Polityczna poprawność jest ok

L

lebiediew

Guest
Dla prawicy polityczna poprawność jest obiektem rytualnej krytyki i wyśmiewania. Uznaje się ją za narzędzie służące do kneblowania idei przeciwstawiających się lewicowo-liberalnemu światopoglądowi. Prawicowcy narzekają, że w dzisiejszym świecie nie można już mówić o różnych rzeczach wprost, ale trzeba stosować jakieś absurdalne eufemizmy. Pozornie PP ma zapobiegać rozprzestrzenianiu się werbalnej przemocy, ale jej prawdziwym celem jest narzucenie na poziomie języka określonej wizji świata, tak by nie dało się nawet pomyśleć, że świat mógłby wyglądać inaczej.

Problem w tym, że PP jest narzędziem, które może być traktowane jako modelowy przykład samoorganizacji społecznej typowej dla wizji libertariańskiej. Libertarianie uznają, że każdy powinien mieć prawo mówić, co tylko mu się podoba (absolutna wolność słowa), ale fakt, że nie karzemy za słowa, nie oznacza, że uznajemy, iż słowa nie mają znaczenia, że nie ranią, że nie są – czasami – gorsze od czynów. Libertarianie nie chcą karać za słowa z prostego powodu: jeśli ktoś nazywa mnie dziwką, gejem, ciotą, czarnuchem, żydkiem, polaczkiem, grubasem, staruchem, lesbą itp. – zawsze mam możliwość uniknięcia tej werbalnej przemocy poprzez udanie się na obszar swojej posiadłości lub posiadłości osoby, która na coś takiego nie zezwala. Przemoc niewerbalna nie narusza zasady samoposiadania – nie powoduje utraty naszej własności, ani możliwości pełnego z niej korzystania.

[Tutaj mała dygresja: nie jestem zwolennikiem prywatyzacji dróg z prostego powodu – uważam, że zostały one zahomesteadowane przez całość społeczeństwa, dlatego powinny być one wolne dla ruchu (kwestia, kto powinien się nimi opiekować i w jaki sposób - to inna sprawa). I dlatego, jeśli ktoś idzie ulicą, a jakaś grupa ludzi idzie za nim i wykrzykuje przez całą jego drogę: pedał, pedał, dopuszcza się przemocy na tej samej zasadzie na jakiej dopuszcza się jej ktoś, kto kupi działkę obok twojej i zacznie puszczać niemożliwie głośną muzykę (dowolnego gatunku). Homesteading – w moim przekonaniu obejmuje również takie rzeczy. Natomiast jeśli przeciwnicy homoseksualizmu urządzą demonstrację i będą krzyczeć: "koniec pedałowania" - mają do tego absolutne prawo - choć jest to w moim przekonaniu moralnie złe].

Mimo że libertarianie nie chcą karać za słowa, nie sposób nie dostrzec więc, że wiele z nich można uznać za formę werbalnej przemocy (oczywiście różne osoby mają różne moralności prywatne i inaczej określają obszar reguł językowych, których nie można łamać). Jak bronić się przed taką przemocą? Na przykład poprzez PP właśnie. W danym obiegu kulturowym nie wolno (nie pod groźbą sankcji karnej, ale pod groźbą bojkotu i wykluczenia) używać słów, które uznaje się obraźliwe. Oczywiście, kształt PP jest zmienny i toczy się o niego bezustanna debata (więcej: może istnieć prawicowa i lewicowa PP). Każdy musi sam określić, co będzie mówić, a czego mówić nie zamierza. Ja np. nigdy nie miałem kontaktu z żadnym Cyganem. Być może jacyś Cyganie uznają słowo „Cygan” za obraźliwie i chcą być określani mianem Romów. Mogę uszanować ich życzenie albo je zignorować. Pytanie brzmi – jakie pobudki mają mną kierować, by zignorować ich życzenie? Co zyskuję w ten sposób? Niewiele, poza tym, że wkurzam jakichś ludzi. A ponieważ tak jest, staram się nie używać określeń, które jakieś grupy uznają za obraźliwe, bo po prostu nie chcę im robić przykrości. Np. nigdy nie powiem „dziwka” czy „kurwa”, a zawsze powiem „prostytutka”. Mówienie na prostytutkę dziwka to wyraz mowy nienawiści (co innego nazywać propaństwowych polityków kurwami). Nie powinno być prawnie zakazane, ale powinno być (w moim przekonaniu) objęte PP. Oczywiście to samoograniczenie nie obejmuje tych grup, których działalność uznaję za zagrażającą wolności: nie mam więc oporu, by nazywać kogoś komuchem, lewakiem, kibolem, kapusiem, urzędasem czy nawet jebanym socjalistą (choć nie uważam tego za najlepszą strategię retoryczną). Nie jest to wyrazem mowy nienawiści, ale wyrazem walki kulturowej, walki o moje wartości.

