Państwowe lasy

pawel-l

Ⓐ hultaj
1 850
6 845
Oj to na pewno nie Akap.
Niech Wokulski przeczyta świetne reportaże to przestanie pokazywać szwedzkie lasy.
Maciej Zaremba Bielawski - Leśna mafia

Szwecja wydaje się rajem dla miłośników przyrody i turystyki. Mieszkańcy leśnych regionów są jednak innego zdania. W ich najbliższym otoczeniu, często tuż za progiem domu, dokonuje się rabunkowa eksploatacja lasów. Koncerny leśne wycinają stare drzewa i zmieniają ostatnie naturalne lasy w plantacje świerku. Zdesperowani mieszkańcy próbują z nimi walczyć. Są jednak bez szans. Dziewicza natura to już tylko mit. Degradacja środowiska postępuje, leśne lobby dyktuje warunki, państwo jest głuche na apele swoich obywateli. Kto przyjdzie na ratunek szwedzkim lasom?

Większość lasów jest tu prywatna. Prywatna to znaczy w praktyce jest własnością wielkich koncernów leśnych. Te molochy zarabiają rocznie miliardy koron na wycince lasów, a co za tym idzie stać ich na to żeby ustawy o ochronie przyrody były dla nich korzystne. Autor pokazuje liczne przykłady, jak zdawało by się, zupełnie bezprawnego podejścia do wycinki lasów, z pogwałceniem wszelkich zasad (np. spacerowicz który zerwie jakiś chroniony kwiatek w lesie może dostać porządny mandat, wycinka zaś całego lasu gdzie ta roślinka rosła jest zgodna z prawem!). Autor, do opisu tych wszystkich groteskowych sytuacji i „bezprawnego prawa” używa często języka humorystycznego, podkreślając przez to dodatkowo ich absurd. Mi, ten język pozwolił dotrwać do końca tej książki, nie dlatego że jest nudna, ale dlatego, że w innym wypadku nie wytrzymał bym ze złości i cisną ją w kont myśląc że wszystko to jest nie możliwe, no może w Brazylii, ale nie w Szwecji!!!
 
Ostatnia edycja:

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 147
4 676
"Dziewicze lasy" to ponoć mit, bo dawniej ludzie przez tysiące lat wykorzystywali lasy: wycinali drzewa, kształtowali je, uprawiali jakieś rośliny, wypasali zwierzęta. Nie mówiąc już o wypalaniu lasów. Cała zapomniana dziedzina gospodarki. Nie widać tego dziś, bo wystarczy kilkadziesiąt lat i las zaczyna przypominać dziewiczy, czyli zawalone drzewa, bogate podszycie, ciężki do przejścia teren.
 

pawlis

Samotny wilk
2 373
8 766

Nominacje do tytułu „Leśny Ignorant Roku 2016”
6 stycznia 2017 Rafał Chudy
Zawsze przyjemniej przyznaje się tutuły Człowieka Roku. Niestety w 2016 roku takiego leśnika nie spotkałem w strukturach LP (oczywiście tych dowodzących). Bo w niższych szczeblach, i szczerze w to wierzę, są na pewno ludzie dobrzy, uczciwi i z pasją do leśnictwa. Niestety ich przebicie się przez nadleśniczych czy dyrektorów jest znikome. Kim są nominowani do tytułu Leśny Ignorant Roku 2016? Zobaczcie sami.


Tak jak w samofinansujących Lasach Państwowych zwyciężcy konkursów znani są już przed ogłoszeniem konkursów, tak z potencjalnymi zwyciężcami do tutułu Leśny Ignorant Roku 2016 było dużej trudniej. Właściwie, do niedawna było tylko dwóch faworytów. Była to mianowicie pierwsza dwójka z listy Ludzie roku 2016, czyli profesor nauk leśnych (Minister Środowiska) i jego wierny giermek doktor nauk leśnych (Dyrektor generalny). Decyzja dotycząca ich nominacji nie powinna być zaskoczeniem, gdyż nie raz na blogu Monitor Leśny pisaliśmy o ich wyczynach, decyzjach i postawach. Takie artykuły jak:

Kabaret Ministra i Lasów Państwowych.

Wywiad z dyrektorem Lasów Państwowych.

Ekocentryści – kim są i czego chcą?

