1. Forum Libertarian ma swój regulamin.

System edukacji jest analny

Temat na forum 'Nierząd' rozpoczęty przez Lancaster, 18 Czerwiec 2012.

  1. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    11 824
    Polubienia:
    19 419
    Wybieranie zajęć jest dobrym newsem. Normalny ludź nie będzie się musiał męczyć na przedmiotach humanistycznych.

    Ale w tym wszystkim jest jedna rzecz niebezpieczna i wbrew egoistycznej ludzkiej naturze.
    Szykowane młodych watach do kołchozów i kibuców zwanych korporacjami.

    Jednak najlepsza edukacja publiczna, to brak edukacji.
     
  2. kompowiec

    kompowiec Open Source Boy

    Posty:
    1 523
    Polubienia:
    1 405
    jeśli praca grupowa wyglada normalnie, czyli nie tak jak być może większość miała okazji doświadczyć w polskiej szkole, nie widzę problemu.
     
  3. mikioli

    mikioli Well-Known Member

    Posty:
    2 519
    Polubienia:
    4 194
    Co to jest normalnie?
     
  4. pawlis

    pawlis Samotny wilk

    Posty:
    2 102
    Polubienia:
    7 263
    Jeden zapierdala za resztę, a i tak wsyzsyc dostają równe oceny.
     
  5. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    11 824
    Polubienia:
    19 419
  6. kompowiec

    kompowiec Open Source Boy

    Posty:
    1 523
    Polubienia:
    1 405
    ACHTUNG!
    1.jpg 2.jpg

    EDIT: No właśnie dlatego pokazuje żeby broń boże tam nic nie postować.
    Nawet wchodzenie tam to duży przypał, bo tam lata CP jak pojebane.
     
    Ostatnia edycja: 8 Maj 2019
  7. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    11 824
    Polubienia:
    19 419
    @kompowiec

    No i co z tego?
    Ja tylko tam lurkuję przez clearnet.
     
  8. NoahWatson

    NoahWatson The Internet is serious business.

    Posty:
    896
    Polubienia:
    1 890
    Agile :p
     
  9. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 006
    Polubienia:
    17 823
    Wielomski: Bon oświatowy
    7 czerwca 2019 Redakcja Konserwatyzm.pl
    Środowiska wolnościowe i wolnorynkowe w Polsce od lat, nie mogąc liczyć na pełną prywatyzację szkolnictwa, próbują uszczknąć państwowy monopol edukacyjny, proponując tzw. bon oświatowy. Zakładam, że Czytelnicy mniej więcej orientują się w temacie, więc ograniczę się do przypomnienia, że miałby to być bon, który dostają rodzice ucznia i który mogą przeznaczyć na dofinansowanie tej szkoły (państwowej lub prywatnej), do której zdecydowali się posłać swoje dziecko. Celem jest uskutecznienie zasady, że „pieniądz idzie za uczniem”.

    W teorii trudno sobie wykombinować lepsze rozwiązanie, które byłoby do pogodzenia z obowiązującym systemem konstytucyjnym i zasadami rynku. Nie likwidując przymusu szkolnego, wprowadza się przynajmniej element wyboru. Rodzic przestaje być przymusowym klientem państwowej szkoły i może posłać dziecko do prywatnej, czyli lepszej. Z punktu widzenia teoretycznego mamy same plusy i racjonalnie rzecz biorąc powinno to doprowadzić do eksplozji szkół prywatnych i stopniowego wygaszania słabych publicznych.

    Tyle logika. A co z praktyką? Przyznam szczerze, że mam duże obawy czy system ten zadziała. Wynikają one z faktu, że przez ok. 20 lat nauczałem w szkołach wyższych niepublicznych, a przez kilkanaście lat także na państwowych uniwersytetach, gdzie w pewnym momencie wprowadzono również zasadę „pieniądz idzie za studentem”. Wyniki nie były zachęcające. Oczywiście, nie można mechanicznie przenosić doświadczeń z uczelni wyższych do szkolnictwa podstawowego i średniego, ale warto się nad tym doświadczeniem pochylić, ponieważ ujawnia ono psychologiczne podstawy kierujące motywacjami ludzkimi w doborze szkoły.

