1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

Zwierzęta w mundurach

Temat na forum 'Copwatch' rozpoczęty przez military, 22 Październik 2013.

  1. Antoni Wiech

    Antoni Wiech paranacjonalista Członek Załogi

    Posty:
    3 624
    Polubienia:
    4 806
  2. tomislav

    tomislav Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski

    Posty:
    4 782
    Polubienia:
    11 835
    Tak, urodził się kurde z nimi. Psiarnia zajebana. Powiesić kurewskie psy na latarniach! Kibolnia powinna im urządzić z komisariatu jesień średniowiecza odjebując wraz z pałami i sukami.

    ps: A z tymi marzeniami i planami, to powinni se darować. Dziś, w epoce skrajnego nihilizmu i tumiwisizmu, mało kto marzy i snuje plany.
     
    Ostatnia edycja: 21 Maj 2016
  3. draq

    draq Active Member

    Posty:
    78
    Polubienia:
    139
    Ciekawe czy kiedykolwiek się dowiemy co miał tatuś na myśli mówiąć to.

    "Kibolnia powinna im urządzić z komisariatu jesień średniowiecza odjebując wraz z pałami i sukami."

    Że niby kibolnia to grupa mająca jakiekolwiek prawo w tym moralne do wymierzania sprawiedliwości?
    Ta sama kibolnia, która terroryzuje podróżnych jadących pociagami?
    http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci...bicow-Ruchu-Chorzow-do-Trojmiasta-n71747.html
    http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci...ali-pociag-10-osob-poszkodowanych-n86908.html
    http://www.mmszczecin.pl/artykul/ki...do-szczecina-obsluga,2775528,art,t,id,tm.html

    "Mnie grożono wyrzuceniem z pociągu, aby "zaopiekować się" moja nieletnią córką. - pisze oburzona Internautka." -> masz kurwa zajebistych idoli.

    Ta sama kibolnia, przed którą trzeba schodzić na drugą stronę ulicy żeby nie dostać nożem w bebechy?
    Ta sama kibolnia, przez którą nie można być pewnym czy wróci się do domu w jednym kawałku jeśli człowiek napatoczy się na nich na przystanku autobusowym?
    Ta sama kibolnia, przez którą wyjście na mecz z rodziną i dziećmi to cień przeszłości?
    Ta sama kibolnia, która jest zbieraniną narodowych socjalistów i pospolitych bandytów?
    Zabij się. Najlepiej wraz z potomstwem.
     
    Hitch i Non Serviam lubią to.
  4. rawpra

    rawpra Well-Known Member

    Posty:
    2 746
    Polubienia:
    4 712
    we francji psiarnia dostała po dupie

    w sumie ucierpiał tylko samochód no ale liczy się gest xD
     
  5. tomislav

    tomislav Rasa: biała, profil klimatyczny: śródziemnomorski

    Posty:
    4 782
    Polubienia:
    11 835
    Drag, z lekka się opanuj i wyluzuj. Nie wartościowałem kiboli na plus, lecz z chęcią zobaczyłbym ich w takiej akcji, kiedy służyliby jako kierunkowane narzędzie. Tylko i wyłącznie narzędzie.
     
    Hitch lubi to.
  6. draq

    draq Active Member

    Posty:
    78
    Polubienia:
    139
    Oto przeciw czemu protestują:

    Yep, walka z policją w takiej sprawie to dobry gest.
     
    Szynka lubi to.
  7. 34j3wn

    34j3wn New Member

    Posty:
    4
    Polubienia:
    6
    http://www.trueactivist.com/police-...f-citizens-to-stone-violent-government-thugs/

    Hundreds of thousands of enraged citizens crowded the streets in the Zheijian Province of Southern China after a brutal police officer killed a man with a hammer in broad daylight. Reportedly, the man was capturing footage of police brutality against a woman when the police-inspector hit him with a hammer until he started to vomit blood. While he was being transported to the hospital, the activist died.

