Neutralne newsy z rana

The Silence

Well-Known Member
372
2 182
Co piąty urzędnik państwowy na bruk?

Co piąty urzędnik państwowy na bruk? - pyta w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna". Redukcja etatów w administracji ma wynikać ze zmniejszenia liczby resortów.

"Redukcja etatów w administracji to po części naturalny efekt zmniejszenia liczby resortów, najpewniej do 12, czyli mniej więcej połowy obecnego stanu – przekonują nas rozmówcy z obozu rządzącego. To również rezultat obserwacji sposobu pracy w czasach epidemii" - podaje dziennik.

"Okazało się, że da się zarządzać państwem, nawet w czasie kryzysu, mając połowę ludzi na stanie" – twierdzą rządowi rozmówcy "DGP".

Według gazety, choć ostateczne decyzje, co do kształtu reformy i jej zakresu jeszcze nie zapadły, "to mówi się też o podniesieniu prestiżu zawodu urzędnika państwowego".

"Zwolnienia mają się bowiem wiązać z podwyżkami dla tych, którzy zostaną w pracy. Uszczuplenie administracji, które ma być ważnym elementem powakacyjnej rekonstrukcji rządu, może sięgnąć nawet 20 proc." - zapowiada gazeta. (PAP)


Dobra wiadomość jest taka, że pozbywają się zbędnej biurokracji (czyli bądź co bądź przyznają, że była na wyrost). Zła jest taka, że pozostali mogą dostać więcej hajsu, więc realnie oszczędności mogą nie być zbut duże.
 

noniewiem

Active Member
125
163
Nurek znalazł zwłoki zamordowanej 23-latki. Były w jeziorze od 24 lat!
View attachment 6715

Joanna Gibner z Dywit (woj. warmińsko-mazurskie) miała zaledwie 23 lata, gdy została brutalnie zamordowana przez swojego męża. Do zbrodni doszło zaledwie trzy tygodnie po ich ślubie. Morderca wyznał śledczym, że ukrył ciało żony w torbie i zatopił w Jeziorze Dywickim. Zwłok Joanny nigdy jednak nie odnaleziono. Po 24 latach od tamtych wydarzeń poszukiwania wznowiła fundacja Janusza Szostaka "Na Tropie". Zaangażował się w nie m.in. Marcel Korkuś, nurek, który niedawno znalazł zwłoki 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca. Janusz Szostak poinformował, że torba ze szczątkami 23-latki została znaleziona.
Tragedia 23-letniej Joanny Gibner rozegrała się we wrześniu 1996 roku w Olsztynie (woj. warmińsko-mazurskie). Młoda kobieta związała się z Markiem W., którego poślubiła wbrew woli swojej matki. Między małżonkami od początku źle się układało. Mężczyzna nadużywał alkoholu i bił Joannę. Miał także skłonności homoseksualne. Zanim związał się z Joanną był w związku ze swoim przyjacielem Tomaszem H.

Już podczas nocy poślubnej Marek W. omal nie zabił swojej żony, ale najgorsze stało się trzy tygodnie później. Pomiędzy małżonkami doszło do szarpaniny, w trakcie której mężczyzna przewrócił swoją żonę na wersalkę i dusił ją tak długo, aż przestała oddychać. Mężczyzna pozbył się ciała żony i przez wiele lat zwodził policję. Grał przygnębionego. Wystąpił nawet w programie telewizyjnym i apelował do żony: "Wróć do mnie, albo daj mi rozwód!" Nikt nie podejrzewał, że to bezwzględny morderca.


Nie od dziś wiadomo że łobuz kocha nabardziej :D
łobuz kocha najbardziej.png

ŁOBUZ KOCHA NAJBARDZIEJ.jpg

women can detect.png

biała kurwa antyrasistka.jpg
 
D

Deleted member 6905

Guest

Kalifornia w ciemności. Jak blackouty naświetliły ryzyka celu 100% OZE [ANALIZA]
W Kalifornii ludzie tracą dostęp do elektryczności, bo oparty na źródłach odnawialnych system nie radzi sobie ze zwiększonym przez upały popytem na moc. Tymczasem stanowe władze chcą zamykać stabilne źródło energii, czyli elektrownię jądrową Diablo Canyon.

