Fronda, Polonia Christiana i inne prawackie przypały

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 592
Jest wątek o przypałach lewackich, przyda się też o lolkontencie z katolickich i innych źródeł uważających się za prawicowe.


Strzeżmy się zgnilizny moralnej libertarianizmu!


Parę kwiatków jednego z bogów ideologii libertariańskiej - Murraya Rothbarda, skrajnego liberała i anarchisty, na którego myśl ekonomiczną, ale i etyczną często powołuje się tzw. "prawica" wolnościowa:



"Jeśli ma obowiązywać zasada wolności zatrudnienia i wolności osobistej, to powinno też obowiązywać prawo do uprawiania prostytucji. Prostytucja polega na dobrowolnej sprzedaży swojej pracy i rząd nie ma prawa zabraniać lub ograniczać takiej sprzedaży.

[...]

Najbardziej osobistym prawem i najcenniejszą wolnością kobiety jest możliwość decydowania o tym, czy urodzić dziecko, czy nie. Skrajnym totalitaryzmem ze strony rządu jest odmawianie jej tego prawa. Ponadto, jeśli rodzice mają więcej dzieci, niż są w stanie utrzymać bez wyrzeczeń, to oni sami poniosą konsekwencje urodzin kolejnego dziecka. Mają więc prawo wybrać zachowanie wypracowanego poziomu życia i zdecydować o nieposiadaniu kolejnego dziecka.

[...]

Jeśli płód ludzki miałby korzystać z tych samych praw, co wszyscy ludzie, to postawmy następujące pytanie: Jakiemu człowiekowi wolno przebywać bez pozwolenia, jako niechcianemu pasożytowi, w ciele innego człowieka? Tu leży sedno sprawy: w absolutnym prawie każdego człowieka, więc także kobiety, do dysponowania swoim ciałem. W momencie przerwania ciąży kobieta powoduje wydalenie ze swojego ciała niepożądanego bytu. Jeśli płód przy tym umiera, to nie podważa to argumentu, że nikt nie ma prawa żyć bez pozwolenia, jak pasożyt, wewnątrz lub na ciele innego człowieka.



Częsty kontrargument mówiący, że przecież kobieta pierwotnie chciała lub przynajmniej była odpowiedzialna za powstanie płodu w jej ciele, jest znowu nietrafny. Nawet jeśli matka pierwotnie chciała mieć dziecko, to będąc właścicielką swojego ciała, ma prawo zmienić zdanie i pozbyć się go."



Protesty przeciwko ACTA NIE dla katolików

W całej Polsce dochodzi do protestów Internautów przeciwko podpisaniu przez rząd Polski umowy handlowej ACTA. Dziś następny spektakularny protest w czasie otwarcia Stadionu Narodowego w Warszawie. Niby wszystko wygląda dobrze, młodzi ludzie pokazują swoje oburzenie, ale większość protestujących to ludzie walczący z Kościołem katolickim i z konserwatywnym modelem społecznym.
Widok ludzi Palikota, który notabene został wygwizdany przez garstkę rosłych kibiców sprzed Pałacu Prezydenckiego (w piątek), nie może dziwić. Wręcz przeciwnie: pokazuje czarno na białym kto i po co protestuje publicznie przeciwko ACTA. Wielu demonstantów wychodzi na ulice nie znając dokumentów ACTA: idą dlatego gdyż usłyszeli czy przeczytali, że ratyfikowanie tej umowy nie pozwoli im ściągnąć z Interentu plików muzycznych czy filmowych (for free). Inni natomiast wyszli na ulice bo pragną dołączyć do światowej, lewacko - anarchistycznej i anty-chrześcijańskiej demonstracji OBURZONYCH. Pragną zmienić świat, podobnie jak ich idole (Marks, Engels, Stalin, Lenin, Che Guwara itp). I tych jest więcej.