    Appalled by the abhorrent abuse of power, infuriated citizens took to the street. They surrounded the police officers and their van and attacked them with stones and bats. As a result, at least four Chengguan, the most hated police-inspectors in the Communist country, were killed.
     
    fds i Sputnik lubią to.
  8. Antoni Wiech

    Antoni Wiech paranacjonalista Członek Załogi

    Posty:
    3 624
    Polubienia:
    4 806
  9. bombardier

    bombardier Well-Known Member

    Posty:
    1 334
    Polubienia:
    5 475
  10. MaxStirner

    MaxStirner Well-Known Member

    Posty:
    2 315
    Polubienia:
    3 838
    Pasuje tu FB grupa "Police the Police" - koncentruje sie głównie na prezentowaniu nagrań z interwencji, jako że gliniarze w USA (i chyba UK też) noszą stale kamerki ze sobą. Większość nagrań nie jest specjalnie drastyczna, niemniej chamstwo, głupota i buta leją sie tu litrami, z reguły aż żal patrzeć.
    https://www.facebook.com/policethepoliceACP/
     
    Staszek Alcatraz lubi to.
  11. bombardier

    bombardier Well-Known Member

    Posty:
    1 334
    Polubienia:
    5 475
  12. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 810
    Polubienia:
    6 373
    Sześć niewyjaśnionych zgonów w czterotysięcznym Szczucinie. Poza Iwoną Cygan, pięć kolejnych ofiar na przestrzeni 16 lat. Zero postawionych zarzutów. Kilkunastu ministrów sprawiedliwości vel prokuratorów generalnych nadzorujących w imieniu obywateli polską prokuraturę. 15 ministrów spraw wewnętrznych czuwających nad policją. Osiem rządów reprezentujących niemal całe spektrum polskiej sceny politycznej. Czy mogli nie dostrzec kilku tragedii w małym, odległym od Warszawy Szczucinie?

    Przez lata powstały setki artykułów prasowych na temat zbrodni w tej miejscowości. Rodzice ofiary wystosowali dziesiątki apeli do wszystkich możliwych władz i instancji, wykazując liczne nieprawidłowości organów ścigania i nadzoru nad instytucjami prawa.

    Wykazali całą gamę nieprawidłowości w śledztwie, udowodnili zakłamanie i zmowę milczenia lokalnej sitwy, wypomnieli niewyjaśnione śmierci świadków. Wszystko pozostało bez odzewu,
    ...
    Po 19 latach umarzań i wznowień śledztwa, w grudniu 2017 roku krakowska prokuratura na podstawie działań tzw. Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem Iwony Cygan. Zapoznanie się z zebranym w tej sprawie materiałem czyni ją jeszcze bardziej bulwersującą i podważa wszelkie wyobrażenia na temat polskiego państwa w jego odległych peryferiach.

    Oprócz głównych oskarżonych, Pawła K. i jego ojca Józefa K., na ławie oskarżonych zasiądzie 15 innych osób, w tym 14 byłych i obecnych funkcjonariuszy policji. Niemal cały personel szczucińskiej komendy policji.

    Oburzać może również lokalna zmowa milczenia. Dziś wychodzi na jaw, że Iwona Cygan przed śmiercią była bita i torturowana w miejscu publicznym, w lokalnym barze, w obecności kilkunastu osób, w tym funkcjonariuszy szczucińskiej policji. Co więcej, lokalni policjanci zacierali ślady zbrodni. Prokuratura z kolei umarzała każdy z kolejnych wątków tej sprawy. Przez lata nikt nie odważył się przemówić. Nawet teraz, gdy wydaje się, że wszyscy uwikłani w sprawę znajdują się w areszcie, mieszkańcy nie chcą się na ten temat wypowiadać.
    ...
    Mieszkańcy nie mieli najmniejszych podstaw, by ufać policji, prokuraturze czy politykom. Ten, kto odważył się złamać lokalne zasady, ginął. I nie łudźmy się, że to odosobniony przypadek, że dziś w Polsce nie ma dziesiątek podobnych spraw.

    WSZYSTKO PO STAREMU
    Od miesięcy opinię publiczną bulwersuje śmierć Igora Stachowiaka na komendzie wrocławskiej policji. Do tej pory poza konsekwencjami służbowymi nie postawiono nikomu zarzutów.

    Tutaj również oprawcy nie ponieśliby nawet odpowiedzialności zawodowej, gdyby nie prywatna walka toczona przez ojca ofiary, który również musiał postawić swoje „trzy billboardy", występując we wszystkich możliwych polskich mediach.

