mandatów - pisze czwartkowy "Fakt". O zwiększeniu bezpieczeństwa na drogach premier Mateusz Morawiecki mówił już w exposé i wygląda na to, że jego gabinet ostro wziął się do pracy. Jak pisze gazeta, pod uwagę są brane dwa rozwiązania. Pierwsze zakłada podniesienie maksymalnej kwoty mandatu, jaki może dostać kierowca w Polsce. Dziś jest to zaledwie 500 zł - w porównaniu do średnich zarobków w naszym kraju kwota mało dotkliwa
Dlatego w Polsce maksymalna kwota mandatu mogłaby wzrosnąć nawet do 2 tys. zł. Tyle trzeba by zapłacić przy przekroczeniu dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o 50 kilometrów n godzinę.
Jest też druga możliwość - wysokość mandatu może zostać uzależniona od wysokości zarobków danego kierowcy. Im ktoś więcej zarabia, tym więcej zapłaci - tak, aby nie tylko dla niezamożnych, ale także dla bogatych kara była dotkliwa.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 246
21 147
Czyżby te rządzące smrole planowały powtórkę z Cypru?
Minister finansów chce sięgnąć po oszczędności Polaków na 50-100 lat...
Szuka frajerów?
I jeszcze jeden pomysł - loterie.
Ja pamiętam czasy jak jeden z reżimów, z innego kontynentu, płacił nauczycielom i policjantom kuponami z loterii rządowej, bo miał problemy z pieniędzmi...

Może trzeba zacząć wycofywać pieniądze z polskich banków?
 

Finis

Anarchoindywidualista
403
1 368
Czyżby te rządzące smrole planowały powtórkę z Cypru?
Minister finansów chce sięgnąć po oszczędności Polaków na 50-100 lat...
Szuka frajerów?
I jeszcze jeden pomysł - loterie.
Ja pamiętam czasy jak jeden z reżimów, z innego kontynentu, płacił nauczycielom i policjantom kuponami z loterii rządowej, bo miał problemy z pieniędzmi...

Może trzeba zacząć wycofywać pieniądze z polskich banków?
Najbardziej rozwala mnie to stwierdzenie:
Potencjalnie mowa nawet o blisko 190 mld zł. O takiej kwocie w ubiegłym roku mówił sam Tadeusz Kościński, który wskazywał na to, że oszczędności milionów Polaków się marnują. Jest on zdecydowanym przeciwnikiem gotówki, bo państwo nie ma wtedy nad nią kontroli i pieniądze te nie pracują.
O co chodzi? Moje pieniądze i to ja decyduje co z nimi zrobić. Kontrola państwa nad gotówką? No co do kurwy nędzy??? Czy tego Pana do końca pogięło? I jeszcze jedno:
Taki charakter obligacji, które normalnie przynoszą zyski i to na poziomie konkurencyjnym do choćby oprocentowania oszczędności w bankach, może budzić kontrowersje. Ministerstwo finansów ma jednak celować głównie w oszczędności, które Polacy trzymają w przysłowiowej skarpecie, a więc i tak nie są oprocentowane.
No to ja się pytam w jakim sposób oni oszacują ile ludzie trzymają w słoiku, który został zakopany np, w ogródku. Co za pierdolenie i absurd! Wiadomo, że na kasę w banku to hieny się rzucą od razu. Jeżeli tak, to jestem kurwa ciekaw, czy będzie to przymusowe, czy też dobrowolne. No ja pierdolę... Mam załóżmy na koncie 100 tys. PLN. I co? Na razie leżą, ale za dwa tygi chcę sobie kupić auto za 80K PLN. Ale w międzyczasie wpierdala mi się państwo i daje jakieś chujowe obligacje. No co dalej? Co będę mógł zrobić z tymi papierami?

To na tyle, ale już mnie powoli trafia, jak czytam o pomysłach tego typa...
 
D

Deleted member 4683

Guest
Pożyczka na 100 lat z zerowym procentowaniem ? Już pędzę kupić obligacje. Przecież to jest kurwa tak idiotyczne, że aż śmieszne. Za sto lat dowolny przedmiot z dzisiejszych czasów zyska na wartości. Kapsel od piwa, obraz, moneta, nawet psie gówno - cokolwiek. W zasadzie jedyna możliwość aby w perspektywie 100 lat naprawdę NIC nie zyskać to właśnie obligacje tego debila.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 246
21 147
Tadeusz Kościński, bankster z Londynu na stołku ministra szaleje nadal, chce opodatkować akcyzą fajerwerki.
Jak twierdzi - "ludzie tego chcą".
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 761
13 173
Dzięki wspaniałej okoliczności, że mam cyfrową subskrypcję Wyborczej za którą płacę, przeczytałem o co poszło w tej sprawie za którą beknął Śpiewak


To tyle, jeśli chodzi o pisowską narrację o kaście.
 

ernestbugaj

kresiarz umysłów
825
2 522
Członek rady nadzorczej ZUS: zamiast rozdawać 500 plus, rząd powinien obniżyć podatki

