LGBT

kompowiec

Open Source Boy
1 638
1 595
W ostateczności, jeżeli sami nie mamy dostatecznych sił, by zwalczyć czy umniejszyć rolę państwa w życiu społecznym, powinniśmy się posłużyć innymi, odwoławszy się do ich tradycji, przekonując, że jest to przede wszystkim w ich interesie ideowym a nie naszym. A dla konserw tradycja jest ważna.
W praktyce lib może wszystko i zarazem nic.

dla konserw ważna jest tradycja i wartości rodzinne
dla pracusia efekty
dla eski społeczność
dla naukowców synergia

teoretycznie więc libek mógłby pochłonąć praktycznie każdego ale tego nie robi. Dlaczego? Moim zdaniem wynika to z braku skoordynowanych działań. A jak je uzyskać? Moim zdaniem ich nie uzyskasz z prostego faktu że libertarianizm to filozofia wysoce indywidualistyczna. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Staram się dawać przykład i uświadamiać o istnieniu alternatyw ale to równie skuteczne co ruch open source - nawet pomimo dobrego startu tego ruchu i nawet jeśliby go datować że istniał on już wcześniej np. od czasów krótkofalarstwa, korpo i lobby rządu jest zbyt silne.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 662
21 093
Władza chce aby jak najwięcej ludzi zajęło się teraz tym sporem i ludzie dają się wmanipulować. Niektórzy nie dość, że grają w tą grę to jeszcze po stronie władzy. Jak jest to takie ważne to można chyba trochę poczekać. A najlepszą metodą na zachowanie agnostycyzmu byłoby dekonstruowanie partyjnych gierek.
No to już je zdekonstruowałeś. I co dalej?

Wyjaśnij mi lepiej, dlaczego nie pomyślałeś, że to raczej władza stara się grać w tę grę, by wydawało się, iż jest po naszej stronie? I właśnie dlatego jest w stanie nawet potakiwać naszym poglądom czy intuicjom?

Na Discorda wkleiłem ten artykuł:

wraz z następującym cytatem:
Reuters cytuje Dudę mówiącego, że jedynie rodzice odpowiadają za edukację seksualną swoich dzieci, a publiczne instytucje nie mają prawa ingerować w wychowanie.
Czy Duda mówi w tym wypadku coś nie po myśli ludzi z poglądami zakładającymi, że państwo nie powinno się wtrącać do wychowania, w tym seks-edukacji? No nie. Nawet w tym wąskim wycinku się z nimi zgadza.

A z drugiej strony; czy oznacza to, że nagle ludzie z poglądami zakładającymi, że państwo nie powinno się wtrącać do wychowania, stają się w ten sposób zakładnikami Dudy? Bo ten użył ich poglądów, aby spróbować połasić w ten sposób o ich głosy? Czy nagle mamy przestać mówić o tym, w co wierzymy, żeby nie być kojarzonymi z politykiem, który właśnie próbuje żebrać w wyborach o nasze poparcie, nawiązując do naszych poglądów?

No już bez przesady. Nie dawajmy sobie włazić na głowę!

[LIFEHACK: Demokraci go nienawidzą! Poznaj jeden prosty trick odbierający sens wysiłkom polityków!]

Absencja wyborcza. Zignorowanie całego tego cyrku. Zmarnowanie całego potencjału rozgrzanej atmosfery kampanii obliczonego na sprowokowania reakcji przy urnie wyborczej. Olanie tak obmyślonego, emocjonalnego baita by kogokolwiek popierać.

Namawianie innych, by nie dali się nabierać na te socjotechniki.

I proszę, po problemie. Wystarczy nie iść na wybory, odciągnąć od nich innych i można sobie diagnozować antycywilizacyjność LGBT dalej.

Zamiast cenzurować samego siebie i jeszcze prosić nas, abyśmy sobie dobrowolnie zakładali knebel z powodu demokratycznego kalendarza, mógłbyś trochę poagitować za bojkotem wyborów, unieważniając bądź urągając randze demokracji jako niewolniczego systemu politycznego.
 

noniewiem

Member
38
53
Wychodzisz z domu czasem? Z przypadkowymi ludźmi na ulicy czy w towarzystwie pogadasz o tym, co sądzą o postępujących zmianach społecznych?