Star Trek: W ciemność
W ubiegłym tygodniu nękani upałami Kalifornijczycy tracili na kilka godzin dostęp do prądu. Na razie planowo, w ramach kontrolowanych przez operatora wyłączeń (tzw. brownoutów, czyli celowo wywoływanych blackoutów), ale sytuacja i tak jest poważna, wskazuje na strukturalne problemy tamtejszej energetyki. I co gorsza – wszystko wskazuje na to, że będzie się powtarzać, być może już w mniej kontrolowanym scenariuszu.

Jak podaje serwis sacbee.com, zasięg przerw w dostawach prądu rozciągnął się na ok. 3,3 miliona gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, co czyni obecne blackouty jednymi z największych w historii USA i – być może – największymi w dziejach Kalifornii.
Problemy zaczęły się podczas fali upałów, która nawiedziła Zachodnie Wybrzeże USA. Temperatury znacznie przekraczały normy, co skłoniło wielu Amerykanów do zwiększonego wykorzystania energochłonnych systemów klimatyzacji.

Gorączka sobotniej nocy
W czwartek 13 sierpnia California Independent System Operator (ISO) ogłosił wprowadzenie ogólnostanowego Flex Alert, czyli wezwania do oszczędzania energii elektrycznej. W jego ramach nakłaniano odbiorców do unikania niepotrzebnego zużycia prądu w określonych godzinach, czyli np. do wyłączenia zbędnych świateł, urządzeń elektrycznych oraz odpowiedniego ustawienia systemów klimatyzacyjnych. Wszystko po to, by ratować przeciążony system.
Kryzys nastąpił w niedzielę, kiedy to wprowadzono tzw. Stage 3 Emergency, czyli mechanizm podobny do polskich stopni zasilania – oznacza on taką sytuację w systemie elektroenergetycznym, w której zapotrzebowanie na energię przerasta podaż. Jest to najwyższy stopień zagrożenia dla sieci w Kalifornii i wskazuje, że operator nie jest w stanie dalej zapobiec przerwom w dostawach energii. W ramach Stage 3 Emergency ISO dokonuje czasowych (zwykle: kilkugodzinnych) wyłączeń dostaw elektryczności dla niektórych odbiorców, by zapobiec niekontrolowanych i znacznie dłuższym blackoutom.
Jak poinformował ISO, Stage 3 Emergency został wprowadzony w Kalifornii z uwagi na utratę 470-megawatowej elektrowni i nagłe zmniejszenie potencjału energetyki wiatrowej o ok. 1000 MW, co nałożyło się na podwyższone temperatury.