Kiedy wybór między tymi dwoma nominowanymi był już prawie przesądzony, pojawił się z nikąd trzeci rycerz – miłośnik rolnictwa i prawa. Pan Jan jest Dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie i wygłosił „ciekawą” prezentację odnośnie jego wizji samofinansujących się LP. Obejrzyjcie koniecznie do końca!



Teorie Pana Jana
Cywilizacja łacińska w LP
Od razu wieje ignorancją i arogancją od Pana Dyrektora, o czym świadczy ton jego wypowiedzi. Tutuł samej prezentacji, „Koniec manipulowania Lasami Państwowymi”, też jest nielada gratką i zabiegiem „socjotechnicznym” – jako, że inni gadają głupoty, a tylko LP głoszą, ciemnemu społeczeństwu, niezmanipulowaną prawdę. Ale do kontretów.

Pan Dyrektor twierdzi, że sedno sporu leży w „cywilizacji jakiej się poruszamy”. Bez wątpienia Pan Dyrektor stoi na gruncie cywilizacij łacińskiej, ale chyba tylko według jego skromnego zdania.

Państwo na przykład w cywilizacja łacińskiej nie ingeruje w tworzenie prawa prywatnego. Wręcz nadmierna jego ingerencja jest kompletnie sprzeczna z zasadami cywilizacji łacińskiej. A tu tymczasem Państwo w Polsce ingeruje, i to w wielkim zakresie, w prawo prywatne. A Lasy Państwowe jeszcze temu Państwu pomagają (Fikcyjny właściciel lasu w Polsce lub Bezprawie prawa pierwokupu LP) lub Ministerstwo samo ingeruje w sprawy prywatnych właścicieli mówiąc im jaką pierśnicę ma mieć drzewo do wycinki – Wulgaryzacja prawa własności. Także prawo państwowe w cywilizacji łacińskiej jedynie powinno regulować stosunki międzyludzkie, zapewniające bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne państwa. A my mamy tymczasem zgoła odmienną sytuację. Ponadto, w cywilizacji łacińskiej naturalnym dążeniem jest zapewnienie jak największej liczbie ludzi samodzielności ekonomicznej, czyli np. posiadania własnego warsztatu pracy, dzięki któremu będą oni w stanie utrzymać siebie i rodzinę. A Pan Dyrektor mówi, że o żadnej tam ekonomii w samofinansujących LP nie ma mowy. Dlaczego? Bo nie jest tak zapisane w Ustawie o Lasach (sic!).

Świadczy to tylko o jego ignorancji i nieznajomości definicji ekonomii, którą myli (podobnie jak mój cenzor z reżimowego czasopisma Głos Lasu – Raz prozą, raz rymem…, czyli zrozumieć reżim, czy duża część leśników) z definicją finansów. Chyba poświęcę na ten temat osobny post w celu edukacji leśnego społeczeństwa, czym się różni ekonomia od finansów- zwłaszcza w ujeciu kosztowym. Ale to mu można darować, bo co leśnik może wiedzieć o ekonomii, czy finansach.

Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie?

Inna cywilizacja
To w takim razie, co za inna cywilizacja znajduje się na sali, co śmie mieć odmienne zdanie od Dyrektora? Jest to chyba cywilizacja gromadnościowa (przeciwna łacińskiej), czyli tworząca kolektywizm. Kolektywizm, dla „polskiej odmiany” akceptuje rolę zbiorowościi i dla niego kolektywy są istotniejsze od jednostek. Innymi słowy, w kolekywiźmie cele i dobro kolektywu powinny przeważać nad celami i dobrem jednostek. Czym są w takim razie samofinansujące Lasy Państwowe niż firmą, która powstała w procesie łączenia (kolektywizacji) lasów prywatnych po 1944 roku. Więcej tutaj: Lasy państwowe w krajach postkomunistycznych zrodziły się z krzywdy i cierpienia zwykłych ludzi.

Nieposzanowanie prawa i prawdy!
Po tych słowach idzie przywitalna wazelina. Ale to jeszcze nie jej koniec. Pan Dyrektor stwierdza, że skoro w Ustawie o Lasach nie ma słowa o ekonomii, to znaczy, że ekonomia Lasów nie dotyczy. Lasy mają się tylko samofinansować, a nadleśniczy „musi stosować się do Planu Urządzania Lasu [który] nie ma wątku ekonomicznego”. W skrócie pada stwierdzenie, że wszyscy, którzy mówią o ekonomizacji leśnictwa – NIE ROZUMIEJĄ FUNKCJONOWANIA PGL LP. Czyli wracamy do odwrotności Eisenhauera „Planowanie jest niczym; plan jest wszystkim”.