Nie? To może chociaż prasę zdarza ci się czytać? Albo jakieś historyczne źródła dotyczące upadków starożytnych cywilizacji i opisów poprzedzających ich zmian obyczajowych?
Wychodze z domu, i widzę wtedy nastolatki z torbami w kolorach tęczy LGBT. Prasy nie czytam raczej. A to że podobne zmiany obyczajowe poprzedziły upadek starożytnych cywilizacji nie ma związku z tym że w jakim nasileniu te zmiany są popierane przez ludność- a o tym rozmawiamy, nie o skutkach.

, fakt dofinansowywania ruchów LGBTQI+ w powszechnej świadomości nie istnieje
No to udowodnij że istnieje. UK też popiera LGBT, inne kraje Zachodu tak samo, robią to dla PR tak samo jak korporacje.

a uczestnicy tych manif nie są uważani powszechnie za popierdoleńców.
No to udowodnij że są uważani.
 

gordonfree

Well-Known Member
141
335
UK też popiera LGBT, inne kraje Zachodu tak samo, robią to dla PR tak samo jak korporacje.
To mniejsza z jakiego powodu to czynią, ale czynią. Wsiadają tym sposobem na karuzelę propagandy, manipulacji i spierdolenia jakim jest lgbt. Najgorzej, że leci na to kasa.

Co ci ma udowodnić, że korpo i rządy nie łożą kasy na lgbt? Proszę oto lista, i to żadna prawacka strona, ale serwis lgbt:


Z rok temu ambasada USA w Polsce udzieliłą poparcia marszom lgbt, które biegały po miastach (tzw. latający cyrk monty biedronia). Nie wierzysz? Zobacz ile masz wyników https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=ambasada+usa+w+polsce+o+lbgt
możesz sobie nawet oświadczenie ambasady przeczytać na oficjalnej stronie.

Co chcesz żeby ci jeszcze udowodniono?

Wychodze z domu, i widzę wtedy nastolatki z torbami w kolorach tęczy LGBT
Fakt noszenia przez kogoś t-shirta z Che Fujarą nie oznacza jeszcze ideowego komucha. Stał się symbolem popkultury (trochę zapomnianym). Tak samo tęczowa flaga staje się powoli znakiem popkultury - na tej zasadzie bym to rozumiał.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 453
22 418
No to udowodnij że istnieje. UK też popiera LGBT, inne kraje Zachodu tak samo, robią to dla PR tak samo jak korporacje.
Wystarczy popatrzeć na jakie stowarzyszenia i fundacje dawała kasę bufetowa oraz komu daje kasę Trzaskowski.
Nie wiem też kto daje kasę na dowożenie autokarami tego kwiczącego barachła z miasta do miasta.

No to udowodnij że są uważani.
Białystok. To wystarczy.
 

Mercatores

Well-Known Member
249
679
A to że podobne zmiany obyczajowe poprzedziły upadek starożytnych cywilizacji nie ma związku z tym że w jakim nasileniu te zmiany są popierane przez ludność.

Rozwin, bo ta wypowiedz jest dosyc niejasna.




No to udowodnij że istnieje. UK też popiera LGBT, inne kraje Zachodu tak samo, robią to dla PR tak samo jak korporacje.


Skoro LGBT to zdecydowana mniejszosc to ten PR przed kim i dla kogo?




Pranie mozgu od najmlodszych lat:

 

T.M.

