Patriotyzm konsumencki

L

lebiediew

Guest
Co myślicie o propagowanym ostatnio patriotyzmie konsumenckim, a mianowicie o wybieraniu polskich lub - jeszcze lepiej - lokalnych produktów podczas zakupów? Jaki ma to wpływ na gospodarkę?

Są trzy możliwości:
1) produkt polski > produkt zagraniczny,
2) produkt polski = produkt zagraniczny,
3) produkt polski < produkt zagraniczny.

Jak zachowywać się w tych sytuacjach?
Czy wybieranie produktu polskiego w sytuacji nr 3 jest bezsensu?
Czy w sytuacji nr 1 ludzie nie wybierają często produktu zagranicznego ze względu na przekonanie, że zagraniczne lepsze?
Czy w sytuacji wolnego rynku nasze zachowanie winno być inne niż w aktualnej sytuacji? (w sensie w wolnym rynku można byłoby kupować z czystym sumienie zagraniczne, a teraz powinniśmy jednak być patriotami)
Czy ta kwestia nie ma znaczenia i jest nagłaśniana w ramach walki z dyskursem wolnorynkowym?
 

Lancaster

Kapłan Pustki
1 136
1 031
Mnie to jebie, czy coś jest polskie czy zagraniczne, w ocenie produktu liczy się dla mnie jakość, a jak mam mało kasy to także cena. I myślę, że inni ludzie, też kierują się jakością i ceną, a nie pochodzeniem produktu, jakoś nie zauważyłem, by ludzie kierowali się "patriotyzmem" w zakupach. A to tanie hasełko "dobre, bo polskie" to tylko tanie hasełko. Co do gospodarki imigranci robią świetne jedzenie, Polacy zresztą też. Nie widzę w kosmopolityzmie zagrożenia. Myślę, że w akapie będą bardziej otwarte granice i więcej zagranicznych produktów, chyba, że Polacy zaczną produkować tanio i zajebiście.
 

Nene

Koteu
1 095
1 580
Patriotyzmem konsumenckim kieruję się głównie przy kupowaniu owoców i warzyw (oczywiście tych rosnących w Polsce) ponieważ uważam, że większość z nich jest lepsza niż sprowadzane w szczególności czosnek i jabłka... w wielu innych kwestiach stawiam na jakość i cenę, gdy jest podobna wybieram produkt polski
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 149
4 616
Po pierwsze, pod pojęciem produktu lepszego, należy rozumieć produkt bardziej spełniający oczekiwanie klienta, innymi słowy, po zakupie którego klient jest bardziej zadowolony.
Jest to co innego, bo pojęcie "lepszy" zazwyczaj uwzględnia tylko cechy typowo użytkowe, a nie rzeczy typu szpan czy osobiste uprzedzenia konsumenta do jakichś marek. Kraj pochodzenia jest również cechą produktu, która może być brana pod uwagę przez klienta. Dostępność informacji o danym produkcie również.

Na rynku jaki mamy teraz, czyli takim, który łączy cechy rynku centralnie planowanego i regulowanego, gdzie wolny rynek jest przestępstwem, ja bym zalecał w kolejności (jeśli kogoś stać na takie wybrzydzanie, bo jeśli nie, to niech to oleje i kupuje kierując się tylko stosunkiem jakość/cena):
- kupowanie na czarnym/szarym rynku polskich produktów
- jw. ale niezależnie od kraju pochodzenia
Wg mnie tylko takie rozróżnienie ma sens dla idei libertariańskiej.

