Francja - socjalizm w praktyce...

kr2y510

konfederata targowicki
12 453
22 418
We Francji też nie wolno odprawiać mszy z wiernymi. W paryskim kościele Saint-Nicolas du Chardonnet, który jest nielegalnie (tak! tak! kościelny squatting) zajmowany przez Bractwo Św. Piusa X, odprawiono tradycyjną wielkanocną rezurekcję w rycie trydenckim po łacinie. Kościół był zamknięty i policja musiała czekać. Po zakończeniu mszy policja nie sprawdzała wiernych, tylko ukarała księdza bractwa mandatem €135.
en.wikipedia.org/wiki/Saint-Nicolas-du-Chardonnet#1977_occupation_and_consequences
en.wikipedia.org/wiki/Saint-Nicolas-du-Chardonnet#Covid-19_pandemic

Dla porównania proboszcz w Sromowcach Wyżnych zapłacił za podobne przewinienie 10 tyś. zł, czyli ponad 16 razy więcej. Przeliczając to na liczbę wiernych to aż 11 razy więcej za wiernego. Widać że polińskie państwo jest ponad 10 razy bardziej opresyjne niż francuskie.

Update
Na stronie kościoła Saint-Nicolas du Chardonnet pojawiła się informacja, że z powodu restrykcji nałożonych przez rząd msze nie są dostępne dla wiernych, a są transmitowane na żywo na ich kanale na YouTube.
saintnicolasduchardonnet-coronavirus-info.png
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 662
21 094
Komu nie wolno, temu nie wolno... ;)

Kryzys związany z koronawirusem obnażył słabość francuskiego państwa, które ma problemy z egzekwowaniem surowych przepisów sanitarnych w dzielnicach imigranckich.
Francja, podobnie jak inne kraje Europy, nałożyła na obywateli szereg ograniczeń. Można poruszać się jedynie w obrębie kilometra od miejsca zamieszkania, zaleca się także używanie maseczek, które stały się towarem deficytowym, bieganie między 10.00 a 19.00 jest zakazane. Policja kontroluje przestrzeganie zakazów, wykorzystując przy tym GPS. Zdarza się, że niektórzy przechodnie zatrzymywani są dwukrotnie w czasie jednego wyjścia na zewnątrz.
Mimo zdecydowanej polityki ograniczania kontaktów międzyludzkich, przedmieścia Paryża nadal pozostają strefą, w której zakazów się w zasadzie nie stosuje. Prefekt paryskiej policji przyznał, że egzekwowanie zakazów poruszania się oraz prowadzenia działalności przez niektóre firmy, na przykład bary z sziszami, w tzw. dzielnicach wrażliwych „nie jest priorytetem”. Istnieje obawa przed zamieszkami wywołanymi przez mieszkańców.
Obawy te nie są pozbawione podstaw. W Beauvais policjantka odniosła poważne obrażenia, gdy została zraniona kamieniem w głowę; na przedmieściu Sarcelles w stronę ekipy policyjnej, przeprowadzającej kontrolę, oddano strzały, zanim ta zdążyła odpowiedzieć na atak używając grantów z gazem łazwiącym; w Clichy-sous-Bois policjant został ugryziony.
Incydenty te sprowokowały parlamentarzystów i przedstawicieli lokalnych władz do wystosowania listu otwartego, w którym domagają się zaangażowania wojska w egzekwowanie prawa w dzielnicach zamieszkałych głównie przez ludność imigrancką, gdyż, jak piszą sygnatariusze listu, obecnie we Francji obowiązują „podwójne standardy”.
Prezydent Francji powiedział, że „należy odzyskać utracone terytoria Republiki”. Jednak zapowiedzi te pozostają póki co w sferze deklaracji.
23 kwietnia rozpoczyna się Ramadan, święty miesiąc dla muzułmanów, w tym czasie egzekwowanie ograniczeń, szczególnie zakazu zgromadzeń, może być jeszcze trudniejsze.
 

Staszek Alcatraz

Tak jak Pan Janusz powiedział
2 714
7 771
Wirus sprowadził Macrona do parteru

Odwilż z Rosją, pogodzenie USA z Iranem, powstrzymanie ocieplenia klimatu, reforma Unii: prezydent Francji do niedawna chciał zbawić świat. Dziś prosi o ratunek Niemcy.