antyhumanista, anarchista bez flagi
1 269
3 890
Pranie mozgu od najmlodszych lat:
Pranie mózgu ZAWSZE robi się za najmłodszych lat, bo człowiek jest z natury intelektualnie leniwy, a mózg dziecka jest jeszcze jako-tako chłonny i można w nim zaszczepić jakieś podstawowe dogmaty, które nie będą potem podważane do końca życia. Protestuję przeciwko przypisywaniu LGBT jakiejś innowacyjności w takim postępowaniu.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 143
1 878
FatBantha napisał:
Wyjaśnij mi lepiej, dlaczego nie pomyślałeś, że to raczej władza stara się grać w tę grę, by wydawało się, iż jest po naszej stronie? I właśnie dlatego jest w stanie nawet potakiwać naszym poglądom czy intuicjom?
Ale dlaczego uważasz, że ja o tym nie pomyślałem? Ja to jak najbardziej biorę pod uwagę.
Mamy teraz czas wyborów, czyli czas gdy dochodzi do oceny i władza obawia się tego, że wykrzykując jej wszelkie niegodziwości można dokonać wymiany na stołkach, więc władza szuka sobie tematu, którym będzie się mogła przypodobać ludowi przysłaniając swą podłość.
To jest zastępczy temat. Niekoniecznie ogólnie, ale w okolicznościach jakie mamy. Bo w najbliższym czasie nic się nie zmieni w tej kwestii. PIS ma większość w sejmie przynajmniej jeszcze przez 3 lata. Gra się toczy teraz o fotel prezydenta. I albo przez ten czas PIS będzie mieć w zasadzie pełnię swobody albo będzie mógł być wetowany przez nowego prezydenta. I nawet jakby zmienił się prezydent to co się zmieni w sytuacji lgbt? Choćby nawet tym nowym prezydentem został Biedroń to co on może bez większości w sejmie zrobić na polu LGBT??? Czy może sam zrobić jakąś rewolucję (może @Hanki wyjaśni jak to wygląda od konstytucyjnej strony)? Być może jak za 3 lata wybory do sejmu przegra PIS a wygra WIOSNA/SLD to wtedy się coś zmieni, ale jest to mało prawdopodobny scenariusz. Realne szanse na fotel prezydenta ma Trzaskowski i być może za 3 lata parlament odzyska PO. Tyko, że PO rządziła przez 8 lat i jakoś nie śpieszyła się do jakichkolwiek działań proLGBT, nawet z tego względu znani homoseksualiści ostentacyjnie popierali 5 lat temu Dudę, bo czy PO czy PIS to dla sytuacji LGBT nie robi to różnicy i cieszyli się, że dzięki Dudzie przynajmniej będzie więcej socjalizmu.
Stefan Sękowski na łamach Nowej Konfederacji zrobił przegląd wszystkich politycznych bojów o obyczajówkę w Polsce i stwierdził, że od 1997 roku nie nastąpiła żadna większa zmiana na tym polu, co najwyżej były jakieś kosmetyczne poprawki i od lat trwa niepisany konsensus. Podsumował to w ten sposób:
Polska wojna kulturowa w zakresie prawodawstwa przypomina walkę pozycyjną z okresu I wojny światowej. Strony siedzą w okopach, jest dużo huku i dymu; mijają jednak lata, a front nie rusza się nawet o piędź. Co więcej, w walce nie używa się ostrej amunicji, a kapiszonów. Być może jest to efekt tego, że żadna ze stron tak naprawdę nie jest szczególnie przywiązana do idei ostatecznego zwycięstwa, co więcej, nawet nie wierzy w kwestię, o którą rzekomo walczy. Żołnierze od niechcenia walczą w nieswojej wojnie, zdają sobie sprawę z tego, że muszą od czasu do czasu coś wystrzelić, by utrzymać stan posiadania (w tym wypadku chodzi przede wszystkim o betonowy elektorat, któremu te kwestie leżą na sercu), a także by podkreślić rzekome różnice między sobą a przeciwnikiem. Zdecydowana szarża mogłaby jednak okazać się klęską. I jest to działanie racjonalne, bowiem wyborcy obu dużych partii także nie są radykałami w kwestiach obyczajowych. Co najwyżej obawiają się takiego radykalizmu ze strony przeciwnej partii.”
https://nowakonfederacja.pl/wojna-kulturowa-nie-ma-znaczenia/
LGBT to gorący temat rozgrzewający niektóre środowiska i dlatego PIS chce go wykorzystać w kampanii wyborczej. Jak dla mnie dodatkowe podgrzewanie atmosfery to przenoszenie tematyki politycznej na najmniej ważne obecnie rejony zgodnie z tym czego chcą politycy. Jak ktoś nie może się powstrzymać i musi gadać o tym to niech gada. Ale nie wiem w czym problem, żeby dać sobie trochę wytchnienia? Szczególnie, że przez ileś miesięcy nie był on jakoś mocno tu poruszany i ożył po akcji Dudy. Prawdopodobnie po wyborach na długo PIS zapomni ten temat. A jak to jednak nie ucichnie to może stać się tak jak przewiduje Trudnowski. Nagrzany na LGBT PIS doprowadzi do polaryzacji sceny politycznej i w kontrze PO zajmie się tymi sprawami na poważnie. A jeśli do tematu partie podejdą na poważnie to utrata władzy przez PIS za kilka lat może oznaczać zmiany w tym obszarze. Istotnym czynnikiem w tym jak się potoczą dalsze losy zależy od zachowania PISu.