Jedynym liczącym się skutkiem wybierania produktów polskich z rynku regulowanego (pomijając kwestie wynikające z przepłacenia i zasilenia konta producenta, z którego to wzbogacenia się i tak nic nie będziemy mieć, bo za darmo nam swojej kasy nie odda) jest to, że podatek dochodowy zasili budżet polskiego okupanta.
Edit: Hm, a przy zagranicznych przecież dochodzi cło, więc sam już nie wiem.
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 843
6 686
Nieporozumienie polega na tym, że w wymianie międzynarodowej musi zachodzić równowaga. Tzn. aby móc kupować towary zagraniczne musimy wyeksportować odpowiednią ilość towarów krajowych.
Więc popieranie np eksportu albo utrudnianie importu nie ma sensu.
Oczywiście proces ten jest zakłócony przez zadłużanie się rządów(Polska), napływ kapitałów spekulacyjnych czy gromadzenie rezerw walutowych (Japonia, Chiny).
W rzeczywistości rynkowej nadmierne zakupy towarów zagranicznych prowadzą do spadku wartości waluty. Czyli powrót do równowagi.

Wolna wymiana towarów prowadzi do specjalizacji i większej efektywności. Róbmy to co przynosi większy zysk.
Więc patriotyzm konsumpcyjny prowadzi do autarkii i wolniejszego rozwoju.
 

Tandor92

Active Member
338
154
@Nene, jak uważasz, że są lepsze to nie mam mowy o patriotyzmie konsumenckim. Patriotyzm byłby wtedy, gdybyś uważała produkty za gorsze (uwzględniając cenę itp.) a mimo to miała powód by kupować od rodaków. Dla mnie jest to pół darowizna, zrzekam się części korzyści z produktu aby wspomóc rodzimych producentów, dla korzyści duchowych jak dobre samopoczucie.

Co to powoduje? To, że sami kupujący mają gorszy produkt i sami na tym tracą. Rynek dostaje informacje, że to i tamto warto produkować i ludzie się dostosowują.

Na pewno wspieranie państwem rodzimego przemysłu jest chore i spowalnia rozwój, jeżeli zaś ktoś to robi w ramach wolnego rynku, no cóż to jego wybór.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 418
19 535
Nieporozumienie polega na tym, że w wymianie międzynarodowej musi zachodzić równowaga. Tzn. aby móc kupować towary zagraniczne musimy wyeksportować odpowiednią ilość towarów krajowych.
WTF!? Jak nie sraczka, to przemarsz wojsk albo inwazja merkantylistów.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 542
10 693
Nieporozumienie polega na tym, że w wymianie międzynarodowej musi zachodzić równowaga. Tzn. aby móc kupować towary zagraniczne musimy wyeksportować odpowiednią ilość towarów krajowych.
Nigdy nic nie wyeksportowałem, a kupuję zagraniczne :)
 

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 843
6 686
WTF!? Jak nie sraczka, to przemarsz wojsk albo inwazja merkantylistów.
Nie bardzo rozumiem. Przecież wyraźnie napisałem, że popieranie eksportu nie ma sensu ?

Stwierdzam tylko oczywisty fakt, że Polska kiedyś będzie musiała eksportem spłacić swoje długi zagraniczne, a Japonia wydać swoje rezerwy na import.
Albo spisać je na straty...
 
  • Like
Reactions: DT3

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 542
10 693
Polska kiedyś będzie musiała eksportem spłacić swoje długi zagraniczne, a Japonia wydać swoje rezerwy na import. Albo spisać je na straty...
Mam złą wiadomość. Państwo działające w modelu wolnorynkowym/półwolnorynkowym/ćwierćwolnorynkowym itp. itd. spłaca swoje długi nie z tego co wyeksportuje, tylko z tego co złupi obywatelom i nikogo nie interesuje skąd obywatel ma kasę; może eksportować, może kraść, może robić cokolwiek - byleby bulił podatki :) Przyjmując, że historia zatoczyła koło i już oficjalnie jesteśmy II PRLem i nie ma żadnego rynku - dlaczego mamy spłacać z eksportu, a nie np. z wpływów z turystyki? Pomijając oczywiście fakt, że władza totalniacka też by nas złupiła z majątku.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 542
10 693
Taa, nie interesuje... XD
;)

Pisząc to myślałem o kwestii importu/eksportu ;)

Nie jestem pewien czy negatywny bilans płątniczy będzie skutkować spadkiem wartości waluty. To nie jest oczywiste. Generalnie to dodani bilans iwiążąca się z nim nadwyżka bazy monetarnej są uważane za czynnik inflacyjny.
 

