Polska - hoplofobia, broń palna

WoKu

Anarchoautystyk
223
487
1. Osobiście prowadząc bezkonfliktowe życie i poruszając się za dnia poza domem nie mam potrzeby nosić broni i mieć jej przy sobie. W pewne miejsca i tak nie mam możliwości jej brać - jest to basen, siłownia. Jak jest ładna pogoda na rowerze spędzam po 6-7 godzin. Jak latem mieć klamkę i jechać na rowerze górskim? Technicznie beznadziejnie.
Tutaj pełna zgoda. Sam nie wyobrażam sobie noszenia broni wszędzie bez wyjątków (a w nocy pod poduszką).

3. Skupiska ludzi w sklepach, centrach handlowych, imprezach - użycie broni to sprawa beznadziejna - po prostu trzeba spieprzać ile wlezie i unikać pewnych potencjalnych zagrożeń. Beznadziejna - bo nie ma jak tego zrobić aby nic się nikomu nie stało niejako przy okazji kto jest w pobliżu.
Jedną z podstawowych zasad ewentualnego użycia broni palnej w obronie jest zdawanie sobie sprawy z otoczenia a przede wszystkim tego co jest koło celu i za celem. W miejscach gdzie jest dużo ludzi z tego powodu użycie broni jest bardzo utrudnione, ale technicznie da się to zrobić, patrz - ostatnia sytuacja w kościele w Teksasie.

4. Jak miałbym wybrać się do lasu na grzyby, w bieszczady na treking itp to oczywiście zabrałbym broń ze sobą. Zwierzęta zawsze jakieś można spotkać z którymi nie da się grzecznie pogadać. Ma to wówczas sens. Jak już użyć to tylko tam gdzie nie ma świadków, na pustkowiu - potem zabieramy łuski i cicho sza. Nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał. Morda w kubeł na wieki bo inaczej zawsze jest sprawa - a sprawa to kilka miesięcy wyjęte z życiorysu, koszty psychiczne, finansowe, życie zawodowe i rodzinne dostaje po dupie jak się patrzy, utrata pozwolenia i zabranie broni prawie zawsze ot tak dla porządku na początku sprawy - i co z tego, że wszystko się skończy uniewinnieniem i oddaleniem zarzutów jeśli jest już po nas - był chłop i nie ma chłopa.
Niestety orzecznictwo sądów jak i działania prokuratorów w Polsce są jakie są, więc jeśli mamy pewność że nie ma świadków to faktycznie to może być najlepsze wyjście w takiej sytuacji.

Swoim postem chciałem przede wszystkim zwrócić uwagę na podejście niektórych strzelców do tematu, bo o ile rozumiem pragmatyzm (któremu i tak czasami niestety blisko do mentalności niewolnika) to komentarze sugerujące aby "powstrzymywać się od takich tematów" uważam za odrobinę uwłaczające godności.

Osobiście jestem jakieś 2 tygodnie od pozwolenia i po jakimś czasie (oswojenie się, treningi) zamierzam zacząć nosić broń wszędzie gdzie to możliwe, ale też nie na tyle, żeby było to dla mnie uciążliwe tak jak pisałeś w pierwszym punkcie.
Jak wyjdzie mi to w praktyce to życie zweryfikuje.
 

pawlis

Samotny wilk
2 404
9 155
4. Jak miałbym wybrać się do lasu na grzyby, w bieszczady na treking itp to oczywiście zabrałbym broń ze sobą. Zwierzęta zawsze jakieś można spotkać z którymi nie da się grzecznie pogadać. Ma to wówczas sens. Jak już użyć to tylko tam gdzie nie ma świadków, na pustkowiu - potem zabieramy łuski i cicho sza. Nikt nic nie widział i nikt nic nie słyszał. Morda w kubeł na wieki bo inaczej zawsze jest sprawa - a sprawa to kilka miesięcy wyjęte z życiorysu, koszty psychiczne, finansowe, życie zawodowe i rodzinne dostaje po dupie jak się patrzy, utrata pozwolenia i zabranie broni prawie zawsze ot tak dla porządku na początku sprawy - i co z tego, że wszystko się skończy uniewinnieniem i oddaleniem zarzutów jeśli jest już po nas - był chłop i nie ma chłopa.
Szczerze? W Polsce było sporo przypadków kłusownictwa na wilkach (gatunku chronionym) zabitych bronią palną. I sprawców nie znaleziono (biorę na poprawkę, że mogła to być sprawka lokalnego kacyka, któremu włos z głowy nie spadnie). Albo jak rok czy dwa temu były przypadki zabicia fok i też sprawców nie znaleziono (choć każdy rozsądny domyślał, że to sprawka jakichś rybaków, którzy prowadzili nagonkę na foki).

