Samochody, wozidła i rakietowozy - główny temat motoryzacyjny. Elektromobilność vs spalinogród

szeryf17

"No reason it's a good reason"
777
2 673
Dziękuje :) @Alu
No i też ta Dacia Sandero ma w standardzie światła Full LED mijania i do jazdy dziennej :) także kozacko. Jak będę go odbierała to wrzuce zdjęcia jak ten czerwony lakier prezentuje się na żywo
Mały silnik wyżyłowany sprężarkami nie będzie trwały. Czasy są takie i ludzie to kupują. Nowe auto będzie ok ale jak przekroczysz 100000 to maks. Może będzie tak że wymiana silnika to mały koszt okaże się. Trochę się interesowałem tym tematem i chyba Mazda poszła w inną stronę zrobiła takie nie wyżyłowane silniki o wyższej pojemności czas pokaże. Są też hybrydy ale to droższa opcja. Długo by gadać szkoda że nie poruszyłaś tematu przed kpnem.
Pozdrawiam
 

Maksymiliana

Everyday Hero
315
176
Minął tydzień od obioru Dacii z salonu, autko spisuje się świetnie. Aktualne zrobiłam nim już prawie 350 km
Postanowiłam że przy 1000 km wymienie olej i filtr oleju, przejade kolejne 3k km i znów wymienie, żeby pozbyć się wszelkich produktów docierania silnika :)

Dacia stoi już w garażu, żeby żaden rycerz ortalionu w wypierdzianym Passerati nie obtarł boku auta

stepway.png

Zastanawiam się też nad naniesieniem powłoki ceramicznej na lakier, coś co Woku zrobił ze swoim Mustangiem. Ciekawe ile by mi policzyli za taką operacje.
 
234
192
Mi zawsze rozpierdziela głowę jak ktoś mówi że jakiś samochód jest/ ma wygląd "seksowny"...
Jak kogoś może podniecać seksualne samochód (czy jakaś inna maszyna)?
Widział/ wie ktoś że ktoś miał kiedyś do samochodu np. konia walić Xd
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 821
25 335
W nowych, świetlanych czasach Ford zajął się produkcją gejowozów.

Mówienie o czymś, że jest "gejowskie" (nie wspominając już o bardziej nieodpowiednich formach), wydaje się być stwierdzeniem co najmniej ryzykownym. Tymczasem Ford postanowił dokonać (ponownie) swoistego coming outu i chce nas przekonać, że "gejowski" to określenie nacechowane jak najbardziej pozytywnie.
Ford Ranger The Very Gay Raptor /

Ford Ranger The Very Gay Raptor
Wszystko zaczęło się od utrzymanego w stylu klasycznego westernu filmiku, reklamującego nową, specjalną wersję modelu Ranger Raptor. Dziełko to zostało opublikowane w internecie i spotkało się z przychylnym przyjęciem. Chwalono zarówno trwający trzy i pół minuty dynamiczny spot, jak i sam wóz, żałując jednocześnie, że ów pick-up nie jest oferowany w USA.
Znalazł się jednak komentator, któremu nie spodobał się niebieski (Performance Blue) odcień nadwozia jednego z występujących w nagraniu Raptorów. Uznał on, że jest to kolor "bardzo gejowski" ("very gay") i postulował, by wszystkie auta wspomnianego modelu były lakierowane w tonacji czarno-żółtej.
I właśnie na ten wpis zareagowało europejskie odgałęzienie amerykańskiego Forda, przygotowując wersję Rangera o nazwie... The Very Gay Raptor. Charakteryzuje się ona złotym kolorem karoserii i dekoracją w postaci barw tęczy. Takie przeobrażenie potężnego bądź co bądź samochodu zabrało około 60 godzin pracy, a dla osiągnięcia założonego efektu zużyto 30 metrów kwadratowych specjalnej folii.
Ford Ranger The Very Gay Raptor został zaprezentowany w Niemczech, podczas Christopher Street Day w Kolonii (CSD; Dzień Ulicy Krzysztofa, doroczne święto organizowane przez społeczność LGBT dla upamiętnienia zamieszek, które zaczęły się w 1969 r. w Nowym Jorku w okolicach gejowskiego pubu przy ulicy Christopher Street w dzielnicy Greenwich Village).
Ford Ranger The Very Gay Raptor /