Dlatego uważam, że w samej PP nie ma nic złego, dopóki (a) nie zostaje ona usankcjonowana prawnie, (b) jej przestrzeganie nie przekracza granic zdrowego rozsądku (np. ostracyzm społeczny musi być dostosowany do poziomu przewinienia, wywalanie kogoś z pracy, bo powiedział raz czarnuch to przesadna histeria). Wręcz przeciwnie - PP jako taka jest wyrazem samoświadomego organizowania się społeczeństwa poza systemem prawnym i z tego względu zasługuje na uznanie. Pytanie brzmi jedynie - jaki powinna mieć kształt.
 

military

FNG
1 771
4 567
Lebiediew - strasznie mieszasz. Poprawność polityczną z jednej strony uznajesz za pewien skodyfikowany zestaw zasad obowiązujących w danym społeczeństwie, a z drugiej twierdzisz, że najważniejsze, aby każdy mógł być poprawny politycznie u siebie i we własny sposób. Przecież to sobie przeczy, bo sednem poprawności politycznej jest to, że każdy uważa za niepoprawne/zakazane te same zwroty czy słowa. Jeżeli ja sam zakażę w swojej knajpie używania słowa "nygr", a nie zakaże tego nikt inny, to to nie będzie poprawność polityczna, tylko moja fanaberia. PP działa albo wszędzie, albo wcale - tu nie ma miejsca na kompromisy i samodzielne decydowanie o tym, co możesz mówić, a czego nie.

Myślę, że mylisz PP ze zwykłą grzecznością.
 

Norden

Well-Known Member
719
837
Dla prawicy polityczna poprawność jest obiektem rytualnej krytyki i wyśmiewania. Uznaje się ją za narzędzie służące do kneblowania idei przeciwstawiających się lewicowo-liberalnemu światopoglądowi. Prawicowcy narzekają, że w dzisiejszym świecie nie można już mówić o różnych rzeczach wprost, ale trzeba stosować jakieś absurdalne eufemizmy. Pozornie PP ma zapobiegać rozprzestrzenianiu się werbalnej przemocy, ale jej prawdziwym celem jest narzucenie na poziomie języka określonej wizji świata, tak by nie dało się nawet pomyśleć, że świat mógłby wyglądać inaczej.
PP to nie jest zakaz bluzg. Zakaz bluzg, obrzucania się błotem tzn. społeczna presja żeby tego nie robić już jest w społeczeństwie. PP, na którą narzeka prawica to ucięcie z głównego nurtu racjonalnych argumentów traktujących o problemach, o których np. wątek prowadzi Kawador. W głównych mediach nie usłyszysz o zwiększonej przestępczości czarnych mimo, że jest to udokumentowany fakt - właśnie dlatego, że zagnieździła się tam PP.


Np. nigdy nie powiem „dziwka” czy „kurwa”, a zawsze powiem „prostytutka”. Mówienie na prostytutkę dziwka to wyraz mowy nienawiści (co innego nazywać propaństwowych polityków kurwami).
A widzisz dlatego są określenia "kurwa", "dziwka" bo wg sporej części społeczeństwa jest to moralnie złe i próbują w ten sposób wywrzeć nacisk, aby zredukować to zjawisko. Albo chociaż żeby nie było oficjalnego przyzwolenia na takie zachowania. Wnioskuję, że to jest właśnie PP Twoim zdaniem. Również postulaty PP spełnia Kościół - wg Twojej definicji.