Ogólnie u nas ochrona gatunków chronionych to żart, bo nie słyszałem przypadku, by jakiś rolnik oberwał poważnymi konsekwencjami za zaciukanie jastrzębia wszamającego jego gołębie i w praktyce wygląda tak, że najpierw sąd sprawdza, czy zabicie zwierzęcia stanowiło szkodę dla ekosystemu i najczęściej orzeka, że nie i niska szkodliwość społeczna czynu. Może większe konsekwencje są w przypadku zwierząt łownych, bo oficjalnie należą do skarbu państwa, ale podejrzewam że kary w praktyce są śmiesznie niskie.

Co innego z ludźmi i tym całym przekroczeniem obrony koniecznej. Tu faktycznie jest czego się obawiać i były przypadki jak gościowi z pozwoleniem na broń stawiano zarzuty (tak jak ostatnio tego gościa ze strzelnicy).
 

bombardier

Well-Known Member
1 395
6 210
W pewne miejsca i tak nie mam możliwości jej brać - jest to basen, siłownia.
Można zostawić w samochodzie, a nawet w szafce (nie żebym to ostatnie polecał), w kasetce S1.

Jak jest ładna pogoda na rowerze spędzam po 6-7 godzin. Jak latem mieć klamkę i jechać na rowerze górskim? Technicznie beznadziejnie.
Można trzymać w plecaku, są dedykowane do skrytego przenoszenia broni, można przerobić, lub zamówić według własnego projektu, jest w końcu w Polsce kilka osób zajmujących się krawiectwem taktycznym. Wygodniejszą opcją może być ściągana sakwa pod ramę.

3. Skupiska ludzi w sklepach, centrach handlowych, imprezach - użycie broni to sprawa beznadziejna - po prostu trzeba spieprzać ile wlezie i unikać pewnych potencjalnych zagrożeń. Beznadziejna - bo nie ma jak tego zrobić aby nic się nikomu nie stało niejako przy okazji kto jest w pobliżu.
Pierdolenie. Statystyki są dla tego twierdzenia bezlitosne, polecam poczytać kawadora, trenować sytuacje wymagające przemieszczenia się, by nie razić kartonów odgrywających rolę postronnych/zakładnika, ustawionych w nieznanej konfiguracji przez pomocnika (przede wszystkim dla rekreacji) i ładować amunicję JHP, również dla broni trzymanej tylko w domu.
 

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
Można zostawić w samochodzie, a nawet w szafce (nie żebym to ostatnie polecał), w kasetce S1.


Można trzymać w plecaku, są dedykowane do skrytego przenoszenia broni, można przerobić, lub zamówić według własnego projektu, jest w końcu w Polsce kilka osób zajmujących się krawiectwem taktycznym. Wygodniejszą opcją może być ściągana sakwa pod ramę.


Pierdolenie. Statystyki są dla tego twierdzenia bezlitosne, polecam poczytać kawadora, trenować sytuacje wymagające przemieszczenia się, by nie razić kartonów odgrywających rolę postronnych/zakładnika, ustawionych w nieznanej konfiguracji przez pomocnika (przede wszystkim dla rekreacji) i ładować amunicję JHP, również dla broni trzymanej tylko w domu.
Chłopie, pierdzielisz jak potłuczony. Widać, że nie masz broni. Jak będziesz miał to będziesz jeździł na basen i zostawiał w aucie. Tylko po co? Podobnie z rowerem będziesz trzymał klamota w plecaku. Wszystko można. Ale piszemy o sytuacji w Polsce gdzie w przypadku jakiegokolwiek użycia jest przesrane. W przypadku kradzieży auta z bronią również pod górkę.
W dupie mam chęć powstrzymywania w Polsce bandytów, którzy w miejscach publicznych chcą mordować ludzi. Bo grozi mi to piekłem. I będę miał przesrane do końca życia. Żyje w Polsce. Dociera?

