Gra planszowa zrobiona przez wolnościowca

Alu

Well-Known Member
4 588
9 524
Takiego założenia nie było. Na start chciałem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu ( młodzieńczy entuzjazm ), potem wyjść na zero, a a na końcu pogodziłem się z tym, że będzie to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa praca w dużej mierze pro bono.

Ja się nie znam, ale może są jakieś konwenty gier planszowych albo inne spotkania ich miłośników.
Jeśli chcesz zainteresować swoją grą w celu promocji idei wolnościowych, to mógłbyś na jakiś pojechać ze swoją planszówką.
Dotarłbyś do osób, które są zainteresowane planszówkami i niekoniecznie wiedzą o libertarianizmie.

Bo na tym forum docierasz do osób, które są niekoniecznie zainteresowane planszówkami i wiedzą o libertarianizmie.
To kompendium myślałem, że to jakaś książeczka a to na płycie jest. W dzisiejszych czasach to nie wszyscy nawet mają napęd CD.
 
Ostatnia edycja:

Blobfish

Active Member
76
150
Dzięki za przypomnienie, na jakim forum jestem, bo po takich plemiennych wpisach ( wszystko poza tym forum jest piwnicą ) łatwo można zapomnieć

Pisząc o piwnicy odnosiłem się do stereotypowego obrazu libertarianina czyli wyalienowanego nieudacznika snującego swoje fantazje w izlolacji przez światem. W tym kontekście "wyjście z piwnicy" to komplement a nie zniewaga. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
 

kompowiec

freetard
2 355
2 410
Mimo wszystko to jednak zabawne. Facio wylazł z piwnicy, zainwestował własny czas i pieniądze w przedsięwzięcie promujące ideę wolnościową po czym na wolnościowym forum zebrał same jeby
Porady też.
Z ciebie większy wychodzi
O jaki z siebie wielki lib kompowiec zadowolony heheh
Największy błąd już zrobił, czyli najpierw tworzył produkt a potem sprawdził czy jest na nie zapotrzebowanie. Nie czepiałbym się gdyby nie zaczął tego racjonalizować w tak żałosny sposób.
Chyba wartości. Masz do pojęć równie luźny stosunek jak do faktów
i kto to mówi ech... nikt Ci tu nie życzy źle, alu dobrze proponuje, poszukaj może kogoś na discordzikach czy forach dla planszówkiwiczów, jak będziesz miał fart to znajdziesz wspólnika, jak nie to przynajmniej się dowiesz czy produkt jest rzeczywiście coś wart i czy wymaga poprawek
 
OP
OP
Benczato

Benczato

Member
32
36
Dla każdego co nie kupi twojej gry, wolność znaczy mniej niż keczup? Czy nie zrozumiałem twojej wypowiedzi?
Nie. Chodziło mi o to, że z absurdalnie niską ceną lub jej brakiem, produkt by się rozszedł całkowicie przypadkowo.
Ja się nie znam, ale może są jakieś konwenty gier planszowych albo inne spotkania ich miłośników.
Jeśli chcesz zainteresować swoją grą w celu promocji idei wolnościowych, to mógłbyś na jakiś pojechać ze swoją planszówką.
Dotarłbyś do osób, które są zainteresowane planszówkami i niekoniecznie wiedzą o libertarianizmie.

Bo na tym forum docierasz do osób, które są niekoniecznie zainteresowane planszówkami i wiedzą o libertarianizmie.
To kompendium myślałem, że to jakaś książeczka a to na płycie jest. W dzisiejszych czasach to nie wszyscy nawet mają napęd CD.
Co do pierwszego, to ja również jestem spoza środowiska. Gra powstawała latami, praca była zawieszana - ze względów życiowych - na miesiące, niektóre elementy na lata. Nie interesowałem się w tym czasie grami, które wychodziły, trendami, modami. Rozwijałem własny projekt - żeby spełnił założenia - a w inne sprawy nie wnikałem. Dlatego dla osób zatopionych w sektor jestem po prostu ignorantem. ...A oni tam potrafią być całkiem surowi. Znajomy zrobił kilka pomniejszych gier, wśród kolegów grali i bawili się całkiem dobrze, ale jak pojechał z jednym ze swoich pomysłów na jakiś zlot, nazwijmy to, młodych talentów, to został przez "ekspertów" zjechany do poziomu zagotowania.