Ford Ranger The Very Gay Raptor

„Możesz wybrać każdy kolor tego samochodu, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny…”
Henry Ford (rok 1908) o modelu T

W tym dniu liczne firmy w Europie Zachodniej wywieszają tęczowe flagi. Od 25 lat imprezy, których celem jest walka z dyskryminacją mniejszości seksualnych, wspiera również Ford Europe. Informacja na ten temat wraz z napisem: ""Very Gay" was a compliment, right?" ("Bardzo gejowski" to był komplement, prawda?) pojawiła się w czołówce nagrania, pokazującego narodziny tej wersji Raptora.
Dodajmy, że już w 1998 r. inny tęczowy Ford - mikro pick-up Ka - wziął udział w ówczesnej Paradzie Równości.
Mikro pick-up Ka z roku 1998 oraz Ranger The Very Gay Raptor /

Mikro pick-up Ka z roku 1998 oraz Ranger The Very Gay Raptor
Fajna historia? A może przeciwnie, zaczniecie wzywać do bojkotu Forda i wnioskować, by chronić polskie dzieci przed deprawacją, nie dopuszczając samochodów tej marki w pobliże szkół i przedszkoli?

Ka powinni jednak przemianować. Ford Twink bardziej pasuje.
 

kran

Well-Known Member
438
539
W nowych, świetlanych czasach Ford zajął się produkcją gejowozów.

Mówienie o czymś, że jest "gejowskie" (nie wspominając już o bardziej nieodpowiednich formach), wydaje się być stwierdzeniem co najmniej ryzykownym. Tymczasem Ford postanowił dokonać (ponownie) swoistego coming outu i chce nas przekonać, że "gejowski" to określenie nacechowane jak najbardziej pozytywnie.
Ford Ranger The Very Gay Raptor /

Ford Ranger The Very Gay Raptor
Wszystko zaczęło się od utrzymanego w stylu klasycznego westernu filmiku, reklamującego nową, specjalną wersję modelu Ranger Raptor. Dziełko to zostało opublikowane w internecie i spotkało się z przychylnym przyjęciem. Chwalono zarówno trwający trzy i pół minuty dynamiczny spot, jak i sam wóz, żałując jednocześnie, że ów pick-up nie jest oferowany w USA.
Znalazł się jednak komentator, któremu nie spodobał się niebieski (Performance Blue) odcień nadwozia jednego z występujących w nagraniu Raptorów. Uznał on, że jest to kolor "bardzo gejowski" ("very gay") i postulował, by wszystkie auta wspomnianego modelu były lakierowane w tonacji czarno-żółtej.
I właśnie na ten wpis zareagowało europejskie odgałęzienie amerykańskiego Forda, przygotowując wersję Rangera o nazwie... The Very Gay Raptor. Charakteryzuje się ona złotym kolorem karoserii i dekoracją w postaci barw tęczy. Takie przeobrażenie potężnego bądź co bądź samochodu zabrało około 60 godzin pracy, a dla osiągnięcia założonego efektu zużyto 30 metrów kwadratowych specjalnej folii.
Ford Ranger The Very Gay Raptor został zaprezentowany w Niemczech, podczas Christopher Street Day w Kolonii (CSD; Dzień Ulicy Krzysztofa, doroczne święto organizowane przez społeczność LGBT dla upamiętnienia zamieszek, które zaczęły się w 1969 r. w Nowym Jorku w okolicach gejowskiego pubu przy ulicy Christopher Street w dzielnicy Greenwich Village).
Ford Ranger The Very Gay Raptor /