W trakcie czwartkowego teleszczytu przywódców Unii Europejskiej, Emmanuel Macron wystąpi w obozie “południa Europy”. Od wielu dni apeluje o stworzenie euroobligacji, dzięki którym bogatsze państwa Wspólnoty zapłacą część kosztów odbudowy gospodarek państw biedniejszych. Jeśli to będzie niemożliwe, proponuje przynajmniej powołanie “fundusz ratunkowego”, który choć w jakimś zakresie, zapobiegnie katastrofie. Wszystko to w porozumieniu z premierami Włoch i Hiszpanii, Giuseppe Conte i Pedro Sanchezem.
To niezwykła zmiana postawy Francji. Kraj od powołania Unii zawsze uważał się za partnera Niemiec, najpierw silniejszego, potem równego, wreszcie nieco słabszego. Na południe Europy spoglądał z góry.

Ale wirus przyparł Francję do muru. Uchwalona właśnie nowelizacja budżetu zakłada, że dług państwa skoczy do 110 proc. PKB, w okolicy tego, co mają Włosi. Z deficytem 9 proc. dochodu narodowego, kraj ma coraz mniejszy margines na samodzielne wsparcie gospodarki. Odczyt koniunktury gospodarczej IHS Markit, jaki padł w czwartek, jest po prostu katastrofalny: 11,2 pkt w kwietniu (wskaźnik poniżej 50 pkt oznacza recesję).

Jednak, szczyt upokorzenia, nawet taka zmiana strategii na razie nie przyniosła rezultatów: Niemcy odrzucają propozycje takiej czy innej formy uwspólnotowienia długu. Zrobią to także najpewniej dzisiaj.
Napięcie we Francji więc rośnie. Incydent w sobotę, gdy motocyklista wpadł na samochód policyjny, wywołał zamieszki, które z przedmieść Paryża rozlały się na inne miasta: Bordeaux, Tuluzę, Lyon, Strasburg. Poparcie dla działań rządu niepokojąco spadło o 10 pkt. proc. do 46 proc. Prezydent, który w marcu zdołał uwieść Francuzów wystąpieniami telewizyjnymi, teraz znów notuje spadek, choć łagodny, w sondażach (może liczyć na 42 proc. poparcia).

Bo też kraj zaczyna uświadamiać sobie błędy, jakie zrobił Macron. Jeszcze 6 marca był z żoną w teatrze, drwił z blokady wprowadzanej wtedy we Włoszech. Granicy z Włochami, mimo nacisków Marine Le Pen, zresztą do tej pory nie zamknął. Zajęty przeprowadzaniem reformy emerytalnej, bardzo późno zorientował się, jak groźny może być wirus.
Służba zdrowia w szczególności okazała się nieprzygotowana. Blokada życia społecznego ma być stopniowo znoszona od 11 maja, ale pod warunkiem, że liczba przeprowadzanych testów skoczy do 500 tys. tygodniowo. Wciąż jednak wynosi 150 tys. - proporcjonalnie do ludności jest to tyle, co w Polsce. Z blisko 22 tys. ofiarami śmiertelnymi, Francja notuje w tej tragicznej statystyce wynik zbliżony do Włoch i Hiszpanii, państw, które w powszechnej opinii uznano za nieprzygotowane na pandemię. To w każdym razie bardzo odległy bilans od
Niemiec, gdzie liczba przeprowadzanych testów wynosi 330 tys. tysięcy tygodniowo (z możliwością zwiększenia ich w każdej chwili do 700 tys.) a liczba zmarłych, przy większej ludności, przekracza tylko nieco 5 tys.

Wobec największej recesji od lat trzydziestych XX wieku, prezydent jest więc w defensywie. O kontynuowaniu reform, w tym tej najważniejszej, emerytalnej, nie ma już mowy. Podobnie jak o przekonywaniu Niemiec do budowy bardziej federalnej Unii, doprowadzeniu do odwilży z Rosją, pogodzeniu USA z Iranem czy budowie bardziej ekologicznego świata. Macron ma dziś skromniejszy cel: jak na trwałe nie wylądować w grupie państw określanych mianem “południa Europy”.
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 662
21 094
We Francji niebawem będzie trzeba jak w Panem organizować Igrzyska Głodowe. ;)

Dzisiaj, 27 kwietnia (14:51)
Prefekt podparyskiego departamentu Sekwana-Saint Denis, Georges-Francois Leclerc, obawia się "zamieszek głodowych" z powodu "zagrożenia żywnościowego" dla najuboższych ludzi w tym zamieszkanym głównie przez migrantów i ich potomków departamencie.

