Gry komputerowe

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 747
13 896
Ale Blizzard (a szczególnie NetEase) doskonale wie, kto jest grupą docelową Diablo Immortal. To jest grą skierowana do nowej grupy, a nie błąd w ocenie zainteresowań starej. Znaczy błąd był, bo niepotrzebnie spróbowano sprzedać to PCMR, ale zasadniczo ten ruch ma biznesowy sens.
 

Hitch

3 150
4 552
Resident Evil 2 (remake)

Przeszedłem Scenariusz A Leona, scenariusz B Claire i scenariusz B Leona (oraz zdechłem jak pies w połowie scenariusza Hunka ;)) to chyba mam wystarczająco expa, żeby się wypowiedzieć na temat jakości całości gry. Cóż tu można rzec, by nie powielać piania z zachwytu w reckach? Oryginał katowałem jako dziecię jeszcze na czarno-białym monitorze ze śmietnika i bez głośników. Znam tę grę bardzo dobrze, choć nigdy nie bawiłem się w żadne speedruny czy pojebane czelendże bez sejwów czy używania tylko noża. Z rok temu, może dwa przeszedłem jeszcze raz na Vicie i zaskakująco dobrze się trzymała. Wiadomo, historia była koślawo przetłumaczona z japońskiego i przeczytana chyba przez bezdomnych za paczkę fajek. Jednak klimat był, gejmplej nie odstraszał archaicznością, no i po prostu fajnie było kosić Leonem kolejne, coraz to bardziej dopakowane maszkary.

Ploty o remake'u dwójki gdzieś tam przebąkiwały w sumie od premiery remake'u jedynki i bardzo chciałem, żeby tak samo to zostało rozegrane. Oj, jak bardzo żem się mylił! Potem (dłuuuugo potem, jakiś rok temu? Półtorej dopiero?) zaczęły wychodzić bardziej konkretne informacje i obwieszczenia. I tak aż do ukazania pierwszych materiałów, które dość mocno schłodziły moje i tak niezbyt rozpalone oczekiwania. Wszystko wyglądało jak typowe granie na nostalgii i dawno zarobionej kasie. Czyli lokacje z Residenta dwójki rozgrywane jak Resident czwórka. Pójście po najmniejszej linii oporu. Potem było demo, zdecydowanie za krótkie jak dla mnie, żeby jasno sprecyzować swoje odczucia, w dodatku jednorazowe. Potem opinie ludzi, którzy przez czyjeś niedopatrzenia dorwali się do gry wcześniej i... zaintrygowałem się. Na tyle, by postawić wszystko na jedną kartę i zakupić grę na premierę.

Krótko: zostałem zmasakrowany. Dosłownie i w przenośni. Gra jest trudna, wymagająca, wkurwiająca i długa (choć jak się uprze można ją przejść w godzinę), ale jednocześnie cholernie dobrze zrobiona i dostarcza najprawdziwsze emocje. Coś, czego z tą serią nie wiązałem od bardzo dawna (w siódemkę nie grałem). Rozgrywka jest przemyślana aż do absurdalnych granic i dopieszczona do jeszcze absurdalniejszych. Żadnych baboli, patchy niby poprawiających balans, a naprawdę rozpieprzających wszystko w mak. Wszelkie moje obawy, że to będzie bardziej remake czwórki niż dwójki można spokojnie wyśmiać.

To nie jest gra akcji. Jasne, w finale można sobie w końcu odpuścić pieszczenie się z amunicją i dać upust frustracjom budowanym przez całą grę, ale póki ten moment nie nadejdzie to jest to rasowy survival i rasowy horror. Amunicji jest naprawdę mało, przeciwnicy są cholernie trudni do ubicia i można się wydymać tak, że przed obowiązkowym starciem z jakimś zmutowanym pierdolstwem mamy dwa naboje do pistoletu, granat błyskowy i pół noża :)

Gra oprócz nie dostarczania wystarczającej ilości amunicji i broni straszy także realizmem. Twórcy wyjebali starą konwencję anime do kosza i poszli w uber wiarygodność. Posterunek policji został tak przemodelowany, że przypomina teraz prawdziwe miejsce, gdzie jeszcze parę dni temu kilkadziesiąt ludków sobie pracowało, a teraz jest ich grobowcem i zarazem świadkiem brutalnej śmierci. Owszem, dalej są dziwne zamki na dziwne klucze, ale postarano się by to wszystko miało ręce i nogi.