Ford Ranger The Very Gay Raptor


Henry Ford (rok 1908) o modelu T

W tym dniu liczne firmy w Europie Zachodniej wywieszają tęczowe flagi. Od 25 lat imprezy, których celem jest walka z dyskryminacją mniejszości seksualnych, wspiera również Ford Europe. Informacja na ten temat wraz z napisem: ""Very Gay" was a compliment, right?" ("Bardzo gejowski" to był komplement, prawda?) pojawiła się w czołówce nagrania, pokazującego narodziny tej wersji Raptora.
Dodajmy, że już w 1998 r. inny tęczowy Ford - mikro pick-up Ka - wziął udział w ówczesnej Paradzie Równości.
Mikro pick-up Ka z roku 1998 oraz Ranger The Very Gay Raptor /

Mikro pick-up Ka z roku 1998 oraz Ranger The Very Gay Raptor
Fajna historia? A może przeciwnie, zaczniecie wzywać do bojkotu Forda i wnioskować, by chronić polskie dzieci przed deprawacją, nie dopuszczając samochodów tej marki w pobliże szkół i przedszkoli?

Ka powinni jednak przemianować. Ford Twink bardziej pasuje.
Czy nim jeździ gej czy nie gej to bez znaczenia. Wygląda paskudnie. Firmy teraz zamiast biznesu robią politykę???!
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 821
25 335
Media się budzą...

finanse osobiste
Europejski trend dążenia za wszelką cenę do bezemisyjnej gospodarki w 2050 r. jest bardzo silny i wymusza ograniczenie emisji CO2. Zdaniem ekspertów Polska nie będzie w stanie temu sprostać bez zdecydowanych zmian. Analitycy z firmy autobaza przewidują, że nastąpi znaczny wzrost kosztów użytkowania samochodów spalinowych i zmniejszenie ich liczby.

W najbliższym czasie skutki tych zmian dadzą się odczuć przede wszystkim w rolnictwie, budownictwie, ale też i w transporcie osobowym.

Co prawda Polski Ład bardzo oględnie traktuje emisje CO2 i można znaleźć tam lakoniczne stwierdzenie dotyczące poprawy jakości powietrza dzięki inwestycjom i programom wspierającym obywateli. Jednak, jak uważa Piotr Korab członek zarządu autobaza.pl: "Mamy już wyznaczony kierunek zmian, tylko niekoniecznie rząd chce o tym otwarcie mówić...".

Dowodem na to są daleko idące analizy np. w ramach projektu LIFE Climate CAKE PL.

Dotyczą one różnych scenariuszy wprowadzania redukcji emisji CO2 i oddziaływania środowiskowego tychże zmian.

Np. scenariusz ProETSeq obejmujący opłaty zależne od emisji dwutlenku węgla uwzględnione w cenie zakupu paliw przewiduje wprowadzenie podatku związanego z emisją CO2. Nie będzie to niczym nowym w skali UE, gdyż już 21 na 27 państw członkowskich UE nałożyło na samochody osobowe opodatkowanie emisji CO2. Dotyczy to np. Francji, Holandii, Belgii czy Austrii.

Jak wielkie będą te opłaty w Polsce, na razie nie wiadomo, ale wystarczy wspomnieć, że cena za tonę emisji w tym scenariuszu rośnie aż do 350 EUR w 2050 r. Obecnie jest na poziomie ok. 50 EUR za tonę, co oznacza jej siedmiokrotny wzrost do 2050 r. Najprawdopodobniej więc podatek od emisji będzie rósł razem z cenami za prawa do emisji CO2.

Natomiast Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych wykonało i przedstawiło nową analizę "Polska net-zero 2050", która stanowi mapę drogową osiągnięcia wspólnotowych celów polityki klimatycznej dla Polski do 2050 r.

Najłagodniejszy scenariusz REF przewiduje wzrost kosztów użytkowania samochodów spalinowych o 10-15 proc. do 2050 roku. Jednak pozostałe scenariusze nie są już tak łagodne i przewidują wzrost kosztów użytkowania aut spalinowych o 30-50 proc. do 2050 roku (scenariusz NEU). Koszty te uwzględniają koszt paliwa, utrzymania i zakupu auta.

Analizy też wykazują spadek kosztów użytkowania aut elektrycznych o ok. 20 proc. ze względu na coraz niższe koszty wytwarzania tych aut oraz brak dodatkowych opłat związanych z emisjami CO2.

