Gotujemy :D

NoahWatson

The Internet is serious business.
969
2 147
Trzeba docenić, że facio przynajmniej sam sobie coś przyrządza. Ostatnio czytałem sobie "Na dnie" Dalrymple'a z opisami tamtejszego plebsu latami wpieprzającego wyłącznie gotowe dania "do podgrzania" prosto ze sklepu.
W TV kiedyś mówili, że biedota w biednych dzielnicach w UK taką ma dietę, że niektórzy do kibla na dwójkę chodzę raz na dwa tygodnie.

wodę ekologiczną
??
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 569
10 972
Ponieważ jest lato to polecam domowe lody. (...)
Wersja normalna:

- mrożone owoce jakie chcemy, im mniejsze tym lepiej się miksują, truskawki, jagody, borówki itd
- świeża zimna śmietana
- zimny kogel mogel, kilka żółtek i dużo cukru
Zrobiłem te lody w wersji bez owoców. Nie wyszły dobrze. Smakują jajkiem, a baza jest masakrycznie twarda pomimo tego, że ubiłem śmietanę. Z warstwy około 1,5cm grubości ciężko cokolwiek ukroić. Musiałem wyciągać to z silikonowej formy, w której mroziłem, następnie nadpiłowywać nożem z ząbkami i łamać po cięciu. Ogólnie rozczarowanie.
 

mikioli

Well-Known Member
2 638
4 809
Własnym prywatnym samolotem kurwa mać. A nie w promocji z Lidla.
Czyli fanaberia, bo co trawa z pampy jest bardziej zielona czy co, że nie jakieś lokalne świeże dobre mięsko?

Zrobiłem te lody w wersji bez owoców. Nie wyszły dobrze. Smakują jajkiem, a baza jest masakrycznie twarda pomimo tego, że ubiłem śmietanę. Z warstwy około 1,5cm grubości ciężko cokolwiek ukroić. Musiałem wyciągać to z silikonowej formy, w której mroziłem, następnie nadpiłowywać nożem z ząbkami i łamać po cięciu. Ogólnie rozczarowanie.
A spulchniałeś podczas zamrażania?
 

mikioli

Well-Known Member
2 638
4 809
Co? On mieszka w piwnicy ale nie w lodówce.
A lodówka ma drzwi. Ten wynalazek się otwiera, zamarzające lody co jakiś czas wyjmuje i miesza mikserem... czyli napowietrza/spulchnia. Tak zresztą działają domowe maszyny do lodów... ale zakładam, że takowej nie ma więc musi proces przeprowadzić mikserem.

PS. bombardier żartował...
 

Pestek

Well-Known Member
688
1 680
Nudzi mi się dzisiaj. Falafel z tego przepisu. Zamiast zblendować przepuściłem przez sokowirówkę i dodałem fusy co się wyrzuca. Na jedno wyszło.





Smakował całkiem nieźle. W środku czuć było świeżą cytryną i pierwsze smakowały trochę surowo, ale chrupiąca skórka to wynagradzała. Kolejne robiłem bardziej płaskie i były ok. Generalnie wolę takie, bardzo sycące, od mięsnych, które też mają swój urok. Soli polecam dodać dużo, bo na miskę ciasta dałem niecałą łyżeczkę(mieszanka soli z przyprawami) i trochę mało. Generalnie smak ciecierzycy, plus masa warzyw i przypraw daję niezłą mieszankę.

