(Ankieta) Czy wierzysz w Boga?

Czy wierzysz w Boga?


  • Total voters
    85

Non Serviam

dinozarły dinozarły jaka szkoda, że wymarły...
799
1 866
Troszkę niewierzących się uzbierało. Chciałbym was dopytać o wasz stosunek do apostazji.

Ja osobiście zmieniłem poglądy w tej kwestii na bardziej przyjazne apostatom. Ten główny argument przeciwko apostazji do mnie nie przemawia, bo to zdanie typu: po co masz się rozwodzić, skoro i tak wasze małżeństwo jest fikcją?
Jest to trochę bezsensowna argumentacja, bo rozumiem i ludzi chcących formalnie się rozwieść z żoną i tych chcących się rozwieść z jakąkolwiek organizacją religijną lub polityczną w formie partii.

Jedyny poważny argument przeciw to strata czasu i nerwów. Nie znam obecnej sytuacji, ale kiedyś trzeba było znależć dwóch świadków (bierzmowanych) i były powszechne machloje typu brak wykreślenia z listy wiernych. Największy problem robił chrzest, bo w doktrynie katolickiej jest nierozerwalny i często się na to księża powoływali. Teraz słyszałem, że nie ma już takich problemów i nawet z tym chrztem da się obejść. A może jest wśród nas apostata i coś opowie? ;)
Osobiście nie jestem ochrzczony. Rozumiem, że niekiedy ktoś nie lubi być czymś związany formalnie, bądź lepiej się czuje gdy jest formalnie związany.
Często też kosciół powołuje się na to ile osób jest ochrzczony aby przepchnąć swoje interesy i aby knaga je wyegzekwowała. Z drugiej strony, KRK nie spamuje nikomu maili, więc sam fakt figurowania z ich kartotekach (ktorych pewnie nikt nie przeglada bo po co) nic dla przeciętnego potencjalnego apostaty nie wynika.
Faktem jest też, że kościół robi problemy, typu wymaga jakiś pierdolonych dokumentów z parafii, w której ktoś był chrzczony (to jest mniej więcej tak jakbym ja musiał jechać do tej konkretnej placówki banku w której zawarłem umowę, by ją zerwać - śmiech na sali).
Podsumowując, mało jest to istotne z praktycznego punktu widzenia
funkcjonariusze kościelni to jebane chuje, więc jeśli jest sens wypisywania się z KRK to tylko by dać im prztyczka w nos.
 

libertarianin.tom

akapowy dogmatyk
2 623
5 907
Libertarianin.tom, a jak właściwie wygląda obecna sytuacja religijna tam u ciebie, w Chinach? Ostatnio czytam tu i ówdzie że mnożą się tam różne sekty protestanckie i to w takim stopniu, że aż rządzące komuchy się zaniepokoiły. Nawet lewacki "Guardian" coś o tym napisał:

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0ahUKEwipgruKxdLKAhWFa3IKHVjaA0QQFggfMAA&url=http://www.theguardian.com/world/2015/nov/17/china-accused-emasculate-christianity-secret-conference-communist-party&usg=AFQjCNHGrWWFFgOT81CRqQrVOXyByj8WOA
Sorry, nie duzo o tym wiem. Ale ostatnio gadalem z Kanadyjka ktora zalozyla parafie zielonoswiatkowcow w Ningbo. Nikt jej problemow nie robil.
 
OP
D

Denis

Well-Known Member
3 838
7 792
Osobiście nie jestem ochrzczony.
Twoi rodzice są ateistami?

Zawsze mam ubaw z tych ateisów, którzy narzekają na ochrzczenie w wieku niemowlęcym. Większe pretensje powinno się mieć do rodziców niż do KK. A i do rodziców nie wypada, bo równie dobrze można stroić fochy, że mnie kiedyś do przedszkola posłali bez mojej zgody. Nie ma nic dziwnego, że katolicy wychowują w tradycji katolickiej i jako dzieciak uczestniczysz w katolickich uroczystościach. Nie mam też wątów do KK, bo nikogo do tego nie zmusza. Co prawda jest pewna presja społeczna w związku z nieochrzczeniem dziecka, no ale kurwa nie trzeba o tym nikomu rozpowiadać.