    Ile jest takich przypadków każdego roku w Polsce, gdzie rodzice i bliscy ofiary czują strach, bezsilność czy brak kompetencji, aby walczyć o sprawiedliwość z patologicznymi, wrogo im nastawionymi instytucjami państwa? Ile jest przypadków pobicia na komendach, które nie kończą się tak tragicznie? Ile na komendach policji jest wymuszeń zeznań, o których mówią później podejrzani w wielu rozprawach karnych?

    Całość:
    http://www.rp.pl/Publicystyka/305149902-Trzy-billboardy-za-Szczucinem-Malopolskie.html
     
  13. bombardier

    bombardier Well-Known Member

    Posty:
    1 334
    Polubienia:
    5 475
  14. mikioli

    mikioli Well-Known Member

    Posty:
    2 567
    Polubienia:
    4 422
    Zjebali, że nie odjebali go wcześniej... tak się kończy miłosierdzie.
     
    kr2y510 lubi to.
  15. Zbyszek_Z

    Zbyszek_Z Well-Known Member

    Posty:
    962
    Polubienia:
    2 156
    Dobry film dla każdego kto twierdzi, że amunicja nieśmiertelna czy mniej śmiertelna jest równie skuteczna co ostra. Nie raz słyszałem o pomyśle ładowania, przynajmniej kilku pierwszych strzałów (co wiąże się z innym problemem - pomyleniem amunicji) amunicją na gumowe kule w broni do obrony.
     
    nazimno i FatBantha lubią to.
  16. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 810
    Polubienia:
    6 373
    Ojciec Igora Stachowiaka: Komendanci są na emeryturach, mój syn leży w grobie
    [​IMG]

    Maciej Stachowiak, ojciec zmarłego w komisariacie Igora: Spotkałem się z komendantami dolnośląskiej policji. Poprosili, żebym odciął się od zamieszek, zaapelował o spokój. Słowa "przepraszam" za śmierć syna nikt nie wydusił

    JACEK HARŁUKOWICZ: Wyrok pana satysfakcjonuje?
    MACIEJ STACHOWIAK: Nie. Ani nie przekonuje o sprawiedliwości. Bo policjanci nie byli sądzeni za spowodowanie, nawet nieumyślne, śmierci Igora, lecz jedynie za przekroczenie uprawnień. Ale gdy widzę, jak działają dziś polskie sądy, jak upolityczniona została prokuratura i jak robiono wszystko, by winni wydarzeń w komisariacie na Trzemeskiej uniknęli odpowiedzialności, można byłoby się cieszyć, że nie są to wyroki w zawieszeniu. Ale się nie cieszę.
    Po jego ogłoszeniu mówił pan, że to dopiero pierwszy etap. Co to znaczy?
    – Że się odwołam. Bo nawet w ramach zarzutu o przekroczenie uprawnień, który postawiła prokuratura, sąd mógł wymierzyć im kary wyższe: do pięciu lat więzienia. I takie powinni dostać. Aby każdy kolejny policjant zastanowił się, jak wykonuje swoją pracę, że gdy kogoś zatrzymuje, to ponosi za niego odpowiedzialność.

    To chyba pierwsza sprawa tak jasno ukazująca brutalność policji, jej nadużycia i rzeczywistość w polskich komisariatach. Dlatego życzyłbym sobie, by wyroki dla oprawców mojego syna miały walor edukacyjny. Funkcjonariusze, którzy zakatowali mojego syna, czuli się kompletnie bezkarni. Nie spodziewali się zapewne, że taser [paralizator], którego używają, zarejestruje wszystko, co działo się w tej toalecie.
    A ten pierwszy etap?
    – To konsekwencja niesłusznych zarzutów dla policjantów. Zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień, a nie o spowodowanie śmierci. Adwokaci, z którymi konsultowałem sprawę, byli zgodni, że to nie przekroczenie uprawnień, ale zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Bo każdy, kto stosuje siłę fizyczną, kajdanki, gaz i paralizator, musi zdawać sobie sprawę z tego, jak to się może skończyć.

    Zdawał sobie z tego sprawę mój syn, który tam, w komisariacie, mówił przecież do policjantów, którzy byli z nim w toalecie: „Wiem, że ja tu dzisiaj umrę”. Na co od jednego z nich usłyszał, że każdy kiedyś umrze.
    „Ale ja wiem, że to będzie dzisiaj” – mówił Igor. Zeznał to jeden z funkcjonariuszy komisariatu, który wszedł do toalety, gdzie znęcali się nad Igorem, bo przywiodły go tam odgłosy. A potem sporządził z tego notatkę służbową. To co, oni nie wiedzieli?! On był świadomy tego, co mu robią, a oni, doświadczeni funkcjonariusze…
    Przepraszam, normalnie brakuje mi słów.

