Wasz ulubiony libertarianin

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 566
Ja nie mam jakiegoś ulubionego, z każdego biorę to co ma sens i jest logiczne. Mogę jedynie podać tych, co mnie zainspirowali. Są to: J. Orlin Grabbe, Jim Bell, David King, SEK III, Tibor R. Machan, Gustave de Molinari, Stephan Kinsella, F. Bastiat, Aaron Burr, Thomas Jefferson, Friedrich Nietzsche, Ayn Rand, Max More, John Locke, Roderick Long, Kartezjusz, G. W. Leibniz, Blaise Pascal...
 
D

decha_131

Guest
Mogę jedynie podać tych, co mnie zainspirowali. Są to: J. Orlin Grabbe, Jim Bell, David King, SEK III, Tibor R. Machan, Gustave de Molinari, Stephan Kinsella, F. Bastiat, Aaron Burr, Thomas Jefferson, Friedrich Nietzsche, Ayn Rand, Max More, John Locke, Roderick Long, Kartezjusz, G. W. Leibniz, Blaise Pascal...

Zwłaszcza Jefferson, Nietzsche, John Locke i Kartezjusz to libertarianie jak się patrzy... To już JKM jest większym libertarianinem.
 
L

lebiediew

Guest
event_23024386.jpeg


Jeśli chodzi o żyjących, działających publicznie, to zdecydowanie najbardziej podoba mi się Walter Block. Blocka cechuje fanatyczne przywiązanie do NAP i homesteading. Block nie bierze jeńców i rozwala bardzo pryncypialnymi argumentami pinkos, commies, watermelons (green on the outside, red on the inside) i tych wszystkich semi-demi-quasi-libertarians, których tak się namnożyło w ostatnich latach. Jeśli mogę ocenić jego wkład intelektualny, to nie jest on jakimś "rewolucjonistą intelektualnym", nazwałbym go raczej żołnierzem Rothbarda lub Misesa, ale to, co robi, robi bardzo skutecznie. Słuchawki z jednym z talków Blocka sprawiają, że zmywanie jest jednym z najprzyjemniejszych momentów w ciągu dnia.

HoppePoster.jpg


Bardzo inspirujący intelektualnie jest Hoppe, którego cenię za stawianie tez nie tyle radykalnych (chociaż są radykalne), co bardzo szerokich. Zamiast wchodzić w jakieś szczegółowe rozważania, Hoppe szuka zawsze najbardziej podstawowych zasad. Wymiana jest aksjomatycznie dobra? Więc zabranianie wymiany jest aksjomatycznie złe. Opodatkować można tylko produkujących, produkowanie jest dobre, więc podatki są złe dla rozwoju produkcji. Jeśli płacimy biednym i chorym to będzie więcej biednych i chorych (teza Misesa, ale pokazuje, że Hoppe właśnie zawsze wybiera te najbardziej grube problemy).

Poza tym lubię chyba całą ekipę z Mises Institute. Nie przypominam sobie, bym oglądał jakieś nagranie lub czytał jakiś ich niekoszerny tekst.

Co do Molyneuxa - robi bardzo dobrą robotę, podziwiam jego pasję i determinację. Mimo że nie uważam go za tytana intelektu, to jego wytrwałość pozwala mu mimo ewidentnych braków w wykształceniu dojść do często odkrywczych i inspirujących wniosków. Moim zdaniem zdecydowanie lepszy w audio niż w tekstach (gdzie trzeba jednak wszystko pogłębić).

A tak poza tym, to nie natknąłem się jeszcze na myśliciela libertariańskiego, który by mnie powalił intelektualnie. W pewnym sensie libertarianizm jest bardzo surowy, prosty i nie ma w nim miejscach na intelektualne popisy. Chociaż bardzo chciałbym znaleźć kogoś, kogo czyta się nie tylko dla jego koszerności, ale i dla intelektualnej przyjemności.
 

ukos

Well-Known Member
505
936
1611128720061.png

Howard Allan Stern zbudował karierę na łamaniu norm i ciągłym przesuwaniu granic skandalizowania w przestrzeni ogólnodostępnej.

„Nie ma już zabaw. Jaki jest sens, skoro wszystko wolno?”- mówi dziś Stern. Nie ma zabawy w skandalizowaniu skoro można powiedzieć absolutnie wszystko. Stara prawda mówi, że zasady są po to by je łamać. Co jednak jak zasad nie ma? Cała istota skandalizowania zanika. Nie ma najmniejszego sensu łamać norm, które zostały zniesione. Ikona libertariańskiego pojęcia wolności słowa Howard Stern przyznał to bez ogródek. Kogo dziś można nazwać skandalistą? W erze dyktatury mediów społecznościowych, gdzie normą jest pokazywanie wszystkiego ( łącznie z transmisją własnego samobójstwa) i coraz bardziej skretyniałych YouTuberów dawne skandale Sterna bledną.