Jakoś szukając porozumienia mam taki złagodzony apel: Jak już musisz naokoło poruszać teraz ten temat, to przy okazji ukazuj cynizm polityków w tej kwestii.
czy oznacza to, że nagle ludzie z poglądami zakładającymi, że państwo nie powinno się wtrącać do wychowania, stają się w ten sposób zakładnikami Dudy? Bo ten użył ich poglądów, aby spróbować połasić w ten sposób o ich głosy?
Napisałeś wcześniej o pozytywnym nastawieniu pewnej części libertarian do LGBT: „nie rozumiem, dlaczego libertariańskie stowarzyszenia zamierzają wtórować intelektualnym modom zamordystów. No chyba, że rozważymy opcję, że jako organizacje zostały podporządkowane amerykańskiej polityce i racji stanu, a teraz jest nią oficjalne popieranie rewolucji obyczajowej.”
W ten sam sposób można na zasadzie „przyganiał kocioł garnkowi” zarzucić Tobie, że wtórujesz polityce PISu, szczególnie, że tu na forum Twoja aktywność w tym temacie ożyła po sławetnym wystąpieniu Dudy.
Powiedzmy sobie jasno, że LGBT stało się, nazwijmy to sobie, światopoglądowym symbolem.
Można wyszukiwać jakieś postulaty pro- lub anty- LGBT, ale nie ma jakiś dwóch przeciwstawnych jednoznacznie określonych podejść do tej sprawy.
Czym innym może być antyLGBT a’la Arabia Saudyjska czym innym antyLGBT w rozumieniu PISu, a czym innym libertarian.
Podobnie jakieś poparcie udzielone ruchom LGBT może inaczej wyglądać w wykonaniu komunistów, inaczej mainstreamowych partii i inaczej w wykonaniu libertarian.
Pomyśl sobie o tym, że tak jak Ty patrzysz na podejście stowarzyszenia libertariańskiego do tej sprawy, tak samo ktoś może myśleć o Twoim. W Twoim więc interesie jest, aby postronni, których chcesz przekonać, widzieli różnice pomiędzy Tobą a obozem władzy. Bo po co im Ty jeśli to samo daje im władza.
Dlatego ponawiam swój apel do Ciebie. Jeśli już musisz o tym teraz mówić to przynajmniej pokazuj cynizm władzy.
To na razie tyle. Daję tylko tle do przemyślenia, żeby nie rozłazić tematu w 10 kierunkach. Później poruszę kolejne punkty.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 662
21 093
Ale dlaczego uważasz, że ja o tym nie pomyślałem? Ja to jak najbardziej biorę pod uwagę.
Mamy teraz czas wyborów, czyli czas gdy dochodzi do oceny i władza obawia się tego, że wykrzykując jej wszelkie niegodziwości można dokonać wymiany na stołkach, więc władza szuka sobie tematu, którym będzie się mogła przypodobać ludowi przysłaniając swą podłość.
To jest zastępczy temat. Niekoniecznie ogólnie, ale w okolicznościach jakie mamy. Bo w najbliższym czasie nic się nie zmieni w tej kwestii. PIS ma większość w sejmie przynajmniej jeszcze przez 3 lata. Gra się toczy teraz o fotel prezydenta. I albo przez ten czas PIS będzie mieć w zasadzie pełnię swobody albo będzie mógł być wetowany przez nowego prezydenta. I nawet jakby zmienił się prezydent to co się zmieni w sytuacji lgbt? Choćby nawet tym nowym prezydentem został Biedroń to co on może bez większości w sejmie zrobić na polu LGBT??? Czy może sam zrobić jakąś rewolucję (może @Hanki wyjaśni jak to wygląda od konstytucyjnej strony)? Być może jak za 3 lata wybory do sejmu przegra PIS a wygra WIOSNA/SLD to wtedy się coś zmieni, ale jest to mało prawdopodobny scenariusz.
Nigdy nie mów nigdy. Notowania wyborcze różnych stronnictw mogą się zmieniać jak w kalejdoskopie w przeciągu krótkiego okresu czasu, co pokazuje nawet różnica sondażowa po podmiance kandydatów KO w tych wyborach. Nastroje i mniemania w demokracji są rzeczą chwiejną. Czasami wystarczy jakaś aferka, czasami samo zużycie partii, która się wyborcom przejadła, straciła kontakt z bazą czy nie ma jej już niczego więcej do zaproponowania.