Od nowa też napisano scenariusz i kazano go odegrać aktorom z prawdziwego zdarzenia, co zaowocowało galerią naprawdę ciekawych postaci czy mega dołujących scen, których nie powstydziło by się "The Last of Us". Nawet poboczne łebki, które w oryginale się pojawiały na kilkanaście sekund, tu dostały masę głębi i z głębi serca się im kibicuje lub oczekuje na ich bolesną śmierć.


Główni bohaterowie też przeszli oczywiście lifting, na który z początku narzekałem, ale teraz rozumiem. Leon ma wyglądać jak dzieciak. Bo Leon to jest dzieciak. Idealista z mlekiem pod nosem. W trakcie jego historii oglądamy jak koleś musi w kilka godzin dorosnąć i wziąć na klatę to, co się dzieje, i że komunały o pomaganiu potrzebującym sobie, a rzeczywistość sobie. Jego przemiana przez całą grę robi wrażenie. Od harcerzyka, w czyściutkim mundurku do sponiewieranego kozaka w finale jest bardzo satysfakcjonująca. Tak jak i jego finałowe starcie w scenariuszu B. Bez odpowiednio dobrze rozpisanej ścieżki bohatera ta scena byłaby sucharem pasującym do oryginału, a tu wyrasta do rangi mega kultu i najlepszej tego typu sceny w grach.


Co więcej? Gra spokojnie, pomimo swojej styczniowej premiery, jest grą roku i najlepszą odsłoną serii na chwilę obecną. Chylę czoła przed drobiazgowością twórców, ich chęcią zrobienia tworu od początku do końca sensownego i poważnego, przy jednoczesnym stworzeniu gry miodnej, którą chce się przechodzić, by odblokowywać kolejne popierdutki.

10/10
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 855
21 994
Znaczy błąd był, bo niepotrzebnie spróbowano sprzedać to PCMR, ale zasadniczo ten ruch ma biznesowy sens.
To jest ogromne niedopowiedzenie. Swoją drogą, ten BlizzCon musiał być wyjątkowy. Gwoździem jego programu okazało się ogłoszenie premiery gry mobilnej. Reakcja publiczności: bezcenna.

A wszystkie pozostałe PR-owe próby ratowania sytuacji, które jeszcze bardziej ich pogrążyły, to jest już czarna komedia.
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 747
13 896
No wiesz, mleko się rozlało, nie sposób było tego naprawić. Nie mogli przecież powiedziec "och, żartowaliśmy, to gra dla Kitajców, przez pomyłkę jakiegoś Junior Account Managera ją pokazaliście". Jedyny ratunkiem byłoby pokazanie Diablo 4, ale chyba nie byli na to gotowi. Ten announcement wyglądał jako jakaś zapchajdziura, w miejsce czegoś sensowniejszego i nie wystrzeliło im w twarz. Ja nie bronię tego PR disaster, ale decyzji o robieniu Diablo Immortal.

Co więcej, wypromowanie marki Diablo w Chinach może też być potencjalnie bardzo dobrym ruchem dla ekspansji marki Diablo także w wersji PC. Chińczycy nie znają Diablo w jego dotychczaswej formie, a tak jest szansa, że część z nich przekonwertuje się z marki mobilnej w przyszłości na konsolową czy pecetową, bo już będą ją znali.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 855
21 994
Ja się po prostu dziwię [kolejny już po "The Last Jedi" raz], że w takich firmach - potentatach z olbrzymim doświadczeniem, jest w ogóle możliwe podjęcie działań bez świadomości oddźwięku, jaki mogą wywołać, tak w zupełnej bezmyślności. Przecież oni te wszystkie imprezy planują w najdrobniejszych detalach. Szkoda tylko, że zapomnieli o najistotniejszym - o zaproszonych tam ludziach, ich backgroundzie, preferowanej formie grania, oczekiwaniach czy nawet nadziejach, bo to przecież głównie hardkorowi fani dotychczasowej pracy. Kto inny płaciłby za wstęp na w gruncie rzeczy marketingową imprezę jakiegoś przedsiębiorstwa?