Powtórzę, że mylisz PP z grzecznością, a nawet próbą bycia "miłym dla wszystkich". Ciężko jest skłonić ludzi żeby nigdy nie nazywali siebie okularnikami/grubasami/brudasami nawzajem.
 
OP
L

lebiediew

Guest
@ military
No właśnie pisałem, że PP nie dotyczy czyjegoś baru czy forum, ale ma być ogólnym zestawem zasad. Ale to, że PP ma być ogólnie obowiązująca nie znaczy, że wszyscy się zgadzamy co do jej kształtu. Chodzi o to, by przekonać ludzi, którzy używają słów pedał, lesba, czarnuch, by tego nie robili. Jeśli nie trafiają do nich racjonalne argumenty - może trafi do nich metoda bojkotu. PP właśnie ma wiele wspólnego ze zwykłą grzecznością - jeśli wiesz, że jakieś słowa sprawiają jakiejś grupie przykrość - nie wypowiadasz ich, nawet jak sam nie widzisz w nich nic złego.


PP to nie jest zakaz bluzg. Zakaz bluzg, obrzucania się błotem tzn. społeczna presja żeby tego nie robić już jest w społeczeństwie. PP, na którą narzeka prawica to ucięcie z głównego nurtu racjonalnych argumentów traktujących o problemach, o których np. wątek prowadzi Kawador. W głównych mediach nie usłyszysz o zwiększonej przestępczości czarnych mimo, że jest to udokumentowany fakt - właśnie dlatego, że zagnieździła się tam PP.
A widzisz dlatego są określenia "kurwa", "dziwka" bo wg sporej części społeczeństwa jest to moralnie złe i próbują w ten sposób wywrzeć nacisk, aby zredukować to zjawisko. Albo chociaż żeby nie było oficjalnego przyzwolenia na takie zachowania. Wnioskuję, że to jest właśnie PP Twoim zdaniem. Również postulaty PP spełnia Kościół - wg Twojej definicji.

Powtórzę, że mylisz PP z grzecznością, a nawet próbą bycia "miłym dla wszystkich". Ciężko jest skłonić ludzi żeby nigdy nie nazywali siebie okularnikami/grubasami/brudasami nawzajem.
Pełna zgoda, co do metod wykorzystywania PP, by chronić pewne grupy, ale mi chodzi właśnie o to, by nie wylewać dziecka z kąpielą. Jest różnica między nazywaniem czarnych czarnuchami a przytaczaniem statystyk na temat czarnych przestępstw. To pierwsze jest słusznie objęte PP, to drugie nie powinno być. Innymi słowy - PP, która jest ogólnie słuszną ideą - jest wykorzystywana przez określone środowiska do zapewnienia sobie immunitet medialnego, co moim zdaniem, tylko im szkodzi, bo w ludziach rośnie nienawiść, jeśli nie mogą wyrazić wprost swoich obaw i lęków. Akurat wątek Kawadora jest w dużej mierze tak chytrze zrobiony (pomijając fascynację blogiem tego kolesia, co mieszka w USA), że trudno uznać, że łamie on zasady PP. Podawanie faktów to bardzo dobra metoda walki z nadużyciami PP. Odrzucanie samej idei PP i nazywanie innych homosiami, pedałami i pederastami - to bardzo zła metoda.

Co do określeń dziwka i kurwa: myślę, że używają ich nie osoby, które są zatroskane o moralność, ale osoby, które gardzą kobietami i mają problemy z obszarem seksualności (np. uznają go za nieczysty - jak katolicy). Prostytutki nikogo do niczego nie zmuszają, korzystanie z ich usług jest dobrowolne. Normalnie funkcjonująca osoba nie ma powodu żywić względem nich nienawiści, brzydzić się ich i tak je nazywać. Co więcej, myślę, że te słowa istnieją dzięki mężczyznom, którzy korzystają z ich usług, ale się tego wstydzą i próbują przerzucić winę na osobę, z którą "zgrzeszyli" (że niby prostytutki uwodzą czystych sercem obywateli). Jedyna osoba, której możesz się brzydzić po czymś takim, jesteś ty sam, bo to ty łamiesz swoje zasady (nie mówię teraz o Tobie Norden, żeby nie było).
 

