Czy Korwin jest moskiewskim agentem?

kr2y510

konfederata targowicki
12 770
24 573
Sianie prokremlowskiej propagandy to raz.
W takim razie Nigel Farage jest mega-ruskim agentem. :p
Dziś każdemu kto nie popiera amerykańsko-izraelskiej hucpy na Ukrainie chór wujów, zarówno pobożnych jak i bezbożnych, przykleja etykietkę ruskiego agenta.

Dwa - ciężko nie zauważyć, że jego inicjatywy są lekko nieskuteczne.
No cóż, wszystkie inicjatywy ks. Popiełuszki z początku też były nieskuteczne, a jak w pewnym momencie zaczęły być skuteczne, to skończył jak skończył. Podrzycki jak zaczął być skuteczny, to też skończył jak skończył.
A Ty co zrobiłeś skutecznego w polityce?
Wymień tych co zrobili coś skutecznego w polityce, co było wbrew porozumieniom z Magdalenki.

Otóż, jak posłucha się wywiadu z Lechem Pruchno-Wróblewskim z połowy lat 90', jak poczyta się o ostatnim rozłamie w KNP albo o wyborach w 2011, wszystko wskazuje na niego.
Z tego co pamiętam, to Próchno-Wróblewski zawsze był z Korwinem, rozłam zrobił ubekistan, a dokładniej spierdoliny powiązane z WSI.

Dodam za to szlajanie się po ruskich ambasadach, kontakty z Piskorskim (!)
Rozumiem że patriota nie powinien się kontaktować z dyplomatami innych państw. Najlepiej jak chodzi wyłącznie do ambasady USA i Izraela, lub do jakiejś europejskiej. No i na Jasną Górę.

zarabianie milionów na publicystyce...
Co złego w zarabianiu na publicystyce?
Co złego w zarabianiu milionów?

na pytanie z jakich pieniędzy założył "Najwyższy Czas",
W tamtych czasach (od 90 do 93 roku) dość łatwo i dysponując niewielkimi środkami można było założyć tygodnik. Pierwsze NCz były drukowane tak jak gazeta, były czarno białe. W tamtym czasie "wszystko co niekomunistyczne" dobrze schodziło.
 

Denis

Well-Known Member
3 825
8 476
Z tego co pamiętam, to Próchno-Wróblewski zawsze był z Korwinem, rozłam zrobił ubekistan, a dokładniej spierdoliny powiązane z WSI.
Próchno-Wróblewski trzymał z Korwinem, ale potem odszedł w 1996. Nadal podkreślał wielki szacunek do Korwina, prywatnie do końca byli przyjaciółmi. Jednak odszedł, bo według niego Korwin był zbyt autorytarny. Potrafił słuchać zdania innych, ale na koniec i tak robił według własnego punktu widzenia. Próchno-Wróblewski uważał partie wodzowskie za przeżytek, i chciał stworzyć coś pokroju UPR-bis bez wodza. Efekty były fatalne i praktycznie słuch o tej partii zaginął.

Zawsze miał na pieńku z Dzierżawskim, ale za Dzierżawskim poszli inni ludzie. Odeszła frakcja konserw, odeszła część młodych za Ziemkiewiczem. Ziemkiewicz nawoływał do większej demokracji w partii, doszło do kolejnych odejść w 1996. I wtedy Próchno-Wróblewski zaczął obwiniać Korwina za te odejścia, mimo uprzedniego stawania za nim murem. Chyba nie mógł przeżyć tego upadku, który nastąpił w skądinąd obiecującej partii.
 

Claude mOnet

Well-Known Member
1 028
2 314
W tamtych czasach (od 90 do 93 roku) dość łatwo i dysponując niewielkimi środkami można było założyć tygodnik. Pierwsze NCz były drukowane tak jak gazeta, były czarno białe. W tamtym czasie "wszystko co niekomunistyczne" dobrze schodziło.
Co nie zmienia faktu, że w 1990 roku drukowanie czegokolwiek w drukarni w ch.j kosztowało, i problem był w wejściu na rynek z powodów finansowych (Najwyższy Czas to jedeno z pierwszych prywatnych czasopism). Michnikowszczyzna dostała dziesiątki tysięcy $ na zaczęcie i kontynuowania przedsięwzięcia z Zachodu, a i tak mieli wsparcie Solidaruchów i swoje "oszczędności".