Palikot zyskuje z dnia na dzień w oczach młodych, pięknych wyzutych z wszelkiej moralności. Następuje poważne zachwianie polskiego społeczeństwa. Bo z jednej strony mamy masę młodych ludzi, dla których wartością nadrzędną jest nie dobro wspólne ale dobro indywidualne (we wszystkich aspektach życia), z drugiej strony mamy również młodych ludzi, którzy tworzą na portalach drugiego, trzeciego obiegu teksty publicystyczne, wydają małonakładowe kwartalniki w których zanudzają czytelnika długością artykułu i ilością niezrozumiałych wyrazów. Dwa obozy z których jeden ma wygraną w kieszeni - za mobilność, za brak filozofowania, za działanie, drugi natomiast nadal pozostał dyspozytorem treści bez znaczenia.



Przymilanie się pewnych środowisk do twórców protestów przeciwko ACTA, jak np. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, które wyciera sobie gębę tym pieknym i nic nie znaczącym w tym kontekście słowem, działa jak ślepiec, który usłyszał szept mówiący "idź za mną" i bez refleksyjnie idzie, dreptając jak dziecko we mgle. Katolik ma prawo protestu jedynie wtedy gdy zagrożona jest jego wiara, model społeczny czy moralny. Może protestować przeciwko rosnącym cenom paliw, przeciw drożyźnie w sklepach, za podwyżkami itd, itd. Protest przeciwko ACTA z ludźmi, których można było spotkać ponad rok temu na Krakowskim Przedmieściu, kpiących z modlących się tam ludzi, z krzyża i ze świata katolickiego jest zwykłym nieporozumieniem i prowadzi do rozmycia już i tak rozmytego i rozlazłego obyczaju. Oczywiście brakuje ponownie w tym wszystkim głosu Kościoła jako depozytariusza moralności jak również pewnego modelu społeczno-politycznego. Kościół musi się obudzić ze snu i odważnie wchodzić w przestrzeń publiczną, a nie czekać na sytuacje kryzysowe.
 
OP
pikol

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 592
Janusz Pawlacz jak zwykle w formie. Szkoda, że nie doczekał czasów stadionu narodowego, bo chociaż ta kupa żelastwa przydałaby się do głoszenia porywających przemówień papieżaka, a nie jakieś tańce na lodzie organizują...Mogły pożyć te 10 lat dłużej, to zorganizowaliby mu obwoźną pielgrzymkę po stadionach. Już sobie wyobrażam te reklamy "Papież na pepsi arenie o zagrożeniach konsumpcjonizmu i kapitalizmu". Chociaż obecny franek też się do tego nadaje, ale to już nie jest nasz papież, chociaż przynajmniej nie Niemiec.
 
Ostatnia edycja:
649
1 108
Jedna grupa bezpieki podsłuchuje dygnitarzy rządowych (po to są) po czym te nagrania upublicznia. Ci ludzie chcą dymisji „Rządu”.
Chcemy iść im na rękę?
Naszym celem nie jest „dymisja rządu”. Naszym celem jest budowa Państwa Polskiego.
Obalaniem III Rzeczypospolitej nie musimy się już trudzić – bo, jak to przyznał minister Spraw Wewnętrznych, III RP właściwie już nie istnieje.
My myślimy o nowym Państwie Polskim!
Janusz Korwin-Mikke

Ciekawe co przez to rozumie. Zmienia optykę i już nie chce wsadzać wszystkich polityków do więzień, tylko budować nowe państwo czy co?
 
649
1 108
Nie o to mi chodzi. Niedawno zapowiadał, że powsadza ich wszystkich do więzień, a teraz chce się skupiać tylko na budowaniu państwa. Wydaje mi się, że zaczyna zmieniać ton.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 692
7 560
Chodziło mu o to, że system jest zły i sama dymisja rządu nic nie da, bo przyjdzie następna ekipa podatna na takie same wałki.
 

Saimon

New Member
7
7
JKM od jakiś 10 lat się powtarza i gada w kółko to samo, aż poskutkowało :D.
A wątek o libertarianizmie na stronie frondy jest usunięty albo adres się zmienił..
 