Tęsknie za skandalami Howarda Sterna z początku XX wieku, gdy nie było jeszcze YouTube i Facebooka.
Dziś wielka część „skeczów” Sterna mnie żenuje. Cenię go jednak za libertariańską postawę. Nie bierze jeńców ze względu na ideologię. No, może nie brał kiedyś.
Dziś to inny człowiek.



Publicysta Łukasz Adamski - Dawni skandaliści nie mają zasad do łamania



Stern na zjeździe Partii Libertariańskiej podczas swojej kandydatury na gubernatora Nowego Jorku.

1611129036067.png
 
Ostatnia edycja:

mikioli

Well-Known Member
2 750
5 346
View attachment 8028

Howard Allan Stern zbudował karierę na łamaniu norm i ciągłym przesuwaniu granic skandalizowania w przestrzeni ogólnodostępnej.

„Nie ma już zabaw. Jaki jest sens, skoro wszystko wolno?”- mówi dziś Stern. Nie ma zabawy w skandalizowaniu skoro można powiedzieć absolutnie wszystko. Stara prawda mówi, że zasady są po to by je łamać. Co jednak jak zasad nie ma? Cała istota skandalizowania zanika. Nie ma najmniejszego sensu łamać norm, które zostały zniesione. Ikona libertariańskiego pojęcia wolności słowa Howard Stern przyznał to bez ogródek. Kogo dziś można nazwać skandalistą? W erze dyktatury mediów społecznościowych, gdzie normą jest pokazywanie wszystkiego ( łącznie z transmisją własnego samobójstwa) i coraz bardziej skretyniałych YouTuberów dawne skandale Sterna bledną.

Tęsknie za skandalami Howarda Sterna z początku XX wieku, gdy nie było jeszcze YouTube i Facebooka.
Dziś wielka część „skeczów” Sterna mnie żenuje. Cenię go jednak za libertariańską postawę. Nie bierze jeńców ze względu na ideologię. No, może nie brał kiedyś.
Dziś to inny człowiek.



Publicysta Łukasz Adamski - Dawni skandaliści nie mają zasad do łamania



Stern na zjeździe Partii Libertariańskiej podczas swojej kandydatury na gubernatora Nowego Jorku.

View attachment 8029
Odkrył coś o czym Mrożek w Tangu pisał w latach 60 tych.
 

kompowiec

freetard
2 380
2 414
O Kinselli nauczyłem się jednej, celnej riposty, choć nie umiem jej sprawnie stosować. Chodzi o to, aby nie odpowiadać na pytanie w stylu "kto wybuduje drogi?", bo jak Kinsella zauważył, pytanie nie jest wcale argumentem - ani za, ani przeciw. Więc jeśli nie umiem odpowiedzieć na jakieś pytanie, to nie oznacza to, że moja argumentacja jest inwalidą.
Jeśli nie rozmawiasz z małpą to wystarczy powiedzieć że nie wiesz, bo nie mam odpowiednich kompetencji/umiejętności (wstaw cokolwiek) by zajmować w danej sprawie stanowisko. Zwykle sprawia że interlokutor sam zacznie się zastanawiać nad tym samym.
 

Krisu_

Member
24
40
Ross Ulbricht - agorysta, twórca serwisu "Silk Road", samodzielnie zbudował największy rynek narkotyków, broni i innych "czarnostrefowych" rzeczy. Na serwisie nie można było wystawiać na sprzedasz niewolników, organów, pornografii dziecięcej i wszystkiego innego co w jakiś sposób rani innych ludzi. Jak dla mnie jest bohaterem jakich mało wśród libertarian.

1624275280481.png
 

tolep

five miles out
8 455
15 227
Ross Ulbricht - agorysta, twórca serwisu "Silk Road", samodzielnie zbudował największy rynek narkotyków, broni i innych "czarnostrefowych" rzeczy. Na serwisie nie można było wystawiać na sprzedasz niewolników, organów, pornografii dziecięcej i wszystkiego innego co w jakiś sposób rani innych ludzi. Jak dla mnie jest bohaterem jakich mało wśród libertarian.

View attachment 8670
Handlarz narkotykami i zleceniodawca morderstw nie jest bohaterem libertarian. Gdyby był tylko handlarzem, to... tez by nie był bohaterem libertarianizmu, tylko po prostu przedsiębiorcą, dostawcą towarów i usług.

Ulbricht ma swój wątek na forum, a na jego ostatniej stronie jest bardzo interesujący filmik.
 

Krisu_

Member
24
40
Handlarz narkotykami i zleceniodawca morderstw nie jest bohaterem libertarian. Gdyby był tylko handlarzem, to... tez by nie był bohaterem libertarianizmu, tylko po prostu przedsiębiorcą, dostawcą towarów i usług.

