Poezja

ukos

Well-Known Member
505
751

View: https://www.youtube.com/watch?v=tCmLMzoF1Og


Na stół sielski, gwar diabelski.
Spektakl daje cyrk na Wiejskiej.
Menażeria, kołtuneria stroszy się w nawale ław,
politycy na prawicy to Europejczycy dzicy,
za to z lewa hiena ziewa, a skunks puszy się jak paw.

Kozioł na intelekt wabi, kręci jak rasowy rabin,
nikt w honorach profesora nie wyprzedzi choć by scezł
Hipokryta to elyta, lis bandyta zębem zgrzyta,
chuda szkapa wściekle lata,bo ją w zadek uciął pies.

Obradować, pajacować można wiecznie,
ale drażnić lud poważny niebezpiecznie.
Cyrk robicie w parlamencie tyle lat,
i kłócicie się zawzięcie w masie zdrad.
Może w kraju będzie lepiej,
gdy się skóry wam przetrzepie,
konstytucja konstytucją, batem bat!
 

ukos

Well-Known Member
505
751
Gdy wieczorne zgasną zorze,
zanim głowę do snu złożę,
modlitwę moją zanoszę,
Bogu Ojcu i Synowi.
Dopierdolcie sąsiadowi!
Dla siebie o nic nie wnoszę,
tylko mu dosrajcie, proszę!

Oto wznoszę swoje modły
do Boga, Maryi i Syna!
Zniszczcie tego skurwysyna!
Mojego rodaka, sąsiada,
tego wroga, tego gada!



View: https://www.youtube.com/watch?v=CzpgK-XMCS4&feature=emb_title


“Jeśli Polska nie zginęła, my ją dobijemy. Czego obca moc nie wzięła, sami rozdrapiemy.
Nie będzie obcy pluł nam w twarz. Sami se naplujemy”
 

Alu

Jedziem do Paragwaju!
4 407
8 857
Jeszcze
Wisława Szymborska

W zaplombowanych wagonach
jadą krajem imiona,
a dokąd tak jechać będą,
a czy kiedy wysiędą,
nie pytajcie, nie powiem, nie wiem.

Imię Natan bije pięścią w ścianę,
imię Izaak śpiewa obłąkane,
imię Sara wody woła dla imienia
Aaron, które umiera z pragnienia.

Nie skacz w biegu, imię Dawida.
Tyś jest imię skazujące na klęskę,
nie dawane nikomu, bez domu,
do noszenia w tym kraju zbyt ciężkie.

Syn niech imię słowiańskie ma,
bo tu liczą włosy na głowie,
bo tu dzielą dobro od zła
wedle imion i kroju powiek.

Nie skacz w biegu. Syn będzie Lech.
Nie skacz w biegu. Jeszcze nie pora.
Nie skacz. Noc się rozlega jak śmiech
i przedrzeźnia kół stukanie na torach.

Chmura z ludźmi nad krajem szła,
z dużej chmury mały deszcze, jedna łza,
mały deszcze, jedna łza, suchy czas.
Tory wiodą czarny las.

Tak to, tak, stuka koło. Las bez polan.
Tak to, tak. Lasem jedzie transport wołań.
Tak to, tak. Obudzona w nocy słyszę
tak to, tak, łomotanie ciszy w ciszę.
 

ukos

Well-Known Member
505
751
Dziś cała Polska w domach siedzi

Dziś cała Polska w domach siedzi,
nudzą się przez to wszystkie dzieci.

Przez wirusa szkoły pozamykane,
a młodzież wszystko do domu ma zadane.

Wszyscy się o maseczki biją,
bo to ma chronić przed wirusową żmiją.

Wirus gdy człowieka widzi
chce go szybko zapaskudzić.

Tu z radą przychodzi rząd,
noś maseczki, nie bądź głąb.

Do zasad ludzie się nie stosują,
dlatego policjanci mandaty wypisują

Puenta z tego taka,
siedź w domu, nie dokarmiaj wirusowego robaka.

Źródło – Zespół Szkół nr 1 w Garwolinie
Maciej Świderski, 2b TE
 

ukos

Well-Known Member
505
751
Refleksje

Przyszedł moment na refleksje
Czemu zdalne w domu lekcje?

Czemu w domu siedzieć trzeba?
Czemu w domu zapas chleba?

Czemu świat piękniejszy za oknem,
Czy go kiedykolwiek jeszcze dotknę?

Milion pytań się nasuwa,
Ale czyja to „zasługa”?

Czy to ktoś niewidzialną ręką,
mówi do nas „zwolnij-nie tak prędko”?