W systemie dwupartyjnym USA w jakiś sposób te, wydawać by się mogło, marginalne ruchy ideologiczne zdołały przejąć Partię Demokratyczną, zagospodarować sprzyjający im mainstream medialny oraz akademicki i wbrew redneckom rozpocząć upowszechnianie swojego chorego aktywizmu, narzucanie pewnych zachowań nawet wielkiemu biznesowi, który dla świętego spokoju deklaratywnie popiera i rozpowszechnia dalej ich wartości w ramach CSR.

Polska jest i chce być w kręgu wpływów kulturowych Zachodu, zatem należy się spodziewać, że do nas też będą to dziadostwo importować, zwłaszcza frakcja kosmopolityczna, antysarmacka i w dalszym ciągu zakompleksiona, która poza zagranicznymi nowinkami nie ma własnych pomysłów. Promocję tęczowego aktywizmu próbowała już zresztą przeprowadzać chociażby IKEA.

Pytanie, czy chcemy szerzej otwierać drogę takim propagandzistom i hodować u siebie przyszłe pokolenia soyboyowych aktywistów od safe-spaców, grievance studies i innego tożsamościowego spierdolenia. Import inceli już przerabialiśmy na Discordzie, więc mamy niezły przedsmak tego, jak szybko w zglobalizowanym, usieciowionym świecie mogą przenosić się różne społeczne patologie.

Wziąwszy poprawkę na szaleństwa globalnej polityki, która wygląda tak, że u nominalnych sojuszników panuje kryzys wychowania a młodzież ulega postmodernistycznej radykalizacji, będącej i tak zapewne w jakimś stopniu efektem długoletniej dywersji ideologicznej, najrozsądniej pójść w kierunku izolacjonistycznym. Bo kiedy sąsiadom dookoła zaczyna odpierdalać i bawią się w obyczajową ludzką stonogę, to zatrzaskuje się okiennice w swoim domu, głośno potępia, aby każdy domownik dobrze zrozumiał na czym polega problem z demoralizacją oraz dekadencją tych za płotem. A potem należy po cichu zacząć uzupełniać amunicję i zapasy, ćwiczyć, zachowywać czujność a w wolnym czasie wypracowywać swoje, odrębne kulturowo sensowniejsze metody zagospodarowania wolnego czasu, żeby się czymś odróżnić od głupoli, zamiast do nich upodabniać.

Powiedzmy to sobie otwarcie: od Amerykanów i tak zaczerpnęliśmy to, co mieli najcenniejszego - wolnościową ideologię. Poza libertarianizmem i tak nie mają nam niczego sensownego do zaoferownia, zwłaszcza teraz, w czasach, gdy na serio zaczynają się zastanawiać, czy nie eksperymentować z "demokratycznym socjalizmem" a w ogóle to ich imperializm zaczyna gnić, tracą rezon i coraz częściej będą przejawiać jakieś szkodliwe kulturowo formy pesymizmu.