Korwa ewidentnie dostał od kogoś kasę na to, nie dlatego że nie mógł dostać "czegoś" w spadku od ciotki z USA, ale że nie potrafi jasno i klarownie odpowiedzieć na to proste pytanie, bardzo się do tego denerwuje. Nawet pytając o jego bękarty się nie pieni aż tak. Prawda zawsze w oczy kole jeśli jest niewygodna...
 

tolep

five miles out
8 461
15 239
Czasopisma (o różnym poziomie) powstawały wtedy jak grzyby po deszczu i nie wydaje mi się by na start potrzebna była jakaś nieosiągalna forsa. A JKM był już prywatnym wydawcą od końca lat 70-tych.

A swojo drogo, jestem ciekaw - być może bez związku - od kiedy datuje się przyjaźń Michalkiewicza i Świtalskiego.
 

Ciek

Miejsce na Twoją reklamę
Członek Załogi
4 693
12 035
Porównywanie Najwyższego Czasu do GW jest zupełnie bezsensowne, ponieważ koszty działalności dziennika o charakterze informacyjnym są bez porównania wyższe od kosztów działalności ukazującego się rzadziej periodyku o charakterze publicystycznym - ten drugi nie potrzebuje żadnych stale zatrudnionych reporterów, żadnego zaplecza komunikacyjnego, niczego, zwyczajnie kilku kumpli może sobie napisać raz na jakiś czas felieton (bazując na informacjach dostarczanych przez TV czy też dzienniki) i wsio. Druk i składanie były zawsze tanie, zwłaszcza jak ktoś nie miał parcia na super jakość i jest to coś co można zlecić podmiotowi zewnętrznemu - dla rozpoczęcia tego typu działalności nie trzeba żadnych nakładów w środki trwałe, to nie kopalnia czy fabryka. Pomijając to wszystko, na wiki piszą, że Officyna Liberałów działała od 1978 r.

Wracając do tematu - po pierwsze, co to znaczy być agentem? Czy z samego faktu, że ktoś sympatyzuje bardziej z jedną ze stron niż z drugą już wynika, że jest agentem tej pierwszej? Kariera polityczna Korwina sięga lat 70-tych. Ja wiem, że na szczytach władz, zwłaszcza w systemach niedemokratycznych, są ludzie bystrzy, no ale aż tak przewidujący to sowieci raczej nie byli żeby przygotowywać opozycję w sytuacji gdy okupowali kraj i mieli całkowitą kontrolę nad organizacją sprawującą władzę, bo i po co? Polityk musi się sprzedać wyborcom, a opcja rosyjska wbrew temu co się słyszy w głównym medialnym ścieku wcale nie jest taka niepopularna, a konkurencji na tym polu brak. W sytuacji gdy Rosja reprezentuje sobą dużą część ideałów głoszonego przez kogoś programu politycznego - silna władza skupiona w ręku lidera, niezależność i samowystarczalność gospodarcza, finansowa, stanowcza obrona narodowych interesów, konserwatyzm światopoglądowy - gonienie pedałów i innych dziwaków, no to trzeba być zupełnym idiotą żeby rzucać w jej stronę mięsem i łasić się w stronę zachodu, który reprezentuje sobą wszystko to czego się nienawidzi, a poza tym jest już ustawiona dłuuuuuga kolejka chętnych by mu dobrze dać dupy, o czym niżej :)

Pod drugie, jeśli faktycznie jest agentem, cokolwiek by to nie było, no to właściwie co z tego? Dla przypomnienia, bez większego echa przeszło jak marszałek Sejmu, niejaki Sikorski, mówił o robieniu laski Amerykanom. W sytuacji obecnej razi mnie brak symetrii, bo zachodowi można obciągać druta i się dzięki temu nawet kreować na opatrznościowego męża stanu, natomiast o wschodzie w dobrym tonie jest mówić tylko źle. To jest sytuacja będąca lustrzanym odbiciem tego co się tutaj działo za PRLu, tylko zamiast zachodnich kapitalistów zrzucających nam stonkę na nasze ziemniaczane pola są wschodni imperialiści czający się żeby ... właściwie nie wiem co zrobić, no ale jakieś straszne rzeczy z pewnością jak nie będziemy ciągnąć amerykańskiego druga z entuzjazmem. Jedyny wniosek jaki z tego wszystkiego wypływa to że ten kraj sam o sobie nie stanowi, co chyba nikogo nie dziwi.
 
