Hulaj dusza – piekła nie ma, czyli na drodze i bezdrożu.....

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
Jako kierowca w mieście często jeżdżę po chodniku, bo tak wygodniej.
Gratuluję. Złodzieje czasem kradną, bo też im wygodniej niż tyrać jak frajerzy. Przywoływanemu bydłu też wygodniej, ale nie mnie oceniać, skąd kto bierze sobie wzorce.

Dopóki kierowca na chodniku nie płoszy pieszych i im nie wadzi, to nikomu nic do tego i podobnie z drogą.
Dobry kierowca, co "nie płoszy". Ale jak mnie spłoszy, mogę odjebać łeb od korpusu? Czy status kierowcy może zawsze daje rację? Ja trochę w tej samochodziarskiej religii nie jestem biegły, więc w sumie nie wiem.

Chodniki nie są wyłączną i ekskluzywną własnością pieszych, jak i drogi nie są wyłączną i ekskluzywną własnością kierowców.
Co do generalnej zasady, są. A już szczególnie chodniki, bo w starciu z pojazdem pieszy stoi raczej na straconej pozycji.

Na wsiach i zadupiach
Działania owych aktywistów nie mają miejsca na wsi. Choć bydło najwyraźniej się zapędza też do miast, to łatwo zaobserwować, bo łazi i jeździ gdzie chce.

Pomijając porypów nikt nie jeździ po chodnikach i trawnikach wyłącznie po to, by robić innym na złość.
Nie, jeżdżą z głupoty, jak to przywoływane wcześniej bydło. To nie jest celowe działanie w celu zaszkodzenia innym, bo to wymaga myślenia, z czym najczęściej mają do czynienia.

Ludzie nie dają się tresować przez system jak jakieś pierdolone barany.
Wiadomo, kto by się przejmował na przykład czymś takim:



Toż to tresura bydła. Wiadomo, że pierwszeństwo zawsze mam ja. Byle "nie spłoszyć".

Jak ktoś uważa, że obchodząc rondka, zamiast skrzyżowań które były wcześniej, pokonuje mniejszą drogę i jak dzięki wszędobylskim rondkom pokonuje pojazdem trasę samą szybciej niż poprzednio, to jedynie pozostaje mi współczuć takim istotom. Istoty te o mentalności niewolnika lubą być tresowane i są dumne ze swej karności.
Jeśli celem jest najszybsze dotarcie z punktu A do B, to nie powinno być skrzyżowań w ogóle. Natomiast fakt, że jest skrzyżowanie, nie oznacza, że jest to najszybszy sposób przebycia tej przestrzeni. Bo jakie skrzyżowanie? Równorzędne? Sterowane światłami? Z drogą z pierwszeństwem?

W ramach edukacji, pozowolę sobie zasugerować zapoznanie się z pomiarami przepustowości rozmaitych skrzyżowań, aby móc wrócić do dyskusji na poważne tematy.

Prosiłem źródło pokazujące, że rodka (ich wszędobylskość też wypadałoby jakoś wykazać, bo póki co, to opinia i raczej niezgodna z rzeczywistością) są gorsze od normalnych skrzyżowań, które zastąpiły. Nie dostałem, a opinia o mentalności innych w tej kwestii średnio mnie interesuje.

Na filmie widać, jak skurwysyny celowo i złośliwie blokują dojazd do stacji benzynowej i czepiają się tych co ich omijają. Gdyby za nimi nie stało państwo, to zostaliby odjebani jak wściekłe zwierzęta.
Obawiam się, że w akapie raczej tacy, którzy pojawiają się tam, gdzie ich ma nie być byliby odjebywani jak wściekłe zwierzęta. A nie, jak przywoływane bydło, bo zachowują się jak bydło.

Dziś też każdy może wyprzedzić trucka i zwolnić przed nim zmuszając go do wyhamowania. Taki skurwiel jest dziś na prawie.
Obawiam się, że ponownie się mylisz. Na pewno nie jest w prawie, chyba że myślisz o prawie do odjebania.

Ale rozumiem, że w twoim akapie każdy, kto z dowolnego powodu zmusi jakiekolwiek kierowcę do użycia hamulca będzie od razu skazany na odjebkę (@FatBantha potwierdzi jak to jest zapisane świętych księgach tej religii), bo to najgorsze świętokradztwo.