Szynka

Złota szynka wolnego rynku.
1 189
1 857
PP jest narzędziem, które może być traktowane jako modelowy przykład samoorganizacji społecznej typowej dla wizji libertariańskiej.
Mnie się wydaje, że dzisiejsza PP jest narzucana odgórnie co jest raczej zaprzeczeniem takiej samoorganizacji. Nie wiem, mogę się mylić, ale nie znam nikogo kto by uznawał to za coś dobrego. Raczej PP jest obiektem drwin.
 
S

stormtrooper

Guest
@Szynka
Dzisiaj tak, też uważam, że media i politycy próbują narzucić wszystkim określony sposób mówienia i PP słusznie jest obiektem drwin. Gdyby jednak spojrzeć na to w ten sposób jak lebiediew, to w wolnym społeczeństwie jest to bardzo dobry model, który pewnie znalazłby zastosowanie.
 
OP
L

lebiediew

Guest
Mnie się wydaje, że dzisiejsza PP jest narzucana odgórnie co jest raczej zaprzeczeniem takiej samoorganizacji. Nie wiem, mogę się mylić, ale nie znam nikogo kto by uznawał to za coś dobrego. Raczej PP jest obiektem drwin.
No ale właśnie o tym jest temat, by walczyć z kształtem dzisiejszej PP, a nie pozbywać się samego narzędzia, które jest czymś bardzo przydatnym, a nawet niezbędnym w liberalnym czy libertariańskim społeczeństwie. Wolność niesie za sobą pewne zagrożenia, z którymi musimy sobie umieć radzić bez aparatu przemocy i taka jest, jak sądzę, geneza PP.
 

pampalini

krzewiciel słuszności, Rousseaufob
Członek Załogi
3 575
6 203
Myślę, że wszyscy się ze sobą zgadzacie, tylko różnie definiujecie poprawność polityczną.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Teraz, po kilku latach możemy wrócić do tych postów i każdy może się zastanowić, czy napisałby to samo... :)

A przy okazji...

It’s time to talk about Whitesplaining
June 23, 2017 Christie
It’s that time, folks. By now you’ve probably all heard the term “mansplaining” because it has become mainstream. I must admit it brings me great pleasure every time I see an educated woman hit an ignorant man with the mansplaining word. If he doesn’t know what it means he’s about to find out. If you’ve been living under a rock mansplaining is that condescending thing men do when they’re trying to “school” women about something. Women are starting to fight back and call them on their crap.

Whitesplaining is something else entirely, however. As a cis gendered white woman I apologize on behalf of white people everywhere. White privilege is a thing and to add insult to injury uneducated white people try to use “whitesplaining” to shoo away those pesky instances of privilege or outright racism.

We need to spread awareness of the term “whitesplaining” if a white person is trying to educate a person of color, especially in a condescending manner, this word needs to be whipped out too. There’s always a convenient “fact” lying in wait to throw at the poc community especially when it comes to issues involving race. Anytime there is a discussion about race white people are ready with their comebacks. It’s time to throw them off their game and hit them with some education about privilege and whitesplaining.

Whitesplaining doesn’t just rear its ugly head in conversations about race, however. Anytime politics are involved whitesplaining tends to come from one particular party, you know the one. The one with all the white men. They love to whitesplain away everything and dodge responsibility at every turn. It’s time to call them on their crap and whip out this new word that needs to hit the mainstream like a tidal wave alongside mansplaining.

Again as a cis gendered white woman I apologize for whitesplaining but I encourage you to whip out this word whenever necessary to call attention to this very important issue. We need to shut down mansplaining as well as whitesplaining. It’s time that oppressors were forced to answer to their actions and words.