Wydarzyło się w Los Angeles
Sytuacja ta przypomina to, co działo się w Polsce w sierpniu 2015 roku, kiedy to przestoje remontowe i awarie w elektrowniach nałożyły się na falę upałów, powodując konieczność wprowadzenia tzw. 20. stopnia zasilania, czyli ograniczenia podaży mocy dla niektórych odbiorców. Różnica polega na tym, że w przypadku Polski powodem był przestarzały system oraz awarie i naprawy. Tymczasem w Kalifornii zawinił m.in. dobrowolny model transformacji w kierunku niestabilnych źródeł energii i pozbywanie się takich mocy, jak elektrownie jądrowe.
Według Steve’a Berbericha, cytowanego przez sacbee.com szefa ISO, podstawową przyczyną blackoutów jest problem z importem mocy z sąsiednich stanów. Kalifornia nie mogła się ratować cudzą energią, gdyż fala upałów dotknęła całe Zachodnie Wybrzeże, więc zapotrzebowanie wzrosło również w innych regionach.
Berberich zwraca też uwagę na trudność w zarządzaniu parkiem wytwórczym w fotowoltaice, która była intensywnie rozbudowywana w Kalifornii w ciągu ostatnich lat. Obecnie pracuje tam ponad 11 GW mocy zainstalowanej w samych dużych elektrowniach słonecznych. Technologia ta miała pomóc stanowi zmniejszyć użycie gazu ziemnego, który w 2018 roku odpowiadał za 44% miksu energetycznego Kalifornii.
„Jak podaje ISO oraz analitycy Wood Mackenzie, blackouty to również efekt uboczny zwiększenia inwestycji w panele fotowoltaicznych i niedostatecznych mocy w elektrowniach gazowych. Taki trend przesunął szczytowy punkt zapotrzebowania na moc w stanowej sieci (…) na godziny popołudniowe, pozostawiając mniejsze możliwości wypełnienia luki między popytem a podażą” – informuje portal greentechmedia.com, przestrzegając jednocześnie, że bez zmian w zarządzaniu mocą takie blackouty będą się w Kalifornii powtarzać.
„Moce w fotowoltaice bardzo szybko znikają, musimy szybko zastępować je innymi, by zaspokoić zapotrzebowanie” – mówi cytowany przez greentechmedia.com Berberich. Innymi słowy mówiąc, ze względu na zachód słońca z systemy wypada nagle bardzo dużo mocy, których nie ma czym szybko zastąpić.
Berberich dodaje, że jeszcze w 2006 roku w kalifornijskim systemie było znacznie więcej stabilnych mocy, które mogły być wykorzystane w takich sytuacjach. Mowa m.in. o elektrowni jądrowej San Onofre, która została wyłączona w 2013 roku. Kalifornia w ostatnich dekadach drastycznie obniżyła swój potencjał w atomie – poza San Onofre zamknięte zostały jednostki: Humboldt Bay, Rancho Seco i Vallecitos. Obecnie w „Słonecznym Stanie” pracuje jedynie elektrownia Diablo Canyon, która ma zostać wyłączona w 2025 roku. Jednostka ta dostarczyła w 2018 roku 17% kalifornijskiej czystej energii elektrycznej.

Californication
Problemy z dostępem do mocy to nie jedyne minusy kalifornijskiej transformacji energetycznej – jak podaje prowadzony przez Michaela Shellenbergera portal environmentalprogress.org, innym jest wysoka cena za kWh energii elektrycznej (wyższa o 7 centów od średniej ceny w USA) i problemy z emisjami CO2 z energetyki (które wzrosły w latach 2011-2017 o 11 mln ton).
Kalifornia staje zatem przed wyborem: albo kontynuować swoją transformację energetyczną w kierunku jeszcze większego udziału źródeł odnawialnych (Jerry Brown, gubernator tego stanu, zapowiedział, że w 2045 roku 100% kalifornijskiej energii będzie pochodziło ze źródeł zeroemisyjnych, w domyśle: OZE) z jednoczesnym wycinaniem takich mocy, jak atom, co będzie prowadziło do jeszcze poważniejszych blackoutów, albo przeprosić się z gazem ziemnym, stawiając nowe jednostki zasilane tym surowcem (w nadziei, że m o ż e uda się je kiedyś zastąpić magazynami energii), albo – jak radzą klimatolodzy pokroju Jamesa Hansena – utrzymać przy pracy elektrownię Diablo Canyon oraz rozważyć uzupełnienie swojego miksu o inne jednostki tego typu.
 
D

Deleted member 6905

Guest

Zatwierdzony w maju przez rząd Hiszpanii Minimalny Dochód Życiowy (IMV) miał dotrzeć do 2,3 mln osób. Tymczasem ze złożonych do tej pory 750 tys. wniosków o IMV pozytywną odpowiedź uzyskało dotąd zaledwie 0,5 proc. wnioskujących - pisze dziennik "El Mundo".

Minimalny Dochód Życiowy to comiesięczne świadczenie w wysokości od 462 do 1015 euro dla najbiedniejszych. Uprawnione do wypłat będą gospodarstwa domowe osiągające miesięczny dochód o 10 euro niższy od minimalnego wynoszącego 1015 euro. Program obejmie więc zarówno bezrobotnych, jak i osoby pracujące, ale mało zarabiające. Niestety, tylko w teorii.

Zdaniem różnych organizacji wnioski rozpatrywane są z dużymi opóźnieniami ze względu na przeciążenie odpowiednich władz. Wielu ludzi w oczekiwaniu na IMV zostaje bez środków do życia.

Oczekiwane świadczenie nie dociera do potrzebujących, a kolejki po żywność rozdawaną przez organizacje charytatywne, zwane "kolejkami głodu", wydłużają się – podaje gazeta w piątek.