    Przecież cała Polska widziała, co robili z Igorem. Jak nad nim stali i się pastwili. A on, bezbronny, spięty kajdankami, leżał na ziemi, wył z bólu i błagał o litość. Zwrócił na to uwagę nawet sędzia prowadzący rozprawę. Że mój syn nie był agresywny, że nie trzeba było go skuwać, że była to tylko linia obrony policjantów. Nawet policjanci, którzy przebywali w tym czasie w komisariacie, ale zajmowali się sporządzaniem notatek, tej agresji syna jakoś nie zauważyli…

    Biegli stwierdzili u Igora „złamanie rogu górnego lewego chrząstki tarczowatej”, co mogłoby wskazywać, że został uduszony. Potem podczas rozprawy jeden z biegłych przyznał, że odpowiada to skutkom urazu mechanicznego, który powstał za życia. Wie pan, jak zginął pana syn?
    – (cisza) Po pierwsze, paralizatory. Specjalnie używam liczby mnogiej, bo choć prokuratura nie ciągnęła tego wątku, to są informacje, że było ich więcej. Ludzie, którzy byli świadkami interwencji policji jeszcze na Rynku, filmowali to zdarzenie. Zostali za to później zatrzymani. Gdy znaleźli się w komisariacie, widzieli, że na stole leżały trzy czarne latarki z wbudowanym paralizatorem.

    Jeden z funkcjonariuszy pokazywał nawet jednemu z tych świadków taki prywatny paralizator. Podczas eksperymentu procesowego ci zatrzymani świadkowie wskazywali potem policjantów, którzy mieli taki prywatny sprzęt. Igor rażony był więc moim zdaniem nie jednym, ale kilkoma taserami. Przecież jeden ze świadków mówił później, że słyszał, jak jeden z policjantów denerwował się: „Wyjebałem na niego całą baterię”.

    Po drugie, duszenie. To nie jakiś jeden krótkotrwały nacisk na szyję, ale długotrwałe, sukcesywne naciskanie – nie wiem: ręką, może butem, gdy próbowano go przekuwać – które skutkowało tym stwierdzonym złamaniem, obrzękiem i krwawieniem.

    Sekcję zwłok przeprowadzano dwukrotnie: we Wrocławiu i później w Poznaniu. W tamtych opiniach rzeczywiście mowa jest o tym, że jedną z przyczyn mogło być uduszenie. Ale gdy ciało badano za trzecim razem, w Łodzi, to biegli jako przyczynę śmierci wskazali excited delirium, czyli zespół groźnych dla życia powikłań, charakterystyczny dla narkomanów i osób z zaburzeniami psychicznymi. I ta wersja obowiązuje do dziś.
    – O sekcji zwłok można mówić tylko w przypadku badań we Wrocławiu i później w Poznaniu. Co do tych badań też mam zresztą sporo wątpliwości. Podczas pierwszej sekcji uznano, że śmierć nastąpić mogła w wyniku rażenia paralizatorem, duszenia i zażytych rzekomo narkotyków. Ale okazało się, że ku temu ostatniemu biegli nie mieli żadnych podstaw, bo nie dysponowali badaniami toksykologicznymi. Gdy później wezwaliśmy do sądu biegłego z zakresu toksykologii, kompletnie tę teorię obalił. I stwierdził jednoznacznie, że ilość środków toksycznych w organizmie Igora była śladowa czy wręcz – jak się wtedy wyraził – lecznicza.

    Trzecie badanie, to wykonywane w Łodzi, nie było już sekcją zwłok. Odbywało się po złożeniu Igora do grobu, a biegli pracowali jedynie na dokumentach i wycinkach. I na tej podstawie stwierdzili excited delirium, o którym już dzisiaj wiem, że podawane jest jako przyczyna śmierci przede wszystkim po zgonach w komisariatach na całym świecie.

    Podejrzewam, że ta opinia powstała, by chronić przed odpowiedzialnością policjantów. Gdy ją wydawano, nikt nie znał jeszcze filmu z tasera.