Objętość kompendium wyklucza druk. Ja nawet przygotowałem dwie wersje. Z większą czcionką i mniejszą stroną do czytania na ekranie, oraz z większą stroną (A4), a mniejszą czcionką do druku. I ta wersja do druku - nawet nie uwzględniając katalogu autora - ma ponad 300 stron.
...Moim zdaniem - tutaj wystawiam się na bombardowanie - nie ma osoby tak oczytanej czy inteligentnej, by nic ciekawego, nowego, czy inspirującego w tym kompendium nie znaleźć.
Powiem tak: jeśli ktoś traktuje wolność w kategoriach intelektualnej higieny, to owszem - może się bez tego zbioru obejść. Jeśli jednak chciałby coś w temacie wolności praktycznego podziałać - to lekceważyć tej pracy nie powinien.
Pisząc o piwnicy odnosiłem się do stereotypowego obrazu libertarianina czyli wyalienowanego nieudacznika snującego swoje fantazje w izlolacji przez światem. W tym kontekście "wyjście z piwnicy" to komplement a nie zniewaga. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Aha. No to dzięki.
To jest w ogóle bardzo trudny krok. Bo izolacja jest potrzebna, żeby jakąś wyższą świadomość uzyskać - przebywając cały czas między ludźmi, jesteś cały czas infekowany ich obłędem ( który wynika z ich skutecznego przystosowania do patologicznego systemu ), ale po uzyskaniu tej świadomości, trzeba jakoś wrócić do świata, żeby próbować go zmienić.
Obyś dużo kasy dostał za grę!Powodzenia chopie!
Dzięki. Jeśli jakaś kasa spłynie, to się znowu coś pomyśli antysystemowego.
 

kompowiec

freetard
2 355
2 410
Co do pierwszego, to ja również jestem spoza środowiska. Gra powstawała latami, praca była zawieszana - ze względów życiowych - na miesiące, niektóre elementy na lata. Nie interesowałem się w tym czasie grami, które wychodziły, trendami, modami. Rozwijałem własny projekt - żeby spełnił założenia - a w inne sprawy nie wnikałem. Dlatego dla osób zatopionych w sektor jestem po prostu ignorantem. ...A oni tam potrafią być całkiem surowi. Znajomy zrobił kilka pomniejszych gier, wśród kolegów grali i bawili się całkiem dobrze, ale jak pojechał z jednym ze swoich pomysłów na jakiś zlot, nazwijmy to, młodych talentów, to został przez "ekspertów" zjechany do poziomu zagotowania.
Czyli to jest po prostu Twoje hobby i tyle. Grimoire : Heralds of the Winged Exemplar powstawało 20 lat i nawet nie jest otwartoźródłowe...

Jeśli to nie ma być hobby, musisz się wkręcić jakoś obecne trendy na rynku. Wybór należy do Ciebie.
 

piezol

Jebać życie
1 183
4 120
Podczas osiemdziesiątego drugiego walnego zgromadzenia użytkowników forum libertarianizm.net przetestowaliśmy grę planszową "Kapitalizm" (z trochę uproszczonymi zasadami).

Zgodnie orzekliśmy, że ten cały kapitalizm to jednak chuj oszustwo i wszyscy zostaliśmy komuchami.
W planach było wspólne zaśpiewanie międzynarodówki po przejściu szóstego okrążenia przez pierwszego z graczy, jednak przy czwartym okrążeniu wszyscy uznali, że mają tę grę w dupie i ciekawszą sprawą jest prowadzenie dyskusji o banie konfederacji na leftbooku.


Sprawą otwartą pozostaje jeszcze ocena Kompendium Myśli Wolnościowej.
Oddelegowaliśmy specjalnego agenta, aby znalazł życie pozaziemskie - być może na innych planetach żyją jeszcze jakieś rurkowce, które używają napędów CD.
 