Według prezesa Fundacji Madrina w Madrycie, Conrado Gimeneza, w lipcu i sierpniu zapotrzebowanie na pomoc żywnościową, zgłaszane tej organizacji, wzrosło o 50 proc. Przed pandemią koronawirusa fundacja wydawała 400 posiłków miesięcznie, a teraz 3 tysiące dziennie – powiedział.

Rozdają 7 ton produktów dziennie

Od wtorku do piątku, od ósmej rano do końca kolejki, dziesiątki woluntariuszy rozdają żywność – makaron, olej, mleko, warzywa, środki czystości, razem 7 ton produktów dziennie, ale nie wiadomo, jak długo to będzie możliwe, gdyż darowizn na rzecz fundacji jest coraz mniej - ostrzegł Gimeneza.

Wiele rodzin od czasu rozpoczęcia procedury administracyjnej o IMV straciło pobierany wcześniej od rządów regionalnych zasiłek socjalny (RMI).
Złożyła wniosek, straciła wsparcie

"El Mundo" przytacza przykład jednej z beneficjentek organizacji charytatywnej, Marii z Madrytu, matki pięciorga dzieci, która po raz pierwszy zwróciła się do Fundacji Madrina z prośbą o pomoc żywnościową. Wcześniej otrzymywała 600 euro zasiłku socjalnego, ale zakład ubezpieczeń społecznych przestał go wypłacać, kiedy złożyła wniosek o IMV.

- Teraz nie pobieram żadnego świadczenia - powiedziała. - Odebrali mi pomoc socjalną i nie mam na jedzenie. Od dwóch miesięcy nie płacę za wynajem i boję się, że wyrzucą mnie z dziećmi na ulicę. Gdyby nie obiecywali tego minimum (tj. IMV - red.), dalej otrzymywałabym zasiłek. Ja nie proszę o dwa zasiłki, dlaczego zabierają mi jeden, nie dając drugiego?” – zapytała.
"Niektóre matki już szukają żywności w śmietnikach"

Inne rodziny otrzymują tymczasowo IMV na czas trwania formalności administracyjnych, ale na taką samą sumę co zasiłek socjalny i tylko do końca grudnia, podczas gdy zasiłek socjalny w Madrycie przyznawany jest bezterminowo.

- Z upływem czasu jest coraz gorzej, niektóre matki już szukają żywności w śmietnikach – pisze "El Mundo".

- Mam niemowlę i pięcioro starszych dzieci, które nie mają co jeść ani jak się wykąpać. Zwróciłam się o Minimalny Dochód Życiowy, ale mi nie odpowiadają. Moje dzieci są głodne. Gdzie jest pomoc? Czy mam zacząć kraść?” – zapytała zrozpaczona matka, cytowana przez dziennik.

Według sekretarza generalnego związków zawodowych UGT Pepe Alvareza zarządzanie w ministerstwie ds. przeciwdziałania wykluczeniu w sprawie IMV jest chaotyczne. Zaproponował utworzenie platformy internetowej UGT dla prowadzenia reklamacji w imieniu petentów i nie wykluczył społecznych akcji mobilizacyjnych.

- Można powiedzieć, że nic nie działa - powiedział Alvarez w wywiadzie dla agencji EFE. - To nieludzkie, że są osoby, które od marca pozostają bez środków do życia - dodał.

Urzędnicy na wakacjach

Według UGT problem polega na niewydolności administracji państwowej, przeciążonej wnioskami o pomoc.

- Wiele osób zwraca się o świadczenie przez internet, ale wtedy okazuje się, że muszą dostarczyć oryginał jakiegoś dokumentu w ciągu 10 dni, tymczasem spotkanie w urzędzie może być wyznaczone najwcześniej za dwa miesiące - wskazuje woluntariuszka fundacji Madrina, Ana Roda.