No i druga sprawa, że w doktrynie katolickiej chrzest jest nierozerwalny. Czym tu się martwić, skoro jesteś ateistą i nie uznajesz mocy doktryny katolickiej? Gdyby nadal twierdzili, że Ziemia jest płaska to byś się tym martwił?

funkcjonariusze kościelni to jebane chuje, więc jeśli jest sens wypisywania się z KRK to tylko by dać im prztyczka w nos.
Aktu apostazji dokonuję wielu zaciekłych antyklerykałów, choć jest to dosyć cywilizowane podejście i powiedziałbym uczciwe w stosunku do KK. Można być incognito i nadal być uznawanym za członka wspólnoty katolickiej, ale w sumie jest to bezsensu. Lepiej uczciwie zadekretować, że nie jest się członkiem wspólnoty. To jest szacunek dla katolików i ich wiary, bo potem taki ateista-antyklerykał ma odprawiany pogrzeb z udziałem księdza i jest chowany na cmentarzu katolickim. Nie chcę mieć z wami nic wspólnego, ale chcę być wobec was w porządku. Tak można podsumować akt apostazji.
 

Non Serviam

dinozarły dinozarły jaka szkoda, że wymarły...
799
1 866
Twoi rodzice są ateistami?
Yup (chodź chrzczonymi).

Zawsze mam ubaw z tych ateisów, którzy narzekają na ochrzczenie w wieku niemowlęcym. Większe pretensje powinno się mieć do rodziców niż do KK.
Racja. Ale KRK nie jest lepszy, bo odpisanie się utrudnia.

A i do rodziców nie wypada, bo równie dobrze można stroić fochy, że mnie kiedyś do przedszkola posłali bez mojej zgody.
Czemu nie wypada? Przedszkole to pierdolona masakra dla mnie była, musiałem siedzieć z jakimś bydłem. Jak będę miał taką możliwość to każdego odpowiedzialnego za to, że trafiłem do przedszkola wyślę na starość do najgorszej państwowej trupiarni, w której będzie ich państwo tak ruchać, że ich kukle będą swędzieć ;).

No i druga sprawa, że w doktrynie katolickiej chrzest jest nierozerwalny. Czym tu się martwić, skoro jesteś ateistą i nie uznajesz mocy doktryny katolickiej? Gdyby nadal twierdzili, że Ziemia jest płaska to byś się tym martwił?
Nie chodzi o to co uznaje sobie doktryna katolicka, chodzi o sam fakt formalnej przynależności do kościoła, komuś może być nieprzyjemnie żyć, z samą świadomością o tym. Trudno to wytłumaczyć, ma to dosyć symboliczne znaczenie (dla niektórych symbolika jest jakoś istotna w życiu)
 

Solitary Man

Człowiek raczej piwnicy
492
1 686
Amel założył tyle tych wątków religijnych, nie chce mi się odpisywać w poszczególnych, więc w tym przedstawię swoje aktualne poglądy religijne. Jako, że mam na te kwestię dość otwarty umysł i jestem poszukujący, to są dość synkretyczne i pewnie w przyszłości ulegną przemianie, rozwinięciu. Mogą być wynikiem ucieczki od rzeczywistości, tłumaczeniem sytuacji życiowej, ćpania albo postępującej choroby psychicznej.

Uznaję Jezusa za postać historyczną, częściowo zgadzając się z jego nauczaniem, ale nie uznaję jego boskości. Nie utożsamiam też Boga o którym nauczał Jezus z Jahwe z żydowskiej Tory, jak czyni to ortodoksja chrześcijańska. Nie uznaję żadnych ksiąg za święte czy za spisane Słowo Boże, choć niektóre mają ciekawe, przydatne w życiu spostrzeżenia, np. Tao Te Ching.