Cały ten blog to złoto, ale teraz chciałbym wkleić przykład słowotwórstwa zaangażowanego politycznie, służącego do kneblowania ust osobom z niepożądanych przez lewicę grup społecznych. Oni po prostu traktują język jak broń i starają się za wszelką cenę rozbroić swoich oponentów, blokując jakikolwiek przekaz informacji, szansę wpływu poprzez werbalną konfrontację. Do tego prowadzi skrajne upolitycznienie wszystkiego, łącznie z funkcją mowy.

Strategia jest zupełnie zrozumiała. Zamiast szkolić dyskutantów w sztuce prowadzenia sporów, wybierać najbardziej obiecujących, którzy mogliby sobie lepiej radzić z argumentami strony przeciwnej, taniej i prościej jest opracować metodę poniżającego zbywania cudzej opinii, jaką może stosować dosłownie każdy.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 720
12 794
Jeden akapit, drugi akapit, trzeci akapit z tekstu wrzuconego przez @FatBantha i nadal nie wiedziałem czy to sarkazm czy serio. Wciąż za słaba angielszczyzna by bezbłędnie wyłapać wszystkie takie niuanse.
Więc musiałem kliknąć żeby sprawdzić kontekst. :)

Czy Facebooka można już uznać za jedną z "instytucji" do których wmaszerowała lewica w tym kontekście? I czy wolność słowa ma w ogóle szanse w zinstytucjonalizowanym świecie, gdie wszystkie większe instytucje będą opanowane przez lewicę lub (rzadziej) prawicę?
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 637
7 263
jeśli ktoś nazywa mnie dziwką, gejem, ciotą, czarnuchem, żydkiem, polaczkiem, grubasem, staruchem, lesbą itp. – zawsze mam możliwość uniknięcia tej werbalnej przemocy poprzez udanie się na obszar swojej posiadłości lub posiadłości osoby, która na coś takiego nie zezwala.
Z dzieciństwa pamiętam, że sposobem na radzenie sobie z wyzwiskami było takie samo wyzywanie lub zwykłe "spierdalaj" albo "chuj ci w dupe", a nie udanie się na obszar swojej posiadłości w celu uniknięcia werbalnej przemocy ;)
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Za ten film biali, hetero mężczyźni mają zapłacić więcej
Shiraz Higgins chciał zwrócić uwagę na niesprawiedliwość istniejącą w zarobkach, która promuje białych, heteroseksualnych mężczyzn. Jego pomysł jednak wywoła reakcję odwrotną od zakładanej. Ściągając na niego falę krytyki.

Co takiego wymyślił Higgins? Otóż postanowił, że na pokaz premierowy jego dokumentu "Building the Room" będą różne ceny biletów. Biali, heteroseksualni mężczyźni mieli zapłacić 20 dolarów za bilet. Wszyscy inni – 10 dolarów.

Na reakcję w Internecie nie trzeba było długo czekać. Oprócz spodziewanych głosów oburzenia, pojawiały się ataki rasistowskie (reżyser początkowo wykorzystywał w komunikatach wymyślone na potrzeby kampanii nazwisko Sida Mohammeda), a nawet groźby śmierci.

Reżyser zastanawia się nad zmianą modelu biletowania pokazu, ale na razie nie podał szczegółów.

Czekać tylko czasu, kiedy tramwaje będą miały wagony: "Nur fur homosexuell"...
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Rugby. Israel Folau może wylecieć z kadry Australii za krytykę homoseksualistów
Sport Dzisiaj, 4 maja (12:46)
Waży się los australijskiego rugbisty Israela Folau, który miał być filarem reprezentacji w rozpoczynającym się 20 września w Japonii turnieju o Puchar Świata. Zawodnik stanął przed komisją dyscyplinarną federacji pod zarzutem zamieszczenia homofobicznego postu.

"Pijacy, homoseksualiści, cudzołożnicy, kłamcy, złodzieje, ateiści, bałwochwalcy. Piekło czeka na was. Pokutujcie! Tylko Jezus może was zbawić" - napisał w kwietniu na Instagramie.

Z tego powodu klub New South Wales Waratahs zobowiązał się do rozwiązaniu z nim kontraktu wartości - jak szacują lokalne media - 4 mln dolarów australijskich (2,8 mln USD), a federacja zapowiedziała, że usunie go z reprezentacji.