Alu

Well-Known Member
4 588
9 524
Wypowiem się jako ekspert, bo grałem kiedyś w Magię i Miecz.

Dla mnie najciekawszymi momentami były te, w których były interakcje między graczami. Niestety w zasadzie jedynym takim momentem były licytacje, wtedy faktycznie gra się ożywiała. Fajny był też Blackjack.

Gra polega na modleniu się o brak inflacji i krążeniu w kółko licząc na jak największą wyrzuconą liczbę oczek, bo wtedy najszybciej spłaca się kredyt. Jest dużo losowości.

Wiele kart zdarzeń nie miało żadnego rezultatu, bo pola jeszcze nie były wykupione. Koleżanka czytała długi tekst na karcie zdarzeń po czym dochodziliśmy do wniosku, że kartę należy odłożyć i nic się nie dzieje.

Faktycznie przeczytałem ze 3 cytaty z banknotów, ale już ich nawet nie pamiętam. A byłem trzeźwy. Moim zdaniem gra nie zachęca do kapitalizmu i nieszczególnie uczy o kapitalizmie.

Plusy - dość ładnie wyprodukowana, chociaż kasa moim zdaniem lepiej wyszłaby na papierze niepowlekanym, banknoty w realu nie są takie oślizgłe. Graficznie be szału, nie wiem co pokierowało autorem przy wyborze czcionki Comic Sans (albo bardzo podobnej, może Comic Neue). To raczej nie pasuje do tematyki zadłużania się i kupowania inwestycji, może poza inwestycją "przedszkole".

4/10
 
Ostatnia edycja:
OP
OP
Benczato

Benczato

Member
32
36
Gra polega na modleniu się o brak inflacji i krążeniu w kółko licząc na jak największą wyrzuconą liczbę oczek, bo wtedy najszybciej spłaca się kredyt. Jest dużo losowości.
Inflacja ma pułapy. Jeśli się pilnuje gotówki, to nie trzeba się szczególnie bać ( jeśli widzę, że inny gracz się zapomniał, to nie boję się inflacji, ale na nią liczę ).
Na kostce jest od 5 do 12, prócz tego można czasem ruszyć z karty lub zrobić ruch kontrolowany. To do kupy zmniejsza losowość o jakieś 80% w stosunku do standardowej kostki 1-6 lub dwóch (2-12). Ale oczywiście jakaś losowość wciąż jest.
Wiele kart zdarzeń nie miało żadnego rezultatu, bo pola jeszcze nie były wykupione. Koleżanka czytała długi tekst na karcie zdarzeń po czym dochodziliśmy do wniosku, że kartę należy odłożyć i nic się nie dzieje.

Karty są podpisane. Od razu wiadomo, czy trzeba czytać. Jak karta nie ma odniesienia, to pobiera się kolejną. Do skutku lub do trzech razy sztuka ( zależny od graczy ).
Faktycznie przeczytałem ze 3 cytaty z banknotów, ale już ich nawet nie pamiętam. A byłem trzeźwy. Moim zdaniem gra nie zachęca do kapitalizmu i nieszczególnie uczy o kapitalizmie.
Zależy co rozumiesz przez "grę". Bo na banknotach jest - jeśli dobrze pamiętam - 152 różne cytaty. Więc trochę jednak uczy. Połowa zdarzeń też ma jakieś odniesienia.
...Gra nie tyle zachęca do kapitalizmu, co zniechęca do socjalizmu. Z negatywnych rzeczy, które się dzieją ( na kartach ), bardzo wiele jest wynikiem socjalizmów.
Plusy - dość ładnie wyprodukowana, chociaż kasa moim zdaniem lepiej wyszłaby na papierze niepowlekanym, banknoty w realu nie są takie oślizgłe. Graficznie be szału, nie wiem co pokierowało autorem przy wyborze czcionki Comic Sans (albo bardzo podobnej, może Comic Neue). To raczej nie pasuje do tematyki zadłużania się i kupowania inwestycji, może poza inwestycją "przedszkole".
Banknoty w realu są na zupełnie innym papierze i wiem, o co Ci chodzi. Ale ja miałem do wyboru tylko dwa typy i ten "oślizgły" wydał mi się łatwiejszy do przeglądania banknotów.
Czcionka wydała mi się uniwersalna/neutralna. Ani szałowa, ani też kontrowersyjna. Ludzie to podnoszą, ale nie wiem, w czym problem. Że niby to nie komiks - i nie mogę takiej użyć?!