Sądzę, że człowiek obok natury cielesnej i mentalnej posiada jeszcze jedną, nazwijmy ją duchową. Uważam, że świat w którym żyjemy (nasza cielesna i mentalna natura) został stworzony przez Demiurga i jesteśmy w nim uwięzieni. Nie wiem czy uczynił to z zawiści czy z niewiedzy (gnostycy pisali o Ślepym Bogu). Demiurga można utożsamić symbolicznie z Jahwe ze Starego Testamentu, Allahem, a nawet mimo nauczania Jezusa o miłosiernym Ojcu z Bogiem kościołów chrześcijańskich. Jest to kosmiczny despota i tyran, Pantokrator. Ten Bóg domaga się całkowitego podporządkowania się człowieka swojej woli, a gdy człowiek broni swej wolności zostanie skazany na wieczną mękę w piekle.
Dlatego dość pozytywnie patrzę na mitologiczne postacie buntowników Prometeusza czy Lucyfera.

Duchowa natura, która nie została stworzona przez Demiurga, lecz jest odwieczna lub pochodzi od prawdziwego Boga oraz niedoskonałość stworzenia pozwala na osobistą relację i bezpośredni kontakt człowieka z prawdziwym Bogiem. Bezpośredniość tego kontaktu sprawia, że nie potrzeba mi żadnych kapłanów czy wznoszenia świątyń. Tutaj dość podobnie do kwakrów, którzy wierzą w Wewnętrzne Światło pochodzące od Boga.

Nie rozumiem jednak w pełni natury tego prawdziwego Boga. Może nie jest on osobowy lecz jest to chińskie Tao? Choć taka relacja jaką mam obecnie pociesza mnie jakoś w tym chujowym świecie.

Mam nadzieję, że ostatecznie wszystkich ludzi uda się wyzwolić spod panowania Demiurga. Kreacja świata była aktem agresji wobec pierwotnej natury człowieka. Jednak wyzwolenie nie przyjedzie przez agresję a w sposób "pacyfistyczny". Być może to nie jest pierwsze stworzenie a Wszechświat cyklicznie powraca za każdym razem z większą ilością uwolnionych z tyranii.

Która opcja w ankiecie pasuje? :)
 

Guy F.

Anarchokatol
26
37
Wow, katolicy tacy wyróżnieni? Coś nas bardzo lubisz Amelu :)

@Solitary Man
Faktycznie, strasznie synkretyczny światopogląd. Wyczuwam nuty manicheizmu, kataryzmu, taoizmu, religii Majów czy Azteków (!).
I chrześcijaństwa (tak!), choćby tu:

Duchowa natura, która nie została stworzona przez Demiurga, lecz jest odwieczna lub pochodzi od prawdziwego Boga oraz niedoskonałość stworzenia pozwala na osobistą relację i bezpośredni kontakt człowieka z prawdziwym Bogiem. Bezpośredniość tego kontaktu sprawia, że nie potrzeba mi żadnych kapłanów czy wznoszenia świątyń.
Czy tu:

Choć taka relacja jaką mam obecnie pociesza mnie jakoś w tym chujowym świecie.
Naprawdę, szacun, że chciało ci się szukać w tylu miejscach. Może to trochę osobiste i brutalne pytanie, ale co cię powstrzymuje od popełnienia samobójstwa i pozbycia się swego więzienia? Tylko się nie obraź :) I się nie zabijaj :eek:

A co do tego:

Uznaję Jezusa za postać historyczną
Toż to się nie ma co zastanawiać, to po prostu fakt. Wiele starożytnych postaci zostało uznanych za historyczne przez specjalistów na znacznie wątlejszych podstawach, np. Pitagoras.