Caleb

The Chosen
511
257
Wlaściwie mam gdzieś skąd pochodzi dany produkt. Przy zakupie z racji dysponowania na co dzień dość ograniczonym budżetem szukam kompromisu pomiędzy jakością a ceną. Przy zakupach nie kieruję się narodowo-socjalistycznymi przesłankami.
Patriotyzmem konsumenckim kieruję się głównie przy kupowaniu owoców i warzyw (oczywiście tych rosnących w Polsce) ponieważ uważam, że większość z nich jest lepsza niż sprowadzane w szczególności czosnek i jabłka... w wielu innych kwestiach stawiam na jakość i cenę, gdy jest podobna wybieram produkt polski
W kwestii jak powyżej myślę podobnie.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 576
6 243
Abstrahując od merkantylizmów, z którymi nie chce mi się znowu dyskutować, proponuję zaatakować problem z innej strony i szerzyć odwrotny patriotyzm konsumencki. Kupujmy rzeczy TYLKO z innych krajów, produkowane w innych krajach, najlepiej - sprzedawane w innych krajach, od których podatki idą do rządów innych państw, a następnie szmuglujmy je przez polską granicę. Jak już dokarmiać lewiatana, to lepiej cudzego niż własnego.
 

father Tucker

egoista, marzyciel i czciciel chaosu
2 340
5 627
Abstrahując od merkantylizmów, z którymi nie chce mi się znowu dyskutować, proponuję zaatakować problem z innej strony i szerzyć odwrotny patriotyzm konsumencki. Kupujmy rzeczy TYLKO z innych krajów, produkowane w innych krajach, najlepiej - sprzedawane w innych krajach, od których podatki idą do rządów innych państw, a następnie szmuglujmy je przez polską granicę. Jak już dokarmiać lewiatana, to lepiej cudzego niż własnego.
A ja akurat mam odwrotne podejście - kupowanie polskich produktów ( o ile są wystarczająco dobre/tanie ) przynosi również mi korzyść pośrednią - bo wszystkie produkty są i tak opodatkowanie przez różne państwa, tak że z dwojga złego wolę żeby jakaś tam część z tego haraczu jednak wróciła do mnie pod postacią drogi czy szkoły dla dziecka, a nie szło na drogi czy szkoły w jakiejś Argentynie czy Chinach, z których i tak nigdy nie zobaczę. Poza tym, jak nie będziemy kupować u "swoich" to polskie firmy będą bankrutować, wyjebani pracownicy zaczną drzeć ryja o socjal, banki w związku ze wzrostem ryzyka podniosą ceny kredytów, a pierdolony wampir Rostowski i tak wyjdzie na swoje, bo narzuci mi jeszcze większe jarzmo o_O
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 576
6 243
z dwojga złego wolę żeby jakaś tam część z tego haraczu jednak wróciła do mnie pod postacią drogi czy szkoły dla dziecka, a nie szło na drogi czy szkoły w jakiejś Argentynie czy Chinach, z których i tak nigdy nie zobaczę
Jest to nieco kryptoetatystyczny argument, bo zakłada, że większość podatków wraca do Ciebie pod postacią dóbr, których pożądasz. IMO zdecydowana większość podatków wraca do mnie pod postacią większego zamordyzmu.
 

GAZDA

EL GAZDA
7 709
9 773
jak już mam płacić haracz bonie da sie uniknąć to faktycznie też wole by mój wróg nr 1 czyli banda zwiąca sie rzeczpospolita polska nie dostała ani grosza...
 
Do góry Bottom