Zdaniem przewodniczącego Stowarzyszenia Ofiar Bezrobocia Joaquina Garcii "w (państwowej) kasie nie ma pieniędzy" i brakuje urzędników do rozpatrywania spraw. Nawet linia telefoniczna zakładu ubezpieczeń społecznych nie odpowiada – według UGT co najmniej jedna trzecia urzędników jest obecnie na wakacjach, a ministerstwo ds. przeciwdziałania wykluczeniu zakontraktowało do pomocy w połowie lipca firmę zewnętrzną – poinformował dziennik "El Confidencial". Firma ta nie ma jednak uprawnień do decydowania o przyznawaniu IMV.
"Nie jada się z datą wsteczną"

Prezes organizacji zarządzającej usługami społecznymi (ADYGSS) Jose Manuel Ramirez nazwał sytuację w administracji „katastrofalną” i zwrócił się do rządu z apelem o uproszczenie procedur. „Jest taki chaos, że rozpatrzenie podań może trwać miesiącami i latami” – powiedział.

Minister ds. zabezpieczenia społecznego Jose Luis Escriva uspokajał przypominając, że subsydium będzie przyznawane retroaktywnie od 1 czerwca. -Ale nie jada się z datą wsteczną - zauważył szef UGT.
 

The Silence

Well-Known Member
372
2 182
Ale jak to?

Przecież Hiszpania ma 23 ministrów wliczając w to:
-ministra ds zabezpieczenia społecznego, migracji i równych szans,
-ministra równości,
-ministra pracy i ekonomii społecznej,
-ministra praw społecznych.

Czyżby hiszpańscy rządowi eksperci od równości nie potrafili zapewnić dobrobytu prostemu ludowi? No kto by się spodziewał. :)
 

NoahWatson

The Internet is serious business.
1 032
2 371
Ciekawy jestem czy elektrownie jądrowe można zatrzymać czyli aby ją uruchamiać w sezonie zwiększonego zapotrzebowania na energię na np 3 miesiące, a potem wyłączyć i tak co roku. Pomijając już kwestie ekonomiczne dla ułatwienia czy z punktu widzenia technicznego jest to wykonalne?
 

buldog

Member
69
75
Sieć sklepów Wafelek. Na jednym ze sklepów w okolicach Katowic na drzwiach wisi kartka

1598769375714.png
Przedstawicielka katowickiej Izby Handlowej dodaje, że urząd sprawą oczywiście się zajmie. Przyznaje, że w wielu podobnych sytuacjach IH stosuje tzw. miękkie sposoby perswazji, starając się zrozumieć wszystkie strony ewentualnego sporu. Bo co na przykład z innymi klientami? Nikt nie zechce przecież kupić chleba, na który ktoś właśnie nakichał.
 

Finis

Anarchoindywidualista
429
1 606
Sieć sklepów Wafelek. Na jednym ze sklepów w okolicach Katowic na drzwiach wisi kartka

View attachment 7406
Przedstawicielka katowickiej Izby Handlowej dodaje, że urząd sprawą oczywiście się zajmie. Przyznaje, że w wielu podobnych sytuacjach IH stosuje tzw. miękkie sposoby perswazji, starając się zrozumieć wszystkie strony ewentualnego sporu. Bo co na przykład z innymi klientami? Nikt nie zechce przecież kupić chleba, na który ktoś właśnie nakichał.
To się dopiero zacznie od października, kiedy sezon grypowy pójdzie na całego. Zobaczcie do czego prowadzi ta sztucznie wywołana panika. Kiedyś, gdy w Polsce było średnio 4.5 mln przypadków zachorowań na grypę, nikt nie robił z tego powodu problemu. Media nie podawały żadnych liczb, a wiemy jak zmyślnie podana w eterze informacja/statystyka/liczba może skutecznie podziałać na ludzką wyobraźnię i wpływać przez to na zachowanie.

Odnośnie zaś rzekomego kichania na chleb - zgodnie ze starym powiedzeniem "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Czy my wiemy, co się z takim chlebem dzieje od momentu wypieku do dostarczenia do sklepu? Co się dzieje podczas transportu? Czy przypadkiem osoba z obsługi wypakowująca taki chleb robi to np. gołą ręką, a wcześniej załatwiał swoje potrzeby fizjologiczne, kichała, dłubała sobie w uchu, nosie,itp. a potem nie umyła rąk? Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to może taki chleb wyparzyć nad parą (jak tak robiłem na początku tego cyrku, a potem dałem sobie spokój).
 
Do góry Bottom