    Zanim materiał się ukazał, zatrudniłem jako pełnomocnika adwokata z Poznania, bo tam toczyło się śledztwo. Około trzech tygodni przed emisją reportażu w TVN, po rozmowie z prokuratorką, mecenas poinformował mnie, że w ogóle nie widzi podstaw do stawiania jakichkolwiek zarzutów! Pytałem, czy widział film z tasera. Stwierdził, że tak, ale uważał, że policjanci działali w ramach swoich uprawnień!

    Potem okazało się, że pan mecenas z panią prokurator doskonale się znają, są nawet ze sobą na ty. Wtedy zrozumiałem, że walczę z tą sprawą sam.
    Mecenasowi podziękowałem za współpracę.

    Wobec policjanta Łukasza R., który raził Igora paralizatorem, wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ale uciekł na zwolnienie lekarskie. A gdy wrócił, normalnie pracował. Komendant komisariatu zaś awansował na zastępcę komendanta miejskiego we Wrocławiu.
    – Bo do czasu reportażu Bojanowskiego zamieszki pod komisariatem się skończyły i wszystko wróciło do normy. Tylko moje dziecko leżało w grobie. I nagle TVN publikuje nagranie. I co? Wszyscy znowu chorzy! A komendanci, którzy całą sprawę przez rok tuszowali, nagle czują się na tyle starzy, że składają wnioski o emerytury. Minister ich dymisjonuje, wszczyna postępowania dyscyplinarne, a oni sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic, idą na emeryturę! A jako że są emerytami, to nie są już policjantami, więc postępowania dyscyplinarne zostają umorzone. Jeszcze sobie po kilkadziesiąt tysięcy odpraw powypłacali! To jest sprawiedliwie?! Tak działa państwo prawa?!

    Co pan czuł na procesie, gdy obok stali policjanci, którzy doprowadzili do śmierci syna?
    – Pojawił się tylko jeden - Łukasz R. Bo sądzę, że taka była ich linia obrony: uznano, że bezpieczniej będzie, jak przedstawiana będzie jedna wersja zdarzeń. Z tą czwórką widziałem się raz, jeszcze przed emisją reportażu TVN, w prokuraturze w Poznaniu. Tylko że oni wtedy występowali w charakterze świadków. Co czułem? Wściekłość. Pamiętam, że wtedy obiecałem sobie, iż zrobię wszystko, by ponieśli karę za to, co zrobili Igorowi. Że będę o to walczył do końca życia.

    Wybaczy im pan?
    – Nie.

    (Milczenie)

    Bo zabili mi syna. Tak, nie boję się tego powiedzieć: ci ludzie zabili mojego syna. A cała ta historia rozwaliła moją rodzinę. Widzę, co dzieje się z moją żoną, z drugim synem, z moimi rodzicami. Co mam powiedzieć? Że jak wstaję rano, to myślę o Igorze? Że jak się kładę, to mam go przed oczami? Że jak jesteśmy na urlopie, to od razu z żoną rozmawiamy, jak byłoby, gdyby był z nami? Że żona przez cały czas jest pod opieką psychologa i od dłuższego czasu jest na zwolnieniu. Że wciąż wzbraniamy się przed wykasowaniem numeru Igora z telefonów?

    Czy ktoś was przeprosił?
    – Nie. Po interwencji ówczesnego szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka, cztery dni po śmierci Igora, spotkałem się z ówczesnymi komendantami wojewódzkimi oraz rzecznikiem dolnośląskiej policji. Poprosili, żebym zabrał publicznie głos i odciął się od zamieszek, które wybuchły pod komisariatem, i publicznie zaapelował o spokój.

    Bali się eskalacji. Mówili, że to się może roznieść na całą Polskę. Słowa „przepraszam” nikt z siebie nie wydusił.
    Wtedy zresztą obowiązywała jeszcze wersja, że Igor zabił się sam, że spadł z krzesła. To za co mieli przepraszać? Tyle że potem okazało się, iż doskonale wiedzieli, jak było. Potem, już w sądzie, gdy wyjaśnienia składał Łukasz R., po jakichś czterech godzinach sędzia zarządził przerwę. I jak po tej przerwie znów spotkaliśmy się na sali, prawdopodobnie po interwencji obrońcy, zaczął dukać coś o przeprosinach. I tyle.
     