PiS jest potencjalnie niebezpieczny właśnie dlatego, że chce się opierać na militarnym sojuszu z Amerykanami, więc w ramach zabiegania o dobre relacje może w ramach robienia im laski (jakby powiedział Sikorski) adaptować kulturowe standardy modne w ich imperium, by czuli się tu jak u siebie. Ale czy będzie to silniejsze od chęci zabezpieczenia władzy na własnym podwórku przez odwoływanie się do postawy sprzeciwu wobec genderyzmów i LGBTowości, nie jest przesądzone. Mnie akurat postawa Dudy nieco zaskoczyła, bo nie sądziłem, że ośmieli się tak otwarcie zrobić kupę na dywanie Mosbacher, żeby przypodobać się konserwatywnemu ogółowi wyborców. Inna sprawa, czy robiłby to samo, po zabezpieczeniu swojej pozycji na kolejną kadencję, gdy nie byłby na musiku.

Typowe w demokracji pytanie o mniejsze zło wcale nie jest takie proste do rozstrzygnięcia. Bo czy rozwalający gospodarkę PiS, prowadzący politykę rodem ze starożytnego Rzymu rzeczywiście jest złem największym? Czy przekupywanie ludzi ich własnymi pieniędzmi (500+), wątpliwej jakości misyjnymi igrzyskami (disco-polo w TVP), rewanżyzmem wobec konkretnych sektorów budżetówki (czyszczenie sądów) i wyjętą żywcem z PRLu progandą sukcesu jest gorsze od wpuszczania tu jakiejś obyczajowej międzynarodówki jak wirus atakującej poprzez cały ład korporacyjny, pouczającej w reklamówkach każdego o jego niedostatecznie tolerancyjnej tolerancji i wymagającej składania pokłonów w naprędce wymyślonych świętach na rzecz konkretnych mniejszości?

Moim zdaniem, materialna bieda do której doprowadza PiS jest mniejszym zagrożeniem, niż ryjące banie ideologiczne zatrucie kultury. Z tego względu, że jeśli ostatecznie powstanie wola odsunięcia kaczorarbeiterpartei, to będzie ona wolą motywowaną przede wszyskim ekonomicznie i tak zostanie też sprzedana: "doprowadzili nas do materialnego upadku, musimy ich odsunąć od władzy, żeby się odbić i w końcu dorobić". To będzie działało na naszą korzyść, bo przyjdzie dobry czas na promocję wolnorynkowego kapitalizmu.

W przypadku zniszczenia kultury, promowanie rynku nie zdobędzie poparcia, bo wtedy rynek zapewne zostanie i tak uznany za jedno źródeł popadnięcia w dekadencję i ludziom nie wytłumaczysz subtelności, że jakiś tam korporacjonizm, że jakaś plaga społecznej odpowiedzialności biznesu. Uznają, że służysz mamonie i tym samym siłom, które demoralizują ich dzieci a potem składają je w ofierze Sorosowi.

Więc ja bym chętnie przyjął opcję odsunięcia pisiorków od władzy, o ile tylko ten odsuwający byłby nastawiony antykosmopolitycznie, separatystycznie bądź izolacjonistycznie (PSL, Konfederacja). Jeżeli naszym jedynym wybawcą ma być umizgujący się do LGBTowskich bolszewików Trzaskowski, to ja chyba wolę zostać w tym szóstym kręgu martyniukowego piekła, gdzie rządzi paździerz, bo to przynajmniej dobrze poznane zło.

Jakoś szukając porozumienia mam taki złagodzony apel: Jak już musisz naokoło poruszać teraz ten temat, to przy okazji ukazuj cynizm polityków w tej kwestii.
W ten sam sposób można na zasadzie „przyganiał kocioł garnkowi” zarzucić Tobie, że wtórujesz polityce PISu, szczególnie, że tu na forum Twoja aktywność w tym temacie ożyła po sławetnym wystąpieniu Dudy.
No można. Ale moje stanowisko jest proste - ostateczenie nie ufam politykom w ogóle. Duda może wykorzystywać antyLGBTowską retorykę jedynie po to, by zabezpieczyć zdobycie władzy na kolejną kadencję, a potem już podpisywać ustawy przyklepywane przez pisowski Sejm - jeżeli Amerykanie każą im decydować, czy oddają mienie bezspadkowe żydowskim organizacjom, czy idą na rękę LGBT, to Andrzejek może się zacząć ładnie uśmiechać na Paradzie Równości, bo taka będzie racja stanu. Inaczej baz wojskowych niet. Na przykład.