Blizzard na tym zlocie uznał, zapewne z przyzwyczajenia, że zaproszeni bezkrytycznie zaaprobują cokolwiek zostanie im zaproponowane, o ile tylko będzie opatrzone odpowiednim znakiem towarowym. No i nastąpiło jednak ogromne zdziwienie, że tak nie jest, że ludzie nie są bezinteresownymi kibicami firmy, która chce po prostu zrobić łatwo hajs, a sama magia marki nie jest w stanie przykryć osobistego interesu, jakim jest granie na pecetach.

Skoro chcieli Immortala sprzedać Chińczykom, to może należało urządzić ten pokaz w Chinach? Ja wiem, to taki dosyć intuicyjny pomysł, raczej mało zaskakujący, dlatego niepozorny, ale może ma wartość merytoryczną.

Wygląda jednak na to, że Blizzard zapomniał kim są ich klienci, za co są gotowi im płacić czy nawet robić darmową oddolną reklamę w swoim wolnym czasie, tworząc fanarty oparte na ich franczyzach.

A minimalizacja strat zawsze wygląda tak samo. Należy po prostu przeprosić i zamknąć mordę, a nie wdawać się w dalszą walkę z ludźmi, która ich tylko (słusznie) podkurwia. Skoro nie przewidzieli potrzeb akurat tych konsumentów, do których się zwrócili, zajmując im czas, należało posypać głowę popiołem, rzucić im coś w ramach pocieszenia i przejść nad wtopą do porządku. Numery ze zdejmowaniem źle ocenianych filmików, umieszczaniem nowych, w nadziei obejścia problemu i wyciszenia krytyki to po prostu zakłamywanie rzeczywistości. Festiwal spektakularnego strzelania sobie w plecy.

Oczywiście nie obeszło się również bez wynajętych dziennikarskich cyngli, którzy obwiniają fanów źle reagujących na premierę tej gry o męski szowinizm i nietolerancję. Firma ma zawsze rację a klienci to podludzcy skurwiele, więc nie ma co się nimi przejmować.

Szukanie nowych nabywców swoich produktów jest OK, o ile przy tym nie zraża się tych już obecnych. Równie dobrze można stracić starych i nie zyskać nowych, jeżeli robi się to w takim stylu.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 855
21 994
Tak przy okazji tematu Blizzarda - na GOGu pojawiły się dwa pierwsze Warcrafty i Diablo dostosowane do wysokich rozdzielczości. Upscaling wygląda podobnie jak w przypadku darmowego Starcrafta.
 

Racibor

Well-Known Member
408
1 993
Karol Wojtyła: Totus Tuus. Gra o młodym papieżu w stylu erotycznej mangi

Pomysłodawcy gry Karol Wojtyła: Totus Tuus proszą o wsparcie „co łaska” dla swojego „bożego dzieła”. Gracze będą mieli wolność wyboru ścieżki, którą podążą i możliwość przekonania się, jak mógłby wyglądać świat bez papieża Polaka.



Gra Karol Wojtyła: Totus Tuus ma być udostępniona bezpłatnie wszystkim chętnym. Zbiórka funduszy na jej powstanie ma zapewnić środki niezbędne do przygotowania tytułu oraz ewentualnego przeportowania gry na urządzenia działające pod kontrolą Androida.

Autorzy gry Karol Wojtyła: Totus Tuus dokonali dość śmiałego wyboru, jeśli chodzi o oprawę graficzną tworzonej opowieści, decydując się na stworzenie opowieści graficznej stylizacji mangi. Koledzy podpowiadają nam, że niektóre z udostępnionych zrzutów ekranów, jak na przykład powyższy, wyglądają jak żywcem wyjęte z erotycznych gier hentai. Deklaracja, że młody papież nie zostanie pokazany jako „monument z brązu” brzmi w tych okolicznościach wieloznacznie.
Studio Mobinet Games tłumaczy, że wybór został dokonany świadomie, a grafika ma być po prostu atrakcyjna dla młodego odbiorcy.