Ulbricht ma swój wątek na forum, a na jego ostatniej stronie jest bardzo interesujący filmik.
Tylko że ostatecznie mu zlecenia morderstwa nie udowodniono. Z kolei jeżeli jest przedsiębiorcą i działa na rzecz wolności to moim zdaniem zdecydowanie jest bohaterem libertarianizmu - w końcu na tym polega agoryzm.
 

tolep

five miles out
8 455
15 227
Tylko że ostatecznie mu zlecenia morderstwa nie udowodniono.
Oczywiście, bo nie było samych morderstw, tylko lipa. Ale fakty są raczej niepodważalne. (filmik jw.) Tak czy siak, za darmo nie robił. A czy przyczynił się do wzrostu popularności idei libertariańskiej, to już jest sprawa mocno dyskusyjna. Byłbym skłonny przypuszczać, że raczej przeciwnie.
 

Krisu_

Member
24
40
A czy przyczynił się do wzrostu popularności idei libertariańskiej, to już jest sprawa mocno dyskusyjna. Byłbym skłonny przypuszczać, że raczej przeciwnie.
Raczej zapewnił ludziom zdolność do aktywnego przeciwdziałania państwu. Fakt faktem, że motywacje nie wszystkich sprzedawców były agorystyczne a jedynie kontr-ekonomiczne aczkolwiek i tak jego działalność moim zdaniem na plus.
 

tolep

five miles out
8 455
15 227
Raczej zapewnił ludziom zdolność do aktywnego przeciwdziałania państwu.
Jakiego przeciwdziałania? Otwierając ebaya z prochami?

Zapewnił? Silk Road nie był pierwszym marketem tego typu. choc pierwszym naprawdę dużym i słynnym. Więc można z pewną rezerwą powiedzieć, że przetarł szlak i nie zakończył exit scamem.
 

Krisu_

Member
24
40
Jakiego przeciwdziałania? Otwierając ebaya z prochami?

Zapewnił? Silk Road nie był pierwszym marketem tego typu. choc pierwszym naprawdę dużym i słynnym. Więc można z pewną rezerwą powiedzieć, że przetarł szlak i nie zakończył exit scamem.
Jak najbardziej - stworzenie pierwszej dużej platformy do prochów i broni to duże osiągnięcie ku stworzeniu "agory"
 
241
199
Handlarz narkotykami i zleceniodawca morderstw nie jest bohaterem libertarian. Gdyby był tylko handlarzem, to... tez by nie był bohaterem libertarianizmu, tylko po prostu przedsiębiorcą, dostawcą towarów i usług.

Ulbricht ma swój wątek na forum, a na jego ostatniej stronie jest bardzo interesujący filmik.

Ross Ulbricht - agorysta, twórca serwisu "Silk Road", samodzielnie zbudował największy rynek narkotyków, broni i innych "czarnostrefowych" rzeczy. Na serwisie nie można było wystawiać na sprzedasz niewolników, organów, pornografii dziecięcej i wszystkiego innego co w jakiś sposób rani innych ludzi. Jak dla mnie jest bohaterem jakich mało wśród libertarian.

Z tej korespondencji która jest w necie wynika że "FriendlyChemist" chciał donieść info o klientach i handlarzach sklepu na policję co wiązało by się dla nich aresztowaniami i wyrokami. Więc można by bronić Ulbrichta że zlecił jego zabójstwo w obronie swojej społeczności.
Inna sprawa że "FriendlyChemist" twierdził że Ulbricht go oszukał i chciał 500 000 dolarów od niego w zamian albo ujawni info.
Problem w tym że miał on zlecić zabójstwo również na Andrewa Lawsra i jego wspólników którzy mieli wyłudzać pieniądze od klientów Silk Road.
Z tym że raczej nie powinno to wyglądać tak że ktoś coś przeskrobie = kulka w łeb. Z tego co kojarzę to Konkin twierdził że takimi sprawami powinien zajmować się czarnorynkowy sąd arbitrażowy. Praktyka pokazuje że jednak wygrywa samosąd nad arbitrażem.
Dlatego też nie jestem zwolennikiem tego by agoryści zajmowali się narkotykami bo to zbyt śliska branża. Czarny rynek miesza się tu często z czerwonym (rynkiem na przemoc).