A pomysł mi się wziął z Pragi, gdzie jadłem kilka dni temu z budki. Tamte były lepiej usmażone, ale moje bardziej aromatyczne i myślę, że zdrowsze.
 

truskakwa

Member
16
77
Kociołek. Danie to, jak wskazuje nazwa przygotowuje się w żeliwnym kociołku o grubych ściankach np. takim
kociolek1_Easy-Resize.com.jpg
Kociołek wykłada się folią aluminiową, potem liście kapusty, ziemniaki, warzywa i mięso wedle uznania. Zawsze jadłem z cebulą, marchewką, kiełbasą i boczkiem, inne składniki i przyprawy różnie, dobrze pasują karkówka, cukinia, papryka. Proporcje dowolne ale ważna jest kolejność układania składników, te co potrzebują najwięcej czasu na spodzie. Folia ułatwia wyjmowanie gotowego dania, i dzięki niej kociołek mniej się brudzi, kapusta zaś zapobiega przypaleniom ważniejszych składników. Pełny kociołek, dokładnie zamknięty (w przypadku braku śruby można użyć kilku kamieni) stawia się na ognisku na ok. godzinę, czas może się bardzo różnić w zależności od wielkości kociołka, składników i utrzymywane płomienia, powinien być on niewielki, zbyt duży spowoduje że zawartość z zewnątrz się spali a w środku będzie niedogotowana. W razie wątpliwości czy jest już gotowy można otworzyć i spróbować, jeśli ogień będzie mały to przetrzymanie na nim kociołka kilkanaście minut nie zaszkodzi potrawie. Gotową zawartość najlepiej wsypać do miski i wymieszać.
Bardzo smaczne, proste do zrobienia jak się umie obsługiwać ognisko, najlepiej nadaje się na lato kiedy na dworze można nie tylko zrobić ale i zjeść.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 386
21 900
Kwaśnica kr2y510wa.
Ja opanowałem tę pożywną zupę i gotuję sobie od czasu do czasu duży gar tej zupy. Żywię się wtedy wyłącznie tą zupą z dodatkiem chleba lub kartofli przez dwa/trzy dni. Nie daje tej zupy do lodówki, trzymam ją na kuchence. Lenistwo wrodzone. Mało roboty, a duży efekt. Zajebista na przeziębienie i na kaca.
Bazą tej zupy jest mięso i kapusta kiszona.
Proporcje są takie - na 1kg mięsa - 0.5kg kapusty kiszonej. Można mniej można więcej.
Co do mięsa to ja daję zawsze woła i wieprzka. Ostatnio dałem 0.6 kg łopatki wołowej, 0.2 kg boczku i 0.37 kg kapusty kiszonej (tak mi się w samoobsługowym wzięło). Jednak należy zadbać, by było trochę tłusto, bo zupa będzie "głodna".
Z przypraw to:
- czosnek 1 łebek lub półtora
- pieprz (ja daję i biały i czarny)
- sól
- lauer
- ziele angielskie kilka ziarenek
- i TAO przypraw pozostałych według uznania (ja stosuję starą pogańską/słowiańską zasadę, że ilość przypraw ma być nieparzysta, a najlepsza ilość to 13, 15, 17 lub 19)


myjemy wołowinę i kroimy wpierw w poprzek włókien a potem w paski lub kostki
kroimy wieprzka podobnie, a jak boczek to tak jak do jajeczniczki
mięso jebs do gara

połowę czosnku do gara (ja go wcześniej na desce rozcieram z solą)
potem zalewamy wodą, dajemy przyprawy i czekamy aż się zagotuje

następnie przekładamy na mały gaz, tak by zawartość gara była na granicy wrzenia lub poniżej
czekamy aż wołowina zmięknie i będzie zjadliwa (trwa to co najmniej godzinę)
ja szlamu z wołowiny nie wybieram - to jest białko i od tego się nie umiera.

teraz jak już wołowina jest zjadliwa dajemy resztę czosnku i bierzemy się za kapustę kiszoną.
kroimy ją na małe kawałki (ja ją wyciskając z plastikowej torebki kroję w cienkie paski)
wodę z kiszonej kapusty (jak jest w torebce) też do gara.

gar trzeba zagotować
po zagotowaniu na mały ogień i czekamy 15-20 minut.

Kwaśnica gotowa.
 
Do góry Bottom