Jesteśmy pewni, że przypadnie wam do gustu styl anime, w jakim utrzymana jest grafika – a przede wszystkim, że jej uniwersalny charakter trafi do każdego, także do młodzieży, która może już osobiście nie pamiętać zmarłego w 2005 roku Jana Pawła II, przyczyniając się do zachowania pamięci o jego czynach.
Autorzy Karol Wojtyła: Totus Tuus podkreślają, że chcą dać graczom możliwość przeżycia przygód młodego papieża na swój własny sposób, co może doprowadzić do powstania zupełnie innej historii, w której Wojtyła na przykład nie zostaje papieżem.

Jako młody ksiądz z Krakowa i Wadowic prowadź ewangelizację, pomagaj innym w dokonaniu dobrych wyborów i stawaj przed licznymi dylematami moralnymi, jakie życie stawiało przed księdzem Wojtyłą. To twoja historia i ty ją tworzysz. Pamiętaj, że każdy twój wybór przyniesie konsekwencje w przyszłości!

Szlachetne założenia mogą jednak nie mieć przełożenia na praktykę. Wystarczy spojrzeć na poniższą grafikę, żeby być pewnym, że żaden gracz nie odmówi wyjścia na kremówki z taką towarzyszką.



Zobacz alternatywne historie i przekonaj się, co by było gdyby Karol Wojtyła nie podążył ciernistą drogą kapłaństwa, lub gdyby opatrzność splątała jeszcze bardziej jego dzieje. Karol Wojtyła był żywo zainteresowany także literaturą i pseudonim jaki przyjął - Andrzej Jawień pozwolił mu na publikowanie świetnych dramatów, wystawianych później w Polsce i za granicą.

Karol Wojtyła: Totus Tuus - zbiórka na grę o młodym papieżu

Studio Mobinet Games chce rozdawać grę Karol Wojtyła: Totus Tuus za darmo. Żeby spełnić to założenie, potrzebuje funduszy na wyprodukowanie tytułu. O pomoc zwrócili się na platformie PolakPotrafi.pl.
Gra będzie udostępniona dla wszystkich, za darmo. Zależy nam na tym, aby katolicki przekaz mógł dotrzeć do każdego, a wiedza o Kościele mogła się upowszechniać. Z tego samego powodu możecie wpłacać dowolną kwotę, jaką uznacie za godną wsparcia projektu! (Model ten znany jest także w kręgach chrześcijańskich jako „Co łaska”.)

Koszty wyprodukowania gry zostały obliczone na 25 000 zł. Jeśli datków będzie więcej, autorzy obiecują dodatkowe atrakcje. 30 000 zagwarantuje wydanie tytułu Karol Wojtyła: Totus Tuus na urządzenia z Androidem. Po zebraniu 35 000 zł studio doda 3 alternatywne zakończenia gry, podnosząc ich liczbę do 11.
Jeśli ofiary na powstanie gry przekroczą 40 000 zł, grę Karol Wojtyła: Totus Tuus zostanie wydany w języku angielskim. Ostatni z progów, wyznaczony na 45 000 zł, to gwarancja wydania DLC o losach księdza Jerzego Popiełuszko.


https://polakpotrafi.pl/projekt/gra-o-papiezu-polaku
 
D

Deleted member 6431

Guest
Ulga podatkowa za patriotyzm dla twórców gier.Ma wejść w życie od przyszłego roku.
Projekt ustawy o finansowym wsparciu produkcji "kulturowych" gier przewiduje wprowadzenie możliwości dodatkowego odliczenia od podstawy opodatkowania PIT/CIT 100 proc. ustawowo określonych kosztów kwalifikowanych - przypomina dziennik. To, czy gra dostanie wsparcie, ma być indywidualną decyzją ministerstwa kultury
https://tvn24bis.pl/z-kraju,74/ulga...-kulturowych-ma-wejsc-w-2020-roku,950928.html

Ale kto ten patriotyzm oceniał będzie???
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 747
13 896
To nie jest ulga za patriotyzm. To jest ulga kulturowa. Dostajęnie tę ulgę (nie dotację) ten producent, którego gra przejdzie test kulturowy, czyli zestaw kryteriów pewnych, dość obiektywnych. Oczywiście, będą to oceniać urzędnicy MKiDN raczej.