Co irytuje Polaków?
Według Pana Dyrektora, Polaków irytuje wszystko to co jest polskie. Bo jak sam mówi, „jeżeli pojawi się dobrze funkcjonujący twór polski [że niby LP] to jest zły i należy go zniszczyć”. I tutaj mam wrażenie niestety, że Pan Dyrektor jak i duża część leśników żyje w bańce. Kto niszczy polską przedsiębiorczość? Polscy przedsiębiorcy, czy może polscy politycy? Gdyby LP działały na takich samych zasadach jak inne przedsiębiorstwa produkcyjne w Polsce, czyli a) nie byłyby państwowym monopolistą, b) miałyby zapłacić uczciwie podatek dochodowy (bez zwiększania kosztów na nowe komputery itp.) od przychodów ze sprzedaży drewna, czy choćby c) pensje pracowników byłyby na poziomie innych pracowników sektora publicznego, to może Pan Dyrektor wiedziałby gdzie leży problem polskiej przedsiębiorczości. Nie wzpomnę o niezliczonych instytucjach kontrolujących przedsiębiorców i „wspaniałym” ZUSie zabierającym z każdej pensji Polaka ponad 2000 zł. Ale co monopolistę może obchodzić inny monopolista i w dodatku przedstawiciel największej piramidy finansowej w Polsce – ZUS?

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Polska ma strukturę państwa kolonialnego, a Wy (LP) nie robicie nic, aby pozbyć się tej struktury. Utrzymujecie za to świetnie „status quo” od 1944, wmawiając Polakom ciemnotę o grzybach, jagodach i samofinansowaniu.

A teraz najlepsza część!
 
Ostatnia edycja:

pawlis

Samotny wilk
2 373
8 766
Gospodarstwa wiejskie a leśne
Tutaj Pan Dyrektor zaczął bardzo dobrze. Stwierdził, że gospodarstwo leśne i wiejskie mają dyżo wspólnego. Jest sianie/sadzenie/zarybianie to musi być i plon. I teraz, cytuję:

„Wie Pan dlaczego nie można etapizować [gospodarstwa wiejskiego – czytaj rozdzielania, aby różne firmy uczestniczyły w procesie produkcyjnym]? Bo w tym etapie na każdym etapie, każdy będzie zmuszony do maksymalizowania zysku! A tylko gospodarz , w gospodarstwie wiejskim, ogarniając wszystkie etapy po kolei dopiero będzie mógł rozdzielać finanse i zadania, i zakres rzeczowy, i dostosowywać się do możliwości na jakie go stać.”

I to jest ta gorsza końcówka, pokazująca ignorancję i brak wiedzy z zarządzania przedsiębiorstwem. Tak na szybko mam 2 argumenty. Pierwszy to początki produkcji Forda model T. Henry Ford (prekursor produkcji Just-in-time i Lean management – z których nie zdawał sobie do końca sam sprawy, tutaj możecie przeczytać więcej: Krótka historia Lean Manufacturing) na początku chciał kontrolować cały cykl produkcyjny, wliczając produkcję kauczuku na opony w Brazylii. Twierdził on, że:

„Jeśli jest coś, czego nie potrafimy zrobić wydajniej, taniej i lepiej niż konkurenci, nie ma sensu, żebyśmy to robili i powinniśmy zatrudnić do wykonania tej pracy kogoś, kto zrobi to lepiej niż my”

Twierdził przy tym, że jest w stanie produkować kauczuk tańszy niż pochodzący z azjatyckich plantacji. Założył wówczas nawet miasteczko w Brazylii o nazwie Fordlandia. Fiasko chyba utwierdziło go w przekonaniu o outsourcingu. I nawet taki rolnik, żadko wszystko robi sam. Bo po co ma na przykład tracić czas na naukę księgowości, czy naprawy maszyn, w sytuacji kiedy może skupić się na uprawie roli (oczywiście dużo zależy również od ekonomii skali, bo jak polski rolnik ma średnie gospodarstwo wielkości 10.5 ha (ARMiR), a jego kolega z USA ma 178 ha (USDA) – to chyba jest jakaś różnica i w finansach, i w wynikających możliwościach z korzystania z outsourcingu).

