Geopolityka, czyli globalne imperia w globalnej wiosce

GAZDA

EL GAZDA
7 709
9 722
Ani kretynów którzy przestali używać gramatyki i ortografii i w efekcie przestali rozpoznawać znaczenie właściwego ich użycia. Choć oczywiście mogę się co do tego forum mylić.
ale to jest forum na tematy wolnościowe, a tu rozróżnienie grupy etnicznej a organizacji zwanej państwem ma znaczenie, nie jest to forum na temat problematyki gramatyki i ortografii literackiego języka polskiego...
 
OP
tolep

tolep

ChNiNK! ChP!
7 729
12 808
http://nowadebata.pl/2015/04/25/poludniowy-potok-czyli-gazowe-starcie-mocarstw/

Południowy Potok czyli gazowe starcie mocarstw
autor Andrzej Szczęśniak - kwi 25, 2015




Południowy Potok (ang. South Stream, ros. Южный поток) to projekt wielkiego rurociągu gazowego mającego połączyć Rosję i Unię Europejską biegnącego przez Morze Czarne i Bałkany. Osiem lat zmagań w sprawie jego powstania to okres twardych walk o interesy polityczno-gospodarcze, biznesowych negocjacji, dyplomatycznych zabiegów, gabinetowych nacisków i gróźb, a wszystko to w gustownym medialnym opakowaniu. Fascynujący przykład realizacji strategii gospodarczych i walki o wpływy polityczne.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
Na razie wszystko idzie według predykcji Bartosiaka.

Moskwa i Pekin zacieśniają relacje
Wczoraj, 8 maja (17:36)
Rosja i Chiny przy okazji wizyty chińskiego prezydenta w Moskwie zawarły w piątek mnóstwo umów, które mają pogłębić współpracę gospodarczą w sytuacji, gdy stosunki Moskwy z Zachodem są zakłócone z powodu roli Rosji w konflikcie na wschodzie Ukrainy.
- Chiny są obecnie naszym głównym partnerem strategicznym - powiedział Putin, który wraz z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi był obecny przy podpisaniu umowy o utworzeniu mechanizmu, który pozwoli wielokrotnie zwiększyć kredytowanie rosyjskich firm przez chińskie banki. Rosyjskie media piszą, że ciągu trzech lat rosyjskie firmy będą mogły dostać z chińskich banków na różne projekty do 20 mld dolarów. W sumie podpisano ok. 40 dokumentów (umów, memorandów itp.) w różnych dziedzinach, w tym w sferze energetyki i transportu.

Prezydent Chin oświadczył, że piątkowe rozmowy pokazały, że Pekin i Moskwa mają takie same poglądy na wiele globalnych problemów.

Rozmowy w Moskwie przywódców Rosji i Chin toczyły się w przeddzień wielkiej parady w Moskwie z okazji 70. rocznicy zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi w drugiej wojnie światowej, w której oba kraje poniosły dotkliwe straty. ZSRR stracił co najmniej 25 mln ludzi, Chiny - ponad 20 mln.

Xi Jinping zaprosił prezydenta Putina na obchody rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej, które w Chinach odbywają się 3 września. Putin przyjął zaproszenie.

W moskiewskiej paradzie 9 maja ma wziąć udział ok. 20 szefów państw i rządów z zaproszonych 68, a także sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i szefowa UNESCO Irina Bokowa.

Ze względu na rolę Rosji w konflikcie na Ukrainie większość przywódców krajów zachodnich nie przyjęła zaproszenia od prezydenta Putina na obchody Dnia Zwycięstwa.


Podobne wiadomości z zeszłego roku:
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
To jest dość ciekawy newsik...

Tygodnik "Do Rzeczy" dotarł do rozmowy Bieńkowskiej i Wojtunika?
Tygodnik "Do Rzeczy" twierdzi, że dotarł do nagrania rozmowy Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem. Jej tematem jest rzekomo incydent sprzed prawie dwóch lat, kiedy w czasie Marszu Niepodległości doszło do podpalenia budki przy rosyjskiej ambasadzie. Ówczesny szef CBA ma sugerować, że stały za tym polskie służby. Jeśli te informacje się potwierdzą, może dojść do międzynarodowego skandalu.

W internecie pojawiła się okładka tygodnika, który jutro trafi do kiosków. Widnieje na niej twarz Bartłomieja Sienkiewicza. "Czy były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz kazał podpalić budkę przed ambasadą Rosji? Tak sugeruje szef CBA Paweł Wojtunik w rozmowie z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską" - czytamy poniżej.

Sensacyjną treść nagrania ma ujawniać w tekście "Tajemnica spalonej budki" Cezary Gmyz. Na Twitterze pojawiają się komentarze, że jeśli informacja o prowokacji polskich służb się potwierdzi, dojdzie do międzynarodowego skandalu.

Obecny pracownik Platformy dla celow politycznych wywolal skandal polsko-rosyjski.Szczera rozmowa ludzi rządu nagrana pic.twitter.com/CNyGsIpgps
— Wojciech Wybranowski (@wybranowski) maj 17, 2015
Podczas zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe 11 listopada 2013 r. Marszu Niepodległości doszło do burd, m.in. w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej, która spłonęła. Po 11 listopada za "absolutnie skandaliczne" wydarzenia pod ambasadą rosyjską w trakcie Marszu Niepodległości Rosję przeprosił prezydent Bronisław Komorowski. Głębokie ubolewanie w związku z incydentami wyraziło też MSZ.

Przy okazji budki. Fragment @LatkowskiS i mojej książki o aferze taśmowej z zeszłego roku. pic.twitter.com/MAf1KZ0FMO
— Michał Majewski (@MajewskiMichal) maj 17, 2015
Okładka DoRzeczy zapowiada bombę, ktoś już czytał i zna szczegóły? Bo aż się wierzyć nie chce.
— kataryna (@katarynaaa) maj 17, 2015
Afera taśmowa

W czerwcu ubiegłego roku tygodnik "Wprost" ujawnił nagrania podsłuchanych rozmów m.in. Sienkiewicza z Belką z lipca 2013 r. Szef MSW rozmawiał z Belką o wsparciu przez NBP budżetu państwa kilka miesięcy przed wyborami, które może wygrać PiS; Belka w zamian za wsparcie stawiał warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz noweli ustawy o banku centralnym. W listopadzie Rostowskiego zdymisjonowano; w maju 2014 r. do Rady Ministrów wpłynął projekt założeń nowelizacji ustawy o NBP.

Potem wyciekły kolejne nagrania. "Wprost" informował też o istnieniu zapisu rozmowy ówczesnej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefowej resortu infrastruktury z Pawłem Wojtunikiem, szefem CBA. Jeszcze w grudniu 2014 roku roku prokurator prowadząca śledztwo mówiła portalowi tvn24.pl, że nagranie to istniało, ale nie udało się go odnaleźć. Jeden z podejrzanych w aferze podsłuchowej "wskazał takie szczegóły rozmowy, które mógł poznać jedynie wtedy, kiedy słyszał jej treść" – twierdziła.

30 lipca zeszłego roku wszczęto śledztwo w sprawie domniemanego "przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych: prezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych i prezesa Narodowego Banku Polskiego, polegającego na naruszeniu niezależności NBP poprzez zawarcie w lipcu 2013 r. przez prezesa Rady Ministrów z prezesem NBP nieformalnego porozumienia, za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych, na mocy którego, w zamian za odwołanie z funkcji ministra finansów oraz wprowadzenie regulacji prawnych zmniejszających rolę Rady Polityki Pieniężnej, prezes NBP miałby się zobowiązać do finansowania w przyszłości deficytu budżetowego poprzez wykupywanie obligacji przez NBP".

Podstawą śledztwa jest art. 231 kodeksu karnego, który stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub niedopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Ówczesny Premier Donald Tusk po ujawnieniu nagrań mówił, że pierwsza analiza wypowiedzi Sienkiewicza i Belki "nie wskazuje na przekroczenie prawa", choć styl rozmowy był - jego zdaniem - "dość bulwersujący". - Niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to raczej rozmawiali o tym, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić - dodał wówczas premier. Zapewniał, że nie wysyłał Sienkiewicza do Belki.

W lutym Telewizja Republika podała, że dotarła do informacji z systemu meldunków operacyjnych - wewnętrznej bazy CBA gromadzącej meldunki z całego kraju - oraz do korespondencji, jaką z funkcjonariuszami CBA prowadził biznesmen Marek Falenta. Falenta jest jednym z czterech oskarżonych w tzw. aferze podsłuchowej; chodzi o podsłuchiwanie w dwóch warszawskich restauracjach kilkudziesięciu osób, m.in. polityków.

Śledztwo ws. podsłuchów prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Prokuratura pod koniec czerwca ub.r. postawiła zarzuty Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. - pracownikom restauracji, w których dokonywano podsłuchów. Falenta nie przyznał się do tych zarzutów i zapewniał, że jest niewinny.

W połowie grudnia 2014 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła inne śledztwo - dotyczące rozmowy b. ministra transportu Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Wszczęto je w sprawie przekroczenia uprawnień przez b. wiceministra finansów poprzez podjęcie niezgodnych z prawem działań w celu udaremnienia kontroli skarbowej w firmie żony Nowaka.

We wrześniu 2014 r. jeden z wątków umorzyła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Było to śledztwo w sprawie podsłuchanej nielegalnie rozmowy ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką. Prokuratura uznała, że żaden z funkcjonariuszy publicznych nie przekroczył uprawnień, nie miało też miejsca niedopełnienie obowiązków.

(JM;KT)
Ciekawy zwłaszcza w kontekście tlącej się III WŚ...

 
Ostatnia edycja:
OP
tolep

tolep

ChNiNK! ChP!
7 729
12 808
Ta budka nie miałą i nie ma żadnego znaczenia w kontekście polityki międzynarodowej ani nawet stosunków międzypaństwowych polsko-rosyjskich. A news jest odgrzewanym kotletem.
 

kowaI

Well-Known Member
412
471
Budka miała takie samo znaczenie, co wzajemne szczucie kibiców na euro 2012 (pochód przez Warszawę)

Podgatowka
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
Kilka newsów:

Zachodnie media: fińska armia zachowuje się tak, jakby przygotowywała się do wojny
© East News/ MODE/ Daniel Sambraus
10:52 23.05.2015(zaktualizowano 11:45 23.05.2015)
Finlandia najwyraźniej przygotowuje się do ewentualnej wojny z Rosją – informuje amerykańska stacja CNBC.
Według CNBC, w tym miesiącu Ministerstwo Obrony Finlandii wysłało do 900 tysięcy rezerwistów listy, w których dokładnie opisano przydzielone im indywidualne zadania na wypadek konfliktu zbrojnego.

Fiński resort obrony wyjaśnia, że jest to „wynik rozpoczętej w 2008 roku zakrojonej na wielką skalę reformy”, bezpośrednio związanej z rezerwistami i z indywidualną rolą każdego z nich w ewentualnym konflikcie.

Jednak CNBC sugeruje, że tłem dla tej kampanii jest wzrost napięcia w stosunkach między Rosją a jej sąsiadami. – Wybór terminu wysyłania tych listów zaskakuje, ponieważ stosunki między Rosją a sąsiadującą z nią Finlandią „kisną” – stwierdza amerykańska stacja.

Inne media również wiążą działania Ministerstwa Obrony Finlandii z „rosyjską agresją”. Kanadyjska gazeta „National Post” przytacza słowa jednego z rezerwistów: „Termin nie jest przypadkowy. Najwidoczniej jest to związane z bardziej agresywną postawą Rosji. Jestem w rezerwie od 15 lat, ale coś podobnego otrzymałem po raz pierwszy”.

Według kanadyjskiej gazety, rząd zaprzecza, że listy mają związek z napiętymi stosunkami z Rosją.


Jeszcze ciekawsze wieści... Właśnie czegoś takiego wypatrywałem.

Zmiana w doktrynie wojennej USA. Amerykanie szkolą się do konfliktu z „niemal równym" przeciwnikiem
Leszek Krawczyk, adom, rs publikacja: 23.05.2015 aktualizacja: 22:01
Amerykanie zapewniają, że nowa strategia bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych nie jest powrotem do „zimnowojennej” retoryki. Jednak zmiana ta jest z pewnością powrotem do dawnego systemu szkolenia armii. Jak mówią Amerykanie, wynika ona z innych niż dotąd światowych zagrożeń. Żołnierzom najpotężniejszej armii świata przyglądał się na poligonie korespondent TVP w USA.

Doktryna wojenna Stanów Zjednoczonych zmieniła się kilka miesięcy temu. Przejawia się to głównie w zmianie szkolenia amerykańskich żołnierzy. Major Johnnie Sutton z dowództwa 3 Brygady Pancernej przyznaje w rozmowie z „Wiadomościami” TVP1, że Amerykanie „zatoczyli pełne koło” jeśli chodzi o szkolenie żołnierzy.

– Kiedy zaczynałem jako porucznik, uczyliśmy się, jak walczyć w polu z prawie równym przeciwnikiem, potem były operacje antyterrorystyczne, teraz znów wróciliśmy do wielkich bitew – mówi.

Taktyka nazywana jest „decydującą akcją”, w trakcie której żołnierze mają za zadanie zdobyć i utrzymać duże połacie terenu. Do ataku ruszają czołgi wspierane przez artylerię i lotnictwo. W wojskowej doktrynie armii Stanów Zjednoczonych nazywa się to konflikt z przeciwnikiem „niemal równym”.

Kiedy zaczynałem jako porucznik uczyliśmy się jak walczyć w polu z prawie równym przeciwnikiem, potem były operacje antyterrorystyczne, teraz znów wróciliśmy do wielkich bitew

Chodzi o Azję?

Nikt w Stanach Zjednoczonych oficjalnie nie przyzna, dlaczego armia zmieniał system szkoleń, ale za „niemal równe” amerykańscy dowódcy uznają tylko dwie armie – Rosji i Chin.

Pułkownik Kevin L. Jacobi zaprzecza, byśmy wracali do retoryki z czasów zimnej wojny. – Nie, nie, tego bym nie powiedział, nie będę też spekulował, co przyniesie przyszłość. Powiem tak – to jest niepewny świat, a armia musi być gotowa sprostać wyzwaniom – zapewnia. Jak wskazują jego koledzy, zmniejsza się zaangażowanie Stanów na Bliskim Wschodzie, dlatego armia musi wrócić do swoich podstawowych.

W wydanym przed dwoma laty podręczniku, na podstawie którego opracowany został nowy program szkoleń, podkreślana jest rosnąca potęga militarna Chin. O Rosji nie ma w nich ani słowa.
„Wiadomości” TVP1

Usamodzielnianko....

NSA: na Niemców nie można już liczyć

Niemiecki wywiad ostrzegał i obawy te zdają się potwierdzać: Amerykanie nie ufają już Niemcom. Senat USA odrzucił tymczasem projekt ograniczenia uprawnień Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA).

- To, co wyprawia niemiecki rząd, jest bardziej niebezpieczne niż informacje ujawnione przez Snowdena - powiedział pracownik amerykańskiego wywiadu niemieckiemu dziennikowi "Bild". Odniósł się w tej wypowiedzi do pytania, czy Urząd Kanclerski może postawić do dyspozycji Bundestagu listę dziesiątków tysięcy selektorów NSA. Według informacji tabloidu, nawet szef amerykańskiego wywiadu James Clapper jest zdania, że nie można już polegać na Niemcach. Dlatego też poddał on kontroli współpracę z niemiecką Federalną Służbą Wywiadowczą (BND).

W poufnej wskazówce ("Secret") Clapper krytykuje, że tajne, amerykańskie dokumenty z komisji śledczej Bundestagu ds. afery podsłuchowej NSA regularnie docierają do mediów. Szkodzi to interesom Stanów Zjednoczonych. Dopóki taka sytuacja będzie się utrzymywała, amerykański wywiad ma zbadać, w jaki sposób można ograniczyć współpracę z BND lub ją wręcz zakończyć. Clapper wspomina też o ewentualnej rezygnacji z usług zaprzyjaźnionych niemieckich służb, jak choćby stacji nasłuchowej w Bad Aibling w Bawarii. Dziś amerykański wywiad poważnie myśli o innym partnerze. USA wstrzymały już wspólne projekty i plany kooperacji z BND, pisze "Bild".

Amerykański senat blokuje reformę NSA

W stacji nasłuchowej Bad Aibling BND kontroluje międzynarodową komunikację elektroniczną i telefoniczną w kryzysowych regionach, takich jak Afganistan czy Somalia i udostępnia część przechwyconych danych amerykańskiemu wywiadowi NSA. Od 2005 NSA posługuje się tzw. selektorami - są to np. numery telefonów komórkowych i adresy mailowe, przy pomocy których, po przefiltrowaniu danych zebranych przez BND, Amerykanie mogą namierzyć i śledzić konkretne osoby. NSA latami szpiegował w ten sposób także Europę. W BND inwigilacja ta wyszła na jaw między innymi podczas kontroli w sierpniu 2013, kiedy w aktywnym systemie podsłuchowym znaleziono tysiące problematycznych selektorów.

Uprawianą przez NSA na masową skalę inwigilację ujawnił w 2013 roku demaskator Edward Snowden. Jak się okazało, podsłuchiwane były też telefony czołowych europejskich polityków, w tym kanclerz Angeli Merkel.

Ponad rok temu prezydent Barack Obama zainicjował reformę pracy służb wywiadu, przy czym miałaby ona dotyczyć tylko działalności na terenie USA. Szpiegostwa w innych krajach, takich jak Niemcy, reforma NSA by nie objęła.

W ubiegłym tygodniu Izba Reprezentantów niespodziewanie większością głosów zaaprobowała ustawę ograniczającą program zbierania danych NSA. Odrzucił ją jednak Senat USA. Jego zwolennicy uzyskali tylko 57 z 60 koniecznych głosów. Przeciwko ustawie głosowało 42 senatorów, poinformowały amerykańskie media. Ustawa, tak zwany "USA Freedom Act“, miała zastąpić kontrowersyjny akt prawny "Patriot Act" powołany do życia po zamachach terrorystycznych 11 września 2001. USA Freedom Act znacznie ogranicza uprawnienia NSA w kontrolowaniu i gromadzeniu danych o połączeniach telefonicznych i komunikacji w Internecie.

Amerykański Kongres jest pod presją. 1 czerwca wygasają przepisy zawarte w "Patriot Act". Senatorzy będą próbowali znaleźć ponownie rozwiązanie 31 maja.
(bp)

Spieniężajcie, co tam tylko macie i zwijajcie się - niebawem może tu być naprawdę nieciekawie.
 

tomahawk

Well-Known Member
741
1 260
Polecam powyższy filmik, zwłaszcza wszystkim fantastom, którzy twierdzą, że Amerykanie dniami i nocami głowią się nad tym, jak wprowadzić w Europie, a szczególnie w Polsce, libertarianizm, hehe. Z Bartosiaka też jest niezły fantasta: mówi o tym, jakie modernizacje w wojsku trzeba wprowadzić; że trzeba dokładnie sprawdzać, co się kupuje od USA, żeby przypadkiem, podczas ustalania nowej Jałty z Rosjanami, Amerykanie nie odcięli nam dostępu do tej broni; o tym, że Polska musi być silniejsza od Rosji albo Niemiec - zapominając kompletnie o tym, że Polska jest okupowana przez bezpieczniackie watahy, które nie wiadomo komu służą. Ale tak poza tym, wykład jest OK.
 

nomad

Active Member
83
296
Post powiązany ściśle z panamichalkiewiczowymi tezami o stronnictwach i informacji o utworzeniu przez pis grupy lobbystów na rzecz Izraela oraz z wypowiedzią Kissingera sprzed paru lat o tym, że Izrael przestanie istnieć.

Każdy kto interesuje się co nieco geopolityką zna poglądy i wizje założyciela agencji Stratfor, niejakigo George'a Friedmanna. U nas znany jest głównie z tego, że przewiduje mocarstwowość Polski w oparciu o szerokie wsparcie Amerykanów- technologie, wojsko, przemysł- analogicznie do np. Korei. Oczywiście silna Polska czy też szerzej- silne, proamerykańskie Międzymorze jest w żywotnym interesie Stanów ponieważ wyklucza ich najgorszy koszmar i porażkę głównego celu strategicznego w Eurazjii- połączenie rosyjskich surowców i niemieckiej technologii ponad głowami Amerykanów i bez ich udziału. No i tak George snuje przed nami wizje drugiej Japonii, miliardów inwestycji i ogólnie Wielkiej Polski od Morza do Morza przed którą Ruskie czmyhają gubiąc kufajki. Jednakowoż instynkt szpiega (jak u Sztirlica) podpowiada mi, że jeśli Friedmann reprezentuje czyjekolwiek interesy oprócz swoich własnych to są to interesy jego rodaków- Żydów.
I teraz nasuwa mi się taka teoryjka spiskowa. Rząd pisowy otrzymuje propozycję-
-zrobimy z was mocarstwo.
-świetnie, czego chcecie w zamian?
-dajcie się skolonizować emigrantom z Izraela i zrobić tu dominium amerykańskie pod żydowskim zarządem powierniczym.

Co sądzicie?
 

kr2y510

konfederata targowicki
12 149
20 473
Taka propozycja mogła paść i pewnie padła. Tylko że jak się USA trochę przeczeka, to oferta będzie lepsza. Dziś to USA są w defensywie, a za 5-10 lat żaden Żyd nie będzie chciał mieszkać w Izraelu. Będą stamtąd spierdalać. Geopolityczny czas Polski może nadejść gdy rozpadnie się UE. USA są na razie za cienkie, lub nie mają żadnego interesu, by rozwalić UE.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
Trwa przemieszczanie pionków po szachownicy.

"Niewidzialne" bombowce B-2 w Europie. USA: To demonstracja globalnego zasięgu lotnictwa
mig, wideo: The Aviationist
09.06.2015 , aktualizacja: 09.06.2015 18:54
"Demonstracja globalnego zasięgu" lotnictwa USA jest trudna do wykrycia radarem, ma zasięg ponad 10 tys. km i przenosi ponad 22 tony rakiet i bomb. I rzadko pojawia się w Europie. Tym razem wizyta dwóch b-2 spirit splotła się w czasie z ćwiczeniami Baltops i Saber Strike-15 na Bałtyku i w Polsce. I raczej nie był to przypadek, ale pokaz siły.

Oficjalnie dowództwo sił powietrznych USA pisze, że przylot, wykonanie dotankowania maszyny bez wyłączania silników (tzw. hot pit refueling) oraz błyskawiczna wymiana załóg i powrót do bazy Whiteman w stanie Missouri miały na celu "pokazanie możliwości maszyny - dostarczenia broni konwencjonalnej i nuklearnej zawsze i wszędzie".

Po co "latające skrzydła" pojawiły się w Europie?

Ale trudno nie powiązać obecności "latających skrzydeł" b-2 w brytyjskiej bazie Fairford (choć podobną misję odbyły rok temu) z kilkoma innymi czynnikami. Na Bałtyku trwają ćwiczenia Baltops. Organizowane od 1971 r. manewry mają od początku na celu pokazanie wsparcia militarnego USA dla sojuszniczych krajów wokół Morza Bałtyckiego. Równocześnie ruszyły ćwiczenia Saber Strike-15, w których weźmie udział ok. 6 tys. żołnierzy, organizowane przez dowództwo amerykańskich wojsk lądowych w Europie (USAREUR).

Manewry będą się toczyć od 8 do 19 czerwca na poligonach Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Żołnierze będą ćwiczyć prowadzenie międzynarodowej, obronnej operacji lądowej w krajach nadbałtyckich z użyciem sił lądowych, powietrznych i piechoty morskiej państw NATO i krajów partnerskich. Głównym celem będzie zgrywanie pododdziałów do walki w operacji sojuszniczej.

Pokaz siły USA wobec Rosji?

NATO podkreśla, że wszystkie ćwiczenia mają charakter obronny, a ich celem jest "zwiększenie gotowości do wspólnego zaangażowania w kolektywną obronę". Ale zaledwie kilka dni temu, na szczycie G7, prezydent Obama mówił o Władimirze Putinie, że "uporczywie pragnie odnowienia świetności imperium radzieckiego"Obama mówił o Władimirze Putinie, że "uporczywie pragnie odnowienia świetności imperium radzieckiego".

Jak w kontekście tej wypowiedzi i zaostrzenia sytuacji na Ukrainie nazwać potężne ćwiczenia lądowe i morskie na Bałtyku blisko rosyjskich granic oraz nazwaną "demonstracją globalnego zasięgu" lotnictwa bombowego USA wizytę b-2 w bazie Fairford (w której i tak już znajdują się trzy amerykańskie "superfortece" b-52, uczestniczące w Baltops)? Loty "latających skrzydeł" poza USA należą do rzadkości. W dodatku rok temu b-2 pozostały w Fairford przez kilka dni. Tym razem przeprowadziły ćwiczenia na wypadek wojny - czyli szybkie tankowanie i wymianę załóg oraz odlot.

- Inaczej mówiąc: USA prężą muskuły na Bałtyku, gdzie Rosja jest ostatnio coraz mocniej obecna - napisał David Cenciotti, pilot i ekspert lotnictwa wojskowego, autor bloga "The Aviationist".

I trudno się z nim nie zgodzić. Tym bardziej gdy przyjrzymy się bliżej bazie w Fairford. Przeznaczona w 1944 r. dla samolotów biorących udział w inwazji w Normandii, w latach 1950-2010 działała jako baza bombowców US Air Force. Dziś nie jest wykorzystywana regularnie, jednak w ciągu maksymalnie 48 godzin może osiągnąć pełną gotowość bojową.

B-2 to piękne samoloty, ale wolałbym ich jednak tu nie oglądać. Są tym piękniejsze, im dalej się znajdują.
 
OP
tolep

tolep

ChNiNK! ChP!
7 729
12 808
Przecież już Jugosławię bombowano B2 - w obronie demokracji (oczywiście) w Kosowie. Obecnie jest prawie dwie dekady po zakończeniu produkcji.

Tymczasem 4 dni temu pojawił się news o czymś co wygląda na następce AWACSów i oczywiście, zgodnie z najnowszymi trendami, będzie to dron na dużo większej wysokości

Zaprezentowano pierwszego drona NATO. "Oczy" Sojuszu do obrony m.in. Polski
2015-06-06 19:26
Global Hawk 40 w malowaniu NATO

NATO (Organizacja Paktu Północnoatlantyckiego – red.) poinformowało, że z taśm produkcyjnych w San Diego zjechał pierwszy z pięciu dronów Global Hawk Block 40, które będą działać w ramach programu Alliance Ground Surveillance (AGS - Sojuszniczy Zwiad Naziemny). Będą chronić m.in. Polskę.
Drony produkuje koncern Northrop Grumman. Termin zakończenia kontraktu, tj. Dostawa wszystkich pięciu urządzeń oraz system ich obsługi zaplanowano na koniec 2017 roku. Wówczas też urządzenia mają uzyskać zdolnośc operayjną. Jak poinformowało NATO, drony pozwolą Sojuszowi prowadzić rozpoznanie na znacznych powierzchniach z dużej wysokości niezależnie od warunków atmosferycznych oraz oświetleniowych.

Za zakup dronów i systemu ich obsługi płaci 15 państw – Bułgaria, Republika Czeska, Dania, Estonia, Niemcy, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Norwegia, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia oraz Stany Zjednoczone Ameryki. To one będą decydować o wykorzystaniu urządzeń, podczas gdy koszty ich utrzymania poniosą wszystkie kraje członkowskie. Główną bazą dronów będzie Sycylia, a dokładnie lotnisko nieopodal miejscowości Sigella.

(Pogrubienie moje - tolep. Już widzę jak razem decydują o wykorzystaniu...)

Zakupione przez NATO Global Hawki Block 40 to największe drony zwiadowcze świata, zdolne utrzymywać się w powietrzu nawet 30 godzin, krążąc na wysokości 18 kilometrów, czyli niemal dwa razy wyżej niż latają samoloty pasażerskie. Stamtąd skanują powierzchnię ziemi lub morza przy pomocy silnego radaru, który tworzy obraz podobny do tego uzyskiwanego przez kamery, ale może „patrzeć” znacznie dalej niż one i niezależnie od chmur czy pory dnia.

NATO, Northrop Group, TVN24.pl
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 399
19 233
I kolejne niusy o amerykańskich przeprowadzkach. Ogólny:

Odpowiedź na agresję Rosji. USA wyśle do Europy ciężki sprzęt?
Dzisiaj, 14 czerwca (09:44)
Stany Zjednoczone poważnie zastanawiają się nad rozmieszczeniem w Europie ciężkiego sprzętu wojskowego, w odpowiedzi na rosyjską agresję. Miałby on trafić do kilku państw europejskich, w tym do krajów bałtyckich - pisze "New York Times".

Byłaby to pierwsza taka sytuacja od czasu zakończenia zimnej wojny. Według "NYT", Pentagon proponuje wysłanie do Europy między innymi czołgów i pojazdów opancerzonych dla piechoty.

Sprzęt miałby trafić między innymi do Polski, ale też do Rumunii, Bułgarii i na Węgry.

Eksperci, cytowani przez gazetę, raczej pozytywnie wypowiadają się o tej inicjatywie. Propozycja Pentagonu musi zostać jeszcze zaakceptowana przez sekretarza obrony oraz przez Biały Dom.

I bardziej szczegółowy:

Siemoniak: Trwają rozmowy o umieszczeniu w Polsce magazynów sprzętu amerykańskiego wojsk
Dzisiaj, 14 czerwca (11:16)
Minister obrony Tomasz Siemoniak poinformował, że trwają rozmowy o umieszczeniu w Polsce magazynów sprzętu amerykańskiego wojsk. - To kolejny krok do zwiększenia obecności USA w Polsce i regionie - dodał.

W sobotę "New York Times" napisał, że Pentagon rozważa rozmieszczenie w Europie Wschodniej ciężkiego uzbrojenia, w tym czołgów i bojowych wozów piechoty, które w razie potrzeby pozwoliłyby wyposażyć brygadę liczącą 3-5 tys. żołnierzy. Składy sprzętu miałyby się znaleźć w Polsce, krajach bałtyckich, Bułgarii, Rumunii i być może na Węgrzech. Decyzja - podał "NYT" - wymaga jeszcze zatwierdzenia przez sekretarza obrony i Biały Dom.

- Prowadzimy takie rozmowy ze stroną amerykańską, 19 maja, gdy byłem w Waszyngtonie na spotkaniu z sekretarzem obrony Ashem Carterem, było to także przedmiotem rozmów - potwierdził Siemonak w rozmowie z PAP.

- Od dłuższego czasu zabiegamy o jak największą amerykańska obecność wojskową w Polsce i na całej wschodniej flance NATO. Stany Zjednoczone przygotowują pakiet różnych działań, wśród których bardzo istotne będzie rozmieszczenie ciężkiego sprzętu w Polsce i innych krajach. To rozwiązanie, które Stany Zjednoczone stosowały w Europie, np. w Norwegii, od dawna. Żołnierzy jest względnie łatwo przerzucić, natomiast dobrze by było, by sprzęt znajdował się blisko terenu, gdzie są potencjalne zagrożenia. W majowych rozmowach w Waszyngtonie uzyskałem zapewnienie, że decyzja niedługo zapadnie - powiedział wicepremier.

Kolejny krok w stronę większej obecności USA w Polsce

Ocenił, że niezależnie od skali planowanego przedsięwzięcia - rozmieszczenia sprzętu dla pododdziałów w sile kompanii w każdym z państw bałtyckich i batalionu w pozostałych krajach, co w sumie pozwoliłoby wyposażyć brygadę - "jest to kolejny krok na rzecz budowy większej obecności Stanów Zjednoczonych w Polsce i regionie".

Szef MON przypomniał także inne decyzje i działania zwiększające sojuszniczą obecność w Polsce i regionie.

- W Waszyngtonie uzyskałem zapewnienie, że ciągła rotacyjna obecność ćwiczących sił amerykańskich zostanie utrzymana co najmniej do końca 2016 roku, a można się spodziewać, że to będzie tak długo, jak będzie trzeba. Zwiększa się udział Amerykanów w Korpusie Północny Wschód, mamy grupę integracyjną NFIU (wspierającą działania "szpicy" - PAP) w Bydgoszczy, mamy stały Aviation Detachment, przygotowujący rotacyjne pobyty amerykańskich lotników Polsce; wielkimi krokami zbliża się budowa elementu amerykańskiej tarczy przeciwrakietowej w Redzikowie, powinna ona ruszyć w przyszłym roku; w tym roku strona amerykańska dokonuje zakupów sprzętu pod tę instalację - wyliczał.

- To wszystko składa się na rosnącą obecność sił amerykańskich w Polsce, a kwestia ciężkiego sprzętu jest o tyle istotna, że to bardzo trwały element. Jeśli takie składy powstaną, to na lata i dziesięciolecia. To nie jest doraźna reakcja na kryzys - podkreślił minister Siemoniak.

Poważne zagrożenie na wschodzie Europy

Wskazał także na "warszawską inicjatywę adaptacji strategicznej" - która ma dostosować NATO do nowej sytuacji. - Uważamy, że zagrożenia na wschodzie Europy są tak poważne, że sojusz powinien wyciągnąć długofalowe wnioski: nie tylko na kilka lat zwiększyć ilość ćwiczeń, ale na trwałe się dostosować - przez obecność na wschodzie, infrastrukturę, plany - do zagrożeń, które się pojawiły - dodał.

Ocenił, że opisywana przez "NYT" oczekiwana decyzja Stanów Zjednoczonych o rozlokowaniu magazynów z ciężkim sprzętem "jest istotna, bo to krok równie istotny jak tarcza". - W kontekście przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie chcielibyśmy, żeby zapadły tam decyzje na trwałe dostosowujące NATO do nowych zagrożeń. Chcemy, aby przed szczytem odbyły się w Polsce bardzo duże ćwiczenia, Anakonda 16, i by pokazały siłę i gotowość sojuszu - powiedział minister.

Przypomniał też, że obecnie na polskich poligonach przebywa rekordowa liczba sojuszniczych żołnierzy, przybyłych na ćwiczenia Baltops, Saber Strike i Noble Jump -"to bardzo ważne, bo to pierwsze ćwiczenia z wojskami VJTF czyli "szpicy".

Swoją drogą, keynsiści mieliby raj, gdyby udało się toczyć kolejną zimną wojnę. Tak przecież tłumaczyli konsumpcjonizm lat osiemdziesiątych - ludzie żyjąc w stałym poczuciu zagrożenia anihilacją jądrową, mieli nie odkładać kasy na niepewną przyszłość a raczej zaspokajać potrzeby na bieżąco, często na kredyt.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 535
10 618
Akurat bazy wojskowe na terenie danego państwa to ciekawe zjawisko. W swoim akapie bym chciał mieć różne bazy wojskowe różnych mocarstw (byleby zachować równowagę), bo to generuje dewizy, ułatwia zakupy atomowych krasnali (rynek jest bardziej konkurencyjny), no i lokalne dziewuchy dają na prawo i lewo obcym wojakom, co pozytywnie wpływa na pulę genową i urodę przyszłych pokoleń.
 
Do góry Bottom