W piątek australijskie media opublikowały wideo, na którym Folau, zwracając się do wiernych w kościele w Niedzielę Wielkanocną, mówił ze łzami w oczach o potrzebie obrony swojej wiary i nazwał siebie "żołnierzem Chrystusa".

"Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?" - cytował Ewangelię według Św. Marka. "To nasze życie jest naprawdę trudne" - dodał.

Sprawa Folau, reprezentanta Australii tongijskiego pochodzenia, podzieliła drużynę narodową. Niektórzy potępili go, ale część zawodników stanęła za nim murem.

"Wyrzućcie mnie i wszystkich innych graczy rugby z wysp Pacyfiku, ponieważ mamy tę samą wiarę chrześcijańską" - napisał na Facebooku jego kolega z reprezentacji Taniela Tupou.
Jak to było? Grupy, których nie wolno krytykować, to te znajdujące się w praktyce u władzy. Wychodziłoby na to, że rządzą nami Żydzi i pederaści.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Morrissey posters banned by Liverpool’s Merseyrail following commuter complaint

Elizabeth Aubrey May 24, 2019 9:31 am BST
"We apologise for any offence the publication of these posters may have caused"

Posters advertising Morrissey’s new album, ‘California Son’ have been taken down from Liverpool’s public transport network following a complaint from a member of the public.

The city’s transport network, Merseyrail, ordered the removal of the posters after the commuter complained about the singer’s political views which have seen him lend his support to ‘For Britain’, a controversial political party founded by anti-Islam activist Anne Marie Waters.

Performing his recent cover of Jobriath’s ‘Morning Starship’ on the Jimmy Fallon show recently, the former Smiths frontman appeared wearing a pin badge bearing the logo of the party.

Waters then directly thanked the singer in a personal video message and claimed that his support had sparked a boost in the fringe group’s membership numbers. Morrissey’s support of For Britain was first reported in 2018, when he gave an interview on blogging site Tremr.

Speaking about the decision to remove the posters, Merseyrail said: “Processes are in place for Merseyrail to approve any potentially contentious material prior to it appearing on the network, however due to the nature of this advertisement it did not reach a level of verification.

“Merseyrail will work [with] the third-party supplier to improve this process in the future. Any content used within advertising on the Merseyrail network does not reflect the organisation’s values, and we apologise for any offence the publication of these posters may have caused.”

The news comes days after Morrissey’s music was banned from the world’s oldest record store in response to his continued support of the far-right.

Spillers Records in Cardiff is refusing to stock the singer’s celebrated back catalogue after the aforementioned performance on The Tonight Show With Jimmy Fallon earlier this month.

Spillers owner Ashli Todd told WalesOnline: “I’m saddened but ultimately not surprised that Spillers is unable to stock Morrissey’s releases any longer. I only wished I’d done it sooner.”

Today, Morrissey will release a covers album ‘California Son’ – which features collaborations with the likes of Green Day’s Billie Joe Armstrong and Grizzly Bear’s Ed Droste.

Reviewing the album, NME wrote: “[Morrissey] may now have created a gulf too enormous to row back from, which is inextricable from the music. ‘California Son’ is the sound of someone in retreat, withdrawing from the world around them, pulling up the draw-bridge, sometimes attempting to engage with the now but only half-heartedly so. In fact, it brings to mind another lyric from ‘You Are The Quarry’: “The future is passing you by.”
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 393
19 209
Poprawność polityczna urasta już do rangi oficjalnej ideologii USA...

Ambasador USA: Musimy wspólnie stać po stronie różnorodności i tolerancji
POLSKA Wczoraj, 18 lipca (17:10)

"Musimy wspólnie stać po stronie różnorodności i tolerancji" - oświadczyła ambasador USA Georgette Mosbacher, zaznaczając, że jest rozczarowana i zaniepokojona tym, że pewne grupy wykorzystują naklejki do promocji nienawiści i nietolerancji. Naklejki "Strefa wolna od LGBT" mają być dołączone do "Gazety Polskiej".

