Brutalność, głupota i niekompetencja amerykańskiej policji

pawlis

Samotny wilk
2 293
8 310
http://keyetv.com/news/local/incident-between-round-rock-pd-officer-and-student-caught-on-camera

Gyasi Hughes, a 14 year old student at Round Rock High School got into an altercation with another student over a pair of prescription sports goggles. The school resource officers came to "defuse" the situation. The officer started getting physical and Gyasi didnt like that, so he slightly reacted (his reaction was obviously in NO WAY aggressive). The cop then choked him and took him down. If this isnt excessive force, then I dont know what is. From the article: "I was mad because he kept pushing me and touching me and I wasnt physically doing anything to him either. That's when I said 'can you leave me alone' and thats when he took me down," said Gyasi Hughes. Hughes' friend, Sebastian Vazquez was eating lunch when he heard the commotion. "In the beginning, I heard people be like ooh and stuff, and it was Gyasi and this other kid, they were pushing each other around," he said. But Vazquez says it was never a full-blown fight, and things got more tense when two school resource officers showed up. "Both cops got him in the corner, so I pulled my phone out to start recording because that seemed odd," said Vazquez.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 509

Czy tylko ja uważam że odjebanie tego psa było uzasadnione?

Sytuacja wyglądała tak: Pała na patrolu zauważa otwarte drzwi do samochodu, przez dłuższą chwilę nic się nie dzieje, postanowił pójść do właściciela auta i przekazać wiadomość, możliwe też że podejrzewał że w domu może dziać się coś złego. Oczywiście moim zdaniem zbytnia nadgorliwość, ALE... to co dalej widać na filmiku moim zdaniem usprawiedliwia odjebkę zwierzaka. Dodajmy jeszcze że tam ludzie nie mają ogrodzenia, więc szkieł nie wpierdolił się nigdzie na krzywy ryj. Równie dobrze ktoś mógł przyjść pożyczyć cukier.
 

Hitch

3 147
4 385
Ale co ty go usprawiedliwiasz? Jego samochód? Jego dom? Jego pies? I jeszcze to gdybanie. Nie poszedł pożyczać cukru do kurwy nędzy, tylko uzbrojony wszedł na cudzy teren węszyć, czy ktoś aby przypadkiem nie niszczy jego ukochanego systemu. Chuj mu w dupę. Szkoda, że pies nie przegryzł mu gardła.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 509
Ale co ty go usprawiedliwiasz? Jego samochód? Jego dom? Jego pies? I jeszcze to gdybanie. Nie poszedł pożyczać cukru do kurwy nędzy, tylko uzbrojony wszedł na cudzy teren węszyć, czy ktoś aby przypadkiem nie niszczy jego ukochanego systemu. Chuj mu w dupę. Szkoda, że pies nie przegryzł mu gardła.
Skąd wiesz co motywowało jego akcję? Nie wpierdzielił się nigdzie na krzywy ryj. Nie kumam takiego podejścia. Z nienawiści do policji nie patrzysz na sprawę racjonalnie. Sam bym zajebał tego psa gdybym się znalazł w podobnej sytuacji.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 509
Ale tu nie chodzi o to, że jest policjantem tylko o to, że pies by żył, gdyby gliniarz pilnował swojego nosa
Bzdura, pies by żył gdyby właściciel go upilnował. Założę się że gdyby zamienić policjanta na strażaka, albo ratownika medycznego, to psioczyłbyś na właściciela że nie upilnował psa. Powód odwiedzin nie ma nic do rzeczy.
 

Hitch

3 147
4 385
Póki właścicielka psa nie powie inaczej, uważam że ani szkieł, ani strażak, ani sanitariusz nie miał tam czego szukać. A o potrzebie upilnowania psa powinno mówić się, kiedy pies odpierdala na cudzym terenie. Tu pies był u siebie. Nie miał prawa zginąć na własnym trawniku, bo najwyraźniej jego właściciel uznawał jego zachowanie za właściwe, skoro nie nauczył go inaczej.
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 509
Póki właścicielka psa nie powie inaczej, uważam że ani szkieł, ani strażak, ani sanitariusz nie miał tam czego szukać.
Czyli według ciebie pukanie do drzwi łamie nap, to ja kończę rozmowę w tym momencie.

A o potrzebie upilnowania psa powinno mówić się, kiedy pies odpierdala na cudzym terenie. Tu pies był u siebie. Nie miał prawa zginąć na własnym trawniku, bo najwyraźniej jego właściciel uznawał jego zachowanie za właściwe, skoro nie nauczył go inaczej.
Tak, oczywiście. Jak nie jestem u siebie, to pies może mnie gryźć po nogach i ja nie mogę się bronić.
 

gelerth

Atlas Zbuntowany
109
230
Pies to nie miejski zwierz. dobrze się stało, że został odjebany. nienawidze psów, niech na wieś spadają bo tam jest ich miejsce.
 