    Zacznijmy od uczelni niepublicznych. Mamy racjonalne i logiczne założenie, że student wybierając szkołę wybiera lepszą, kierując się spotykanymi przezeń opiniami, rankingami, etc. I rzeczywiście, student kieruje się rankingami i opiniami. Problem tylko w tym, że często szuka szkoły… gorszej. Uczyłem kiedyś w pewnej szkole niepublicznej, która dołowała we wszystkich rankingach i w propagandzie szeptanej uchodziła za jedną z najsłabszych w swojej dyscyplinie. Co ciekawe, nawet w najgorszych latach niżu demograficznego nigdy nie załamał się jej system rekrutacyjny. Co więcej, po krótkich rozmowach ze studentami można było zauważyć zaskakującą tendencję: „wybraliśmy tę uczelnię, ponieważ w rankingach i w opiniach na facebooku jest to najsłabsza z uczelni, co znaczy, że aby ją skończyć nie trzeba się będzie uczyć”. Innymi słowy, w systemie w którym student decyduje co jest dla niego najlepsze, student wybierał najsłabszą uczelnię. Dlaczego? Dlatego, że wstępował w jej progi nie dlatego, że chciał poszerzyć swoją wiedzę teoretyczną i nabyć jakieś umiejętności praktyczne, które pozwolą mu w przyszłości zdobyć atrakcyjną dlań pracę. Zapisując się kierował się przede wszystkim chęcią zdobycia dokumentu ukończenia szkoły wyższej. Nie zależało mu na wiedzy i umiejętnościach, ale na tytule zawodowym licencjata i magistra. I tytuły te otrzymywał, gdyż zarabiające na tych ludziach uczelnie stawały na głowie, aby wszyscy zdali. To nie student chodził za profesorem, ale profesor za studentem. Selekcja wykładowców akademickich polegała na tym, że pracę tracili ci, którzy egzekwowali wiedzę i stawiali oceny niedostateczne. Ten, kto stawiał oceny niedostateczne był szybko eliminowany przez władze uczelnie, traktowany niczym szkodnik w finansach szkoły. Wiedzieli o tym i studenci i profesorowie. Ci pierwsi mówili o tym publicznie wprost, na wykładach.

    W pewnym momencie system „pieniądz idzie za studentem” wprowadzono także na uczelniach publicznych. Chodziło o to, aby studenci wybierali najlepsze uniwersytety, gdy te słabsze miały same być winne swojej wegetacji. Za każdym studentem rocznie szła suma kilkunastu tysięcy złotych. I szybko powstał ten sam mechanizm co na uczelniach prywatnych. Celem uczelni było pozyskanie i utrzymanie jak największej liczby studentów, co było proste pod warunkiem obniżenia wymagań. Studenci szybko zrozumieli ten system i potrafili na egzaminach rzucić tekst „Jeśli mi Pan postawi ocenę niedostateczną, to zabieram indeks, przenoszę się do innej uczelni, a wraz ze sobą zabieram kilkanaście złotych” (często znali nawet dokładną kwotę). Skutek był taki, że studentowi można było postawić ocenę niedostateczną, ale i wykładowcy i studenci wiedzieli, że na poprawce musi zdać! Musi, gdyż oblanie go może oznaczać, że „zabierze indeks” i zmieni uczelnię, biorąc za sobą bon oświatowy.

    Urynkowienie szkolnictwa wyższego nie wypaliło, ponieważ znaczna część studentów nie poszukiwała wiedzy i umiejętności, lecz papierka potwierdzającego zdobycie tytułu zawodowego. Dlatego Ministerstwo Nauki wycofało się z urynkowienia uczelni publicznych, co wszyscy przyjęli z ulgą, gdyż wrócił na nich normalny poziom nauczania i ponownie można było wymagać od studenta choćby minimum wiedzy. Nie było sensu, aby podatnik finansował czyjeś poszukiwania dyplomu.