Mówią że to wirus, że zagłada
te nakazy wciąż nakłada

A ja szukam większej głębi w tym temacie
Wszystko w domu przecież macie

Jest rodzina - jest i szczęście
A nauka? Wszędzie będzie

Trzeba teraz zostać w domu,
by nie zrobić nic nikomu

Będzie jak po burzy tęcza
Tylko teraz „jakże ona piękna”

Docenimy w końcu to, co mamy,
i nie będą to „omamy”.



Źródło – Zespół Szkół nr 1 w Garwolinie
Oliwia Winek, 1c LO(p)
 
OP
D

Deleted member 6610

Guest
Jeremi Przybora - Odrażający Drab.


Na kominku ogień płonie –

syczy sykiem smolnych szczap.

Przy kominku grzeje dłonie

odrażający drab.

Dobry Boże, trap się, trap!

Odrażający drab.


Dłoń ogrzeje, dubeltówkę

weźmie, wyjdzie i buch, buch!

Pozamienia na gotówkę

obywateli dwóch.

Weźmie, wyjdzie i buch, buch! –

obywateli dwóch.



W palenisku ich zakopie,

pójdzie w karczmie sączyć dzban.

Ułożyłeś sobie, chłopie,

nie do przyjęcia plan.

Tu dwa trupy, a tu dzban –

nie do przyjęcia plan.


Jak wysączy dzbana treści –

rżnie karczmarza dzbanem w łeb,

karczmarzowi zaś popieści –

łasą na pieszczot lep.

Jego – pustym dzbanem w łeb,

a ją – na pieszczot lep!



Ale zgubi go kominek,

bo w nim dusze ofiar dwu

przez płonącą tam sośninę

zasyczą: „Psst, to tu!”.


Sykną dusze ofiar dwu:

„Psst, to tu! Psst, to tu!”.

Syk usłyszy ten co trzeba –

co na draba oko ma –

i za aprobatą Nieba

wykopie trupy dwa.

Co na draba oko ma –

wykopie trupy dwa.



Od tej chwili już do stryczka –

bliziuteńko jak przez sień!

Drabie, nie tkwij w złych nawyczkach

i – póki czas – się zmień!

Dynda, dynda stryczka cień –

więc póki czas się zmień!



View: https://www.youtube.com/watch?v=FBhJWDK88Ec
 

kran

Active Member
214
202
Na zdrowie

Na zdrowie - przepis dobry mam,
pięć razy dziennie po sto "gram",
a dla kształconych pań i panów -
pięć razy dziennie po sto gramów.
 
OP
D

Deleted member 6610

Guest
Ciężko, kto nie miłuje, ciężko, kto miłuje,
Najciężej, kto miłując łaski nie zyskuje.
Zacność w miłości za nic, fraszka obyczaje,
Na tego tam naraczej patrzają, kto daje.
Bodaj zdechł, kto się naprzód złota rozmiłował,
Ten wszytek świat swoim złym przykładem popsował.
Stąd walki, stąd morderstwa; a co jeszcze więcej,
Nas, chude, co miłujem, to gubi napręcej.

Jan Kochanowski.
 

cyklista

Well-Known Member
518
388
Wisława Szymborska :


Od wina - wszędzie łysina!

Od samogonu - utrata pionu!

Od whisky - iloraz niski!

Od Cherry - nogi czterry!

Od Malagi - prosto do zgagi!

Od Absyntu - zanik talyntu!

Od Żytniówki - dzieci półgłówki!

Od likieru - równyś zeru!

Od Burbona - straszna śledziona!

Od Martini - potencja mini!

Od sznapsa - wezmą cie za psa!

Od rumu - pomruki tłumu!

Od samogonu - utrata pionu!

Od koniaku - finał na haku!

Od Palinki - wstrętne uczynki!

Od Maraskino - spadaj rodzino!

Od Pejsachówki - pogrzeb bez mówki!

Od Śliwowicy - torsje w piwnicy!
 

cyklista

Well-Known Member
518
388
Rybak :


Woda się burzy, woda się wzdyma,
A nad nią rybak schylony
Spokojnie wędkę śledzi oczyma,
W które ją niesie pęd strony.
I gdy tak wzrokiem po fali wodzi,
na dwoje woda się dzieli;
Jak zorza piękna, z mokrej topieli
Piękność dziewic wychodzi.


"Po co nad rybek pastwisz się zgonem,
Pełen chytrości i zdrady
(Czule doń tkliwym zanuci tonem)
Po co ich pragniesz zagłady?
O gdybyś wiedział, jak w wód słodyczy
Rybki kosztują swobody,
Sam byś aż na dno sinej zszedł wody -
Ona ci zdrowia użyczy.