Ciekawe skąd się tacy popaprańcy biorą?
To się nazywa hobby. Ludzie mają różne zainteresowania. Jedni tresują bydło, inni pierdolą farmazony po forach.
 

mikioli

Well-Known Member
2 588
4 540
Gratuluję. Złodzieje czasem kradną, bo też im wygodniej niż tyrać jak frajerzy. Przywoływanemu bydłu też wygodniej, ale nie mnie oceniać, skąd kto bierze sobie wzorce.



Dobry kierowca, co "nie płoszy". Ale jak mnie spłoszy, mogę odjebać łeb od korpusu? Czy status kierowcy może zawsze daje rację? Ja trochę w tej samochodziarskiej religii nie jestem biegły, więc w sumie nie wiem.



Co do generalnej zasady, są. A już szczególnie chodniki, bo w starciu z pojazdem pieszy stoi raczej na straconej pozycji.



Działania owych aktywistów nie mają miejsca na wsi. Choć bydło najwyraźniej się zapędza też do miast, to łatwo zaobserwować, bo łazi i jeździ gdzie chce.



Nie, jeżdżą z głupoty, jak to przywoływane wcześniej bydło. To nie jest celowe działanie w celu zaszkodzenia innym, bo to wymaga myślenia, z czym najczęściej mają do czynienia.



Wiadomo, kto by się przejmował na przykład czymś takim:



Toż to tresura bydła. Wiadomo, że pierwszeństwo zawsze mam ja. Byle "nie spłoszyć".



Jeśli celem jest najszybsze dotarcie z punktu A do B, to nie powinno być skrzyżowań w ogóle. Natomiast fakt, że jest skrzyżowanie, nie oznacza, że jest to najszybszy sposób przebycia tej przestrzeni. Bo jakie skrzyżowanie? Równorzędne? Sterowane światłami? Z drogą z pierwszeństwem?

W ramach edukacji, pozowolę sobie zasugerować zapoznanie się z pomiarami przepustowości rozmaitych skrzyżowań, aby móc wrócić do dyskusji na poważne tematy.

Prosiłem źródło pokazujące, że rodka (ich wszędobylskość też wypadałoby jakoś wykazać, bo póki co, to opinia i raczej niezgodna z rzeczywistością) są gorsze od normalnych skrzyżowań, które zastąpiły. Nie dostałem, a opinia o mentalności innych w tej kwestii średnio mnie interesuje.



Obawiam się, że w akapie raczej tacy, którzy pojawiają się tam, gdzie ich ma nie być byliby odjebywani jak wściekłe zwierzęta. A nie, jak przywoływane bydło, bo zachowują się jak bydło.



Obawiam się, że ponownie się mylisz. Na pewno nie jest w prawie, chyba że myślisz o prawie do odjebania.

Ale rozumiem, że w twoim akapie każdy, kto z dowolnego powodu zmusi jakiekolwiek kierowcę do użycia hamulca będzie od razu skazany na odjebkę (@FatBantha potwierdzi jak to jest zapisane świętych księgach tej religii), bo to najgorsze świętokradztwo.



To się nazywa hobby. Ludzie mają różne zainteresowania. Jedni tresują bydło, inni pierdolą farmazony po forach.
BTW dobrym symulatorem ruchu jest Cities skylines szczególnie z modami. Ok uśredniają kierowcę i zakładają przepisową jazdę, ale i tak dużo widać.
 
  • Like
Reactions: wah

mikioli

Well-Known Member
2 588
4 540
Zgadza się, są też filmiki pokazujące przepustowość różnych typów skrzyżowań, w tym rondek:

OFF topic, następna gra paradoksu za którą powinni dostać oskara. Nie dość, że zdetronizowali Sim City, to zgodnie z tradycją gra jest strasznie modowalna przez graczy, którzy tworzą naprawdę cuda przez co gra jakby rozwija się sama.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
Znajdziesz może inne źródło filmików niż te miniaturki z 9gag? Są inne portale, które się fajniej embedują.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 137
20 402
Złodzieje czasem kradną, bo też im wygodniej niż tyrać jak frajerzy.
Porównywanie wykroczenia (nawet nie przestępstwa) bez ofiar na terenie publicznym jest jakąś nową odmianą libertarianizmu.

Ale jak mnie spłoszy, mogę odjebać łeb od korpusu?
To zależy co kogo płoszy. Bo niektórych mogą płoszyć motocykle jadące 300 km/h na drodze 500 m obok. Normalnym ludziom to nie przeszkadza.

