Co ostatnio czytaliście?

f4eedu

New Member
29
2
Krótka historia prawie wszystkiego - Bill Bryson
Nigdy w życiu nie przypuszczałbym że wszechświat może być tak ciekawy.
 

Shemyazz

New Member
500
38
A jakie jest stanowisko libertarian nt. twórczości Bogusława Wołoszańskiego? W domu leży u mnie "Ten okrutny wiek" i zastanawiam się, coby nie przeczytać.
 

Piter1489

libnetoholik
2 072
2 023
Shemyazz napisał:
W domu leży u mnie "Ten okrutny wiek" i zastanawiam się, coby nie przeczytać.

Czytaj, ja czytałem i mi się podobało. Boguś potrafi ciekawie pisać.

A jakie to było z punktu widzenia libertarianina to nie pamiętam, pewnie obojętne :) .
 
A

Anonymous

Guest
Też to zacząłem czytać, ale zostałem się w połowie, potem wyjechałem a jak wróciłem to miałem co innego na karku. Jakiś czas temu, muszę skończyć.

Hmm teraz czytam sobie znowu Steven Runciman "Dzieje Wypraw Krzyżowych". Trzy tomy, czyta się jak powieść. Lubię czasem wracać do dobrych książek i ulubionych fragmentów.
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 525
4 497
W ogóle kiedys mialem tak ze duzo czytalem powieści - historyczne i scifi - potem stwierdzilem ze szkoda na to czasu bo za duzo jest wiedzy do poznania i skupilem sie na naukowych i popularnonaukowych. Ale ostatnio ktoś mi podsunął "Katedrę w Barcelonie" Falconesa - wlasnie skończyłem i stwierdzam ze to jedna z lepszych powiesci historycznych jakie czytałem no moze zaraz po "Imieniu róży"Eco (jak ktoś imienia nie czytal to niech koniecznie to zrobi - filmu z Seanem Connerym absolutnie nie polecam to pomyłka tylko książke).
Aha i jeszcze jedna zarombista pozycja historyczna - "Czarodziejka z Florencji" Salmana Rushdiego - Połknąłem doslownie w jedną noc w zeszlym tygodniu. Jeszcze mi siedzi w glowie.
 
D

Deleted member 427

Guest
flota_gulagu_okladka.jpg


recenzja: http://wiadomosci.wp.pl/title,Ludobojstwo-na-oceanie,wid,14114732,wiadomosc.html

„Flota Gułagu”, wstrząsająca książka znakomitego amerykańskiego historyka amatora Martina J. Bollingera. To bez wątpienia jedna z najlepszych monografii o zbrodniczym obliczu Związku Sowieckiego, jakie w ostatnich latach zostały wydane w Polsce. A prac takich ukazuje się u nas naprawdę sporo. Bollinger, wykorzystując tysiące unikalnych dokumentów oraz relacji, opisał nieznaną światu gehennę, jaka w latach 1932–1953 stała się udziałem miliona więźniów deportowanych na Kołymę – zapomniane przez Boga miejsce, zwane lodowym Auschwitz. Gehenną tą był transport przez skute lodem Morze Ochockie.

(...)

Nie przeszkadzało to jednak Stanom Zjednoczonym, Holandii i innym zachodnim demokracjom sprzedawać lub wręcz dawać Sowietom w prezencie statków przeznaczonych do transportu więźniów. To właśnie wyprodukowane w zachodnich stoczniach jednostki podczas II wojny światowej woziły na przemian niewolników na Kołymę i amerykański sprzęt wojenny dostarczany Stalinowi w ramach Lend-Lease Act.

Właśnie w amerykańskich, a także kanadyjskich zakładach statki NKWD były regularnie remontowane. Oczywiście na koszt tamtejszych podatników.

Zdarzało się nawet, że amerykańscy stoczniowcy konstruowali w ładowniach nary. Stało się tak między innymi w grudniu 1945 r., gdy do portu w Portland zawinął statek „Feliks Dzierżyński”. Z terytorium USA zabrał on blisko 800 sowieckich jeńców wojennych, których Amerykanie odbili z niewoli państw Osi. Oczywiście statek zamiast do domów przewiózł żołnierzy prosto do kołymskich obozów. Stalin uznał ich bowiem za zdrajców.

Stojący „na straży demokracji i praw człowieka” Amerykanie udawali, że o niczym nie wiedzą. W czerwcu 1944 r. z wizytą na Kołymę udał się wiceprezydent Henry A. Wallace. Po powrocie opublikował książkę, w której zachwycał się świetnymi warunkami pracy i wyżywieniem serwowanym w tamtejszych obozach koncentracyjnych. O pracy niewolniczej wspomniał tylko raz… w kontekście represji stosowanych przez carski reżim.
 