Trzaskowski z kolei może grać teraz na poparcie tolerancjonistów, by później ich wystawić na rzecz konserwatywnego centrum. Technicznie jest to możliwe. Tyle, że ja po zdradzie Tuska, który obiecywał cięcia podatków a później zatrudniał więcej urzędników, nie wierzę POwcom za cholerę i uznaję ich za lewicę w przebraniu centrystów.

Nikomu nie wierzę, nikogo nie popieram, bojkotuję wybory i nie zalecam kierowania się kreowanymi na potrzeby kampanii wizerunkami kandydatów. A z tym nowym bolszewizmem wolę walczyć sugestią niż kartką wyborczą, więc też za nikim nie agituję, po prostu rozważam co mogłoby być rzeczywiście większym czy mniejszym złem. Z racji tego, że jestem w ogóle antydemokratycznie nastawiony, nie będę z powodu kampanii wyborczej i zbiegu okoliczności związanego z wyborem gorących tematów, zmieniał czegokolwiek w swoich narracjach, bo są moje.

W kwestii LGBT, gender mainstreamingu, jakiegoś Black Lives Matter czy innych prób ideologicznego zmieniania burżuazyjnej moralności za pomocą poprawności politycznej i tresury mas, możemy się zastanawiać, czy aktualnie jest to bardziej niebezpieczne z kierunku amerykańskiego czy niemieckiego (unijnego). A jeżeli nawet uznamy, że teraz w USA jest to bardziej nasilone, to czy polityka zagraniczna USA pozwoli nam być taką drugą Arabią Saudyjską i katotalibanem, który jak w putinowskiej Rosji będzie mógł sobie ganiać tęczowych aktywistów po Białymstoku, czy będą nam coś tu narzucać, jeżeli się w ten sposób wychylimy?

O tym, ile polska polityka ma autonomii w kwestiach obyczajowego oporu przeciw UE i USA, z którymi jest ściśle związana, możemy zawsze podyskutować.
 

gordonfree

Well-Known Member
141
335
Tak trochę schodząc z tematu. Jeśli niektórzy polscy libertarianie (Stowarzyszenie Lib. i Młodzi Libertarianie) już koniecznie muszą tak zabiegać o osoby homoseksualne to dlaczego nie robią tego z pozycji libertariańskich, a wchodzą we wrogą narrację LGBT, która z filozofią wolnościową nie ma żadnego związku.
Dlaczego nie akcentować tego, że liby ludziom nie tylko do sypialni zaglądać nie chcą, ale także w ogóle ich nie interesuje czy mają jakąś sypialnię.
Czemu nie wyprowadzają swojego poparcia z pozycji wolnościowych...

Czy to nie jest jakiś zupełny brak pomysłu na zaistnienie, a więc podpinanie się pod temat nośny? Syndrom sztokholmski - zostali już tak sterroryzowani, iż nie widzą innej opcji niż gardłować za lewackim lgbt, bo boją się krytyki ze strony wszystkich tych "postępowych" środowisk?
A może to celowe, świadome i w pełni z premedytacją dokonywane zbliżenie?

Jeśli to ta pierwsza opcja to mega słabo, jeśli ta druga to niemal katastrofa.
 