Czy status kierowcy może zawsze daje rację?
Nie daje.

Ja trochę w tej samochodziarskiej religii nie jestem biegły, więc w sumie nie wiem.
Nie ma samochodziarskiej religii w relacji do pieszych, bo niemal każdy kierowca bywa też pieszym.

Co do generalnej zasady, są. A już szczególnie chodniki,
Otóż nie są. Jest dopuszczalne parkowanie na chodnikach (w Polsce trzeba zostawić 1.5 metra wolnego miejsca na przejście), można je przejeżdżać wyjeżdżając z bramy, wreszcie można po nich jeździć, by dojechać do posesji lub na parking. W miejscu gdzie mieszkam, na sąsiednim podwórku jest parking, na który można wjechać wyłącznie po chodnikach. Albo jednym chodnikiem 35 m, albo drugim 50 m. I kierowcy po tych chodnikach jeżdżą, nie płosząc pieszych i nikomu to jakoś nie przeszkadza. Chodniki ekskluzywne, przeznaczone wyłącznie dla pieszych mają zabezpieczenia, których nieinwazyjne sforsowanie nie jest możliwe przez kierowców, jak barierki, wbetonowane słupki, łańcuchy, czy szlabany.

Wiadomo, kto by się przejmował na przykład czymś takim:



Toż to tresura bydła. Wiadomo, że pierwszeństwo zawsze mam ja. Byle "nie spłoszyć".
Głupi przykład.
Przecież jak wymusza pierwszeństwo, to płoszy, jak nie wymusza pierwszeństwa, to nie ma kogo poszyć.
Lepszym przykładem byłby znak STOP.
Otóż gdy nikogo na drodze nie ma poza kierowcą dojeżdżającym do takiego znaku, znak ten powinien być traktowany nie jako nakaz, a jako niezobowiązujące zalecenie.

Prosiłem źródło pokazujące, że rodka (ich wszędobylskość też wypadałoby jakoś wykazać, bo póki co, to opinia i raczej niezgodna z rzeczywistością) są gorsze od normalnych skrzyżowań, które zastąpiły.
Nie ma takiego źródła, bo nie ma kryteriów. Jak potraktować sytuację w której jeden kierowca musi czekać 15 minut by inni go łaskawie wpuścili, bo wykonuje z podporządkowanej skręt w lewo, podczas gdy stado kierowców śmiga przez to skrzyżowanie nie zdejmując nogi z gazu?
Przyjmując za kryterium minimalny czas przestojów wszystkich kierowców, to skrzyżowanie gdzie skręcający w lewo z podporządkowanej, którzy muszą przeczekać średnio 2 godziny, podczas gdy 10000 kierowców na głównej przestojów nie ma, będzie miało lepszy wynik niż światła czy rondko, bo tych na podporządkowanej jest średnio półtorej sztuki dziennie.

Moim zdaniem masowe wprowadzanie rondek jest wyłącznie po to, by spowolnić ruch i utrudnić życie kierowcom. Wystarczy zauważyć, że przez większość czasu, większość rondek jest pusta, podobnie jak większość skrzyżowań. O ile puste skrzyżowania z wyłączonymi światłami nie wymuszają na kierowcy znacznego wytracenia szybkości, to rondka wymuszają.
Przykład z mojej okolicy. Kawałek mało używanej prostej. Chodniki po obu stronach praktycznie puste. Z jednej strony cmentarz, z drugiej jakieś garaże, opuszczone komunistyczne budynki i jakie dwie niewielkie firmy, z dala od drogi. Wcześniej samochody turlały się tam 120-160, a młódź wieczorami brusiła silniki pędząc swe osiołki grubo ponad 200. No i pojawiły się tam rondka. Skurwysyny wstawiły je tam specjalnie, by nie dało się tam brusić. Bo skurwysyny same nie wyewoluowały do ruchu drogowego, więc wciskają się do każdej władzy, by wkurwić innych. Bo inni mają być na ich spierdolone podobieństwo. Najlepiej by ich pousadzać na rowerach, a samochody zastąpić komunikacją miejską. Człowiek ma być cweluchowaty na ich spierdolone podobieństwo. Oczywiście cała operetka odbywa się za pieniądze zrabowane ludziom w formie podatków.