Niczego nie mieliśmy 30 lat temu, gdy wywalczyliśmy sobie demokrację i nadal nic nie mamy?
Na początku lat 90-tych nie mieliśmy kapitału, ale mieliśmy coś innego. Mieliśmy własną innowacyjność zorientowaną na kombinowanie. To brzydkie określenie, ale przecież pochodzi ono od kombinatyki, a to już brzmi lepiej. Niestety wtedy za dużo energii marnowaliśmy na robienie rzeczy niepotrzebnych – czyli obchodzenie nadmiernych regulacji. Ale wówczas nie było innego wyjścia. Jeśli na początku kapitalizmu państwo postanowiło zabierać ludziom przedsiębiorczym 40 proc. tego co wypracowali, to albo pozostawało im wszelkimi sposobami unikać płacenia tego haraczu, albo nie robić nic. Na szczęście Polacy wybrali to pierwsze dzięki czemu dziś mamy klasę średnią.

Czy przez te trzydzieści lat coś się w tej materii zmieniło?
Nie sądzę, rząd nadal nie pozwala Polakom swobodnie funkcjonować. Wprawdzie uchwala Konstytucję dla biznesu, która z założenia ma pozwolić temu biznesowi swobodnie funkcjonować, jednak nie wprowadza jej w życie.

Czyli wszystkiemu nadal winne jest zbyt wysokie opodatkowanie naszej pracy?
Dokładnie tak. Nie powinniśmy tak wysoko opodatkowywać pracy, wtedy więcej osób chciałoby pracować i może ograniczanie wysokości wieku emerytalnego nie byłoby potrzebne. A jeśli już to zrobiliśmy, to powinniśmy czym prędzej ją odciążyć. Gdyby podatki były niższe PiS nigdy by nie doszedł do władzy.


Co ja czytam?! Komuś się wymsknęło coś co nie powinno, czy jak?
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 689
7 523
Ministerstwo Finansów omal nie uziemiło LOT-u. Kolejne koła ratunkowe też mogły zatopić przewoźnika

Pod koniec 2018 roku Ministerstwo Finansów wprowadziło w życie nowe, restrykcyjne przepisy dla spółek. Ich celem było uszczelnienie podatków i zablokowanie ucieczki przed polskim fiskusem. "Puls Biznesu" twierdzi, że w efekcie LOT o mało nie stracił płynności, a kiedy urzędnicy zaczęli "naprawiać" przepisy okazało się, że te są jeszcze gorsze.

Ministerstwo Finansów pod koniec 2018 roku wprowadziło kolejne przepisy, które miały uszczelnić podatki. Tym razem regulacje dotyczyły dużych korporacji - znowelizowano ustawę o CIT.


Resort zaczął wymagać, by niektóre transakcje z podmiotami zagranicznymi były obciążone obowiązkiem pobrania tzw. "podatku u źródła". Celem takiego rozwiązania było uniemożliwienie unikania opodatkowania. Zablokowano mechanizm, który umożliwiłby międzynarodowym korporacjom ukrywanie przed polskim fiskusem zysku w oparciu o wewnętrzne rozliczenia między zależnymi podmiotami albo wyłudzanie VAT.

LOT ofiarą przepisów. Fiskus niemal go uziemił
W praktyce przepisy okazały się uderzać w narodowego przewoźnika. Jak twierdzi "Puls Biznesu" LOT od każdej leasingowej raty zapłaconej za wynajmowane samoloty musiałby bowiem odprowadzić podatek. Dlaczego? Bo stroną umowy był wspomniany w przepisach podmiot zagraniczny - Boeing.

Ministerstwo zorientowało się, że lotniczy gigant miałby problemy, rzucił więc LOT-owi koło ratunkowe w postaci zmiany przepisów. Z ustawy na drodze nowelizacji wyjęto opłaty za "środki transportu" - po to, by przewoźnik mógł bez problemu regulować faktury leasingodawcy, od którego wynajmuje niezbędne do prowadzenia działalności samoloty.

Fiskus zmienia przepisy, LOT nie korzysta
Polskie linie z tego rozwiązania jednak nie skorzystały. Z informacji "Pulsu Biznesu" wynika, że przewoźnik odprowadził podatek od rat leasingowych za okres kilku miesięcy - tak jakby nowelizacja ustawy, która znosiła wobec niego ten obowiązek, nie weszła w życie.


Skąd ta ostrożność? W styczniu 2019 roku w życie weszły inne przepisy. Na ich mocy polskie firmy zostały zobowiązane do sprawdzania, czy zagraniczny kontrahent nie jest czasem słupem. Ministerstwo zapewniało, że taką formą weryfikacji może być np. potwierdzenie ze strony partnera zza granicy. Miałby poświadczyć, że nie jest elementem "omijania" polskiego systemu podatkowego. Celem i tym razem było uszczelnienie podatków, uniemożliwienie wyprowadzenie pieniędzy do firm-krzaków.