Tutaj pełna zgoda. Sam nie wyobrażam sobie noszenia broni wszędzie bez wyjątków (a w nocy pod poduszką).


Jedną z podstawowych zasad ewentualnego użycia broni palnej w obronie jest zdawanie sobie sprawy z otoczenia a przede wszystkim tego co jest koło celu i za celem. W miejscach gdzie jest dużo ludzi z tego powodu użycie broni jest bardzo utrudnione, ale technicznie da się to zrobić, patrz - ostatnia sytuacja w kościele w Teksasie.


Niestety orzecznictwo sądów jak i działania prokuratorów w Polsce są jakie są, więc jeśli mamy pewność że nie ma świadków to faktycznie to może być najlepsze wyjście w takiej sytuacji.

Swoim postem chciałem przede wszystkim zwrócić uwagę na podejście niektórych strzelców do tematu, bo o ile rozumiem pragmatyzm (któremu i tak czasami niestety blisko do mentalności niewolnika) to komentarze sugerujące aby "powstrzymywać się od takich tematów" uważam za odrobinę uwłaczające godności.

Osobiście jestem jakieś 2 tygodnie od pozwolenia i po jakimś czasie (oswojenie się, treningi) zamierzam zacząć nosić broń wszędzie gdzie to możliwe, ale też nie na tyle, żeby było to dla mnie uciążliwe tak jak pisałeś w pierwszym punkcie.
Jak wyjdzie mi to w praktyce to życie zweryfikuje.
Jak będziesz miał broń to jej noszenie szybko Ci się znudzi. Bo więcej jest z tym kłopotów aniżeli jakiejkolwiek satysfakcji. Po pewnym czasie będzie ona jak każdy inny przedmiot w domu - wiertarka czy suszarka do włosów.
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
979
2 297
To, że Tobie to przeszkadza i uważasz, że jest bez sensu nie oznacza, że każdy tak ma. Znam osoby noszące Glocka 17 bez narzekania, ba, znałem ludzi z Remingtonem new model army. I szybko im się to nie znudziło. A oczywiście na rynku jest masa wygodniejszych do noszenia broni.

Co do forum, bywa rakowo, ale należy pamiętać, że są tam osoby, które piszą różne rzeczy, a zaraz doradzają co kupić do noszenia. Dla niektórych to temat tabu i trzeba czasami czytać pomiędzy wierszami. Nie oznacza to bynajmniej, że popieram taką postawę.

Jeżeli chodzi o kwestie active shootera w miejscach publicznych, nawet w Polsce nie powinno być problemów z zastrzeleniem kogoś kto właśnie strzela do ludzi. Przywoływane sytuacje, chociaż bywają bulwersujące, niewiele mają z tym wspólnego. Bezpieczeństwo osób trzecich, znacznie bardziej niż przez zbłąkane kule osoby broniącej się, jest zagrożone przez celowy ogień ze strony napastnika. A i tak, jak bombardier powiedział, takie sytuacje się w zasadzie nie zdarzają, ja przynajmniej o niczym podobnym nie słyszałem.
 
Ostatnia edycja:

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
Zbyszek_Z Kup broń a potem wróć do tematu.

Taka ciekawa rzecz dla wyobraźni. W Polsce przed jakimiś konferencjami międzynarodowymi, wizytami jakiś tam "ważnych osób" itp MSWiA wydaje czasowy zakaz przemieszczania się z bronią. W danym mieście czy na obszarze danego województwa.
No i załóżmy, że podczas takiego eventu jakiś tam legalny posiadacz broni w Polsce zapobiega grubszej strzelaninie, zamachowi finalnie używając broni przeciwko dajmy na to zamachowcowi/terroryście. No i co? I tak złamał prawo - bo był zakaz przemieszczania się z bronią. I ch.. Broni już nigdy więcej nie będzie miał bo mu już ją na zawsze zabiorą.
 