Obawiam się, że w akapie raczej tacy, którzy pojawiają się tam, gdzie ich ma nie być byliby odjebywani jak wściekłe zwierzęta.
Tak. Tych pojebów nie powinno być przed stacją benzynową.
W Brazylii dziś mogliby zostać rozjechani za złośliwe blokowanie przejazdu.
 
Ostatnia edycja:

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
Porównywanie wykroczenia (nawet nie przestępstwa) bez ofiar na terenie publicznym jest jakąś nową odmianą libertarianizmu.
Twoja szkoła. Czyż nie jest tak, że najmniejszą agresję należy odjebać z potomstwem? Na starość łagodniejesz?

To zależy co kogo płoszy. Bo niektórych mogą płoszyć motocykle jadące 300 km/h na drodze 500 m obok. Normalnym ludziom to nie przeszkadza.
Och, czyli powiększa nam się ilość czynników decydujących o tym, kiedy można jeździć po chodnikach. Bo jest płoszenie i płoszenie.

Do tego dochodzi definicja ludzi "normalnych", także nigdzie nie przestawiona. Rozumiem, że to tacy, którzy się nie płoszą, ale wcześniej było, że jeśli się nie płoszy, to jest okay, czyli jednak są jacyś normalni, których płoszyć się nie powinno. Trudne to do zrozumienia.

Chodniki ekskluzywne, przeznaczone wyłącznie dla pieszych mają zabezpieczenia, których nieinwazyjne sforsowanie nie jest możliwe przez kierowców, jak barierki, wbetonowane słupki, łańcuchy, czy szlabany.
Otóż napisałem, że co do generalnej zasady, to są ekskluzywne, choć są wyjątki, które wymieniłeś (parkowanie na chodniku z zachowaniem 1.5 metra dopuszczalne jest też tylko wtedy, gdy nie ma zakazu parkowania). Natomiast nie istnieje nigdzie zasada, że dla pieszych są wyłącznie chodniki, które są zabezpieczone przez sforsowaniem przez samochody. To sobie wymyśliłeś. Nie jest to reguła prawna, ale nawet zwyczajowa, może poza bydłem, które generalnie ma problemy ze zrozumieniem jakichkolwiek zasad. Bo bydło trzeba grodzić, bo inaczej idzie w szkodę.

Chodnik oddzielony od jezdni trawnikiem, nawet jeśli można gdzieś na niego wjechać, jest wyłącznie dla pieszych i nie można na nim parkować, nawet jeśli nie ma zakazu.

Antysamochodowe przeszkody tak powszechne, to raczej przykład nieudolności państwa w egzekwowaniu własnych reguł, a nie efekt realizacji jakiejś niepisanej zasady, że gdzie nie ma przeszkód, samochód może sobie wjechać. W USA nie tego problemu, bo samochody zaparkowane wbrew zasadom (a jest ich tam w chuj) natychmiast dostają mandat, co najwyraźniej ma spory wpływ edukacyjny.

Głupi przykład.
Wcale nie. Specjalnie nie wybrałem znaku stop, bo chodziło mi o generalne zasady. Istnieją i działają. Podobnie jak zasada, że nie jedzie się tam, gdzie się nie jeździ, choćby nie wiem jak to było to wygodne czy "płoszyło" się kogoś czy nie.

Nie ma takiego źródła, bo nie ma kryteriów.
Skoro nie ma kryteriów, to nie ma jak wartościować lepszości czy gorszości jakichś rozwiązań. Z punktu widzenie kierowców jadących prosto drogą z pierwszeństwem, tradycyjne rozwiązanie jest lepsze, ale z punktu widzenia wjeżdżających z podporządkowanej już nie. Oczywiście, można teraz posiłkować się rozwiązaniem większościowym, ale rondo ma taką zaletę, że za cenę pewnych niedogodności pomykających na wprost, wprowadza się znaczące udogodnienie tym skręcającym. I ma w sumie większą przepustowość niż rozwiązanie ze światłami, nie wymaga instalacji świetlnej, zmniejsza kolizyjność oraz ewentualne skutki kolizji, jeśli wystąpią.

Moim zdaniem masowe wprowadzanie rondek jest wyłącznie po to, by spowolnić ruch i utrudnić życie kierowcom.
Gratuluję spostrzegawczości - to jest druga rola rond, oprócz dobrego, samoregulującego się mechanizmu ułatwiającego przejazd innym kierunkom. Stosowane są do uspokajania ruchu (jak wiele innych elementów), dlatego są elementem powszechnym w miastach (czy generalnie w terenach zabudowanych), bo zmuszają w momencie dojazdu do kolizyjnego skrzyżowania do zmniejszenia prędkości. W miastach i tak średnia prędkość poruszania się jest niewielka, więc niewiele tu zmieniają, a drastycznie zwiększając bezpieczeństwo w miejscu potencjalnie kolizyjnym.