LOT miał jednak, zdaniem "Pulsu Biznesu" uznać, że najlepszą formą potwierdzenia, że zagraniczny kontrahent nie jest żadnym słupem, będzie zapłacenie podatku od rat leasingowych. Dawało to, zdaniem dziennika, gwarancję, że fiskus nie zarzuci spółce, że kontrahenta jednak nie sprawdziła. A za to grożą sankcje.

Kolejne koło ratunkowe dla LOT-u znów mogło zatopić przewoźnika?
Po kilku miesiącach LOT podatek jednak przestał płacić. Otrzymał bowiem pozytywną interpretację od Krajowej Administracji Skarbowej. Dziennikarze "Pulsu Biznesu" twierdzą, że korzystne przepisy mogły jednak LOT ostatecznie zatopić.

Okazało się bowiem, że inne podmioty występujące do fiskusa z pytaniem o to, jak interpretować te same przepisy, uzyskiwały stanowiska odmienne od tego, jakie przekazano państwowej spółce. A to mogłoby ostatecznie zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną. Państwowy podmiot płaciłby bowiem mniejsze podatki niż zagraniczny.

Źródło "Pulsu Biznesu" twierdzi, że ostatecznie przepisy udało się doprowadzić do sytuacji, w której LOT-owi nie grożą już dodatkowe obciążeni finansowe, które mogłyby mieć istotny wpływ na jego płynność. Cała sprawa jest jednak dowodem na to, że z interpretacją ustaw problemy mają nawet największe spółki, a fiskusa boją się i państwowi giganci.
 

pawlis

Samotny wilk
2 295
8 320

ernestbugaj

kresiarz umysłów
825
2 522
PiS: Projekt "Emerytura bez podatku" niesprawiedliwy społecznie

Urszula Rusecka z PiS-u przypomniała, że składka na ubezpieczenie społeczne, w tym składki emerytalne, są odliczane od wynagrodzenia przed potrąceniem składki zdrowotnej i zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych.

Co to oznacza? Że wynagrodzenie przeznaczone na składki na ubezpieczenie społeczne jest nieopodatkowane. Po wielu latach składki te wracają do ubezpieczonego w postaci emerytury. Ponieważ dochód ten nie został opodatkowany przy odprowadzaniu składek, podatek jest pobierany przy wypłacie emerytury - powiedziała.


Uwaga, ważna informacja. Składki emerytalne to jednak nie podatki ani daniny jak sądziliśmy. Ani nawet oszczędności na starość. Składka emerytalna jest dochodem proszę państwa. I od tego dochodu trzeba zapłacić PIT.
 

sabat

Well-Known Member
692
1 585
Płacić za abonament??? za te dziennikarzyny jakieś holecki klarendychy świątki co przeszkadząją gościom bo wymachują tylko im przed nosem łapskami jakieś miny dziwaczne robią nie mówią a stękają to jakieś ofiary językowe??? dziennikarzyny z przypadku kto im dał dyplomy??? i za to ich stękanie ściągają od nas kasę a teraz czytam że komorniki ściagaja ludziom za abonament bo ludzie nie chcieli za to płacić tu jest artykuł
i oni o wolnym rynku mówią.Jaki wolny??? wolny to jest jak sam wybieram programy ktore mi się podobają i za takie chcę płacić!
 

Fraans

Well-Known Member
164
271
Ojej :). To kiedy narracja o zdradliwych sojusznikach ;)?
To by było równoznaczne z przyznaniem się do błędu.
 

sabat

Well-Known Member
692
1 585
Podpisał


To było do przewidzenia.
 

erte

Well-Known Member
178
413
1581193035989.png


Były europoseł Prawa i Sprawiedliwości, profesor Mirosław Piotrowski potwierdził w sobotę swój start w wyborach prezydenckich.

Skąd ta nagła decyzja? Piotrowski przyznaje, że wpływ na ten ruch miały przeprowadzone konsultacje społeczne. Kandydat chce reprezentować środowiska osób, którym nie podobają wszystkie działania urzędującego prezydenta. W głównej mierze chodzi tu o środowiska katolickie i patriotyczne.

Tak, zamierzam wystartować w tegorocznych wyborach na urząd prezydenta Polski. Właśnie rozpoczęliśmy zbiórkę podpisów - powiedział w sobotę w rozmowie z portalem onet.pl, prof. Mirosław Piotrowski.

Szef partii Ruch Prawdziwa Europa-Europa Christi, zapowiada, że wkrótce przedstawi swój sztab wyborczy. Jego program wyborczy poznamy jednak już w nadchodzącym tygodniu.

Czy nowy kandydat na prezydenta uzbiera wystarczającą liczbę podpisów by stanąć w szranki o fotel w pałacu prezydenckim? Jak mówi, ma poparcie ze strony swojego ugrupowania. Profesor Mirosław Piotrowski liczy też na wsparcie ojca Tadeusza Rydzyka. Taka deklaracja przyjaźni miałaby dla kandydata duże znaczenie. - Ufam, że osoby, które znam od ponad 20 lat i nazywają mnie przyjacielem, nadal takimi pozostaną - mówi.
No to katolicki elektorat będzie miał dylemat.
 
Do góry Bottom