GoldenColt

Well-Known Member
822
3 094
Musieli usunąć, bo sam kiedyś to widziałem. Co jak co ale ta gwiazda Dawida z napisem "Jude" tą czcionką dość jednoznacznie kojarzy się z hitleryzmem. Nie zdziwiłbym się jakby taki artykuł pojawił się na jakimś RedWatchu ale że na "katolickiej" stronie? :confused:
 
OP
pikol

pikol

Od humanitarystów nie biorę.
1 005
1 592
Przecież Fronda mało wspólnego ma z dzisiejszym katolicyzmem, jaki jest prezentowany na forum światowym (np. Franek). To taki odłam katolicyzmu dla fetyszystów konserwatyzmu, którzy chcieliby powrotu króli z łaski Boga i rycerzy na koniach. Tak samo nie powinny dziwić elementy nacjonalistyczne, bo wszystko co nie katolickie, to żydowskie, a żydzi zabili w końcu Pana Jezusa ;)
 

Denis

Well-Known Member
3 838
7 789
Mylisz środowiska, bo Fronda nie ma nic wspólnego z monarchistami. Jest to portal całkowicie popierający papieża, a na jego niewygodne cytaty reagują milczeniem.

Taka mała ciekawostka - Korwin znał osobiście tego pana.

http://pl.wikipedia.org/wiki/L._Ron_Hubbard

Był zachwycony jego wynikami w pozyskiwaniu wiernych, bo sam twórca podobno założył się przy winku ze znajomym o założenie religii gromadzącej sporą liczbę wiernych. To tylko udowadnia jak łatwo można manipulować i zdobyć kontrolę nad ludźmi.

Otóż nie wszyscy może wiedzą, że śp.Ron Hubbard, którego miałem przyjemnośc poznać wiele lat temu, założył ten "Kościół" w sposób następujący. Założył się na lekkim cyku z przyjacielem o $1000, że w ciągu roku założy sektę, która będzie liczyła co najmniej 1000 członków. Rano wytrzeźwiał, napisał Kanony Wiary i Zasady Działania Kościoła Scjentologicznego - a po roku nie tylko zainkasował ten tysiąc dolarów, ale i stwierdził, że z tysiąca wiernych żyje lepiej, niż z pisania powieści s-f, czym się dotąd zajmował.

I Kościół rósł - i, w moim przekonaniu, pelnił pożyteczną rolę. Oczywiście "dianetyka" jako taka nikogo nie leczyła - ale leczyła (i to b. skutecznie!) siła sugestii. Wiele osob zostało istotnie "cudownie wyleczonych". A to, że masa ludzi potraciła pieniądze i straciła całe życie szerząc sjentologizm? Cóż: chcącemu nie dzieje się krzywda! Nikt im nie kazał!

Niestety: wygląda na to, że Kościół nie przetrwa dłużej, niż jedno pokolenie od śmierci Twórcy. Szkoda - bo to zawsze miło, jak powstaje coś dziwacznego i egzotycznego.
 

piezol

Jebać życie
1 085
3 629
Za nonsensopedią:
JKM założył się o przekonanie z L. Ronem Hubbardem o to, kto pierwszy wykona specjalne zadanie. JKM miał przekonać do siebie wyborców w Polsce i przejąć władzę, natomiast L. Ron Hubbard miał za to stworzyć ruch religijny o zasięgu międzynarodowym, której wyznawcy będą wierzyć w kosmitów, a Hubbarda uznają za proroka. Hubbard wygrał zakład
 

Imperator

Generalissimus
1 559
3 320
Kiedyś lubiłem Frondę, ale to jest przesada:

Neoendeckie ruchy w rodzaju Nowej Prawicy i Ruchu Narodowego coraz częściej domagają się autonomii Śląska. Na taki precedens tylko czeka Moskwa, dążąca do faktycznej dezintegracji Polski.
Kto chce regionalizacji Polski?