Oczywiście cała operetka odbywa się za pieniądze zrabowane ludziom w formie podatków.
Robienie prostych dróg, gdzie "młódź wieczorami brusiła silniki pędząc swe osiołki grubo ponad 200" także odbywa się za zrabowane pieniądze. Natomiast nie jest nigdzie powiedziane jest, że prywatne drogi nie miałby rond.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 137
20 402
Antysamochodowe przeszkody tak powszechne, to raczej przykład nieudolności państwa w egzekwowaniu własnych reguł,
Podobno "państwo nasz wróg"...

samochody zaparkowane wbrew zasadom (a jest ich tam w chuj) natychmiast dostają mandat,
Tu chodzi jedynie o kasę, kasę i jeszcze raz kasę.
Hujowe rozwiązania, które powodują łamanie praw, służą jedynie za pretekst do wyciągania kasy.

to jest druga rola rond, oprócz dobrego, samoregulującego się mechanizmu ułatwiającego przejazd innym kierunkom. Stosowane są do uspokajania ruchu (jak wiele innych elementów), dlatego są elementem powszechnym w miastach (czy generalnie w terenach zabudowanych), bo zmuszają w momencie dojazdu do kolizyjnego skrzyżowania do zmniejszenia prędkości.
"Uspokajanie" ruchu zaczęło się od czasów Gierka.
Zaczęło się od zaostrzania łagodnych zjazdów i wjazdów, po czym autobus skręcający w prawo nie mógł się włączyć do ruchu nie wpierdalając się na drugi pas.

W miastach i tak średnia prędkość poruszania się jest niewielka, więc niewiele tu zmieniają, a drastycznie zwiększając bezpieczeństwo w miejscu potencjalnie kolizyjnym.
Niewielka średnia prędkość wynika głównie z idiotycznych ograniczeń szybkości i kretyńskiej organizacji ruchu.

Robienie prostych dróg, gdzie "młódź wieczorami brusiła silniki pędząc swe osiołki grubo ponad 200" także odbywa się za zrabowane pieniądze. Natomiast nie jest nigdzie powiedziane jest, że prywatne drogi nie miałby rond.
To wcześniej droga była prosta, więc co?
Miasto miało wykupić grunta i porobić zakręty?
Miasto wprawdzie nie wykupiło gruntów i nie zrobiło dodatkowych zakrętów, ale zrobiło rondka za pieniądze zrabowane młodzieży. Przecież oni też płacą! I to płacą więcej niż reszta, bo brusząc silniki spalają więcej paliwa.
To polityka skurwysynów i cweli, której celem jest zabranie ludziom wszelkiej przyjemności z jazdy.

No tak, ale podobno w Somalilandzie budują rondka, więc to z drogowego ankapu przyszła taka moda.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
No tak, ale podobno w Somalilandzie budują rondka, więc to z drogowego ankapu przyszła taka moda.
No, bo podobno Somaliland to akap, tak lewaki mówią. Już wiem, skąd czerpiesz swoje akapowe wzorce i dlaczego są takie, jakie są.

Powołanie się na somalijski "akap" w dyskusji pokazuje, że straciłeś dawno kontakt z bazą i szkoda strzępić ryja.
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 137
20 402
To ja polecam lekturę, jak to się w tym "akapie" zbiera podatki na drogi: http://www.somalilandlaw.com/transport___traffic_law.html

Serio, czas, abyś przestał bajdurzyć, bo trochę to się robi żenujące.
No właśnie.
Tylko 240 zł za auto (do 3 ton) rocznie. I żadnych przeglądów, akcyz, winiet, OC, fotelików dla dzieci (by odbierać im frajdę z jazdy na siedzeniu obok kierowcy), obowiązkowych pasów, zakazów używania komórek, zakazu kurzenia fajek, ekstra opłat itd.
I z jakich lat przepisy? 1937 i 1962.
Bardzo blisko ankapu.
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 337
3 875
Prawo jedno, egzekucja drugie. Faktycznie pamiętam w różnych miejscach wypowiedzi o tym, że tam nikt nie ma, tudzież nikt nie sprawdza praww jazdy. I teraz pytanie jak to sie ma do realu, czy to tylko puste gadanie, czy może im bardziej sie konsolidują tym wiecej regulacji.
 

tolep

ChNiNK! ChP!
7 716
12 781
Krzysio i Zbyszek mają sporo racji w sprawie tego "wypadku" natomiast Krzysio kompletnie nie ma racji w sprawie rond i rondek. W godzinach szczytu są doskonalym rozwiązaniem.