W mediach społecznościowych "Gazety Polskiej" pojawiła się informacja, że w najbliższym numerze dodatkiem do gazety będzie naklejka "Strefa wolna od LGBT" z przekreślonym tęczowym symbolem.

"Jestem rozczarowana i zaniepokojona tym, że pewne grupy wykorzystują naklejki do promowania nienawiści i nietolerancji. Szanujemy wolność słowa, ale musimy wspólnie stać po stronie takich wartości jak różnorodność i tolerancja" - napisała Mosbacher na Twitterze. Wpis opatrzyła tagiem "wszyscy jesteśmy równi".
Na wpis Mosbacher odpowiedział redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Tomasz Sakiewicz. "Wolność oznacza, że ja szanuje Pani poglądy a Pani moje. Sprzeciwiamy się jedynie narzucaniu poglądów siłą. Bycie działaczem ruchu gejowskiego nie czyni nikogo bardziej tolerancyjnym. Polacy kochają wolność i znają od wieków słowo tolerancja. Dlatego wspierali powstanie USA" - napisał.

Naklejki "Strefa wolna od LGBT" krytykują także politycy PO, Nowoczesnej, Wiosny, Razem i SLD.

Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej zapowiedział na Twitterze złożenie zawiadomienia do prokuratury. "Niemieccy faszyści tworzyli strefy wolne od Żydów. Apartheid - od czarnych. Jak widać tradycja znajduje godnych naśladowców, tym razem w Polsce, pod parasolem PiS i biskupów" - napisał Rabiej.
Z kolei lider Wiosny Robert Biedroń zapowiedział na Twitterze, że jego ugrupowanie nie zostawi tej sprawy bez odpowiedzi. "Obrzydliwe; nie ma naszej zgody na szerzenie nienawiści" - napisał.
Krytycznie wypowiedziała się także posłanka PO-KO Monika Wielichowska. "To wielka pogarda dla drugiego człowieka, dyskryminacja i nawoływanie do nienawiści. To homofobia, na którą nie może być przyzwolenia. Co na to premier Mateusz Morawiecki, człowiek roku Gazety Polskiej? Ile pieniędzy ze spółek skarbu państwa zasila Gazetę Polską? Czy kolejnym dodatkiem będzie opaska na ramię?" - napisała na Twitterze.
Działaczka SLD Katarzyna Piekarska oceniła, że naklejki są haniebne. "Czy ktoś pomyślał jak się czują lesbijki czy geje czytając takie wpisy Co czują ich rodziny... To jest szczucie ludzi na ludzi. A to zawsze prowadzi do nieszczęścia. Wstyd!" - napisała na Facebooku.

Głos w sprawie zabrało także ugrupowanie Razem. "Pamiętacie, jak prawica straszyła tzw. no-go zones? Dzięki tej samej prawicy doczekaliśmy się własnych stref no-go. Obrzydliwe" - napisano na profilu ugrupowania na Twitterze.

Stołeczny radny Marek Szolc (Nowoczesna) ocenił na Twitterze, że "ohydne nalepki Gazety Polskiej budzą najgorsze skojarzenia". Podkreślił, że osoby LGBT+ mają w Polsce prawo do bezpieczeństwa i równego traktowania i zapowiedział, że w piątek o godz. 10 z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego opublikuje opinię prawną i pokaże, czemu "strefy wolne od LGBT" są nielegalne.

Także wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak ocenił naklejki "Strefa wolna od LGBT" jako "szkodliwy pomysł".
"One sugerują, że konserwatyści są przeciw tym ludziom, a to nieprawda. Jesteśmy przeciwko publicznemu promowaniu zachowań homoseksualnych, a nie przeciw samym homoseksualistom. Taki dwuznaczny przekaz to wystawianie im piłki" - napisał na Twitterze. "Jako chrześcijanie postrzegamy skłonności homoseksualne jako zaburzenie (niezależnie od sporu o ich przyczyny) i cierpienie w życiu ludzi, którzy je mają. Nasza postawa nie może polegać na tym, że będziemy traktować ich jak trędowatych. Powinniśmy ich przyciągać do naszej wiary" - dodał.
 
Do góry Bottom