  17. pawel-l

    pawel-l Ⓐ hultaj

    Posty:
    1 810
    Polubienia:
    6 373
    Na rozprawę, na której prezentowany był film z tasera, nie pozwolił pan przyjść żonie.
    – Chciałem jej tego oszczędzić. Zresztą była tylko na jednej rozprawie. Do dzisiaj za każdym razem, gdy o śmierci Igora mówią w telewizji – jak choćby ostatnio, z powodu wyroku – wychodzi z pokoju. Gazet, gdy sobie o sprawie przypomną, też nie czyta.

    Reportaż TVN widziała?
    – Nie.

    Jak poinformował ją pan o wyroku?
    – Po zakończeniu ostatniej rozprawy sędzia ogłosił dwie godziny przerwy, po której miał ogłosić wyrok. Zadzwoniłem do niej, żeby powiedzieć. Była u Igora na cmentarzu. „Bardzo się komuś spieszy” – powiedziała i się rozłączyła. Potem już nie odbierała.
    Kiedy ostatni raz widzieliście syna przed śmiercią?
    – Mieszkał poza domem. To było kilka dni przed tą sprawą. Wpadł na grilla. Wracał z jakiegoś treningu, rzucił torbę gdzieś w ogrodzie, siadł z nami. Śmialiśmy się. Chciałem poczęstować go piwem, ale stronił od alkoholu. Dlatego ilość alkoholu stwierdzona w jego krwi po zatrzymaniu też była śladowa.

    A sam wydruk z alkomatu, którym go badano, w dziwnych okolicznościach zaginął.
    – Takich dziwnych zdarzeń było więcej. Zaginął wynik badania alkomatem Igora, ale były wyniki policjantów. Tylko potem okazało się, że funkcjonariusza, który miał ich badać, w ogóle nie było tego dnia w pracy. W protokole zatrzymania Igora wpisane były błędne jego dane. Np. że miał 195 cm wzrostu. Choć miał ponad dwa metry.

    Po jego śmierci zaczęły się pojawiać informacje, że do świętoszków nie należał.
    – Nie należał. Ale ilu 25-letnich chłopaków należy? Ja w jego wieku też świętoszkiem nie byłem! Nie mam zamiaru go bronić, ale sprawy, z którymi się go potem wiązało, to pierdoły. Gdzieś chłopaki rozwalili jakąś wiatę przystankową. Gdzieś była jakaś awantura na stacji benzynowej, kiedy indziej zabrali komuś czapkę z herbem klubu, którego kibice Śląska nie lubią. Ale wie pan, jak ja go zapamiętałem? Jako chłopaka, który wstydził się tego, że jest pomocny dla bliskich. I jak dziadek poprosił go kiedyś o pomoc w skopaniu ogródka przy domu, to kumplom powiedział, że gdzieś wyjeżdża. Bo wstyd mu było przyznać, że dziadkowi pomaga.

    O cokolwiek bym go poprosił, to zawsze był. Po prostu mogłem na niego liczyć.

    Za co siedział?
    – Za to, że jako osiemnastolatek odsprzedał koledze gram trawki. Gram! Dostał prace społeczne. Ale jak to młody człowiek, sprawę zbagatelizował i się nie zgłosił. Pewnego dnia spotkał go dzielnicowy. Poprosił, by Igor przyszedł do komisariatu coś wyjaśnić. I już go stamtąd nie wypuścił. Zamknęli go na sześć miesięcy. Mówiłem mu potem: „Prac nie odrobiłeś, to musisz ponieść konsekwencje”.

    To była jego wina. Ale czy to wszystko są rzeczy, które pozwalają policjantom zabić chłopaka?

    Już po śmierci Igora okazało się, że Adam W., jeden z maltretujących go policjantów, miał z nim wcześniej zatarg. Podczas wcześniejszej interwencji też raził go paralizatorem, za co Igor skarżył się później u przełożonych. Wobec policjanta wszczęto nawet śledztwo, ale zostało umorzone.
    – Była taka sytuacja, że po jakiejś kłótni na stacji benzynowej Igora zwinęła policja. Ale zamiast zawieźć go do komisariatu, wywieźli na ogródki działkowe, obili i razili paralizatorem. To dlatego tak bardzo bał się później tego rażenia na Trzemeskiej i mówił, że tam umrze. Miał uraz. Bo wiedział, co znaczy paralizator.