W Polsce działa wielu polityków, publicystów i uczonych, którzy postulują poważną autonomizację kraju, zazwyczaj skupiając się na przypadku Górnego Śląska. Są zazwyczaj związani z nurtem neoendeckim, działając w ramach takich ugrupowań jak UPR, Nowa Prawica czy Ruch Narodowy. Co więcej, postulaty autonomii i regionalizacji bardzo często idą w parze z otwartą prorosyjskością ich głosicieli. Trzeba tu wobec tego zauważyć, że w sprawie śląskiej autonomii istnieje poważne nieporozumienie. Otóż przyjmuje się na ogół, że za ruchami separatystycznymi w tym regionie mogą stać Niemcy. Tymczasem jest wręcz pewne, że na autonomii tego regionu skorzystałaby przede wszystkim Moskwa! Przyznanie Śląskowi specjalnego statusu stałoby się wspaniałym precedensem, który Kreml mógłby wykorzystać w przyszłości, dążąc do dalszej decentralizacji Państwa Polskiego, a wreszcie przyłączając do Federacji niektóre obszary. Po pierwsze, Moskwa mogłaby stać się gwarantem niepodległości Śląska i zainstalować tam rząd pozostający pod jej kierownictwem. Po drugie, autonomia Śląska bez wątpienia stałaby się pierwszym krokiem do dalszej regionalizacji reszty Polski, a zatem do odrywania kolejnych obszarów od Warszawy.

Gruzja, Naddniestrze, Ukraina – zawsze ten sam scenariusz

Wydarzenia ostatnich lat pokazują, że to właśnie wspieranie autonomicznych żądań jest metodą Moskwy na poszerzanie granic. Dokładnie tak było w Gruzji. Moskwa przez wiele lat podsychała w Osetii Południowej oraz w Abchazji nastroje separatystyczne. Dzięki jej wsparciu nielegalne rządy w tych regionach mogły sprawować władzę de facto, bo nie de iure, niezależną od Tbilisi. Po eskalacji konfliktu w 2008 roku to właśnie Federacja Rosyjska stała się gwarantem niepodległości Osetii Południowej i Abchazji, nieuznawanych przez praktycznie całą społeczność międzynarodową.

Ten sam scenariusz Rosjanie starają się realizować w Naddniestrzu. To oficjalnie autonomiczny region Mołdawii, który w 1990 roku ogłosił się niepodległym państwem, nie uznawanym jednak jak dotąd nawet przez Kreml. W rzeczywistości wszelka niezależność Naddniestrza jest możliwa wyłącznie dzięki rosyjskim wojskom, które stacjonują w tym obszarze, oficjalnie dla zapewniania spokoju w regionie. Po oderwaniu od Ukrainy Krymu, władze Naddniestrza wzywały Federację Rosyjską do uregulowania sytuacji prawnej, co sprowadza się do ogłoszenia niepodległego państwa, którego gwarantem stałaby się Moskwa.

List do Putina

W tym kontekście przyznawanie autonomii Śląskowi czy jakiemukolwiek innemu regionowi Polski jest niezwykle groźne. Tym bardziej, że polscy zwolennicy autonomii rzeczywiście zwrócili się już do Władimira Putina w sprawie swojej rzekomej odrębności od Polaków. Uczynił tak w grudniu 2013 roku Związek Ludności Narodowości Śląskiej[1]. Opublikował list do prezydenta Rosji, w którym skarży się na historyczną niesprawiedliwość, gdy Górny Śląsk znalazł się w polskich granicach. Związek skarży się też na „rusofobię” polskich władz i prosi, by Putin inną miarą traktował Śląsk, a inną Polskę. To przecież dokładnie ta sama argumentacja, której Rosjanie używali odrywając Krym od Ukrainy.