Jednym słowem, czeka nas prawdziwa rewolucja. Wg autorów projektu do 2050 roku udział aut elektrycznych w Polsce, w zależności od wdrażanego scenariusza będzie wynosił od ok. 5 mln. do 13-14 mln sztuk, co oznacza potężny skok, biorąc pod uwagę, iż obecnie jest ich nieco ponad 14 tys. sztuk. Natomiast auta spalinowe stanowić będą ok. 5 mln. sztuk.

Zdaniem analityków autobazy jednak niekoniecznie. Ze względu na ogromne koszty tej transformacji, wiele gospodarstw domowych będzie musiało zrezygnować z posiadania auta na własność.

Cała rzesza spalinówek zostanie porzucona ze względu na wysokie koszty użytkowania, a potem z uwagi na zakazy ich sprzedaży w UE - uważa Piotr Korab członek zarządu autobaza.pl.
Nie wszyscy użytkownicy spalinówek przesiądą się na auta elektryczne.

Zatem prognozowana w różnych scenariuszach liczba aut elektrycznych może być całkowitą liczbą aut osobowych w Polsce.

Widać wyraźnie, iż wysiłki władz zmierzają do transformacji sposobu poruszania się po aglomeracjach miejskich z naciskiem na przestawienie się na transport zbiorowy.

W najbliższym czasie czeka nas sukcesywne zmniejszanie liczby miejsc parkingowych, zawężanie dróg oraz ustanowienie Stref Czystego Transportu, które w przyszłości doprowadzą do zakazu wjazdu aut spalinowych do centrów miast lub nawet do całych aglomeracji.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 821
25 335
Widocznie regulacje dotyczące norm są kompletnie nierealistyczne i bardziej opłaca się wyłożyć pieniądze z inwestycji na produkcję modułów oszukujących, ryzykując przy okazji reputacją firmy, niż inżynierskie rozwiązanie problemu.


Spece od Dieselgate tym razem celują w Mercedesa. Według nich firma montuje w samochodach urządzenia, które w trasie ograniczają pracę systemu SCR i recyrkulacji spalin, co prowadzi do emisji tlenków azotu pięciokrotnie wyższych niż wskazują testy. Szczegóły badań mają być ujawnione na dzisiejszej konferencji prasowej.

Informację opublikowała na swoich stronach internetowych niemiecka organizacja konsumencka Deutsche Umwelthilfe, która twierdzi, że ekspert ds. oprogramowania motoryzacyjnego Felix Domke znalazł w Mercedesie Klasy E z silnikiem Diesla Euro 6 osiem urządzeń pozwalających na stopniowe zmniejszanie skuteczności działania systemu SCR, który za pomocą czynnika AdBlue zmniejsza zawartość tlenków azotu w spalinach, a także prędkość recyrkulacji spalin.

Dieselgate. Mercedes jak Volkswagen?

Według Deutsche Umwelthilfe urządzenia zaczynają pracę już w samochodach z przebiegiem kilku tysięcy kilometrów. Organizacja twierdzi również, że nie ma żadnych technicznych przyczyn, aby stosować takie urządzenia, poza fałszowaniem faktycznych emisji tlenków azotu w dieslach - emisje w trasie są nawet o 500 proc. wyższe niż w fazie testów. Szczegóły badań mają być przedstawione na dzisiejszej konferencji prasowej.
Badanie miało być przeprowadzone na zlecenie amerykańskiej firmy prawniczej Milberg, specjalizującej się w sprawach konsumenckich. Umiejscowiony w Wielkiej Brytanii europejski oddział firmy wyspecjalizował się zwłaszcza w pozwach przeciwko producentom aut, którzy brali udział w poprzedniej Dieselgate, w której oprogramowanie silnika pozwalało w testach osiągać niskie poziomy czystości spalin, które nie były osiągane w rzeczywistej eksploatacji. Sama Milberg jeszcze o tej sprawie nie informuje, podobnie jak Mercedes.
Deutsche Umwelthilfe cytuje jednak Glenna Phillipsa, partnera zarządzającego firmy Milberg, który mówi, że montaż tych urządzeń to oszustwo na szkodę środowiska, ale także klientów, którym sprzedano "wadliwe pojazdy" i posiadacze Mercedesów powinni sprawdzić, czy przypadkiem ich aut to też nie dotyczy. Brzmi to jak przygotowanie do nowej serii pozwów.