...Dzięki za dopatrzenie się plusów. Nic z nieba nie spada. Żeby znaleźć dobry materiał na tablicę suchościeralną przepatrzyłem jakieś 25 różnych typów płyt i laminatów. Generalnie z ludzką krytyką jest tak, że krytykujący jakby zakłada, że proces tworzenia odbywał się w optymalnych lub blisko warunkach: dużo kasy, nielimitowany czas, a zwłaszcza - najlepsi i najuczciwsi specjaliści od wszystkiego: testów, grafiki, druku, produkcji. ...Nic dalszego od prawdy. Chwytając się za cokolwiek samemu, oddolnie, dowiadujesz się z czasem, dlaczego inni nie wpadli na taki sam "genialny" pomysł ( poza wyjątkami ). I na ogół leczysz się z dalszych tego typu pomysłów na przyszłość :)
 

piezol

Jebać życie
1 183
4 120
Dla sprecyzowania:
Graliśmy w 6 osób.
Zmieniłem oczywiście zasady, żeby to się chociaż trzymało kupy:
Giełda działała tylko na bank (i tak nikt na niej nie stanął).
Odsetki zmniejszyliśmy o połowę (i tak przez prawie 3 godziny nikt nie zaczął spłacać kredytu).
(Swoją drogą: zasady są niepotrzebnie skomplikowane, jeśli chodzi o spłacanie kredytu. Wystarczyłoby przy pierwszym okrążeniu od razu dopisać pierwsze odsetki i uniknęłoby się dylematu "z czego można spłacać kredyt a z czego nie można")
Zmieniłem obligatoryjność wydarzeń z "tylko inwestycje" na "inwestycje+miasta", bo miałem przeczucie, że bez tego się nic nie będzie działo, poza turlaniem kostką. Mieliśmy dobrą lektorkę więc na dobre to wyszło ;)
Usunąłem gry losowe (poza blackjackiem) oraz zasadę, że osoba na polu specjalnym nie może brać udziału w licytacji (co było chyba słuszne, bo tak jak Alu zauważył, licytacje były chyba jedynym ciekawym elementem gry).
Usunąłem też specjalne zasady dot. kliniki odwykowej.
Nawet nie próbowałem tłumaczyć zasady z ruchem za kasę bez rzucania kostką, bo w połowie tłumaczenia zasad Miki już się szykował do tego żeby mnie zajebać.


Inflacja ma pułapy. Jeśli się pilnuje gotówki, to nie trzeba się szczególnie bać ( jeśli widzę, że inny gracz się zapomniał, to nie boję się inflacji, ale na nią liczę ).
Nam się nie udało dojść do pułapu inflacji "jako-takiej", byliśmy cały czas na małej inflacji.
I ona była kontrintuicyjna, bo im więcej zainwestowałeś, tym bardziej ci inflacja doskwierała (powinna być raczej liczona jako procent od pozostałej gotówki?).
Rzuty inflacji i bankruta na kostce są bezsensowne, ponieważ dotyczą ogółu graczy, a nie rzucającego.
Nawet jeśli wynik rzutu miałby być negatywny, to i tak lepiej by było, gdyby dotyczył rzucającego, a nie całości.
Jeśli rzucający wyrzuci inflację, która dotyka wszystkich poza nim samym, to i tak ma poczucie straconej kolejki.