Autonomia, o jakiej RAŚ nawet nie marzy

Janusz Korwin-Mikke podkreślał w czasie kampanii wyborczej do PE swoje poparcie dla idei autonomii dla regionów. Uczynił tak na przykład podczas wizyty na Śląsku, co w połączeniu z jego osobistym startem z tego regionu, okazało się relatywnie skuteczną taktyką i pozwoliło mu uzyskać niemal 68 tysięcy głosów. Szef Nowej Prawicy od lat podkreśla, że Polska powinna zostać zdecentralizowana, a autonomię mógłby uzyskać każdy region, nawet Wielkopolska. Zarazem Korwin-Mikke sprzeciwia się postulatom RAŚ o uznaniu „narodowości” śląskiej. Twierdzi, że byłoby to zbyt kosztowne i nie należy robić tego „na życzenie pana Gorzelika”, przewodniczącego RAŚ[2]. Nie zmienia to jednak najważniejszej kwestii, a więc poluźnienia związków Śląska z Warszawą. W tekście z 2011 roku Korwin-Mikke zapewniał: „Gdy Nowa Prawica dojdzie do władzy, to nie tylko Śląsk, ale każda historyczna dzielnica Polski będzie miała autonomię, o jakiej Ruch Autonomii Śląska zapewne nawet nie marzy”[3]. Wyklucza przy tym przyznanie regionom prawa do prowadzenia własnej polityki zagranicznej.

Korwin-Mikke zdaje się nie dostrzegać przy tym oczywistych zagrożeń, jakie płyną z decentralizacji Polski. Ze względu na niezwykle realne moskiewskie zagrożenie taka decentralizacja może po pewnym czasie obrócić się po prostu w dezintegrację. Szef Nowej Prawicy jest jednak znany ze swoich prorosyjskich wypowiedzi, co stało się szczególnie wyraźnie po wybuchu kryzysu ukraińskiego. Sądzi najwyraźniej, że zdecentralizowana Polska, która, jak podkreśla, nie może nawet liczyć na pomoc NATO, nie stanie się przedmiotem rosyjskiej agresji. Skąd taka pewność?

Ruch Narodowy na rzecz autonomii

Zwolennicy regionalizacji Polski działają także, co ciekawe, w Ruchu Narodowym. Okazuje się, że formuła tego młodego ugrupowania jest tak pojemna, że może pomieścić zarówno zwolenników silnej Polski, jak i Polski de facto podzielonej. Najlepszym tego przykładem jest niejaki Sławomir Sławski, członek – uwaga – Unii Polityki Realnej, który związany jest także z Ruchem Narodowym. W roku 2010 Sławski kandydował w wyborach do Rady Miasta Katowic z pierwszego miejsce na liście… Ruchu Autonomii Śląska. Autonomię Górnego Śląska poparto też na łamach portalu narodowcy.net, ściśle związanego z Ruchem Narodowym. Aleksander Madej oraz Kamil Waćkowski opublikowali tam artykuł pt. „Alternatywna koncepcja autonomii dla Górnego Śląska”[4]. Twierdzą w nim, że autonomia tego regionu w żadnej mierze nie kłóci się z „ideą narodową”. Piszą wprost: „Pamiętając o historii, widząc współczesną sytuację regionu, przykład innych państw, jednoznacznie opowiadamy się za autonomią. Nie tylko dla Śląska, ale również dla innych regionów”. Straszą przy okazji, tak samo jak Jerzy Gorzelik, scenariuszem trwałego oderwania Górnego Śląska od Polski, który może się ich zdaniem sprawdzić, jeżeli polskie władze zlekceważą postulat autonomii. Tego, czy realizacja tego oczekiwania nie wpłynie w żaden sposób na zwiększenie obcego wpływu w regionie, autorzy nie rozważają.

Kresy.pl i rozmywanie niebezpieczeństw autonomii

W sposób co najmniej zastanawiający kwestia autonomii Śląska została potraktowana w ostatnim czasie przez portal kresy.pl. Chodzi tu o dwa artykuły Marka Trojana, zatytułowane „Czy Rosja może stać się gwarantem uznania tzw. narodowości śląskiej?”[5] oraz „Śląsk, Ślązak, Ślązakowiec”[6]. W obu tekstach autor obszernie przedstawia historycznie dość skomplikowany problem tożsamości wielu Ślązaków; wskazuje też, że ruchy na rzecz autonomii niejednokrotnie wiązały się w przeszłości z niemieckim wpływem. Zarazem Trojan walczy z tezą, według której także współczesne ruchy autonomiczne dążą do przyłączenia Górnego Śląska do Niemiec. Przytacza opinię prof. Zygmunta Woźniczki z Uniwersytetu Śląskiego, który sądzi, że to mało prawdopodobny scenariusz ze względu na fakt, że Górny Śląsk nie graniczy bezpośrednio z Niemcami.