Inaczej, nie jest to tak, jak dziennikarze opisują. A już na pewno nie tak, jak opisuje to pan Janusz.
 
Ostatnia edycja:

szeryf17

"No reason it's a good reason"
680
2 236
Możecie broić do woli
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 855
21 994
Szczerze? To są trzy NAJLEPSZE singlowe gry poprzedniej generacji (ex aequo z The Last of Us od tej samej ekipy).
No już nie drapcie się, dziewczyny. Piter jest po prostu zazdrosny o "The Last of Us"
Ach, tak mi się przypomniało, że Hitch był fanatykiem The Last of Us", więc wrzucę plotę. Ponoć scenarzyści pojechali po całości i nasrali do ryja wszystkim, którzy pokochali jedynkę, niszcząc dla przekory wszystko, co w niej sprawiało, że znalazła emocjonalny oddźwięk u publiki.

"The Last of Us Part II" zapowiada się na coś w rodzaju "The Last Jedi" Ruina Johnsona - prymitywną nihilistyczną złośliwość wycelowaną w unicestwienie historii, na której komuś zależało. Czyli zapewne mamy znowu do czynienia z sytuacją, że do realizacji dalszego ciągu zabrały się jakieś beztalencia, które nie potrafiły dorównać oryginałowi, więc postanowiły go zniszczyć.


Właśnie robi się z tego większa inba, a twórcy po przeciekach starają się uciszać ludzi na społecznościówkach.

P.S. Czyli zapewne mamy znowu do czynienia z sytuacją, że do realizacji dalszego ciągu zabrały się jakieś beztalencia

Jest nawet lepiej. Twórcą jest ten sam człowiek, tylko przesiąknięty przez Anitę Sarkeesian.

Neil Druckmann, the Israeli-American VP of Naughty Dog and the director/writer of The Last of Us 2, also wrote for The Last Of Us. However, at some point between 2012 and the development of The Last of Us 2, Druckmann fell into the sphere of Anita Sarkeesian. Invited her to consult with the studio. Fired employees who ran afoul of his political philosophy during the development of Uncharted 4. Pushed out the writer of the Legacy of Kain, Jak and Daxter, and Uncharted games, Amy Hennig, for not agreeing with some of his writing choices. It's a rare example of the original author seemingly going nuts in between his two pieces and feeling the need to destroy what he created (along with the usual anti-christian stuff to be expected from these people).

Ale to będzie raczycho!
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 747
13 896
Twórcą jest ten sam człowiek,
Kluczową postacią dla pierwszej części był Bruce Straley, który odszedł jakiś czas temu - Bruce podobny był bardzo ogarnięty bazując na opowieściach znanego mi pracownika ND. Jego odejście plus odejście Amy Henning zwiastowały upadek, a przecieki pokazują, że tenże nastąpił.
 

Hitch

3 150
4 552
Miałem pisać, że odszczekuję cały swój hype względem TLoU2. Pomijając chujową historię w grze, ogólnie szykuje się największa afera z udziałem Sony i PlayStation od czasu ataku hakerów sprzed kilku lat.

Oddanie swojego najlepiej rokującego studia we władanie pojebanego feministy, który przypisał sobie całe zasługi za pierwsze The Last of Us (które tak naprawdę zrobiła Amy Hennig) i spuszczenie go ze smyczy. Gnębienie pracowników. Zwalnianie ludzi za opinie. Uciszanie youtuberów i obrażanie wieloletnich fanów - toć to materiał na film.

Najlepsze, że TLoU2 powstaje od 7 lat. Przez te 7 lat Naughty Dog wypuściło tylko Uncharted 4. Amy Hennig w 7 lat pierdolnęła Uncharted 1-3, The Last of Us i jeszcze zaczęła prace nad Uncharted 4 (z którego Cuckman wyjebał 80% jej scenariusza). Ktoś w Sony dawno nie sprawdzał książeczki przychodów i rozchodów :)
 
Do góry Bottom