W grze jest masa zasad, które wyglądają jak łatki na inne głupie zasady.
Przykładowo:
1. wartości kostek - zapomniałem nawet wytłumaczyć, że od pierwszego rzutu się odejmuje, ze względu na to, że kostka jest jaka jest.
2. Inwestycje + wartość kostek. Pobiera się intratę tylko stając na inwestycji. Więc żeby ograniczyć losowość, została dorzucona zasada, że na inwestycji możesz się zatrzymać niezależnie, czy się przerzuciło kostką. No ale że kostka zaczyna się od 5, a w praktyce zawsze chce się zostać na inwestycji, to trzeba było jeszcze dorzucić zasadę z kartami



Zależy co rozumiesz przez "grę". Bo na banknotach jest - jeśli dobrze pamiętam - 152 różne cytaty. Więc trochę jednak uczy. Połowa zdarzeń też ma jakieś odniesienia.
...Gra nie tyle zachęca do kapitalizmu, co zniechęca do socjalizmu. Z negatywnych rzeczy, które się dzieją ( na kartach ), bardzo wiele jest wynikiem socjalizmów.
Jeśli chodzi o propagandyzm to musisz się chyba jeszcze sporo nauczyć.
Po pierwsze, mylisz chyba myśl wolnościową z januszyzmami.
Po drugie, jeśli na kartach wydarzeń pierdolniesz tekst typu "płacisz 200 kredytów, jeśli jesteś kobietą to płacisz 300 kredytów", to, w praktyce, wszystkich, poza najwierniejszymi fanami cyborga ogarnia żenada.


(co do materiału banknotów to nie mam zastrzeżeń, imho bardzo dobrze że zostały tak zrobione jak zostały, mam doświadczenie z różnymi eurousinessami i monopoly, jeśli nie byłyby laminowane to nic by z nich nie zostało po paru rozgrywkach).

Jeśli chodzi o jakość wykonania to ja byłem pod wrażeniem.
Prawie wszyscy poza mną marudzili, ale według mnie wartość materialna podzielona przez cenę jak najbardziej się zgadza.


Jeśli chodzi o to słynne kompendium:
przejrzałem bardzo pobieżnie
na pewno dużo pracy zostało w to włożone
niemniej, moja odpowiedź brzmi:
nie
 
OP
OP
Benczato

Benczato

Member
32
36
(Swoją drogą: zasady są niepotrzebnie skomplikowane, jeśli chodzi o spłacanie kredytu. Wystarczyłoby przy pierwszym okrążeniu od razu dopisać pierwsze odsetki i uniknęłoby się dylematu "z czego można spłacać kredyt a z czego nie można")
To akurat prawda. Zasada, że trzeba sumę najpierw zainwestować, jest tak na prawdę "wirtualna", bo to i tak jedyny sposób, żeby kredyt spłacić - poza hipotetyczną sytuacją, że ktoś specjalnie nic nie wydaje, staje na Blackjacku, coś wygrywa i może spłacić kredyt, a zatem wygrać grę, na przykład po 30 minutach. Tutaj się mi uruchomił nadmierny perfekcjonizm, bo miałem gracza, który szukał namiętnie "jak rozwalić system", więc nie chciałem, żeby takie furtki istniały. Ale faktycznie, dopisanie odsetek od razu by sprawę też załatwiło i to nawet lepiej, bo mniej pisania w instrukcji i bardziej sprawa czytelna ( chociaż trzeba by było pozmieniać inne kwoty, żeby gry nie wydłużać ).
im więcej zainwestowałeś, tym bardziej ci inflacja doskwierała (powinna być raczej liczona jako procent od pozostałej gotówki?).
Procenty byłyby trudne do wyliczenia, a inflacja poda raz na 20 rzutów, więc dramatu chyba nie ma. Ogólnie "mała inflacja" oraz bankrut uderzają w państwa/miasta ( czyli pola, na których zbiera się punkty ). Jak ktoś to zauważy, to po prostu uważa, żeby nie trzymać tam za dużo kapitału. Nie opłaca się, na przykład, mieć m x 4 czy m x 5 i jedną lub dwie inwestycję. Także to nie jest do końca tak, że bankrut i "mała inflacja" są bez sensu, bo dotykają wszystkich. I tak, i nie.
Jeśli rzucający wyrzuci inflację, która dotyka wszystkich poza nim samym, to i tak ma poczucie straconej kolejki.
Wyturlanie inflacji czy bankruta nie kończy kolejki. Turla się do skutku - czyli do swego przemieszczenia się.
Usunąłem gry losowe (poza blackjackiem) oraz zasadę, że osoba na polu specjalnym nie może brać udziału w licytacji (co było chyba słuszne, bo tak jak Alu zauważył, licytacje były chyba jedynym ciekawym elementem gry).
Brak możliwości brania udziału w licytacjach na polach uniwersalnych ( jest ich tylko 6 na 73 pola ), to taka furtka dla tych, którzy mają mało kasy, a więc małe szanse na wygranie jakiejś licytacji. Niewiele to zmienia, bo licytacje i tak mają miejsce i prawie zawsze w pełnym gronie, ale nadzieja jest, bo jednak od czasu do czasu ktoś tam staje i wtedy to może zaciążyć o decyzji, że jednak jakąś licytację sobie otworzymy i potencjalnie wygramy.
Nawet nie próbowałem tłumaczyć zasady z ruchem za kasę bez rzucania kostką, bo w połowie tłumaczenia zasad Miki już się szykował do tego żeby mnie zajebać.
To akurat jest słuszna i dość istotna zasada, bo zmniejsza losowość i wymusza kalkulację. I nie taka skomplikowana, bo po prostu kupujesz ruch: od 5 do 12 ( jak na kostce ), 100 kapitałów za każde pole, czyli minimum 500, maksimum 1200.
Pobiera się intratę tylko stając na inwestycji. Więc żeby ograniczyć losowość, została dorzucona zasada, że na inwestycji możesz się zatrzymać niezależnie, czy się przerzuciło kostką
Taka zasada oczywiście jest. Nawet pogrubiłem ją w instrukcji. Bez tego losowość byłaby zabójcza.


Ogólnie wyszedłem z założenia, że chcę robić grę wielokrotnego użytku. Czyli taką, która nie jest otwartą książką po 2-3 podejściach. A to oznacza, że jest to słaba propozycja na luźny wieczorek. Zasad jest za dużo na start do natychmiastowego ogarnięcia - nie da się ukryć. Ty usunąłeś kilka, co jest zrozumiałe ( jak na przykład nieistotną w rozgrywce mikro zasadę, że się odejmuje 4 od pierwszego rzutu w grze ), ale w dłuższej perspektywie - szkodzi to zabawie. Bo na przykład na Zakładach sportowych można się uodpornić na oba typy inflacji, a to może wpłyną na strategię ( gromadzenie gotówki może się opłacić ).

Nie wiem też, czy stosowaliście ruch z karty. Bo jeśli tak, to, na przykład, gracz posiadający Pole golfowe jest praktycznie odporny przez całą grę na bankructwa ( "antybankrut" jest zaraz za tą inwestycją i można tam zawsze z karty wskoczyć ).
Innymi słowy, im więcej zasad się pomija, tym gra staje bardziej płaska ( co przy tym czasie gry będzie problemem ).

Grając na 6 osób i czytając karty zdarzeń przy każdej okazji - to faktycznie nie mieliście szans ukończenia gry. :)
Na sześciu graczy gra się minimum 5 godzin i to nie jest rezultat możliwy dla osiągnięcia dla początkujących.
...Na początek bym sugerował 3 lub 4 graczy. I przesunięcie na diagramie mnożnika. Czyli jeśli gramy na trzech, to korzystamy z zakresów na czterech; jeśli gramy na czterech, to korzystamy z zakresów na pięciu. Prócz tego brak pokera i nie używanie giełdy na innych graczy.