Dieselgate w Volkswagenie. O co chodziło?

Afera dieslowa, zwana Dieselgate, a często także aferą Volkswagena wybuchła w 2015 roku i w sądach ciągnie się do dziś. Dotyczyła takiego zaprogramowania komputerów sterujących silnikiem, aby podczas testu pracował on dając niskie emisje, a podczas normalnej eksploatacji działał zupełnie inaczej, powodując wielokrotnie wyższe emisje tlenków azotu.
W latach 2009 - 2015 koncern miał wykorzystać to oprogramowanie w 11 mln aut. Choć sprawa była zwana aferą Volkswagena, bo ta firma pierwsza została przyłapana, okazało się, że jej źródłem było oprogramowanie Boscha, wykorzystywane w silnikach wielu producentów.
Jan Stora
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 672
11 972
Jakie macie wskazówki na zdanie egzaminu praktycznego na prawo jazdy kat B?
Ja sobie sprawdzałem trasy patrząc na street view i szukając potencjalnych problemów i pułapek jak zdawałem na kat. A. Ostatecznie zrobiłem tylko krótką pętelkę.
 

ckl78

Well-Known Member
1 138
1 425
Lexus ROV Concept – rekreacyjna wizja na wodór.


Lexus ROV (Recreational Off-highway Vehicle) Concept to napędzany wodorem rekreacyjny pojazd, który łączy bezemisyjną jazdę z ekstremalną zdolnością terenową. Projektanci stworzyli pojazd, który ma zarówno cechy luksusowe (kierownica obszyta skórą, rzeźbiona gałka zmiany biegów, amortyzowane siedzenia wykończone sztuczną skórą) oraz typowe zalety rekreacyjnego modelu.

1638609943027.png


 

ckl78

Well-Known Member
1 138
1 425
Polak potrafi.


Kosynier deLux. To inicjatywa dwóch braci – Marcina i Michała Bielawskich, którzy wychowali się w rodzinnej kuźni i od dawna byli zafascynowani pojazdami z początków XX w. Postanowili oni stworzyć jednoślady nawiązujące wyglądem do pierwszych motocykli.

Rowery zostały zaprezentowane m.in. w Paryżu, w miastach niedaleko Barcelony, w Marsylii, Monaco, na terenie Włoch.

1638612027535.png


 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 821
25 335
Mnie najbardziej rozśmieszyła ta zmiana kultury korporacyjnej... No tak jak połączą kulturę włoskich korpo i francuskich to padną w ciągu roku :D
Jeszcze się dobrze nie zaczęło, a już zaczynają kwiczeć.
Zgadzam się oczywiście, że naciski władzy na elektryfikację spowodują więcej złego niż dobrego, ale jakości pojazdów to akurat najbardziej zagraża jego firma.

Samochody elektryczne
Wczoraj, 5 grudnia (07:50)
Chociaż wydawało się, że producenci samochodów mówią już jednym głosem o konieczności jak najszybszej elektryfikacji, to pomału kolejni zaczynają się wyłamywać i przedstawiać zupełnie inne spojrzenie na ten problem.
Ostatnio na chwilę szczerości zdobył się Carlos Tavares, dyrektor zarządzający koncernu Stellantis. W wywiadzie dla Reutersa powiedział, że naciski na producentów, aby przyspieszyli elektryczną transformację, zagrażają jakości pojazdów oraz miejscom pracy. Podkreślał również, że koszty przechodzenia na elektromobilność znacznie wykraczają poza możliwości branży motoryzacyjnej.
Zdecydowano się wymusić na przemyśle motoryzacyjnym elektryfikację, która oznacza 50 proc. dodatkowych kosztów, w porównaniu do konwencjonalnych pojazdów. Nie ma możliwości przeniesienia tych 50 proc. na klienta końcowego, ponieważ większości przedstawicieli klasy średniej nie będzie na to stać.
Producenci mogą podwyższać ceny, zmniejszać swój zarobek na każdym aucie, ale w żaden sposób nie rozwiązuje to sytuacji. Przewodniczący związków zawodowych w Europie i Stanach Zjednoczonych już teraz ostrzegają przed zniknięciem dziesiątków tysięcy miejsc pracy.