Ostatnia edycja:

Oreł

Well-Known Member
574
464
A swojo drogo, jestem ciekaw - być może bez związku - od kiedy datuje się przyjaźń Michalkiewicza i Świtalskiego.

Dobre pytanie. W Poznaniu dawni UPR-owcy do dziś wspominają z rozrzewnieniem początek lat 90., gdy pieniędzy rzeczonego biznesmena starczało nie tylko, by robić działalność partyjną, ale też by dobrze zjeść.
Ktoś wie, jakich polityków finansuje dzisiaj?
 

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
8 902
25 516
Jakub Szczepański Wczoraj, 22 stycznia (16:38)
Posłowie poparli uchwałę, w której potępiono politykę Rosji i Władimira Putina. Sejm RP chce też "obiektywnego śledztwa w sprawie próby otrucia Aleksieja Nawalnego". Wyłamali się politycy Konfederacji. Większość nie głosowała, a Janusz Korwin-Mikke wyraził nawet swój sprzeciw. – Przed głosowaniem śmialiśmy się, że kolejnego dnia będą nas nazywać rosyjskimi agentami – komentuje Artur Dziambor z Konfederacji.
"Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża podziw dla niezłomnej postawy Aleksieja Nawalnego, który daje światu przykład bezkompromisowości w sprawach najistotniejszych dla demokracji i praworządności" - czytamy w uchwale, którą w czwartek poparło 438 posłów. W dokumencie można przeczytać, że polski parlament domaga się obiektywnego śledztwa w sprawie otrucia opozycjonisty oraz apeluje o poszanowanie podstawowych praw obywateli Rosji.
W Sejmie znalazł się jeden przeciwnik uchwały. To Janusz Korwin-Mikke z Konfederacji. Siedmiu jego kolegów nie głosowało wcale, a dwóch - Artur Dziambor oraz Jakub Kulesza - poparło dokument. Dobromir Sośnierz wstrzymał się od głosu. Warto dodać: wszyscy politycy Konfederacji byli obecni podczas głosowania. Czy taka postawa oznacza, że formacja wspiera Rosję i Władimira Putina? Interia zapytała o to parlamentarzystów ugrupowania.
Korwin-Mikke: Jestem prorosyjski
Janusz Korwin-Mikke to jedyny poseł w polskim Sejmie, który formalnie sprzeciwił się uchwale przyjętej przez większość. Dlaczego? - Myśmy sprzeciwili się tej uchwale, bowiem służby nie dały żadnych dodatkowych informacji o tym, że Nawalny został otruty przez Rosjan. Nie mam zamiaru robić z siebie idioty w oczach ludzi myślących - przekazał nam polityk.
- W sprawie Wiktora Juszczenki wiadomo prawie na pewno, że było to zrobione przez Amerykanów, żeby wygrać wybory. Celowa robota. Podejrzewam, że z Nawalnym jest dokładnie tak samo - uważa Korwin-Mikke.
Jak powiedział nam jeden z liderów Konfederacji, twórca nowiczoka "od dekady siedzi w Ameryce". - Napisał tam nawet, jak otrzymać truciznę. Jak sam twierdzi, ma ją co najmniej 10 rządów na świecie. To wszystko wygląda na amerykańską prowokację mającą zrzucić podejrzenie na Rosjan - twierdzi poseł.
Jak mówi Interii, wcale nie ukrywa, że jest prorosyjskim politykiem. Jego zdaniem Polska stała się "amerykańską kolonią i trzeba się z tego wyzwolić". - Najpierw trzeba udowodnić, że sprzyjanie Rosjanom nie jest dla nas korzystne. W tej chwili nie wiadomo, co będzie z Amerykanami. Jeżeli teraz się na nas obrażą ze względu na Donalda Trumpa, pytanie dlaczego mamy być wystawieni na atak rosyjski, dlaczego drażnić Rosję - zastanawia się Korwin-Mikke.
Zdaniem posła interes Polski nie zawsze jest antyrosyjski. Deklaruje także, że w zależności od sytuacji geopolitycznej jest w stanie zmienić poglądy.
Winnicki: Nawalny ma poglądy jak Putin
Robert Winnicki należy do grona siedmiu posłów, którzy nie wzięli udziału w czwartkowym głosowaniu. Ujawnił Interii, że właśnie takiej rekomendacji udzielił parlamentarzystom związanym z Ruchem Narodowym, któremu szefuje. Jego zdaniem propozycja treści dokumentu, którą pierwotnie przedstawiono, naraziłaby Polskę na śmieszność.
- Pierwsza wersja była manifestem emocjonalno-publicystycznym. Dopiero pod wpływem naszej krytyki i propozycji, treść uchwały wygłoszonej przez marszałek Małgorzatę Gosiewską, zmieniła się na korzyść - tłumaczy Winnicki. - Naszym zdaniem jest wciąż zbyt publicystycznie, a za mało państwowo-dyplomatycznie - dodaje prezes Ruchu Narodowego.