Lekcja zarządzania dla LP: Jeżeli myślicie, że Lasy Państwowe są w stanie robić wszystko najlepiej na świecie to jesteście w dużym błędzie, gdyż istnieją na tym świecie firmy specjalizujące się w najmniejszych zadaniach. Są wyspecjalizowane i często jednofunkcyjne (np. prywatne firmy produkujące sadzonki w Szwecji). Chyba to ostatnie słowo nie jest zbytnio lubiane przez wierchuszkę LP. A dlaczego te specjalistyczne firmy miałby ze sobą współpracować? Na to pytanie odpowiada laureat Nagrody Nobla, Milton Friedman tutaj: Milton Friedman – Ołówek (Pencil) napisy PL.

Właśnie przez chęć osiągnięcia zysku. Przedsiębiorca musi być chciwy, bo na tym opiera się właśnie kapitalizm. Na chciwości i własności prywatnej. Więcej pisałem o tym w artykule: Fikcyjny właściciel lasu w Polsce. Bo niby dlaczego ten rolnik w gospodarstwie wiejskim produkuje żywność? Aby czynić Ziemię sobie poddaną? Chyba jednak nie. Czyli w skrócie, Pan Dyrektor mówi kompletnie coś przeciwnego, do tego na czym tak naprawdę cywilizacja łacińska się opiera. A Polska, a zwłaszcza polskie leśnictwo niestety, ale lekko odstają od tej cywilizacji.

No i końcówka! Uff trochę się rozpisałem. Szczęście, że Dyrektor mówił tylko 10 minut.

Memy
Dyrektor RDLP mówi tak:

„W tej chwili podjęcie dyskusji niemerytorycznej, opartej na postulatach wrażeniowych powoduje, że Państwo powodujecie zamęt w zamysłach ludzi (Brawa w tle). Macie niesamowitą przewagę w mediach. A wiecie Państwo dlaczego? Bo struktura własnościowa mediów jest niekorzystna dla nas. A za każdym razem przedsiębiorstwo świadczy na rzecz swojego właściciela. […]”

Nie wiem, czy chodzi Panu Dyrektorowi o udział kapitału niemieckiego w polskich mediach, czy kontrolowane przez PiS państwowe media.

„[…] Jeżeli Państwo nie widzicie dobrodziejstwa jakie niesie gospodarstwo leśne uprawiane przez PGL LP pod kierownictwem Pana Dyrektora Doktora Konrada Tomaszewskiego to…. odnieście się do świata, odnieście się do Europy […] nie można burzyć świadomości, a Państwo oddziałujecie nie w sferze merytorycznej, tylko w sferze świadomościowej. Państwo powodujecie memy u ludzi, którzy niewiadomo dlaczego nienawidzą wszystkich, którzy porządkują ten świat przyrodniczy w sposób racjonalny”

Oceńce sami wypowiedź Pana Jana. Ja tylko wywołam innego mema w Waszych głowach.

 

pawlis

Samotny wilk
2 373
8 766
Ano, najpierw LP straszy prywatyzacją, która wytnie POLSKIE lasy do cna, bo PO sprzeda Żydom. Potem te samo LP wycina lasy jeszcze na większą skalę. A cenniejsze tereny leśne LP po prostu niszczy i nie mam na myśli tylko awantury z Puszczą Białowieską.

4 lata RDLP i Nadleśnictwo Gryfino przeorało 10 ha lasu w obszarze proponowanego rezerwatu przyrody nad jeziorem Węglino, celem wsadzenia nowych drzew i wycięcia tych starych, mimo protestów. Głęboka orka zniszczyła runo i ściółkę i wiele organizmów wyginęło. Potem sami leśnicy przyznali, iż to był błąd i wdrożono ograniczenia do tego typu zabiegów gospodarczych. Innym skutkiem jest nie utworzenie tego proponowanego rezerwatu ze względu na obniżone wartości przyrodnicze.

Chuj z tym, najgorsze, iż wsadza dla gawiedzi hasła typu "A bo ludziom trza napalić w piecu", "bo kornik zje puszcze" (gradacja kornika to normalny, cykliczny proces w naturze).