Francuskie media ujawniły treść maila wysłanego przez Leclerca z 18 kwietnia do jego odpowiednika na cały region paryski Ile-de-France.
Jak pisał w nim Leclerc, od 15 do 20 tysięcy mieszkańców slumsów i schronisk dla pracowników migracyjnych będzie miało trudności z zapewnieniem sobie wyżywienia. Jego zdaniem, w tej sytuacji, "można było wytrzymać miesiąc, ale nie dwa".
W wywiadzie dla tygodnika "L’Obs" komunistyczny mer miasta La Courneuve w departamencie Sekwana-Saint-Denis, Gilles Poux, również uznał, że "nic nie chroni nas przed wybuchem zamieszek społecznych".
Dziennikarz telewizji LCI William Molinie rozmawiał z policjantem z tego departamentu, który ostrzegał przed "lekceważeniem ryzyka zamieszek głodowych". Według funkcjonariusza, rodziny, których dzieci przed epidemią żywiły się w szkolnych stołówkach, obecnie nie dają sobie rady finansowo.
Kolejki po żywność
W zeszłym tygodniu alarm podniosła także deputowana skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona (LFI) Clementine Autain.
"Kolejki po kosze z jedzeniem nie przestają się wydłużać" - twierdziła deputowana reprezentująca Sekwanę-Saint-Denis. Powoływała się na stowarzyszenia pomocowe, które podają, że rozprowadzają o 40 proc. żywności więcej niż przed izolacją sanitarną związaną z koronawirusem.
Te jeszcze poważniejsze niż zazwyczaj trudności wynikają z zawalenia się szarej strefy gospodarki, utrzymującej dotąd wielu mieszkańców departamentu - tłumaczył mer La Courneuve.
Z pomocą dla najbardziej potrzebujących
Rząd i władze lokalne ogłosiły subwencje i bezpośrednią pomoc "dla osób najbardziej cierpiących biedę". Miasto Bobigny całkowicie zrezygnowało z komornego za kwiecień w mieszkaniach komunalnych.
Inny deputowany departamentu z ramienia LFI Alexis Corbiere uznał jednak "pomoc państwa za niewystarczającą na czas kryzysu".
Trzy razy więcej mandatów
Dziennik "Liberation" wskazuje w poniedziałek (27 kwietnia), że z powodu nieprzestrzegania izolacji sanitarnej w departamencie Sekwana-Saint Denis wypisano trzy razy więcej mandatów niż wynosi średnia krajowa.
Według cytowanej przez gazetę prokurator Fabienne Klein-Donati, "młody wiek mieszkańców i trudne warunki mieszkaniowe" powodują, że często są oni spisywani, szczególnie gdy stoją w grupach pod domem. "Nie ustał również handel narkotykami" - podkreśliła.
Wielu policjantów i specjalistów wskazuje na załamanie się handlu narkotykami jako na przyczynę wrzenia na "trudnych przedmieściach", takich jak w opisywanym departamencie.
Poniżej progu ubóstwa
Według lutowego badania francuskiego urzędu statystycznego INSEE, 28 proc. mieszkańców departamentu Sekwana-Saint Denis żyje poniżej progu ubóstwa. Dla całej Francji wskaźnik ten wynosi 14 proc.
Według oficjalnych danych, 30 proc. mieszkańców departamentu to cudzoziemcy, przede wszystkim przybysze z Czarnej Afryki i Afryki Północnej. Statystyki te nie uwzględniają jednak osób z obywatelstwem francuskim i ich dzieci. Gdyby tak było, odsetek ten byłby wielokrotnie wyższy - twierdzą eksperci.
Z Paryża Ludwik Lewin
 

Mercatores

Well-Known Member
249
679
Symbolicznie rewolucja pozarla wlasne dziecko. Mam nadzieje, ze przez ulamek sekundy przeszla mu przez glowe mysl (zanim zrobilo to kolejne uderzenie preta), ze hej, moze slepe przyjmowanie imigrantow to wcale nie byl taki dobry pomysl. Niech spoczywa w pokoju, ci co jeszcze we Francji zyja, pokoju przez te pojebana polityke imigracyjna moga akurat nie zaznac.
 