OP
D

Deleted member 4683

Guest
Grzechotnik nie zasłużył na własnego psa więc miał tylko kuratora dla nieletnich :D
 

mikioli

Well-Known Member
2 606
4 646
Nie którzy znów kurwią logikę... dla tych którzy twierdzą, że atak psa był w pełni koszerny.... to po raz setny przypomnę casus, gdy ktoś wchodzi do sklepu, a tam go właściciel ujebuje, bo jest właścicielem i wszystko mu wolno :p

Policjant przesadził i mógł psa kopnąć, nie od razu zastrzelić. Ale samo zastrzelenie nie jest, też aż takim wykroczeniem. Pies wyraźnie atakował. A co jeśli to byłby chłopiec z gazetą, i pistoletem, a nie szkieł? Też byście tak nadawali? Są pewne konwenanse i jeśli nie było ogrodzenia, albo tabliczki nie wchodzić, ewentualnie wchodzisz na własną odpowiedzialność czy inne uwaga Pies, to winę ponosi właścicielka za spuszczenie zwierzaka.
 

WnusioPinoczeta

Dawniej "Arturek"
666
1 482
@up

Nie - winę by ponosił właściciel jakby zamówił sobie np. dostawcę mleka czy prenumeratę gazety i nie postawił znaku ostrzegawczego zachęcając do wejścia na posesje.

W innym przypadku nikt nie ma interesu aby wchodzić na czyjąś działkę.
I co miała otwarte drzwi w samochodzie - i co z tego ? to coś szkodliwego dla innych, aby naruszać własność?

Nie ma żadnego etycznego obowiązku informowania o tym co się posiada w domu (chociaż to dobra praktyka odstraszająca) o ile się nie zaprasza samemu kogoś na działkę (np. w ramach zamówienia sobie pizzy do domu itd)

Problem oczywiście zaistniał bo jest policja (która ma robić za substytut rozwiązań dobrowolnych dot. bezpieczeństwa) a nie dobrowolna prywatna ochrona lub broń palna (wtedy jak obywatel by zatwierdził umowę z prywatną firmą ochroniarską która ma badać podejrzane rzeczy na twojej posesji - to wtedy - tak... zastrzelenie psa przez ochroniarza byłoby uzasadnione etycznie, bo właściciel podjął umowę dobrowolną i nie zabezpieczył bezpieczeństwa ochroniarza przed psem)

To jest kolejny przykład na to, że jak nie ma dobrowolności to się rodzą problemy.
 
Ostatnia edycja:

Grzechotnik

Well-Known Member
989
2 010
Rodzice nie pozwolili ci mieć psa, że nie wiesz?
Pozwalali, miałem jamnika szorstkowłosego. Wspominam dobrze. Dwunożnych, o których mowa, nigdy nie chciałem, mimo posiadania piwnicy. Tych unikałem od niepamiętnych czasów, a później zacząłem się nimi zwyczajnie brzydzić, co zostało mi do dziś. Obecnie jestem w posiadaniu sporej kolekcji pająków - rozsianych za szafkami i innym zakamarkami mieszkania.
 

mikioli

Well-Known Member
2 606
4 646
@up

Nie - winę by ponosił właściciel jakby zamówił sobie np. dostawcę mleka czy prenumeratę gazety i nie postawił znaku ostrzegawczego zachęcając do wejścia na posesje.

W innym przypadku nikt nie ma interesu aby wchodzić na czyjąś działkę.
I co miała otwarte drzwi w samochodzie - i co z tego ? to coś szkodliwego dla innych, aby naruszać własność?

Nie ma żadnego etycznego obowiązku informowania o tym co się posiada w domu (chociaż to dobra praktyka odstraszająca) o ile się nie zaprasza samemu kogoś na działkę (np. w ramach zamówienia sobie pizzy do domu itd)

Problem oczywiście zaistniał bo jest policja (która ma robić za substytut rozwiązań dobrowolnych dot. bezpieczeństwa) a nie dobrowolna prywatna ochrona lub broń palna (wtedy jak obywatel by zatwierdził umowę z prywatną firmą ochroniarską która ma badać podejrzane rzeczy na twojej posesji - to wtedy - tak... zastrzelenie psa przez ochroniarza byłoby uzasadnione etycznie, bo właściciel podjął umowę dobrowolną i nie zabezpieczył bezpieczeństwa ochroniarza przed psem)

To jest kolejny przykład na to, że jak nie ma dobrowolności to się rodzą problemy.
Bzdura. Facet na filmie nie myszkuje, po posesji, a wchodzi w biały dzień podjazdem... Konwencja w USA, jak i w Polsce jest taka, że jeśli nie ma wyraźnego zakazu to możesz wejść po podjeździe zapukać do drzwi. W różnym celu jak akwizycja, pomoc, pytanie od drogę itd. To jest coś w stylu zasady, że jeśli ktoś ma sklep i w regulaminie nie wskaże wyraźnie inaczej, to nie ma "prawa" tam cię ujebać, bo taka jest konwencja sklepu. Nie ma znaczenia kto to był, szkieł czy jak ja powiedziałem dzieciak z gazetą. Po co jakieś teksty o samochodzie, skoro nie mają one żadnego znaczenia.

Oczywiście są sytuacje, gdy działania policji z racji jej przymusowej "pomocy" doprowadzają do różnych sytuacji, które powinny skutkować odjebką policjanta, ale akurat nie ta.

Zastanawia mnie dlaczego w tytule nie ma, że Czarny policjant, zastrzelił psa Białej rodziny :D
 
Do góry Bottom