Wolnościowa muzyka?

T.M.

antyhumanista, anarchista bez flagi
1 243
3 788
Jak dla mnie to jest... jeśli nie wolnościowe, to powiedzmy bliskie randowskiej egzaltacji. Geniusz, któremu przeszkadzają maluczcy, bo sami tak nie potrafią. Coś takiego.


Debussy didn't believe in god. He didn't believe in the Establishment. He
Didn't believe in bourgeois convention. He didn't believe in Beethoven or
Wagner. He believed in... Debussy.

Debussy understood that a work of art, or an effort to create beauty, was
Always regarded by some people as a personal attack.

He hated to appear in public. Hated to conduct. Hated to play the piano at
Concerts. He preferred cats to people.

No one was ever sure whether the spites with which Debussy armed his
Volatile sensibilities were activated by a savage insensitivity, or by the
Holy egoism of genius.


BTW, do postu wyżej... jak można zestawiać Meza z Eripe <facepalm>
 

vast

Well-Known Member
2 745
5 534

Tekst:

Zwrotka 1:

Ktoś miał pomysł i wiedział jak to zrobić
Najtęższe głowy, zasiadły do rozmowy
Z takim szacunkiem do każdej strony
Że nawet stół nie mógł być kwadratowy
Radzili do późna, troskliwi do bólu
O los tych maluczkich pod władzą złych królów
Stworzyli cudowne księstwo jak z marzeń
Tak idealne, że nawet nie zmieniają się włodarze
Z wyrazem twarzy wczesnych przymrozków
Otulają nas opiekuńczym ramieniem
Że aż czuć nieświeży oddech pań od wniosków
Które czekają na wypełnienie
I z ulgą oddaję część swoich dochodów
Cóż miałbym począć z tą częścią?
W rękach ubezpieczeniowych naukowców
Cudownie się mnożą z miesiąca na miesiąc
Czasem aż oczy bolą patrzeć
Jak z ustawiczną pieczą odejmują sobie z ust
Wszystko by księstwo, rozbłysło nam tęczą
A z obywatelskich kranów płynął bezustannie miód
A ptak państwowy dynda nad gabinetami
Tępo spogląda ze starych obrazów
Chorzy na zdrowy rozsądek są przegrani
Urodzili się pod znakiem zakazów

Zwrotka 2:

W księstwie Moonako nagradzana jest praca i trud
I tylko w podręcznikach odnajdziesz publiczny dłuug
Obywatele pokładają wiarę w politykach
A w sprawy obyczajów nie miesza się pontyfikat
Protekcja możnych jest rzeczą niegodną
A w służbach mundurowych próżno szukać łapownika
Ufa lud ślepo niezawisłym prawym sądom
I żaden łotr tutaj nigdy kary nie unika
Lokaty puchną, wylewa się pieniądz z kont
Pożyczek nie bierze nikt
Na darmowy gaz i prąd
Niska średnia krajowa już niczego nie wymusza
A lichwa i lombardy dawno poszły do lamusa
W księstwie Moonako nie wywiera presji kat
Kiedy płacić trzeba znów
Podatki i niski vat
Gdy spóźnisz się niechcący, urząd wyśle przypomnienie
Niepotrzebny czynny żal i nie czeka Cię więzienie
W księstwie Moonako zamieszkuje dumny ród
Nikt nikomu nigdy nie rzuca pod nogi kłód
Pomyślałby ktoś
Los przesadził w swej hojności
Niesłychana rzecz, nikt nikomu nie zazdrości
W księstwie Moonako ludzie poddają krytyce
Spoty wyborcze partii, hasła i obietnice
Nie dają się oszukać, inteligentni i wolni
Goszczą solą i chlebem
Gdy puka do nich komornik
 

nomad

Active Member
83
308
Gdzieś już tu kiedyś wrzucałem ,,Warchoła" Kaczmarskiego więc tym razem wkleję tylko tekst, rewelacyjne ujęcie wolnościowych tradycji polskiej szlachty, motywy propowe, hoplofiliczne itd.:

- Warchoł! - krzyczą. Nie zaprzeczam,
Tylko własnym prawom ufam:
Wolna wola jest człowiecza,
Pergaminów nie posłucha.

Boska ręka w tym, czy diabla,
Szpetnie to, czy właśnie pięknie -
Wola moja jest jak szabla:
Nagniesz ją za mocno - pęknie.

A niewprawną puścisz dłonią -
W pysk odbije stali siła;
Tak się naucz robić bronią,
By naturą swą służyła.


Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.

Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!


Lubię tany, pełne dzbany,
Sute stoły i tapczany,
Płeć nadobną - niesurową
I od święta - Boże Słowo.

Lecz ni ksiądz, ni okowita
Piekłem straszy, niebem nęci,
Ani żadna mnie kobita
Wokół palca nie okręci.

Mój ból głowy, moja skrucha,
Moje kiszki, moja franca,
Moja wreszcie groza ducha,
Gdy Kostucha rwie do tańca!


Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara -
Nie uczynią też i dworaka.

Wychwalali zasługi i cnoty
Podsycali pochlebstwem wady,
A ja służyć - nie mam ochoty,
Warchołowi - nikt nie da rady!


Jakbym ja był człowiek z wosku
W rękach wodzów, niewiast, klechów -
Mógłbym ich zostawić troskom
Cały ciężar moich grzechów.

Ale znam tych stróżów mienia,
Sędziów sumień, prawdy zakon,
Spekulantów odkupienia -
Bo znam siebie - jako tako.

Ulepiony i pokłuty
Niepotrzebny będę więcej;
Rzucą w ogień dla pokuty
I umyją po mnie ręce.


Sprawa ze mną - jak kraj ten stara
I jak zwykle on - byle jaka:
Nie zrobili ze mnie janczara,
Nie uczynią też i dworaka.

Zły? - być może. Dobry? - a czemu?
Nie tak wiele znów pychy we mnie.
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
A i świętym żyć będzie przyjemniej!

---------------------------------------------------

W kręgu poezji śpiewanej przychodzi mi jeszcze do głowy ,,Ochota na wolkow" (Polowanie na wilki) Wysockiego. Geniusz tego utworu wymaga wyjaśnienia. Otóż bazuje on na pewnym zjawisku z psychologii wilków. Jeśli zagrodzić dany teren (np. polanę) zwykłym sznurkiem, z którego powiewają czerwone chorągiewki to wilk takiej bariery nie przeskoczy. Ale tylko do czasu. Do czasu, gdy nie zrobi tego jeden z nich. Potem już żaden wilk ze stada nigdy nie będzie się bał czerwonych chorągiewek.
U mnie niezmiennie wywołuje ciary na plecach.
Nie znalazłem dobrego polskiego tłumaczenia więc jak ktoś będzie zainteresowany to w wolnym czasie mogę zrobić.
 
Do góry Bottom