Tavares powiedział również otwarcie (coś oczywistego i uniwersalnego), że nowa technologia potrzebuje czasu, aby została odpowiednio dopracowana. Wprowadzanie jej przedwcześnie i na siłę nazwał kontrproduktywnym. Skutkuje to wieloma problemami, między innymi z jakością oferowanego produktu.
Trudno się z tym nie zgodzić. Przypomnijmy problem Chevroleta, który wstrzymał produkcję elektrycznych Boltów, ponieważ nie potrafi znaleźć przyczyny ich skłonności do samozapłonu. Samozapłony zmusiły także wiele niemieckich miast do wstrzymania się od korzystania z floty elektrycznych autobusów. Jako mniej drastyczny przykład wspomnijmy o fakcie, że chociaż współczesne elektryki mają już całkiem niezły zasięg, to ze względu na trwałość ogniw litowo-jonowych, zaleca się ładować je tylko do 80 proc. Powinno się także unikać rozładowania ich poniżej 20 proc. Jak również odwiedzania szybkich ładowarek... Których na przykład w Polsce jest jak na lekarstwo.

Z samochodu elektrycznego można swobodnie korzystać już dzisiaj, ale mówienie, że każdy mógłby to dziś robić, jest sporą przesadą. Dobrze więc, że szefowe koncernów zaczynają mówić o tym otwarcie. Szkoda tylko, że choć Carlos Tavares zdobył się na taką szczerość, to nie zmieniło to faktu, że na przykład Opel (a więc jedna z marek koncernu Stellantis) już w 2028 roku będzie sprzedawał tylko elektryki.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 558
Hmmm.
Być może akumulatory tytanowe lub siarkowe rozwiążą część problemów. Na dziś akumulatory z tlenkiem tytanu mogą mieć 30 tysięcy cykli ładowania, przy utracie pojemności po tych 30 tyś. 45%. One rozwiązują problem szybkiego ładowania, pracy przy niskich temperaturach (-50 ℃) i odzysku energii. Mają niestety małą pojemność na masę i objętość.
Jeśli idzie o pojemność to rozwiązaniem są baterie siarkowe, które są w fazie opracowania. Te mają pojemność 3-5 razy większą przy identycznych gabarytach niż Li-ion/Li-Po.

Ja uważam, że obecnie produkowane elektryki podzielą los Sinclair'a C5.
Będą jako ciekawostki muzealne. Ewentualnie będą stanowić bazę do dalszych przeróbek.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 672
11 972
Myślę, że kierownictwa producentów pomału zaczynają rozumieć, że w planie wymiany flot na elektryki chodzi również o to by samochodów było mniej i to znacznie mniej, w tym również elektryków. Mniej ze względów finansowych, bo mało kogo będzie stać na takie zabawki w sytuacji wyczerpujących się, a zatem i drożejących metali ziem rzadkich oraz mniej ze względu na zmniejszoną użyteczność, gdy np. pokonanie kilkusetkilometrowej trasy nad morze, w góry, w delegację czy gdziekolwiek indziej zamiast kilku godzin zabierać będzie kilkanaście z pieprzeniem się w wielogodzinne ładowanie. Z tego się biorą te coraz głośniejsze narzekania.
 

Hitch

3 218
4 827
Ja polecę foliarsko i rzucę spekulacją, że ONI celowo wciśkają wszystkim elektryczny złom, żeby przymulić w ludziach chęć do podróżowania gdzieś dalej. Możliwość udania się gdziekolwiek, kiedykolwiek swoim pojazdem pobudza wolnościowe instynkty.
 
Do góry Bottom