W związku z tym w tym artykule przedstawiono dość ciekawe (dla ciebie pewnie szokujące) rozwiązanie podobnych kwestii:
Ponieważ opiera się na konsekwentnym indywidualizmie, neoagoryzm nie traktuje Państwa jako samodzielnego bytu, a zauważa, że nie istnieje podział na Państwo i Społeczeństwo, lecz na dobrowolne i niedobrowolne relacje międzyludzkie (zgodnie z agorystyczną teorią klas[12]) i że wszelkie interesy państwowe są realizowane przez konkretnych ludzi. Twierdzi się, że nigdy konfrontacja nie dotyczy całego Państwa i całej innej organizacji, lecz urzędnika państwowego i wykonawcy interesu danej organizacji.
W związku z tym „Ubezpieczalnia od przestępstw państwowych i prywatnych” [13]jest w stanie z własnego budżetu (czego przykład dał nam John McAfee[14]) ogłosić nagrodę za schwytanie każdego, kto waży się skrzywdzić jej klienta. Dzięki świadomości, że wykonawcą instrukcji państwowych jest zawsze konkretny człowiek, konfrontacja między Ubezpieczalnią a Państwem nie toczy się między całymi zasobami Ubezpieczalni (które są przecież małe) a całymi zasobami Państwa (które są przecież duże). Taka sytuacja odpowiedzialności indywidualnej odstrasza każdego urzędnika państwowego (szczególnie w państwie demokratycznym) do interwencji przeciw klientowi Ubezpieczalni. Taka sytuacja staje się jawną secesją. Państwo nie jest w stanie wyegzekwować swoich praw.


Z tego co rozumiem mogłoby to wyglądać w ten sposób. Np. ktoś dowiaduje się że osoba X prowadzi penalizowaną (bądź tylko nieusankcjonowaną prawnie) działalność gospodarczą i informuje o tym fakcie instytucję państwową. W reakcji osoba X wynajmuje najemników lub zwraca się do czarnorynkowego podmiotu zajmującego się tego typu sprawami (powyższej "ubezpieczalni") by zastraszyli (lub od razu kulka w łeb choć nie wiem czy to byłoby pożądane) konkretnego funkcjonariusza państwowego który zajmuje się sprawą wymierzoną przeciwko osobie X by zaniechała dalszego postępowania w tej sprawie.
Osobiście nie jestem zbytnim zwolennikiem tego typu rozwiązania ponieważ jest wielce prawdopodobne że sprawa by wypłynęła i zleceniodawca tej akcji miałby poważne problemy prawne.

Bardziej bezpiecznym rozwiązaniem wydaje się, w miarę możliwości, przekupienie funkcjonariuszy by przymykali oko na pewną działalność. Wg. @kr2y510 takie rozwiązanie ma już miejsce w Paragwaju lecz pewnie nie tylko tam.

Praktyka pokazuje że czasem nie trzeba nawet nikogo przekupować czy jakoś się specjalnie konspirować bo instytucje państwa nie ogarniają co się dzieje hahaha

[14] Co do wspomnianego McAfee'go: "Podpada przy tym lokalnej mafii. Opłaca sobie spokój, a przed śmiercią ratuje się w typowy dla siebie sposób: upublicznia wiadomość o założeniu funduszu, który zapewni wynagrodzenie dla mściciela, który zabije jego mordercę. Do tego gromadzi w domu pokaźny arsenał i nie rusza się z niego be uzbrojonych ochroniarzy."
 
Ostatnia edycja:

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 566
Handlarz narkotykami i zleceniodawca morderstw nie jest bohaterem libertarian.
Biznes jak każdy inny. I na dodatek uczciwy, bo szara i czarna strefa dla libków są OK.

Z tej korespondencji która jest w necie wynika że "FriendlyChemist" chciał donieść info o klientach i handlarzach sklepu na policję co wiązało by się dla nich aresztowaniami i wyrokami.
W przypadku gdy zagrożone jest życie przypadkowych niewinnych osób, eliminacja kapusia jest nawet zgodna z nauką chrześcijańską. Przynajmniej niedawno jeszcze była, bo dziś zarówno bergolnięci katole, jak i zcwelowani protestanci mogą pierdzieć inaczej.

Z tym że raczej nie powinno to wyglądać tak że ktoś coś przeskrobie = kulka w łeb. Z tego co kojarzę to Konkin twierdził że takimi sprawami powinien zajmować się czarnorynkowy sąd arbitrażowy.
Jak takiego sądu nie ma pozostaje lincz. Lincz jest lepszy jak bezkarność dla smrola.

Bardziej bezpiecznym rozwiązaniem wydaje się, w miarę możliwości, przekupienie funkcjonariuszy by przymykali oko na pewną działalność.
Tak było za późnej komuny i pookrągłostołowego chaosu. Wtedy można się było nie przejmować ograniczeniami szybkości, czy jazdą po kielichu. Ja wtedy głównie korzystałem z tego pierwszego.
 

tolep

five miles out
8 455
15 227
Biznes jak każdy inny. I na dodatek uczciwy, bo szara i czarna strefa dla libków są OK.
Prowadzenie biznesu nie wystarczy. Gość, który mi sprzedał zielsko kilkadziesiąt godzin temu niekoniecznie jest libertarianinem. Ani nie nadaje się na bohatera libertarian.
 
Do góry Bottom