Ostatnia edycja:

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
Ja cię tylko poproszę abyś podał tylko jeden przypadek w Polsce od 89 roku kiedy to prywatny posiadacz broni położył trupem - czyli zastrzelił na miejscu bandziora, zapobiegł tym samym śmierci innych niewinnych osób i - TERAZ NAJWAŻNIEJSZE - wiadome organa nie zrobiły mu nic. Czyli po przesłuchaniu i złożeniu wyjaśnień udał się spokojnie do domu wraz ze swoją bronią.
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
979
2 297
Pewnie jest ich tyle, ile odebranych pozwoleń za użycie broni w obronie przeciw mordercy na terenie objętym czasowym zakazem noszenia broni (czyt. 0) ale nie przeszkadza ci to w straszeniu ludzi.
Choćby z tego względu, że masowe mordy jako tako są rzadkie, a do tego w Polsce jest mała szansa, że w okolicy byłaby jakakolwiek uzbrojona osoba cywilna. Dodając kolejne wymagania tylko zmniejszamy szanse na jego wystąpienie.

Sprawa wyjaśniająca zawsze będzie się toczyć, zwykle idzie się na ten czas do aresztu, ale nie zawsze, jak w niedawnym przypadku strzelania do włamywaczy podających się za zidiociałych studentów podróżujących dachami w nocy. Z obowiązku rzetelności, zaznaczę, że strzelec był wojskowym prokuratorem, co mogło mieć niemały wpływ na potraktowanie go.

Oczywiście ładnie zmieniasz temat, po tym jak się zaorałeś.

Żeby nie było, nie uważam wcale, że czymś prawdopodobnym byłoby odpieranie ataku active shootera, twierdziłem tylko, że nie jest to aż takie straszne, jak to przedstawiałeś.

O ja pierdole. Bądź chłopie prekursorem. Pokaż, że nie powinno być z tym żadnego problemu.
W jaki sposób? Zgłaszasz się na ochotnika jako napastnik?

I przez brak problemów mam na myśli wyrok uniewinniający, nie zaś przybicie piątki za dobrą robotę przez przybywającego na miejsce policjanta i odesłanie do domu bez potrzeby toczenia jakichkolwiek spraw w sądzie. Wypełnia to co do joty znamiona obrony koniecznej, trudniej o lepszy przykład.
 
Ostatnia edycja:

bombardier

Well-Known Member
1 395
6 210
Chłopie, pierdzielisz jak potłuczony.
W którym miejscu? Wskaź konkretnie.

Widać, że nie masz broni.
Pudło. Mam trochę, ze strzeleckiej kilka czarnoprochowych.

Jak będziesz miał to będziesz jeździł na basen i zostawiał w aucie. Tylko po co? Podobnie z rowerem będziesz trzymał klamota w plecaku.
Na podstawie czego to prognozujesz? Szklanej kuli?
Palnej do obrony nie noszę, nie nosiłem i nie zamierzam nosić, bo nie czuję się zagrożony. Noszę nóż, ale jego funkcja defensywna jest dla mnie drugorzędna.

Ale piszemy o sytuacji w Polsce gdzie w przypadku jakiegokolwiek użycia jest przesrane.
W dupie mam chęć powstrzymywania w Polsce bandytów, którzy w miejscach publicznych chcą mordować ludzi. Bo grozi mi to piekłem. I będę miał przesrane do końca życia. Żyje w Polsce. Dociera?
Bzdury. Wskaż jakikolwiek znany polski przypadek, zabicia, lub nawet zranienia, przez osobę trzecią, osoby atakującej kogoś przy pomocy noża lub broni palnej, który zakończył się czymś więcej niż odstąpieniem od wymierzenia kary. Ja jestem w stanie wymienić takich kilka, które zostały uznane za obronę konieczną.