Tak czy siak, wielkie dzięki za grę, od'zew i opinie. Istotne jest to dla mnie.
...Co do Kompendium, to tutaj brak zgody absolutny :) Jest to kopalnia cytatów i rozumowań. Jest to tłusta opcja, by w rozsądnym czasie nabrać wolnościowej muskulatury. Nie są to jakieś randomowe wrzuty. Kompendium jest podzielone na katalogi, gdzie wyselekcjonowani autorzy są reprezentatywnie cytowani, a cytaty są w miarę możliwości układane w ciągi logiczne i wzbogacane komentarzami i aforyzmami. A do tego przedstawiam poważne plany wolnościowe, czego nie ma raczej nigdzie ( zwłaszcza na tym poziomie szczegółowości ). Także Kompendium będę bronił jak niepodległości :)
 

piezol

Jebać życie
1 183
4 120
Wyturlanie inflacji czy bankruta nie kończy kolejki. Turla się do skutku - czyli do swego przemieszczenia się.
Faktycznie było - zapomniałem o tym.

Brak możliwości brania udziału w licytacjach na polach uniwersalnych ( jest ich tylko 6 na 73 pola ), to taka furtka dla tych, którzy mają mało kasy, a więc małe szanse na wygranie jakiejś licytacji. Niewiele to zmienia, bo licytacje i tak mają miejsce i prawie zawsze w pełnym gronie, ale nadzieja jest, bo jednak od czasu do czasu ktoś tam staje i wtedy to może zaciążyć o decyzji, że jednak jakąś licytację sobie otworzymy i potencjalnie wygramy.
Przy grze na 6 osób zasada jest praktycznie bezużyteczna i mogłaby co najwyżej zirytować jednego gracza który akurat jest na polu specjalnym.

Procenty byłyby trudne do wyliczenia, a inflacja poda raz na 20 rzutów, więc dramatu chyba nie ma. Ogólnie "mała inflacja" oraz bankrut uderzają w państwa/miasta ( czyli pola, na których zbiera się punkty ). Jak ktoś to zauważy, to po prostu uważa, żeby nie trzymać tam za dużo kapitału. Nie opłaca się, na przykład, mieć m x 4 czy m x 5 i jedną lub dwie inwestycję. Także to nie jest do końca tak, że bankrut i "mała inflacja" są bez sensu, bo dotykają wszystkich. I tak, i nie.
W praktyce przy kapitale początkowym 8000 musisz kupić 2-3 miasta i 1-2 inwestycje, innej drogi za bardzo nie ma.


To akurat jest słuszna i dość istotna zasada, bo zmniejsza losowość i wymusza kalkulację. I nie taka skomplikowana, bo po prostu kupujesz ruch: od 5 do 12 ( jak na kostce ), 100 kapitałów za każde pole, czyli minimum 500, maksimum 1200.
Przy kapitale początkowym 8000, który w praktyce musisz wydać przy pierwszych dwóch okrażeniach i zarobkach, które nie osiągną tysiąca chyba gdzieś tak do trzeciego okrążenia, ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś by chciał w ten sposób palić gotówkę.
Szczególnie, że licytacja jest wiodącym sposobem na kupowanie czegokolwiek.

Nie wiem też, czy stosowaliście ruch z karty. Bo jeśli tak, to, na przykład, gracz posiadający Pole golfowe jest praktycznie odporny przez całą grę na bankructwa ( "antybankrut" jest zaraz za tą inwestycją i można tam zawsze z karty wskoczyć ).
Stosowaliśmy - ale przez czas w jaki graliśmy nie wszystkie inwestycje zostały nawet wykupione, bo nie było za bardzo za co to kupować.
Wydaje mi się, że bankrut ani razu nie dotyczył żadnego z graczy w naszym wypadku - zawsze bank przejmował "niczyje".
 
OP
OP
Benczato

Benczato

Member
32
36
Zgadza się. Na sześciu graczy pewne rzeczy wyglądają inaczej niż na czterech, nie mówiąc o trzech czy dwóch. Ale że testy pokazały, że nawet w sześciu można grać, to taki wariant jest. Chociaż prywatnie to jestem w szoku, że taki tabun ludzi się znalazł :)
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 680
11 994
To najlepsza gra planszowa jaką miałem okazję obserwować w ostatnich latach.
 
Do góry Bottom