    W związku z tym doświadczeniem pojawia się pytanie w jaki sposób bon oświatowy zrewolucjonizowałby system szkolnictwa podstawowego i średniego? Znaczna część studentów, czyli ludzi w wieku 18-23 lata, studiowała wyłącznie w celu zdobycia przysłowiowego papierka. Większość z nich podejmowała decyzję o zapisaniu się na studia po konsultacji z rodzicami. I teraz pytanie: skoro rodzice tak doradzali swoim pociechom, a w przypadku uczelni niepublicznej, często i finansowali ich pseudo-studia, to jak zachowają się w przypadku szkół niepublicznych podstawowych i średnich? Czy będą chcieli, aby ich dzieci ukończyły dobre szkoły i coś z nich wyniosły? Czy też będą chcieli, aby tanim kosztem i bez wysiłku zdobyli świadectwa ukończenia byle szkółki, byle tylko ją ukończyć?

    Na pytania te nie znam odpowiedzi. A piszę to wszystko, gwoli zastanowienia się jakie motywacje kierują ludźmi i co może się stać z racjonalnym projektem reformy szkolnictwa, gdy da szansę wyboru nieracjonalnym ludziom?

    Adam Wielomski

    Tekst ukazał się w Najwyższym Czasie!
     
    pawel-l, akapek i bombardier lubią to.
  10. mikioli

    mikioli Well-Known Member

    Posty:
    2 519
    Polubienia:
    4 194
    Ale to nie jest argument przeciw bonowi. Przecież studenci płacili za te śmieszko szkoły niepubliczne często, bo liczy się papier. Póki się będzie liczył to czy tak, czy inaczej będzie taki sam efekt.
     
  11. FatBantha

    FatBantha sprzedawca niszowych etosów Członek Załogi

    Posty:
    7 006
    Polubienia:
    17 823
    Poniekąd jest. Bo ten bon niewiele rozwiąże - to zwyczajne pudrowanie trupa. Po jego wprowadzeniu przeciwnicy wolnego rynku będą mogli sobie peplać, że powoduje to jakąś tam patologizację, gdy w gruncie rzeczy największą wadą jest obowiązek szkolny.
     
    kompowiec, luke27 i Claude mOnet lubią to.
  12. akapek

    akapek Member

    Posty:
    15
    Polubienia:
    51
    Ja nie rozumiem w ogóle po co tyle ludzi pcha się na studia... rodzice im każą czy co?
    Przecież ani kasy lepszej po tym nie ma w pracy ani prestiżu no bo i tak większość ludzi kończy studia to co to za prestiż a edukować w dobie internetu można się samemu na początku kariery ucznia (podstawówka) pisać i czytać dziecko powinni uczyć jego rodzice (tak jak chodzić i mówić) obowiązkowej szkoły jako takiej w ogóle nie powinno być bo to źle działa na psychikę i rozwój dziecka miejsce dzieci jest na placu zabaw a nie w budzie. Za niedługo szkoła będzie służyć jedynie propagandzie państwowej (podatki i socjal są wspaniałe a demokracja to najlepszy ustrój na świecie)
     
    luke27 i Mad.lock lubią to.
  13. mikioli

    mikioli Well-Known Member

    Posty:
    2 519
    Polubienia:
    4 194
    Ale ta patologia obowiązuje teraz najbardziej na etapie gdzie obowiązku nie ma.

    Bo takie instytucje państwowe zatrudniające kilka milionów ludzi wymagają papierka. Tak samo jak wiele zbiurokratyzowaych korpo.
     
    nazimno, wah i bombardier lubią to.
  14. rawpra

    rawpra Well-Known Member

    Posty:
    2 748
    Polubienia:
    4 696
  15. wah

    wah Well-Known Member

    Posty:
    757
    Polubienia:
    3 149
    Edukacja domowa jest u nas chyba legalna? Możesz wybrać taką formę nauki dla swoich dzieci.
     
    kompowiec lubi to.
  16. akapek

    akapek Member

    Posty:
    15
    Polubienia:
    51
    a to nie jest tak że jest obowiązek szkolny ?
     
  17. wah

    wah Well-Known Member

    Posty:
    757
    Polubienia:
    3 149
    nazimno i kr2y510 lubią to.
  18. kr2y510

    kr2y510 konfederata targowicki

    Posty:
    11 824
    Polubienia:
    19 419
    nazimno, wah i FatBantha lubią to.

Poleć forum

  1. Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji związanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania treści wyświetlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk oglądalności czy efektywności publikowanych reklam.Użytkownik ma możliwość skonfigurowania ustawień cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwość wyłączenia cookies za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej.