Fronda, Polonia Christiana i inne prawackie przypały

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 489
19 927
Jeżeli ludzie nie chcą gadać na jakiś temat, bo nie uznają go za specjalnie istotny albo co lepsze - są nieprzygotowani, żeby o nim mówić - mogą go zbywać lub zaniżać jego wartość. To w zasadzie powszechne zachowanie w takich sytuacjach. Nikt nie lubi przyznawać się do swojej niewiedzy.

Rzadkością jest otwarte postawienie sprawy i przyznanie, że się na czymś nie znam, więc nie będę się o tym wypowiadał. Tym bardziej u szurii, która chce się oportunistycznie znać na wszystkim, byle tylko pozostać chwilę dłużej w błysku jupiterów.

Myślę, że należy zacząć od najbardziej prawdopodobnych wyjaśnień cudzego zachowania, a nie wyskakiwać z sensacyjnymi teoriami. Nie wiem zresztą, czy zdążyły powstać loże masońskie rytu szurskiego i w co w XXI wieku bawią się panowie w fartuszkach.
 

alfacentauri

Well-Known Member
1 082
1 680
Dla przypomnienia film z debaty
kr2y510 napisał:
Do wad należy skażenie lewicowymi ideami (dla niego istnieje taka bzdura jak "wolność do czegoś"), a do zalet należy to, że zainteresował tematem pełzającego marksizmu szerokie rzesze. Za rozpropagowanie tematu należy mu się pełen szacun.
Karoń pieprzy jakieś farmazony, snuje wizje spiskowe o marksistach kulturowych, zarzuca innym marksizm na podstawie idiotycznych przesłanek, a sam powtarza marksistowskie banialuki nie używając tej etykietki. Świadomie stosowana czy nie, działa to jak zasłona dymna. Ciężko jest promować marksizm wśród ludu, który ucierpiał przez marksistów. Jak się ubierze maskę antymarksisty robota jest łatwiejsza.
Pooglądaj sobie powyższy film z debaty a potem poczytaj komentarze zamieszczone pod tym materiałem filmowym. Jest tam mnóstwo wypowiedzi przedstawicieli tej jego sekty. Proponuję Ci ponownie dokonać oceny jaka jest rola Karonia w kształtowaniu postaw względem pełzającego marksizmu.

Przy okazji wstawię podsumowanie debaty z Karoniem dokonane przez Jakuba Bożydara Wiśniewskiego z jego fb:

Słynny marksistowski slogan głosi, że historia lubi się powtarzać - pierwszy raz jako tragedia, drugi jako farsa. Slogan ów został później sparafrazowany przez Nozicka, który stwierdził, że to marksizm lubi się powtarzać - pierwszy raz jako tragedia, drugi jako farsa. Otóż okazuje się, że to konkretne sformułowanie - w obu swoich wersjach - jest bardzo wnikliwe i nieomal profetyczne.

Marksizm tragiczny zdewastował w XX wieku połowę świata, pod względem zarówno fizycznym i gospodarczym, jak i mentalnym oraz kulturowym. Natomiast dzisiejszy marksizm farsowy jest jednym z istotnych czynników utrudniających odbudowę świata po owej dewastacji, zwłaszcza w zakresie drugiej pary wspomnianych wyżej względów. Przejawia się on np. w pojawieniu się coraz pokaźniejszej grupy osób, których pojmowanie procesów gospodarczych jest w wielu kluczowych punktach stricte marksistowskie, podczas gdy jednym z głównych elementów ich ideologicznej autoidentyfikacji jest silnie akcentowany deklaratywny antymarksizm.

Innymi słowy, mowa tu o osobach, które implicite w pełni akceptują założenia laborystycznej teorii wartości czy "eksploatacyjnej" teorii zysku, nie widząc w tym żadnej niezgodności ze swoim rzekomo antymarksistowskim światopoglądem, opartym przeważnie na założeniu, że ekonomia jest drugorzędna względem "walki rewolucyjnej" toczonej obecnie na polu kultury czy obyczajowości.

Tymczasem być może jest tak, że jednym z największych osiągnięć neomarksizmu spod znaku Szkoły Frankfurckiej i "teorii krytycznej" jest nie tylko zakażenie ideologią "walki klas" obszaru kultury, ale też całkowite odwiedzenie deklaratywnych obrońców kultury od zdobywania rzetelnej wiedzy ekonomicznej, a tym samym świadomości, że marksizm jest przede wszystkim zbiorem zideologizowanych i zhistoriozofizowanych potocznych gospodarczych przesądów. Rezultatem jest to, że ignoranckie frazesy o "złodziejskiej wymianie czegoś za nic" czy "spekulacyjnym odrywaniu cen od obiektywnej wartości dóbr" słyszy się już nie tylko od jawnych ideologów marksizmu, ale też od płomiennych orędowników rzekomego antymarksizmu.

Nie trzeba dodawać, że w obliczu tego rodzaju mętliku pojęciowego krzewienie rzetelnej wiedzy ekonomicznej - a tym samym budowanie autentycznie antymarksistowskiego systemu globalnej współpracy społecznej opartego o naturalne harmonie ekonomiczne - obarczone jest dodatkowymi trudnościami. Stąd tak istotne jest dziś to, aby w kontekście solidnego nauczania ekonomii - oraz innych nauk społecznych - dbać w sposób szczególny o uporządkowanie owego mętliku. Tylko wówczas uda się skutecznie wyjść naprzeciw nie tylko staroświeckiemu kłamstwu, ale też nowoczesnemu bełkotowi, który z tych dwojga jest być może groźniejszym wrogiem prawdy.
 
Do góry Bottom