Prywaciarz przynajmniej powiedziałby, iż wycina dla kasy. I tyle.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 778
13 416
Do sprawdzenia. A no i zapomniałem dodać, że w naszym klimacie powinny być lasy mieszane z przewagą drzew liściastych. A jak jest w rzeczywistości? A dlaczego? Bo LP sadzi sosny, szybko rosnące i tanie, a tnie wolno rosnące drzewa liściaste.
To sprawdź. Biomasa leśna też bezustannie rośnie.

Powinny?

Tak czy siak, monokultury iglaste wyszły z mody jakieś 20 albo 30 lat temu. Już nie obsadza się wszystkiego sosnami. Od dekad. Również z powodów ekonomicznych - sośnina jest gówno warta. I klimatycznych także.
 

mikioli

Well-Known Member
2 638
4 800
To sprawdź. Biomasa leśna też bezustannie rośnie.

Powinny?

Tak czy siak, monokultury iglaste wyszły z mody jakieś 20 albo 30 lat temu. Już nie obsadza się wszystkiego sosnami. Od dekad. Również z powodów ekonomicznych - sośnina jest gówno warta. I klimatycznych także.
Co do bio masy, to statystyki LP mówią, że rośnie. Udział sosny nie spada.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 778
13 416
Co do bio masy, to statystyki LP mówią, że rośnie. Udział sosny nie spada.
Struktura gatunkowa polskich lasów[edytuj kod]
W strukturze leśnej w Polsce przeważają lasy iglaste, w których dominującym gatunkiem jest sosna zwyczajna (Pinus sylvestris).

Od 1945 roku struktura gatunkowa polskich lasów ulega istotnym przemianom wyrażającym się między innymi zwiększeniem udziału drzewostanów z przewagą gatunków liściastych. Dla przykładu w lasach pod zarządem Lasów Państwowych, w latach 1945–2008 powierzchnia drzewostanów liściastych wzrosła z 13 do 23,2%. Udział drzew liściastych nadal jest jednak niższy od potencjalnego, wynikającego ze struktury siedlisk leśnych. Powoli zwiększa się również udział jodły, głównie wskutek przebudowy świerkowych monokultur w Tatrach, Beskidach i Sudetach.

Gatunki drzew w Polsce (stan w roku 2014)[3]:

 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 778
13 416
Dobra wiadomość: lasy zajmują już jedną trzecią powierzchni Polski. To prawie o 10 procent więcej niż zaraz po drugiej wojnie światowej. Jesteśmy teraz wśród bardziej zalesionych krajów UE.

Skutki tego, co dla nas jest dość odległą historią, przyroda odczuwa do dzisiaj. Druga wojna była katastrofą dla zasobów naturalnych naszego kraju. Wskutek działań wojennych i polowań zniknęło wówczas z powierzchni ziemi wiele cennych gatunków zwierząt, w tym niedźwiedzi, łosi czy kozic, a populacji niektórych gatunków do tej pory nie udało się odtworzyć. Tak samo ucierpiały rośliny, zwłaszcza lasy, które były wycinane na opał czy płonęły wskutek pożarów.

Od zakończenia wojny trwa nieustające zalesianie, które przynosi wyraźne efekty. Lasy zajmują obecnie 29,2 proc. terytorium kraju – rosną na obszarze 9,1 mln ha, jak podają Lasy Państwowe. Tuż po drugiej wojnie światowej zajmowały 21 proc. powierzchni Polski.

Leśnicy chcą, by do 2020 roku lasy zajmowały 30 proc. powierzchni kraju, a w 2050 – 33 proc.

Już teraz powierzchnia naszych lasów stawia Polskę wśród bardziej zalesionych krajów UE. Oczywiście wciąż nie możemy się równać ze Szwecją, Finlandią i Słowenią, gdzie aż 60 proc. terytorium zajmują lasy. Jednak wyraźnie wyprzedzamy wiele krajów takich jak Wielka Brytania czy Holandia, w których zalesienie sięga zaledwie 11 proc.

Ciekawe są również wyniki badań opublikowanych przez Lasy Państwowe. Okazuje się, że 28 proc. Polaków w ogóle nie bywa w lesie, a 38 proc. jedynie sporadycznie, a większość uważa, że lasów w Polsce ubywa.
 
Do góry Bottom