Mercatores

Well-Known Member
249
679
France: Macron launches programme to teach Arabic in French schools


The programme’s aim is to guarantee “linguistic diversity,” and would offer classes in Arabic to students in French schools from the first grade up through university courses. It is being developed in cooperation with authorities in Tunisia, according to a report by Valeurs Actuelles.



@@@


Police officers in a Paris suburb have clashed with youths protesting the death of a man in a motorcycle crash, authorities said Monday.



Small fires were set in Argenteuil on Sunday night in anger over the death of the 18 year-old man, police said. He was killed in a crash on Saturday evening in which he wasn’t wearing a motorcycle helmet.

French media reported that friends of the victim blame a nearby police car for contributing to the crash, but there was no elaboration on the cause.






Merry New Year!


 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 662
21 094
Barachło rozkręca tam niezły burdel, a państwo nie będzie się wtrącać i zaprowadzać swojego prawa, aby się przypadkiem nie skompromitować i dalej być na bieżąco z nastrojami społecznymi. Po prostu piękne.

Z drugiej strony - przecież oni wychowywali tę swołocz w duchu rewolucji francuskiej, stawianej za wzór obywatelskiego zachowania, więc teraz będą mieli niemiały problem, jak to tłumić i wypić nawarzone piwo.

Od początku tygodnia przez francuskie media przelewa się fala oskarżeń pod adresem francuskiej policji. Służbom mundurowym przypisywany jest rasizm, a krytyka nierzadko obejmuje niemal całą cywilizację europejską.

W środę (10 czerwca) odezwały się głosy w obronie policji, a ważne osobistości życia politycznego i kulturalnego zaprotestowały przeciw "potępianiu w czambuł wszystkiego, co jest białe".
Przed wtorkową manifestacją przeciw "rasizmowi i brutalności policyjnej", minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner zapowiedział, że manifestacje, zakazane z powodu stanu pogotowia sanitarnego, będą jednak tolerowane. "Światowe wzruszenie góruje nad zasadami prawa" - powiedział minister.
"Innymi słowy manifestacje, choć zakazane, nie będą sankcjonowane" - tłumaczyła jego wypowiedź redakcja dziennika regionalnego "Ouest-France".
Minister zapowiedział sankcje wobec wszelkich podejrzeń o wypowiedzi i postępowanie rasistowskie w szeregach policji.
Prasa wcześniej ujawniła istnienie grupy policyjnej na Facebooku, której uczestnicy wymieniali się uwagami "rasistowskimi, seksistowskimi i homofobicznymi".
Dopiero w środę Francja dowiedziała się z rzadkich notatek i krótkich wiadomości w radiu i tv, że w Ivry, na przedmieściu Paryża, "odkryto" liczne napisy "wzywające do zabijania policjantów", jak je określiła redakcja dziennika "Le Monde". "Odkrycia" dokonano "na początku tygodnia", sprecyzowało radio "France Infos".
Rasizm europejski
Do środy jednak francuskie media skupiały się na potępianiu rasizmu europejskiego, piętnując to, że "część krajów europejskich dumna jest z tego, że są białe i chrześcijańskie". Portal "Euractive" głosił, że "praca komisarz Margaritis Schinas polega na promowaniu europejskiego sposobu życia, co jest słabo zawoalowanym ukłonem w stronę rasistów".
Przeciwko oskarżeniom i postępowaniu swego ministra wystąpiły związki zawodowe policjantów. W środę dołączyła do nich była socjalistyczna kandydatka na urząd prezydenta Segolene Royal.
Według niej "siły porządkowe cierpią z powodu antysocjalnej polityki rządu". Policjanci i żandarmi wyczerpani są ponad rok trwającymi, często gwałtownymi, demonstracjami "żółtych kamizelek" - tłumaczyła.
W środę wieczorem w debacie radia "France Infos", szefowa przedsiębiorstwa i polemistka Sophie de Menthon zwróciła uwagę, że wśród "żółtych kamizelek" bardzo mało było "przedstawicieli różnorodności", jak określa się Francuzów pochodzenia pozaeuropejskiego.
Kłopotliwe pomniki
Inni uczestnicy debaty skupili się jednak na braniu pod obstrzał objawów rasizmu w społeczeństwie francuskim i wzywali do "wykorzenienia wszelkich jego śladów". Uznali też za "zrozumiałe" postulaty stowarzyszeń "kolorowych Francuzów", wzywające do usunięcia pomników Colberta (Jean-Baptiste - 1619-1683), jednego z najważniejszych ministrów Ludwika XIV, autora "Czarnego Kodeksu", regulującego życie w koloniach".
Georges Fenech, były deputowany prawicowej partii Republikanie, wspomniał w debacie telewizji "CNews", że pojawiły się też propozycje usunięcia pomników Winstona Churchilla. "A kiedy przyjdzie kolej na generała de Gaulle’a?" - pytał retorycznie.