    Po tym pobiciu zrobił obdukcję i doniósł na policjantów. Biuro Spraw Wewnętrznych wszczęło przeciwko nim postępowanie dyscyplinarne, a prokuratura śledztwo. Ale wszystko zostało szybko umorzone. Tylko podczas śledztwa jakoś nikogo nie zastanowiło, skąd w komisariacie na Trzemeskiej, który nie był jego rejonem pracy, wziął się w niedzielę rano Adam W.? Skąd on się tam, do cholery, wziął w tym kiblu?! I dlaczego brał udział w znęcaniu się nad Igorem?

    Skąd się wziął?
    – Bo najprawdopodobniej któryś z interweniujących wobec Igora policjantów zadzwonił do niego z Rynku. Przecież Adam W. pełnił kiedyś z Łukaszem R. służbę, znali się! Musiał znać jego problemy, wiedział, że jakiś Stachowiak złożył na niego doniesienie, i o mały włos nie wywalili go z policji.

    No to jak zobaczył, że ma tego Stachowiaka w komisariacie, to pewnie wziął telefon i zadzwonił do kumpla: „Mam tego twojego Stachowiaka, co ci dyscyplinarkę zrobił. Jest okazja wyrównać rachunki”.

    Adam W. tłumaczył, że na Trzemeskiej razem z partnerem znaleźli się, bo mieli interwencję przy jakichś okradanych garażach czy piwnicach.
    – Bzdura.

    Sąd niedawno nakazał prokuraturze wznowić postępowanie w sprawie udziału policjantów w śmierci Igora. Co się dzieje obecnie w tej sprawie?
    – Przesłuchiwana była prokurator, która prowadziła śledztwo na samym początku. Ona nie zabezpieczyła mundurów policjantów do analizy i nie zdziwiło jej, że podłogi jeszcze przed przyjazdem do komisariatu karetki zostały dokładnie umyte. Ta prokurator pracuje dziś w Ministerstwie Sprawiedliwości.

    Kiedy dla pana ta sprawa się skończy?
    – O synu nie zapomnę nigdy. O tym, co mu zrobili, też nie. A satysfakcję poczuję, gdy odpowiedzialni za śmierć mojego syna dostaną wysokie wyroki. I kiedy organy państwa – prokuratura i sąd – nazwą rzecz po imieniu. Że policjanci nie tylko przekroczyli swoje uprawnienia, ale są też odpowiedzialni za spowodowanie jego śmierci.

    Nie twierdzę, że chcieli go zabić. Ale winę za jego śmierć ponoszą tylko i wyłącznie oni. Ale czy to pozwoli mi kiedyś normalnie zasnąć? Tego nie wiem…
    ***

    Igor Stachowiak
    Zmarł 15 maja 2016 r. we wrocławskim komisariacie przy ul. Trzemeskiej. Przez rok policjanci i śledczy nie robili nic albo niewiele, by wyjaśnić okoliczności śmierci. Tłumaczyli, że spadł z krzesła podczas przesłuchania, ale nie przekonało to wrocławskiej ulicy. W mieście wybuchły zamieszki.

    Prawdę ujawnił dopiero materiał Wojciecha Bojanowskiego z TVN 24. Pokazał, że przed śmiercią Igor był torturowany: skutego kajdankami wielokrotnie rażono paralizatorem. W komisariacie znalazł się przez przypadek, bo policjanci pomylili go z mężczyzną, który kilkadziesiąt godzin wcześniej uciekł im podczas próby zatrzymania.

    Decyzją MSWiA stanowiska stracili komendanci miejski i wojewódzki we Wrocławiu. Ruszyło prawdziwe śledztwo. Ale czterem interweniującym wobec Igora policjantom nie postawiono zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci, lecz jedynie przekroczenia uprawnień, za co groziło im do pięciu lat pozbawienia wolności. Podczas procesu nie przyznali się do winy, ich obrońcy wnosili o uniewinnienie.

    21 czerwca sąd skazał ich na karę od dwóch do dwóch i pół roku bezwzględnego więzienia. Wyrok jest nieprawomocny.

    http://wyborcza.pl/7,75398,24988793...anci-sa-na-emeryturach-moj.html#s=BoxWyboLink
     

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.