Joni

New Member
7
0
kawador: brzmi zachęcająco, zapoznam się :)

Czytam "On killing" Grossmana. Książka przedstawia zagadnienie wojny od strony psychologicznej i od strony jednostki, jaką jest żołnierz. Konkretnie rzecz mówiąc o tym, jak społeczeństwo jest przygotowywane do wydawania na świat żołnierzy, jaki wpływ mają media i kultura (filmy, gry komputerowe); jak później w żołnierzu wyrabia się odruch zabijania (różne rodzaje warunkowania, manekiny bardzo podobne do ludzi, wymuszania poczucia radości w czasie szturmu na wroga [rosyjskie "Hurra!" i bieg na karabiny :D), jak żołnierz sobie z zabijaniem radzi przed, w czasie, i po (bezpośrednio i długofalowo) zabiciu. O tym, jak wpływa na psychikę zabicie jednej osoby, a jak 40 tysięcy (to drugie jest prostsze, w końcu nie masz okazji się z nimi utożsamić). O tym, że zapalenie papierosa na oczach snajpera może go odwieźć od odstrzelenia Cię. O tym, że możesz czuć winę za zabijanie po samym treningu, nie będąc nawet na wojnie. I wiele innych ciekawostek ;)
 
OP
OP
Trigger Happy

Trigger Happy

Mądry tato
Członek Załogi
2 946
951
Trzy tomy cyklu "Gone (Znikneli)" - Michaela Granta czyli Niepokój, Głód, Kłamstwa ... zaczynam właśnie Plagę. Im dalej tym lepiej "Kłamstwa" już zajebiste.
 

Hikikomori

少し変態
537
316
Mi się udało zmęczyć do końca Atlasa zbuntowanego. Ogólnie może nie porażka (scena przed katastrofą pociągu była fajna), ale jednak rozczarowanie.
Teraz przeczytam pewnie książek w chuj i jeszcze trochę, bo przystępuję na dobre do pisania licencjata. :)
A w wolnych chwilach czytam Cmentarz w Pradze Umberto Eco. Fajna lektura w klimacie spiskowych teorii. I do tego dzieje się w mojej ulubionej epoce.:)
 

Sotion

New Member
24
5
Cześć wszystkim :)

Mój pierwszy post na forum, więc wolę wypowiedzieć się w jakimś... względnie neutralnym temacie, żeby od razu z grubej rury nie zaczynać dysput ideowych ;)

Ostatnio przeczytałem na nowo "Władcę Pierścieni" Tolkiena (wraca się jednak do klasyki...) i byłem zaskoczony, jak bardzo wolnościowe przesłanie można tam znaleźć. Wygrzebałem nawet gdzieś w necie stare artykuły Instytutu Misesa na ten temat: http://mises.pl/wp-content/uploads/2007 ... c_2007.pdf - i, znając trochę poglądy Tolkiena, ciężko się nie zgodzić, że był anarchokonserwą, a państwa nie cierpiał jak wszyscy diabli :p

Poza tym - jako prawdziwie wolnościową lekturę! - polecam... "Prometeusza Skowanego" Ajschylosa :D Serio, serio - dramat ma dwa i pół tysiąca lat, ale wypisz-wymaluj to starożytna wersja "Roku 1984". Mamy Prometeusza - libertarianina, Zeusa - ucieleśnienie przemocy państwa, wysłanników Zeusa - mniej lub bardziej szujowatych wysłanników rządu :p

A Randowski "Atlas..." nie jest zły. Chociaż "Źródło" jest (pod względem literackim) zdecydowanie lepsze - i mniej łopatologiczne. A obie książki chowają się przy "Powrocie człowieka pierwotnego", gdzie Rand dokonała bezlitosnego zaorania ekologizmu, multi-kulti, tolerancjonizmu, politpoprawności i całej reszty pseudohumanitarnych "świeckich religii". Przeciętnemu lemingowi po przeczytaniu tego krótkiego zbioru esejów z dużą dozą prawdopodobieństwa siądzie mózg :p

Pozdrawiam.
 
D

Deleted member 427

Guest
"Powrocie człowieka pierwotnego", gdzie Rand dokonała bezlitosnego zaorania ekologizmu, multi-kulti, tolerancjonizmu, politpoprawności i całej reszty pseudohumanitarnych "świeckich religii". Przeciętnemu lemingowi po przeczytaniu tego krótkiego zbioru esejów z dużą dozą prawdopodobieństwa siądzie mózg

A zatem muszę to przeczytać. Dzięki za cynk. Po Rand dotychczas w ogóle nie sięgałem.
 
Do góry Bottom