Jest to niewłaściwe postawienie problemu. Autonomia Śląska, trzeba to jeszcze raz powtórzyć, jest potrzebna w pierwszej kolejności Rosjanom. Jest oczywiście niewykluczone, że dążą do tego celu także rękami niemieckich współpracowników. Można zrozumieć intencje Marka Trojana, który mniej lub bardziej słusznie walczy ze strachem przed niemiecką aneksją Górnego Śląska. Znacznie trudniej zrozumieć cel portalu kresy.pl, publikującego tekst, który ma de facto uśpić opinię publiczną i wmówić jej, że autonomia Śląska w zasadzie nie jest aż taka straszna.

Nowa Konfederacja: ustępstwa obroną godności Ślązaków?

Jeszcze bardziej zaskakujący jest artykuł dr Tomasza Słupika opublikowany na łamach „Nowej Konfederacji”. Badacz z Uniwersytetu Śląskiego w tekście pt. „Nie taki Ślązak straszny” staje w obronie, jak pisze, „godności” Ślązaków[7]. Według Słupika odmawia im się dziś „prawa do stowarzyszania, ochrony własnego języka, a nawet zgłaszania pewnych propozycji ustrojowych (autonomia regionalna), rozsądnych, czy nie, to już kwestia dyskusji”. Katowicki uczony uważa, że Ślązakom należy „przyznać status grupy etnicznej, a językowi śląskiemu rangę języka regionalnego, i po sprawie”. Słupik powołuje się ponadto na postępowanie innych państw zachodniej Europy. Wymienia Wielką Brytanię, która niedawno „przyznała status mniejszości narodowej Kornwalijczykom”. Katowicki uczony zdaje się nie dostrzegać, że Wielka Brytania znajduje się w całkowicie innej sytuacji geopolitycznej, niż Polska. Nowe prerogatywy Kornwalijczyków nie zostaną nigdy wykorzystane przez obce mocarstwa dla realizacji destrukcyjnych wobec Wielkiej Brytanii celów. A tak właśnie stałoby się w przypadku śląskim. Dr Słupik na samym początku swojego artykułu odżegnuje się jednak od podobnych koncepcji, twierdząc, że podczas dyskusji o Śląsku „niczym diabeł z pudełka wyskakują stereotypy V kolumny czy separatystów”. Problem w tym, że ten diabeł jest prawdziwy, a kto tego nie akceptuje, wykazuje wyjątkową krótkowzroczność. Tak jak w przypadku portalu kresy.pl, tak i tym razem zastanawia, dlaczego „Nowa Konfederacja” publikuje podobny artykuł. Pluralizm i dyskusja? Wolne żarty. Postulatom, które w sposób jawny godzą w dobro Polski, nie należy udzielać głosu, tylko je zwalczać.




http://www.fronda.pl/a/v-kolumna-maszeruje-slaski-plan-kremla,38904.html
 

Till

Mud and Fire
1 073
2 225
Jakobińskie fantazje o "jednej niepodzielnej republice". Gleichschaltung über alles.

Polska powinna zostać zdecentralizowana, a autonomię mógłby uzyskać każdy region, nawet Wielkopolska.
Nie "nawet", a "przede wszystkim". Dość rządów warszafki.

Po drugie, autonomia Śląska bez wątpienia stałaby się pierwszym krokiem do dalszej regionalizacji reszty Polski, a zatem do odrywania kolejnych obszarów od Warszawy
Czy to nie byłoby piękne?
 

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 638
To banalnie proste, że każdy ludź powinien zrozumieć. Jeśli stolica odmawia autonomi pewnemu regionowi, to znaczy, że stolica czerpie z poddaństwa danego regionu korzyści, które skończyłyby się gdyby region uzyskał autonomię. Czyli wyzyskuje ten region i nie ma z nim wspólnych interesów.
 
Do góry Bottom