Sens mają również garby, z tym że na większości osiedli są absurdalnie wysokie i strome. Jednak bez nich bym zapierdalał po osiedlowych dróżkach, zwłaszcza że niektóre z tych dróżek są stosunkowo szerokie i proste. Zapierdalanie po osiedlach to niebezpieczeństwo i hałas (kostka betonowa). Dodaktkowo, na osiedlowej ulicy z garbami spokjnie można sobie zaparkowac poprzecznie i wyjechać tyłem nawet zza busa z plandeką, bo jesli nawet cos jedzie, to jedzie wolno i stanie. A kierowcy korona z głowy nie spadnie jak będzie jechał kilkaset metrów 30 km/h okazjonalnie zwalniając do 15. Minus jest taki, że będąc chwilowo kierowcą Ubera, wjeżdzając na takie osiedle od razu włączam długie światła, ponieważ jest słaba widoczność, a znaki pionowe otrzegające o garbie są albo schowane albo nieistniejące.

BTW. w centrum Poznania na wąskich uliczkach między kamienicami zaskakująco dobrze sprawdza się inny patent - skrzyzowania równorzędne.


Te znaki są porozstawiane dlatego, żeby kierowców przyzwyczaić do idei skrzyżowań równorzędnych. Jak się już przyzwyczają, będzie można je wszystkie ściągnąć, razem z ograniczeniami prędkości i garbami (TBWA). Po prostu się nie rozpędzisz nawet o 4 w nocy, bo ZAWSZE może ci ktoś wyjechać z prawej.
 

tosiabunio

Grand Master Architect
Członek Załogi
6 542
12 889
Prawo jedno, egzekucja drugie.
Ale marna egzekucja nie jest dowodem na nastanie akapu, ale na państwo upadłe. Mnie interesuje akap, a nie życie w państwach upadłych. Świat prywatnego prawa drogowego, które działa i jest egzekwowane, a nie świat państwowego prawa, na które wszyscy leją. Wolałbym jeździć po drogach USA niż Somalilandu, jeśli już miałbym wybierać (i tak wybieram). Próba sprzedaży akapu przez wzorzec Somalii to jest porażka i warto byłoby, aby przestał być stosowany.
 

MaxStirner

Well-Known Member
2 337
3 875
Ale marna egzekucja nie jest dowodem na nastanie akapu, ale na państwo upadłe. Mnie interesuje akap, a nie życie w państwach upadłych. Świat prywatnego prawa drogowego, które działa i jest egzekwowane, a nie świat państwowego prawa, na które wszyscy leją. Wolałbym jeździć po drogach USA niż Somalilandu, jeśli już miałbym wybierać (i tak wybieram). Próba sprzedaży akapu przez wzorzec Somalii to jest porażka i warto byłoby, aby przestał być stosowany.
Moim zdaniem nie wiadomo nic, jest możliwych kilka scenariuszy
A) Nakaz istnieje i jest egzekwowany
B) Istnieje ale nie jest egzekwowany bo państwa to nie obchodzi - niekoniecznie dowodzi upadku państwa, jest zwykłym martwym prawem, powstałym dla zasady, jakich wiele też i u nas - żeby np oficjalnie bylo na piśmie, że papier trzeba mieć i nikt z zagranicy sie nie czepia, a w razie poważnego wypadku można kogoś oskarżyć
C) Istnieje, ale państwo nie potrafi go wyegzekwować - wtedy dowodzi tego o czym piszesz
D) Takiego nakazu długo nie było, wprowadzono go niedawno, gdy państwo okrzepło - wtedy niejako obie strony mówią prawde
E) Takiego nakazu faktycznie nie ma

Zauważ, że podałeś przepis który wygląda na zalecenie, bo nie widzę kary. Ja bym sie skłaniał do odpowiedzi B i żeby poznać stan faktyczny, trzeba większego researchu
 
Do góry Bottom