Mamy sporo przypadków, gdy sąd orzekał przekroczenie granic obrony koniecznej, ale zdecydowana większość była wynikiem eskalacji konfliktu, który szło uniknąć, ataku bez narzędzi, lub obrony majątku. Wiele z nich jest dla mnie oczywiście skandaliczne, bo jestem zwolennikiem stand your ground i prawa umożliwiającego obronę majątku poprzez wysłanie napastnika do kostnicy. Nie zmienia to faktu, że twoje pisanie o nieuniknionych, poważnych konsekwencjach obrony własnej nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie wiem z czego wynika twoja postawa, czy z braku wiedzy, czy skrajnego egoizmu, czy też skrajnego tchórzostwa, niezależnie od przyczyny robisz wstyd sobie, a co gorsza środowisku pisząc takie posty.
 

bombardier

Well-Known Member
1 395
6 210
Ja cię tylko poproszę abyś podał tylko jeden przypadek w Polsce od 89 roku kiedy to prywatny posiadacz broni położył trupem - czyli zastrzelił na miejscu bandziora, zapobiegł tym samym śmierci innych niewinnych osób i - TERAZ NAJWAŻNIEJSZE - wiadome organa nie zrobiły mu nic. Czyli po przesłuchaniu i złożeniu wyjaśnień udał się spokojnie do domu wraz ze swoją bronią.
A, czyli to "piekło" o którym pisałeś to już nie długoletnia paka, tylko brak natychmiastowego umorzenia przez prokuraturę i odebranie broni, jak na przykład w sprawie Andrzeja Chylińskiego. Faktycznie piekło. Najniższy krąg.
 

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
bombardier Nie ma dla mnie żadnego środowiska innego niż ja. Ja się liczę a nie jakieś środowisko co by to nie miało znaczyć.
Zdanie mam takie jak napisałem odnośnie użycia broni w obronie własnej czy osób trzecich. Jak już to robić to do końca bez łusek świadków i nigdy nikomu tego nie mówić.

Andrzej Chyliński ma się do użycia broni jak piernik do wiatraka bo przecież on żadnej broni nie użył, on cudem nie został zabity przez faceta, który dopiero co mu zabił żonę i gołymi rękami go tylko i wyłącznie obezwładnił i zawiadomił policję - I CO Z TEGO JAK ZABRALI MU CAŁĄ BROŃ, KTÓRA BYŁA KILKADZIESIĄT KILOMETRÓW DALEJ. To mało? Facet ma wieczorne najście policji, zabranie broni w celu sprawdzenia - CZEGO? - nie może dalej zarabiać ( bo to jego robota jest ) i musi się prosić aby mu ją oddali łaskawie.
A co by było gdyby zabił mordercę swojej żony na miejscu co jest dla każdego zrozumiałe bo przecież tamten dopiero co zabił mu żonę i zamierzał ponad wszelką wątpliwość zabić i jego tylko broń mu się zacięła. Byłoby znacznie gorzej.

Zawsze ale to zawsze w przypadku użycia broni w obronie własnej są zarzuty prokuratorskie i ch.j mnie obchodzi, ze większość przypadków kończy się umorzeniem, oddaleniem zarzutów przez sąd itd bo:
- można sobie trochę posiedzieć
- dużo trzeba wydać na adwokata
- praca, rodzina, sprawy osobiste idą się pierdolić plus zdrowie psychiczne
- zawsze to trwa kilka ładnych miesięcy do roku
- broń można sobie potem już tylko oglądać na zdjęciach i siać farmazony np na tym forum o tym jak to w sumie nie ma problemu z jej użyciem w POLSCE
 

Zbyszek_Z

Well-Known Member
979
2 297
Zawsze ale to zawsze w przypadku użycia broni w obronie własnej są zarzuty prokuratorskie i ch.j mnie obchodzi, ze większość przypadków kończy się umorzeniem, oddaleniem zarzutów przez sąd itd bo:
1. Nie zawsze, choćby przywoływany już przykład wojskowego prokuratora.
2. Może jestem dziwny, ale uważam, że jak złe nie byłoby pół roku, czy więcej, w areszcie, to niczym jest do 10+ lat więzienia jakimi straszą wszelacy zwolennicy dawania się zabić w razie ataku.
3. Czemu wyrok uniewinniający, umorzenie itd. ma oznaczać odebranie pozwolenia? Masz czyste konto. Być może policja wysłałaby na ponowne badania w miejscu, gdzie cię uwalą, jak to bywa z ludźmi, którzy wnoszą o pozwolenie, a mieli za sobą wyrok, ale nie wiem, czy coś takiego się praktykuje, nie słyszałem o tym.
4. Ginąc w wyniku ataku, bądź będąc pernametnie spraraliżowanym również możesz zapomnieć o broni, ale to chyba wtedy jeden z mniejszych problemów.