Alboż się jasne słońca oblicze
Nurtami morza nie poi?
Nie milszesz Luny wdzięki dziewicze,
Gdy je nurt srebrny podwoi?
Kiedy-ć nie wabi nieba tło szczytne
w głąb przeźroczystej kąpieli,
Niechże cię własna postać ośmieli
Spuścić się w wody błękitne."

Woda się burzy, wzdymają tonie,
Łechce go fala, co pryska;
A serce taka lubość owionie,
Jak gdy kochanka uściska.
A ona śpiewa - śpiewy czułemi
Tak go pociąga, zniewala,
Że na wpół pada... chwyta go fala -
I już nie postał na ziemi.



Johann Wolfgang Goethe

Przeł. L. Nabielak, 1827
 

Kelsi

https://www.youtube.com/watch?v=rKsZG2gSuWs
1 023
16 606
Audrey Hepburn zmarła we śnie 20 stycznia 1993.
Po jej śmierci Gregory Peck wyrecytował ulubiony wiersz aktorki,
no i jeden z moich ulubionych wierszy.

Rabindranath Tagore
Unending Love



I seem to have loved you in numberless forms, numberless times…
In life after life, in age after age, forever.
My spellbound heart has made and remade the necklace of songs,
That you take as a gift, wear round your neck in your many forms,
In life after life, in age after age, forever.

Whenever I hear old chronicles of love, its age-old pain,
Its ancient tale of being apart or together.
As I stare on and on into the past, in the end you emerge,
Clad in the light of a pole-star piercing the darkness of time:
You become an image of what is remembered forever.

You and I have floated here on the stream that brings from the fount.
At the heart of time, love of one for another.
We have played along side millions of lovers,
shared in the sameShy sweetness of meeting,
the same distressful tears of farewell-
Old love but in shapes that renew and renew forever.

Today it is heaped at your feet, it has found its end in you The love
of all man’s days both past and forever: Universal joy, universal sorrow,
universal life. The memories of all loves merging with this one love of ours
– And the songs of every poet past and forever.
 

cyklista

Well-Known Member
518
388
Oda do części męskiego ciała

O istoto męskości! Może nie największa,
może często schowana, ale najpiękniejsza!
Chociaż u niektórych skarb ten jest mizerny
każdy jeden mężczyzna zawsze jest mu wierny.
Bądź więc jak tarcza potężna:
twarda i mosiężna.
Bądź jak hełm spiżowy:
mocny i gotowy.
I niczym żołnierz
dzielnie stój na warcie
i do wyznaczonego celu
przepychaj uparcie.
I choć raczej się nie mierzy jego obwodu
kobiety z jego powodu robią wiele zachodu
I faceci ćwiczą mężnie i wytrwale
by usłyszeć od ukochanej: "świetnie, doskonale"
Dla niektórych ważne jest duże owłosienie
Inni, często dla kobiety, robią tam golenie
(Chociaż dla mnie to, mój Boże!
golenie się w tym miejscu jest ujmą na honorze)
Więc, drogie panie, nie każcie nam żałować
i każdego ranka TORSU depilować

Autor- telis
 

sergiusz

Member
45
25
„Taniec Śmierci”. Obraz z końca XVII wieku/ Kościół ojców Bernardynów w Krakowie
W górnych rogach głównej części obrazu widzimy Ukrzyżowanie i niebo, w dolnych – grzech pierworodny i piekło. Obraz wiąże się w ten sposób z Sądem Ostatecznym.


1624444444113.png
Poszczególne sceny dopełniają krótkie czterowiersze. Kluczowe dla zrozumienia obrazu są dwa wiersze, umieszczone u góry i na dole centralnego przedstawienia:

„Różnych stanów piękne grono /
gęstą śmiercią przepleciono /
żyjąc wszystko tańcujemy /
a że obok śmierć nie wiemy…”.

„Szczęśliwy kto z tego tańcu /
odpocznie w niebieskim szańcu /
Nieszczęsny kto z tego koła /
W piekło wpadłszy biada woła”.

1624444553906.png

 

cyklista

Well-Known Member
518
388
Czym jest nasz żywot?


Czymże jest nasze życie? sceną namiętności;
Muzyką w intermediach są nasze radości

W matczynym łonie skryci niczym w garderobie,
Na tę krótką komedię strój sprawiamy sobie;

Niebo - to widz rozumny i baczny nad nami,
Który notuje, kto z nas lichą grą się splami,

Grób zaś, co nas ukrywa przed ciekawskim Słońcem,
Jak spuszczona kurtyna jest spektaklu końcem.

Tak to, grając, zdążamy do ostatniej mety
I tylko umieramy na serio, niestety...


Sir Walter Raleigh (tł. S. Barańczak)
 
Do góry Bottom