Życzę powodzenia w poszukiwaniu Prawdy!
 

mikioli

Well-Known Member
2 619
4 687
Witaj:)
Jesteś osobą wierzącą w Boga?. Jest w Biblii wiele fragmentów, których nie rozumiem, sprawiają mi trudność w interpretacji. Może odpowiesz mi na pytanie, dlaczego Jezus płakał?
I zapłakał Jezus” (J 11,35)
Typowa, reakcja organizmu, na życie w zapylonym bliskowschodnim środowisku...
 

BlueFox12

New Member
7
16
Osobiście jestem agnostycznym deistą, który tak sobie egzystuje na padole.
Deizm podchodzi pod to, że Bóg(czy inaczej monad, demiurg etc.) nie ingeruje raczej w nasze życia, ze względu na to, że najważniejszą cechą jest wolność. A jakby ingerował to wolność przestała by istnieć.
Co do jego natury, to na pewno nie jest jak bogowie z dzieł Lovecrafta czy nawet nasz dzizas...Pierwsza myśl jaka mi przyszła to neutralność, lecz to coś mi tu nie gra.

Też mam alternatywę, że sam on to jest podobny do tao, czasami myślałem, że jest w metafizycznym sensie...sensem życia :)

A co do jego mocy to jest tró omnipotent czy inne omni siły.
 
649
1 108
To nie jest anonimowa ankieta, więc można sprawdzić...


A ja się zgadzam z tą wypowiedzią:)

"Dzisiaj bardzo niewiele osób wierzy w Boga. Tylko tak mówią, że wierzą, a tak naprawdę mają jedynie nadzieje, że Bóg istnieje. Życzyliby sobie aby był ktoś taki i przez to wierzą, że jest to możliwe." - Alan Watts
Ludzie sobie życzą, by istniał jakiś chuj-sadysta? Dziwni są.
 
Ostatnia edycja:

Mad.lock

barbarzyńsko-pogański stratego-decentralizm
5 150
4 638
Ta ankieta jest źle napisana
Siła wyższa (łac. vis maior, ang. Act of God - "Wola boska", fr. force majeure, niem. höhere Gewalt) - ogólne określenie przyczyny sprawczej zdarzenia o charakterze przypadkowym lub naturalnym (żywiołowym), nie do uniknięcia, takiego, nad którym człowiek nie panuje (vis maior, quae humana infirmitas resistere non potest).

"Siła wyższa" to zjawisko, które powoduje zwolnienie kogoś z odpowiedzialności. Jako przykład można podać powódź, huragan, trzęsienie ziemi, sztorm, śnieżyca itp. Siłą wyższą dla przedsiębiorstw komunikacyjnych, które w umowie deklarują przewiezienie kogoś, może być np. korek drogowy. Jeżeli w umowie zastrzeżono, że możliwe jest opóźnienie z powodu siły wyższej, to przedsiębiorstwo jest zwolnione z odszkodowania na rzecz przewożonej osoby.

Każdy myślący człowiek musi wierzyć w jakieś siły wyższe.
 

Max J.

Well-Known Member
410
425
Czepialstwo semantyczne. Chodzi o pojęcie "Absolutu".

Zasadniczo jestem niewierzącym, ale nie jestem ateistą. Nie ma opcji "jestem agnostykiem", więc zaznaczyłem "
Wierzę w istnienie niesprecyzowanej Siły Wyższej", choć pewnie nie powinienem, ale wziąłem pod uwagę fakt, że na nieuświadomionym poziomie część mego umysłu chce wierzyć w takie coś. Jestem raczej zdania, że jeśli jakaś religijność miałaby istnieć to oparta na naukowych podstawach i dotycząca idei, a nie dogmatów, więc dominuje u mnie podejście pragmatyczne, ale uwzględniające irracjonalny pierwiastek w człowieku.
 
Ostatnia edycja:

FatBantha

sprzedawca niszowych etosów
Członek Załogi
7 495
19 993
Ja też zaznaczyłem tę opcję, ale po prostu dlatego, że nie wierzę w boga osobowego.
 
Do góry Bottom