Zgadzam się natomiast co do jednego, przypadek Chylińskiego nijak się ma do zastrzelenia, czy nawet strzelania do napastnika (chyba, że on go postrzelił, ale dla PRu nie wspominają o tym walcząc o zwrot broni).
 

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
1. Nie zawsze, choćby przywoływany już przykład wojskowego prokuratora.
2. Może jestem dziwny, ale uważam, że jak złe nie byłoby pół roku, czy więcej, w areszcie, to niczym jest do 10+ lat więzienia jakimi straszą wszelacy zwolennicy dawania się zabić w razie ataku.
3. Czemu wyrok uniewinniający, umorzenie itd. ma oznaczać odebranie pozwolenia? Masz czyste konto. Być może policja wysłałaby na ponowne badania w miejscu, gdzie cię uwalą, jak to bywa z ludźmi, którzy wnoszą o pozwolenie, a mieli za sobą wyrok, ale nie wiem, czy coś takiego się praktykuje, nie słyszałem o tym.
4. Ginąc w wyniku ataku, bądź będąc pernametnie spraraliżowanym również możesz zapomnieć o broni, ale to chyba wtedy jeden z mniejszych problemów.

Zgadzam się natomiast co do jednego, przypadek Chylińskiego nijak się ma do zastrzelenia, czy nawet strzelania do napastnika (chyba, że on go postrzelił, ale dla PRu nie wspominają o tym walcząc o zwrot broni).
1. A Dziewulski miałby zarzuty albo Dukaczewski? Są tacy co nie będą mieli a większość będzie.
2. Sobie tam uważaj co tam chcesz. Dla mnie jeden dzień w pierdlu to o jeden za dużo.
3. A czemu mamy zus przecież to niesprawiedliwe, tak wykręcą, ze będzie nie.
4. Nie chce mi się myśleć nad odpowiedzią.
 
OP
D

Deleted member 427

Guest
kalvatn napisał:
Skupiska ludzi w sklepach, centrach handlowych, imprezach - użycie broni to sprawa beznadziejna
W 2012 roku w Oregonie do centrum handlowego w szczytowej fazie przedświątecznych zakupów wpadł psychol w masce hokejowej z AR-15. Ludzi od groma. Zdołał zabić tylko dwie osoby i jedną zranić. Czemu?

Z napastnikiem skonfrontował się 21-letni Nick Meli. Gość schował się za filarem, wyciągnął pistolet i wycelował w zamaskowanego świra, ale na skutek zbyt dużego tłoku nie zdecydował się nacisnąć spustu. Wariat zauważył Nicka, lecz z powodu awarii mechanizmu ryglującego wstrzymał ogień i wycofał się na klatkę schodową. Ponieważ ponowne spotkanie oko w oko z uzbrojonym cywilem było dla niego nieopłacalne, to uporawszy się z defektem w karabinku, popełnił samobójstwo strzałem w głowę.

Ten przykład fajnie pokazuje, że cywile nie napierdalają na oślep (jak robi to często policja), ale trzy razy pomyślą, zanim użyją broni.

Tradycyjnie polecam: https://www.hoplofobia.info/masowe-mordy-powstrzymane-przez-uzbrojonych-cywilow
 

kalvatn

Well-Known Member
1 132
2 013
Cywil w Izraelu - temat Polska -hoplofobia broń palna. A chuj Izrael to przecież Polska.

Tu nic się takiego właściwie nie stało ale malutki wyrok jest w zawieszeniu. Nikogo nie postrzelił. Wystarczyło, że tylko strzelił na postrach. Tylko trzy lata trwała aby zapadł wyrok. Broni już chłop miał nie będzie.

 
Do góry Bottom