Hanki

Secessionist
1 314
3 925
Tak trochę schodząc z tematu. Jeśli niektórzy polscy libertarianie (Stowarzyszenie Lib. i Młodzi Libertarianie) już koniecznie muszą tak zabiegać o osoby homoseksualne to dlaczego nie robią tego z pozycji libertariańskich, a wchodzą we wrogą narrację LGBT, która z filozofią wolnościową nie ma żadnego związku.
Co rozumiesz przez "wchodzenie we wrogą narrację LGBT"? Mógłbyś podać jakieś przykłady?
 

gordonfree

Well-Known Member
141
335
Udział libertarian w marszu równości pod tęczowymi sztandarami, wpisy młodych libertarian z okazji jakiegoś dnia równości seksualnej czy coś takiego i również we wpisie znalazły się te tęczowe flagi. Dla mnie tyle to już dużo.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 143
1 878
@FatBantha
Nie podważam tego, że nie ufasz politykom, ale to samo może dotyczyć libertarian, którzy określają się jako proLGBT. Twój upór sprawia, że łatwo będzie Ci przykleić mordę zawoalowanego propagandysty obecnej władzy, tak jak Ty z przeciwnej strony robisz jakiś propagandystów USA czy co tam przypisywałeś. Powinno Ci to dać do myślenia. Jak nie daje to trudno. Za troskliwą matulę tu robić z pewnością nie będę.
 
Ostatnia edycja:

Hanki

Secessionist
1 314
3 925
Udział libertarian w marszu równości pod tęczowymi sztandarami, wpisy młodych libertarian z okazji jakiegoś dnia równości seksualnej czy coś takiego i również we wpisie znalazły się te tęczowe flagi. Dla mnie tyle to już dużo.
Ale co to ma wspólnego z "wchodzeniem we wrogą narrację LGBT"? W dalszym ciągu nie rozumiem.

Mnie bardziej interesują przykłady dot. wywołanego przez Ciebie do tablicy SL. Z wiadomych względów.
 

gordonfree

Well-Known Member
141
335
Damn pomyliłem SL z niedawno powstałą partią Libertarianie, ML to młodzieżówka tej partii, a nie grupa związana z SL. :)

Mój błąd
 

Hanki

Secessionist
1 314
3 925
Damn pomyliłem SL z niedawno powstałą partią Libertarianie, ML to młodzieżówka tej partii, a nie grupa związana z SL. :)

Mój błąd
Rozumiem.

Pytam, ponieważ pisałeś wcześniej:
Jeśli niektórzy polscy libertarianie (Stowarzyszenie Lib. i Młodzi Libertarianie) (...)
a zatem niejako Twój komentarz miał również dotyczyć SL.

Ale skoro chodzi o inne podmioty, to już nie drążę :)
 

gordonfree

Well-Known Member
141
335
Dość kretyńska pomyłka zresztą. No, ale nic, nie takie rzeczy mogą się zdarzyć. Powinienem teoretycznie wyedytować wczorajszego posta, lecz niech tak już zostanie...
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 453
22 418
W necie pojawił się film "Ich prawdziwe cele". Nudnawy moralitet propagandowy wyprodukowany przez PCh24. Obejrzałem. I co?
Nie wiedziałem że jest taka fundacja seks-edukatorów o nazwie "Ponton" (ale se kurwa nazwy wymyślają - ja pierdolę ale to są popaprańcy), która wchodzi do szkół i demoralizuje dzieci. Ale co jest istotne, na zajęciach z seks-edukatorami nie mogą być obecni przedstawiciele szkoły, czyli nauczyciele, czy dyrektor. Słowa komuchów "wszystkie dzieci są nasze" stały się rzeczywistością.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 143
1 878
@kr2y510
Teraz ciekawostka. Wiesz, że polski Instytut Misesa też prowadził zajęcia propagandowe w polskich szkołach? Nawet próbował przepchnąć wydaną przez siebie książkę jako podręcznik szkolny, co jednak się mu nie udało. Różnie można oceniać wykorzystywania reżimowych instytucji do własnych celów. Jednak jak negatywnie to oceniasz to miej świadomość, że wśród wolnorynkowców też są tacy co to w szkołach dzieciom komuchów rąbią pranie mózgów. A komuchy sobie mogą tego nie życzyć. I jeśli uznajesz jakieś ogólne zasady to w chwili gdy z działalności jednej organizacji robisz uogólnienie na całe środowisko to wedle tej zasady powinieneś wysnuć podobny wniosek na temat „prawdziwych celów” wolnorynkowców.
 
Ostatnia edycja:
Do góry Bottom