Przywódca "wolnych Francuzów", powiedział o Francji: "jesteśmy narodem europejskim, białej rasy, kultury grecko-łacińskiej i religii chrześcijańskiej".
Zdaniem Fenecha, obecna "kampania antyrasistowska" oskarża "właściwie całą cywilizację europejską" i "potępia w czambuł wszystko, co jest białe".
Współzałożyciel powstałego w 1984 r. stowarzyszenia "SOS Rasizm", były socjalistyczny minister Julien Dray, powiedział: "40 lat temu walczyliśmy z podziałem na rasy. Obecnie pod hasłem antyrasizmu znów przywraca się ten podział. Jeśli tak dalej pójdzie, to wszystkiemu będziemy winni" - przewidywał.
Wzburzenie po śmierci George'a Floyda
Czwartkowy numer dziennika "Le Figaro" zamieścił wywiad z filozofem Alainem Finkielkrautem, który ubolewa nad tym, że "zrozumiałe wzburzenie" (spowodowane śmiercią George’a Floyda) zamienia się we Francji w "naśladowczy szał, rzucający w kąt rzeczywistość".
Ci, którzy wypowiadają się przeciw "systemowemu rasizmowi i rasistowskiej przemocy policyjnej", zapominają, że na tzw. "trudnych przedmieściach" (jak określa się dzielnice zamieszkane głównie przez imigrantów i ich potomków) to policjanci odczuwają lęk".
Policjanci, ale również strażacy, a nawet karetki pogotowia, często zwabiani są tam fałszywymi alarmami, a następnie obrzucani petardami i koktajlami Mołotowa - przypomina filozof.
Jego zdaniem "nowy antyrasizm" nie walczy o "równą godność ludzi", niezależnie od koloru skóry czy wyznania, ale zwalcza "przewodnią rolę cywilizacji zachodniej w samych krajach zachodnich".
46-letni czarnoskóry George Floyd został 25 maja w brutalny sposób zabity w Minneapolis przez policjanta. Jego zabójstwo stało się zarzewiem protestów w kilkudziesięciu amerykańskich miastach i protestów na całym świecie. (PAP)
Najbardziej w tym tekście podoba mi się, że zaczynają już mówić otwarcie, że antyrasizm jest po prostu antycywilizacyjny.
 
Ostatnia edycja:

inho

Well-Known Member
1 616
4 045
Najbardziej w tym tekście podoba mi się, że zaczynają już mówić otwarcie, że antyrasizm jest po prostu antycywilizacyjny.
Zachód się całkowicie zakręcił w swoich ideologicznych podstawach. Polska jest rasistowska, bo jest - powiedzmy - monokulturowa, a wielokulturowa Francja (i USA, UK itd.) jest rasistowska, bo w wyniku wymieszania kultur dochodzi do konfliktów.

"Rasizm" staje się kolejnym pustym hasłem w stylu "faszyzmu", które jest stosowane jako polityczny bicz wobec wszystkiego, co jest niezgodne z głównym nurtem światowej socjaldemokracji. Stąd "antyrasizm" i "antyfaszyzm" są wykorzystywane do niszczenia podstaw cywilizacyjnych, które jeszcze się ostały - przede wszystkim norm moralnych jak np. własność prywatna - a które uniemożliwiają realizację pełnego utopijnego socjalizmu opartego na światowej redystrybucji najlepiej pod auspicjami światowego rządu.
 
Do góry Bottom