Według Roberta Winnickiego jeśli chodzi o poglądy, Aleksiej Nawalny jest bardzo zbliżony do Władimira Putina. - To człowiek, który nie wycofałby się z Krymu czy popierałby Nord Stream. Co więcej, jest potencjalnie nawet groźniejszy niż Putin - argumentuje Winnicki. - Putina wszyscy znają jako złego autokratę, a Nawalny dużo łatwiej dogadałby się z Zachodem. Bo Zachód chce się ułożyć z Rosją, a to niekoniecznie musiałoby być z korzyścią dla naszych interesów - dodaje.
Polityk Konfederacji powiedział Interii, że Rosjanom zależy na tym, aby Polska zyskała opinię państwa, które ma obsesję na punkcie swoich wschodnich sąsiadów. - My musimy się prezentować jako kraj słusznie krytykujący Federację Rosyjską. Nie ma tu jednak miejsca na jakąś histerię - stwierdził Winnicki.
Dziambor: głosowałem z grzeczności
Wśród konfederatów ze świecą szukać zwolenników uchwały, którą w czwartek przyjął Sejm. Do tego wąskiego grona należą jednak Jakub Kulesza oraz Artur Dziambor. Dlaczego sprzeciwili się własnemu ugrupowaniu? Jak usłyszeliśmy, dokument został poparty "trochę na zasadzie grzecznościowej".
Artur Dziambor: - Nie wiemy, jaka jest sytuacja z Nawalnym, kim on jest w rzeczywistości. Jego kierunek polityczny jest bardzo podobny do kierunku Władimira Putina. Nie zgadzają się, bo jest opozycjonistą - mówi poseł. - Po drugie, każdemu kto myśli o polityce w Rosji, powinna się zapalać czerwona lampka, kiedy słyszy, że największy opozycjonista Putina - otruty i leczony w zagranicznej klinice - decyduje o powrocie i zakłada, że będzie bezpieczny - dodaje polityk Konfederacji.
Zdaniem posła z Trójmiasta politykę Rosji trzeba oczywiście czujnie obserwować. Niemniej, według niego, "ingerencja w politykę wewnętrzną innego kraju" to trochę działanie na wyrost. - Chociaż mamy fatalny rząd, nie czuję potrzeby, żeby prosić Angelę Merkel o ratunek przed oprawcami z PiS. Dlatego i my nie powinniśmy występować w żaden sposób, żeby pokazać swoją chęć ingerencji w wewnętrzną politykę Rosji - tłumaczy Interii Dziambor.
Jak powiedział nam polityk Konfederacji, parlamentarzyści ugrupowania doskonale wiedzieli, z jaką reakcją spotka się ich głosowanie w sprawie Aleksieja Nawalnego. - Śmialiśmy się z tego, że kolejnego dnia będą nas nazywać agentami rosyjskimi - ujawnił nam Dziambor.
Nad uchwałą dotyczącą Putina i Nawalnego pochyliło się 440 z 460 posłów.
Jakub Szczepański
Ubaw po pachy.
 
Do góry Bottom